Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Weranda

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

wiesz, że mały ogień
wielki las podpala?

OPCM : 45
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
Weranda - Page 2 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Weranda - Page 2 Empty
PisanieTemat: Weranda   Weranda - Page 2 I_icon_minitime31.12.18 1:44

First topic message reminder :

Weranda

Zaniedbana przez lata weranda zaczęła zarastać - i to ona właśnie stała się inspiracją dla tego, żeby w całym domu obecne były rośliny. Po lekkim poskromieniu pnączy i zarośli, dodaniu paru akcentów - między innymi szklanych kul z magicznymi świetlikami, krzesełek i stolika oraz bardziej egzotycznych gatunków roślin - została zaczarowana tak, by nie wpływały na nią panujące w Dolinie Godryka warunki atmosferyczne. Z werandy roztacza się widok na las, za którym skrywa się dno doliny.
Zaklęcia ochronne: Cave Inimicum, Mała twierdza, Muffliato, Oczobłysk, Szklane domy (drzwi), Tenuistis, Zawierucha
[bylobrzydkobedzieladnie]




I moje prawdy uśpione,
ja nie mam serca do stworzeń
co to się karmią dramatem,
a popijają cudzym płaczem.
I moje racje laickie,
ja nie mam serca do istnień
co to się żywią tragedią,
a odurzają nie swoją klęską.


Ostatnio zmieniony przez Alexander Farley dnia 02.06.20 12:10, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

wiesz, że mały ogień
wielki las podpala?

OPCM : 45
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
Weranda - Page 2 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Weranda - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Weranda   Weranda - Page 2 I_icon_minitime27.10.19 2:47

Spodziewał się zaskoczenia, sam byłby wielce zdziwiony gdyby Justine tak po prostu przyjęła informację o pochodzeniu Charlotte, na chłodno i bez poddawania pod wątpliwości. Na pierwsze zapytanie skinął głową, na drugie zaś stanowczo pokręcił w sprzeciwie. - Dowiedziałem się niedługo przed spotkaniem z Mulciberem. Na szczęście zdążyłem ją odnaleźć przed utratą pamięci - wyjaśnił. Kolejne pytanie było dla niego już bardziej kłopotliwe. - Nie chce mi o tym mówić zbyt wiele. Wiem tyle, że przez jakiś czas mieszkała u Benjamina - wyjaśnił zgodnie ze swoją wiedzą. Oboje z Lottą oswajali się powoli, krok po kroku zyskując zaufanie i decydując się na odsłanianie swoich obliczy. To, że Lotta trafiła akurat na Wrighta było niesamowicie fartownym zbiegiem okoliczności: Alexander wiedział, że przy nim nic jej nie groziło - to, jak świat był mały podziałało wyjątkowo na korzyść wydziedziczonego szlachcica, pozwalając mu zachować względny spokój chociaż w tym względzie. Wolał nie myśleć o tym, jak okrutny los mógłby spotkać Charlotte gdyby trafiła pod dach mniej moralnego czarodzieja niż postawny Gwardzista.
Podejście Tonks do tematu było bardzo konkretne, nie dało mu się odmówić sensu. Zgrabnie przeszła do konkluzji, którą wyciągnął też i Alexander: nie byli w stanie zmienić przeszłości, choćby bardzo chcieli to najzwyczajniej w świecie nie posiadali takiej mocy sprawczej. Wciąż jednak mieli władzę nad teraźniejszością, dzięki której mogli ukształtować przyszłość. Słuchał uważnie słów Gwardzistki, sięgając podczas jej części dialogu po swoją herbatę, powoli upijając kilka przyjemnie gorących łyków. Pokiwał powoli głową, skanował jej słowa, oczami błądząc po jej profilu i oczach, kiedy ponownie na niego spojrzała.
Wcześniej czuł się jakby został wyrzucony na bezdenny przestwór oceanu, a jego intuicja, sumienie i przekonania pozostawały jedynymi rzeczami, dzięki którym jeszcze nie przykryły go fale. Westchnął ciężko nim odezwał się ponownie. - Ano, nie zmienimy - przyznał, odstawiając kubek na stół i unosząc znów oczy na Justine. Wygiął usta w lekkim uśmiechu, a chociaż nie sięgał on uszu Alexandra, zwiastował pewien rodzaj nadziei.
- Dzięki, Tonks - powiedział, naprawdę będąc wdzięcznym. Potrzebował zrzucić to z siebie, potrzebował wsparcia, potrzebował prawdy. - Postaram się o tym nie zapomnieć tym razem - zaryzykował żart, szczerząc się odrobinę zawadiacko. Miesiącami uczył się jak nabrać dystansu do tego, co go spotkało i ostatnio był już gotów do tego, aby zostawić to za sobą. Nie chciał być słaby, nie chciał pozwolić na to, aby ktoś go za jego słabości pochwycił.
Wtedy place Alexandra sięgnęły ku pudełku, po drodze delikatnie zahaczając o stojące w niewielkim wazoniku gałązki Szarodrzewa - ich kojący zapach towarzyszył mu ostatnio nieprzerwanie. Przesunął notatki z badań nad zakonnym sposobem szyfrowania informacji w kierunku Tonks, zachęcając ją do przejrzenia papierów. - Znalazłem to ostatnio w kwaterze i wydało mi się interesujące. Przekazywanie informacji zakodowanych w gazecie - zakreślił pokrótce. - Można by wrócić do tego pomysłu, zwłaszcza z tym, że zakiełkowało mi w głowie coś jeszcze innego - zaczął, jednak nim przeszedł do meritum pozwolił Justine na spokojnie zapoznać się z notatkami Garretta. - Myślałem nad skompromitowaniem Walczącego Maga. Nie będzie to łatwe, czekałoby nas mnóstwo przygotowań, ale myślę, że gra jest warta świeczki - oznajmił, wlepiając wyczekujące spojrzenie srebrzystych tęczówek w Gwardzistkę.




I moje prawdy uśpione,
ja nie mam serca do stworzeń
co to się karmią dramatem,
a popijają cudzym płaczem.
I moje racje laickie,
ja nie mam serca do istnień
co to się żywią tragedią,
a odurzają nie swoją klęską.
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : jednoosobowy SOR Farleya, partyzantka Longbottoma
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 55
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Weranda - Page 2 Ba42463619f73ef27e8166e2c747f00d

Weranda - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Weranda   Weranda - Page 2 I_icon_minitime23.02.20 0:47

Skinęła lekko głową na wypowiedziane przez niego słowa. Przyjęła do wiadomości i nie kwestionowała ich. Przynajmniej początkowo. Jej brwi uniosły się w wyrazie zdumienia.
- Wrighta? - zapytała trochę głupio, ale jakoś nie wiedzieć czemu obrazem wydawał jej się dość, niecodzienny. Rosły Ben trzymający u siebie nastolatkę, która okazuje się siostrą Farleya. Cóż, wszechświat doskonale wiedział, jak mieszać i zakręcać. Czasem bywała pod prawdziwym, niczym nie zmąconym wrażeniem. Tematy przechodziły dalej, jeden po drugim. Nie była w stanie zmienić tego, co już się stało. Mogła jednak popracować nad tym co działo się teraz i co miało nadejść wraz z nadchodzącą przyszłością. Krótkie potwierdzenie Alexandra zdawało się podsumowywać wszystko. A jej jasne tęczówki znajdowały się na nim, uciekając tylko na chwilę w stronę kubek z napojem, po który sięgnęła milknąc. Kącik jej ust mimowolnie uniósł sie ku górze, dostrzegając zabawne brzmienie jego postanowienia w kontekście tego, co przeszedł. Nie powiedziała jednak na to nic, jedynie skinęła łagodnie głową odchylając się na krześle w którym siedziała. Obserwowała, jak sięga ku pudełku patrząc w jego kierunku z lekkim zaciekawieniem. Spodziewała się, że nie sprowadził jej tutaj jedynie dla krótkiej pogawędki w której wyjaśnią sobie to i owo i rozejdą się do domów. Te czasy - przynajmniej dla niej - minęły w większości bezpowrotnie. Teraz musiała dbać o swój czas. Każdą minutę, a nawet sekundę. Pilnować, żeby wykorzystać z niego tyle ile tylko się dało. Wyciągnęła dłoń sięgając po notatki, które przysunął w jej stronę. Jasne tęczówki skupiły się na zapisanych słowach odkładając na stolik kubek. Podciągnęła jedną z nóg pod siebie. Naukowe sprawy choć ją ciekawiły i czasem potrafiła je zrozumieć leżały dalej na jej liście. Ale to co miała przed oczami miało w sobie potencjał, który można było wykorzystać.
- Rozmawiałeś z kimś, kto brał udział w badaniach? Trzeba by był to, przekształcić. Prorok jest teraz nielegalny. Może lepiej spróbować skorzystać z tego, znaleźć kogoś kto będzie potrafił to przetransmutować na coś… bardziej poręcznego niż gazeta? - zapytała przekładając kolejną z kartek an tył. Wczytując się w następną że stron. Przerwała jednak, spoglądając znad nich na niego. Wspomniała o tym na ostatnim ze spotkań. Zburzenie jego czytelności, a może zaufania czarodziejów mogło im pomóc. Nie bezpośrednio, ale pośrednio. Przytaknęła lekko głową. - Też myślałam. Najpierw musielibyśmy dowiedzieć się, jak funkcjonuje redakcja, inaczej ciężko będzie ułożyć plan. - mruknęła wracając spojrzeniem do trzymanej przed sobą kartki. - Chyba, że już to wiesz. - dodała skupiając się znów na literach. Zaraz jednak przerwała patrząc na niego. - Powinna działać na hasło, znasz je? - kolejne z pytań, wskazała na jeden z zapisków wskazując go palcem.





The devil whispered in my ear, 'You're not strong enough to withstand the storm. ' Today I whispered in the devil's ear:
I am the storm.
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

wiesz, że mały ogień
wielki las podpala?

OPCM : 45
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
Weranda - Page 2 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Weranda - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Weranda   Weranda - Page 2 I_icon_minitime09.03.20 15:00

Przez parę chwil przypatrywał się Justine przerzucającej notatki, lecz prędko oderwał od niej wzrok, pozwalając Gwardzistce na chociażby pobieżne zapoznanie się z treścią zapisków. Wyjrzał więc znów w las, ponad poręczą werandy przeczesując wzrokiem ciemne przestrzenie. Smukłe palce zacisnął przy tym na ciepłych ściankach kubka, opuszką wskazującego palca prawej dłoni kreśląc na nich drobne kręgi.
Na zadane pytanie skinął głową. – Bertie przekazał mi jakieś szczątkowe informacje uzupełniające to, co jest zapisane w notatkach. Wiele osób brało udział w badaniach i nie wszyscy zawsze się ze sobą komunikowali. Wszystko przechodziło przez Garretta... – powiedział, a ostatnie zdanie wybrzmiało w jego ustach dość pusto. Od czasu kiedy Weasley objawił im się nieco ponad tydzień wcześniej w Azkabanie Alexander nie mógł przestać wracać myślami do postaci Gwardzisty. Było wiele, wiele pytań, które Alexander chciał mu zadać, na które pragnął poznać odpowiedzi, a których nigdy nie będzie mógł dostać.
Farley odchrząknął, po czym kontynuował swoją odpowiedź. – Tak czy siak, wszystko jest w notatkach. Możesz je ze sobą zabrać, przeczytałem już je ze dwa razy. Właściwie to sam fakt, że zaklęcie ingerujące w treść powstało sprawia, że możemy zaaplikować je do czegoś innego. Cokolwiek co ma litery możemy zaczarować tak, aby zmieniało treść według naszej woli – powiedział. – Z transmutacją polecałbym Susanne. Albo Steffena Cattermole, ale to sojusznik. Można z nimi o tym porozmawiać – zaproponował, odstawiając kubek na stolik i poprawiając się na krześle. – Tak właściwie to ze Steffenem i tak trzeba porozmawiać – rzucił, gdy Tonks wspomniała o redakcji. Wyjął przy tym różdżkę z odmętów koca i dotknął nią pierwszej strony gazety, którą trzymała Justine. – Rozświetlam mroki – wymówił hasło, a litery na papierze zaczęły się przesuwać. Zaraz nagłówek grzmiał na nich ŚWIATŁO W CIEMNOŚCI, podtytuł utrzymywał, że WILHELIMINA OSZALAŁA, treść artykułu przekształciła się w listę zakupów, a zdjęcie przedstawiające dwójkę szlachciców podpisanych jako Deimos i Megara Carrow przemieniło się w ruchomą fotografię jakiegoś konia. – Bo nie mam pojęcia jak działa redakcja. Ale on podobno pracuje dla Czarownicy i jakkolwiek uważam tę gazetę za niskich lotów czasopismo to jednak jest to gazeta. Cattermole może więc wyposażyć nas zarówno w wiedzę, jak i w artykuł do podłożenia do gazety – cofając dłoń i chowając różdżkę kontynuował swoją wcześniejszą myśl, kiedy Just egzaminowała zakonny wynalazek. – Chowa się na skrywam światło – dodał jeszcze, tym razem pozwalając Justine na pobawienie się gazetą.




I moje prawdy uśpione,
ja nie mam serca do stworzeń
co to się karmią dramatem,
a popijają cudzym płaczem.
I moje racje laickie,
ja nie mam serca do istnień
co to się żywią tragedią,
a odurzają nie swoją klęską.
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : jednoosobowy SOR Farleya, partyzantka Longbottoma
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 55
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Weranda - Page 2 Ba42463619f73ef27e8166e2c747f00d

Weranda - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Weranda   Weranda - Page 2 I_icon_minitime16.03.20 1:48

Nie czuła się speszona spojrzeniem Alexandera, które zawieszało się na niej. Zatapiała się w notatkach które przeglądała powoli choć trudno było jej zrozumieć niektóre z kolejno podejmowanych kroków. Wiele zdawało się nie zawierać w tym, co posiadał Alex. Przerwała zagłębienie się w treść przenosząc tęczówki na Alexandra. Wspomienie Garretta było żywe, a ona sama tęskniła za nim każdego dnia. On jeden zdawał się wiedzieć jak utrzymać ich zjednoczonych. Just tego nie potrafiła, a ostatnie spotkanie podkopało jeszcze mocniej jej wiarę w to, że może komukolwiek przewodzić. Nie powiedziała nic zapatrując się na kilka chwil na widok przed nią. Uniosła kubek z którego upiła trochę dając sobie czas na zastanawionie się nad tym, czy chciała cokolwiek powiedzieć w tej kwestii. Jednak nie bardzo wiedziała co. Jeśli wszystko przechodziło przez Weasleya, brakowało im jednostki, która wiedziała o wszystkich podejmowanych działaniach. Niektóre z nazwisk osób były jej kompletnie obce - a Alex nie pamiętał co było skutkiem rzuconej na niego klątwy. Zmarszczyła lekko nos, skinając lekko głową.
- Zabiorę. - zapowiedziała więc, chciała wczytać się w to dokładniej. Chociaż - rzeczywiście - mogli wykorzystać to jako narzędzie. Musieli jednak zmienić je tak, by pasowało do tego z czym mierzyli się teraz. - Potrzebujemy też kogoś, kto zrozumie mechanikę działania tego wszystkiego. - mruknęła, odkładając sięgając znów po kubek z którego upiła trochę. - Jeśli chodzi o transmutację, nie da się ukryć, że teraz Susanne jest z nas w niej najbieglejsza. - zgodziła się, a jej myśli mimowolnie pomknęły w kierunku Herewarda. Nie tylko jego, ale młodej wdowy i dwóch pociech, które właśnie przyszły na ten okrutny świat. Zacisnęła lekko wargi. - Nie znam Cattermola. Chyba Abbott jeszcze. - przyznała przypominając sobie, że chyba któregoś razu wspominał o tym na spotkaniu. Uniosła lekko brew, kiedy Alex zapowiedział konieczność rozmowy z Cattermolem. Jednak na chwilę jej uwagę przyciągnęły poczynania uzdrowiciela, wzrok zawisł na trzymanej gazecie. Obserwowała jak nagłówek zmienia się. Tak, to zdecydowanie można było wykorzystać.
- Dobrze, odwiedźmy go. - zgodziła się, po tym jak wysłuchała kolejnych słów padających z ust Farleya. Sięgnęła po własną różdżkę i dotykając nią gazety wypowiedziała przekazane jej przez mężczyznę hasło. Kiedy gazeta powróciła do swojego pierwotnego stanu odłożyła ją.
- Alex, zastanawiam się nad treningiem dla nowych członków i tych mniej biegłych w magii. - podzieliła się z nim podnosząc kubek. - Ja wiem, że mają dobre serca, ale brakuje im umiejętności. Zbyt bardzo polegają na tym “że jakoś się ułoży”. - mruknęła spoglądając na niego szczerze. Niektórzy nie patrzyli w przyszłość, a powinni. Chcieli działać, ale do tego potrzebowali też umiejętności. Stracili już zbyt wielu ludzi - przyjaciół, znajomych, rodziny. Musieli być odważni i ostrożnie jednocześnie. Niezłomni.





The devil whispered in my ear, 'You're not strong enough to withstand the storm. ' Today I whispered in the devil's ear:
I am the storm.
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

wiesz, że mały ogień
wielki las podpala?

OPCM : 45
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
Weranda - Page 2 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Weranda - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Weranda   Weranda - Page 2 I_icon_minitime02.04.20 0:48

Alex skinął głową na znak, że przyjął do wiadomości, że zgodziła się z jego propozycją: jemu zapiski dotyczące gazety nie były już potrzebne, wynotował sobie wszystko co chciał, a może i Justine ze świeżym spojrzeniem zauważy coś, co Farleyowi wcześniej umknęło.
Fakt, dobrze byłoby mieć kogoś, kto rozpracuje to od strony technicznej – powiedział, po czym zamilkł na krótką chwilę. – Chociaż nie jest to chyba niezbędne. W sensie, może da się tego użyć tak po prostu na liście, wtedy mielibyśmy zabezpieczoną drogę komunikowania się i nie ryzykowalibyśmy, że niepowołane ręce mogłyby tego użyć by nas zmylić – powiedział, ożywiając się lekko. Złapał za różdżkę i machnął nią, nie mogąc nacieszyć się dostatecznie faktem, że nie nękały ich już anomalie i mógł szastać magią na prawo i lewo. Na stos Wendeliny, bo było cudowne uczucie.
Chwilę później mieli już na stoliku niewielką rolkę pergaminu i kałamarz z piórem. Alexander złapał za pisadło, napisał na papierze abc, po czym złapał za różdżkę. – Rozświetlam mroki – powiedział, po czym uniósł brew do góry. Wymienił z Tonks spojrzenia, po czym znów popatrzył na czystą kartkę. Tym razem napisał xyz, po czym znów przyłożył różdżkę do pergaminu. – Skrywam światło – powiedział, a ostatnie litery alfabety zaczęły znikać: na ich miejsce pojawiły się natomiast pierwsze trzy.
Cholera. Pięknie – mruknął. po czym uśmiechnął się całkiem szeroko, spoglądając znów na siedzącą naprzeciw niego Justine. Odłożył pergamin na bok, rad z tego, że to zadziałało.
Mruknął cicho pod nosem w wyrazie aprobaty na wysuniętą propozycję treningu. – Nie zastanawiaj się – powiedział. – Trzeba to zrobić. Sam też bym takim trengiem nie pogardził, ćwiczeń nigdy za wiele. Masz jakieś konkretne pomysły? Bertie coś ostatnio przebąkiwał, że snuje jakieś plany. No i jakby nie patrzeć, mamy u siebie sporo aurorów – dodał, po czym zamyślił się na moment. – Ale tak bez oporów, prawda? Bez cackania się i omijania tych brutalniejszych uroków? – zapytał. – Postawilibyśmy paru uzdrowicieli na baczność – dorzucił na koniec, pogrążając się w zamyśleniu.

| zt




I moje prawdy uśpione,
ja nie mam serca do stworzeń
co to się karmią dramatem,
a popijają cudzym płaczem.
I moje racje laickie,
ja nie mam serca do istnień
co to się żywią tragedią,
a odurzają nie swoją klęską.
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : jednoosobowy SOR Farleya, partyzantka Longbottoma
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 55
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Weranda - Page 2 Ba42463619f73ef27e8166e2c747f00d

Weranda - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Weranda   Weranda - Page 2 I_icon_minitime19.06.20 14:02

Przesuwała tęczówkami po kolejnych słowach przyglądając się zapiskom dotyczącym gazety, która właśnie wpadła w jej dłonie. Mogli z  tego skorzystać, jeśli tylko odpowiednio użyją tego, co już zostało wykorzystane - a może bardziej stworzone. Nie miało to znaczenia, to był dobry sposób, by szyfrować wiadomości a Justine właśnie nie wiedziała wcześniej, że coś takiego zostało stworzone. Zgadzała się z Alexanderem. Mogliby nie przejmować się tym, że ich listy zostaną przejęte. A może bardziej, mogli by być odrobinę spokojniejsi. Bo przecież, prawdopodobnie, nadal dało się przejrzeć iluzję zaklęcia jakoś, chociaż Justine nie była pewna, czy ktoś doszukiwałby się drugiego dna w listach. Nie był też pewna, czy ktoś wcześniej wpadł na podobne rozwiązanie. Były co prawda różne tusze, ale one funkcjonowały w inny sposób. Potwierdziła jedynie skinieniem głowy wypowiedziane przez Alexandra słowa. Obserwowała jak podnosi się, łapiąc za różdżkę. W pierwszym momencie nie rozumiała, co próbuje zrobić Farley, ale kiedy na werandzie pojawiła się rolka pergaminu i kałamarz z piórem zrozumiała. Odchyliła się na swoim siedzisku, odkładając zapiski które trzymała i całą uwagę poświęcając temu, czym zajmował się Alex. Obserwowała jak zapisuje stronę i rzuca zaklęcie, które czyści kartkę. Nie, nie czyści, chowa słowa. Zmarszczyła lekko brwi. Więc wychodziło na to, że mogli z tego korzystać od razu, bez dokładnego, mechaniczne dostosowywania do tego, o czym mówili i myśleli. Dobrze, oszczędzało im to trochę pracy.
Odsunęła spojrzenie, patrząc na rozpościerający się widok. Wydęła lekko usta marszcząc brwi. Uniosła rękę, by założyć za ucho jasne kosmyki włosów.
- Bez. - zgodziła się widocznie nad czymś jeszcze myśląc. - Zastanawiam się, czy w ogóle mówić, że to trening. Mam wrażenie, że trening sam w sobie brany jest mniej poważnie. - powiedziała wypuszczając powietrze i podnosząc się do pionu. - Może powinniśmy wysłać ich na przygotowaną i zaplanowaną "misję". - rzuciła na razie luźnym pomysłem. Jeszcze zastanawiała się nad tym, jak konkretnie to wszystko ugryźć i co powinni zrobić, albo jak mogłoby to wyglądać. Na ten moment posiadała jedynie zalążki planów - nic więcej. Musiała się nad tym jeszcze mocniej zastanowić.

| zt





The devil whispered in my ear, 'You're not strong enough to withstand the storm. ' Today I whispered in the devil's ear:
I am the storm.
Powrót do góry Go down
Isabella Presley
Isabella Presley

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7405-isabella-selwyn https://www.morsmordre.net/t7416-iskierka https://www.morsmordre.net/t7414-bardzo-nieprzykladna-lady#202782 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t7417-skrytka-bankowa-nr-1810#202799 https://www.morsmordre.net/t7415-isabella-selwyn
Zawód : dama i płomień
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
Najmilszy sercu jest prawdziwy w nim pożar.
OPCM : 2
UROKI : 3
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
Weranda - Page 2 A8172ec5839139146051f7b54e49c5d0

Weranda - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Weranda   Weranda - Page 2 I_icon_minitime13.09.20 23:45

13 lipca 1957 r.

Trzynaście myśli jednocześnie rozpalało się pod burzą jasnowłosych loków w chwili zbliżającej się akceptacji dla tak niespodziewanych wydarzeń. Coraz mniej czuła lęku, jeszcze mniej wstydu. Wyżerające ją wcześniej złe emocje ustępowały tym najpiękniejszym. Czas faktycznie leczył rany, rozpalał pewność i pozwalał właściwie przeżywać to, co faktycznie zasługiwało na uwagę dziewczęcego serca. Bella wolała skupić się na życiu Kurnika, trosce o bliskich, na relacjach potrzebujących wielu rozmów i wspólnych przygód. Na miłości i przyjaźni – nie na widmie od dawna milczącej Morgany czy wspomnieniu Rosierów, których sylwetki jeszcze teraz potrafiły zaglądać między jej sny. W Dolinie Godryka czuła się bezpiecznie. Domu strzegły potężne moce Alexa, a jemu dziś ufała chyba najbardziej na świecie. On wyszedł jej naprzeciw w dramatycznej chwili, przeprowadził przez kładki niewiadomego losu i pociągnął do wolności, po którą samotnie bała się sięgnąć, choć wszystko zdawało się opierać wyłącznie na jej decyzjach. Niedługo po majowym przewrocie, niedługo po weselu Macmillana Bellą wstrząsnęła kolejna informacja: Lucinda również opuściła salamandry. Trzy wypalone gałęzie oparły się rodowym klątwom Morgany, a to tylko wpędziło Isę w jeszcze większą dumę. Dumę i jednoczesny niepokój. Podziwiała odwagę Lucindy. Jednak martwiła się o tych, którzy pozostali, o fałsz przelewający się przez korytarze pałacu, o obłudne idee, którym Selwynowie karmili swoje dzieci, o kataklizm, który zdawał się nieuchronnie zbliżać do tego rodu. Nowa droga według Belli okrutnie dewastowała najpiękniejszą część tradycji, godziła w legendy, gardziła własną krwią. A to wszystko łamało jej serce. Wciąż.
Niemniej wieść o wizycie kuzynki ucieszyła ją wielce. Tak wiele pytań zamierzało przecisnąć się przez usta Isy, tak wiele mogło przez nie przemknąć dopiero teraz, dopiero w tych okolicznościach. Oczekiwanie na Lucindę dłużyło jej się okrutnie. Zbudziła się wczesnym porankiem, fala energii nie pozwoliła jej pozstać zbyt długo w łóżku. Zamierzała przyszykować dla niej coś pysznego (poniekąd się trochę pochwalić, że już coś umie w tej kuchni zrobić!), ale potrzebowała kilku składników. Zakupy robiła wcześniej z Idą, więc czuła, że poradzi sobie z tym wyzwaniem. Spięła włosy białą kokardą, poprawiła ułożenie błękitnej sukienki sięgającej jej do połowy łydek i zaopatrzona w uroczy koszyczek wyszła z Kurnika. Czuła wyzwanie, czuła zapach przygody i zdawało się, że nie może się wydarzyć już nic złego. Od dwóch miesięcy była zwykłą dziewczyną zanurzoną w sprawach pozornych. Spacer do sklepu wiązał się z nieoczekiwanymi przystankami. Podglądała elementy przestrzeni, na które wcześniej nie zwróciła uwagi. Kiedy szła z kimś, zwykle mówiła dużo i nie skupiała się na otoczeniu. Tym razem było inaczej. Na ulicy jednak zaczepiła ją pewna staruszka. Okropny zapach połaskotał nos Isy, a odrażające oblicze kobiety sprawiło, że cofnęła się przerażona. Pomyślała nawet, że to sztuczka Morgany! Wiedźma chciała pieniędzy, wyciągała drżącą dłoń, spodziewając się wypełnienia jej syklami. Pod jej nogami kręciło się nastroszone kocisko. Wstrętny obrazek przestraszył Bellę, pokręciła głową, przeprosiła ładnie. Przecież nie wolno rozmawiać z obcymi. Przecież Alex przestrzegał ją, by uważała! Połowa świata czarodziejów mogła chcieć ją skrzywdzić, uznawała ją za zdrajcę i zbrodniarza. Nie powinna, nie powinna! Starucha zrobiła jednak jakiś dziwny ruch, wypowiedziała słowa, których Bella nie rozumiała i odeszła, wyzywając ją od głupich dziewuch. Przestraszona Bella już nie dotarła do sklepu. Pobiegła szybko do Kurnika i zatrzasnęła drzwi na cztery spusty, obawiając się złego losu. Dłonie jej się trzęsły. Popatrzyła na zegar i wzięła kilka głębokich wdechów. Nici z pięknej niespodzianki dla Lucindy. Przez następne dwie godziny miotała się po domu, przepraszając wszystkie domowe sprzęty, przepraszając nieobecnego kuzyna, obiecując mu, że więcej tego nie zrobi, przepraszając niuchacza, o którego się prawie potknęła i przepraszając sowę, która zapomniała wysłać listu. Nie mogła się uspokoić, czuła się jakoś dziwnie. Zupełnie jakby każdy krok był czymś złym.
Spoglądała przez okienko w kuchni, wyczekując gościa. Właściwie nic nie przygotowała. Nieobecność pozostałych domowników okazała się dodatkowym utrapieniem. Bardzo nie chciała być sama! Dlatego z ulgą wyłapała zbliżającą się do furtki postać. Wybiegła z domku i, będąc w ogródku, zawołała głośno:
- Przepraszam, Lucindo! Najmilsza Lucindo! Och, przepraszam, tak bardzo przepraszam, ale wszystko jest nie tak. Coś się stało. To było tak wstrętne, przepraszam, że tego nie uczyniłam, ale się bałam, że zrobi mi krzywdę. Przepraszam, jestem taka zdenerwowana! Była okropna. Przepraszam, nie powinnam tak o niej mówić. Może zachowałam się nieuprzejmie i, och, nie przeprosiłam! A może przeprosiłam? Przepraszam! Zrobiła mi coś dziwnego, przepraszam... – tłumaczyła spanikowana, wyraźnie zasmucona, zalewając kuzynkę potokiem informacji. Nie wiedziała, że rzucono na nią klątwę. Zawstydzona tym wszystkim objęła dłoń panny Hensley i pociągnęła ją do domku. Tutaj wcale nie było bezpiecznie. A istniało tak wiele rzeczy, za które musiała ją przeprosić…


Powrót do góry Go down
Lucinda Hensley
Lucinda Hensley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 37
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Weranda - Page 2 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

Weranda - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Weranda   Weranda - Page 2 I_icon_minitime23.09.20 18:40

Przerażało ją to jak szybko uciekały dni. Mówi się, że tylko to co dobre tak szybko przemija, ale ona nie zdążyła skupić myśli na niczym konkretnym, a już mieli na horyzoncie kolejną porę roku. Nie podobało jej się to. Zbyt wiele osób oczekiwało jej obecności i w życiu zbyt wielu chciała być obecna. Jednak przy takim trybie życia nie było to możliwe. Od jej ostatniego spotkania z Bellą minęły miesiące. Nie czuła się z tym dobrze, bo w jej życiu w ostatnim czasie także wydarzyła się rewolucja. Lucinda na swoją przygotowywała się latami, a i tak zabolało to dotkliwie. Chociaż decyzja jaką podjęła jej kuzynka była tylko i wyłącznie jej wyborem to jednak przewartościowanie wszystkiego musiało wiele kosztować. Chyba nie bez powodu Hensley wzięła się za rozpracowywanie klątw od środka. Już od dawana przewidywała, że nad jej rodziną jakaś ciąży. Czy jest możliwe, aż tak niedopasowanie całego pokolenia do reszty zepsutego rodu? Każdy kto miał choć trochę rozumu w głowie postanowił się wycofać. Sprzeciwić się panującemu w ich rodzinnym kręgu zepsuciu. Nie było to łatwe, ale konieczne. Najlepszy z podjętych wyborów.
Żałowała, że miały tak mało okazji by ze sobą porozmawiać. Wspierać się. Chociaż Lucinda wiedziała, że zawsze mogła liczyć na pomoc kuzynki to jednak nie powinno się to wszystko opierać jedynie o kryzysowe sytuacje. Teraz, gdy wiele innych faktów wypłynęło na powierzchnię takie rozmowy były o wiele łatwiejsze. Blondynka nie ukrywała tego, że odetchnęła z ulgą, gdy Bella zrezygnowała z małżeństwa z Rosierem. Wcześniej nie mogła jej wytłumaczyć jak bardzo to było niebezpieczne. Teraz zniknęły tematy tabu. A przynajmniej większość z nich. Miała zamiar zostać tu dopóki wszystkiego sobie nie wyjaśnią, nie przegadają każdej ze spraw. Nie nadrobią tych dni, które przecież tak szybko przemijają.
Zbliżając się do furtki domku, który w całości kojarzył jej się z jej młodszym kuzynem uśmiechnęła się delikatnie. Jakie to dziwne, że ludzie są w stanie upodobnić rzeczy i miejsca do samych siebie. Ona nigdy nie czuła czegoś podobnego względem samej siebie. Wręcz przeciwnie – mieszkanie na Pokątnej było smutne. Raczej puste. Chociaż czuła się tam tak jak w domu to jednak nigdy nie przyłożyła ręki do tego by to miejsce stało się bardziej milsze dla oka. Jakby wiedziała, że to tylko tymczasowe lokum. Jakby wiedziała jak to wszystko się w końcu skończy. Z drugiej strony dom Marcy także nie był do niej podobny. Owszem, czuła się tam dobrze, ale to też nie było to. To też było lokum tymczasowe. Jakoś nie mogła sobie wyobrazić sytuacji, w której naprawdę ma coś swojego. Nie teraz, gdy tak wiele rzeczy jest niepewnych.
Widząc wybiegającą z domu Is uśmiechnęła się szeroka gotowa mocno ją do siebie przytulić. Po pierwszych słowach kuzynki zdała sobie jednak sprawę, że nie będzie to spokojne spotkanie, a Bellę spotkało coś naprawdę złego. Blondynka skrzywiła się słysząc jej podniesiony głos i od razu się spięła jakby oczekując najgorszego. Wiedziała, że to już choroba, której nigdy się nie pozbędzie. – Spokojnie. Za co mnie przepraszasz? Co było takie straszne? – zapytała kiedy kuzynka zaczęła ciągnąć ją w stronę domu. Po przekroczeniu progu nie pozbyła się wcale towarzyszącego jej niepokoju. – Is powiedź mi co ci się przydarzyło. – dodała spokojnym, ale pewnym tonem. Przy takim potoku słów nie była w stanie nic zrozumieć.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
 

Weranda

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Dolina Godryka, Kurnik-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20