Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Przed domem

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

wiesz, że mały ogień
wielki las podpala?

OPCM : 45
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
Przed domem - Page 2 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Przed domem   Przed domem - Page 2 I_icon_minitime31.12.18 19:22

First topic message reminder :

Przed domem

Kurnik znajduje się na zboczu doliny, oddalony od zabudowań - dlatego dość ciężko go znaleźć jeżeli nie wiadomo, gdzie dokładnie szukać. Ogród otaczający dom jest zarośnięty, a ścieżka prowadząca do wejścia ledwo wygląda zza zachłannych traw i gałęzi. Niedaleko znajduje się jednak niewielka polana, a kawałek dalej - Rudera.
[bylobrzydkobedzieladnie]




I moje prawdy uśpione,
ja nie mam serca do stworzeń
co to się karmią dramatem,
a popijają cudzym płaczem.
I moje racje laickie,
ja nie mam serca do istnień
co to się żywią tragedią,
a odurzają nie swoją klęską.


Ostatnio zmieniony przez Alexander Farley dnia 02.06.20 13:40, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lucinda Hensley
Lucinda Hensley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 37
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Przed domem - Page 2 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Przed domem   Przed domem - Page 2 I_icon_minitime11.04.20 19:50

Blondynka miała szczerą nadzieje, że jeśli kiedykolwiek przyjdzie im ze sobą jeszcze trenować to tym razem ona będzie w tym starciu górą. Oczywiście Alex był od niej młodszy, ale wiek nie miał tu żadnego znaczenia. Był gwardzistą, a dzięki Zakonowi rozwinął tak wiele magicznych umiejętności, że prawdopodobnie niejeden czarodziej mu ich zazdrościł. Blondynka dopiero w ostatnim czasie o wiele więcej czasu poświęciła na trenowanie. Chciała w starciu mieć szansę chronić siebie i innych choć w słowach Farleya było wiele racji. Nie zawsze chodziło o umiejętności. Czasami liczyła się taktyka, determinacja, przeważał nawet sposób ułożenia różdżki czy zmęczenie. Pomimo tego, że stali na pierwszej linii frontu to nadal byli tylko ludźmi. Czasami ich to wszystko kosztowało więcej niż można by się było tego spodziewać.
Na słowa mężczyzny uniosła kącik ust w uśmiechu. Wiedziała, że biorąc pod uwagę to wszystko co się aktualnie działo powinni spotykać się jak najczęściej, ale z doskonale wiedzieli, że nie jest to możliwe. Najważniejsze by w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek i otwarty umysł. Nie dać się zakopać żywcem razem z błędami i strachem o własne życie. Nadal musieli funkcjonować tak jak robili to wcześniej. Ciągle mieli życie do przeżycia nawet jeśli nie takie o jakim by marzyli.
Szlachcianka westchnęła na wspomnienie dzikich lokatorów. – Wiesz, że nie jesteś pierwszą osobą, która mi o nich wspomina? Musiały mieć jakiś skoordynowany atak. – odparła przyglądając się ich czujnym ruchom. Wyglądały tak jakby czuły się jak w domu, ale z drugiej strony obawiały się, że ten dom utracą. – Popytam czy ktoś znalazł na nie sposób – dodała zdając sobie sprawę z tego jakie to musi być upierdliwe.
Sam obraz kuzyna w takim miejscu był dla niej czymś obcym i dziwnym. Oczywiście nie chodziło tu o jego dom, w którym naprawdę można było czuć się jak w domu, ale o to, że zwykle spotykali się w całkowicie innych sytuacjach. To jak bardzo przyszło im się przez ten rok zmienić przechodziło jej przepuszczenia. Wszystko wywracało się do góry nogami, a oni nadal parli do przodu. Była z tego dumna. Blondynka sięgnęła po jedno z ciasteczek i już myślała, że to nie zmieni koloru, gdy zaczęło szarzeć. Nie chcąc na to patrzeć zamoczyła słodycz w herbacie. – Czasem lepiej nie wiedzieć – skomentowała uśmiechając się przy tym. Nie chodziło to, że miała zły humor, ale chyba po prostu to wszystko było nazbyt skomplikowane by emanować szczęściem.
Sam sposób w jaki Alex mówił o drogiej jej kobiecie ją ruszał. Może dlatego, że ciężko w obecnych czasach na szczęśliwe zakończenie, a może dlatego, że przez jego próbę gwardzisty bała się, iż będzie się przed tym bronił. – Na film? – powtórzyła zaskoczona. – To coś nowego – dodała upijając łyk herbaty. Czarodzieje rzadko korzystali z dobrodziejstw mugolskiego świata widząc w tym coś trudnego i obcego. O wiele łatwiej by się wszystkim żyło gdyby te światy były ze sobą połączone. – Na ojców zawsze trzeba uważać. – zaśmiała się mając w pamięci swojego, dla którego kiedyś też była oczkiem w głowie. Teraz od prawie roku ze sobą nie rozmawiali. Aż dziwnie było patrzeć na te wszystkie zmiany w jej życiu. Tak jakby nagle stała się kimś innym. – Ida jeszcze cię zaskoczy. Sam zobaczysz. Mam tylko nadzieje, że nie będziesz na siłę się hamował przez to, że jesteś gwardzistą. Wiem, że to wszystko wiąże się z ryzykiem, ale z drugiej strony bez względu na to kim będziesz to zawsze będziesz ryzykował. W takim świecie żyjemy. – dodała jeszcze nie chcąc mu oczywiście prawić morałów na tematy, których sama nie doświadczyła. Z drugiej strony wiedziała jak to jest rezygnować ze wszystkiego dla czegoś większego. Ten kamień z serca nigdy nie spada.
Słysząc pytanie mężczyzny od razu pokręciła głową. – Na razie jest cisza – zaczęła wzdrygając się, bo sam obraz Morgany był dla niej prawdziwym utrapieniem. – Choć myślę, że to nie potrwa długo. Pewnie szykuje coś szczególnego – dodała ze wzruszeniem ramion. Oboje doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że ich ciotka o niczym innym nie marzy jak o tym by wszystkich do siebie dostosować. A po postawie Lucindy można było wiele wywnioskować. Była chwastem dla polityki lady nestor, a chwasty bardzo szybko się likwiduje. – Pytasz czy kogoś mam? – uniosła brew starając się przybrać neutralne spojrzenie choć to nie było łatwe. – Ponoć kto nie ma szczęścia w miłości ma w kartach. Może powinnam zostać hazardzistką? Musimy mieć jakieś nałogi. – zaśmiała się choć to co wydarzyło się w Zamglonej Dolinie nadal bardzo bolało. Chciałaby, żeby rzeczywistość była inna, ale niestety nie wszystko było jej pisane. Na pewno nie szczęśliwe zakończenie.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

wiesz, że mały ogień
wielki las podpala?

OPCM : 45
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
Przed domem - Page 2 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Przed domem   Przed domem - Page 2 I_icon_minitime02.07.20 22:00

Alex wygiął brew ku górze i uśmiechnął się pod nosem. Czyli z najbliższego otoczenia Lucindy nie tylko jego dotknęła ta skrzydlata zaraza?
Ciesz się, że nie dorwały i ciebie – powiedział, dla podkreślenia swoich słów machając lekko palcem wskazującym w powietrzu, zupełnie jakby kuzynkę co najmniej ostrzegał. Zaraz jednak złagodniał i opuścił dłoń, na chwilę rezygnując z udawania jakiegokolwiek humoru. Westchnął ciężko, raz jeszcze rzucając smętne spojrzenie na wyszczerbioną lampę, której ubytek w swoim kształcie niebezpiecznie przypominał ślad małych szczęk.
Będę bardzo wdzięczny jeżeli popytasz znajomych czy ktoś ma na nie jakiś skuteczny sposób – odparł, spoglądając znów na Lynn i posyłając blondynce ciepły, acz wyraźnie zmęczony uśmiech.
Niezwykle miło było tak po prostu z nią chwilę pobyć. Nie spieszyć się nigdzie, nie mieć żadnych ważnych spraw na głowie, które koniecznie wymagały uwagi. Właściwie nawet jego irytacja ciasteczkiem była teraz przejawem tego, jak bardzo czuł przy czarownicy... coś: cokolwiek co nie było tą otumaniającą obojętnością i chłodną kalkulacją czyhających zagrożeń, rozmyślania o rzeczach do załatwienia, pracy do zrobienia, ludzi do uratowania. Nie ważne, że dopiero co skończyli trening, oboje byli lekko spoceni i poturbowani. Mogli po prostu na chwilę się zatrzymać, wypić herbatę i zjeść ciasteczka. Naucyzł się okropnie cenić sobie takie chwile, nawet jeżeli z reguły nie liczył, że będą często gościć w jego kalendarzu.
Uniósł kubek do ust i upił z niego łyk, roziskrzonym spojrzeniem śledząc rysy twarzy kuzynki. Mogła dostrzec znad krawędzi kubka jak wokół zewnętrznych kącików oczu Gwardzisty na moment pojawiają się żyłki zmarszczek od niemożliwego do pohamowania uśmiechu.
Tak, na film – potwierdził. – Zaskakuję nie tylko na polu walki, wiesz. Pozory, te rzeczy. Nawet ten dom był zbudowany przez mugola, moja droga kuzynko – powiedział dumnie, jakby starając się pomiędzy wierszami przekazać coś jeszcze. Zobacz, zobacz ile tego jest, ile jeszcze możemy odkryć, ile możemy się od nich nauczyć. Alexander walczył o życie mugoli nie tylko dlatego, że było to jedyną moralnie słuszną dla niego decyzją. Przez lata, a zwłaszcza ostatnie miesiące mugole dali radę całkiem go zafascynować: na tyle, że chciał dzielić się swoimi odkryciami z innymi.
Długimi palcami wodził po krawędzi kubka, który teraz bezpiecznie spoczywał na położonej na stole podkładce. Westchnął ciężko, kiedy Lucinda bardzo celnie trafiła w główny punkt jego wątpliwości względem jego zaangażowania emocjonalnego z panną Lupin. Kiedy uniósł na blondynkę spojrzenie aż nazbyt jasno zdawało się w jego oczach błyszczeć potwierdzenie tego, przed czym go przestrzegała.
Ja sam mogę zaryzykować wszystko i ryzykuję dokładnie tyle. Jest dobrą uzdrowicielką i na pewno przydałyby nam się jej umiejętności, ale jednocześnie nie potrafię nie potępić się za to, że wciągam ją w sam środek tego wszystkiego. Jest uparta, Lynn, jest właściwie tak uparta jak ja. Nie jednak stawiać ją przed faktem, że darzy uczuciem kogoś, kto nie oglądając się na nią w każdej chwili może po prostu zniknąć, przestać istnieć i zostawić ją z całym życiem do przetrwania w nie swoich decyzjach – wyrzucił z siebie, a w jego głosie pobrzmiewała nuta smutku. Przeczesał dłonią skręcone włosy na czubku głowy, a pomiędzy jego palcami zalśniło kilka jaśniejszych smug.
Jego sytuacja była, kolokwialnie to ujmując, dość przesrana. Nie znajdował pocieszenia w tym, że również Lucinda nie znajdowała się pod tym względem w komfortowej sytuacji. Poza własnymi perypetiami przykładał również uwagę do losów swoich najbliższych, a w chwilowej ciszy w matrymonialnych podchodach lady doyenne Selwyn ciężko było dopatrywać się czegoś innego niż podstępu. Prychnął jednak znacząco, bynajmniej nie w rozbawieniu – to była złość, o ile nie wściekłość.
Jak zdecyduje się znów wykręcić taki numer jak z rodem Burke to proszę, powiedz mi od razu. Może przypadkiem przemienię się w kogoś ze służby i serwując wam herbatkę w czasie swatów niechcący wpakuję mu Lamino prosto w tętnicę szyjną – mruknął posępnie, nieco agresywnie sięgając znów po kubek i upijając łyk herbaty tak pospiesznie, że poczuł pieczenie na grzbiecie języka. Mówił jednak całkowicie poważnie: nie miałby oporów przed umyślnym zabójstwem jeżeli Morgana ponownie zdecydowałaby się spróbować zeswatać Lucindę ze Śmierciożercą lub Rycerzem Walpurgii. Motywów aby pozbywać się popleczników Voldemorta i bez krzyżowania szyków matrymonialnych było aż nadto, zaś okazja byłaby wręcz niepowtarzalna.
Krzywy żart o nałogach zdawał się trochę wytrącić Alexandra z iście morderczego humoru, toteż uśmiechnął się dość przelotnie i gorzko. Chwila ciszy zasiadła między kuzynostwem, którą czarodziej wykorzystał na uspokojenie targających nim znów nerwów i irytacji. Westchnął w końcu i spojrzał na Lynn, przez moment przyglądając się jej tak, jakby próbował zapamiętać najmniejszy szczegół jej twarzy.
Po prostu martwię się o ciebie. Kiedy myślę o tym, że Isabellę sprzedają Rosierom... nie wiem czy bardziej mam ochotę rozwalić coś z frustracji czy jednak przyznać na głos, że jeżeli dobrze to rozegra to będzie całkiem bezpieczna i odsunięta od wojny. Ty nie masz takiego luksus. Nie myślałaś o tym, żeby w końcu po prostu... odpuścić? Odejść? – zapytał, a miał przy tym wyraz twarzy wręcz błagalny. Siedząc w gnieździe żmij Lucinda każdego dnia ryzykowała wykrycie, a wątpliwości kłębiące się wokół jej osoby mogły kogoś w końcu nakłonić do tego, aby zacząć węszyć. Za każdym razem kiedy myślał o sytuacji Lynn nie mógł udawać, że nie widzi w jak wielkim niebezpieczeństwie jego kuzynka – emocjonalnie zaś bardziej będąca dla niego jak starsza siostra – znajdowała się każdego dnia.




I moje prawdy uśpione,
ja nie mam serca do stworzeń
co to się karmią dramatem,
a popijają cudzym płaczem.
I moje racje laickie,
ja nie mam serca do istnień
co to się żywią tragedią,
a odurzają nie swoją klęską.
Powrót do góry Go down
Lucinda Hensley
Lucinda Hensley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 37
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Przed domem - Page 2 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Przed domem   Przed domem - Page 2 I_icon_minitime28.07.20 18:16

Lucinda wiedziała jak to jest czerpać z normalności tyle ile się tylko da. W końcu takich chwil nie było zbyt wiele. Czasami chwytała się tego co jeszcze jej z ów normalności pozostało. Praca, drobne zlecenia, a nawet szybie poszukiwania na szlaku. Nie było tego zbyt wiele, ale zawsze był to powrót do tego co zdążyła już przez wojnę stracić. Alex stracił jeszcze wiele i Lucinda była dumna z niego, że tak szybko potrafił sobie ułożyć życie na nowo. Choć po samym jego zachowaniu potrafiła wywnioskować, że nadal uczy się tego funkcjonowania w nowym otoczeniu i wcale się temu nie dziwiła. Tak czy tak wojna przewartościowała ich życie i za niektóre aspekty była po prostu wdzięczna. Przede wszystkim w końcu przejrzała na oczy. Zobaczyła świat taki jakim jest i postanowiła, że nie będzie z tak wielką naiwnością już patrzeć na to co się dzieje. Kiedyś dawała życiu drugą, trzecią i kolejną szansę. Stawiała na ludzi szukając w nich dobra, bo przecież nikt nie jest tylko zły albo tylko dobry. Teraz jednak wiedziała jak silne jest zło i jak mocno może krzywdzić. Jak wielkie zniszczenia pozostawiać. Choć już od wielu lat słyszała, że jest starą panną to stara się nie czuła. Wiek nie szedł w parze z dojrzałością. Tą poczuła dopiero teraz kiedy była odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za innych.
Słysząc słowa mężczyzny zaśmiała się z zadowoleniem. – Zaskakujesz, zaskakujesz – potwierdziła. – Dumna jestem z ciebie, Alex. Pokazujesz mi, że życie idzie dalej bez względu na to co się zdarzy po drodze, a to dobra lekcja dla mnie w tym momencie. – dodała jeszcze przykładając kubek do ust. Musieli przygotować się na to, że ich życie prawdopodobnie już zawsze będzie przypominało kolejkę górską. Czasami będą znajdować się na samym dnie i czasami będą mieli tego dosyć, ale będą też dobre chwile w ich życiu i dobrzy ludzie, z którymi te chwile przyjdzie im dzielić. Lucinda domyślała się, że w życiu nie wróci już do tego co było kiedyś. Nie chodziło tylko o to jakim człowiekiem była, ale też o to co robiła. Nigdy już nie będzie córką dla swoich rodziców i nigdy nie będzie szlachcianką, którą przecież miała być. Nie było to jednak coś co ją smuciło.
Wiedziała dlaczego tak się o to martwi. Wciągając innych w swoje życie musieli mieć świadomość, że wciągają ich także w środek wojny. I nawet jeśli zrobiliby wszystko by ochronić ich przed zagrożeniem to to będzie towarzyszyło im już zawsze. Nie mogli przecież nikomu obiecać „zawsze i na zawsze”, bo ich „na zawsze” będzie niepewne. – Rozumiem – pokiwała smutno głową nie chcąc go na przekór sobie przekonywać. Przecież ona też tak uważała. – Pamiętaj jednak, że to jest jej decyzja i powinna móc wyrazić swoje zdanie. – dodała. W końcu Lucinda też była uparta i miałaby żal, gdyby ktoś podjął podobną decyzję za nią. Każdy powinien decydować o swoim szczęściu i przede wszystkim życiu sam. Nawet jeśli Alex chciał dla niej najlepiej na świecie.
Widząc reakcję kuzyna na wspomnienie szczytu westchnęła. – To było do przewidzenia – zaczęła mając w pamięci jej reakcję na propozycję zaślubin. – Doskonale wiesz, że nigdy bym się na to nie zgodziła. Prędzej sama sięgnęłabym po różdżkę. Ja po prostu… - przerwała nie chcąc dolewać oliwy do ognia. – Przyciągam kłopoty i one bardzo się dobrze ze mną mają. Nie martw się, sama mam już ich dosyć. – dodała szczerze. Życie nie było dla niej  łaskawe w ostatnim czasie, ale tak musiało być. Musiała kilka razy wylądować na dnie by się w końcu z tego podnieść.
Blondynka poczekała jeszcze chwile dając mężczyźnie moment na uspokojenie się. Nie chciała, żeby się o nią martwił, ale też nie mogła mu tego wyperswadować. To tak jakby ona miała przestać się przejmować losem jej bliskich. Tego nie dało się wyłączyć ot tak. – Kiedy rozmawiałam z Is to była zadowolona z takiego rozwoju wydarzeń. Nie chciała tak naprawdę słuchać moich uwag dotyczących tego związku, a ja też nie mogę od niej wymagać tego by była taka jak ja. Prawdą jednak jest to, że też się o nią martwię. Jeżeli ja znajduję się w gnieździe żmij to gdzie znajdzie się ona? – odparła kręcąc głową w lekkim przestrachu. – Odejdę. Na pewno to zrobię, bo wcale nie wpływa to na mnie dobrze, ale chyba ze względu chociażby na moich rodziców czekam aż oni zrobią to sami. Aż pozbawią mnie wszystkich praw lub postawią pod ścianą. W końcu tak się stanie. – tego akurat była pewna.

/ztx2




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
 

Przed domem

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Dolina Godryka, Kurnik-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20