Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Przed domem

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
Autor toWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 51
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Przed domem - Page 2 Xnfq1wg

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Przed domem [odnośnikPrzed domem - Page 2 I_icon_minitime31.12.18 19:22

First topic message reminder :

Przed domem

Kurnik znajduje się na zboczu doliny, oddalony od zabudowań - dlatego dość ciężko go znaleźć jeżeli nie wiadomo, gdzie dokładnie szukać. Ogród otaczający dom jest zarośnięty, a ścieżka prowadząca do wejścia ledwo wygląda zza zachłannych traw i gałęzi. Niedaleko znajduje się jednak niewielka polana, a kawałek dalej - Rudera.
Zaklęcia ochronne:
Cave Inimicum, Mała twierdza, Oczobłysk, Tenuistis, Zawierucha
[bylobrzydkobedzieladnie]





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart



Ostatnio zmieniony przez Alexander Farley dnia 02.03.21 22:14, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lucinda Hensley
Lucinda Hensley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Przed domem - Page 2 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Przed domem [odnośnikPrzed domem - Page 2 I_icon_minitime11.04.20 19:50

Blondynka miała szczerą nadzieje, że jeśli kiedykolwiek przyjdzie im ze sobą jeszcze trenować to tym razem ona będzie w tym starciu górą. Oczywiście Alex był od niej młodszy, ale wiek nie miał tu żadnego znaczenia. Był gwardzistą, a dzięki Zakonowi rozwinął tak wiele magicznych umiejętności, że prawdopodobnie niejeden czarodziej mu ich zazdrościł. Blondynka dopiero w ostatnim czasie o wiele więcej czasu poświęciła na trenowanie. Chciała w starciu mieć szansę chronić siebie i innych choć w słowach Farleya było wiele racji. Nie zawsze chodziło o umiejętności. Czasami liczyła się taktyka, determinacja, przeważał nawet sposób ułożenia różdżki czy zmęczenie. Pomimo tego, że stali na pierwszej linii frontu to nadal byli tylko ludźmi. Czasami ich to wszystko kosztowało więcej niż można by się było tego spodziewać.
Na słowa mężczyzny uniosła kącik ust w uśmiechu. Wiedziała, że biorąc pod uwagę to wszystko co się aktualnie działo powinni spotykać się jak najczęściej, ale z doskonale wiedzieli, że nie jest to możliwe. Najważniejsze by w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek i otwarty umysł. Nie dać się zakopać żywcem razem z błędami i strachem o własne życie. Nadal musieli funkcjonować tak jak robili to wcześniej. Ciągle mieli życie do przeżycia nawet jeśli nie takie o jakim by marzyli.
Szlachcianka westchnęła na wspomnienie dzikich lokatorów. – Wiesz, że nie jesteś pierwszą osobą, która mi o nich wspomina? Musiały mieć jakiś skoordynowany atak. – odparła przyglądając się ich czujnym ruchom. Wyglądały tak jakby czuły się jak w domu, ale z drugiej strony obawiały się, że ten dom utracą. – Popytam czy ktoś znalazł na nie sposób – dodała zdając sobie sprawę z tego jakie to musi być upierdliwe.
Sam obraz kuzyna w takim miejscu był dla niej czymś obcym i dziwnym. Oczywiście nie chodziło tu o jego dom, w którym naprawdę można było czuć się jak w domu, ale o to, że zwykle spotykali się w całkowicie innych sytuacjach. To jak bardzo przyszło im się przez ten rok zmienić przechodziło jej przepuszczenia. Wszystko wywracało się do góry nogami, a oni nadal parli do przodu. Była z tego dumna. Blondynka sięgnęła po jedno z ciasteczek i już myślała, że to nie zmieni koloru, gdy zaczęło szarzeć. Nie chcąc na to patrzeć zamoczyła słodycz w herbacie. – Czasem lepiej nie wiedzieć – skomentowała uśmiechając się przy tym. Nie chodziło to, że miała zły humor, ale chyba po prostu to wszystko było nazbyt skomplikowane by emanować szczęściem.
Sam sposób w jaki Alex mówił o drogiej jej kobiecie ją ruszał. Może dlatego, że ciężko w obecnych czasach na szczęśliwe zakończenie, a może dlatego, że przez jego próbę gwardzisty bała się, iż będzie się przed tym bronił. – Na film? – powtórzyła zaskoczona. – To coś nowego – dodała upijając łyk herbaty. Czarodzieje rzadko korzystali z dobrodziejstw mugolskiego świata widząc w tym coś trudnego i obcego. O wiele łatwiej by się wszystkim żyło gdyby te światy były ze sobą połączone. – Na ojców zawsze trzeba uważać. – zaśmiała się mając w pamięci swojego, dla którego kiedyś też była oczkiem w głowie. Teraz od prawie roku ze sobą nie rozmawiali. Aż dziwnie było patrzeć na te wszystkie zmiany w jej życiu. Tak jakby nagle stała się kimś innym. – Ida jeszcze cię zaskoczy. Sam zobaczysz. Mam tylko nadzieje, że nie będziesz na siłę się hamował przez to, że jesteś gwardzistą. Wiem, że to wszystko wiąże się z ryzykiem, ale z drugiej strony bez względu na to kim będziesz to zawsze będziesz ryzykował. W takim świecie żyjemy. – dodała jeszcze nie chcąc mu oczywiście prawić morałów na tematy, których sama nie doświadczyła. Z drugiej strony wiedziała jak to jest rezygnować ze wszystkiego dla czegoś większego. Ten kamień z serca nigdy nie spada.
Słysząc pytanie mężczyzny od razu pokręciła głową. – Na razie jest cisza – zaczęła wzdrygając się, bo sam obraz Morgany był dla niej prawdziwym utrapieniem. – Choć myślę, że to nie potrwa długo. Pewnie szykuje coś szczególnego – dodała ze wzruszeniem ramion. Oboje doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że ich ciotka o niczym innym nie marzy jak o tym by wszystkich do siebie dostosować. A po postawie Lucindy można było wiele wywnioskować. Była chwastem dla polityki lady nestor, a chwasty bardzo szybko się likwiduje. – Pytasz czy kogoś mam? – uniosła brew starając się przybrać neutralne spojrzenie choć to nie było łatwe. – Ponoć kto nie ma szczęścia w miłości ma w kartach. Może powinnam zostać hazardzistką? Musimy mieć jakieś nałogi. – zaśmiała się choć to co wydarzyło się w Zamglonej Dolinie nadal bardzo bolało. Chciałaby, żeby rzeczywistość była inna, ale niestety nie wszystko było jej pisane. Na pewno nie szczęśliwe zakończenie.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczony

how do I know?
because I'm not stupid


OPCM : 51
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 36
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Przed domem - Page 2 Xnfq1wg

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Przed domem [odnośnikPrzed domem - Page 2 I_icon_minitime02.07.20 22:00

Alex wygiął brew ku górze i uśmiechnął się pod nosem. Czyli z najbliższego otoczenia Lucindy nie tylko jego dotknęła ta skrzydlata zaraza?
Ciesz się, że nie dorwały i ciebie – powiedział, dla podkreślenia swoich słów machając lekko palcem wskazującym w powietrzu, zupełnie jakby kuzynkę co najmniej ostrzegał. Zaraz jednak złagodniał i opuścił dłoń, na chwilę rezygnując z udawania jakiegokolwiek humoru. Westchnął ciężko, raz jeszcze rzucając smętne spojrzenie na wyszczerbioną lampę, której ubytek w swoim kształcie niebezpiecznie przypominał ślad małych szczęk.
Będę bardzo wdzięczny jeżeli popytasz znajomych czy ktoś ma na nie jakiś skuteczny sposób – odparł, spoglądając znów na Lynn i posyłając blondynce ciepły, acz wyraźnie zmęczony uśmiech.
Niezwykle miło było tak po prostu z nią chwilę pobyć. Nie spieszyć się nigdzie, nie mieć żadnych ważnych spraw na głowie, które koniecznie wymagały uwagi. Właściwie nawet jego irytacja ciasteczkiem była teraz przejawem tego, jak bardzo czuł przy czarownicy... coś: cokolwiek co nie było tą otumaniającą obojętnością i chłodną kalkulacją czyhających zagrożeń, rozmyślania o rzeczach do załatwienia, pracy do zrobienia, ludzi do uratowania. Nie ważne, że dopiero co skończyli trening, oboje byli lekko spoceni i poturbowani. Mogli po prostu na chwilę się zatrzymać, wypić herbatę i zjeść ciasteczka. Naucyzł się okropnie cenić sobie takie chwile, nawet jeżeli z reguły nie liczył, że będą często gościć w jego kalendarzu.
Uniósł kubek do ust i upił z niego łyk, roziskrzonym spojrzeniem śledząc rysy twarzy kuzynki. Mogła dostrzec znad krawędzi kubka jak wokół zewnętrznych kącików oczu Gwardzisty na moment pojawiają się żyłki zmarszczek od niemożliwego do pohamowania uśmiechu.
Tak, na film – potwierdził. – Zaskakuję nie tylko na polu walki, wiesz. Pozory, te rzeczy. Nawet ten dom był zbudowany przez mugola, moja droga kuzynko – powiedział dumnie, jakby starając się pomiędzy wierszami przekazać coś jeszcze. Zobacz, zobacz ile tego jest, ile jeszcze możemy odkryć, ile możemy się od nich nauczyć. Alexander walczył o życie mugoli nie tylko dlatego, że było to jedyną moralnie słuszną dla niego decyzją. Przez lata, a zwłaszcza ostatnie miesiące mugole dali radę całkiem go zafascynować: na tyle, że chciał dzielić się swoimi odkryciami z innymi.
Długimi palcami wodził po krawędzi kubka, który teraz bezpiecznie spoczywał na położonej na stole podkładce. Westchnął ciężko, kiedy Lucinda bardzo celnie trafiła w główny punkt jego wątpliwości względem jego zaangażowania emocjonalnego z panną Lupin. Kiedy uniósł na blondynkę spojrzenie aż nazbyt jasno zdawało się w jego oczach błyszczeć potwierdzenie tego, przed czym go przestrzegała.
Ja sam mogę zaryzykować wszystko i ryzykuję dokładnie tyle. Jest dobrą uzdrowicielką i na pewno przydałyby nam się jej umiejętności, ale jednocześnie nie potrafię nie potępić się za to, że wciągam ją w sam środek tego wszystkiego. Jest uparta, Lynn, jest właściwie tak uparta jak ja. Nie jednak stawiać ją przed faktem, że darzy uczuciem kogoś, kto nie oglądając się na nią w każdej chwili może po prostu zniknąć, przestać istnieć i zostawić ją z całym życiem do przetrwania w nie swoich decyzjach – wyrzucił z siebie, a w jego głosie pobrzmiewała nuta smutku. Przeczesał dłonią skręcone włosy na czubku głowy, a pomiędzy jego palcami zalśniło kilka jaśniejszych smug.
Jego sytuacja była, kolokwialnie to ujmując, dość przesrana. Nie znajdował pocieszenia w tym, że również Lucinda nie znajdowała się pod tym względem w komfortowej sytuacji. Poza własnymi perypetiami przykładał również uwagę do losów swoich najbliższych, a w chwilowej ciszy w matrymonialnych podchodach lady doyenne Selwyn ciężko było dopatrywać się czegoś innego niż podstępu. Prychnął jednak znacząco, bynajmniej nie w rozbawieniu – to była złość, o ile nie wściekłość.
Jak zdecyduje się znów wykręcić taki numer jak z rodem Burke to proszę, powiedz mi od razu. Może przypadkiem przemienię się w kogoś ze służby i serwując wam herbatkę w czasie swatów niechcący wpakuję mu Lamino prosto w tętnicę szyjną – mruknął posępnie, nieco agresywnie sięgając znów po kubek i upijając łyk herbaty tak pospiesznie, że poczuł pieczenie na grzbiecie języka. Mówił jednak całkowicie poważnie: nie miałby oporów przed umyślnym zabójstwem jeżeli Morgana ponownie zdecydowałaby się spróbować zeswatać Lucindę ze Śmierciożercą lub Rycerzem Walpurgii. Motywów aby pozbywać się popleczników Voldemorta i bez krzyżowania szyków matrymonialnych było aż nadto, zaś okazja byłaby wręcz niepowtarzalna.
Krzywy żart o nałogach zdawał się trochę wytrącić Alexandra z iście morderczego humoru, toteż uśmiechnął się dość przelotnie i gorzko. Chwila ciszy zasiadła między kuzynostwem, którą czarodziej wykorzystał na uspokojenie targających nim znów nerwów i irytacji. Westchnął w końcu i spojrzał na Lynn, przez moment przyglądając się jej tak, jakby próbował zapamiętać najmniejszy szczegół jej twarzy.
Po prostu martwię się o ciebie. Kiedy myślę o tym, że Isabellę sprzedają Rosierom... nie wiem czy bardziej mam ochotę rozwalić coś z frustracji czy jednak przyznać na głos, że jeżeli dobrze to rozegra to będzie całkiem bezpieczna i odsunięta od wojny. Ty nie masz takiego luksus. Nie myślałaś o tym, żeby w końcu po prostu... odpuścić? Odejść? – zapytał, a miał przy tym wyraz twarzy wręcz błagalny. Siedząc w gnieździe żmij Lucinda każdego dnia ryzykowała wykrycie, a wątpliwości kłębiące się wokół jej osoby mogły kogoś w końcu nakłonić do tego, aby zacząć węszyć. Za każdym razem kiedy myślał o sytuacji Lynn nie mógł udawać, że nie widzi w jak wielkim niebezpieczeństwie jego kuzynka – emocjonalnie zaś bardziej będąca dla niego jak starsza siostra – znajdowała się każdego dnia.





it is said that ignorance kills
but sometimes we die because we are so bloody smart

Powrót do góry Go down
Lucinda Hensley
Lucinda Hensley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Przed domem - Page 2 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Przed domem [odnośnikPrzed domem - Page 2 I_icon_minitime28.07.20 18:16

Lucinda wiedziała jak to jest czerpać z normalności tyle ile się tylko da. W końcu takich chwil nie było zbyt wiele. Czasami chwytała się tego co jeszcze jej z ów normalności pozostało. Praca, drobne zlecenia, a nawet szybie poszukiwania na szlaku. Nie było tego zbyt wiele, ale zawsze był to powrót do tego co zdążyła już przez wojnę stracić. Alex stracił jeszcze wiele i Lucinda była dumna z niego, że tak szybko potrafił sobie ułożyć życie na nowo. Choć po samym jego zachowaniu potrafiła wywnioskować, że nadal uczy się tego funkcjonowania w nowym otoczeniu i wcale się temu nie dziwiła. Tak czy tak wojna przewartościowała ich życie i za niektóre aspekty była po prostu wdzięczna. Przede wszystkim w końcu przejrzała na oczy. Zobaczyła świat taki jakim jest i postanowiła, że nie będzie z tak wielką naiwnością już patrzeć na to co się dzieje. Kiedyś dawała życiu drugą, trzecią i kolejną szansę. Stawiała na ludzi szukając w nich dobra, bo przecież nikt nie jest tylko zły albo tylko dobry. Teraz jednak wiedziała jak silne jest zło i jak mocno może krzywdzić. Jak wielkie zniszczenia pozostawiać. Choć już od wielu lat słyszała, że jest starą panną to stara się nie czuła. Wiek nie szedł w parze z dojrzałością. Tą poczuła dopiero teraz kiedy była odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za innych.
Słysząc słowa mężczyzny zaśmiała się z zadowoleniem. – Zaskakujesz, zaskakujesz – potwierdziła. – Dumna jestem z ciebie, Alex. Pokazujesz mi, że życie idzie dalej bez względu na to co się zdarzy po drodze, a to dobra lekcja dla mnie w tym momencie. – dodała jeszcze przykładając kubek do ust. Musieli przygotować się na to, że ich życie prawdopodobnie już zawsze będzie przypominało kolejkę górską. Czasami będą znajdować się na samym dnie i czasami będą mieli tego dosyć, ale będą też dobre chwile w ich życiu i dobrzy ludzie, z którymi te chwile przyjdzie im dzielić. Lucinda domyślała się, że w życiu nie wróci już do tego co było kiedyś. Nie chodziło tylko o to jakim człowiekiem była, ale też o to co robiła. Nigdy już nie będzie córką dla swoich rodziców i nigdy nie będzie szlachcianką, którą przecież miała być. Nie było to jednak coś co ją smuciło.
Wiedziała dlaczego tak się o to martwi. Wciągając innych w swoje życie musieli mieć świadomość, że wciągają ich także w środek wojny. I nawet jeśli zrobiliby wszystko by ochronić ich przed zagrożeniem to to będzie towarzyszyło im już zawsze. Nie mogli przecież nikomu obiecać „zawsze i na zawsze”, bo ich „na zawsze” będzie niepewne. – Rozumiem – pokiwała smutno głową nie chcąc go na przekór sobie przekonywać. Przecież ona też tak uważała. – Pamiętaj jednak, że to jest jej decyzja i powinna móc wyrazić swoje zdanie. – dodała. W końcu Lucinda też była uparta i miałaby żal, gdyby ktoś podjął podobną decyzję za nią. Każdy powinien decydować o swoim szczęściu i przede wszystkim życiu sam. Nawet jeśli Alex chciał dla niej najlepiej na świecie.
Widząc reakcję kuzyna na wspomnienie szczytu westchnęła. – To było do przewidzenia – zaczęła mając w pamięci jej reakcję na propozycję zaślubin. – Doskonale wiesz, że nigdy bym się na to nie zgodziła. Prędzej sama sięgnęłabym po różdżkę. Ja po prostu… - przerwała nie chcąc dolewać oliwy do ognia. – Przyciągam kłopoty i one bardzo się dobrze ze mną mają. Nie martw się, sama mam już ich dosyć. – dodała szczerze. Życie nie było dla niej  łaskawe w ostatnim czasie, ale tak musiało być. Musiała kilka razy wylądować na dnie by się w końcu z tego podnieść.
Blondynka poczekała jeszcze chwile dając mężczyźnie moment na uspokojenie się. Nie chciała, żeby się o nią martwił, ale też nie mogła mu tego wyperswadować. To tak jakby ona miała przestać się przejmować losem jej bliskich. Tego nie dało się wyłączyć ot tak. – Kiedy rozmawiałam z Is to była zadowolona z takiego rozwoju wydarzeń. Nie chciała tak naprawdę słuchać moich uwag dotyczących tego związku, a ja też nie mogę od niej wymagać tego by była taka jak ja. Prawdą jednak jest to, że też się o nią martwię. Jeżeli ja znajduję się w gnieździe żmij to gdzie znajdzie się ona? – odparła kręcąc głową w lekkim przestrachu. – Odejdę. Na pewno to zrobię, bo wcale nie wpływa to na mnie dobrze, ale chyba ze względu chociażby na moich rodziców czekam aż oni zrobią to sami. Aż pozbawią mnie wszystkich praw lub postawią pod ścianą. W końcu tak się stanie. – tego akurat była pewna.

/ztx2




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Louis Bott
Louis Bott

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott https://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 https://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Zawód : Drugi Kogut Kurnika, dorywczo może coś naprawić
Wiek : 22
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Look up at the night sky
We are part of this universe,
we are in this universe,
but more important than both of those facts is that
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Mugol
universe is in us

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Przed domem [odnośnikPrzed domem - Page 2 I_icon_minitime11.02.21 19:27

7.11.

Nie podobał mi się ten deszcz. Chciałem, żeby wszystko na ślubie Lexa i Idy było idealne, dokształcałem się nawet w temacie. W sensie: co powinno być podczas ceremonii, czego absolutnie nie może być, z weselem tak samo. Nigdy nie byłem na żadnym, więc dopytywałem innych i starałem się dopracowywać każdy szczegół... ale na ten jeden nie miałem wpływu. Pogoda. Cholerna, angielska pogoda. Z jednej strony nie powinna mnie dziwić, w końcu mieszkam tu od urodzenia, a jednak ten deszcz któryś dzień z kolei był... rozczarowujący.
- Może lepiej przenieść całą ceremonię gdzieś pod dach? - zapytałem Farleya parę dni wcześniej. To by było logiczne, prawda? Bo deszcz jak był, tak był i wcale nie wyglądało, żeby miał przestać padać. Ponoć miałem się nie przejmować byle mżawką, nigdy się zresztą nie przejmowałem - do tej pory... a teraz patrzyłem na nią niemal morderczo. Rzecz jasna nic sobie z tego nie robiła. Kapała z nieba dalej, kiedy zbijałem ze sobą deseczki - jedna po drugiej - tworząc konstrukcję. Konstrukcję wymyśliłem dzień po tym jak Lex wspomniał, że będzie potrzebny ołtarz. No i wpadła mi do głowy znikąd wizja, jak czasami wpadała melodia - spora pergola, którą ustawiłoby się w ogrodzie z widokiem na całą Dolinę Godryka. Oczywiście pergola byłaby ukwiecona do granic możliwości, a słońce oświetlałoby cały ten obrazek dopełniając idylli...
Wszystko pięknie... ale boleśnie zderzyłem się z rzeczywistością.
Padał deszcz, kwiatków było jak na lekarstwo, bo mieliśmy listopad, a całą dolinę zasnuły mgły parę dni temu i od tamtej pory się utrzymywały i nici z panoramy. Ech, gdybym mógł jednorazowo otrzymać super-moc, to naprawdę chciałbym zawładnąć pogodą i sprawić, by dziewiątego listopada tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego siódmego roku w Somerset przez cały dzień i noc było bezchmurnie, sucho i ciepło. Serio. To by było moje marzenie. Pal licho lot w kosmos! Ważniejsza dla mnie była pogoda na ślubie Lexa i Idy.
Niestety los raczej nie kwapił się obdarować mnie super-mocą w najbliższym czasie, a czarodzieje... nie wiem, ale wydawało mi się, że nawet oni nie potrafią zmienić pogody. Straszna chała. Ale "miałem się nie przejmować".
Tylko JAK miałem się nie przejmować?!
Może powinienem jednak zignorować Alexa i wymyślić plan awaryjny? Oooo... i to była myśl!
Po pierwsze: ta pergola musi być przenośna. Żeby można ją było postawić nie tylko na zewnątrz tak jak to sobie Państwo Młodzi wymyślili, ale gdzieś pod dachem też. I nie może być zbyt duża właśnie z tego samego powodu. Tak żeby można ją było wnieść do domu albo... nie wiem, gdziekolwiek. Coś w tym stylu. Żeby głupia ulewa nie popsuła wszystkiego, co tak skrupulatnie planowałem. Postanowiłem zrobić jej taką kratkę, żeby dało się powtykać w nią zielone gałązki i kwiatki. Wprawdzie pierwszy zamysł miałem taki, żeby to były żywe rośliny. NA PEWNO było jakieś zaklęcie na rośnięcie bluszczu czy czegoś, nie? I żeby za pomocą czarów właśnie pokierować roślinnością i zazielenić całą pergolę. Ale jak będzie lało, to co wtedy? Więc awaryjna opcja będzie z ciętymi roślinami. Na jeden dzień też będzie w porządku tym bardziej, jeśli doda się gałązki czegoś trwałego - z choinek na przykład.
Jak już miałem cały ten koncept, to z samą realizacją nie było problemu. Wszystko pozostawało kwestią dokładnego i solidnego zbicia deseczek, upewnienia się, że pergola jest stabilna i oczywiście, że wygląda ładnie. Potem tylko drobne poprawki... I po kilku zmiażdżeniach palców młotkiem - powstało moje dzieło.
- No i myślałem, żeby ustawić ją tam - wskazałem Isabelli upatrzone przez siebie miejsce przed Kurnikiem. - I żeby opleść ją pnączami i żeby te pnącza kwitły... Wiesz, tak jakoś ładnie. A jak się nie da, to żeby nazbierać zielonych gałązek - z tym mogę pomóc - i tak ładnie powtykać w konstrukcję, żeby nie było jej widać. Wiesz, żeby zrobiła się z tego taka zielona brama na Dolinę Godryka... - roztaczałem przed nią swoje piękne wizje mając nadzieję, że też je widzi oczami wyobraźni. - Tylko boję się, że wszystko popsuje deszcz. Jak myślisz, Belle? Ty się na pewno znasz na roślinach lepiej ode mnie. I na dekoracji.
I na czarach, ale to już dodałem w myślach, patrząc na nią w napięciu i z nadzieją, że wpadanie na jakiś genialny pomysł i odgoni ode mnie te wszystkie obawy.




Make love music
Not war.
Powrót do góry Go down
Lucinda Hensley
Lucinda Hensley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Przed domem - Page 2 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Przed domem [odnośnikPrzed domem - Page 2 I_icon_minitime12.02.21 15:13

Szykując się do wyjścia, Lucindę naszło dziwne wrażenie deja vu. Rzadko ją to spotykało, raczej wychodziła z założenia, że każdy dzień jest niepowtarzalny, inny. To uczucie nie przypominało też takiego standardowego deja vu. Tyczyło się głównie jej emocji. Na początku porzuciła to wrażenie nie chcąc psuć sobie nastroju. Tak jakby już z góry zakładała, że dalsze analizowanie problemu przyniesie jej więcej straty niż korzyści. Wyszła z domu lekko spóźniona, bo zebranie wszystkich przygotowanych wcześniej rzeczy zajęło jej więcej czasu niż przypuszczała. Po drodze chciała jeszcze zajść na wrzosowisko. To była dla nich idealna pora roku, a Lucinda lubiła czerpać z natury, to czym akurat są obdarowywani. Na szczęście nie porzuciła tego pomysłu na rzecz bycia na czas. Żałowałaby po stokroć. Udało jej się znaleźć piękne, kolorowe wrzosy. Do tego, nieopodal ścieżki znalazła dziką jabłoń, której małe owoce również mogły służyć jak element dekoracji. Blondynka nie wiedziała jaki zamysł na sam ołtarz mają Państwo Młodzi jak i jej dzisiejsi współpracownicy. Ona chciała, żeby było kolorowo, jasno i żywo. Ostatnio nie było zbyt wielu szczęśliwych momentów w ich życiu. Razem z tą myślą znów pojawiło się w niej to dziwne uczucie. Tym razem jednak wiedziała czego dotyczy. Jaki traf chciał, że po każdej poważniejszej bitwie, po każdej tragicznej w skutkach misji był ślub. Wróciła wspomnieniami do innych takich uroczystości, w których brała udział i ta zależność była sprawdzona w niemal osiemdziesięciu procentach. Z jednej strony to dobrze, wolała celebrować miłość, niż cierpieć na kolejnym pogrzebie. Tym bardziej, że na ślubnym kobiercu miał stanąć jej najbliższy kuzyn.
Lucinda w końcu dotarła do Kurnika. Mogłoby się wydawać, że ciężko będzie jej patrzeć na Alexa, który lada moment miał stać się mężem. Miał założyć własną rodzinę. Tak jednak nie było, odkąd dołączyli do Zakonu i walczyli w jednej sprawie zaczęła patrzeć na niego inaczej. Już nie był jej malutkim kuzynem, daleko już im było do szlacheckich czasów. Oboje zmienili się diametralnie.
Blondynka postawiła torbę z przyniesionymi dekoracjami na schodach. – Halo, halo! Pomożecie? – krzyknęła do Belli i pomagającemu jej mężczyźnie. – Chyba przeceniłam swoje możliwości – dodała. Kiedy udało im się uwolnić Lucindę spod ciężaru rzeczy, blondynka podeszła do przygotowanej przez Botta pergoli. – Piękna – odparła z uśmiechem. – Tylko pogoda nie dopisała co? Może powinniśmy chociaż zrobić tunel nad przejściem dla Pary Młodej? Tak, żeby Ida nie musiała martwić się o swoją fryzurę? – zapytała wyciągając różdżkę z kieszeni płaszcza. Z pogodą zawsze mogli walczyć, ale wolała być przygotowana na każdą ewentualność.

rzucam na wizje poeventowe:
1 - W niedalekiej odległości od ciebie dostrzegasz kruka, przysiada na gałęzi drzewa, gzymsie dachu lub parapecie (jeśli znajdujesz się w pomieszczeniu) i przygląda ci się intensywnie; nie jesteś świadoma, że widzisz go jedynie ty. Zaczyna towarzyszyć ci nieodparte wrażenie, że w rzeczywistości nie jest to ptak, a przemieniony człowiek - który potrzebuje twojej pomocy i próbuje zwrócić na siebie twoją uwagę. Jeśli do niego podejdziesz, odleci, ale po chwili zobaczysz go znów - w innym miejscu. Omamy będą towarzyszyć ci do końca wątku, chyba że inna z obecnych w nim postaci uświadomi cię, że to, co widzisz, nie jest prawdą.
2 - Odnosisz wrażenie, że gdzieś w pobliżu słyszysz krakanie wron, lecz nawet, jeśli spróbujesz, nie będziesz w stanie zlokalizować jego źródła. Dźwięk nie będzie uporczywy, będzie ci jednak towarzyszył do końca wątku, budząc niepokój.
3 - Kątem oka dostrzegasz Jessę, znajduje się gdzieś w twoim otoczeniu, w pozie naturalnej dla danego miejsca - może siedzieć w fotelu, na ławce, spacerować chodnikiem na ulicy lub wczytywać się w najnowsze wydanie gazety; jedynym, co świadczy o tym, że nie jest prawdziwa, jest więzienny strój i trupioblada twarz. Nie patrzy na ciebie, zajmując się swoimi sprawami, ale nie jesteś w stanie przestać jej widzieć; jeśli do niej podejdziesz lub się odezwiesz, nie zwróci na ciebie uwagi - tak, jakbyś była dla niej niewidzialna. Mara rozwieje się, gdy inna z postaci w wątku uświadomi cię, że jej nie widzi.
4, 5, 6 - Nic się nie dzieje.


zt

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy


Ostatnio zmieniony przez Lucinda Hensley dnia 09.03.21 23:45, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Przed domem - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Przed domem [odnośnikPrzed domem - Page 2 I_icon_minitime12.02.21 15:13

The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 4


Powrót do góry Go down
Isabella Presley
Isabella Presley

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7405-isabella-selwyn https://www.morsmordre.net/t7416-iskierka https://www.morsmordre.net/t7414-bardzo-nieprzykladna-lady#202782 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t7417-skrytka-bankowa-nr-1810#202799 https://www.morsmordre.net/t7415-isabella-selwyn
Zawód : płomień
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Zaręczona
Najmilszy sercu jest prawdziwy w nim pożar.
OPCM : 2
UROKI : 3
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Przed domem - Page 2 A8172ec5839139146051f7b54e49c5d0

Przed domem - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Przed domem [odnośnikPrzed domem - Page 2 I_icon_minitime21.02.21 21:39

Ślub Alexandra i Idy! Ten ślub, ta ceremonia to było coś, co wprawiło Bellę w niesamowitą euforię. Odkąd tylko się dowiedziała, świat zapłonął wielokolorowymi płomykami. Przeczuwała to, a jakże! Domyślała, że  nadejdzie chwila, kiedy kuzyn wreszcie odważy się uczynić ten kolejny krok, a dalej wszystko potoczyło się już tak szybko. Z zaangażowaniem postanowiła rozpocząć przygotowania. Bywała przecież na tylu weselach! Ale nigdy nie na tak niezwykłym, tak ważnym i bliskim jej sercu. Nigdy poza szlachetnymi parkietami i daleko od złotego przepychu. Nigdy też nie była to ceremonia Alexa. Pragnęła uczynić wszystko, byleby tylko był to najmilszy ich sercu, najbardziej płomienny dzień. Płomienny w metaforycznej głębi, choć na tyle iskrzący, by zdołał wypalić wszystkie napastliwe krople uparcie spadające z nieba. O słodka Wendelino, czy to miało naprawdę tak ponuro wyglądać?
Do ogrodu wkroczyła zakryta pelerynką i z powątpiewaniem spoglądająca w ciemnawe chmury. Wiedziała, że Louis pracował już na konstrukcją ołtarza. Miał takie zdolne dłonie, spodziewała się, że zachwyci pomysłem i stworzy niesamowitą otoczkę dla pary młodej. Sama Bella, która od kilku ładnych dni wciąż w biegu coś czyniła, coś szykowała, coś dekorowała, zamierzała zadbać o udekorowania tego wyjątkowego elementu, tego symbolu, przy którym zamierzali przysięgać sobie wieczną, przejmującą miłość. To wkrótce się stanie, to będzie wieczysty gest, związanie silniejsze niż cokolwiek. Niż śmierć, niż choroba i wszelkie zatargi. Czy potrzebowali ukoronowania rozkwitającej relacji? Ich związek podglądała dzień pod dniu, czasem ukradkiem, czasem zupełnie blisko. Uśmiechała się wtedy w rozpalonym sercu i cieszyła się, że odnaleźli przy sobie ciepło.
Wdepnęła w smutne, senne trawy. Bucik wchłonął wilgoć i lekko wykrzywiła usta, oswajając się z uciążliwym uczuciem wody między paluszkami. Krople deszczu lepiły się chętnie do okrycia, niektóre z nich posklejały jasne kosmyki. Listopad był jednym z tych przykrych miesięcy, kiedy natura przymierała, by obudzić się na nowo po zimie. Zima wydawała się Isabelli obietnicą wielu trudów, z którymi również wcześniej nie spodziewała się mierzyć. Przeszła przez podwórko i przystanęła przy Louisie. Wychyliła lekko główkę, by lepiej się przyjrzeć jego pracy. Nawiedzały ją myśli bliskie jego wątpliwościom. Słońcem usiało powrócić. Choćby tylko na ten jedyny dzień. Deszcz zniszczyłby piękną fryzurę Idy i zaszkodziłby cudownej sukience. A loczki Alexa? Och, strach pomyśleć! Magia potrafiła uczynić wiele. Ostatecznie i opady nie powinny przeszkodzić, ale jednak dobrze byłoby móc ujrzeć palące płomyki, ciepło drażniące rumiane policzki, rozgrzewające swym jasnym wejrzeniem. Czyż nie byłoby pięknie?
Westchnęła głęboko, z zachwytem i dumą. – Louisie, czy wiedziałeś, że jesteś artystą? To już wygląda bardzo obiecująco, a kiedy tylko zadbamy o drobne detale… Och! Jakże się uśmiecham na samo wyobrażenie tego ślubnego dnia – wyznała z zachwytem i aż przyłożyła złączone dłonie do środka klatki piersiowej, jakby chciała przykryć serce. – O nic się nie martw! Zajmę się roślinami. Zielarstwo usłuży nam, w szklani chowają się w cieple moje piękne sadzonki. Niektóre z nich czekają właśnie na ten dzień. Wspomożemy je magią, by przetrwały jak najpiękniejsze w dniu ślubu – mówiła zamyślona, a w głosie wciąż wyraźnie odznaczały się emocje. – Louisie, woda niestraszna jest roślinom, choć gdyby to była burza, piękne ułożenie pnącza i wplecionych w konstrukcję kwiatów byłoby zagrożone. Wiatr jest o wiele straszliwy. Tak samo dla płomyków jak i kwiatów – odparła w swojej charakterystycznej rozmówce, wciąż niesiona symboliką solarną. – Myślę, że moglibyśmy… - urwała, wychwytując na horyzoncie widok Luciny najmilszej. – Lucindo! Kochana! – podbiegła do kuzynki i przejęła od niej jeden z pakunków. Nigdy nie była nadzwyczajnie sprawna, ale… zawsze mogli przecież pomóc sobie magią! Wiedziała jednak, że Louis nie przepadał za widokiem różdżki. Dlatego też szybko zrezygnowała z tego pomysłu. Zerknęła do pakunków wypchanych dekoracjami. Jak dobrze! – Wszystko to z pewnością wykorzystamy, wspaniale, że jesteś – odezwała się do kuzynki z uśmiechem, a potem zerknęła w stronę szklarni. – Zaraz wrócę. Przyniosę kwiaty – obwieściła, pomykając jak ta iskra prosto do szklanego domku roślin. Przycięła cały bukiet, powybierała najpiękniejsze rośliny. Wybrała też długie sadzonki pnączy, by poprowadzić łodygi przez piękna pergolę. Gdy zaś powróciła, usłyszała zaniepokojenie w głosie byłej lady Selwyn. – A wiesz, Lucindo, że i ja o tym pomyślałam? Może wystarczyłoby zadbać o lewitującą osłonę? Och, miejmy nadzieję, że te ciemne chmury przegoni miłość młodej pary – powiedziała z rozczuleniem i dotknęła lekko ramienia Lucindy. – Dobrałam najpiękniejsze, jakie tylko znam. Łączą się z zakochanymi – przemówiła, wdychając woń kolorowych płatków. Odłożyła je jednak, by zająć się najpierw pnączem. Zielone sznury liście poprzeplatać zamierzała kwiatami. Czary powinny wspomóc zachowanie tego ułożenia do ceremonii, ale przede wszystkim obronić całość przed niechlubną pogodą. Natychmiast, ze śpiewem w duszy, rozpoczęła dekorowanie pergoli. To, co zostało, mogli wykorzystać w innych miejscach. Zajrzała także do przyniesionych przez Lucindę elementów wystroju, wspólnie dobrać mogły właściwie komponenty. Całość powinna być strojna, choć bez nieestetycznego przepychu. O tak, to będzie wspaniały ołtarz!


Powrót do góry Go down
 

Przed domem

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Dolina Godryka, Kurnik-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21