Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Marcella Figg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Marcella Figg
Marcella Figg

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Zawód : magiczna policja
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
jak poznawać siebie lepiej
jak nie potknąć się o ciebie
OPCM : 35
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Marcella Figg  Empty
PisanieTemat: Marcella Figg    Marcella Figg  I_icon_minitime07.01.19 19:55


Marcella Meadow Figg

Data urodzenia: 20 marca 1931 roku
Nazwisko matki: Morgan
Miejsce zamieszkania: Bargaly, Newton Steward, Szkocja
Czystość krwi: czysta ze skazą
Status majątkowy: Ubogi
Zawód: była zawodniczka Quidditcha, funkcjonariuszka Magicznej Policji
Wzrost: 160 cm
Waga: 55 kg
Kolor włosów: ni to rude ni to blond
Kolor oczu: ciemnoniebieskie
Znaki szczególne: garderoba w stylu mugolskim, okulary, duże zęby, mała diastema, wyrazisty, szkocki akcent


Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma górami… A właściwie w Szkocji, w Newton Steward, na zachód od Bargaly znajdował się mały, czarodziejski dom. Musiał być bardzo stary, budowany jeszcze za czasów, gdy czarodzieje stawiali wysokie budowle, podobne wieżom. W domu tym mieszkał mężczyzna imieniem Bhaltair oraz jego rodzina - pięć córek oraz syn. Historia ta będzie opowiadała o jednej z córek. Jej imię to Marcella.
Urodziła się jako pierwsza z dwóch bliźniaczek, Arabella przyszła na świat pół godziny później. Starsza od początku była pulchniejsza od siostry, mniej ruchliwa, dużo spała, mnóstwo jadła. Gdy w końcu stawała na nogi, nie było dnia, żeby nie upadła niefortunnie i nie pobiła sobie kolan czy nie zrzuciła sobie jakiegoś przedmiotu na głowę. Uwielbiała rozlewać kawę oraz przytulać się do nogi rodzica w najmniej komfortowej ku temu sytuacji. Arabella była bardziej rezolutna, rozumna, pogodna i kochana. Zupełnie inna niż siostra, która wraz z upływem lat zaczęła dodatkowo przybierać na wadze. Stała się małą kuleczką bardzo szybko.
Ojciec dziewczynek miał tyle lat, że mógłby nazywać siebie ich dziadkiem, ich matka zaś była jego drugą żoną. Pierwsza zaginęła już lata wcześniej. Nikt nie wie co się stało, nigdy jej nie odnaleziono, nigdy nie wróciła, ale zostawiła mu jedną córkę. Po trzynastu latach ożenił się ponownie z młodszą, śliczną panną, która urodziła mu synka oraz, parę lat później, bliźniaczki.
Bhaltair wzbudzał w Marcelli ogromny szacunek. Zawsze nosił długą brodę, maskę ze zmarszczek, pogodny uśmiech. Był wesołym, kochającym człowiekiem i niezwykle mądrym. Gdy była mała, była pewna, że ojciec wie wszystko, zawsze miał odpowiednią odpowiedź na pytanie. Opowiadał bajki na dobranoc - za każdym razem inną, wydawało się, że zna ich miliony. Sam uczył wszystkie swoje dzieci. Jedynie przy niektórych ćwiczeniach pomagała im starsza siostra, która w tym czasie uczęszczała już do Hogwartu. Matki Marcella nie pamiętała, szybko opuściła ich rodzinę - Skrofungulus zabrał jej życie. Dziewczynka słyszała o niej jedynie opowiadania i w nich jawiła się jako bohaterka. Odważna kobieta ze swoim zdaniem.
Starsza siostra pomagała dziewczynkom nauczyć się pływać w gorące lata, jeździć na łyżwach zimą, a później - dosiadać pierwszą dziecięcą miotłę. I właściwie jedynie w tym ostatnim Marcella przewyższała swoją bliźniaczkę. Nie miała najmniejszego problemu z lataniem, kilka prób wystarczyło, aby miotła była jej posłuszna. Nie latała jednak często. Szybko się męczyła i bardzo często łapała magiczny katar. Właśnie z jego powodu pierwszy raz użyła magii. Gdy kichnęła, podmuch wiatru wybił wszystkie szyby i poprzewracał regały w domu. To było bardzo nagłe.
Marcella nie pamięta z dzieciństwa zbyt wiele poza tymi krótkimi momentami, kiedy nabroiła i musiała przyznać się do winy - silne emocje temu towarzyszące sprawiły, że to pamiętała. Pamiętała jak ojciec zabrał dziewczynki na wieczorny spacer. Po jakimś czasie im wszystkim wydawało się, że się zgubili. Bhaltair znalazł jednak drogę odnajdując odpowiednie gwiazdy na nocnym niebie. Od tamtego czasu zainteresowała się tym bardzo i czytała mnóstwo książek o gwiazdach. Często pojawiały się też w jej notatkach. Pisała dużo, wymyślone opowieści, wiersze.
Nim skończyła jedenaście lat, ojciec ponownie się ożenił. Wtedy poznała kim tak naprawdę jest matka w życiu. Kobieta była cudowna, nie musiała się starać przekonać dziewczynki do uznania ją za członka rodziny. Chociaż nigdy nie tytułowały jej matką, czuły, jakby nią była.



Był marzec, gdy sowa przyniosła pięknie zapakowany list ze szkoły magii. Obie dziewczynki były podekscytowane, jednak śmiech zmienił się w zaskoczenie, gdy przyszedł jeden list zaadresowany wyłącznie do Marcelli. Ojciec już od dawna podejrzewał, że Arabelli brak talentu magicznego. Nigdy nie była powodem żadnego wypadku z magią, jak to się działo u Marcy bardzo często. Na początku wypierała to. Zapłakana krzyczała, że nie ma zamiaru ruszyć się z domu bez siostry, uważała to za okropnie niesprawiedliwe i wiedziała, że nie może zostawić Arabelli samej.
Minęło wiele długich i bardzo trudnych miesięcy nim dziewczynka pogodziła się z myślą, że odjedzie do Hogwartu wyłącznie w towarzystwie starszego brata. Zakupili różdżkę, wszystkie potrzebne szaty, część podręczników dostała po bracie. Była w pełni gotowa.
Gdy trafiła do Hogwartu, nie wszyscy byli jej bardzo przychylni. Nie należała do ładnych dziewczynek. Była przy kości, w dodatku miała małą wadę wzroku, przez którą nosiła okulary, miała krzywe zęby i jasnorude włosy. Z nikim niespecjalnie nie zaprzyjaźniła się w drodze, gdy wraz z bratem jechali Expressem Hogwart. On rozmawiał ze swoimi kolegami, a ona bazgroliła coś w swoim notatniku, którego nikomu innemu nie można było dotykać.
Jej największym marzeniem było dołączenie do Gryffindoru. Wiedziała, że jej mama należała do tego domu i wydawał jej się najbardziej cool. Dla odważnych, w dodatku te czerwone szaty ładnie pasowałyby do jej włosów. Gdy powiedziała to ojcu, ten dał jej radę, żeby poprosiła Tiarę o taki przydział.

I poprosiła, ale los i tak chciał inaczej. Ostatecznie dziewczynka, zawiedziona, ale pogodzona ze swoim losem, nosiła w szkole żółto-czarne barwy domu, w którym królowała towarzyskość i przyjaźń. Była pewna, że Arabella byłaby w Gryffindorze.
Wydawało się, że pośród innych uczniów gubiła się każdego dnia. Nieczęsto się odzywała i trudno było wykrzesać z niej wiele. Często zamykała się się w dormitorium, żeby czytać lub pisać. Wymieniała po kolei swoje notatniki. Nie próbowała całkiem się wyobcować - gdy koleżanka prosiła ją o pomoc, pomagała. Gdy ktoś ją zagadywał - odpowiadała. Nie miała przyjaciółki, z którą by spędzała każdą chwilę. Gdy czuła potrzebę posiadania takiej osoby - pisała długie listy do Arabelli.
Talent magiczny pozwalał jej na przeciętną naukę. Musiała przysiąść, spróbować kilka razy, żeby nawet proste zaklęcie jej wychodziło. Już wtedy świat uczył ją nie poddawania się za pierwszym razem. Nie był to tak beztroski czas, Marcella naprawdę chciała być lepszą, ze względu na ojca, na siostrę, matkę… Czasami nawet chowała dumę i prosiła brata o pomoc. Pragnęła bardziej rozwinąć się w towarzystwie, ale coś wewnątrz ją blokowało.
Gdy była na czwartym roku w szkole zginął dyrektor - Albus Dumbledore. Choć dziewczyna nie miała z nim właściwie do czynienia, smutek wszystkich po tej stracie udzielił się również i jej. Jego przemowy w Wielkiej Sali zawsze miały w sobie to coś, trudno było przyzwyczaić się do tego, że teraz przemawiać będzie ktoś inny. Grinderwald pojawił się w szkole jednak już długo po opuszczeniu przez Marcellę jej murów, lecz wtedy nie wiedziała co o tym myśleć. W roku 1952 wiedziała już o wiele więcej o polityce i czuła, że z takiego zabiegu będą same kłopoty. Hogwart nie wydawał już się tak przyjazny  jak za jej dzieciństwa.
Jej największym marzeniem było dostanie się do drużyny Quidditcha. Próbowała już od trzeciego roku i choć świetnie latała na miotle, za każdym razem słyszała od nauczyciela Latania, że jest za mało zwinna do drużyny. I tak mówili jej wszyscy. Dopiero starszy brat rozpoczął w jej życiu ogromną zmianę, mówiąc dosyć dosadnie, że nie może grać w Quidditcha, bo jest po prostu za gruba.



Trudno jej było odnaleźć właściwą ścieżkę do zmienienia swojej formy. Dotąd nie ćwiczyła w ogóle, nie miała pojęcia jak się za to zabrać. Pytała o zdanie różnych ludzi - znajome ze szkoły, ojca, starszą siostrę. Wszyscy mówili o ruchu i jedzeniu mniej. Minął tak naprawdę rok, nim było widać jakieś większe rezultaty jej nowego trybu życia. Zaczęła grymasić, mniej jadła na szkolnych kolacjach, często się ruszała - biegała, jeździła na łyżwach kiedy tylko była okazja, dużo pływała. Kiedy zaczęła szybko dojrzewać i rosnąć szybciej różnica stała się ogromna. Ze względu na o wiele lepszą kondycję na piątym roku dostała się do drużyny Hufflepuffu. Po dziś dzień bardzo pilnuje, aby pilnować swojej formy, co daje jej mnóstwo profitów. Jest silniejsza, odporniejsza na choroby, nie męczy się w taki sposób jak kiedyś, gdy próbując przebiec dłuższy dystans szybko łapała zadszkę.
Jednocześnie nie przestawała kształcić się magicznie, co zaowocowało podczas końcowych egzaminów. Nie miała zawsze idealnych ocen, więc cieszyła się, że zdała ze wszystkich przedmiotów, nawet z Eliksirów, z których szczęściem trafił się przepis, który dobrze znała z zajęć. Nie jest w ich warzeniu dobra i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Na szczęście wiedziała, że nie będzie musiała robić tego później. Dzięki pozycji ścigającej została zauważona przez łowcę talentów. Czuła się strasznie doceniona, ponieważ gra stała się jedną z rzeczy, którym poświęcała najwięcej czasu. Sprawiało jej to przyjemność i pozwalało się rozwijać, a starania owocowały brawurowymi występami na boisku.



Wkroczyła w dorosłe życie i rozpoczęła grę na pozycji Ścigającej dla Wędrowców z Wigtown, drużyny najbardziej wspieranej w miejscu jej pochodzenia. Kilka niezłych, pierwszych meczy dało jej odpowiednią ilość galeonów, aby wyprowadzić się od ojca i przenieść się do własnego mieszkania. Doceniała niezależność, którą w ten sposób uzyskała. Kilka lat przebiegało spokojnie. Poznała mężczyznę, z którym planowała przyszłość.
W roku 1953 jej starszy brat stanął na ślubnym kobiercu z ukochaną czarownicą. Rozstawili wielki namiot na wrzosowiskach, gdzie odbywała się uczta i tańce. Wesele trwało trzy dni, a Marcella bawiła się świetnie w towarzystwie Arabelli i ukochanego.
I na pewno będą tacy, którzy powiedzą jakie to było nieodpowiedzialne, jakie głupie, co ona sobie wyobrażała. Gdyby wiedzieli, że ten dzień nie był po prostu dniem pechowego występu, a nie jej własną, głupią nieodpowiedzialnością. Dzień po zakończeniu wesela siostry miała bowiem mecz. Wędrowcy mieli grać z Jastrzębiami. Obiecała sobie, że nie wypije wiele, ale towarzystwo, zabawa, śmiech, wszystko zrobiło swoje. Skończyło się tym, że ledwo wstała dnia następnego, a jej umysł działał z okropnym opóźnieniem. W głowie miała tylko, by nie zawieść drużyny. Gdy przybyła na miejsce, okazało się, że trener w ostatniej chwili zmienił pierwszy skład. I grała w nim Marcella… Pierwszy raz wychodziła w pierwszym składzie.
Boisko wydawało się zamazane, a uczucie bólu w okolicy oczu tłumiło nawet wrażenie szybkiego lotu. Kilka razy popełniła durny błąd i nie złapała nawet kafla, mimo że podanie było boleśnie proste. Gra była okropnie długa, komentator przez dwie godziny krzyczał, że znicza nie widać nawet na boisku. Jego głos słyszała zbyt dobrze, każdy taki mocny dźwięk ją okropnie drażnił i odwracał uwagę. I wydawało się, że to przez te krzyki, nie dostrzegła, że tłuczek, odbity przez jednego z ich pałkarzy, z resztą dobrze znanych z ostrych zagrywek, leci prosto w jej stronę. Piłka rozbiła połowę jej miotły, przez to kobieta poszybowała w dół i przy upadku z wysokości złamała nogę w udzie. Uszkodzenie było na tyle poważne, że nie medyk nie miał szans wyleczyć jej do końca meczu. Zastąpił ją jeden z nowicjuszy w drużynie.
Mogła tylko obserwować z ławki rezerwowych jak nowy gracz zdobywa pięć goli, pozwalając Wędrowcom przejąć prowadzenie w meczu. Dzięki niemu przeszli dalej w rozgrywkach, ponieważ punkowo wyprzedzili nieźle kilka drużyn. Marcella nie zdawała sobie wtedy jeszcze sprawy z tego, że to będzie powolny koniec jej kariery.



Wchodziła na boisko coraz rzadziej, zastępowana przez lepszego zawodnika. Gdy grała coraz mniej, również mniej jej płacono. Nadal uczestniczyła w restrykcyjnych treningach, trzymała sportową dietę, dla której nauczyła się sama gotować sobie odpowiednie posiłki. Powoli jednak zaczynało brakować pieniędzy. Po pół roku musiała wynieść się ze swojego mieszkania i wróciła do ojca, gdzie starała się zapłacić chociaż niewielką kwotę za to, że tam mieszka. On, oczywiście, nie chciał przyjmować pieniędzy od córki, ale upór odziedziczyła po nim. Powoli uczęszczała również na treningi coraz rzadziej. Oglądanie stadionu ją przygnębiało, wolała trenować w samotności. I pewnego dnia poinformowano ją, że chcą podziękować kobiecie za współpracę.
Była okropnie sfrustrowana. Wściekła na siebie, na cały świat. Wszystko to spowodowało, że stała się okropną partnerką i w końcu opuścił ją również jej mężczyzna. Wydawało jej się, że została sama na świecie, chociaż ciągle miała przy sobie rodzinę, w obecności której przyklejała do twarzy uśmiech i udawała, że wszystko jest w porządku.
Ale czy Arabella by się poddała?
Siostra po raz kolejny stawała się jej bohaterką. Marcella widziała w niej lepsze odbicie samej siebie. Na pewno mniej psuła sobie swoje życie, co starsza z bliźniaczek robiła nagminnie, mimo iż to nie kładło jej tylu kłód pod nogi co charłaczce. Marcy musiała usiąść, pogrezmolić w notatniku, zebrać myśli i zastanowić się… Czego tak naprawdę chce w życiu. Arabella proponowała jej rozpoczęcie kariery muzycznej, na co dziewczyna tylko parsknęła śmiechem. Wprawdzie lubiła śpiewać i robiła to od najmłodszych lat - śpiewała kołysanki, piosenki ludowe, dla siebie, dla innych, w kąpieli albo przy ognisku, ale nie miała dość warsztatu na próbę przemiany tego w zawód. Nikt nigdy nie narzekał na jej wokal. Zapewne jakikolwiek nauczyciel śpiewu również parsknąłby śmiechem.
Ostatecznie na początku 1955 roku zdecydowała się na uczestniczenie w kursie do Magicznej Policji. Wszystko zaczęło się od przeglądania gazet, które nieraz bębniły o tym, jak bardzo duży bałagan stworzył się w ostatnim czasie. Marcella odnalazła w sobie ogromne poczucie obowiązku wobec społeczeństwa. Chciała przydać się do naprawiania go. Poparł ją ojciec, który spojrzał na nią z ogromną dumą, gdy przedstawiła mu te plany. Kobiecie nie było wcale tak łatwo tam przetrwać. Wprawdzie ze swoimi ocenami z Obrony przed Czarną Magią i Uroków dostała się na bez problemu, ale w trakcie kursu musiała doszlifować swoje umiejętności. Pomagali jej w tym prowadzący zajęcia, ucząc skutecznie odpowiednich zaklęć, które miały pomagać jej utrzymać bezpieczeństwo innych jak i swoje. Nowy cel dodatkowo ją motywował. Uczyła się nowych rzeczy jak szalona.
W trakcie szkolenia musiała podjąć dodatkową pracę. Niestety galeony same do kieszeni nie wpadają. Pracowała jako kelnerka w barze, a później ekspedientka w sklepie z magicznymi książkami. Pełnoprawnie policjantką została na początku 1956 roku, tuż przed utworzeniem jednostki Policji Antymugolskiej, do której, na szczęście, nigdy nie należała. Stara policja oraz nowa jednostka nie próbowali wchodzić sobie w drogę, choć było wielu, którzy poważnie kręcili nosem na patrol, który ciągle uzupełniał coraz większą ilość cel ludźmi, którzy teoretycznie nie zrobili nic złego. Tak uważała Marcella, jednak nigdy nie mówiła tego głośno. Tak długo jak Ministerstwo pozostawało ślepe na działania Policji Antymugolskiej tak i ona nie mogła powiedzieć jawnie zbyt wiele, zwłaszcza ze względu, że Arabella mogłaby na tym ucierpieć. Czasami tylko w ramach okazania braku sympatii nie kupowali im z rana pączków w Słodkiej Próżności.
Z końcem jej szkolenia Blathair zaczął zachowywać się przedziwnie. Nieraz znikał na całe dnie, nie mówiąc nic córce, która jakby nie patrzeć, z nim mieszkała. Ciągle miała wrażenie, że ojciec ukrywa coś przed całą rodziną, w tym przed żoną, jeszcze bardziej zmartwioną jego zachowaniem. Podejrzewała nawet, że mąż ją zdradza, jednak Marcella szybko wybiła tę myśl z głowy kobiecie. Nie był tego rodzaju mężczyzną.



W maju Arabella wprowadziła się na nowo do domu rodzinnego. Anomalie nie pozwoliły jej żyć między mugolami, były zbyt dużym zagrożeniem. Musiała ponownie przyzwyczaić się do magicznego świata, w którym nie była zbyt oczekiwanym elementem. Marcella starała się bronić i dbać o siostrę jak tylko potrafiła, ale ta nie zawsze dawała sobie pomóc. Podpalenie pokoju, które ledwo dało się ugasić to jedynie jedna z rzeczy, która się stała podczas ostatniego czasu. Arabella mówiła wiele o swoim życiu między mugolami, wprowadzając nieco swoją siostrę w ten temat. Kilkakrotnie było potrzebne pokazanie tego kompletnie zielonej w tym temacie Marcy, jakich rzeczy używają na co dzień mugole i jakie przedziwne są. Czarownica nigdy nie żyła między mugolami, więc niektóre nowinki technologiczne trzeba jej było tłumaczyć bardzo łopatologicznie, co zawsze śmieszyło młodszą z bliźniaczek. Po latach oddzielnego życia ponownie się do siebie zbliżyły i rozmowy zajmowały im nieraz całe noce.
Do Zakonu Feniksa wprowadził ją ojciec. Był to ogromny punkt zwrotny w jej życiu, zrozumiała wtedy jak wielu ludzi walczy o lepsze jutro i jak bardzo chciała im w tym pomóc. Czasami nie było łatwo, ale pewne wybory mają swoje konsekwencje. Większe niż Marcella kiedykolwiek myślała.
Była w domu, gdy zostali powiadomieni o pożarze w Ministerstwie Magii. Trudno było ją powstrzymać przed natychmiastową teleportację w okolice tego miejsca. Trzymana przez siostrę, zaciskała powieki, próbując nie płakać. Blathair Figg był pracownikiem Ministerstwa i tego dnia zginął, płonąc w pożarze. Z jakiegoś powodu czuła, że to nie mógł być kompletny przypadek.
Chociaż policja uczestniczyła w opanowaniu sytuacji, Marcella została bezwzględnie oddelegowana. Ze względów rodzinnych nie mogła pomagać. Zaraz po śmierci ojca dom rodzinny przeszedł w posiadanie jej najstarszej siostry, która wprowadziła się tam z rodziną. Obecność niewinnej radości dzieci pomagała jej dojść do siebie. Na pewno stać ją już na wynajęcie czegoś ciasnego i własnego, jednak woli zostać w domu, gdzie korzysta ze wsparcia rodziny.



Patronus: Rudzik w snach symbolizuje nowy początek, przezwyciężanie przeciwności losu, a jego obecność często jest nie do dostrzeżenia. Jedynie niezbyt doniosły, jednak piękny śpiew ptaka może świadczyć o tym, że pojawił się w okolicy, przynosząc ludziom nadzieję na lepszy start. Marcella przywołując patronusa przypomina sobie wszystkie chwile spędzone z Arabellą - te gdy były dziećmi, jak i te, gdy były już dużo starsze. Ich szczególna więź daje dziewczętom niezwykłe szczęście.



Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 35+5 (różdżka)
Zaklęcia i uroki:150
Czarna magia:00
Magia lecznicza:00
Transmutacja:00
Eliksiry:00
Sprawność:10Brak
Zwinność:5Brak
JęzykWartośćWydane punkty
angielskiII0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
AstronomiaI2
Historia MagiiI2
KłamstwoI2
RetorykaII10
SpostrzegawczośćII10
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Odporność magicznaI5 (8 )
MugoloznawstwoI5
Wytrzymałość fizycznaIII10
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Zakon FeniksaI6
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (tworzenie prozy)I½
Literatura (wiedza)I½
Muzyka (śpiew nowoczesny)I½
Literatura (tworzenie poezji)I½
GotowanieII7
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleII7
QuidditchII7
PływanieI½
Jazda na łyżwachI½
Walka wręczI 0.5
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 1,5

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Marcella Figg dnia 13.01.19 12:58, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Marcella Figg  Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Marcella Figg  Empty
PisanieTemat: Re: Marcella Figg    Marcella Figg  I_icon_minitime29.01.19 21:17

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Dorastająca wśród licznej, kochającej się i zgranej rodziny Marcella mogła pochwalić się naprawdę szczęśliwym dzieciństwem mimo zmącenia go przez wczesną utratę matki oraz charłactwo siostry bliźniaczki. Pulchna, nieco niezdarna Marcella musiała wyruszyć do szkoły samotnie, bez swojej bliźniaczej duszy. Również przydział do domu ją rozczarował, choć ostatecznie odnalazła w Hufflepuffie swoje miejsce. Będąc przeciętną uczennicą od początku musiała uczyć się wytrwałości w dążeniu do swoich celów. By spełnić marzenie o grze w quidditcha musiała zmienić styl życia i zadbać o formę - i w końcu dopięła swego, kontynuując przygodę z tym sportem również po opuszczeniu murów Hogwartu. Choć początkowo jej kariera w drużynie z rodzimych stron zapowiadała się dobrze, wskutek własnej niefrasobliwości i niefortunnego błędu zaprzepaściła życiową szansę zanim na dobre ją wykorzystała, a jeden pechowy mecz był początkiem końca tej ścieżki - ale być może miał poprowadzić ją na inną. Marcella nie poddała się i znalazła sobie inne zajęcie - wstąpiła w szeregi magicznej policji, gdzie popchnęło ją dobre serce i chęć przysłużenia się społeczeństwu. Była świadkiem tego, jak zmieniał się magiczny świat i podejście ministerstwa, jak zaostrzają się nastroje antymugolskie, co doprowadziło ją do Zakonu Feniksa, bo wiedziała, że czas na bierność już minął, zwłaszcza po tym, gdy spłonęło ministerstwo i zginął jej ojciec. Marcella z pewnością jednak nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i działając u boku innych walczących o lepsze jutro mogła zrobić wiele; tak dobre i prawe dusze były teraz naprawdę cenne.

 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzał: Ramsey Mulciber


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Marcella Figg  Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Marcella Figg  Empty
PisanieTemat: Re: Marcella Figg    Marcella Figg  I_icon_minitime29.01.19 21:17

WYPOSAŻENIE
Różdżka, sowa, lusterko dwukierunkowe (jedno, drugie posiada Samuel Skamander)

ELIKSIRY - eliksir przeciwbólowy (6 porcji, stat. 10)
- wywar ze szczuroszczeta (3 porcje, stat. 10)
- Felix felicis (1 porcja, stat. 26, data warzenia - 10.09)
- Wywar ze sproszkowanego srebra i dyptamu (1 porcja, stat. 28, moc +15)
- Czyścioszek (1 porcja, stat. 15)

[30.03.19] Otrzymano od Shelty: eliksir przeciwbólowy, wywar ze szczuroszczeta, maść z wodnej gwiazdy
[13.04.19] Otrzymano od Charlene: Felix felicis (1), Wywar ze sproszkowanego srebra i dyptamu (1)
[18.04.19] Otrzymano od Caileen: Czyścioszek (1)

INGREDIENCJEposiadane: proszek fiuu x3, księżycowy pył x2

[27.02.19] Ingrediencje (wrzesień/październik)
[15.03.19] Zużycie: skrzeloziele
[17.03.19] Ingrediencje (listopad/grudzień)
[22.04.19] Zużycie: jad jadowitej tentakuli, włosie akromantuli x2
[17.07.19] Ingrediencje (styczeń-marzec)

BIEGŁOŚCI[09.03.19] Wsiąkiewka (wrzesień/październik), +2 PB do reszty
[25.03.19] Rozwój postaci: anatomia I poziom, -2 PB z reszty
[14.04.19] Wsiąkiewka listopad/grudzień +2PB
[21.07.19] Rozwój postaci: wykorzystanie biegłości, Retoryka z I na II, -8 PB z reszty

HISTORIA ROZWOJU[09.01.19] Karta postaci, -50 PD
[15.02.19] Wykonywanie zawodu wrzesień/październik +50PD
[19.02.19] Lusterko, +3 PD
[09.03.19] Wsiąkiewka (wrzesień/październik), +90 PD, +2 PB
[09.03.19] Lusterko, +3 PD
[10.03.19] [G] Lusterko dwukierunkowe, -200 PM
[14.03.19] Podsumowanie napraw anomalii (wrzesień/październik): +50 PD, +1PB organizacji
[16.03.19] Zdobycie osiągnięć: Do koloru do wyboru, Deflorator; +60 PD
[17.03.19] Rozwój postaci: +5 opcm, -400 PD
[17.03.19] Przekazanie Samuelowi Skamanderowi jednej pary dwukierunkowego lusterka
[22.03.19] Zdobycie osiągnięcia: Złoty Myśliciel, +30 PD
[02.04.19] Wykonywanie zawodu (listopad/grudzień): +50 PD
[10.04.19] Klub pojedynków (listopad), +30 PD
[12.04.19] Osiągnięcia: Obieżyświat, Genealog, Księżniczka na wieży, +120 PD
[12.04.19] Lusterko, +3 PD
[14.04.19] Wsiąkiewka listopad/grudzień +2 PB, +90 PD
[19.04.19] Spotkanie Zakonu Feniksa, +10 PD
[16.07.19] Podsumowanie napraw anomalii (listopad/grudzień): +40 PD, +1 PB organizacji
[16.07.19] Wydarzenie "Oczy są ślepe", +150 PD, +3 PB organizacji
[16.07.19] Wejście na poziom I biegłości Zakonu Feniksa, +3 statystyki OPCM
[21.07.19] Rozwój postaci: +6 punktów statystyk OPCM, -480 PD
[02.08.19] Osiągnięcia: Nieugięty, Światło w Ciemnościach I, Partia nigdy cię nie zdradzi, +120 PD
[01.08] Wzmocnienie różdżki +1OPCM
[08.08.19] Zdobycie osiągnięcia: Specjalista OPCM; +60PD
Zakup 5 PS do uroków, -400 PD
[13.08.19] Wycofanie osiągnięcia: Partia nigdy cię nie straci, -60 PD


Powrót do góry Go down
 

Marcella Figg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19