Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Mokradło
AutorWiadomość
Mokradło [odnośnik]08.01.19 20:16
First topic message reminder :

Mokradło

Znajdujące się w pobliżu moczary są jednym z głównych elementów dworku. Na swój sposób ozdabiają posiadłość. Większość gości stwierdza jednak, że są wyraźnie przerażające.
Istnieją legendy mówiące o tym, że mokradło jest nawiedzane przez tajemniczego ducha czarodzieja, który tragicznie zmarł podczas polowania. Inni mówią, że nieszczęśliwiec zgubił się we mgle i z tego powodu wprowadza w błąd każdego, kogo spotka na drodze.
Zaleca się aby na tym terenie korzystać z wodoodpornego, wysokiego obuwia.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Mokradło - Page 15 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Mokradło [odnośnik]12.05.20 17:42
Wędrowała za Keatonem zadowolona, że udało im się wejść do niewielkiej chatki. Ona, oczywiście, ze względu na swoje własne rozmiary miała łatwiej. Nie sięgnęła po możliwość przemiany metomorfomagicznej uznając, że wystarczy by pozostała tak, jak była. Odnalezienie kolejnej szkatułki nie zajęło im długo. Cóż, trzeba było przyznać, że dość dobrze się zgrywali… w wielu aspektach, jak się okazywało. Zaśmiała się, kiedy dostrzegła archiwalne wydania czarownicy.
- Ktoś musi być fanem. - mruknęła w stronę Burroughsa. Obserwowała jak mężczyzna otwiera pudełeczko, by za chwilę zamrugać ze zdziwieniem. Sięgnęła po nie, podstawiając w kierunku lisa. A potem zerknęła na Keatona.
- To jakieś podejrzane. - mruknęła, wychodząc, żeby podążyć za lisem dalej. - Wiesz, najpierw znicz, a ja grałam w drużynie. Potem diadem, który leży jak ulał, a teraz jabłko. - przekazała mu przedmiot, nie precyzując, czemu jabłko jest równie podejrzane co wcześniejsze przedmioty. W końcu znaleźli się na jednej z polan i mina jej trochę zrzedła.
- Eliksiry? - zapytała, zerkając niepewnie na Burroughsa, podchodząc do kociołka. Poprawiła diadem na głowie i westchnęła. Z nich nigdy nie była najlepsza. A właściwie w nich zawsze była najgorsza. Najzwyczajniej w świecie ledwie je łapała. Ale przecież nie mogło stać się nic złego. W sensie, nie powinno, chyba że kociołek postanowi wybuchnąć, co przecież zdarzało się jej już nie raz podczas zajęć w Hogwarcie.
- Dobra, weź się cofnij. - powiedziała do niego, podchodząc do kociołka z miną sugerującą, że wcale za bardzo nie wie co i jak. No ale przecież spróbować mogła. Bezpieczniej jednak było, gdy stanął dalej, bo jakby jeszcze tak wzięło wszystko i wybuchło, to chociaż kilt mu się nie spali. Co jak co, nie chciała pozbawić okrycia, skoro już tak się wystroił. I trochę zastanawiała się jak wytłumaczy Hance, że jej sukienka jest cała w dziurach.
Pozytywne myślenie. Nakazała sobie. Biorąc się za robienie eliksiru. Jej mina jednak jasno wskazywała na to, że tylko czeka, aż coś nie wybuchnie jej w twarz, albo całkowicie pójdzie nie tak. Bo sądziła, że inaczej zwyczajnie się nie da.

| st 25, I poziom biegłości i k15



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : auror, rebeliant
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 36 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Mokradło - Page 15 Atomic-blonde-ice-bath
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Mokradło [odnośnik]12.05.20 17:42
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 48

--------------------------------

#2 'k15' : 7
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Mokradło - Page 15 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Mokradło [odnośnik]13.05.20 5:53
-Wytrzymam! - zapewnił Gwen z promiennym uśmiechem.
Jeszcze rok temu ubolewał nad zadyszką, którą znienacka łapał po wysiłku fizycznym, a szczególnie po każdej pełni. Efekty likantropii skumulowały się niefortunnie z nowym, niezdrowym stylem życia i brakiem nadziei na jakąkolwiek przyszłość. Kerstin doskonale pamiętała zresztą brata, który nie wychylał nosa ze swojej chaty i wpuszczał ją tam tylko dlatego, że najmłodszej siostrze nie umiał odmawiać. A wtedy odmawiał nawet domowej kuchni! O swoją kondycję zaczął się na powrót troszczyć dopiero wiosną zeszłego roku, gdy wynalezienie eliksiru tojadowego tchnęło w niego wiarę w normalność, a nagła śmierć matki napełniła skruchą i żądzą zemsty. Wrócił do pracy, wrócił do ruchu, wdrożył nowe ćwiczenia fizyczne, a od kwietnia mógł nawet liczyć na domowe obiadki!
Miesiące ciężkiej pracy nad sobą popłaciły i chociaż Mike nie wrócił jeszcze w pełni do dawnej formy, to z satysfakcją poczuł, jak wierzba bijąca nie ma szans z siłą jego mięśni.
Może to po prostu mała wierzba, ale i tak sukces poprawił mu humor.
-Masz rację... - wydyszał do Kerstin, gdy Gwen wróciła ze skarbem, a on mógł puścić wierzbę. -...najważniejsze jest zdrowie uczestników. Ale hola, drogie panie, nie przejmujcie się sukienkami! Wyglądacie pięknie... - zapewnił, zawieszając odruchowo oko na Gwen, bo siostrę podziwiał już odkąd zaczęła mu towarzyszyć (pusząc się zresztą z dumy i czujnie wypatrując spojrzeń podejrzanych typów o podejrzanych intencjach innych gości). Zauważył błoto i odrobinkę się zawahał. -Może da się to wyczyścić zaklęciem Chłoszczyść? - zasugerował, choć nie miał pojęcia, czy to mogłoby pogorszyć czy polepszyć sytuację. Nie znał się za nic na sukniach wieczorowych.
Podążyli za rozweselonym liskiem, aż natknęli się na...ducha. I to ducha dziecka.
Michael od razu posłał siostrze uspokajające spojrzenie i pokrzepiająco uścisnął jej ramię.
-Spokojnie, to tylko dziecko. Chyba nawet miałem już do czynienia z podobnym, trzeba z nimi rozmawiać jak z dziećmi, po prostu. - szepnął do Kerstin, aby duch nie mógł ich usłyszeć. Zerknął też kontrolnie na Gwen, zastanawiając się, czy miała kiedyś do czynienia z duchami. Jej podejście do małego Heatha mogłoby im się przydać, o ile się nie wystraszy. Sam Mike przekonał w kwietniu londyńskiego poltergeista do udostępnienia przejścia w podmiejskim lesie dla sojuszników Zakonu. Tyle, że duchowi nierówny, więc trudno powiedzieć, jakie podejście zadziała na tego. Jedynym wspólnym mianownikiem dziecięcych poltergeistów była w istocie ich tragedia - decyzja, podjęta tuż po śmierci niedojrzale i nieświadomie, skazała je na egzystencję na moczarach i uniemożliwiała przejście na drugą stronę. Nie zamierzał jednak rozwodzić się nad tym przy Kerstin, jeśli nie zapyta - nie miał zamiaru smucić siostry.
Podeszli do nieco zaciekawionego, a nieco nadąsanego duszka, a ten - nastroszony - zapytał, dlaczego miałby im pomóc. Michaelowi zdawało się, że słyszy w pytaniu ciekawość i nadzieję na jakąś rozrywkę. Zapewnienie chwili zabawy znękanej duszy nic ich nie kosztowało.
-Ta dama szuka lekarstwa dla księcia swojego serca! - wskazał na Kerstin (może przy okazji wyczyta z jej gry aktorskiej fakt, czy ktokolwiek wpadł jej w ogóle niedawno w oko? To wstyd, być bratem i nie wiedzieć!). -Ja jestem cnym rycerzem, chroniącym ją w tej trudnej misji, a towarzyszy nam najzdolniejsza alchemiczka w całym kraju. - skinął głową w stronę Gwen. -Pomożesz nam znaleźć skarb, niezbędny do odczarowania jej ukochanego? Bez tajemniczego przedmiotu z tych moczarów, książę pozostanie...ropuchą!
Po teatralnym wstępie, zerknął na dziewczyny, ciekaw jak rozwiną tą improwizowaną historię. Dlaczego książę Kerstin zamienił się w żabę i jak Gwen chciała go odczarować?




1. kłamstwo (I)
2. skarb



You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 42 +4
UROKI : 34 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Wilkołak
Mokradło - Page 15 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Mokradło [odnośnik]13.05.20 5:53
The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 77

--------------------------------

#2 'k15' : 4
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Mokradło - Page 15 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Mokradło [odnośnik]13.05.20 11:27
Kerstin schowała piękną naszywkę do małej torebeczki, którą na przyjęciach takich jak to zazwyczaj nosiła przy sobie (sukienki przecież niemal nigdy nie miały normalnych kieszeni). Potem z uprzejmym uśmiechem odpowiedziała na propozycję Gwen. Pomysł był kuszący, ale miała pewne wątpliwości.
- Czyli to był hipogryf - zauważyła cicho, zastanawiając się nad znaczeniem tej nazwy. Hipo- kojarzyło jej się z czymś, czego jest zbyt mało, poniżej normy, jak przy hipowolemii oznaczającej szok krwotoczny. Czy więc hipogryf mógł oznaczać "mały gryf"? Albo "pół-gryf"? "Nie-do-końca gryf"? - Z chęcią bym zobaczyła ten rezerwat... jeżeli to bezpieczne. To stworzenie wydawało się dosyć groźne - Zdawała sobie sprawę, że w mugolskim cyrku można było spotkać tygrysa czy lwa, ale nie wiedziała jak zasady okrutnej tresury mają się do magicznych stworzeń. Logicznie nasuwało się, że takie bestie kiełzna się magią i Kerstin nie była pewna, czy chce być tego świadkiem. Do cyrku też raczej nie chodziła, z podobnego powodu.
W porównaniu do poprzednich, ich następna zagadka była prosta, a w każdym razie nie potrzebowali różdżek do tego, by ją rozwikłać. Michael w mig poradził sobie z niewielkim, rozjuszonym drzewem, Gwen z gracją porwała skarb i mogli wyruszyć dalej za lisem. Ich mały przyjaciel chyba się już nieco udobruchał, więc Kerstin odważyła się raz jeszcze pogłaskać go po grzbiecie.
- Urocze - powiedziała znów z przyzwyczajenia, patrząc na statuetkę w dłoni Gwen. Tym razem jednak nie prosiła o pamiątkę, bo jedną już miała, a zabieranie wszystkiego byłoby co najmniej samolubne. - Dziękuję za ten szarmancki komplement - odpowiedziała Mike'owi z lekką ironią, przyglądając się swoim ubłoconym kolanom i oklapłej sukience. - Ale ja sobie chyba odpuszczę zaklęcia - dodała z uśmiechem, mrugając do Gwen.
Była to zresztą dobra decyzja, bo miała wrażenie, że im dalej zachodzą, tym głębiej brodzi w błocie. Tych czerwonych pantofli nie dopierze już raczej żadna ilość mydła. Szli spokojnie przez jakieś czas, ale prędzej czy później musieli znów natknąć się na jakąś magiczną niespodziankę. Tym razem była to widmowa sylwetka dziecka. Z początku Kerstin chciała zachować czujność, bo nie była pewna, czy to iluzja, czy jakiś kolejny upiór. Dopiero po słowach brata dotarło do niej, że jest to po prostu... duch. Słyszała o duchach od rodzeństwa, podobno kilka mieszkało nawet w Hogwarcie, więc zachowała spokój. Poczuła jedynie przykrość, że taki mały chłopiec zmarł zanim zdążył na poważnie uszczknąć życia. Nie do końca rozumiała, w jaki sposób mają go ominąć lub zachęcić do tego, by ich przepuścił, ale Mike chyba wziął sobie do serca swoją męską rolę i wychodził wszystkiemu na przeciw jeszcze zanim zdążyła się porządnie namyśleć.
Zamrugała i uśmiechnęła się niepewnie, słysząc rewelacje o księciu, ale dość szybko pojęła, że jest to tylko opowieść, która ma chłopca zainteresować, więc jak przystało na księżniczkę opuściła smutno wzrok i zarumieniona przygryzła usta.




The bees had declared a war, the sky wasn’t big enough for them all
Kerstin Tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
and sometimes,
against all odds,
against all logic,
we still hope
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Charłak
please be brave
Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks
Re: Mokradło [odnośnik]13.05.20 12:27
Michael był… zachwycający. Taki silny przy tej wierzbie! Gwen chyba nigdy nie widziała nikogo o większej sile i nigdy nie czuła się bezpieczniej. Oczywistym było, że Tonks wytrzyma i nie puści wierzby, dzięki czemu ona sama mogła bezpiecznie pójść po nagrodę oraz wrócić, aby pokazać ją pozostałym członkom grupy.
Och, spójrzcie! – Pokazała zebranym wierzbę leżącą na jej dłoni. Jej gałązki lekko łaskotały dłoń dziewczyny, wywołując na jej twarzy mimowolny uśmiech. W końcu chwyciła ją więc między palce, tak aby przypadkiem jej nie upuścić. – Nie widziałam jeszcze czegoś takiego – powiedziała, przyglądając się bliżej figurce.
Gdy Michael i Kerstin przyjrzeli się figurce, Gwen schowała ją do kieszeni sukni, w której mogła być bezpieczna przez całą resztę poszukiwania skarbów. Chwilę później usłyszała propozycję, aby wyczyścić sukienkę zaklęciem na co zmarszczyła brwi. Jednocześnie zarumieniła się delikatnie, widząc spojrzenie aurora.
To delikatny materiał, zaklęcie mogłoby ją zniszczyć – powiedziała, starając się nie odwracać nieco zawstydzonego spojrzenia. – Ale spokojnie, mieszkam tu właściwie, więc… po prostu pójdę się przebrać potem. – Wzruszyła ramionami. To zawsze była jakaś zaleta mieszkania na garnuszku pracodawcy.
Lisek zdawał się mieć coraz to lepszy nastrój, gdy zaprowadził ich do kolejnego zadania. Wtedy to znów Michael przejął inicjatywę. Gwen skinęła głową: auror był dużo bardziej doświadczony i częściej musiał w pracy radzić sobie z kapryśnymi osobami, w tym na pewno też z duchami. Jeśli on nie wiedziałby, jak poradzić sobie z poltergeistem to ona tym bardziej nie miałaby pojęcia. Na całe szczęście mężczyzna zdawał się doskonale rozumieć, co duszek chciał usłyszeć. Kerstin milczała, wbijając wzrok w ziemię, próbując odgrywać nieśmiałą królewną, a malarka spróbowała pociągnąć dalej historię stworzoną przez Michaela:
Tak, tak, ja jestem Szarą Wiedźmą z Valsuli, na pewno żeś o mnie słyszał! – rzekła, przypominając sobie jeden ze swoich ostatnich snów. – Księcia zamienieni w ropuchy to ma specjalność, a żeby odczarować ukochanego naszej księżniczki potrzebujemy zdobyć skrzynkę, którą bronisz! Bądże, szlachetny duchu, tak łaskawy i pozwól nam osuszyć niewieście łzy! – Gwen starała się mówić tak, jakby naprawdę wierzyła we własne słowa. Starając się być tą Gwendolyn Ó Laighin ze swojego snu. Potężną i budzącą natychmiastowy szacunek, gotową poświęcić życie dla sprawy, o która walczyła. – Sir Tonks to prawdomówny i odważny rycerz o herbie… e…. wilkowym! Tak, tak, wilkowym! Pozwól mu, szlachetny duchu, zbliżyć się do tejże szkatułki!


Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Gwendolyn Grey
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Re: Mokradło [odnośnik]13.05.20 12:27
The member 'Gwendolyn Grey' has done the following action : Rzut kością


#1 'k20' : 5

--------------------------------

#2 'k15' : 4
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Mokradło - Page 15 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Mokradło [odnośnik]13.05.20 15:31
Trudno było jej stwierdzić, czy bardziej przerażające wydawały się zaawansowane uroki, czy bitwa na gołe pięści - Zakon może trochę, odrobinę oswoił ją z widokiem brutalności, ta już nie szokowała jak kiedyś, ale wciąż przerażała i powodowała nieprzyjemny dreszcz na ciele.
- Hmm, to dobrze oddaje czarodziei przy mugolach. Bez magii ciężko byłoby sobie poradzić - stwierdziła, nie pierwszy raz dochodząc do tego wniosku. I, tak naprawdę, dzieliło ich tylko to. Było to wiele, ale czy była to aż tak ogromna przepaść, jak sądzili poplecznicy Voldermorta? Odgoniła prędko myśli, uśmiechając się pogodnie po chwili refleksji. - Ta cebula powaliłaby niejednego - dodała tylko, w ogóle nie przejmując się posturą Bertiego. No, może trochę, bowiem zwracała na niego uwagę i nie umiała już przeczyć sama sobie, ale nigdy nie przeszkadzało jej, że cukiernik nie przypomina pod tym względem, chociażby, Matta. Nawet jej to pasowało, był taki bardziej... swój.
Kiwnęła głową i zmniejszyła znaleziony skarb, ostrożnie układając go w przemienionej torebce - musiała uważać, by nie zgubił się wśród innych rzeczy. Chętnie korzystała z ramienia towarzysza, lawirując sobie pomiędzy niewielkim przeszkodami, jakby chciała wykorzystać każdy moment na niewinne pląsy. Zerknęła jeszcze raz na dół sukienki, unosząc prawą nogę na niewielką wysokość, by obejrzeć dokładnie strój i z miną pełną zastanowienia odrzec - Mówisz? Zaczynam czuć się, jak w domu - mając magię wcale nie bała się włazić w kałuże, często robiła to nawet bezwiednie, zwłaszcza na podwórzu przed Ruderą. - Ale trochę nie wyobrażam sobie widzieć dzisiaj Rii w błocie. Ciekawe jak to jest, wyjść za kogoś - palnęła, zanim dobrze się zastanowiła, ale mimo wszystko nie wydawała się speszona własnym pytaniem. Ciekawiło ją to, czy coś się wtedy zmienia? Jak człowiek się czuje? Jak wyjątkowy na skali wyjątkowości był ten moment?
Dopiero po ugłaskaniu błotoryja i zdobyciu skarbu, Susanne odpowiedziała na pytanie Bertiego. - Nie, ale ten był potulny i uroczy - stwierdziła ze wzruszeniem ramion. - Poza tym ruszałam się trochę, jak one - żeby wyczuł swojego - przyznała spokojnie, klepiąc leciutko stworzenie po głowie, zanim zdecydowała się od niego odejść. Zajrzała z zaciekawieniem do szkatułki, uśmiechając się na widok latarenki.
- Zbierzemy ich wszystkich - uznała z energicznym kiwnięciem. - Mamy już niezły zestaw, im więcej, tym weselej! Poza tym w Kurniku robi się druga Rudera, nie możemy pozwolić Alexowi na wygranie w konkurencji zbłąkanych wędrowców - przyznała, machnąwszy lekko ręką, jakby było to oczywistością nad oczywistości. Zmniejszyła prędko następny skarb i mogli wyruszać dalej - Sue z szerokim uśmiechem pomachała Kostkowi i Gin oraz Steffenowi i Charlie, do Bertiego mówiąc tylko szeptem: - Rozgromimy ich - wyglądało bowiem na to, że przypadła im ta sama konkurencja. Lovegood zerknęła najpierw na Armanda, który już prawie spał, potem zaś zatrzymała wzrok na lelku wróżebniku. Serce stanęło na moment - trochę z ekscytacji, trochę ze strachu, bo ostatnim, czego potrzebowała w życiu, były śmiertelne wróżby. Bez przekonania zaproponowała jagody, lecz trafili na uparty okaz i nic, ale to nic nie działało. Sue przyjęła śpiew Bertiego z lekkim uśmiechem, czując się tym głosem niesamowicie rozczulona - mogła być głucha na fałsze, ale ptaszysko z pewnością nie było. Zachichotała, dłoń delikatnie kładąc na ramieniu Botta, po czym nabrała nieco powietrza w płuca i sama podjęła próbę, najpierw uspokajając myśli. Kochała śpiewać - tak samo, jak tańczyć. Było w tym wiele wolności. Śpiewała zazwyczaj piosenki pamiętane z domu, nawet te mugolskie, nucone przez babcię. Ta była piękna, lecz niejednoznaczny finał kojarzył jej się z lelkiem, z jego mrocznymi przepowiedniami, może nawet mu się spodoba...?

| śpiew I (+10), k15 na skarb i k20 na zadanie
| śpiewam lelkowi Lor - Ribbon :pwease:
| a tu Bertie dorzucał na skarb


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Mokradło - Page 15 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Re: Mokradło [odnośnik]13.05.20 15:31
The member 'Susanne Lovegood' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 82

--------------------------------

#2 'k15' : 9

--------------------------------

#3 'k20' : 6
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Mokradło - Page 15 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Mokradło [odnośnik]13.05.20 21:28
Steffen spuścił smętnie głowę, pokonany przez ducha. Jakim cudem ten niematerialny byt machał szablą lepiej od ich żywej dwójki? Ech.
-Umm... - wybąkał, gdy nawet duch zademonstrował niesmak ich zdolnościami. Przynajmniej zostawił ich w spokoju, ale marne to pocieszenie...
Steffen zerknął na skarb przez ramię Charlie, ale z nieco mniejszym entuzjazmem niż wcześniej.
-Ojej, może... to jakiś zaczarowany materiał i zamienia się w prawdziwy skarb dopiero jak pokona się ducha? - westchnął, zastanawiając się, czy pojedynek zniweczył ich przewagę. No nic, nie grali po to, by wygrać (znaczy, nie tylko), więc spróbował się rozpogodzić i znów zarazić Charlie optymizmem:
-Może następne zadanie będzie łatwiejsze! - rzucił z nadzieją i podążył za liskiem (starając się nie patrzeć mu w oczy). Doszli w końcu na polanę, a Steff aż podskoczył, machając gwałtownie swoim przyjaciołom. Widok dwójki najlepszych kumpli szczerze go ucieszył, zagłuszając całkowicie rozczarowanie po porażce w poprzednim zadaniu!
-Tak, to Bertie...i Cons.. lord Ollivander! - wyjaśnił Charlie, tytułując przyjaciela lordem, bo to zabawne. Sue i Virginię znał troszkę mniej, ale obrzucił Kostka ciekawskim spojrzeniem, a potem spojrzał na Bertiego równie porozumiewawczo.
Ale czas skupić się na zadaniu! Steffen popatrzył niepewnie na lelka, nieskuszonego jeżyną, a potem wszyscy zaczęli śpiewać - z lepszym lub gorszym skutkiem. Ptak wydawał się oczarowany śpiewem Sue, sam Steffen też był zresztą oczarowany, ale nie zamierzał się łatwo poddać. To przecież rywalizacja, a panna Lovegood o anielskim głosie miała pecha być w przeciwnej drużynie. Zresztą, piosenka była raczej smutna, a może lelek doceni coś wesołego? Cattermole chwilkę poszukał w pamięci odpowiedniej nuty, aż przypomniał sobie fajną przyśpiewkę z mugolskich pubów, hit zeszłego roku!
-Heeeeee....jo!!! - zaczął, usiłując przykuć uwagę lelka. Tej piosenki nie da się chyba zepsuć... prawda?
W najgorszym razie odstraszy ptaka i rzuci się po skarb na oślep, hehe. Starannie unikał wzroku liska, który wydawał się nieco skonfundowany - oby nie rozczarował się ich talentem wokalnym!

śpiewam mugolski hit roku 1956
1. śpiew - brak biegłości
2. skarb







intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 30 +4
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 35 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Mokradło [odnośnik]13.05.20 21:28
The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 25

--------------------------------

#2 'k15' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Mokradło - Page 15 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Mokradło [odnośnik]15.05.20 1:12
Czuł się okropnie nieswojo. Dobrze wiedział, że umiejętności wokalne, którymi dysponował były zdecydowanie przeciętne, a nawet marne. Rudowłosy kompan słysząc mizerną namiastkę słowiczego solisty, dołączył do wygórowanego koncertu. Pierzaste stworzenie zdawało się zaakceptować melodię, uspokoić, ukołysać w ciasno splecionym gnieździe. Ciemnowłosy wyglądał na zaskoczonego. Patrzył przed siebie z szeroko otwartymi oczami. Czyżby się udało? Jakim cudem? Zdumienie rysowane na lekko zarośniętej twarzy, przeniosło się na rozbawione sylwetki. Uniósł jedną dłoń wykrzywioną w wymownym geście, wyrażającym reakcję: ale jak i rzucił w stronę partnerki: – Jakim cudem mi się to udało… – dopełnił wypowiedź nerwowym śmiechem, czując jak nikły stres opuszcza skołatane wnętrze. Odetchnął ciężko. Blondynka zajęła się odpakowywaniem skarbu, kolejnego wartościowego prezentu. Zmarszczył brwi w zaciekawieniu. Piękna, malutka figurka słowika wyglądała tak bajkowo w jasnych dłoniach Cory. Do tego ta kojąca, subtelna melodia – rozczulająca, uspokajająca, błoga. Uśmiechnął się blado, spoglądając dość sceptycznie. Brzmiał przecież gorzej niż nienastrojone skrzypce. – Nie żartuj sobie. – wybełkotał odbierając nagrodę. Jeszcze kilkukrotnie pogłaskał statuetkę, spojrzał w stronę zaczarowanego ptaszka gotowy na dalszą drogę. Lisi przyjaciel domagał się większych, dłuższych pieszczot. Gdy nachylił się nad nim wykonując upragnione drapanie, odpowiedział: – To nasze zwycięstwo. Musisz kiedyś nieco dokładniej oprowadzić mnie po okolicy Kłębka. Poszerzyć moją wiedzę na temat zwierząt, których masz przecież bez liku. – stwierdził zgodnie z prawdą. Leśne bogactwo zachwycało każdego dnia, a ona była nieodłącznym świadkiem, prawdziwym koneserem. – No już mały koniec, ruszamy. – ponaglił przewodnika, gdy ten rozkładał się na soczystej trawie. Jeszcze przyjdzie czas na wzmożone pieszczoty – musieli przecież działać dalej.
Przemierzali rozległe tereny głębokiej zieleni w chwilowej, cudownej ciszy. W tym jednym, przenikliwym momencie, usłyszeli cały, otaczający świat. Szum chropowatych liści, szelest trawy, dźwięk drobnych owadów, dzikiej zwierzyny. A może donośne rozmowy pozostałych rywali? Mężczyzna oddychał głęboko świeżym, kornwalijskim powietrzem. Czuł jak fantastyczny błogostan wkrada się w zmęczone tkanki. Zapomniał o niedawnym rozdrażnieniu. Szedł nieco z tyłu, nie widząc przeciwstawnego zamyślenia. Gdy delikatny kobiecy głos wypełnił przestrzeń, poruszył się nieznacznie. Przytrzymał uważne spojrzenie ulokowane na pleckach współrozmówczyni i pokręcił głową. Nie musiała mu przecież dziękować. To nic wielkiego. Tak robią przyjaciele, prawda? Uśmiechnął się zachęcająco i powiedział łagodnie: – To ja dziękuję, że zechciałaś ze mną przyjść. – zaczął marszcząc czoło. Była wybawczynią, idealnym, wyrozumiałym towarzystwem. Przez chwilę zapomniał o trudzie codziennych trosk. – Że mimo wszystko, mimo obaw, niepewności, zdecydowałaś się mnie wspierać. – westchnął krótko. Ziemia pod stopami stała się miększa, bardziej grząska. Wchodzili na niepewne tereny bagienne, musieli naprawdę uważać. – Do tego cieszy i uspokaja mnie bardzo to co mówisz. Sam nie byłem pewny czy ci się spodoba, choć bardzo tego chciałem. – kolejne szczere wyznanie zaznaczone wzruszeniem ramionami wydobyło się na powierzchnię. Wierzył we wspaniałą, wysublimowaną organizację całej ceremonii. Zaprzyjaźniona rodzina dbała o dobro każdego, zaproszonego gościa. Nie byli na typowym, szlacheckim weselu pełnym przepychu, pompatycznych dyskusji, czy powściągliwych zachowń. Tu było normalnie. Zatrzymał się gwałtownie o mały włos nie wpadając na partnerkę. Zrobili kilka kroków w przód i ujrzeli… Rozdrażnione, zdenerwowane zwierzę kręciło się wokół własnej osi. Wierzgało, od czasu do czasu kłapiąc ostrym dziobem. Hipogryf, tutaj? Był piękny, majestatyczny, odrobinę przerażający. Gdy Howell wkroczyła do akcji, uklęknął na mokrej trawie. Objął rozochoconego lisa, rwącego do wspierającej współpracy. – Csii, spokojnie. – uciszył drapiąc za uchem. Spoglądał na wyczyn towarzyszki z podziwem dla poświęcenia, niedowierzaniem, zdumieniem. Skradała się tak bezszelestnie, bezgłośnie, topiła w wodzących bagnach. Gdy podkradła się na tyle blisko, aby odebrać skrzynkę, o mały włos nie wyskoczył do góry. Dzielna dziewczyna. Udało im się, kolejny raz! – To było niesamowite! – powiedział podekscytowany, gdy bezszelestnie opuszczali fragment mokradeł. – Poczekaj, mam gdzieś chyba chusteczkę. – wymamrotał szukając w rozległych kieszeniach. Przejechał wzorkiem po kobiecym profilu. Nie ukrywał rozbawienia: – Wyglądasz… błotniście. – podał chusteczkę. Modlił się w duchu, oby najprostsze zaklęcia, zmyły z nich ostatki ziemistej eskapady. W późniejszych godzinach musiał prezentować się nienagannie dla pewnej, uroczej damy.

| rzucam k15 na wartość skarbu



My biggest fear is that eventually you will see me, that way I will see
myself
Vincent Rineheart
Zawód : łamacz klątw, dostawca roślinnych ingrediencji, rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Za czyim słowem podążył tak czule, że się odważył na tę
podróż groźną, rzucił wyzwanie wzburzonemu morzu?
OPCM : 28
UROKI : 28 +3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7723-vincent-rineheart https://www.morsmordre.net/t7772-elidor#215947 https://www.morsmordre.net/t7775-your-sweet-escape https://www.morsmordre.net/f310-irlandia-wschodnie-przedmiescia-bray-akacjowa-ostoja https://www.morsmordre.net/t7773-skrytka-bankowa-nr-1857#215948 https://www.morsmordre.net/t7776-vincent-rineheart#216049
Re: Mokradło [odnośnik]15.05.20 1:12
The member 'Vincent Rineheart' has done the following action : Rzut kością


'k15' : 4
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Mokradło - Page 15 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Mokradło [odnośnik]15.05.20 12:06
Szczęście nie było im pisane, choć mężczyzna sądził, że wciąż palcami kreśliło po ich ciałach, skoro hipogryf nie ruszył ich wcale, a jedynie ostał się w swej wściekłości. Trzymając za rękę Solene, tak delikatną w swej fizycznej powłoce, nie mógłby nawet wyobrazić sobie krzywd, jakie stworzenie zdolne byłoby dokonać. Szanował naturę generalnie i nawet starał się podczas deszczowych dni nie deptać ślimaków, ale Ernie myśli, że nie byłoby mu źle ze świadomością, że hipogryf mógłby wpaść do trzęsawiska i zostać podgryziony przez błotoryję, bo haha, wszystko zostaje w kręgu życia, czy jakoś tak. Bezpieczni oddychali ciężko, lis plątał się pod nogami zaniepokojony i kierowca musiał go poklepać kilka razy po głowie, by na powrót odnalazł w sobie tę urokliwą potrzebę rozpieszczania. Po skrzynkę wrócili jakiś kwadrans później, pokonani i być może zawiedzeni zawartością, choć Prang z radością podrzucił monetę, biedni nie narzekają. Nim schował ją raz jeszcze do kieszeni, ujął cienki nadgarstek półwili i wsunął nań bransoletę z poprzedniego zadania. Wtedy mogli ruszyć, uprzednio głaszcząc synka raz jeszcze. Kolejnym wyzwaniem była miotana w powietrzu skrzynka, nie, Ernest był ciotą totalną i śmierci na oczy nie widział, tak też zdawał się na wiedzę swej ślicznej towarzyszki. Poinstruowany przez nią, chwycił za miotłę i ruszył za puzderkiem, modląc się szczerze, żeby nie wziął się i nie umarł. To byłoby miłe.

| k15 skarb, k100 latanie na miotle (I poziom, st 40)


The risk I took was calculatedBut man, I'm so bad at math...

Ernie Prang
Zawód : kierowca Błędnego Rycerza, lep na kłopoty, twoje marzenie
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't do the right thing

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
nanananana Ernie!
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6139-ernest-prang https://www.morsmordre.net/t6223-keto https://www.morsmordre.net/t6226-good-guy-ernie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6224-skrytka-bankowa-nr-1526 https://www.morsmordre.net/t6225-ernest-prang
Re: Mokradło [odnośnik]15.05.20 12:06
The member 'Ernie Prang' has done the following action : Rzut kością


#1 'k15' : 3

--------------------------------

#2 'k100' : 86
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Mokradło - Page 15 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 15 z 30 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16 ... 22 ... 30  Next

Mokradło
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach