Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'

Go down 
AutorWiadomość
Drew Macnair
Drew Macnair

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 39
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime11.01.19 15:43

07 lipca 1948'|Dziurawy Kocioł|Londyn

Minęły dopiero dwa lata od momentu ukończenia szkoły przez szatyna, jednak nieustannie odnosił wrażenie, iż upłynęło zdecydowanie więcej czasu. W pamięci kłębiły się już tylko wspomnienia z tamtych chwil, przyjaźnie ograniczyły się do zapisanej kartki papieru wymienianej za pomocą sowy,  a starannie ułożona piramida wartości kompletnie odwróciła swą hierarchię. Ustanowione cele stały się bardziej odległe, niżeli pierwotnie zakładano, codzienność okazała się zdecydowanie bardziej szara i kapryśna, a świat kładł o wiele więcej kłód po nogi. Do beztroskich dni nie było już powrotu i choć niezmiernie cieszyło go opuszczenie murów Hogwartu, to czasem brakowało mu swego rodzaju dziecinności. Szybko musiał wydorośleć, złapać wiatr w żagle zdobywając się na odwagę do dalekiej podróży, gdzie wszystko wydawało się inne – nie tylko język i obyczaje.
Tylko samozaparcie i pragnienie rozwoju zapewniło mu możliwość pozostania na wschodnich ziemiach zdecydowanie dłużej, niżeli przypuszczał. Ciężką pracę łączył z nauką rosyjskiego, znikomy czas wolny z kontrolą metamorfomagicznego daru, a kilka dni odpoczynku z kolejną wyprawą, do których mimo niepowodzeń nie zamierzał utracić oddania. Wytyczona przez niego samego ścieżka była trudna, wyboista i zdecydowanie nieodzwierciedlająca żadnych szczeniackich marzeń, jednak dzierżył w sobie nadzieję, iż z czasem będzie tylko lepiej. W końcu musiał złapać dryg, wdrążyć się w sposoby skutecznej analizy, niezbędnych do poszukiwania artefaktów, informacji, pojąć jak zdobywać pożądane dokumenty i pozwolić na ufność wobec własnego instynktu.  To ostatnie było najtrudniejsze, bowiem mimo wysokiej pewności siebie wciąż widział i próbował doszkalać pewne braki, które nie pozwalały mu w pełni rozwinąć skrzydeł.
Powrót do Londynu obudził w nim znacznie więcej wspomnień, niżeli przypuszczał. Wjeżdżając na peron, po długiej podróży, pragnął już tylko udać się do Dziurawego Kotła, wynająć pokój i napić się kilku szklaneczek ognistej whisky, choć gdy tylko opuścił wagon pozwolił sobie na chwilę zamyślenia. Nie tęsknił za tłumami, za ludźmi tutaj pomieszkującymi, za rodziną tudzież znajomymi, jednakże ów miasto budziło w nim swego rodzaju sentyment, coś do czego chciałby co jakiś czas powracać. Wówczas Związek Radziecki był jego domem – wtem nie przypuszczał, że jeszcze się to zmieni – ale niezaprzeczalnie to Anglia zapewniła mu wychowanie i pozwoliła podjąć pierwsze kroki dzierżąc wężowe drewno w dłoni.
Z informacją o swoim przyjeździe rozesłał listy do tylko nielicznych i właściwie na żaden nie zdążył otrzymać odpowiedzi, ponieważ fakt konieczności powrotu na kilka dni wyszedł zupełnie przypadkiem. Wiązał się on z pracą, przynajmniej tak sobie to tłumaczył, bo mimo wszelkich oporów miał z tyłu głowy świadomość kto na zawsze opuścił szkolne mury i pamiętał obietnicę związaną ze wspólnym świętowaniem owego faktu. Było to wtem, gdy on sam miał ostatnią okazję ku puszczeniu kpiącej uwagi na ogromnym dziedzińcu, bowiem bramy Hogwartu miały jutrzejszego ranka zostać dla niego zamknięte. Tak też się stało.
Ułożywszy w kącie otwartą walizkę, z której wyciągnął butelkę, rozsiadł się przy niewielkim stoliku i odkorkował szkło. Nie miał szklanek, ale skoro miał pić w samotności to z pewnością nikomu nie powinien ów aspekt wadzić. Bił się z myślami nieustannie zastanawiając się, czy przyjdzie, lecz szczerze wątpił.






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : jednoosobowy SOR Farleya, partyzantka Longbottoma
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 55
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Ba42463619f73ef27e8166e2c747f00d

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: Re: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime13.01.19 0:06

Zawsze zdawało jej się, że to jeszcze dużo czasu. Dużo czasu nim minie rok. Dużo czasu nim skończy szkołę. Ze posiada go właśnie - czas - by zastanowić się nad wszystkim By podjąć decyzje - te dobre i złe. By znaleźć na siebie plan i dla siebie miejsce. Ale czas nagle, całkowicie bez ostrzeżenia postawił ją w miejscu do którego myślała, że ma właśnie - dużo czasu. Ostatnie zajęcie, leniwe przesiadywanie na błoniach, a w końcu wyruszenie w drogę do domu. Już nie jako uczeń, który miał wrócić po letnich wakacjach. A jako absolwent, który prawdopodobnie znów nie postawi nogi w Hogwarcie. Trochę było jej szkoda, trochę żal - pokochała stary zamek całym miejscem, to tutaj odnalazła siebie, to tutaj nauczyła się wszystkiego. Ale gdyby wiedziała wcześniej w jaki sposób znów znajdzie się w Hogwarcie i co w nim się stanie nigdy by nie uwierzyła. Bo kto uwierzyłby w to, że zostanie pojmany przez władzę której ufa, a na kafelkach zamczyska w jednej z wież zobaczy martwe ciało własnej matki? Prawdopodobnie nikt.
Teraz jednak mury szkoły dopiero zamykały się za nią. Życie, to prawdziwe, to dorosłe, dopiero miało się zacząć. A ona kompletnie nie wiedziała w którą stronę powinna iść. Bo było tyle rzeczy do zrobienia, do tylu mogła się nadać, wiedziała tylko czym nie chciała się zajmować - reszta była nadal niewiadoma.
Zdziwiła się, gdy otrzymała list. Zdawały się przychodzić coraz rzadziej, jakby czas znacząco wpływał na tę znajomość - jak i odległość. Zdziwiła się, ale jednocześnie też ucieszyła. Bo to znaczyło że pamiętał. A jednak coś wbijało się niewidocznym cierniem w jej serce. Coś, czego nie potrafiła jednoznacznie nazwać. Zacisnęła lekko usta, nadal nie będąc pewną, czy postępuje słusznie - odpowiednio. Może powinna była go zignorować, tak jak i on pozostawiał ją czasem na więcej niż miesiąc bez słowa, bez głupiego skrawka papieru. Zawiesiła dwa lata w oczekiwaniu, a jednak zdawało jej się, że to nie tak miało wyglądać.
Wspinała się po schodach powoli, jakby nadal zastanawiała się nad tym, co nie odwrócić się na pięcie. Jakby zastanawiała się nad tym, czy nie udać, że zwyczajnie nigdy jej tutaj nie było. Ale niezidentyfikowane coś kazało jej wspinać się dalej, kazało jej przekonać się. W końcu stanęła przed drzwiami zerkając na nie z nieprzeniknioną miną. Uniosła dłoń i zapukała, jednocześnie pragnąc by jej otworzył jak i licząc, że jednak go nie zastanie.





The devil whispered in my ear, 'You're not strong enough to withstand the storm. ' Today I whispered in the devil's ear:
I am the storm.
Powrót do góry Go down
Drew Macnair
Drew Macnair

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 39
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: Re: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime14.01.19 16:42

Pisał mniej, odzywał się rzadziej, ale nie świadczyło to o tym, że zapomniał. Wkroczenie w prawdziwą dorosłość brutalnie zweryfikowała jego czas i poczucie pewnych obowiązków, których musiał się trzymać, aby nie wylądować na bruku. Początkowo traktował to jako przygodę, wychodził z założenia, że wszystko będzie prostsze, znacznie łatwiejsze do osiągnięcia, jednak rzeczywistość szybko otworzyła mu oczy otulając czarną mgłą wyznaczone cele. Odkąd pamiętał radził sobie sam nie mając kompletnie żadnego wsparcia i gdy tylko opuścił szkolne mury uzmysłowił sobie, iż ostatnie siedem lat było zaledwie młodzieńczym spacerem, lekkim treningiem przed tym z czym przyszło mu się później zmierzyć. Nie oczekiwał zrozumienia, nie zamierzał wpajać swoich racji, podobnie jak nie wyobrażał sobie konieczności jakiegokolwiek tłumaczenia się z pewnych decyzji.
Zmienił się, dorósł, nabrał odpowiedzialności. Od zawsze towarzysząca mu pewność siebie wciąż biła z jego oczu, wyrazu twarzy, choć w głębi siebie nabrał o wiele większych wątpliwości. Czy dobrze postępował? Czy droga, którą wybrał była tą słuszną? Dwa lata temu był o tym przekonany, ale wówczas wiele wieczorów poświęcał na przemyślenia i analizę. Nie miał mentora, brakowało mu autorytetu – był skazanym na siebie wolnym duchem, samotnikiem i indywidualistą, który choć nie musiał to wybrał własną ścieżkę ubogą w pomocne dłonie, subiektywne, zewnętrzne opinie.
Charakter sam pchał go w sidła różnych niebezpieczeństw. Często podejmował ryzyko mylnie kreując go jako wyraz wielkiej odwagi, bowiem miewał problemy z postrzeganiem i wyperswadowywaniem swoich błędów, co nierzadko kończyło się fatalnie. Traktował to jako lekcję, brutalny przejaw codzienności, ale nie potrafił wyciągnąć odpowiednich wniosków i trzymać się z dala od kłopotów. Z czasem miało się to zmienić, lecz wtem był ofiarą własnych nieprzemyślanych decyzji i podejmowanych ruchów.
Pukanie wyrwało go z zamyślenia. Z jednej strony czuł kto znajdował się po drugiej stronie drzwi, na co jego serce zdawało się przyspieszyć rytmu, jednak z drugiej miał nadzieję, iż ktoś po prostu omylnie rozproszył jego skupienie. Nie wstał od razu, pozwolił sobie jeszcze przez moment pozostać tylko w towarzystwie ognistej, której ponownie zasmakował.
Kierując się w stronę drzwi nie wiedział czego oczekiwać. Ich spotkania zawsze owiane były tajemnicą podobnie jak sama relacja mająca swe wzloty i upadki. Nierzadko zastanawiał się jaki był powód tego, że wciąż mogła na niego patrzeć, co skłaniało ją, aby ponownie pojawić się w wyznaczonym miejscu i czasie. W końcu był podły, okrutny, cholernie cyniczny i nie dawał jej zapomnieć o tym nigdy, gdy mieli okazję widzieć się w towarzystwie osób trzecich.
Pociągając za klamkę uchylił wejście, a jego oczom ukazała się ona. Wyglądała tak samo, identycznie jak w chwili, kiedy uświadomili sobie, iż wszystko miało się zmienić. Nie powiedział nic, trudniej było dobrać odpowiednie słowa, niżeli starannie pisane wersy i jedynie otworzył szerzej drzwi gestem dłoni zapraszając ją do środka. Był to kolejny moment, w którym uświadomił sobie jak brutalnie rzeczywistość weryfikowała plany, obietnice i przede wszystkim marzenia.






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : jednoosobowy SOR Farleya, partyzantka Longbottoma
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 55
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Ba42463619f73ef27e8166e2c747f00d

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: Re: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime27.01.19 2:39

Wszystko zdawało się rozmywać z czasem, który niebłagalnie leciał i nie chciał się zatrzymać. Nawet na moment. I czasem gnał tak szybko, że trudno było dostrzec pędzącą zmianę. Dopiero w krótkiej chwili wytchnienia przychodziła świadomość. Wtedy jednak nie dało się już zmienić nic. Przeszłość nie była do naprawienia.
Może nie znała jeszcze całkowicie życia, choć swoje zdążyła już doświadczyć. Choć Hogwart był piękny i zachwycający, odnalazła też jego szare strony. Zachwycał swoją wielkością, zachwycał magią, uczył i wychowywał jednoczenie. Jednym z lepszych momentów był ten w którym zgarnęła Billy’emu znicz sprzed nosa. Cały sektor Gryfonów zawył wtedy w euforii. Pewnie cieszyłoby ją to jeszcze bardziej, gdyby wiedziała, że wygrała z przyszłym zawodowym graczem.
Ale wielki magiczny zamek miał też swoje własne szarości i czernie. Ciemne i zimne niczym lochy ślizgonów od których w większości pochodziły. Nadal nie potrafiła zrozumieć, czemu krew zdawała się dla nich tak ważna, czemu świadczyła o czyjejś przydatności dla świata całkowicie. Nikt nie był w stanie wmówić jej, że skradła tą magię lub dostała ją droga przypadku. Jej umiejętność dotarła do niej wraz z genami, właśnie, paradoksalnie, wraz z krwią, która rzekomo nie była nic warta. Jednak nie każdy potrafił postawić się jak ona. Więc ona stawiała się z nich. Z biedną puchonkę Katę, którą łapali w korytarzu, bo lubili ją dręczyć. Za małego Morrisona, któremu nie raz zbili okulary i za każdą inną osobę, której imię dobrze znała. Nie miała znaczenia, że ją zranili, że zarobiła kolejny szlaban. Jeśli mogła komuś pomóc, robiła to.
Teraz jednak to zdawało się nie mieć znaczenia, gdy jej serce tłukło się jak szalone w podniszczonym korytarzu. Nadal nie była pewna, nadal nie wiedziała. Już prawie odwracała się na pięcie uznając, że prawdopodobnie go nie ma, gdy jednak drzwi się otworzyły.
Cisza.
Nic nie powiedział, jedynie uchylając szerzej drzwi. Weszła do środka, zaciskając na chwilę dłonie w pięści i zaraz je rozluźniając.
- Nic nie powiesz? - zapytała odwracając się w jego kierunku i zawieszając na nim niebieskie spojrzenie w którym powoli zbierała się burza. Nie wiedziała czego oczekiwała, ale chyba nie tego. Splątała na piersi dłonie i spojrzała na nie wyzywająco. Czekała, w sumie samej nie wiedząc co dalej.





The devil whispered in my ear, 'You're not strong enough to withstand the storm. ' Today I whispered in the devil's ear:
I am the storm.
Powrót do góry Go down
Drew Macnair
Drew Macnair

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 39
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: Re: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime07.02.19 10:27

Obserwował uważnie każdy jej krok, gdy wchodziła do środka; czuł buzujące napięcie, coraz bardziej gęstniejącą atmosferę, spostrzegł zdenerwowanie i charakterystyczne dla niej zaciskanie dłonie w pięści. Widział to już kiedyś, mógł śmiało stwierdzić, iż ów sytuacja była typowym deja vu, kiedy to jeszcze za szkolnymi murami przyszła urządzić mu niezłą jatkę za kolejne wybryki. Niezwykle trudnym było umówić się na daną godzinę, więc spędził w pokoju życzeń przeszło całe popołudnie nim zjawiła się z wyraźną irytacją na twarzy i splecionymi na klatce piersiowej przedramionami. Pamiętał do dziś, o co wtedy chodziło, choć podobnych scen ciężko było zliczyć na palcach obu dłoni – ta brudna szlama, wariatka Miranda, która zanosiła się płaczem na sam widok grupy Ślizgonów. Mieli z niej niezły ubaw, nierzadko nawet celowo poszukując tej chudej szkapy w uwielbianych przez nią miejscach. Dręczenie jej można było zaliczyć do małego hobby, które z czasem zainteresowało nie tylko uczniów z pod herbu węża i tym samym większość szkoły – poza rzecz jasna cholernymi, zadufanymi Gryfonami – szeptało tu i ówdzie bujdy na jej temat. Justine, obrońca wszelkich praw, zapewne nawet zwierząt, szybko zareagowała, gdy dziewczyna przestała wyłaniać się z własnego dormitorium i dość dosadnie pokazała mu, co o tym myśli. To był pierwszy raz, jak zarobił od niej w twarz i już wtedy wiedział, że to zapewne nie był ostatni. Gniew pojawił się momentalnie i trwał całe pięć sekund, bowiem wystarczyło jej wyjątkowe, niebieskie spojrzenie skupione na jego oczach, aby nerwy opadły. Nie rozumiał tego, ale wielokrotnie w ten sposób koiła w nim buzujące, negatywne emocje nie tylko spowodowane jej lekkomyślnym zachowaniem.
Wówczas nie byli już w szkole, nie byli już uczniami i nie okalały ich nauczycielskie skrzydła zapewniające względne bezpieczeństwo. W końcu pamiętał zamordowaną szlamę, pamiętał jej nieruchome ciało na posadzce i choć to był jedyny podobny przypadek to długo roznosił się echem wzdłuż ścian Hogwartu. Był to czas, gdzie nikt nie mógł czuć się nietykalny, podobnie jak obecnie, gdy samemu należało odnaleźć swą ścieżkę i podążać nią szacując wiążące się z tym ryzyko.
Upijając kolejny łuk trunku nie odwracał spojrzenia od jej tęczówek. Wpatrywał się, jakoby chciał odnaleźć pewne zmiany, odszukać różnice, jednak nie przychodziło mu to z łatwością – czyżby wciąż pozostawała taka sama, jak wtedy gdy przyszło każdemu z nich pójść w kompletnie inną stronę?
-Znalazłaś sobie jakiegoś Ślizgona na moje miejsce?- spytał zupełnie od rzeczy, nie wiedząc jak inaczej przerwać swe milczenie. Musiał rozpocząć od kiepskiego pytania, które jedynie z pozoru miało być żartem? Leniwy, kpiący uśmiech podkreślił ów fałszywą intencję.






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : jednoosobowy SOR Farleya, partyzantka Longbottoma
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 55
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Ba42463619f73ef27e8166e2c747f00d

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: Re: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime01.03.19 19:35

Była rozczarowana. Tak, to z pewnością było właśnie to. Spodziewała się chyba czegoś innego, choć trudno był jednoznacznie stwierdzić czego. Każde ich spotkanie nacechowane było spontanicznością trudną do przewidzenia.
A może zwyczajnie chaosem.
Nie chciała się złościć, bo dlaczego miałaby tego chcieć. Nie widzieli się długo. Tęskniła przecież. Cholernie nawet a na dodatek wszystkiego nerwy szarpał jej Skamander, który podnosi jej ciśnienie głupim uśmiechem w który ubierał usta. Tak samo głupim jak Macnaira. Nie rozumiała go nigdy do końca. Nie miała pojęcia co go powoduje, ale doskonale wiedziała, co on powodował w niej. Drgnięcie nuty odpowiedzialnej za irytację, która wypełniała całe jej ciało. Nie znosiła go, tego głupiego uśmieszku, który wytrącał ją z równowagi częściej niż powinien. Choć sama nie potrafiła odnaleźć powodu, dla którego działo się właśnie tak. Miała do tego dojść później, choć później nigdy nie znaczyło nic dobrego.
Nie wiedziała o tym jeszcze.
Powinien coś powiedzieć, prawda? Wiele słów musiało się zebrać przez ten czas, a jednak postanowił milczeć nie mówiąc nic. Nie zrobił też nic, poza uchyleniem drzwi i wypiciem alkoholu. Obserwowała uważnie każdy jego gest, każdą zmianę na twarzy. Czując jak irytacja dostaje się do krwiobiegu i krąży w nim, by rozgrzać się bardziej na słowa, które padły z jego ust. Jej spojrzenie zrobiło się ostrzejsze. Zacisnęła dłoń w pięść. Więc właśnie tymi słowami postanowił zacząć. Te wypowiedzieć w jej kierunku jako pierwsze.
Teraz była już pewna.
Przyjście tutaj to był błąd. Ale nie zamierzała zostawić go bez odpowiedzi. Opuściła dłonie unosząc lekko ramiona.
- Nie tylko jednego i nie tylko ślizgona. - powiedziała w końcu czując drżącą złość w jej niewielkim ciele. Ruszyła gwałtownie układając dłonie na jego klatce piersiowej. Popchnęła go z całą siłą którą posiadała. - Jesteś idiotą, Macnair. - stwierdziła w złości w swojej opinii jedynie stwierdzając prawdę. - Wychodzę. - zakomunikowała mu, omijając go. Nie powinna była przychodzić. Powinna była zostawić go tam, gdzie sam się włożył. We wspomnieniach i skupić na sobie - tak jak on czynił to zawsze.
Tak, powinna.





The devil whispered in my ear, 'You're not strong enough to withstand the storm. ' Today I whispered in the devil's ear:
I am the storm.
Powrót do góry Go down
Drew Macnair
Drew Macnair

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 39
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: Re: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime19.03.19 22:00

Rozczarowanie towarzyszyło im od zawsze; wpierw działo się to na skutek ich zachowania, następnie słów i finalnie czynów, których dopuścili się bez zmrużenia okiem. Byli tak inni, pochodzili z dwóch różnych światów, zdawało się, iż łączył ich jedynie ten sam dar – a może i przekleństwo – choć oni usilnie wmawiali sobie, że było coś więcej. Nie tylko ignorancka dyskusja, nie tylko beznamiętne mijanie się korytarzami Hogwartu, nie tylko wbijane szpile, które za każdym razem pozostawiały nową ranę. Kolejne, ohydne wspomnienie.
Miała mu wiele do zarzucenia, a on? Oskarżał ją o dokładnie te same aspekty i nigdy nie mogli znaleźć złotego środka, cholernego konsensusu kładącego kres ich ciągłym kłótniom. Nikt nie podważał jego ambicji, motywacji i charakteru podobnie jak ona, ale zdawał sobie sprawę, że analogicznie to on stał za jej smutnymi oczami na skutek nieustannych komentarzy. Była twarda, czasem przypominała mu głaz, którego nie można było skruszyć, choć z czasem nauczył się tak lać wodę, by ta skutecznie drążyła kamień. Nigdy nie pozostawiała jego ataków bez odzewu – choć czasem na takowy musiał poczekać – i cała spirala, bezwzględna historia, zataczała koło stawiając ich na nowo przed sobą z rozłożonymi rękoma.
Uciekali od siebie, wielokrotnie definitywnie kończyli tajemną znajomość, lecz ta niczym bumerang powracała, jakoby nie chcąc im na to pozwolić. Czas upływał, podobnie jak kolejne „ostatnie” szanse, a mimo to znów tu byli, znów stali przed sobą z nadzieją na rozmowę, na którą oby dwoje zasługiwali od dawna. Brak im było odwagi? Nie pozwalała na to duma? Wielokrotnie szukał odpowiedzi, lecz nigdy nie udało mu się takowej znaleźć. Błądził.
-Było ich aż tylu, bo szukałaś równie dobrego co ja? Dopadła Cię smutna rzeczywistość.- wzruszył ramionami nie spuszczając wzroku z jej tęczówek. Widział rosnącą wściekłość, po chwili mógł ją nawet poczuć, gdy bezceremonialnie pchnęła go ku tyłowi, ale nie zamierzał w żaden sposób reagować. Przyzwyczajony był do podobnych odzywek, choć nie przypuszczał, że tak szybko przyjdzie mu je usłyszeć. -Uspokój się.- rzucił obracając się przez ramię. Zdawał sobie sprawę, iż nie była w stanie wyjść – a nawet jeśli to po co w ogóle przyszła? Liczyła, że zmienił się?
Zachował względny spokój, choć emocje buzowały w nim i brakło zaledwie chwili, by uszły niosąc za sobą prawdziwą burzę. -Chodź tutaj, nie rób scen.- dodał, po czym chwycił ją za dłoń i przyciągnął w swoim kierunku mając nadzieję, że przynajmniej na moment odpuści. -To by było na tyle? Wyjdziesz? Wciąż oczekujesz czegoś ode mnie, zacznij też od siebie.- uniósł brew spoglądając na jej twarz – minęło sporo czasu i czuł się podobnie jak ona, nawet jeśli kompletnie tego po sobie nie pokazywał.






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : jednoosobowy SOR Farleya, partyzantka Longbottoma
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 55
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Ba42463619f73ef27e8166e2c747f00d

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: Re: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime05.08.19 0:40

Rozczarowana, dlaczego zawsze się taka czuła. Jednocześnie przyciągana i odpychana. Przez słowa, przez gesty i zachowania, jednak dla obu przypadków tak różne. Jak to możliwe było, że potrafił tak szybko się zmienić. Nie fizycznie - to przecież potrafili oboje. Chodziło o to, co kryło się w oczach, co było dla nich niewidoczne, co ona widziała dokładnie. Przecież wiedziała, jak wielkie miał serce. Jak dobrym mógł być. Umiał być - jeśli tylko chciał naprawdę to potrafił. A jednak później psuł to, zupełnie tak, jakby obawiał się, że odkryje się za bardzo. Że ktoś go zrani, a może że inni zobaczą to, że jednak posiada w sobie wrażliwość, a jego cała jednostka nie jest odporna na zranienia. Że nawet jego, coś jest w stanie zaboleć.
A jednak trwała wytrwale, walcząc z samą sobą. Raz po raz powtarzając sobie, że nie da mu kolejnej szansy. Że nie przekona jej uśmiech, ani łagodne spojrzenie. Że musi to zrobić, bo to nie prowadziło donikąd. Szarpały nerwy, raniły serca, wzbudzały gesty. tak nie mogło być, to nie mogło trwać. A jednak wracała lojalnie jak pies. Czyż nie w jego kształcie objawił się jej patronus po raz pierwszy? Dużego, dorodnego bernardyna. Wiernego obrończy. Spokojnego pomocnika. Jej natura i jej przekleństwo. Doskonale wiedział na których jej strunach zagrać, by wlać w nią ogień i złość.
Odbijali się od siebie. Rozchodzili w różne strony, by później niby przypadkiem znów spotkać się na tej samej ścieżce. To było nużące… nie, to było męczące. Zabierało im energię i raniło duszę, a jednak dalej, niczym wprawni masochiści powracali do znajomości. Czuła jak z każdą mijającą sekundą wybijaną przez zegar robi się coraz bardziej wściekła. Jak ogień wtłacza się do krwiobiegu, a nad głową zbierają się burzowe chmury. Uchyliła lekko usta, jakby zdziwiona, jednocześnie zbierając się do kolejnej słownej odpowiedzi. Jednak zacisnęła ja zaraz w wąską linię i tylko sapnęła przez nos w złości zabierając się do ataku. Pozwolił jej na niego, choć dobrze wiedziała, że ma o wiele więcej siły. Cofnęła się już całkowicie zła.
- Wypchaj się tym uspokój się. - fuknęła kierując się do wyjścia. Mijając go. Miała dość. Dość jego, dość siebie, dość tego dnia. Chciała stąd po prostu wyjść. Ale ciepła dłoń i kolejne słowa zatrzymały ją w pół ruchu. Zamarła, kompletnie, całkowicie. Ociągała się moment nim pozwoliła by ją przyciągnął. Ale pozwalała, zawsze pozwalała. Uniosła brodę, lokując na nim spojrzenie. Jasne brwi zeszły się ze sobą. - Tak. Jeśli mnie puścisz. - odpowiedziała na jego kolejne pytania nie ściągając spojrzenia w którym nadal tańczył i świecił się gniew. Gniew, który rozbudzał się raz po raz.





The devil whispered in my ear, 'You're not strong enough to withstand the storm. ' Today I whispered in the devil's ear:
I am the storm.
Powrót do góry Go down
Drew Macnair
Drew Macnair

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 39
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: Re: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime29.01.20 2:00

Justine Tonks, dziewczyna o parszywej krwi była jego ostoją, bratnią duszą, czego nigdy nie potrafił przed sobą przyznać. Dusiła w zarodku niechęć do niemagicznie urodzonych, stanowiła zupełne przeciwieństwo jego, jeszcze nie do końca silnie zakorzenionych, poglądów i jako jedyna potrafiła sprawić, iż dłużej zatrzymał na jej twarzy swój wzrok. Gdzieś w głębi siebie wiedział, że przy niej był inny – to właśnie ona sprawiała, że wielokrotnie poddawał wątpliwością skrzętnie utkaną hierarchię wartości. Czy istniała jakakolwiek szansa na zmianę, akceptację? Czy był choć cień szansy, że przyszłość przyniesie mu świeże spojrzenie na ludzi i płynący w ich żyłach płyn życia? Wydawało mu się to niemożliwe, dzierżył w sobie nader dużą pogardę, jednak czy spędzając czas z dziewczyną nie przeczył sam sobie? Nie stawał się coraz większym hipokrytą? Nieustannie wymieniali się złośliwościami, każdego dnia za murami Hogwartu patrzyli na siebie z góry i nierzadko rzucali obelgi, lecz w tym wszystkim usilnie bronili się przed coraz większą potrzebą własnego towarzystwa. Nader trudne okazało się odnalezienie właściwiej definicji ów zachowania i zrozumienie o co tak naprawdę w tym wszystkim chodziło.
Patrząc w jej niebieskie oczy widział iskierki złości – wydawać by się mogło, iż dokładnie znał to spojrzenie, w końcu średnio raz dziennie doprowadzał ją do furii, jednakże wówczas to było coś innego, coś więcej. Buchający ogień skrywał za kłębami dymu swego rodzaju zmęczenie, dezaprobatę i smutek, który choć chciała to nie potrafiła ukryć, a w szczególności nie przed nim. Obydwoje świetnie dobierali swe maski, ale właśnie dzięki temu wzajemnie z prawdziwych twarzy czytali niczym z otwartej księgi. Nie mógł zliczyć na palcach ile razy towarzyszyły im różnorakie emocje czy to podczas treningów, dyskusji, czy pozbawionych głębszego sensu rozmów. Wtem byli prawdziwi, wtem byli dziećmi.
-Jeśli właśnie tak chcesz pamiętać to spotkanie, to nie musisz się uspokajać. Idź rąbnij jeszcze łbem w szafę, żeby zrobiło się bardziej dramatycznie.- mruknął równie mocno poirytowany całą sytuacją. Faktycznie nie szczędził jej zgryźliwości, a zapewne nie na podobne liczyła po tak długim czasie, jednak poczuwanie się do winy było ostatnim co by przyszło mu do głowy. Dziewczyna ponosiła taką samą odpowiedzialność – nie dał sobie wmówić, iż było inaczej.
Miękki dotyk jej dłoni sprawił, że przymknął na moment powieki. Wzmagająca się złość momentalnie opadła, jakoby ciepło jej ciała mimowolnie rozwiało negatywne emocje. Pożałował wypowiedzianych słów, bowiem co by między nimi się nie wydarzyło nie zasłużyła na podobne, więc gdy przybliżyła się opuścił nieznacznie głowę. -Wybacz mi, nie powinienem był tak mówić.- zagaił wyrażając za cokolwiek skruchę prawdopodobnie – choć jeszcze nie miał o tym pojęcia – ostatni raz w swym życiu. -A co jeśli już nigdy tego nie zrobię?- spytał wracając spojrzeniem do jej hipnotyzujących tęczówek. Rozluźniwszy nieco uścisk splótł ich palce, a drugą dłonią powędrował w okolicę pleców, aby wolnym ruchem szczelnie ją do siebie przytulić. Gniew jej nie opuszczał, czuł to w szybkim biciu jej wielkiego i przepełnionego dobrem serca.






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : jednoosobowy SOR Farleya, partyzantka Longbottoma
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 55
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Ba42463619f73ef27e8166e2c747f00d

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: Re: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime10.03.20 2:11

Nie zabiegała o jego atencję. To on wszedł na jej terytorium lata temu. Wtedy nie była w stanie się go pozbyć, nie miała jak. Była jednak w stanie znieść jego obecność. Zwłaszcza, że szybko dostrzegła to, że kiedy zostawał sam, mur którym się otaczał, złożony ze złośliwości i cynizmu, zdawał się stopniowo opadać. Kiedy nie pozwalała by jego słowa ją zabolały, czy gest rozczarowały, kiedy z góry nie spodziewała się dostrzec w nim niczego, co ją zdziwi wtedy właśnie pozbawiła go broni którą trzymał w dłoniach. Wtedy właśnie, tylko kiedy nikogo nie było w pobliżu, mogła zobaczyć jaki jest naprawdę. Przez lata tajemnych spotkań w Pokoju zdążyli poznać się dobrze. Pokłócić szalenie nie raz, rozrzucić przedmioty znajdujące się w pokoju w czasie kłótni, kiedy ciskała po kolei książkami a później wkładać je na miejsce. Justine z lekką skruchą, zawsze szanowała woluminy niosące informacje i mądrość, ale przy nim, przez niego zatracała czasem się sama. Długo nie pozwalała mu podejść do siebie bliżej. Kiedy jej myśli na dłuższy okres zajmował inny krukon, ale kiedy pozostała wolna na myśli i duszy, wtedy nie wiedząc kiedy zaczął wkradać się do jej głowy. Zajmować jej myśli dłużej niż zwykle. A gdy przychodził koniec szkoły dla niego, ona miała w nim jeszcze pozostać. Złożone obietnice rozmyły się w mijających dniach. Były rozczarowaniem tak samo jak spotkanie w którym właśnie uczestniczyła. Była zła - wściekła, może jest lepszym określeniem. Czekała tyle czasu, by go w końcu zobaczyć, spotkać się z nim, rozmówić. A on? On w pierwszym zdaniu zdążył podnieść jej ciśnienie. Czyżby nie znał jej w ogóle? A może postanowił pastwić się nad nią dla własnej rozrywki. Nie miała pojęcia co robił w czasie, kiedy ona kończyła szkołę zakuwając do egzaminu. Obiecane listy nigdy nie dotarły.
Kolejne słowa jedynie podsyciły jej gniew. Może gdyby nie zdenerwowała się aż tak, zaśmiałbym się z zdań, które wypadły. W tej chwili jednak tego nie potrafiła. Zraniona, stęskniona rzucająca się między swoimi odczuciami i potrzebami.
Zatrzymał ją. A ona nie szarpała się by wyrwać, czuła jednak, jak pod skórą, we krwi nadal toczy się gniew który nie wygasł. Oddychała ciężko, zmęczona tym dniem, tą rozmową, tym spotkaniem. Czekała wpatrując się przed siebie, w jego klatkę piersiową, czekając aż pozwoli jej odejść. Gdy odezwał się ponownie, nie uniosła od razu na niego wzroku. Uniosła wzrok dopiero po chwili, krzyżując z nim spojrzenie. Chwila w ramionach, uścisku za którym tęskniła wystarczyła by zacząć uspokajać gniew, zmieniać ogień w łagodnie płynącą wodę.
- Oboje wiemy, że to się raczej nie wydarzy. - mruknęła cicho, marszcząc odrobinę nos w niezadowoleniu, pozwalając by splótł ich dłonie. Zbliżyła się, gdy przyciągnął ją do siebie. - Zostaniesz? - zapytała, wędrując tęczówkami po jego twarzy. Wolna dłoń pomknęła do góry, przesuwając się po ramieniu, wpełzając na szyję. Tęskniła.





The devil whispered in my ear, 'You're not strong enough to withstand the storm. ' Today I whispered in the devil's ear:
I am the storm.
Powrót do góry Go down
Drew Macnair
Drew Macnair

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 39
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: Re: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime10.04.20 1:22

Nieustannie mu powtarzała, że to on wkroczył na jej terytorium i zagościł tam na dobre, lecz on pamiętał to zupełnie inaczej – dziewczyna skradła jego kilka metrów samotni i postanowiła nieustannie uprzykrzać mu życie swą obecnością. Z czasem jednak złość zaczęła wygasać na rzecz ciekawości, swego rodzaju zainteresowana posiadaną wiedzą, a w szczególności umiejętnościami. Fascynacja metamorfomagią, jej możliwościami i sposobami kontroli wzięła górę nad racjonalnym myśleniem, nad podziałami i hierarchią wartości, której zwykle ściśle przestrzegał. Była zdolna, była parszywie oczytana i dzięki temu znacznie lepiej radziła sobie z panowaniem nad zmianami wywołanymi silnymi emocjami. Nie było to równoznaczne z kwestią opanowania, była znacznie bardziej wybuchowa od niego, lecz coś pozwalało jej rozdzielić możliwości własnych genów od silnego wzburzenia. Wtem on tego nie potrafił i tym mu zaimponowała, właśnie dzięki ów aspektowi wciągnęła go do swego świata, który z czasem przerodził się nie tylko we wspólne treningi, ale i używanie książek jako głównej, wyjątkowo niebezpiecznej broni. Nie wiedział, a być może nie chciał tego do siebie dopuścić, iż wszystko zaczęło wymykać się spod jego kontroli.
Obiecywał pisać listy regularnie, z dziecięcą naiwnością patrzył w jej oczy i liczył, że dorosłość nie zweryfikuje jego planów. Wtórował wielokrotnie, iż Londyn nie był jego pierwszym przystankiem po opuszczeniu murów Hogwartu, a właściwie nie było go wcale na liście przyszłych celów. Wątpiła w to? Sądziła, że tylko bredzi podsycając swą ambicję? Być może. Nie znała jednak jego przeszłości, nie miała pojęcia o paskudnych korzeniach i wielu historiach będących powodem ukształtowanych przekonań, dlatego mogła trawić ów rozmowy jako przejaw młodzieńczego buntu, złudnej pewności siebie. Szatyn jednak nie miał dokąd wracać – nie miał domu, nie miał rodziny, nie miał nawet cholernych zaskórniaków, które pomogłyby mu stanąć na nogi i ruszyć przed siebie. Wychodząc poza progi ochronnego parasolu musiał stać się dorosły, nawet jeśli w oczach innych wciąż pozostawał ironicznym gnojkiem.
Wbił w nią uważne spojrzenie, gdy walczyła sama ze sobą. Czuł, że z jednej strony pragnęła trzasnąć drzwiami pozostawiając za sobą jedynie zamknięty rozdział, zaś z drugiej dostała to na co bardzo długo czekała. Czy próżnowała w ów czasie? Nie wymagał od niej wierności, nawet nigdy nie przyszło im rozmawiać na podobny temat – ich temat – lecz nieustannie to pytanie zatrzymywało się na końcu niewyparzonego języka. Finalnie nie wyszło ono na światło dzienne, przynajmniej nie w poważnym tonie, albowiem sam był nader bardzo spragniony bliskości, którą odebrała im smutna rzeczywistość. -Czy zostanę w Lonydnie?- spytał w końcu w głębi siebie czując, że właśnie tego od niego oczekiwała, lecz dla niego było to zbyt wiele. Nie wyobrażał sobie wrócić do przeszłości, nie chciał ponownie mierzyć się z pozostawionym syfem kosztem własnych marzeń oraz celów. Egoistyczna natura nigdy go nie opuszczała, ale o jego decyzji przesądziło coś więcej jak egocentryzm.
Łapiąc jej wzrok uśmiechnął się lekko, bez cienia ironii i wrodzonego sarkazmu. -Musimy teraz rozmawiać na tak trudne tematy?- spytał unosząc nieznacznie swą brew. -Już nie krzyczysz, ja nie ględzę, więc mamy chwilę spokoju od własnych humorków.- dodał nie spuszczając spojrzenia z jej tęczówek.






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : jednoosobowy SOR Farleya, partyzantka Longbottoma
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 55
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Ba42463619f73ef27e8166e2c747f00d

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' Empty
PisanieTemat: Re: To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'   To będzie nasza kolejna tajemnica, 48' I_icon_minitime04.05.20 2:02

Może nie powinna była, może to wszystko od samego początku spisane było na stratę kiedy dwie tak różne jednostki, mimo wszelki przeczuć, czy wskazówek nadal próbowały być razem. Może przez chwilę byli w stanie wypełnić to, co zdawało się potrzebować wypełnienia. Może przez właśnie tą chwilę byli w stanie tłumaczyć sobie, że mimo przeszkód, wątpliwości, różnic w charakterze i wszystkim tym, co dzieliło ich światy będą w stanie poradzić sobie, jeśli będą radzić sobie razem.
Może…
Tak wiele rozbijało się o niepewności, że w pewnym momencie Justine widziała tylko je, czepiała się nadziei. Która mamiła i łudziła, jednak trwała w postanowieniu, oczekiwaniu, wszystkim tym, co połączyło ich i co przecież miało, musiało jakoś być, jakoś trwać.
Tej relacji nie można było określić jednym słowem. I chyba żadne z nich nie próbowało nie wiedząc też kiedy ze złośliwości, stałych docinek i słownych bitew zaczęli dostrzegać coś więcej. Coś, czego Justine nie spodziewała się spotkać wraz z pożegnaniem i odtrąceniem, którego wtedy się nie spodziewała. Wśród waśni, w jakiś sposób odnalazło się porozumienie. Silniejsze niż sprzeczki o poglądy czy przekonania. Ale bywał bezlitosny, znała jego obie twarze bardzo dobrze i czekała na koniec szkoły naiwnie wierząc, że poza jej murami będą mogli być razem. Że uda im się zbudować coś trwałego, prawdziwego, potrafiące pokonać przeszkody czerpiąc siłę z własnej bliskości.
Życie jednak okazało się rozczarowaniem w jakiś sposób, kiedy listów przychodziło coraz mniej, a później właściwie nie przychodziły wcale. Kiedy po długim okresie milczenia, ledwie kilka dni temu, odezwał się znów wieszcząc swój powrót. Zdecydowała się przyjść rozdarta w jednocześnie dwóch kierunkach. Całkowicie przeciwstawnych, całkowicie się ze sobą niezgadzający.
Walczyła ze sobą, nawet teraz, tutaj, stojąc naprzeciw niego. Ignorował ją i adorował. Kpił i wystosowywał komplementy. Rozwścieczał i uspokajał. Przyciągnął i odpychał. Nie potrafiła podjąć decyzji, nie wiedziała, które jest właściwa powoli poddając się ciepłemu dotykowi i bliskości, blasku w znajomym spojrzeniu. Dłoń wędrowała po karku, a ona czuła się zwyczajnie spragniona tego, czego brakowało jej przez tyle czasu. Przytaknęła krótko głową, kiedy doprecyzował zadane przez nią pytanie. Jasne tęczówki wpatrywały się z oczekiwaniem i nadzieją, która przygasła kiedy odezwał się ponownie. Te słowa były odpowiedzią, chociaż nie zdawała sobie sprawy z tego jeszcze wtedy. Nie całkowicie, chociaż chyba w głębi coś już przeczuwała. Poddała się, naporowi spojrzenia, kolejnym słowom, pragnieniom, które kotłowały się w niewielkim ciele.
- Może w końcu przywitasz mnie jak należy. - mruknęła trochę niżej, wspinając się na palcach, drugą z dłoni opierając się o jego klatkę piersiową. Nie sięgnęła jednak po usta, zawisła kawałek od nich czekając, pozwalając by to on wykonał ten krok.





The devil whispered in my ear, 'You're not strong enough to withstand the storm. ' Today I whispered in the devil's ear:
I am the storm.
Powrót do góry Go down
 

To będzie nasza kolejna tajemnica, 48'

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20