Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Pokój z pianinem
AutorWiadomość
Pokój z pianinem [odnośnik]15.01.19 8:23

Pokój z pianinem

Niewielki salon, utrzymany w ciemnych barwach, do którego nieczęsto mają wstęp goście. Znajduje się blisko pokoi sypialnianych i garderoby. Jego sercem jest stare, ręcznie wykonane pianino, z którego korzystają dzieci podczas lekcji muzyki. Ściany zostały ozdobione kilkoma portretami dawnych mieszkańców tej posesji - znanych Bulstrode'ów, których czas już przeminął.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pokój z pianinem Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pokój z pianinem [odnośnik]15.01.19 20:40
27 września

Dziecięca rączka zsunęła się wreszcie z klawiszy, a wdzięczne spojrzenie odnalazło zadowoloną Marine; przez ostatnie pół godziny miała do czynienia z naprawdę pojętnym uczniem. Delikatnym gestem pogłaskała Erica po głowie i dała mu znać, że ich spontaniczna lekcja dobiegła końca. Choć siedząc na stołeczku nie dosięgał stopami do podłogi, zeskoczył na nią żwawo, a panna Lestrange podążyła jego śladem. Skinęła guwernantce, która miała zabrać chłopca na kolejną lekcję; grafik czterolatka mógł zrozumieć tylko ktoś, kto wychowywany był w podobnych warunkach. I Marine rozumiała. Wiedziała, że w miarę upływu lat panicz Bulstrode będzie miał coraz mniej czasu na zabawę, a także przybędzie mu naprawdę wiele obowiązków, jednocześnie nie zamierzała traktować Erica jako młodego dorosłego już na tym etapie. Bardzo szybko zgodziła się więc na ingerencję w jego plan dnia – był przecież synem jej kuzynki – po czym za pozwoleniem pokazała mu prostą melodię, której mógł szybko się nauczyć. Na pewno miał już wykwalifikowanych nauczycieli gry na pianinie, lecz śpiewaczka nie mogła przejść obojętnie obok pięknego instrumentu stojącego w salonie.
Przybyła do Bulstrode Park wraz z dziadkami; lady Lestrange chciała odwiedzić swoją dawną przyjaciółkę, a lord Blaise Lestrange zamierzał zamienić kilka słów z sir Dagonetem. Słysząc o planowanej podróży do Gerrards Cross niemalże się na nią wprosiła, tak dawno nie widziała już dziecka Rosalind i była ciekawa, czy mały Eric w ogóle ją pamięta. Ochota była tak silna, że zignorowała wszelkie ewentualne niedogodności, mogące wynikać z podróży i razem z bliskimi chwyciła świstoklik, gdy tylko został aktywowany. Zwiewna suknia w rodowych barwach nie ucierpiała wcale, choć fryzurę trzeba było poprawić, zanim członkowie rodu Lestrange mogli zostać powitani we włościach Bulstrodów. Dziadkowie szybko rozeszli się w swoje strony, a Marine łaskawie zaprowadzono do miejsca, w którym mogła spotkać małego lorda.
Wypierała z siebie jeszcze wszystkie myśli, które mogłyby jej kazać zacząć zastanawiać się nad tym, dlaczego lgnęła do towarzystwa dziecka, dlaczego w ogóle była go ciekawa. Śpiewaczka trzymała się oficjalnej wersji, a gdy Erica przyprowadzono do niewielkiego salonu, poczęstowała go przyjaznym, ciepłym uśmiechem bez przesadnej ekspresji swoich uczuć. Nie musiał jej wcale kojarzyć, a ona nie zamierzała wymagać na nim pocałunków w policzki na powitanie. Pierwsze kilka minut minęło dość niezręcznie, lecz szybko okazało się, że chłopiec wyraża zainteresowanie muzyką, Marine upewniła się wiec, że może skorzystać z pianina i posadziła dziecko obok siebie, po czym zgrała mu krótką, wesołą melodię i obserwowała, jak buzia rozpromienia się nieco. Pół godziny później byli już z Ericiem w najlepszej komitywie, a czas minął tak szybko, że ani się zorientowali, musieli już kończyć. Lestrange pożegnała syna kuzynki nieco wylewniej, obiecując, że niebawem znowu się spotkają, po czym zapewniła, że zaczeka na swoich bliskich w tym samym salonie, do którego została zaprowadzona.
Ledwo za chłopcem i guwernantką zamknęły się drzwi, znowu przysiadła do pianina i po odczekaniu stosownej chwili, w pomieszczeniu rozległa się melodia nokturnu, którego Marine nauczyła się kiedyś od Elise. I choć panna Nott grała o wiele lepiej, nie powstrzymało to czarownicy przed próbą wprowadzenia się w nostalgiczny nastrój.



The past is gone. It went by, like dusk to dawn. Isn't that the way everybody's got the dues in life to pay?

dream on


Marine Yaxley
Zawód : śpiewaczka, dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Isn't it lovely, all alone? Heart made of glass, my mind of stone. Tear me to pieces, skin to bone

"Hello, welcome home"
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pokój z pianinem 060da7246cff3ea68a8b3d81a5de583b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5142-skrytka-bankowa-nr-1190 https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
Re: Pokój z pianinem [odnośnik]16.01.19 0:38
Rinnal pozwalał wielu ludziom odwiedzać swojego syna. Wielu chciało uczestniczyć w jego wychowaniu. Był w końcu jedynakiem, pierworodnym, urodzonym w czepku. Odwiedzała go babcia z Nottów całkiem często. Był jej pierwszym wnukiem, zawsze miała dla niego mały prezent. Ojciec obserwował jego napięte życie z lekkiej odległości. Choć każdy dzień tak często sprowadzał się do tego, że po prostu z daleka pilnował każdego jego kroku. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest przewrażliwiony, nadopiekuńczy... Bo był. Zdecydowanie był. Nieraz miał ochotę przyjść, objąć chłopca tak po prostu, zapominając o całym świecie, ale zazwyczaj ograniczał się do stania we framudze i obserwowania z dumą jak maluch uderza w klawisze pianina, jak powoli zaczyna czytać pierwsze słowa w wielkich, grubych księgach. Widział w nim kogoś wielkiego, choć maluch był chudziutki i ciągle miał katar. Matka mówiła, że niczym nie różnił się od Rinnala. Trudno było nawet doszukiwać się w nim podobieństwa do matki w małym Ericku. Miał jasne włosy ojca, jego bystre oczy. Zapał do nauki równie mocny, choć słyszał, że Rosalind również go wykazywała. Szkoda, że nigdy nie zdołał w niej tego dostrzec.
Obudził się jak zwykle późno, choć i kładł się wcześnie. Sen zabierał mu dużą część życia. Guwernantka spytała go czy zezwolić na niewielką zmianę w planie Erica specjalnie pod nagłą propozycję nauki gry na pianinie ze strony Marine. Rinnal wyraził na to zgodę bez wahania. Wychodził z założenia, że każda umiejętność może się przydać, a trudno będzie mu znaleźć lepszą nauczycielkę. Dziewczyna już znała jego syna - widzieli się dawno, ale zdarzyło się im spotkać. Mały pewnie nawet jej nie pamiętał, więc trudno będzie przełamać pierwsze lody. Nie wydawał się ufny wobec nieznajomych.
Poranna garderoba Rinnala zajęła trochę czasu. Na szczęście plecy nie dały mu dzisiaj w kość. Całkiem sprawnie wstał, choć nieco zesztywniały, to kilka ruchów sprawiło, że było w porządku. Ubrał się, dosyć elegancko, wiedząc, że są tutaj państwo Lestrange i mógł ich spotkać. Wypadało pójść się przywitać, chociaż wolałby zająć się pracą, skoro chwilowo czuje się w miarę w porządku, co nie było ostatnio tak oczywiste, gdy wstawał rano.
Najpierw zajrzał do saloniku. Po pierwsze - był bliżej, bo przy pokojach Erica, a po drugie, chciał zobaczyć jak synowi idzie z nauką pianina. Lekcja była krótsza niż to przewidział, gdy wszedł do pokoju przez chylone drzwi (Eric musiał je tak zostawić), została tam już wyłącznie Marine. Uśmiechnął się półgębkiem, słysząc melodię wygrywaną przez sprawne palce pianistki. Uwielbiał słuchać pianina i chociaż brał kiedyś lekcje tego instrumentu, teraz nie pamiętał niemal nic z tych lekcji. Skupił się na rzeczach bardziej przydatnych mu w karierze, którą sobie wybrał.
- Pięknie. - Powiedział skąpo, gdy tylko dźwięki pianina ucichły. Mógłby słuchać ich w nieskończoność.
Rinnal Bulstrode
Zawód : ekonomista
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
Nie wiem o czym myśleć mam,
żeby mi się przyśnił taki świat,
w którym się nie boję spać.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6898-rinnal-bulstrode#180167 https://www.morsmordre.net/t6940-genann#182023 https://www.morsmordre.net/t6939-counting-sickness#182007 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7018-skrytka-bankowa-nr-1693#184423 https://www.morsmordre.net/t6956-rinnal-dagonet-bulstrode#182953
Re: Pokój z pianinem [odnośnik]16.01.19 22:13
Dając się ponieść muzyce, na moment utraciła czujność, gdy więc usłyszała znajomy głos drgnęła przestraszona; odwracając głowę dostrzegła Rinnala i szybko udało jej się uspokoić. Ze wszystkich osób, które mogły ją tu przyłapać, jego twarz była jej chyba najbardziej przyjazna. Mąż Rosalind i ojciec Erica ze względu na znaczną różnicę wieku nigdy nie stał się bliski samej Marine, lecz w ostatnich miesiącach mieli szansę nadrobić zaległości i poznać się nieco lepiej. Wciąż nie wykraczali oczywiście poza relacje, jakie były dla nich obojga dostępne i trzymali się zasad etykiety, lecz lady Lestrange pod skórą czuła, że Rinnal jest jej życzliwy i łączy ich o wiele więcej, niż powierzchownie na to wskazywało.
Skinęła więc głową, jednocześnie dziękując za komplement i witając się z lordem Bulstrode. Powstała ze stołka i subtelnie wygładziła materiał spódnicy. Zbliżająca się możliwość rozmowy w cztery oczy kazała jej wspomnieniom powrócić do początku września, kiedy zapytała Elise o to, czy Rosalind była szczęśliwa w małżeństwie. Najstarszej kuzynki nie mogła o to zapytać, lecz mając do czynienia z jej małżonkiem, w głowie młodej czarownicy zaczął kiełkować pewien plan.
- Wybacz mą śmiałość, lordzie, nie mogłam się powstrzymać – założyła, że wiedział już doskonale o jej spotkaniu z Ericiem, być może nawet spędził za drzwiami o wiele więcej czasu, niż sądziła – Znam też nieco bardziej żywy repertuar, więc gdyby istniała szansa duetu, z przyjemnością zasiadłabym do pianina raz jeszcze – wraz z uroczym spojrzeniem rzuciła mu także niewinne wyznanie; tyle słyszała o jego wokalnych umiejętnościach i chętnie dopuściłaby do kameralnego koncertu w salonie posiadłości w Gerrards Cross.
Wspólne muzykowanie naprawdę zbliżało ludzi, a przynajmniej takie było zdanie lady Lestrange. Rozmowa nie była konieczna, gdy do porozumienia dochodziło się w znacznie bardziej wyrafinowany sposób. Sztuka posiadała umiejętność pozawerbalnego przekazywania tego, co było naprawdę ważne i siedziało w sercach artystów, skoro więc miała spróbować pociągnąć Rinnala za język, usiłowała najpierw nieco rozluźnić atmosferę.
Gratulując sobie w duchu, że nie zamknęła wieka pianina, jedną dłonią sięgnęła powoli do klawiszy i wygrała na nich prostą, bezpretensjonalną i krótką melodię. Weselszą, niż poprzednim razem i taką, którą oboje mogli doskonale kojarzyć z poprzedniego Sabatu oraz wspólnego tańca.



The past is gone. It went by, like dusk to dawn. Isn't that the way everybody's got the dues in life to pay?

dream on


Marine Yaxley
Zawód : śpiewaczka, dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Isn't it lovely, all alone? Heart made of glass, my mind of stone. Tear me to pieces, skin to bone

"Hello, welcome home"
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pokój z pianinem 060da7246cff3ea68a8b3d81a5de583b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5142-skrytka-bankowa-nr-1190 https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
Re: Pokój z pianinem [odnośnik]19.01.19 17:05
Muzyka zawsze budziła w nim najlepsze emocje, pozwalała się nieco rozluźnić. Uczył się gry na instrumentach jako dziecko, zapewne ojciec chciał, aby chłopak spróbował wszystkiego, jednak nie zagrzał długo miejsca przy pianinie, ani nie trzymał skrzypiec tak długo w dłoniach, żeby wydać z nich choć jeden czysty dźwięk. Ostatecznie skupił się na naukach bardziej ścisłych, co nie znaczyło jednak, że artystów nie doceniał. Skądże, uwielbiał pojawiać się w operze, słuchać gry, a za czasów życia Rosalind, momenty gdy śpiewała cicho, siedząc w ogrodzie były najlepszymi wspomnieniami. Widok cudowny w każdym calu - piękna, młoda kobieta, jeszcze dodatkowo upiększona przez błogosławiony stan, w którym wtedy była, uwodząca słowiczym głosem. Jak można by było być nieszczęśliwym mając u boku tak niesamowity klejnot?
Jej przeprosiny były dla niego zupełnie zbędne, ale wiedział, że Marine została bardzo dobrze wychowana, więc przyjął je ledwie z półuśmiechem na ustach. - Nie ma powodów do przeprosin, gdyby nie ty, moja droga, pokój ten stałby pusty i okurzony. Cieszy mnie, że komuś służy, zwłaszcza do tworzenia czegoś tak przyjemnego dla ucha.
Chociaż z chęcią zasiadłby przy kobiecie, wiedział, że jedyne co by z tego wyszło to mężczyzna psujący pięknej kobiecie występ. Nie mógłby na to pozwolić. Wolał słuchać i przyglądać się jej sztuce.
- Z ciężkim sercem muszę Ci odmówić, lady Lestrange. Nie dotykałem pianina od niemal siedemnastu lat, sadzę, że moje palce są zbyt połamane, żebym mógł wykrzesać z nich cokolwiek bardziej urodziwego niż gamę. - Cóż za nawiązanie, palce połamane podobnie jak jego plecy od kilku tygodni. Nadal czuł ból w karku po ostatnim ataku i żaden napar nie był w stanie uśmierzyć go całkowicie. Żaden poza nasennym, którego niestety nadużywał.
Mimo szczerej odmowy, dźwignął się nieco i zajął miejsce na połowie stołka, który służyć miał grającemu. Zrobił jednak kobiecie odpowiednio dużo miejsca, aby nie było to w żadnym stopniu niestosowne. - Może nie zagram, jednak z chęcią posłucham tej melodii. Przywołuje ciepłe wspomnienia.
Przyznać trzeba, że za każdym razem, gdy kradł młodej dziewczynie pierwszy taniec jej zagubione oczy i niepewny, choć wyuczony krok wywoływał same miłe emocje. Przypominały mu jego pierwszy taniec, gdy sam musiał pokazać, że lata nauki przyniosły rezultaty. Choć w przypadku jego, mężczyzny, to nie taniec był najważniejszy, lecz jego rozmowa. Każdy komplement na temat mądrego chłopca Bulstrode'a wywoływał u ojca uśmiech aprobaty, co dla Rinnala było najważniejsze.
Rinnal Bulstrode
Zawód : ekonomista
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
Nie wiem o czym myśleć mam,
żeby mi się przyśnił taki świat,
w którym się nie boję spać.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6898-rinnal-bulstrode#180167 https://www.morsmordre.net/t6940-genann#182023 https://www.morsmordre.net/t6939-counting-sickness#182007 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7018-skrytka-bankowa-nr-1693#184423 https://www.morsmordre.net/t6956-rinnal-dagonet-bulstrode#182953
Re: Pokój z pianinem [odnośnik]10.02.19 14:17
Pierwszy nadszedł komplement, ubrany w eleganckie słowa dotyczące korzystania z pokoju, w którym dawno już nikt nie bywał. Słowa brzmiały szczerze, tak więc Marine upewniła się, że zasiadając z Ericiem do pianina nie uraziła Rinnala w żaden sposób. Nie miała do młodego lorda żadnych praw, była jedynie kolejną krewniaczką, pragnącą spędzić odrobinę czasu z dzieckiem doświadczonym ciężko przez los. Sama wiedziała doskonale, jak to jest dorastać bez matki i chociaż nie była przyjaciółką domu na tyle bliską, by mogła jakkolwiek wpłynąć na samopoczucie Erica, mogła poprawiać mu humor od czasu do czasu, co też zamierzała czynić. Ulgę przynosiła jej świadomość, że w żaden sposób na naprzykrza się tym samym jego ojcu. Ostatnie, czego pragnęła, to narzucanie swojej obecności ludziom, którzy sobie tego nie życzyli.
Zaraz za komplementem ukryta była jednak odmowa, subtelna i zawoalowana w taki sposób, by zabrzmiała jak kolejny komplement pod adresem muzycznych umiejętności lady Lestrange. Marine przyjęła ją bez mrugnięcia okiem, za to z delikatnym skinieniem głowy. Nie zamierzała namawiać Rinnala w nieskończoność, rozumiała prosty przekaz i nie czuła się wcale urażona. Skoro nie był pewny swoich umiejętności, kimże by była, gdyby naciskała?
- Superlatywy na temat twoich wokalnych umiejętności, lordzie Bulstrode, dotarły na Wyspę Wight już dawno, gdybyś więc jednak zmienił zdanie, będę tam jeszcze przez jakiś czas, gotowa podjąć wyzwanie – odpowiedziała stosunkowo beztrosko; głos nie załamał jej się na wspomnienie rychłego opuszczenia swojego domu, więc uznała to za dobry znak do kontynuowania rozmowy.
Gdy zasiadł na stołku przy pianinie, nie musiała wahać się zbyt długo. Z uśmiechem zajęła miejsce obok niego, oczywiście w stosownej młodej damie odległości. Palce ponownie dotknęły klawiszy, a z instrumentu po chwili popłynęła żywa, znajoma melodia. Pamiętała ten utwór z Sabatu, na którym oboje bawili się przecież doskonale. Czy Rinnal, zamykając oczy, mógł teraz przywołać wspomnienie Sali balowej i bujnych ogrodów Hampton Court?
Utwór dobiegał końca, lecz Marine nie musiała kilka razy zastanawiać się, czy na pewno chce zagrać kolejny. Chciała, a na podorędziu miała już przygotowaną melodię, jaką zasłyszała swojego czasu raz i już nigdy później. Gdy więc z pamięci próbowała odegrać menuet g dur, palce omsknęły jej się nieznacznie, lecz natychmiast naprawiła swój błąd, odgrywając linię melodyczną, do jakiej Rinnal i Rosalind tańczyli na swoim ślubie. Czy pamiętał? Nie był to utwór wiodący, ot zwyczajne tło do tańca, a o dziwo zapadło w pamięci młodej śpiewaczki dość wyraźnie.
Zakończyła swoją subtelną prowokację, lecz nie wstała jeszcze ze stołka.
- Myśli o ślubach zaprzątają ostatnimi czasy mój umysł, a ta melodia zawsze już będzie mi się kojarzyć z moją drogą kuzynką – przyznała szczerze, decydując się na spojrzenie swojemu towarzyszowi w oczy – W obliczu nadchodzącego zamążpójścia mam nieodpartą ochotę zapytać cię, lordzie, jak ta uroczystość wygląda z męskiej perspektywy? – w niewinnym pytaniu naprawdę nie kryło się nic zdrożnego.



The past is gone. It went by, like dusk to dawn. Isn't that the way everybody's got the dues in life to pay?

dream on


Marine Yaxley
Zawód : śpiewaczka, dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Isn't it lovely, all alone? Heart made of glass, my mind of stone. Tear me to pieces, skin to bone

"Hello, welcome home"
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pokój z pianinem 060da7246cff3ea68a8b3d81a5de583b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5142-skrytka-bankowa-nr-1190 https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
Re: Pokój z pianinem [odnośnik]10.03.19 19:07
Ericowi brakowało kobiecej ręki. Guwernantka nigdy nie zastąpi łagodnej aury damy w życiu młodego człowieka. Kobieta wprawdzie dawała z siebie wszystko, najwyraźniej również wzruszona chłopcem osieroconym przez matkę, podobnie jak duża część rodziny z obu stron. Babcia chłopca, ze strony Bulstrode, nie okazywała mu odpowiedniego ciepła i wsparcia. Rinnal nie był pewien czy jest ona w ogóle zdolna do takiego traktowania, aczkolwiek z namaszczeniem dbała jego edukację, zdrowie i spełniała wszelkie najważniejsze potrzeby chłopca. Niczego mu nie brakowało poza ciepłem uczuć, których w tym domu niewiele było. Jednak czy to miało takie znaczenie? Mężczyzna czuł więź z tym dzieckiem bardziej niż z kimkolwiek kiedykolwiek. Gdy pierwszy raz wątłe i słabe ciało noworodka dotknęło jego klatki piersiowej, mała główka oparła się w zagłębieniu jego szyi i poczuł na kciuku ścisk malutkich palców. Ach jakie to było uczucie. Żadna inna osoba na świecie nie wywołała tak szybkiego bicia serca i takiego wrzenia w jego żyłach. Zapragnął dla Erica wszystkiego co najlepsze. Dlatego wizyty kuzynek były jak najbardziej wskazane. Dziewczęta nieraz miały w sobie troskliwość, która mogła nauczyć młodego Bulstrode'a tego, co jego ojciec odkrył dopiero poznawszy swojego niewielkiego następcę. Czasem obecność dziecka działała na niego tak kojąco, że podczas pierwszych ataków rozrostu albionii, które nastąpiły niedługo po śmierci żony, tylko leżący obok chłopiec potrafił na chwilę ukoić jego ból, ekscentrycznie więc raz na jakiś czas pozwalał, by noworodek spał poza kołyską, ale obok niego, w łóżku.
Jej komplement wywołał na twarzy mężczyzny uśmiech tak urokliwy, że niemal szczery, choć rzadko doceniał komplementy odnośnie jego śpiewu. Mimo to z ust panienki Lestrange był to naprawdę najpiękniejszy z komplementów. Byli w końcu najlepsi w swojej dziedzinie i nie śmiał nawet myśleć, że mógłby konkurować z członkami jej rodziny w tym temacie. Zwłaszcza, że śpiew był sprawą zupełnie dodatkową w jego życiu. - Jestem zaskoczony, że mój głos dotarł aż tak daleko. Być może chociaż przepony nie mam skostniałej.
Krótki, ale niezwykle treściwy koncert w wykonaniu kobiety zaskoczył go niezmiernie, choć nie wiedział sam czy pozytywnie czy raczej powinien się obawiać. Melodia, która przypominała mu wieczór poznania Marine była zdecydowanie nostalgiczna, piękna i raczej nie najbardziej sugestywna. Melodia ślubna to już inna bajka. Zawiała starym czasem, krótkimi miesiącami u boku Rosalind, czasami nawet to nuciła. Musiała naprawdę uwielbiać pieśń z ich ślubu.
Mógł się spodziewać, że kryje się za tym coś więcej. W końcu dowiedział się co. Rozbawiony ułożył palce na klawiszach i powoli zaczął wystukiwać melodię. Nieporadną, nieco wydłużoną gamę. Musiał przypomnieć sobie jak w ogóle traktować klawisze tego instrumentu.
- Masz na myśli przygotowania czy samą ceremonię? Na pewno jest niemniej stresująca niż z kobiecej perspektywy. - przyznał tylko. On ślub zostawił w większej części w rękach rodziny, zwłaszcza kuzynek i matki. W dodatku jego ceremonia na pewno będzie różnić się od tej, która będzie miała miejsce niedługo. Bulstrode'owie bardzo szanowali symbole swojej rodziny, dlatego śluby odbywały się w pobliżu labiryntu, a w trakcie wesela małżonkowie byli wpuszczani do niego i musieli się w nim odnaleźć.
Rinnal Bulstrode
Zawód : ekonomista
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
Nie wiem o czym myśleć mam,
żeby mi się przyśnił taki świat,
w którym się nie boję spać.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6898-rinnal-bulstrode#180167 https://www.morsmordre.net/t6940-genann#182023 https://www.morsmordre.net/t6939-counting-sickness#182007 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7018-skrytka-bankowa-nr-1693#184423 https://www.morsmordre.net/t6956-rinnal-dagonet-bulstrode#182953
Re: Pokój z pianinem [odnośnik]28.04.19 10:38
Wyglądało na to, że w życiu Rinnala brakowało po prostu odpowiedniej kobiety; w tym przypadku wymagania nie były proste, bowiem poza wiernością mężowi kandydatka powinna zaakceptować także przyszłego pasierba, co dla wielu szlachcianek mogłoby się okazać problematyczne. Lord Bulstrode był jeszcze młody, czas na ponowny ożenek miał dopiero nadejść, lecz Marine podejrzewała, że ten moment nastąpi prędzej czy później. Jej własny ojciec po śmierci żony nie stanął ponownie na ślubnym kobiercu i bynajmniej nie miało to wiele wspólnego z faktem, że bezgranicznie kochał lady Odelię. Theseus Lestrange pragnął wolności, a status wdowca mu ją ofiarował, nie planował więc żadnych zmian w tej kwestii. Na całe szczęście, bowiem jego córka podskórnie wyczuwała, że za nic na świecie nie porozumiałaby się z potencjalną macochą.
Eric miał szczęście, że posiadał tak kochającego ojca, a choć Marine nie znała szczegółów ich relacji, już po samej rozmowie na temat malca i obserwowaniu jakie emocje pojawiły się na twarzy Rinnala podczas rozmowy o synu, mogła stwierdzić, że jest to więź godna pozazdroszczenia. Nie byłaby jednak sobą, gdyby zastanawiała się nad tym zbyt długo, w końcu mogłaby przecież dojść do przykrych dla własnej osoby wniosków. Wolała więc skupić się na tym, co w pokoju muzycznym rozgrywało się teraz. Porzuciła temat komplementów, których padła już wystarczająca ilość i skupiła się na tym, co chciała usłyszeć. Nie zamierzała specjalnie ukrywać przed gospodarzem tematu, jaki zamierzała poruszyć, ale subtelny wstęp uznała za dobry pomysł, dlatego właśnie po skończonej grze zapytała o wesele. Wydawało jej się, że Rinnal sam próbuje wybadać, co dokładnie miała na myśli, postanowiła więc odpowiedzieć mu szczerze.
- Mam też na myśli to, co dzieje się później – przyznała otwarcie całkowicie spokojnym tonem, w którym nie było nawet mowy o dwuznaczności – Następnego dnia, przez kolejne tygodnie… Mężczyźni zostają u siebie, w swoich posiadłościach, lecz i dla nich przecież sytuacja jest nowością – westchnęła, oddając płci brzydszej pewną rację – Czy to dyskomfort i czy jest koniecznością? Czy atmosfera okresu narzeczeństwa znika na dobre?
Spoglądała na niego z zaciekawieniem, szczerze zainteresowana odpowiedziami. Nie byli sobie specjalnie bliscy, ale to właśnie może dzięki temu łatwiej przyszło jej zadać te pytania. Prościej było otworzyć się przed kimś, kto pewne doświadczenia miał już za sobą, a jednocześnie nie znajdował się na pozycji do późniejszego prawienia morałów. Gdyby lady Lestrange zwierzyła się członkom rodziny, komentarze odnośnie swoich wątpliwości słyszałaby zapewne przez długie tygodnie.



The past is gone. It went by, like dusk to dawn. Isn't that the way everybody's got the dues in life to pay?

dream on


Marine Yaxley
Zawód : śpiewaczka, dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Isn't it lovely, all alone? Heart made of glass, my mind of stone. Tear me to pieces, skin to bone

"Hello, welcome home"
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pokój z pianinem 060da7246cff3ea68a8b3d81a5de583b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5142-skrytka-bankowa-nr-1190 https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
Pokój z pianinem
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach