Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 pachnie czernią

Go down 
AutorWiadomość
Marcella Figg
Marcella Figg

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Zawód : magiczna policja
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
choć wiecznie płonie ten świat
to w sercu wierzę, że ja
już się nie zmienię
OPCM : 35
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

pachnie czernią Empty
PisanieTemat: pachnie czernią   pachnie czernią I_icon_minitime07.02.19 20:36

początek lutego, '56, Groove Mill Ln

Do Tower przeniosła się z samego rana z pomocą kominka. Niewyspana, niepewna, na razie niezbyt zadowolona ze swojego stażu... Dwutygodniowego stażu w tej pracy. Nie, żeby czuła się niedoceniana, ale... czuła się niedoceniana. Robiła jednak dobrą minę do złej gry. Nie można od razu dostawać bardzo trudnych spraw, prawda? Na razie zajmowała się tylko sprawdzaniem niegroźnych zgłoszeń. A to psidwak wyczuł coś nieodpowiedniego w domu sąsiadki jakiegoś czarodzieja i trzeba to sprawdzić, a to towarzyszyć komuś przy spisywaniu zeznań. Nic ciekawego. Dzisiaj jednak było trochę inaczej. Dołączyła do całej ekipy przy rozdawaniu dzisiejszych obowiązków, wszyscy wydawali się jacyś poruszeni. Gdy weszła do siedziby, wszystkie spojrzenia jakby powoli spotykały się z jej osobą. Coś się kroiło, od razu to wyczuła. W krótkich rozmowach swoich współpracowników usłyszała jakieś zaaferowane słowa. Coś o starym pryku, coś o aurorach czy robieniu sobie żartów. Czuła, że ta informacja uderzy ją z wielką siłą.
Pojawił się komendant, wtedy wszyscy ucichli jak makiem zasiał. Już sam fakt, że cięte spojrzenie mężczyzny od razu utknęło w Marcelli sprawiło, że miała na plecach dreszcze.
Rozdzielił patrole powoli i skrupulatnie, a młodą Figg zostawił sobie na koniec. Gdy miała w końcu okazję porozmawiać z nim na osobności, dowiedziała się kilku rzeczy. - Pamiętasz, Figg, to zawiadomienie? - Dziewczyna dostała do rąk akta sprawy zaginięcia pewnej kobiety. Trudno było zapomnieć ten przypadek. Niby niewinne zawiadomienie - starsza kobieta nie dawała znaku życia od dłuższego czasu, więc policja została odesłana do sprawdzenia czy żyje. Gdy weszli do mieszkania, było tam zupełnie pusto, jednak w środku unosiła się przedziwna atmosfera, atmosfera gęsta i ciężka, niedoświadczona wtedy Figg nie miała pojęcia jak ją interpretować, ale wtedy jej współpracownik ją uświadomił - czarna magia. Ten termin był zbyt znany w tych trudnych czasach. - Tak, pamiętam doskonale.
- Wspaniale. Pójdziesz sprawdzić nowe dowody wraz z towarzystwem z Biura Aurorów. Mocno interesują się tą sprawą, skurczybyki. - Ta, ich komendant był jednym z tych, który nie trawił ich kolegów właściwie zza ściany. Uważał, że wszyscy jak jeden mąż wywyższają się nad policjantami z powodu dokładniejszego przeszkolenia. Figg uważała, że ta cała rywalizacja była dosyć bezsensowna. W końcu grali do jednej bramki, nijak nie uważała swojej pracy za gorszej, chociaż nawet jej główny współpracownik był niespełnionym aurorem. Nie miała jednak zamiaru im tego tłumaczyć. Niech sami się nad tym zastanowią.
Na miejsce musiała udać się na miotle, w okolicy nie było żadnych ustawionych świstoklików. Gdy spytała o człowieka, z którym miała się tam udać, powiedzieli, że już dawno jest na miejscu. Dostała jedynie współrzędne ów miejsca - gdzieś w okolicy mugolskiej drogi wychodzącej z Londynu. To będzie ciężki dzień, na pewno.
Gdy tylko wylądowała w okolicy, miejsce było względnie zabezpieczone kilkoma zaklęciami chroniącymi przed mugolami. W okolicy dostrzegła tylko dwie osoby - mężczyznę, zupełnie niezwiązanego z policją, ale najwyraźniej przesłuchiwanego i... starszego mężczyznę. Na pewno dużo starszego niż ten przesłuchiwany. Odsunęła włosy za ucho niepewnie po czym podeszła do ów osób.
- Dzień dobry, posterunkowa Figg. - powiedziała tylko w ramach prostego przywitania.


Powrót do góry Go down
Kieran Rineheart
Kieran Rineheart

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Zawód : szef biura aurorów
Wiek : 52
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 41
UROKI : 18
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
pachnie czernią SZkQsQ6

pachnie czernią Empty
PisanieTemat: Re: pachnie czernią   pachnie czernią I_icon_minitime03.08.19 16:52

Nie dłużyło mu się czekanie na osobę oddelegowaną przez Czarodziejską Policję. Zignorował na początek konieczność współpracy i czynności rozpoczął sam. Na obrzeżach Londynu, w mugolskiej dzielnicy, na jednej z wielu zwyczajnych dróg czekał na dobrą okazję do wkroczenia. Udało mu się zabezpieczyć kilkoma zaklęciami część obszaru, aby nie ściągnąć sobie na głowę zaskoczonych czarami mugoli. W końcu sposobność do działania nadeszła, gdy w miejscu zjawił się młody mężczyzna. Jego wiek było dostatecznym dowodem na to, aby stwierdzić, że młokos niezbyt wiele w swoim życiu widział, jednak zachowywał się z lekka podejrzanie. Wydawał się wystraszony, co jakiś czas zaglądał przez własne ramię, jakby chciał się upewnić, że nikt go nie śledzi.
Rineheart wyszedł mu naprzeciw, takim podejściem zaskakując go najbardziej. Podejrzany chciał zniknąć i prawdopodobnie próbował się aportować, jednak auror również na to znalazł sposób i z pomocą przyszło mi jedno z zaklęć. Spoglądał na młodego czarodzieja bez grama współczucia, wcale nie ufając jego rysom twarzy, jakie wykrzywiał rzekomo strach. Równie dobrze mógł być po prostu dobrym aktorem i odgrywać teraz to całe przerażanie. Nie należało zawierzać w jakimkolwiek aspekcie osobom, które mogły mieć cokolwiek wspólnego z czarną magią. – Oddaj różdżkę po dobroci – nakazał mu surowo. Choć spodziewał się oporu, to jednak młodszy osobnik zdecydował się odrzucić własną różdżkę, dociskając do siebie jednak uparcie torbę, co wydało się Kieranowi podejrzane. Dlatego sam nie opuścił różdżki nawet o cal. – Twoja babcia nie żyje. W jej domu pełno śladów czarnej magii, a z tobą nie można było się skontaktować.
Cień podejrzenia spadał więc na niego w pierwszej kolejności. Zwłaszcza,
Ja nigdy bym jej nic nie zrobił, przysięgam!
Nie strzęp języka, będziesz się tłumaczyć w sali przesłuchań.
Naprawdę nie skrzywdziłbym babci. To ona mnie wychowała.
Może strachliwa postawa nie była tylko grą? Kieran aż zmarszczył brwi z powodu tej nieco zdradliwej myśli. Nie, to było kłopotliwe przypuszczenie, musiał dalej pozostać czujny. Tylko posłusznie odrzucona różdżka nie dawała mu spokoju.
Chwilę później zjawił się ktoś jeszcze. Przemknęło mu przez myśl, że może młokos ściągnął jakieś wsparcie w to miejsce, jednak wypowiedziane słowa temu zaprzeczyły.
Auror Rineheart – przedstawił się krótko, w ten sposób odpowiadając na powitanie, które wydało mu się w jakiś sposób entuzjastyczne. Nie potrafił wyjaśnić skąd brało się to wrażenie, udało mu się zresztą zwyczajnie je zignorować i całkowicie skupić na przeprowadzeniu kolejnych czynności. Lecz niepozorny wygląd funkcjonariuszki Figg nie dawał mu spokoju, tak jak również burza jej rudawych włosów, która zbyt mocno jego zdaniem rzucała się w oczy. Powstrzymał się jednak od oszacowania jej kompetencji tylko na podstawie aparycji, choć w myślach już stwierdził, że szans na zdanie testów sprawnościowych na kursie aurorskim nie miałaby zbyt wielkich. Wcale nie umniejszał znaczenia Czarodziejskiej Policji, po prostu miała wyznaczone inne zadania i nie były one mniej ważne od ścigania czarnoksiężników. Kanalie posługujące się czarną magią były najgorsze, ale istniały też takie kreatury, co od czarnej magii stroniły, a mimo to wciąż czyniły wiele zła.
Zjawił się wnuk ofiary, zgodnie z podaną nam informacją – wyjaśnił całą sprawę rudowłosej policjantce, nie bawiąc się zbytnio szczegółowe opisy.

niby lepiej późno niż wcale, ale i tak mi głupio, przepraszam podkówka




When one must fight, he had to do it without hesitation, according to his own nature
Powrót do góry Go down
 

pachnie czernią

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19