Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 [sen] i will always return

Go down 
AutorWiadomość
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#214545
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I don't care what nobody says
We're gonna have a baby
People call us renegades
Because we like living crazy
OPCM : 31
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

[sen] i will always return Empty
PisanieTemat: [sen] i will always return   [sen] i will always return I_icon_minitime20.02.19 17:21


i   w i l l   a l w a y s   r e t u r n


mia & jayden♪♫♬

- Bilety do kontroli.
Jay ocknął się z zamyślenia w momencie, w którym kontroler podszedł do niego i stanął naprzeciw z wyraźnym celem. Czy się w ogóle odezwał, czy astronomowi jedynie zdawało się, że słyszał jego głos? Podniósł na niego spojrzenie, jednak twarz pracownika linii była ukryta w cieniu czapki, którą nosił. Potężny mężczyzna - przypominający wielkością i sposobem poruszania się trolla - w niebieskim uniformie skasował podany mu świstek papieru, a następnie odwrócił się, by zrobić to samo w stosunku do reszty pasażerów. Wciąż milczał, jednak jego postać nie zajmowała już myśli Vane'a. Nie był w wagonie sam. Trójka małych chłopców o identycznych twarzach siedziała naprzeciwko niego i śmiała się między sobą. Mogli mieć najwyżej po cztery latka, a jednak nie czuli się zagubieni mimo że obok nie było widać ich rodziców. Bawili się szeleszczącymi cukierkami, wywołując uśmiech na twarzy starowinki dwa miejsca dalej. Kawałek w prawo dwa gobliny liczyły pieniądze, a jeden ze skrzatów domowych machał nogami w powietrzu, mrucząc pod nosem jedynie sobie znaną melodię. Jeszcze kilka innych postaci i on, pan astronom. Jay odchrząknął jedynie, by obrócić się w bok i patrzeć na nieprzebrane morze, przez które jechali. Ile już trwała ta podróż? Musiał się kompletnie wyłączyć, skoro obudził się dopiero teraz, nie pamiętając za bardzo, co działo się z nim wcześniej. Co działo się jako ostatnie? A może od zawsze znajdował się właśnie tutaj? Między bezkresnymi wodami i ukojną ciszą natury? Słuchając śpiewających torów i gwizdu lokomotywy? A może... Na ten moment nie wiedział jak ani skąd się tu wziął. Jaki był jego cel? Czy pamiętał jak wsiadał do kolejki sunącej spokojnie przez wody? Jayden czuł jednak, że nie miało to żadnego znaczenia. Nie miała znaczenia godzina, chociaż mógłby powiedzieć, że mogła to być siódma wieczorem w najpiękniejszy dzień lata. A może była zima na końcu innego świata? Nie. Nie grało to większej roli. Zupełnie jakby od początku siedział na końcu wagonu i wpatrywał się w krajobraz za oknem, słuchając charakterystycznego szurania pociągu po torach. Przyjemne kołysanie kolebało wszystkim łagodnie, a unoszący się dokoła zapach jeziora wraz z niezidentyfikowaną wonią bzu nadawał całej sytuacji niemalże pozaziemskiego nastroju. Do tego niebo zasnute było chmurami, jednak w ten ładny, dający ukojenie sposób - słońce powoli nikło, lecz jego promienie pokolorowały błękit w błogi dla oka róż. Ciepły, zachodni wiatr przesuwał obłoki po sklepieniu i otulał pasażerów kolejki swoim oddechem. Tak właśnie prezentował się świat, w którym się znajdował. Jaydenowi wydawało się, że był doskonale zapoznany z otaczającą go rzeczywistością i że ten obrazek był mu dziwnie znajomy.  Była niczym... Dom. Dom, za którym tęsknił i który utracił, chociaż nie pamiętał, co się stało. Czy to właśnie do niego zmierzał? Bo tak właśnie się czuł. Jakby wracał po długiej nieobecności.
W oddali dostrzegł parostatek, który w jakiś sposób zaintrygował go na tyle, że Vane podniósł się z miejsca i przeszedł na koniec wagonu, by obserwować już tylko umykające za kolejką tory. Jeden okrąg na wodzie znikał, by zrobić miejsce kolejnemu i tak bez końca. Podniósł głowę i znalazł spojrzeniem drabinkę po boku pociągu. Poczuł dziwną potrzebę, by chłonąć całe piękno dokoła bez ograniczeń. By po prostu to zrobić. By jego wzrok mógł sycić się nieprzerwaną wolnością i spokojem. By poczuć, że wracał do domu. Nie namyślać się za bardzo, przesunął się w bok i wspiął się po drabince na dach pociągu. Gdy tylko to zrobił, odnalazł spojrzeniem siedzącą kawałek dalej postać. Skąd wiedział, że tam była? A może nie wiedział? Cokolwiek się nie działo, nie czuł się zaskoczony, natykając się na towarzystwo. W końcu gdzie indziej mogli być tak wolni, jak nie tutaj?
[bylobrzydkobedzieladnie]




I could be a wolf for you
I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair.


Ostatnio zmieniony przez Jayden Vane dnia 05.07.19 9:47, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
[sen] i will always return 3baJg9W

[sen] i will always return Empty
PisanieTemat: Re: [sen] i will always return   [sen] i will always return I_icon_minitime10.05.19 21:26

Song
Wszystko było płynne. Dosłownie. Płynęło, jak rzeka, a wartki nurt porywał jej wspomnienia, niby drobne kamyki, które toczyły się po dnie. Nie, wcale nie znikały. Oglądała je bez pośpiechu będąc jednocześnie przy każdym z nich, przewijanych, niby mugolska taśma filmowa. To, do czego - jeszcze - nie mogła się przyzwyczaić, to absolutny spokój, jaki panował w jej wnętrzu? Nie umiała tez tego nazwać właściwie, słowa umykały rozumieniu, ale czuła je właściwie.
Spojrzała wyżej płynącej rzeki, które wbrew przypuszczeniom, sunęła w górę. Podciągnęła bose stopy do siebie, by oprzeć się broda o kolana. Przechyliła głowę, przyglądając się horyzontowi. czekała. A gdy rzeka zaczęła rozlewać się na boki, powoli zaścielając błękitem połacie ziemi - uśmiechnęła się. Opuściła dłonie wprost w napływająca wodę, ale mimo podnoszącego się poziomu wody - nie tonęła. Podniosła się do góry, czując na stopach ciepło wody, po której ruszyła. najpierw powoli, potem biegiem, rozchlapując drobiny wody, które osiadały na rozpuszczonych włosach, na rzęsach, na policzkach i na rozchylonych w śmiechu wargach. Żadna siła nie była już w stanie przygnieść jej do ziemi. Była wolna. Wolna, ale spotkanie, na które podążała miało być jednym z ostatnich, jakie żegnać miały jej dawne życie. Zatrzymała się dopiero, gdy dostrzegła na horyzoncie statek. Wyciągnęła dłoń w górę, czując przypływ światła. Wiedziała, że zaczekają. Ona czekała zbyt długo w tym, gdzie czas już nie miał znaczenia.
Wciągnęła powietrze i mrużyła oczy, gdy promienie zachodzącego bez końca słońca, trafiły wprost w źrenice. Na skraju widoczności dostrzegła poruszający się punkt. Nie rzeka i nie wąż. Pociąg z niezliczoną liczą przedziałów. Potrząsnęła głową, rozsypując czarne pasma włosów. Na ich krańcach osiadł dawny gniew, impuls, który popychał ją do przodu, zaglądając do oczu i zamykając serce. Uczyła się je mieć otwarte, a chociaż nie musiała szarpać się z dręczącą winą, przysiadała spojrzeniem obok złości, która tak często malowała skrzywione usta.
Wystarczył krok, a ona siedziała na dachu sunącego sennie pociągu. Usiadła po turecku, podciągając czarną spódnicę, której wilgotne krańce oplatały kostki. Odchyliła się do tyłu, opierając dłońmi z tyłu. Głowę podniosła do góry, wbijając spojrzenie wprost spokojny, mieniący się kolorami zachodu - niebo. Była u progu domu. Domu innego niż kilka sklejonych ludzką ręką ścian. Domu, który mieścił się gdzieś dalej, głębiej, bardziej. I to on przychodził z jego cząstką, pierwiastkiem, który rozpaczliwie odrzucała, jak fałszywe bóstwo. Myliła się. Ale teraz, nie było to już ważne.
Nie odwróciła głowy, gdy usłyszała miękkie kroki - Usiądziesz obok mnie? - zapytała, chociaż wciąż nie odnajdowała znajomego lica o oczach jasnych, chociaż wcale nie związanym z barwą źrenic. Widziała to wyraźniej - Za długo mnie wołałeś - odwróciła się w końcu, powoli, jakby z namysłem, przypominając są wartko płynące rzeką wspomnienia. Należące do niej i nie należące też. Widziała tam ból i smutek, który mógł rozedrzeć serce. I chociaż wiedziała, że czas w końcu dokonałby dzieła, nie potrafiła zostawić go bez pożegnania. Nie chciała.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#214545
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I don't care what nobody says
We're gonna have a baby
People call us renegades
Because we like living crazy
OPCM : 31
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

[sen] i will always return Empty
PisanieTemat: Re: [sen] i will always return   [sen] i will always return I_icon_minitime05.07.19 10:30


Wiedział, że dryfował. Gdzieś na granicy jawy i snu, jednak nie oznaczało to w żadnym wypadku poczucia zagrożenia i niewiadomej. Czuł się... Dobrze. Zawieszony w jakimś odmiennym świecie, lecz równocześnie tak dziwnie mu znanym. Przypominającym ciepłe wieczory spędzone na ganku dziadkowego domu, gdzie można było po prostu podziwiać okolicę i czekać na zbliżającą się burzę. Gdzie powietrze było rześkie i przyjemne; otulające zmęczone wędrowca i dające mu wytchnienie. A Jayden potrzebował wytchnienia. Zatrzymania chociażby na moment karuzeli niedorzeczności i bólu, który spadł na niego w ostatnim czasie i w żaden sposób nie zamierzał tak po prostu odchodzić. Każdy kolejny dzień był niczym potwierdzenie przegranej, cieszącej się z widocznie złamanego czarodzieja. Ktoś kiedyś powiedział mu, że jest niczym wiatr unoszący się nad ziemią i mało kiedy zatrzymujący się, by odpocząć. Ale czy powietrze mogło być skrzywdzone? Zranione? Zlęknione? To bolało, dlatego być może dlatego to uczucie towarzyszące pojawieniu się i egzystowaniu w tym odmiennym świecie, w innym wymiarze było tak błogie. Gdzie nie było granicy między niebem a ziemią; gdzie wszystko stanowiło jedną, nierozerwalną całość. Gdyby zabrakło jednego elementu, cała reszta rozsypałaby się w drobny mak. Vane właśnie tak się czuł — niekompletny — bez świadomości istnienia dwóch osób, które zaczęły na nowo wprowadzać pewną iskrę w jego życie. Dwóch, kompletnie innych od niego samego osób, za których bezpieczeństwo oddałby samego siebie. Nie miał jednak nawet po temu okazji ni możliwości. Nie miał nawet szansy się z nimi pożegnać czy ich pochować. Ciała dwóch młodych kobiet zostały bezpowrotnie utracone, zabrane przez ziemię i wodę. Czy to, że ich szukał, było szalone? Błędne? Wiedział, że był skazany z góry na niepowodzenie, ale tęsknota nigdy nie mówiła, że jest już za późno. Dlatego odwiedzał puste groby i opowiadał imionom swoich kuzynek, co się wydarzyło. Z kim się widział, co robił, co czuł. I chociaż chłodne kamienie milczały, nie przerywał — przychodził i przychodzić miał już zawsze.
Widok jednej z nich na dachu pociągu, wcale go nie zaszokował. W tym spokojnym świecie, gdzie wszystko płynęło, płynęła również i rzeczywistość. Dlatego Jay wiedział, że to, chociaż nie było realne, było prawdziwe. Mia nie znajdowała się fizycznie tuż obok, nie miała wrócić, ale była. Przyszła dokładnie wtedy, kiedy potrzebował jej najmocniej. W noc, w którą dusze zmarłych stykały się najbliżej ze światem żywych. Nie odezwał się, gdy zabrała głos, ale odpowiedział na jej prośbę — usiadł tuż obok, opierając przedramiona na kolanach i splatając palce. Wystawił jeszcze twarz do słońca, którego ostatnie promienie smagały różnobarwny koloryt nieba. To sprawiało, że czuł się wyjątkowo bezpiecznie, spokojnie, odpowiednio. Spokojnie na spokojną opowieść. Opowieść o sennej dolinie. Nie wiedział więc nawet kiedy wkradła się tam na powrót tęsknota, jednak ta należąca do dobrego jej rodzaju. To ona kazała, by jego lekko drżąca dłoń wysunęła się ku materiałowi ubrania Mii, lecz Jayden cofnął rękę, gdy dzieliły go od dotknięcia kuzynki milimetry. Wpatrywał się więc przez chwilę w nieistniejący punkt na wysokości jej czarnej spódnicy, nie wiedząc co zrobić. - Zostawiłaś mnie - zaczął, czując rosnącą gulę w gardle, której nie był w stanie powstrzymać. Musiał odwrócić spojrzenie w bok, żeby nie ukazać jej tego, jak bardzo starał się nie dopuścić do uwolnienia łez. Broda zatrzęsła się mu w tym samym momencie, jednak nie poddał się temu. Nie chciał jej winić, ale nie mógł równocześnie nie wyrzucić z siebie tego, co tak długo ciążyło mu na sercu. Bo może i ona go nie potrzebowała, wtedy na ziemi, ale nie oznaczało to, że dla niego była tylko kolejną twarzą w tłumie. Była tym racjonalnym elementem życia, które sprowadzało go na ziemię boleśnie szczerym i gniewnie wypierającym się miłości. I to, że się jej wypierała, sprawiało, że kochał ją jeszcze mocniej. A ona tak po prostu zniknęła... Jak miał znów stanąć na nogi?




I could be a wolf for you
I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair.
Powrót do góry Go down
 

[sen] i will always return

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19