Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Salon na III piętrze
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Salon na III piętrze

Jedno z pomieszczeń na trzecim piętrze, które przypadło do użytku Alphardowi. Niezbyt obszerny pokój, jednak o wystarczających wymiarach, aby prezentował się jak najbardziej godnie a nie jak jakaś ciasna, ciemna klitka. To elegancki i zadbany salon. Beżowe ściany z jasnobrązowymi ornamentami czynią całe pomieszczenie ciepłym i przyjaznym dla oka. Tylko jedno duże okno, wychodzące na tyły kamienicy, przez które można podziwiać niewielki ogródek, pozwala dobrze oświetlić pomieszczenie słonecznym promieniom. Na ścianach znajdują się ciężkie i ciemne świeczniki, aby móc także wieczorową porą zapewnić dobre oświetlenie. Ważnym elementem jest kominek, przy którym postawiono stolik kawowy, skierowaną ku niemu kanapę ze skórzanym ciemnobrązowym obiciem oraz dwa fotele. Na komiku postawiono zegar, powieszono też nad nim spore lustro  utkwione w precyzyjnie wyrzeźbionej ramie. Przy jednej ze ścian ciągną się gabloty z pochowanymi w nich przedmiotami, kredensy oraz ten jeden największy, który pełni rolę barku.
Nałożono zaklęcie Muffliato.
Alphard Black
Alphard Black
Zawód : specjalista ds. stosunków hiszpańsko-brytyjskich w Departamencie MWC
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
step between the having it all
and giving it up
OPCM : 27
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 30
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5636-skrytka-bankowa-nr-1378 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black

Powrót do góry Go down


Nie rozmyślał nad tym, czy jego rozważania są dla niej męczące, bo to właśnie dzięki nim udało im się nawiązać znajomość. Ich wcześniejsza wymiana korespondencji opierała się zresztą na rzucaniu sobie nawzajem kolejnych kwestii do przemyślenia. Przy spisywaniu kolejnych podejrzeń nie musieli czuć się skrępowani, mogli dać upust głodowi wiedzy. Choć rzadko ich konkluzje można było uznać za bezwzględne prawdy, to jednak mogły stanowić dobry fundament pod wiele ciekawych badań. Wiedza Blacka z zakresu numerologii nie była wielce obszerna, to jednak od zawsze intrygowały go procesy badawcze. Był jednak zbyt mocno pochłonięty przez świat dyplomacji i międzynarodowego handlu, aby pozwalać sobie na oddawanie się zainteresowanie odbiegającym od politycznych zagrywek. Tym bardziej obecna wizyta czarownicy miała na niego zbawienny wpływ.
Przymierze absolutne. Powtórzył leniwie to sformułowanie w myślach, obracając na wiele możliwych sposobów i pozostając wobec niego bardzo sceptycznym. Koncepcja dwóch osób świadomie skazujących się na wieczną zależność wydawała mu się bardzo niewygodna. Jedni mogli widzieć w tym dar, inni przekleństwo, to zależało od punktu widzenia. Ale jeśli prawdopodobne korzyści takiego przymierza przewyższałyby prawdopodobieństwo zerwania kiedyś tak silnej więzi, być może warto było taką opcję rozważyć. Jednak przez pryzmat teraźniejszości Alphard nie uznawał samego pomysłu za realny. Dla szlachty mariaż był przymierzem rodów, niekoniecznie dwóch osób. Mimo to z tyłu głowy lorda pojawiła się zwodnicza myśl, czy byłby gotów zaufać swej wybrance na tyle, aby oddać jej nie tylko odrobinę swej krwi, co również część swej magii płynącej w jego żyłach. – Czyżby Celtowie byli bardziej stali w uczuciach od współczesnych czarodziejów? – rzucił zuchwale, niby z żartobliwą nutą, a jednak sekundę później zacisnął usta, znów powracając do drażliwych kontemplacji. Znał wielu niewiernych lordów, a jednak podstawa jednego najbardziej go mierziła. Tylko że złożył przysięgę, od której nie ma ucieczki.
Przyjęła od niego szklankę, dobrze. W jego obecności właściwie nie mogła wyrazić rozczarowania czy sprzeciwu, lecz jeszcze nigdy nie przyszło mu nagiąć granic przyzwoitości między nimi. Ułożył się wygodnie z fotelu i ostrożnie upił pierwszy łyk trunku, czekając na jej odpowiedź. – Wiedziałem, że to zwykłe zwierzęta, choć ich hodowanie może być korzystne – wyrzucił z siebie beznamiętnie, niezbyt przejmując się losem mugolskich dziewcząt, ani tym bardziej nie trwożąc na myśl o pogrążonych w swych żądzach mugolach. Mógłby kilku nabić na pale, adekwatna kara do zwyrodniałej zbrodni, choć nie sądził, aby pobratymcy czegoś się na tym przykładzie nauczyli. – Ciągłe sprawdzanie takiej sieci schronień poza Londynem kosztuje wiele wysiłku i czasu – stwierdził całkiem pewnie, świadom wciąż obecnych w sieciach transportu ułomności. – Przenoszenie się z jednego miejsca w drugie wymaga masy świstoklików lub sprawnych połączeń sieci Fiuu, ale obie opcje generują dodatkowe koszty, druga zaś nadal pozostaje niestabilna. Łatwiej byłoby organizować wszystko w jednym miejscu, zabezpieczonym nie tylko czarami ochronnymi, ale również protekcją człowieka, którego nazwiska ministerialne służby nie zignorują nigdy – śmiało kontynuował wątek, przechodząc do ciekawych rozmyślań. Jego ciemne spojrzenie zalśniło, skupione na sylwetce Wren. Czy już mogła się domyślić do czego zmierza? – Londyn wciąż pozostaje dla ciebie miejscem do robienia interesów i moim zdaniem dzięki wojnie możesz wyławiać jeszcze więcej ciekawych okazów, musisz tylko stworzyć warunki do przechowywania towaru.
Alphard Black
Alphard Black
Zawód : specjalista ds. stosunków hiszpańsko-brytyjskich w Departamencie MWC
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
step between the having it all
and giving it up
OPCM : 27
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 30
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5636-skrytka-bankowa-nr-1378 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black

Powrót do góry Go down

Pozwoliła sobie odpowiedzieć jedynie cichym pomrukiem pełnym rozważania, podczas gdy myśli wciąż krążyły wokół przysłoniętego przez kurtynę historii rytuału oraz jego wszelkich tajników. Niefortunnym był fakt, że wiedzieli o procesie tak niewiele - gdyby przeszłość w sposób wiarygodny i konkretny spisała posiadane informacje w źródłach zdolnych przetrwać próbę czasu, nic nie stałoby na przeszkodzie, by podjąć próbę odtworzenia dawnej magii... Choć odnalezienie dwojga śmiałków chętnych sprzymierzyć się tak potężnie wiążącą jednością najpewniej graniczyłoby z cudem. Piękna, silna miłość istniała jedynie na kartach ksiąg, niewyszukanych próz i sennych marzeń młodych dziewcząt nieświadomych łatwości, z jaką modyfikować można było uczucia, przychylność, poświęcenie. Nawet jeśli lord Black odnalazłby następne wzmianki kierujące ich w stronę odkrycia potrzebnych do powzięcia kroków, eksperyment spełzłby na niczym, przypominał swą absolutną naturą Wieczystą Przysięgę, której złamanie groziło śmiercią; kto przy zdrowych zmysłach zdecydowałby się wymienić krew na potrzeby nauki, ryzykując swobodą wyboru, zmiany decyzji czy odmiennego ulokowania sympatii? Wren nie podjęła się werbalnych dywagacji na ten temat - nie było takiej potrzeby, cokolwiek mogłaby powiedzieć z pewnością zdążyło już pojawić się w myślach rozmówcy, a strzępienie języka nigdy nie należało do jej zainteresowań.
- Czasem mam wrażenie, że hodowla akromantul byłaby mniej wymagającym zajęciem od doglądania mugolskiego bydła - zgodziła się głosem przesiąkniętym odrazą. Pozbawieni magicznych zdolności mężczyźni wydawali jej się okrutnie wręcz prymitywni, kierujący się mrzonkami i archaicznymi instynktami zamiast resztkami mózgów spoczywających wśród ścian czaszek. Ewolucja nie pozwoliła im jeszcze nauczyć się władać procesami myślowymi, najwyraźniej, przypominali jej zatem byki raz na jakiś czas dopuszczane do krów w celach czysto rozrodczych - bo nie potrafili nic innego. Nie nadawali się do niczego innego. - Jedynym ich walorem jest fakt wydawania na świat córek dokładających cegiełkę do czarodziejskiego piękna, gdyby nie to, nie brudziłabym sobie rąk ich opieką czy towarzystwem. - Niektórzy zarzucali jej czerpaną z tego przyjemność, nic bardziej mylnego. O ile nastolatki o dziewiczej krwi czasem bywały urocze, o tyle dbała, by nie pozwolić na rozkwit prawdziwej przyjaźni czy przywiązaniu. Były pieniędzmi, były towarem, w ich żyłach płynęła świeża posoka, jaką Chang dostarczała na specjalne zamówienia - i tyle. Katastrofą byłoby dostrzec w nich żywe stworzenia o realnych emocjach. Czarownica wiedziała, że gdy to się stanie, jej profesja zacznie cierpieć.
Z zainteresowaniem słuchała Alpharda; drugie dno jego wypowiedzi wydawało się zarysowywać klarowniej z każdym następnym słowem, lecz nie zareagowała na to zbyt szybko, skora pochylić się nad kwestią sensu zakamuflowanego znaczenia. Wren zmarszczyła lekko brwi, przyglądała mu się uważnie, ciszę wypełniając niewielkim łykiem upitym ze szklanki; powinna była zaczekać na jego pierwszeństwo, tak uczyły ją stare tradycje, ale nagła potrzeba wypełnienia przełyku ciepłem alkoholu wygrała z chińskimi konwenansami.
- Protekcją lorda Black - skwitowała, w końcu dając mu do zrozumienia, że pochwyciła znaczenie jego słów, że nie musiał wykładać go dosłownie, jak pierwszoklasiście wciąż raczkującym w magicznym świecie. Miał rację: ulokowanie kilku, kilkunastu dziewcząt w jednym miejscu w Londynie okazałoby się nie lada wytchnieniem, pozwoliłoby jej skupić się na rzeczach ważniejszych niż metody podróży czy traconym nań czasie. - Czego oczekuje lord w zamian? Darmowych dostaw? Krew najlepszej możliwej jakości zaoferowałam już dawno, mogę jedynie tę obietnicę podtrzymać. - Zazwyczaj Wren szczyciła się przewidywaniem kierunków podobnych spotkań, lecz Alphard zdecydowanie wytrącił z jej ręki wszelkie karty, zaskoczył. - To bardzo kusząca perspektywa. I wie lord dobrze, że nie zmarnowałabym pokładanego we mnie zaufania. - Nie zrobiła tego dotychczas, nie zamierzała robić tego w przyszłości.



it was a desert on the moon when we arrived. gathering all of my tears, heartbreak and sighs, jade made a potion ignite and turned the night into a radiant city of light.
Wren Chang
Wren Chang
Zawód : handlarz krwią
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
tell her i wasn't scared.
OPCM : 9
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8598-wren-chang#252999 https://www.morsmordre.net/t8601-yue#253113 https://www.morsmordre.net/t8604-punkt-pobran-krwi#253124 https://www.morsmordre.net/f252-pokatna-56-2 https://www.morsmordre.net/t8602-skrytka-bankowa-nr-2037#253118 https://www.morsmordre.net/t8603-wren-chang#253121

Powrót do góry Go down

Musieli w końcu odejść od naukowych rozważań, w końcu żadne z nich nie mogło marnować czasu, a czas to pieniądz. Black podejrzewał, że nie jest ostatnim klientem tego dnia. A może tkwił w błędzie i spotkanie z nim było swoistą wisienką na torcie? – Dziękuję za wysunięcie mojej kandydatury – rzucił żartobliwie, chcąc odrobinę rozrzedzić między nimi atmosferę, bo skłonna była niepotrzebnie zgęstnieć. Wystarczyło uważniej się czarownicy przyjrzeć, aby gołym okiem dostrzec jak intensywnie myśli i rozważa swoje opcje. Nie musiała się denerwować, ponieważ wspaniałomyślnie dawał jej wybór. Tylko wysunął propozycję i do niczego nie przymuszał, jednak musiała być świadoma tego, że odmowa nie zostanie zapomniana nigdy. – Z całą pewnością wybrałaś najlepsze nazwisko spośród możliwych – kolejne słowa wypowiedział równie lekko, jakby nie przywiązywał do nich wagi, lecz na jego twarzy po chwili stężała powaga. Londyn kilka wieków temu stał się częścią tożsamości Blacków, a o swoje wpływy w stolicy walczyli nieustannie. Niestabilne czasy paradoksalnie tworzyły najlepsze okazje do osłabienia czy nawet wyparcia z miasta tych, którzy również rościli sobie do niego szczególne prawa.
Gdybym nie doceniał twojej osoby, zapewne w tej chwili targowałbym się o niewielki udział w zyskach. Zacząłbym od piętnastu procent, aby potem łaskawie zejść do dziesięciu, w ostateczności do siedmiu – bez żalu wyjawiał przed nią jak wyglądałby bardziej biznesowy scenariusz. Szczęśliwie dla Wren żywił do niej sympatię, która może nie była aż tak wielka, aby przesłonić mu całkiem zdrowy rozsądek, ale równocześnie na tyle wystarczająca, żeby skłonić go do nawiązania współpracy dla korzystnych dla niej warunkach. Nie obawiał się tego, że jakakolwiek ingerencja w jej dochodowe przedsięwzięcie mogłaby mu w jakikolwiek sposób zaszkodzić. Tak naprawdę niczego nie tracił, mógł za to zyskać dodatkowy atut, kiedy do uszu innych dojdzie wieść, że to właśnie lord Black wsparł tak wspaniałą inicjatywę. – Darmowe dostawy zbawiennego dla urody specyfiku i symboliczna opłata za wynajem bezpiecznej kamienicy, która nigdy nie wzrośnie, co mogę zagwarantować kontraktem. Raptem kilka galeonów – określił swoje wstępne warunki, instynktownie szykując się na próbę negocjacji. Upił kolejny łyk trunku, ale ledwo go posmakował, gdy nagle drgnął, olśniony nową myślą. Miał okazję choćby w niewielkim stopniu partycypować w czymś intrygującym, więc czemu nie skorzystać z takiej szansy? – I czasem, naprawdę bardzo rzadko, pozwolisz mi zerknąć ciekawskim okiem na swoją trzódkę. W zamian otrzymasz całą kamienicę na wyłączność oraz bezpieczeństwo. Bariery ochronne nie pozwolę przedostać się mugolom do środka, służby mundurowe też nie będą tam zaglądać.
Już wcześniej miał na oku jedną z kamienic na obrzeżach miasta, ale nie było okazji dokonać takiej inwestycji, gdy brakowało dla niej jasnej przesłanki. Ale nic jeszcze nie było pewne, mógł tylko przyglądać się czarownicy z nieskrywanym zainteresowaniem. Był ciekaw tego jaką decyzję podejmie.
Alphard Black
Alphard Black
Zawód : specjalista ds. stosunków hiszpańsko-brytyjskich w Departamencie MWC
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
step between the having it all
and giving it up
OPCM : 27
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 30
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5636-skrytka-bankowa-nr-1378 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black

Powrót do góry Go down

Jeśli dotychczas nie postrzegała spotkania z Blackiem jako owej wisienki na torcie, obrót sytuacji zdecydowanie zaświadczył o pomyłce w ocenie - bo czym innym była rozmowa, przedstawiona przez mężczyznę propozycja, jeśli nie przychylnym uśmiechem Merlina mającym ją tego dnia w swej opiece? Wren słuchała go uważnie, rozbawiony uśmiech rozkwitł na twarzy gdy zasugerował, że to ona dokonała wyboru zamiast podchwycić niebezpośrednio wysnutą ideę; w Londynie nie mogła liczyć na lepszego protektora. Nawet po samym Ministrze Magii spodziewałaby się mniejszego wsparcia, mniej znaczącego w stolicy nazwiska. Czarne kosmyki drgnęły lekko gdy czarownica przechyliła głowę do boku, wciąż przyglądając się swojemu rozmówcy z nieukrywanym zainteresowaniem; raz po raz zaskakiwał ją coraz bardziej, już niekoniecznie jako lord zatroskany o piękno swoich krewniaczek, ale rzeczywisty partner w interesie, partner w zbrodni. I sama ta myśl była największym docenieniem jej dotychczasowych starań.
- Nie tylko w doborze moich dziewcząt mam dobry gust - odbiła werbalną piłeczkę tonem podobnie lekkim i żartobliwym, na co nie pozwoliłaby sobie w otoczeniu wielu innych szlachciców. Nawiązana nić porozumienia z Alphardem jeszcze z czasów wymiany korespondencji i teorii sprawiła, że, oprócz godnego urodzenia, dostrzegała w nim również człowieka z krwi i kości i tak też go traktowała, wciąż jednak z szacunkiem i kulturą.
Siedem procent nie przyczyniłoby się do jej zubożenia, lecz oferta zapłaty za wynajem i darmowych dostaw na życzenie rodu Black brzmiała o wiele bardziej zachęcająco: Wren nieszczególnie przepadała za perspektywą dzielenia się galeonami z innymi ludźmi, tym bardziej jeśli w grę wchodziłoby czynienie tego przy każdej przeprowadzonej transakcji zamiast jednorazowej opłaty w wyznaczonym terminie. Skinęła więc głową, zwilżając gardło alkoholem gdy arystokrata przedstawiał jej szczegóły swojej intencji.
- Kontrakt nie będzie potrzebny, sir. Zaufam lordowi na słowo. Ktoś o pańskiej renomie zapewne nie traciłby energii na wykiwanie dostawcy, szczególnie w obliczu zmian jakie zachodzą w naszym świecie, na naszych oczach - mówiła z przekonaniem, a oczy zaraz potem błysnęły jeszcze głębszym zaciekawieniem. Chciał raz na jakiś czas odwiedzać jej mugolskie młódki? Cóż, nie widziała w tym problemu, z pewnością będzie w stanie zaszczepić w głowach dziewcząt odpowiednio spreparowaną historię na jego temat, jako dobroczyńcy, opiekuna i bohatera zapewniającego im bezpieczeństwo w tak ważnej chwili mającej zaważyć niebawem na przyszłości całej niemagicznej społeczności na Wyspach. - Nie odmówię tak hojnej propozycji - zadecydowała w końcu, konkretnie, chętna spróbować co też ciekawego przynieść mogło wdrożenie jej w życie. - Jeśli okaże się, że będzie lord potrzebował krwi do badań względem dawnych rytuałów, również posłużę pomocą. I chętnie posłucham o wynikach. - Czy mogliby zmusić parę mugoli do powtórzenia procesu, o jakim wcześniej dyskutowali? Była tego ciekawa, w głowie już rodził się zalążek śmiałego planu, który zdecydowała się przedstawić mu później listownie, wiedziała przecież, że na naukowe dysputy nie mogli poświęcić całego popołudnia. Zerknęła zatem raz jeszcze na cztery szkatułki zawierające w sobie fiolki wypełnione wartościową posoką i uniosła szklankę w niemym toaście, przypieczętowując tym samym z Alphardem dobicie targu - wcale zresztą niewymagającego negocjacji od żadnego z nich. Następnie omówili jeszcze pokrótce kilka dodatkowych szczegółów, po czym otrzymała swą zapłatę i opuściła salon szlachcica, rozmyślając, które z dziewcząt umieścić we wspomnianej kamienicy.

zt :pwease:



it was a desert on the moon when we arrived. gathering all of my tears, heartbreak and sighs, jade made a potion ignite and turned the night into a radiant city of light.
Wren Chang
Wren Chang
Zawód : handlarz krwią
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
tell her i wasn't scared.
OPCM : 9
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8598-wren-chang#252999 https://www.morsmordre.net/t8601-yue#253113 https://www.morsmordre.net/t8604-punkt-pobran-krwi#253124 https://www.morsmordre.net/f252-pokatna-56-2 https://www.morsmordre.net/t8602-skrytka-bankowa-nr-2037#253118 https://www.morsmordre.net/t8603-wren-chang#253121

Powrót do góry Go down

Rozbawił ją. To nawet nie było jego intencją, bo wszystkie kwestie o żartobliwych nutach wypowiadał dla własnej przyjemności. Był w zbyt dobrym nastroju, aby z tego nie skorzystać, a pozwolenie sobie na odrobinę swobody w takim towarzystwie nie było niczym zdrożnym. Panna Chang udowodniła, że doskonale wie czym jest dyskrecja, zatem nie obawiał się, aby ruszyła w świat i innym szlachetnie urodzonym opowiadała o zbyt rozluźnionej postawie pewnego lorda Blacka. Sam uśmiechnął się jawnie, gdy zaserwowała mu niebanalny komentarz, zdołał jednak zdusić w sobie jakikolwiek zalążek śmiechu. W mgnieniu oka z rozbawienia przeszedł do powagi, gdy przyszło mu wyjawić szczegóły swojego biznesowego planu. Rzecz jasna czarownica wysłuchała go z całkowitym spokojem, innej możliwości zresztą nie miała.
Odrobinę go zaskoczyła swoją zgodą. Nie, właściwie to nie sama zgoda była zadziwiająca, co ufna postawa. Sądził, że będzie chciała zabezpieczyć swoje interesy z pomocą wiążącej umowy, jednak ona zdecydowała się zawierzyć tylko wypowiedzianym słowom, których w przyszłości nie potwierdzi nikt poza nimi. Być może w zamian skrzętnie zachowa wspomnienie z tej chwili, zamknie w szklanej fiolce i ukryje w trudno dostępnym miejscu, aby po czasie podzielić się nim z kimś innym, kto zdoła wykorzystać przeciwko niemu fakt, że podczas wojny handlował żywym towarem – niezależnie od tego, że towar był zwykłym szlamem. Prędzej czy później o dyskrecji można zapomnieć, jeśli tylko pogrążenie klienteli stanie się korzystne, choć równie dobrze mogło pogrążać także ją. Ludzkie motywacje bywają niedorzeczne, sam tego już doświadczył.
Jeśli tylko znajdę czas, może uda się przeprowadzić takie badania. Nie będę ukrywał, że przyda mi się wówczas pomoc – złożył sobie w jej obecności małą obietnicę, choć był przekonany, że od takich naukowych przedsięwzięć przez długi czas będą go odciągać różne obowiązki. Chciał jednak dalej zgłębiać obszar wiedzy, jaki uznawał za zapomniany, a przez współczesnych czarodziejów mało wyeksponowany. Uniósł swoje naczynie i również upił łyk trunku, odpowiadając na niemy toast stanowiący przypieczętowanie ich umowy. Po krótkiej wymianie zdań nadszedł czas na niezbyt wylewne pożegnanie, Alphard zaś po odejściu czarownicy powstał z miejsca i ruszył z czterema szkatułkami do komnat najdroższej siostry.

| z tematu
Alphard Black
Alphard Black
Zawód : specjalista ds. stosunków hiszpańsko-brytyjskich w Departamencie MWC
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
step between the having it all
and giving it up
OPCM : 27
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 30
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5636-skrytka-bankowa-nr-1378 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black

Powrót do góry Go down

10 października 1957
Wiadomość od Aquili była zarówno przekleństwem, jak i spełnieniem marzeń. Zaledwie przed tygodniem zapewniała swojego męża, że należy znaleźć w swoim życiu harmonię, zachować równowagę między obowiązkami a odpoczynkiem; teraz znów przemawiał przez nią brak konsekwencji i niestosowanie się do własnych porad. Z jednej skrajności w drugą - od tkwienia w ciągłym letargu do przyjmowania obowiązków, z jakimi sama nie potrafiła dać sobie rady. Złożona z końcem sierpnia obietnica o udzieleniu pomocy wdowom po poległym w panującym w Anglii konflikcie nie była wyłącznie słowami rzuconymi na wiatr. Inspiracja młodych, wątpiących wciąż umysłów, pokrzepienie serc, umocnienie w wierze o słuszności podejmowanych działań - w umyśle obracała kolejne hasła, do których realizacji nie potrafiła się wciąż zabrać. Organizacja bankietu i prowadzenie domu zdawały się być mniej skomplikowane od tego, czego zobowiązała się podjąć. Słowa Aquili nie niosły za sobą żadnych konkretów, ale biła od nich zarówno desperacja, jak i determinacja, a co było lepszym motywatorem do powzięcia działań, jeśli nie to? Zarówno lady Black, jak i lady Burke odznaczały się kreatywnością i umiejętnościami organizacyjnymi; Evandra w duchu wstrzymywała oddech i liczyła na to, że przyjaciółki będą miały pomysł jak zająć się trapiącymi ją kwestiami.
Stawiła się na kilka minut przed umówioną porą na Grimmauld Place 12, zupełnie ignorując zasadę, iż przychodzenie przed czasem uważane jest za nietakt. Zdjęła skórzane rękawiczki i dyskretnym gestem przygładziła upięte w niski kok włosy. Czuła na sobie czujne spojrzenia zawieszonych w potężnych ramach sylwetek, przesunęła po nich krótkim, milczącym wzrokiem. Czy Alphard miał już swój portret, wisiał w jednym z korytarzy czy też było wciąż zbyt wcześnie, by poruszać ten temat? Podążyła za skrzatem na ruchome schody, pozwalając by brzeg długiej, granatowej spódnicy ciężko sunął po podłodze. Zapinana niemal pod szyję biała, koronkowa bluzka z delikatnej tkaniny przesłonięta była żakietem zdobionym wypustką przy rękawach, a na jego piersi została wpięta srebrna broszka w kształcie trójzęba. Nagłe szarpnięcie poruszających się w kierunku trzeciego piętra schodów wywołało ścisk w żołądku, który od razu przywołał związane z Hogwartem wspomnienia. Evandra chwyciła za poręcz, tylko zadzierając wyżej głowę, by nie zdradzić swojego chwilowego zwątpienia. Z ulgą pokonała ostatnie kilka stopni i pewnym już krokiem przeszła przez otwarte szeroko drzwi.
- Aquilo, kochana - przywitała się z bladym uśmiechem, kiedy jej wzrok padł na zastaną w salonie przyjaciółkę. - Dobrze cię widzieć, jak się czujesz? - spytała, zupełnie ignorując obecność skrzata przy swojej zażyłości wobec Aquili. Może i nadany jej tytuł zobowiązywał do większej powagi czy dystansu, ale dziewczyna była jedną z najbliższych jej osób i nie zamierzała po raz kolejny odsuwać jej od siebie. - Primrose uprzedzała o spóźnieniu? - Lady Burke nie miała w zwyczaju się spóźniać, to ona sama pospieszyła się nieznacznie, chcąc mieć chwilę sam na sam z pogrążoną w żałobie przyjaciółką. Od dawna nie miały okazji, by szczerze porozmawiać, a jedyne, czego pragnęła, to porwać ją w ramiona i nie wypuszczać z mocnego uścisku. Zamiast tego zatrzymała się tylko przy młodej kobiecie i wyciągając ku niej otwarte dłonie.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Powrót do góry Go down

Patrzenie na smętne październikowe niebo wykrzywiało usta Aquili w ponury uśmiech, gdy snuła się korytarzami Grimmauld Place 12. Zbyt zła i smutna, by móc logicznie myśleć. Black starała się żyć normalnie. Znów spędzać długie popołudnia przy książkach, miała przecież tak dużo pracy. Miała wydać książkę i nawet zabrała się za jej pisanie, ale to skończyło się jedynie dziesiątką łez spływających na pergamin i pustym wzrokiem wpatrującym się w ścianę. Tak bardzo chciała wrócić do normalności, odnaleźć w sobie tą samą energię. Spotkanie się z Evandrą i Primrose wydawało się dobrym pomysłem. Spędziła z nimi lata w Hogwarcie, a znały się niemal od dziecka. One ją rozumiały, wiedziały jak to jest.
- Lestrange - wyszeptała pod nosem gdy do salonu weszła jasnowłosa kobieta. - Dziękuję, że jesteś. Potrzebuje tego wieczoru - lady Rosier była odrobinę za wcześnie, ale to nie miało żadnego znaczenia, nie w takiej chwili. Tu nie były tylko dwoma damami godnie reprezentującymi swoje rody, nikt na nich nie patrzył i nikt ich nie słyszał, skrzata oczywiście nie liczyła. Tu mogły być przede wszystkim przyjaciółkami.
- Zamieniam smutek w siłę - powiedziała krótko chwytając za wyciągnięte dłonie Evandry.
Były gładkie i ciepłe. Lestrange miała talent do nie odzywania się, ale dzisiaj lady Black nie miała najmniejszego zamiaru poruszać tego tematu. Ostatnie czasy pokazały jedynie, że waście nie są warte utraty uczuć.
- Primrose na pewno za chwilę... - nie skończyła zdania, bo kolejny skrzat wprowadził drugą przyjaciółkę do salonu.
Nie wiedziała dlaczego wybrała na spotkanie akurat ten, to tu najczęściej przesiadywał Alphard, salon został mu właściwie oddany do użytku. Teraz stał pusty.
- Primrose, jesteś... - uśmiechnęła się i puściła jedną z dłoni Evandry, chwytając tym samym dłoń Prim. - Jesteście... - takich przyjaciółek nie oddałaby za nic.
Aquila nie powiedziała im tego w listach z zaproszeniem, ale cel spotkania był skrupulatnie przemyślany. Widziała co dzieje się na ulicach, widziała w jakim stanie była Celine gdy ją znalazła w Magicznym Porcie. Wojna szalała na ulicach, a paskudni mugole niszczyli wszystko co znaleźli na swojej drodze. Na barkach takich jak ona spoczywały obowiązki, nawet jeśli wydawać się mogło, że to nieprawda. Ich mężczyźni walczyli, tak zresztą jak sam Alphard. Tracili na wojnie życie, ale walczyli o lepsze jutro. Przeklęta bezsilność, która dręczyła ją od kilku miesięcy, w końcu musiała minąć. Wiedziała już co robić.
- Przepraszam, że nie napisałam Wam tego w liście, ale będę potrzebować Waszej pomocy i to na większą skalę - zamyśliła się. - Można rzec, że długoterminowo.
Posłała przyjaciółkom smętny uśmiech i wstała z jednego z foteli, przechadzając się dookoła pokoju. Wzrok miała skupiony, nie wiedziała jak zacząć, jednak doskonale wiedziała co powiedzieć.
- Chcę pomóc w wojnie - podniosła wzrok na przyjaciółki, lustrując jak te zareagują.
Plany były proste. Działać ze szczerym sercem, tak jak czuła, równocześnie próbując przechylić szalę jeszcze bardziej na korzyść dobra. Swoich planów nie spisywała w notatki, te leżały w jej głowie i kiełkowały od paru miesięcy, a teraz przyszedł na nie dobry czas. Zwłaszcza ze wsparciem Sallowa.
Aquila żyła w Londynie, Evandra w Kent, Primrose w Durham. Nawet bezpieczne regiony kraju nie były jednak zawsze szczęśliwe.
Widziała ile czystokrwistych dzieci głoduje na ulicach, ilu weteranów nie ma na chleb, bo mugole odebrali im wszystko, ile wdów płacze po mężach. Czarodzieje umierali w walkach z Zakonem Feniksa i zostawiali po sobie potomstwo, które przecież w przyszłości mogło osiągać sukcesy, a teraz błąkało się po ulicach, pozostawione same sobie. Kroiło się serce. W tym bólu jednak Black znalazła własną siłę i wcale nie miała ochoty się zatrzymać. Zamierzała zorganizować akcje, przez które o promocje książki będzie jeszcze łatwiej. Nie jedną, akcje, nie dwie. Cały łańcuch. Było co robić. Evandra i Primrose ostatecznie nie będą ostanie z którymi porozmawia, ale Aquila wiedziała, że to od nich może uzyskać największe wsparcie.
- Chciałabym zaangażować się - powiedziała krótko. - W Londynie to widać, nie wiem jak to wygląda u Was, ale jest coraz mniej zaopatrzenia. Zapasy chudną w oczach, a na ulicach jest tylu głodnych czarodziejów i dzieci, którzy przez mugoli stracili to co mieli - posmutniała. - Nie możemy patrzeć na to obojętnie, musimy im pomóc.
Rozmawiały już o tym kiedyś, ale to nie doszło do skutku takiego jak Aquila dzisiaj go widziała. Dzisiaj nie chciała odpuścić, a bez Primrose i Evandry, nic mogło nie wyjść.
- Mam wrażenie, że wszystko skupiło się gdzieś indziej, mało kto pamięta o potrzebujących. Mężczyźni nie mają czasu, a my... A my mamy nie tylko czas, ale i możliwości.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

Po porannej przejażdżce wzięła szybką kąpiel i popijając mocną herbatę wyciągnęła z szafy czarną, długą spódnicę, do której dopasowała szarą koszulę ze stójką ozdobioną pod szyją broszą w kształcie kruka, którego oczy były zrobione z rubinów. Na to narzuciła dopasowany żakiet w surowym i eleganckim kroju a na głowie znalazł się kapelusz nałożony na bok dzięki czemu nie zahaczał o luźny kok, spod którego uwolniło się parę niesfornych kosmyków wijących się miękko wokół twarzy szlachcianki. Porywając rękawiczki oraz pelerynę przekazała Maczkowi informacje, że udaje się w odwiedziny do lady Aquili Black gdyby ktoś z domowników pytał.
Na zaproszenie odpowiedziała z ochotą bo choć miała wiele obowiązków to mogły one poczekać kiedy przyjaciółka prosiła o pomoc. Pracy w sklepie przybywało, zamówienia na talizmany się sypały, a ona miała zamiar wszystkie zrealizować. Ponadto obiecała bratowej, że uda się wraz z nią na objazd po Durham, spotka się z kobietami, które w wyniku wojny potraciły mężów, ojców i braci, a które potrzebowały wsparcia i zapewnienia, że lordowi Durham czuwają nad ich bezpieczeństwem, a ich los nie jest im obojętny. To jednak było zaplanowane na później więc ten jeden dzień mogła wyrwać się od obowiązków rodzinnych i biznesowych by spędzić jeden dzień w towarzystwie Evandry i Aquili. Miałą wrażenie, że przez ostatnie miesiące stały się sobie znów bliskie jak za czasów szkolnych, co budziło nostalgię ale również dawało poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Trzymały się razem i wspierały niezależnie od tego, że cały świat wokół nich właśnie drżał. Spojrzała na zegarek kieszonkowy, który wskazywał punktualnie godzinę spotkania gdy zjawiła się na schodach prowadzących do kamienicy Blacków. Czekał na nią już skrzat, który zaprowadził kobietę do pomieszczania, w którym przebywały już przyjaciółki.
-Evandro, Aquilo… - podeszła szybkim krokiem do Black wymijając skrzata, a spódnica zafurkotała wokół jej kostek. Nie zważając na nic wzięła w objęcia Aquilę i uścisnęła mocno. Nie ważne były konwenanse i zasady ich świata. Nie było wścibskich oczu, które by oceniały taką zażyłość, nie musiały martwić się komentarzami, a poza tym te najmniej obchodziły Prim. Miała ochotę to zrobić już w dniu pogrzebu, ale nie wypadało. Tutaj co innego, a tak bardzi chciała ulżyć przyjaciółce w jej troskach. Odsunęła od siebie na wyciągnięcie ramion Aquilę i spojrzała z troską na jej twarz.
-Evandra pewnie już pytała jak się czujesz i zapewniła o swoim wsparciu – skomentowała przywołując na twarz ciepły i przyjazny uśmiech, zarezerwowany tylko dla przyjaciół i rodziny. Uścisnęła zaraz potem lady Rosier i skupiła całą swoją uwagę na Aquili, która przechadzała się po pokoju, a w tym czasie czarownica zdjęła kapelusz i pelerynę podając je skrzatowi. Uniosła do góry brwi słysząc zdeterminowanie w głosie przyjaciółki. Ledwo sama o tym myślała ile mają do zrobienia w hrabstwie, a Black wyszła dokładnie z tym samym pomysłem. Uśmiechnęła się pod nosem, gdyż takie przypadki coś często im się zdarzały.
-W Durham planujemy objazd po hrabstwie z bratową aby porozmawiać z kobietami, które wojna dotknęła, dowiedzieć się jak dokładnie wygląda ich życie i zaoferować pomoc ze strony lordów Durham. – Odpowiedziała słysząc słowa Aquili. – Myślimy też o koncercie, którego dochód zostanie przekazany na wdowy i sieroty wojenne. To wspaniale, że chcesz się zaangażować. Sama chętnie podejmę kolejne działania. Masz konkretny pomysł?
Prim lubiła działać, nie znosiła pustej gadaniny, która nie przynosiła żadnych efektów. Puste frazesy mogli rzucać politycy, ale nimi nie nakarmi się poszkodowanych przez rebeliantów. Nawet jeżeli wierzyli święcie w swoje przekonania to ich działania sprawiły, że wybuchła wojna, to oni sprawili, że tyle niewinnych osób cierpiało. Rolą rodów arystokratycznych było zadbać o byt ludzi którzy byli im podlegli i zaufali, ze to właśnie szlachta się o nich zatroszczy w dobie kryzysu, a ten właśnie nadszedł.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 26
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Salon na III piętrze - Page 2 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

Z dumą przyjęła stwierdzenie Aquili o zdobytej sile. Nie mogła od niej wymagać niczego więcej, wiedziała że sama była dla siebie najsurowszym katem. Była jej wdzięczna za okazaną wyrozumiałość, bez zbędnych słów rozwiała wszelkie wątpliwości.
Uścisnęła Primrose, także i jej posyłając ciepły uśmiech. Wciąż miała przed oczami list panny Burke, której oczekiwania względem życia nie pokrywały się z tym, co otrzymywała. Jej także należały się słowa wsparcia i pocieszenie, ale czy szorstka rzeczywistość nie była tym, co i ją ściągało na ziemię?
”My mamy nie tylko czas…” Mogłaby wnieść sprzeciw, narzekać na swój los i mnogość obowiązków, ale ton głosu Aquili nie pozostawiał żadnych wątpliwości. W tej chwili niewielu było spraw ważniejszych od tematu wojny. Kent nie było w takim stanie, co Londyn, lecz nie stali na uboczu, będąc wyłącznie obserwatorami.
Praca idealnym rozproszeniem od innych trosk? Evandra doskonale znała tę metodę i nie śmiała nawet wysuwać wątpliwości czy prawić jej morałów. Prawdę mówiąc nawet ulżyło jej na wieść o prawdziwych intencjach Aquili, ciesząc się że nie spędzą tego dnia na pogrążaniu się w smutku, wszak sama miała zaproponować działanie. Znów złapał ją ten ścisk w żołądku, tym razem mieszający się z ekscytacją mobilizował do powzięcia dalszych kroków. Nie była jedyną, która myślała o zwiększeniu swojego udziału w panującej wojnie, dlaczego nie pomyślała o tym od razu? Wysunięte niegdyś wnioski domagały się przekucia w czyn, nie mogły ich już dłużej ignorować. Płonący w oczach lady Black ogień podkreślał jej pewność, przypominał o sile, jaka w niej drzemała, tylko czekając na moment, by ją wreszcie uwolnić.
Spokojniejszy oddech, nie chcąc dopuścić do tego, by starym zwyczajem emocje wzięły nad nią górę i oparła się tyłem o oparcie obitej skórą kanapy, wodząc wzrokiem za krążącą po pokoju Aquilą. Słuchała w skupieniu, a z jej spojrzenia zaraz zniknęła towarzysząca jej do tej pory niepewność.
- Poziom strat z każdym dniem zatrważająco rośnie. Problem nie leży wyłącznie w brakach w zaopatrzeniu, ale masz rację, jest to jedna z najpilniejszych kwestii. Planowałam wystosować apel, ale wciąż nie wiem czy lepiej zgłaszać się osobiście do innych rodów czy też lepiej skierować się do konkretnych instytucji. Zbierać można nie tylko fundusze, ale i samą żywność. - Ułożyła dłonie na oparciu kanapy, przenosząc wzrok na Primrose. To, że ich myśli krążyły w tych samych tematach świadczyło tylko o tym, jak mocna była między nimi więź. Gdyby Aquila nie zwróciła się do nich pierwsza z prośbą o pomoc, za kilka dni mogłaby to być Prim bądź Wanda.
- Chcę zaangażować Fantine i Melisande, nie wiem jednak czy między obecnymi obowiązkami w rezerwacie znajdą czas na dodatkowe zajęcia. - Słowa Primrose o zaangażowaniu Adeline niespecjalnie ją zaskoczyły, ale i tak spowodowały ukłucie żalu w sercu. Choć z pannami Rosier wcale się nie unikały, to nie były to specjalnie zażyłe relacje. A może zamiast po prostu porozmawiać ze swoimi szwagierkami, spychała je na ostatni moment, obawiając się że nie uzyska wśród nich poparcia? Nieznajomość członków własnej rodziny świadczyła tylko o tym, jak wciąż jeszcze słaba była z niej lady doyenne.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Powrót do góry Go down

Wpatrywała się w przyjaciółki z przejęciem. Primrose nigdy nie była typowym politykiem, chociaż rozumiała pewne zależności, a teraz Aquila była bardzo z niej dumna, choć nie miała pojęcia skąd Burke bierze cały ten czas. Czy może nosiła amulet, który sprawiał, że w ogóle nie potrzebowała snu?
- To doskonały pomysł, Prim. Wdowy i sieroty cierpią, a zdają się być pomijane - pokiwała głową. Rozumiały się. - Zaplanowałam coś... To siedziało mi w głowie od dawna, ale ostatnie okoliczności... Wiecie... - przez chwilę zawiesiła głos i usiadła na jednym z foteli.
Wiedziały doskonale jak wyglądały ostatnie tygodnie na Grimmauld Place 12, śmierć i potem pogrzeb Alpharda odbijały się głęboko na całej społeczności.
- Tak, Evandro, masz stuprocentową rację - przytaknęła. - Nie chodzi jedynie o fundusze i nie chodzi jedynie o zaopatrzenie. Wyjęłaś mi z ust to co chciałam Wam zaproponować. Zorganizujemy zbiórkę jedzenia - postanowiła. - W Londynie sytuacja jest ciężka, ale w Waszych hrabstwach na pewno przyda się pomoc tym biednym ludziom. Chcę otworzyć w Londynie punkt w którym będziemy mogli zbierać jedzenie po to by zorganizować wydawanie posiłków dla pokrzywdzonych weteranów i sierot.
Aquila nie odebrałaby sobie od ust ani wina ani kawioru, ale doskonale zdawała sobie sprawę z pewnych zależności, z opinii publicznej i w końcu z tego w jaki sposób pokazać się by cała akcja wyglądała jak najlepiej. Oczywiście, że chciała pomóc, serce młodej damy pękło gdy zobaczyła na ulicy Celine. Nie była w stanie tak po prostu jej tam zostawić. Tak samo było z innymi, takich czarodziejów i czarownic na ulicach miasto było wielu.
- To poprawi nastroje w każdym hrabstwie, dodatkowo Wy... Och... Wy zostaniecie bohaterkami dla tych ludzi, czy to nie piękne? - zamrugała parę razy oczami. - Jeśli zaczniemy od skoordynowanych akcji zbiórek jedzenia, potem wydawania posiłków, to może nawet uda się otworzyć jadłodajnie w każdym hrabstwie? - oczywiście tych które poddały się woli Czarnego Pana. - Ja mogę postarać się o wsparcie Ministerstwa, ale nie będę w stanie zorganizować tego bez Waszej pomocy - skończyła w końcu wpatrując się w przyjaciółki i czekając na ich reakcje.
Takie akcje wymagały dużo czasu i będą pracochłonne, ale chodziło o coś większego niż one same. Jeśli Evandra i Prim zaakceptują tą część planu i będą chciały pomóc, być może zgodzą się włożyć wspólne siły w jeszcze parę jakże istotnych kwestii.
- Zbiórka może odbyć się w całym kraju, a my ostatecznie zorganizujemy wydawanie jedzenia na na przykład grudzień. Dzień po dniu, w każdym hrabstwie, po kolei. Może ocalimy czyjeś życie... - powiedziała jeszcze, chwile później łapiąc się na tym, że manipuluje sama sobą.
Oczywiście, że chciała pomóc, ale o wiele większe znaczenie miała promocja książki, pokazanie swojego wizerunku, zadbanie o wpływy Ministerstwa i ostatecznie, i co najważniejsze, rodziny Black. Teraz musieli włożyć w to jeszcze więcej siły. Ojciec miał poważne plany i każdy musiał się zaangażować. Aquila zrobiła więc to co umiała najlepiej. Przejrzała setki książek i znalazła rozwiązanie.
- Evandro, to zależy od apelu... - zawahała się. - Jeśli udałoby nam się zorganizować spotkanie szlachetnych kobiet... Nie chciałam jeszcze tego proponować, ale to też siedzi w mojej głowie od jakiegoś czasu - wiec kobiet... - Powinnyśmy rozmawiać z innymi, powinnyśmy naszą wiedzą wskazywać kierunek, przecież po to nas tego uczono, prawda? - prawda? Musiała oddać się pracy i skupić na wszystkim tylko nie na Alphardzie. - Uważam, że bezpośredniość i skracanie dystansu to dobry pomysł, ale nie wiem o czym chciałabyś w tym apelu mówić - będzie musiała znaleźć kilka książek na ten temat i przedstawić notatki z nich Evandrze, przecież nie mogłaby zostawić jej samej.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

Energia i chęć działania rosły w lady Burke z każdym wypowiadanym słowem przez przyjaciółki. Czuła niezwykłą siłę jak ją od środka rozpierała. Nawet jeżeli miała zarwać kolejne noce na tą aktywność to zrobi to aby tylko móc coś zdziałać. Były na uprzywilejowanej pozycji, mogły to spokojnie wykorzystać. Kiedy mężczyźni walczyli one mogły zawalczyć o coś innego, o byt słabszych i zależnych od nich. Widziała w oczach Evandry oraz Aquili te iskry, które informowały, że kobiety są gotowe do dalszego działania. Zerknęła na lady Rosier.
-Może niech Melisande i Fantine rozpuszczą wieści wśród pracowników rezerwatu? To też będzie forma wsparcia naszych działań, czyż nie? Im więcej osób się dowie o tym tym lepiej. Potrzebujemy więcej rozgłosu. – Zaproponowała przyjaciółce. – Zrobią to przy okazji swojej pracy, a ty nie będziesz mieć wyrzutów sumienia, że je od niej odciągasz.
Nie mogły Evandry zostawić samej kiedy potrzebowała pomocy, a potem skupiła się znów na Aquili która przedstawiała im swój plan, a był on rzeczywiście zaplanowany na dużą skalę. Panna Blacka była godną nosicielką nazwiska swojego rodu, byłaby wytrawnym politykiem, który patrzy szeroko. Kiedy ona myślała o Durham, ta chciała połączyć siły i stworzyć akcję obejmującą rody, które wspierają aktualne dążenia władzy. Musiała jednak wszystko sobie poukładać gdyż Aquila przekazała wiele informacji, w tak krótkim czasie.
-Czyli jeżeli dobrze rozumiem, chcesz zrobić punkt zbiórki w Londynie i z Londynu wydawać posiłki na inne hrabstwa, czy może żeby każda z nas zorganizowała zbiórkę u siebie, a potem każdego dnia posiłki byłyby wydawane w innym miejscy poczynając od Londynu? – Sam pomysł bardzo się jej spodobał i była pewna, że bracia na to przystaną, a reszta rodziny chętnie się zaangażuje w takie działania. Ród Burke nie był może wybitnie towarzyski, ale na pewno zawsze chętny do działania bez zbędnej gadaniny.  Charytatywność i chęć niesienia pomocy zaimponował Prim, Aquila najwidoczniej realnie się przejmowała losem pokrzywdzonych i pomimo swojej żałoby chciała działać. Czy może śmierć brata pchnęła ją do czynów? Był to sposób na zajęcie czymś swoich myśli? Nawet jeśli to mogła się przyczynić dobru, a to się liczyło gdyż ludzie właśnie zobaczą czyny, a nie myśli młodej damy. Rozsiadła się wygodniej na kanapie obok Wandy i przez chwilę analizowała wszystko to co usłyszała w milczeniu. Akcja, gdy ją dobrze zaplanują nie będzie ciężka do przeprowadzenia, a we trzy będą w stanie na pewno wszystko dobrze zorganizować.
-Apel do innych rodów może nam bardzo pomóc. Jako lady doyenne rodu Rosier masz większy autorytet niż my i twój apel może zostać przyjęty bardzo pozytywnie. Nawet takie spotkanie może odnieść duży skutek, tylko należy przemyśleć jakie tematy chcesz poruszyć albo nawet kogo jeszcze w nasze akcje wprowadzić. Kto mógłby chętnie uczestniczyć…
Przez myśl przeszło jej, że teraz kiedy jest narzeczoną lorda Carrow mogłaby poruszyć ten temat właśnie z nimi, ale wciąż nadal temat był dość gorący i drażniący więc nawet spokojna i zwykle pewna siebie i opanowana Prim mogła wybuchnąć, a nie chciała robić scen. Być może poruszy tą kwestię za parę dni kiedy już ostatecznie ochłonie.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 26
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Salon na III piętrze - Page 2 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

Okrzyknięta bohaterką? Evandra ściągnęła brwi, ale na jej twarzy wciąż widniał blady uśmiech. Uwielbiała, gdy o niej mówiono, powtarzano jej imię, zwracano się z komplementem czy prośbą o atencję, ale czy bohaterami nie nazywano tych, którzy odznaczali się swoją odwagą i poświęceniem, takich jak Alphard? W żadnym momencie nie zamierzała stawać z nim na jednej linii, miała na siebie inny plan.
- Masz nasze wsparcie, Aquilo - zapewniła ją, wiedząc, że Primrose podziela ich zdanie. Jej samej nie trzeba było długo przekonywać, bo choć należało podchodzić z pewną dozą ostrożności wobec wszelkich pomysłów pogrążonych w żałobie osób, to nie wątpiła w czystość umysłu przyjaciółki. - Jeśli mamy możliwość, najlepiej zrobić zbiórki w różnych miejscach. Wymaga to zaangażowania większej grupy wolontariuszy, ale gotowi do pomocy mieszkańcy poczują się pewniej, gdy nie będą musieli podróżować z zapasami z Cumberland do Londynu. - Zależało im przecież na przystępności realizacji planu, nie tylko względem własnej wygody. Skoro zarówno Aquila, jak i Primrose decydowały się na organizację tego przedsięwzięcia, to musiały zdawać sobie sprawę z ilości potrzebnej pracy. Obie na pewno otrzymały już pełne wykształcenie pod kątem prowadzenia domostwa, ale czy doświadczenie sięgało zarządzania taką sprawą?
- Przeraża mnie liczba osób, które nie zdają sobie sprawy z sytuacji, jaką mamy obecnie w kraju. - Nie zraziła się wahaniem Aquili, to nie wielki wiec siedział w jej głowie, a spotkania w mniejszym gronie. Evandra nie miała umiejętności przemawiania do mas i na to też nie zamierzała się porywać, zostawiając polityczne zgromadzenia lepiej obeznanej w temacie przyjaciółce. - Często nawet nie jest to niewiedza, a zwykła ignorancja. Nie wierzę, że wynika ona z braku empatii czy niechęci, lub przeświadczenia, iż kwestia ta ich nie dotyczy. Należy ich zachęcić, uświadomić i tak, jak mówisz - wskazać drogę, bo to nie jest moment na bezczynne tkwienie w miejscu. Bezpośredniość i skracanie dystansu - tak, ale użyłabym środków, jakie mamy mamy pod ręką. - Nie zapełnione tłumem aule i wykrzykiwanie haseł, są one sposobami, do jakich sięgają rebelianci, a z tymi Evandra nie chciała być w żadnym wypadku kojarzona. Bankiet, podwieczorek, spotkanie w teatrze, to w tamtych miejscach znajdowały się interesujące ją osoby, które dzierżyły w swoich dłoniach władzę większą, niż się spodziewały. - Kogo chcemy wprowadzić? - Odwróciła głowę w kierunku Primrose. - Prawdę mówiąc im nas więcej, tym lepiej. W szczegóły planu wprowadziłabym tych, których uważamy za najbardziej zaangażowanych, ale by nikogo nie urazić warto zwrócić się do wszystkich rodów. - Mówiąc ”wszystkich”, miała na myśli ”wszystkich, którzy się liczą”. Nazwiska widniejące na listach gończych świadczyły o zdrajcach krwi, których Evandra nie traktowała na równi ze sobą. - Nawet jeśli nie uda nam się zmienić czyjegoś nastawienia ani poszerzyć horyzontów… - wymownie wywróciła oczami, mając na myśli kilka opornie nastawionych do zmian osób - to damy mu do zrozumienia, iż odmowa nie jest dostępną na stole kartą. Decyzja o nieudzieleniu wsparcia położy się cieniem na jego reputacji, o czym prasa nie omieszka wspomnieć. - O ile treści publikowane w Walczącym Magu był zapewne kontrolowane przez Ministerstwo Magii, tak redaktorzy Czarownicy nie przepuściliby okazji do zabawienia swoich czytelników plotką. - Zwróciłabym się do naszych rówieśników, jakich mamy przecież wielu wśród szlachetnie urodzonych czarodziejów. Każdemu z nich przez lata powtarzano o konieczności kultywowania tradycji i stania się dumą dla swoich rodzin, nikt jednak nie wspomina jak tego dokonać, poza małżeństwem i przedłużeniem linii. Będą wdzięczni za wskazanie im nowych możliwości. - Miała dotychczas styczność z wieloma osobami, których plan na własne życie nie wydawał się być zachwycający ani dający pole do szerokiego manewru. To, że Evandra nie uważała ich za ciekawe nie świadczyło o tym, że nie są wystarczające, jednak różnica polegała na tym, iż jej rozmówcy często nie zdawali sobie sprawy z tego, że może istnieć coś więcej. - Kto konkretnie? Safia Shacklebolt, Vivienne Bulstrode, Cressida Fawley, Wendelina Selwyn. Także moja kuzynka Eurydice chętnie zacznie udzielać się przed swoim pierwszym sabatem. Nie musimy się też ograniczać do przedstawicielek krwi szlachetnej, na pewno każda z nas ma znajomości w kręgach, jakie mogą okazać nam się przydatne. - Prowadzony skrupulatnie spis nie zamykał się na tych kilku nazwiskach, a Evandra posiadała szeroką rubrykę dla każdej z poznanych przez siebie osób, nigdy nie wiadomo kiedy dana informacja okaże się być przydatna.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Powrót do góry Go down

Primrose miała doskonałe pomysły, a chociaż jej ród nie słynął z zaangażowania politycznego, a wręcz przeciwnie, ta wydawała się być jak ryba w wodzie. Przez chwile Aquila rozproszyła myśli i skupiła się na Craigu. Dumny przedstawiciel ich rodu, kuzyn Prim i człowiek, który odrobinę zbyt często gościł w jej głowie. Ostatnimi czasy spotykała go równie często co kiedyś, gdy widywali się jeszcze we Francji. Powróciła wzrokiem do przyjaciółek, uświadamiając sobie, że nigdy zresztą nie opowiedziała im o nim. Primrose wypytywała jakiś czas temu, ale Aquila milczała. Wiedziała tylko Forsythia i wiedział tylko Cygnus. Nikt więcej. Nie było zresztą o czym wiedzieć, nigdy do niczego między nimi nie doszło. W teorii.
- To doskonały pomysł, Primrose, tylko... - zawiesiła głos na propozycję przyjaciółki dla Evandry. Melisande miała stać się częścią jej rodziny, miała wyjść za maż za Alpharda, a Aquili miała stanowić niemal za siostrę, chociaż ich spotkania wcale nie opiewały w pozytywne i zażyłe słowa. - Tylko Melisande, tak jak jak i ja, jest w żałobie. Będziesz musiała być delikatna, Evandro - zwróciła się jeszcze do przyjaciółki.
Teraz była lady doyenne, chociaż w oczach Aquili dalej była tą samą Evandrą Lestrange z dormitorium Ślizgonów. Dalej pamiętała popołudnie gdy blondwłosa dziewczyna miała gorączkę. Dalej pamiętała, jak uczyły się wspólnie do egzaminów, zarywając noce. Ciągle pamiętała to uczucie, o którym już potem nigdy nie porozmawiały. Chociaż ten jej ostatni list... W lady Black emocje buzowały i chociaż usilnie starała się tego nie pokazywać, czasem oczy szkliły się, a przez gardło przechodził nieprzyjemny ścisk.
- Zastanawiam się... - Aquila wskazała dłonią na skrzata, który od razu pobiegł do barku i wyciągnął z niego chłodny alkohol, specjalnie przygotowany szampan. Czekał jednak na kolejny znak by mógł go otworzyć. Marudek był dobrym skrzatem, wychowanym tak by dokładnie spełniać oczekiwania. - ...która opcja będzie najlepsza. Wydaje mi się, że niektóre jedzenie nie może za bardzo podróżować, bo mogłoby się zniszczyć. Wyobrażacie sobie chociażby ciasto z kremem? - zamyśliła się, przekonana, że to stanowi największy problem. - Poza tym, nie wszyscy będą w stanie dotrzeć do Londynu. Prim, Evandro, byłybyście w stanie zorganizować takie punkty zbiórki również u siebie? Jeśli rozesłałybyśmy listy z podobnymi prośbami do innych kobiet, na pewno ktoś by nam pomógł. Prawda? Zwłaszcza z Twoim poparciem, lady Rosier - przez chwilę przez twarz dziewczyny przeszedł lekki uśmiech.
Kochała je obydwie tak mocno, że prawdopodobnie nawet nie zdawały sobie z tego sprawy. Black była bardzo uczuciowa i bardzo emocjonalna, ale wychowanie w takiej rodzinie jak jej, zmuszało do trzymania czasem nerwów na wodzy. Ród składający się przede wszystkim z polityków, wystarczająco mocno uczulał na zachowanie kamiennej twarzy. Zawsze. Nawet gdy nie było na to siły. Jednak teraz była z nimi. Ze swoimi ukochanymi przyjaciółkami. Każda ostatecznie pójdzie swoją drogą, ale...
- To dobre nazwiska - odpowiedziała jeszcze Evandrze. - Lady Fawley to moja kuzynka od strony matki, nie jest zbyt towarzyska, ale jeśli ją poproszę to na pewno pomoże - ostatniego nazwiska nie chciała komentować, chociaż pewne słowa same cisnęły się na usta.
Selwynowie nie mieli dobrej historii, a Primrose i lady Wendelina nie polubiły się szczególnie, Aquili co prawda Selwyn nie zaszła za skórę. Przynajmniej na tym etapie. Wlepiła spojrzenie w Burke, oczekując na plotki, których była tak spragniona. W ciagu ostatnich tygodni jej myśli krążyły gdzieś indziej.
- Tak, mamy różne znajomości - powiedziała cicho, uświadamiając sobie jednak, że o wiele bardziej wolała przebywać z kobietami swojego statusu. - Czarownica nie odpuści sobie opisania plotek na temat kobiet, które nie pomogły w naszej misji. Jeśli uzyskałybyśmy oficjalny patronat Ministra Magii - co wydawało się jak najbardziej możliwe - to promocja akcji również byłaby prostsza. To czym musimy się zająć teraz to przygotowanie nazwisk, rozesłanie listów oraz organizacja miejsc zbiórki w naszych hrabstwach. Takie miejsca powinny być jednak odpowiednio zabezpieczone, na wypadek ataku Zakonu - wzdrygnęła się na samą myśl, ten dodawał jej rodzinie ostatnio więcej niepokoju niż kiedykolwiek. - Terroryści nie powstrzymają się przed niczym, a ja nie będę narażać ani siebie ani tym bardziej ludzi, którzy zgodzą się nam pomóc. Na pewno się ze mną zgodzicie.
Aquili w głowie urodziło się jeszcze kilka pomysłów i przez chwilę nawet chciała wstrzymać się z nimi, ale być może wcale nie należało czekać? Mówiło się by kłuć żelazo póki gorące, a werwa jaka dziś rodziła się w ich sercach mogła poparzyć.  Na myśl o tym oczy Aquili zeszkliły się, a dolna warga zaczęła drgać.
- Dziękuję, że jesteście tu... - powiedziała cicho. - Tak bardzo za Wami tęsknie - wzięła głęboki oddech, nie pozwalając sobie na więcej rozlewu emocji. To był dzień w którym było jej po prostu łatwiej niż wcześniej, a na to wpływała właśnie obecność przyjaciółek. Oby tylko zdawały sobie sprawę jak wiele dla niej znaczą. Kiedyś im to powie. - Razem możemy więcej - powiedziała w końcu twardym głosem, a na gest dłonią skrzat otworzył szampan i rozlał każdej do kieliszka. - Razem możemy więcej - powtórzyła unosząc swój.
Była wdzięczna, że chcą przyjaciółki chcą jej w tym pomóc. Być może zdawały sobie sprawę ze stanu w jakim obecnie się znajduje i cicho przyzwalały na popadnięcie w wir pracy i obowiązków, byleby tylko Aquila poczuła się lepiej. Jeśli tak - nie mogłaby być im bardziej wdzięczna.
- Gdy mężczyźni zajmują się oczyszczaniem terenu z mugoli, my możemy zadbać o to by nowy rozdział naszej historii był piękny i spokojny - wypowiedziała z dumą. - Głodni zostaną nakarmieni, a wtedy będą mieli więcej siły do walki o naszą przyszłość. Koło się zamyka. Historia jest absolutnie niesamowita, a to, że możemy być jej częścią jest wspaniałe. Może... Może udałoby się otworzyć stałe jadłodajnie, gdy w końcu miną kłopoty z zaopatrzeniem? Primrose, Wy możecie zaprosić okoliczne kobiety do Durham by porozmawiać. Królowe tak robiły - powiedziała krótko. - Miałam w głowie jeszcze jedną myśl. Aukcja dobroczynna. Jeśli każda z nas byłaby w stanie przeznaczyć jeden przedmiot, jedno dzieło sztuki, a nawet jedną suknię na taką aukcję, mogłybyśmy zebrać środki potrzebne do utrzymania jadłodajni - powiedziała z dumą. - Wasz koncert, Primrose, tego typu wydarzeń nam potrzeba - uśmiechnęła się smętnie. - Liczę, że dostanę zaproszenie... - pytanie czy od przyjaciółki czy Craiga.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Powrót do góry Go down

Prim nie dążyła do tego aby być na świeczniku, zdecydowanie bardziej odpowiadało jej działanie za czyiś pleców. Wolała mieć kontakty w szarej strefie niż błyszczeć w centrum wydarzeń. Z całej ich trójki to właśnie lady Burke wolała stać z tyłu za przyjaciółkami. Nie miała też drygu politycznego jak Aquila ani zdolności dyplomatycznych jak Evandra, w sumie była najmniej ociosanym kamieniem w ich grupce. Bywały momenty kiedy przy eleganckich i pełnych gracji przyjaciółkach czuła się jak mały dzikus, którego wprowadzono na salony, a przecież niczego jej nie brakowało: ani prezencji, ani wykształcenia i na pewno nie pewności siebie. A jednak przy Lestrange i Black traciła trochę swój rezon. Tak to jest jak masz dwie piękne przyjaciółki, a sama jesteś brzydkim kaczątkiem. Uroki bycia z rodu Burke. Słuchała teraz wymiany słów dwóch kobiet zastanawiając się czy jest coś jeszcze do dodana w kwestii akcji jaką zaproponowała Aquila.
-Sądzę, że wynika to z czystego wyparcia problemu. – Odparła w końcu mimowolnie poprawiając mankiety koszuli by po chwili spojrzeć to na jedną to a druga. – Problem odroczony w czasie to problem nie istniejący. Brak wyobraźni też może dużo mówić. Być może to okrutne, ale ludzie w swej masie są zwyczajnie głupi. Zamknięci w swoim świecie nie dostrzegają szerszego aspektu danej sytuacji. Tyczy się to niestety również naszej klasy, która winna nieść kaganek oświaty i kultury, a stacza się po równi pochyłej uznając, że wartości z zeszłego wieku nadal są takie same teraz, co nie jest prawdą.
Lady Burke była bardzo krytyczna wobec własnej klasy. Obserwowała ich na każdym sabacie i drażnił ją fakt, że część szlachty uważała, że coś im się zwyczajnie należy, nie potrafiła uszanować ciężkiej pracy innych osób. O człowieku świadczyło to jak traktuje tych, którzy są mu podlegli, a części arystokracji przydałyby się korepetycje z tego jak być człowiekiem.
-Oczywiście, że zajmę się przygotowaniem punkty zbiórki w Durham- od razy przytaknęła na prośbę Aquili bo takie rozwiązanie wydawało się najrozsądniejsze. – Myślę, że warto zasugerować w listach czego potrzeba aby właśnie nie mieć problemów z transportem ciasta z kremem.
Sama nie znała się na kuchni, ale liczyła, że kucharki pomogą jej stworzyć listę produktów które się nie psują i można je z łatwością transportować. Primrose potrafiła stworzyć wspaniały talizman, ale zrobienie jajecznicy ją przerastało.
-Osoby, które odmówią poparcia tej akcji, albo nie zaangażują się w żadną z proponowanych jak chociażby aukcja, lub nie zjawią się na koncercie same o sobie wydadzą opinię, a wiemy doskonale, że nasze salonowe plotkarki nie zostawią na nich suchej nitki. To nawet gorsze niż artykuł w Czarownicy. -Starała się unikać tych starych plotkar, ale nawet jej się nie udało. I tak dość długo się przed nimi ukrywała.
-Sądzę, że znajdziemy czarodziejów o czystej krwi, którzy chętnie zaangażują się, chociażby wydając posiłki, sama myśl jadłodajni na cały okres wojny jest wizją niezwykle piękną, ale zobaczmy najpierw jak przyjmie się pomysł z wydawaniem posiłków tego jednego dnia. – Czy takie działania nie wzbudzą wściekłości rebeliantów? Czy będą starali się sabotować ich działania? Czy będą chcieli zniszczyć owe budynki, zaatakują tych, którzy będą wydawać posiłki? Istniało takie ryzyko więc jadłodajnie należało ochronić. W Durham może Edgar byłby wstanie nałożyć zaklęcia ochronne? Słysząc nazwisko Selwyn prychnęła cicho.
-Proszę – zwróciła się do Evandry. – Ta dziewczyna nie widzi niczego poza czubkiem własnego nosa. Zakochana we własnym głosie, jeszcze by sobie rączki pobrudziła i nie daj Merlinie rąbek sukni byłby ubłocony.
Wendelina Selwyn wryła się w pamięć Primrose jako butna, pyszna i przeświadczona o własnym geniuszu dziewczyna, która wystawiała negatywną opinię reszcie kobiet z ich środowisku. Właśnie takie jednostki niszczyły obraz szlachcianek. Sięgnęła po kieliszek podany jej przez skrzata.
-Jeżeli jednak zdecyduje się zaangażować, postaram się być uprzejma ale nic ponad to, ta panna sprawia, że pojawia się u mnie niestrawność. Cressida Fawley choć cicha to jest spokojna i pełna pokory czego lady Selwyn wiele brakuje. Morgana winna się przyjrzeć swojej podopiecznej, zwłaszcza, że jej ród nadal ma wiele za uszami i powinien dbać o swoją opinię.
Uniosła do góry kieliszek słysząc toast Aquili wzniesiony niczym na wielkim wiecu gdzie oglądają ich tłumy.
-Razem możemy więcej – powtórzyła za przyjaciółką i uśmiechnęła się ciepło – Oczywiście, że otrzymacie zaproszenie, a do aukcji chętnie cos podaruję. Może jakiś talizman?



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 26
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Salon na III piętrze - Page 2 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

- Melisande ma w sobie siłę, jaka nigdy nie pozwoli jej się poddać. Nie chcę jej naciskać, a pokazać możliwości, ale jeśli odmówi, uszanuję jej decyzję. - Evandra nie czuła się wyłącznie lady doyenne ani tylko Ślizgonką z dormitorium. Nie wyrzekła się żadnego z etapów swojego życia, będąc przekonaną, że tylko dzięki kolejnym doświadczeniom może być w pełni sobą. Stanowcze słowa zawarte przez Aquilę w liście skutecznie odsunęły myśli Evandry od rozważań nad tym, co łączyło je w czasach szkolnych. Choć czytała te zdania bez ustanku, rodząc w głowie kolejne pytania zamiast odpowiedzi, finalnie nie odpisała. ”Nie wiem czy jakakolwiek szansa kiedykolwiek istniała” - skoro tak, to dlaczego zdecydowała się wysłać jej starą wiadomość? Co chciała uzyskać, prócz zmąconego sumienia bliskiej przyjaciółki? - Zajmę się tym, zarówno rozesłaniem wiadomości, jak i punktem zbiórki w Kent. Zasięgnę porady w kwestii transportu oraz zabezpieczeń. Jeśli same znajdziecie najlepsze rozwiązania, poinformujcie mnie o tym, abyśmy nie traciły czasu.
Zdziwił ją ten nagły atak na lady Selwyn. Historia z Isabellą nie przeszła bez echa, lecz lordowie Essex ze wszelkich sił starali się zamieść tę hańbę pod dywan i zwrócić uwagę społeczności na inne ze swoich zasług. Tylko czy prócz wywiadu z lady doyenne Morganą do Czarownicy o zabiegach pielęgnacyjnych dali znać o swoich wysiłkach?
- Nic mi nie wiadomo o waszych nieporozumieniach - odparła, kręcąc głową z niedowierzaniem, podczas gdy utkwiła w niej wyczekująco zaciekawiony wzrok. - Skąd tak niepochlebna opinia? Zdaje się być utalentowanym alchemikiem, sądziłam, że właśnie z tobą znajdzie dobry kontakt. Nie wierzę, że mogłam się aż tak pomylić. Co poszło nie po twojej myśli? - Uśmiechnęła się ewidentnie rozbawiona złością przyjaciółki, choć to przecież nie złośliwość nią kierowała, a pragnienie poznania nowych plotek. Nie miała dotychczas okazji, by dobrze poznać pannę Selwyn, absolwentkę Beauxbatons. Mówiło się, że to delikatne i wrażliwe dusze, sama poznała wielu z nich i mogła dostrzec wyraźne różnice, ale czy były one na tyle dominujące, by być źródłem zgrzytów i sporów? Bardzo była ciekawa historii Primrose, a dostrzegłszy wymowne milczenie u lady Black, tym bardziej ciekawił ją przebieg tych zdarzeń.
Sięgnęła po kieliszek i zwróciła swoją uwagę ku Aquili. Bijąca od niej determinacja napawała czystą dumą, dając satysfakcję. Miała przygotowane liczne zadania i pomysły, które zapewne kłębiły się w jej głowie już od dłuższego czasu, czekając tylko na możliwość wprowadzenia ich w życie. Evandra wcale by się nie zdziwiła, gdyby okazało się, że w ramach przygotowań przeczytała już dziesiątki książek i prowadziła pierwsze rozmowy z potencjalnymi partnerami. Nagła śmierć brata wcale nie pokrzyżowała jej planów, jedynie odsuwając je nieznacznie w czasie. Na pewno nie chciałby, aby porzuciła swoje aspiracje i piękne, inspirujące cele.
- Razem możemy więcej - zgodziła się, powtarzając za nimi słowa toastu. Gdyby nie wierzyła w powodzenie ich sprawy, nie zgodziłaby się i przedstawiła swoje wątpliwości, nie obawiając się krzywych spojrzeń czy nawet zerwania przyjaźni, jednak ustawiający ich na swojej drodze los wiedział, co robi. Otwarte na dyskusje, zdawały się akceptować siebie nawzajem takimi, jakimi naprawdę były, równocześnie przymykając oko na niedopowiedzenia i sekrety.
- Też znajdę coś do przeznaczenia na aukcję. - Niechętnie pozbywała się przedmiotów, szybko przywiązując się do drobiazgów. Porcelanowa lalka, zasuszona róża, tomik poezji, nuty do dramatu Wagnera, a także program jej debiutowego sabatu, wstążka do włosów z dnia ślub, syrenia brosza. Jak ocenić ich wartość, jak zdecydować o rozstaniu i przekazaniu w cudze ręce? - Jeśli potrzebujesz kogoś, by polecił ci artystów, chętnie pomogę. - Posiadając wśród swych znajomych szerokie grono muzyków była w stanie podsunąć Primrose i Adeline najznakomitsze z nazwisk. Jej wzrok stał się nagle nieobecny, gdy myślami uciekła już do konkretnych zadań, jakimi należało się niezwłocznie zająć. Planowanie zaczęła naturalnie od projektu papeterii, której klasyczne zdobienia miały podkreślić powagę podejmowanej przez nie sprawy, ale i jednocześnie dopieszczać potrzeby estetyczne.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Salon na III piętrze

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach