Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Gabinet towarzyski
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Gabinet towarzyski

Wejście do gabinetu znajduje się tak od głównego korytarza Fantasmagorii, jak bezpośrednio od najwygodniejszych lóż głównej sceny; w trakcie antraktów miejsce to służy do spotkań towarzyskich znamienitszych gości, odbywają się tutaj poczęstunki szampanem, po spektaklach niekiedy organizowane są spotkania z artystami. Niekiedy odbywają się tutaj także autonomiczne wieczorki poetyckie. Czarodzieje pogrążają się w intelektualnych dysputach, racząc się przy tym drogim alkoholem i wykwintnymi przystawkami. Poza wydarzeniami, w trakcie tygodnia, gabinet służy przede wszystkim artystom oraz pracownikom Fantasmagorii - zarówno jako miejsce odpoczynku, jak i bardziej formalnych spotkań. Dalej, za gabinetem, mieszą się główne dyrektorialne pomieszczenia.
Wnętrze urządzone jest w morskich barwach nawiązujących fantazją do morskiego świata, główne ozdoby stanowią muszle z różnych zakątków świata, należące głównie do rzadkich wodnych stworzeń, podczas gdy na ścianach znajdują się zaczarowane obrazy wykonane w całości z masy perłowej. Wygodne kanapy, podobnie jak fotele i pufy, mogą pomieścić większą grupę czarodziejów - a wzory na marmurowej posadzce zdają się poruszać jak morskie fale, hipnotycznie przyciągając wzrok. W powietrzu unosi się słodki zapach róż docierający zza okien wychodzących na ogród.
Nałożone zaklęcia: Muffiato.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Gabinet towarzyski - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Tego się nie spodziewała, przynajmniej nie całkowicie. Miała o Francisie więcej niż niskie mniemanie, budził w niej irytację i wstręt, nie pojmowała, jak mógł zaprzepaścić szansy otrzymane od losu - był arystokratą, bogatym, wpływowym, ze wspaniałej rodziny - ale gdzieś w głębi skutego lodem serca sądziła, że nigdy nie złamałby serca swej siostry, informując o poczynaniach Tristana w Wenus. Zresztą, dlaczego miałby o tym mówić? Jego szwagier miał wiele kobiet, przez łoże szlachcica przemykały dziesiątki ciał, lecz tak zachowywał się praktycznie każdy lord z wyższych sfer. Luksusowy dom publiczny odwiedzali szanowani ojcowie, kochający mężowie, rozsądni bracia i odpowiedzialni synowie z najwyższych rodów, nie było to niczym dziwnym, ot, kolejna po polowaniach czy pojedynkach stricte męska rozrywka, pozwalająca zapanować nad chucią, by w domowej posiadłości okazywać ukochanej czarownicy tylko szacunek i miłość. Był to szowinistyczny, budzący sprzeciw podział, ale Miu nauczyła się go akceptować. Dziwne, że Francis tego nie pojmował, ba, że najwidoczniej postanowił zadać siostrze paskudny cios, opowiadając o...Właśnie, o czym? O tym, że Tristan odwiedzał w Wenus skośnooką prostytutkę, którą potem zatrudnił w balecie? Lestrange nie miał pojęcia o detalach ich relacji, o Białej Willi, o intensywności ich poszarpanej więzi, sprzedał więc siostrze tylko okruch, a i ten wystarczył, by przedrzeć delikatną skórę i rozpalić pod przepiękną powłoką prawdziwy ogień.
Szkoda, że zmarł, że bezpowrotnie odszedł, bo w tym momencie Mericourt pragnęła tylko wykopania jego zwłok, przywrócenia do życia a potem torturowania przez kilka dni. Nie tylko dlatego, że zachwiał w posadach jej uporządkowanym światem, ale też dlatego, że skrzywdził kogoś, kto był bliski Tristanowi. Pokrętne tłumaczenie, może brzmiące śmiesznie dla kogoś postronnego, lecz Deirdre naprawdę kochała tak mocno, by współodczuwać - nawet jeśli złość była nieco tłumiona zazdrością.
- Dobrze się stało. Dla ciebie i dla twej rodziny - powiedziała tylko spokojnie, bez złośliwości, zastanawiając się jednocześnie, komu Francis mógł powiedzieć przed - i czy w ogóle ktoś wziął jego rewelacje na poważnie? Sądziła, że nie, ale w podświadomości powstała irytująca zadra: nienawidziła braku kontroli, a plotki wymykały się jej zbyt łatwo. Źródło wyschło, rozsypało się w proch - nie wiedziała nawet, że dosłownie - lecz krople mogły drążyć skałę; może jednak przejmowała się za mocno? Nie znała nestora rodu, który byłby swej żonie wierny, nie było to niczym oburzającym, przynajmniej w pewnym środowisku. Czy i Evandra zdawała sobie z tego sprawę? Była przecież - nagle - taka wyniosła, chłodna, majestatyczna w swej przemycanej pomiędzy surowymi spojrzeniami pogardzie, słyszalnej wyraźnie w ostrych komentarzach. Pierwszy znów sprowadził na Deirdrę frustrację. Chciała wiedzieć, jak traktuje, czy przepaść pomiędzy żoną a kochanką sięga jeszcze głębiej, spychając tą drugą w czeluść nic nie znaczących romansów. Czy tak właśnie postrzegała ją lady doyenne? Im dłużej znajdowały się w tym pełnym napięcia klinczu, im wyraźniej czuła gorąc buchający nie tylko z własnej poparzonej skóry, z jątrzącej się już szybko rany, ale i z ciała znajdującej się tuż obok półwili, tym lepiej udawała pewną siebie wyższość. Potrafiła odegrać ją perfekcyjnie, wyniosłym uśmiechem, wystudiowaną obojętnością, przekonaniem i dystansem, z jakim wypowiadała się na rozrywające żałosne serce tematy, ba, nawet słysząc o cichy komentarz dotyczący słabości Tristana do ulegania kobiecym urokom, uśmiechnęła się tylko zdawkowo samym kącikiem ust, nie odrywając przeszywającego spojrzenia od pięknej twarzy Evandry. Pięknej, najpiękniejszej, złowieszczo pięknej, obezwładniająco pięknej, niebanalnie pięknej; tylko takie określenie przychodziło jej do głowy, gdy śledziła wzrokiem jej rysy, próbując pochwycić coś, co mogłoby postać żony Rosiera obrzydzić, upewnić ją w tym, że jednak w czymś jest od niej lepsza - i że ta cała finezyjnie budowana podczas tej rozmowy siła nie jest tylko ułudą.
- O tak, masz wszystko, co do tego nie istnieją żadne wątpliwości - odparła tylko cicho, gdy kontakt fizyczny został zerwany, a ona wyrwała się spod półwilego uroku, robiąc kilka kroków w tył, zgrabnie wymijając podniszczony stolik. Evandra miała wszystko: pieniądze, poczucie bezpieczeństwa, bezbrzeżny szacunek, nieskalaną reputację, a przede wszystkim - kochał ją potężny czarnoksiężnik, najbliższy sługa Czarnego Pana, nestor, czarodziej o niesamowitej potędze. I to jej ofiarował swoje życie - Deirdre przesunęła wzrok na lśniącą na dłoni półwili obrączkę, tak, miała wszystko, a ona sama otrzymywała tylko kopniaki, wdzięczna za chwile, gdy Rosier traktował ją względnie dobrze, bez złości, zastraszania, manipulacji czy czystej przemocy. Była tego świadoma, ale dopiero bezpośrednie zderzenie z Evą sprawiło niemalże fizyczny ból, stale ukrywany pod uprzejmą miną. Z takim samym wyrazem twarzy przyjęła zaskakującą rzeczowe zakończenie ich rozmowy; prawie zapomniała, po co początkowo miały się tutaj spotkać, kiwnęła tylko powoli głową, zapamiętując wskazaną przez lady Rosier referencję. Faktycznie ta baletnica zachwyciła ją swymi dokonaniami, czy jej dokument jako jeden z niewielu ocalał z pożaru? Nieistotne, Evandra znów przecież wzniosła się wyżej, opanowana, rzetelna, budząca w Deirdre jeszcze większe uznanie - czyżby natrafiła na godną siebie rywalkę w utrzymywaniu pozorów? - Oczywiście, zrobię wszystko, co w mojej mocy, by zadowolić lady - i wymagającą widownię - pożegnała ją profesjonalnie, tak, jakby wcale nie stała przy przyprószonym popiołem stoliku, z brzydko poparzoną raną, znad której odpadały podpalone kawałki materiału drogiej sukni. Bok piekł, ból promieniował w górę, poparzona skóra napinała się przy każdym wdechu, ale Mericourt jeszcze długo stała wpatrzona w zamknięte za Evandrą drzwi, nie wzywając uzdrowiciela. Zbyt wiele działo się w jej myślach i sercu.

| ztx2 :pwease:


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I know it hurts
you know I'd quench that thirst

{feel your body closing, I can rip it open}
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 61
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt

Powrót do góry Go down

|08.02.1958

Lady Burke ubrana w prostą, czarną suknię, zebraną w talii szerokim pasem, z dekoltem w szpic oraz lekkimi, prześwitującymi rękawami zebranymi w nadgarstkach weszła do gabinetu towarzyskiego wcześniej oznajmiając swoje przybycie i prosząc o towarzystwo Madam Mericourt. Miała możliwość skorzystania ze swojej pozycji i właśnie to robiła. Nigdy nie nadużywała tego przywileju uznając, że nie jest to ani grzeczne ani eleganckie. Dzisiaj jednak przybyła w interesach, ponieważ od jakiegoś czasu w głowie rodził się jej pomysł, ale musiała go skonsultować z osobą, która zarządzała tym przybytkiem i najzwyczajniej w świecie znała się na scenie artystycznej. Mogła dzięki temu zweryfikować pomysły lady Burke i prawdopodobnie służyć radą. Na to przynajmniej Primrose liczyła. Dostrzegła swoje odbicie w lustrze, gdzie ciemne włosy miala zebrane w eleganckie ale nie sztywne upięcie, ozdobione misterną klamrą, parę kosmyków wiło się na karku i opadało wokół twarzy. Poza spinką nie miała na sobie żadnej biżuterii stawiając na elegancję wysublimowaną i surową. Taką jaką cechowali się mieszkańcy Durham. Jedynie na jasnej i smukłej dłoni pysznił się szmaragdowy, rodowy pierścień przekazywany wśród kobiet Burke z pokolenia na pokolenie. Gdy Primrose zmieni nazwisko, pierścień ten trafi do jednej z córek Edgara. Szarozielonym spojrzeniem potoczyła po niebieskim otoczeniu nawiązującym swoją stylistyką do symboliki morza. Jakże akuratne kiedy Evandra kojarzyła się z morzem, a kobieta, która zarządzała La Fantasmagorie zajmowała się też mężem jej przyjaciółki nocami i zapewne nie tylko wtedy. Primrose nie ukrywała sama przed sobą, że chciała się dowiedzieć kim była ta kobieta i co takiego w sobie miała, że przykuła uwagę Tristana, kiedy miał obok siebie taką osobę jak Evandra.
Choć nie powinno ją dziwić, że mężczyzna miał kochankę tak nie rozumiała tego do końca. Widziała te wszystkie listy jakie jej słał kiedy jeszcze były w Hogwarcie, czy może było to czyste zagranie polityczne. Zdawała sobie w końcu sprawę kim był Tristan Rosier.
Odwróciła się kiedy usłyszała, że drzwi się otwierają.
-Madam Mericourt, miło mi panią w końcu poznać. - Zwróciła się do kobiety wchodzącej do środka i wyciągnęła dłoń na powitanie. Gest, który szokował niektórych, wzbudzał konsternację, za to pozwalał lady Burke na zaobserwowanie reakcji i zachowania, które już na wstępie wiele mówiło. Głos miała melodyjny, ale z wyczuwalną twardą nutą, tak charakterystyczną dla rodu Burke. -Dziękuję za możliwość spotkania. - Uśmiechnęła się uprzejmie. -Ostatni spektakl był iście porywający, czy szykujecie coś nowego w najbliższym czasie?



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 30
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Gabinet towarzyski - Page 7 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

Pojawienie się w progach La Fantasmagorii damy z rodu Burke nie było niczym dziwnym, lecz samo poproszenie - a raczej rozkazanie, miała wszak do czynienia z dumną arystokratką - by madame Mericourt pojawiła się na prywatnym spotkaniu dotyczącym działalności magicznego baletu mogło stanowić nie lada próbę charakteru. Zazyczaj podobne audiencje odbywały się albo w atmosferze pretensji, gdy niezadowolony przedstawiciel elity postanawiał poskarżyć się opiekunce baletu na niedostępność drogiego wina, zbyt roznegliżowane tancerki, za wąskie siedziska w lożach albo przesadnie nowoczesny repertuar, albo, na szczęście znacznie częściej, w udawanej aurze zachwytu, kiedy to (zazwyczaj ci mniej wpływowi) goście La Fantasmagorii starali się coś ugrać na nawiązaniu z Deirdre choć zalążków przyjaźni. Te pierwsze przypadki stanowiły dla Dei właściwie interesujące wyzwanie, któremu zazwyczaj potrafiła sprostać, umiejętnie podchodząc do niezadowolonych widzów, dbając o ich komfort, a gdy opuszczali gabinet towarzyski zazwyczaj czynili to już ukojeni i zapewnieni, że przykre doświadczenia nigdy się nie powtórzą. Te drugie zaś zazwyczaj nudziły: jeśli madame Mericourt widziała szansę na nawiązanie współpracy z jakąś dobrze rokującą szlachcianką zainteresowaną malarstwem bądź daleką krewną czystej krwi próbującej swych sił w balecie, sama odzywała się w tej sprawie do przedstawicieli elit. Jeśli ci przychodzili sami, wciskając na siłę swe propozycje, musiała łagodnie odmawiać - i to tak, by goście nie zorientowali się, że ich awanse zostały odrzucone.
Idąc w stronę gabinetu Deirdre zastanawiała się więc, do której kategorii zalicza się spotkanie z lady Primrose. Nie wiedziała o niej zbyt wiele, lecz te okruchy informacji, które zdołała zdobyć na przestrzeni ostatnich miesięcy, ukazywały szlachciankę w dobrym świetle, a znajomość Mericourt z jej krewnymi pozwalała czuć się w towarzystwie wyniosłej i dość chłodnej w obyciu (podobno) damy bez większej trudności. Skośnooka nie miała przecież pojęcia, że za obnażeniem przed Evandrą prawdy o niewierności małżonka stoi właśnie ta niepozorna, daleka od świata plotek czarownica. Prezentująca się wyjątkowo skromnie. Już od progu madame Mericourt zauważyła brak ostentacyjnej biżuterii, klasyczną suknię oraz luźną fryzurę, a także rozsiane po bladej twarzy piegi, nieco łagodzące powagę jasnego, szarozielonego spojrzenia. W kontraście z wizerunkiem szlachcianki, wygląd Deirdre mógł wydawać się wręcz przytłaczający, choć przecież nie prezentowała się nie na miejscu. Czarna obcisła suknia stylizowana na quipao oblekała prawie całe ciało tak, że wyszyty na delikatnym materiale smok zdawał się wić od piersi aż do biodra, a czerwone usta i otoczone ciemną pomadą oczy podkreślały tylko egzotyczne rysy. I tak więcej niż rzucające się oczy, zwłaszcza w kontekście stroju i fryzury: niskiego koka ozdobionego wsuwką z złotymi frędzelkami.
- Lady Burke, to zaszczyt móc gościć panią w progach La Fantasmagorii - powitała ją z szacunkiem, lekko dygając, a gdy podniosła wzrok ponownie, padł on na wyciągniętą ku niej dłoń. Interesujące. Nie okazała zdziwienia, ściskając rękę szlachcianki, delikatnie, łagodnie, chcąc raczej wyczuć stopień siły Primrose niż podkreślić własną. Była tu nie po to, by świecić własnym blaskiem, a odbijać ten emanujący od arystokratycznej i artystycznej elity. - Proszę usiąść, lady Burke. Co lady do nas sprowadza? - powiedziała, wskazując na zastawiony przekąskami stolik herbaciany, przy którym nie tak dawno gościła Evandrę. Nie miała pojęcia, że te dwie czarownice darzą się tak zażyłą przyjaźnią. - Dziękuję za miłe słowa, lady Burke. Przyznaję, że szczerze mnie one cieszą, nieco ryzykowaliśmy stawiając na dość nowoczesną, stylizowaną na francuską modłę, wersję Dziadka do orzechów, lecz jak się okazało, niepotrzebnie. Nasza widownia to ludzie wykształceni i wrażliwi na piękno, otwarci na nowe doznania: rozumiem, że i lady się do takowych zalicza? - odparła swobodnie, zasiadając w fotelu. Poprawiła skromnie suknię otulającą ją od kostek do szyi, i zaplotła dłonie na podołku. Na palcach lśnił onyksowy pierścień, obrączka noszona na wdowim palcu. - Mamy w zanadrzu kilka niespodzianek: czy chce je lady poznać, czy też woli dać się zaskoczyć? - zapytała przyjaznym, melodyjnym tonem, utkwiwszy kocie oczy w twarzy szlachcianki. Spoglądała na nią przychylnie, lecz czujnie, nieświadoma, że znajduje się w pomieszczeniu z...wrogiem? Szpiegiem? Potencjalnie problematyczną czarownicą? Czy wtedy przyjęłaby ją inaczej? Zapewne nie, profesjonalizm stawiała wszak na pierwszym miejscu.


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I know it hurts
you know I'd quench that thirst

{feel your body closing, I can rip it open}
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 61
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt

Powrót do góry Go down

Uścisk dłoni miała pewny, ale nie bolesny, idealnie wyważony i taktowany. Usiadła na wskazanym miejscu, krzyżując nogi w kostkach i ustawiając je pod odpowiednim kątem lekko po skosie.
Madam Mericourt przy lady Burke zdawała się być niczym egzotyczny ptak przy pospolitym wróbelku, choć swoją nietypową urodę młoda dama zaczynała przekuwać w swój atut; ale tak w takich sytuacjach miała jeszcze problem z poczuciem własnej wartości, którą zbudowała na bazie swojej wiedzy i umiejętności, nie zaś wyglądu. Na tym ostatni polu nie miała szans i przestała się łudzić, że się to kiedyś zmieni.
-Śmiem twierdzić, że styl i myśl francuska może wnieść wiele dobrego do angielskich przyzwyczajeń. - Odparła spokojnie, zgodnie z własnymi przekonaniami. -Proszę niczego nie zdradzać, Madam. - Delikatny uśmiech nie schodził z jej twarzy. -W tym przypadku lubię być zaskakiwana. Z wielką przyjemnością będę czekać na nowe pomysły. - Co nie było kłamstwem, w końcu teatr miał świetną opinię, a kobieta nim zarządzająca była nazywana właściwą osobą na właściwym miejscu. Wręcz idealną do tej pracy. Nie chciała przychodzić negatywnie nastawiona do jej osoby, zwłaszcza, że Evandra w liście pisała, że postanowiła znaleźć jakąś nić porozumienia z tą kobietą, a to oznaczało, że miała plan, który chciała realizować. Primrose zaś nie miała zamiaru zdradzać przyjaciółki, była strażnikiem tego sekretu. -Przychodzę do pani, Madam, z zapytaniem jak również po radę. - Zaczęła powoli przechodzić do konkretów. -Miejsca takie jak to kształtują kulturę ale również świadomość społeczną, są nośnikiem wartości. Słowa, słowa potrafią przekazać wiele, ale jeszcze więcej, a może bardziej oddziałowujące na wyobraźnie, potrafią przekazać obrazy. Myślałam o wernisażu obrazów, które opowiadają przebieg wojny, działań Rycerzy, tego jak ona się toczy. Obrazy te malowane zostałyby przez znanych malarzy, ale również amatorów. Byłaby możliwość kupienia owych dzieł sztuki, a środki z ich zakupu przekazane na dalsze działania wojenne. - Złożyła jasne dłonie na kolanach w swobodnym geście, a szarozielone spojrzenie spotkało się z ciemnym należącym do egzotycznej piękności. -Jako znawczyni kultury, co pani sądzi o tym pomyśle?
Ciekawa opinii kobiety, a być może nawet jej pomysłów czekała cierpliwie na odpowiedź. Ciekawa również jej osoby, z kim miała do czynienia?  Z podstępną żmiją? Kobietą zazdrosną o pozycję przyjaciółki, o jej męża, a może zagubioną w tym wszystkim, pragnącą znaleźć swoje miejsce i zwodzoną przez człowieka o wysokiej pozycji? Wdowia obrączka świadczyła o tym, że miała do czynienia z kobietą, która doznała już straty osoby bliskiej, a może wręcz przeciwnie śmierć męża była wybawieniem. Kim była Madam Mericourt i czy istniała szansa poznania choć ułamka jej prawdziwego oblicza skrytego pod mocnym makijażem i krzykliwym strojem?



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 30
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Gabinet towarzyski - Page 7 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

- O tak, zagraniczne inspiracje wcale nie muszą zagrażać anglosaskiemu stylowi, a wręcz go ubogacać, podkreślając tradycyjne wartości sztuki - odparła pogodnie, ciesząc się, że już na początku rozmowy znalazły dość mocną nić porozumienia. Mówiła o muzyce, malarstwie i artystycznym sznycie, mając jednak głębiej na myśli także siebie, obcy, orientalny kwiat stanowiący doskonale dobraną przyprawę, umacniającą wykwintny smak La Fantasmagorii. Gusta bywały różne, dla niektórych obecność skośnookiej czarownicy mogła być nie do zniesienia, oscylując w przesadnie pikantnych rejestrach, lecz nie sposób było przejść obok niej obojętnie - o ile sobie tego nie życzyła. Na co dzień unikała kontrowersji, przemykała w półcieniach, coraz mocniej jednak korzystając z dobrodziejstw swego uroku, powracając do towarzyskiego życia po zdjęciu z siebie woalu żałoby. Śmielej przeprowadzała negocjacje, sięgała po rozkołysane buntem sztuki, odważniej postępowała też z kaprysami baletnic, a także, zachęcona ostatnimi sukcesami na polu dbania o wizerunek La Fantasmagorii, jasno werbalizowała swe potrzeby oraz wizje, oczywiście konsultując je stale z znawcami, lecz nie odpuszczając tego, na czym zależało jej najbardziej. Między innymi: na zaskoczeniu, budzeniu intensywnych emocji, ciekawości, podekscytowania, niecierpliwości, z jakimi goście mieli wypatrywać afiszy o nowościach na scenie magicznego baletu. - Doskonale. Mam więc nadzieję, że spowity jeszcze aurą tajemniczości debiut przypadnie lady do gustu - skinęła głową ku Primrose, spoglądając na nią wyczekująco, ale bez pośpieszenia. Mogła lepiej się jej przyjrzeć, zbadać rozkład piegów na charakterystycznym nosie, wybadać otaczającą ją aurę. Arystokratki, ale także wziętej badaczki, specjalistki od amuletów, potrafiącą zakląć w pięknym kamieniu równie oszałamiający czar. Wątpiła, by to w tej sprawie zjawiła się w La Fantasmagorii, dlatego z uwagą wysłuchała kolejnych wypowiedzi, dobrze ukrywając zainteresowanie.
- Jeśli tylko będę potrafiła lady doradzić lub pomóc, uczynię to z przyjemnością - odparła od razu, przesuwając dłonie na podłokietniki krzesła. Jej sylwetka układała się w symbol otwarcia; chciała sprawić, by stała bywalczyni baletu czuła się przy niej swobodnie i bez skrępowania podzieliła się tym, co zaprzątało jej głowę. Jak się okazało, głowę mądrą, pełną odpowiedzialnych społecznie pomysłów. Deirdre uśmiechnęła się lekko, kiwając głową z uznaniem; podobny pomysł podobnego kalibru sprzed kilku miesięcy rozmył się w pechowych kontaktach z podejrzanymi artystami, szczęśliwie na dobre skreślonymi z życia Fantasmagorii, a kto wie, możliwe, że i z życia w ogóle. Tym bardziej cieszyła propozycja wychodząca od Primrose. - To doskonała idea, lady Burke - wydała swą opinię po chwili milczenia, tak, by podkreślić, że naprawdę się nad pomysłem arystokratki zastanowiła. - Sztuka ma wielką siłę nośną, potrafi wzmocnic morale oraz dodać otuchy w tych trudnych czasach, a jeśli dodać do tego zyski dla potrzebujących - cóż, mamy połączenie niemal idealne - zaczęła z emfazą, poprawiając przód sukni. - Nie jestem znawczynią malarstwa, muzyka jest mi znacznie bliższa, lecz dlaczego by tego nie połączyć? Wernisaż możnaby połączyć z jedną z premier, jedno wzmocniłoby drugie, kumulując rozgłos oraz renomę obydwu tych wydarzeń. O ile, oczywiście, byłaby lady tym zainteresowana - przerwała, pozwalając Primrose na podjęcie decyzji. - A nawet jeśli nie, La Fantasmagorie posiada wspaniałą przestrzeń do przeprowadzania wydarzeń kulturalnych. Wnętrza przemawiają same za siebie, tego lady na pewno nie trzeba wychwalać, lecz zaplecze techniczne, kulinarne i magiczne nie ma sobie równych w tej części Londynu. O kwestiach bezpieczeństwa nie wspominając - dodała łagodnie, widząc dla współpracy duże pole do popisu. I do zysków, po każdej ze stron.


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I know it hurts
you know I'd quench that thirst

{feel your body closing, I can rip it open}
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 61
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt

Powrót do góry Go down

-Tym bardziej patrząc na to jak długo do kultury anglosaskiej przenikały elementy zaczerpnięte z Indii. - Dodała jeszcze odnośnie wzbogacania kulturowego. Nie była tak biegła w historii jak Aquila, ale miała pojęcie w tym temacie i raczej nie podjęłaby się stricte dyskusji akademickiej tak też nie była całkowitą ignorantką. Osoba Madame zupełnie jej nie przeszkadzała, ani tym bardziej jej wygląd i pochodzenie, póki należała do właściwego grona ludzie. Co jednak lady Burke zaczęło przeszkadzać, to fakt bycia kochanicą nestora rodu Rosier. Ponownie musiała odsunąć tą kwestię na bok i skupić się na głównym celu swojego przybycia do magicznego teatru. Na razie nie pokusiła na żaden poczęstunek jaki został podany na stoliku, przy którym jeszcze nie tak dawno doszło do starcia, dwóch silnych i pięknych kobiet. Była tu w sprawie biznesowej i jedzenie nie powinno go zakłócać. Przynajmniej na razie.
Ucieszył ją to, że czarownica podchwyciła skwapliwie temat i podzielała entuzjazm młodej lady Burke. W kącikach warg pojawił się lekki uśmiech świadczący o tym, że podoba się jej przebieg tej rozmowy. Madame wykazywała się znajomością tematu oraz własną inicjatywą, a tego jej było potrzeba gdy rozmawiała z kimś o wspólnym działaniu.
-Pomysł połączenia wydaje się być bardzo zgrabnym planem. - Siedziała nieruchomo w swojej pozie, nie poprawiając ani jednego milimetra stroju. Dama w towarzystwie nie dotykała swojej twarzy, ani włosów i ubrania. Mogła sobie pozwolić na poprawę gdy nikt nie patrzył. Dlatego też jasne, drobne dłonie nadal spoczywały spokojnie na kolanach, odcinając się swoją bielą od czerni sukni. -Pytanie jakie nasuwa się od razu, czy premiera również miała by wydźwięk taki jak wernisaż, czy miałaby mieć jedynie charakter rozrywkowy? - Jeżeli można było z tego zrobić coś większego i poruszyć pewne struny społeczeństwa na dwa różne sposoby tym lepiej. Część biletów mogłaby być dostępna za darmo wcześniej opłacona przez, chociażby rody szlacheckie, czy damy z tychże rodzina lub do wygrania w jakimś konkursie czy też loterii aby jeszcze bardziej zaangażować społeczeństwo magiczne. Opcji było wiele, należało jednak na samym wstępie ustalić jak dokładnie takie wydarzenie miałoby wyglądać.
-Nie chcę wchodzić Madame, w jej pracę, dlatego pytam o tę premierę. - Dodała jeszcze gwoli wyjaśnienia by nie było żadnych nieporozumień i wątpliwości w intencje lady Burke. -Ze względu na umiejscowienie ale również wnętrza La Fantasmagorie pomyślałam o tym właśnie miejscu na wernisaż. Ponadto lady doyenne Rosier bardzo chwali sobie magiczny teatr oraz pani umiejętności zarządzania tym miejscem. - Dorzuciła swobodnie i bez mrugnięcia okiem osobę przyjaciółki do rozmowy.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 30
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Gabinet towarzyski - Page 7 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

Obserwowała Primrose z nieustającą, pełną szacunku uwagą, chcąc podkreślić, że jest całkowicie skupiona na rozmowie i na skromnej personie arystokratki. Tak właściwie było, choć myśli Deirdre uciekały także w stronę krewnych lady Burke, zwłaszcza tych związanych z działaniami Rycerzy Walpurgii. Siedząca przed nią szlachcianka miała prawdziwe szczęście: należała do rodziny, która jawnie popierała Czarnego Pana nie tylko politycznie i finansowo, ale przede wszystkim bezpośrednią służbą. I choć dawno nie widziała Edgara na spotkaniach w Białej Wywernie, a Craig utracił część otrzymanych łask, to scheda słynącego z hołubienia czarnomagicznym tradycjom rodu dalej robiła wrażenie na każdym szanującym potęgę czarodzieju. Perfekcja skromnej, ale najwyraźniej hardej czarownicy, potomkini legendarnej Asy, przypadła Mericourt do gustu. - Zgadzam się, Anglia wiele zyskała na inspiracjach zaczerpniętych z odległych hinduskich ziem - potwierdziła krótko, choć nie czuła się pewnie w tematach magicznego kolonializmu. O Dalekim Wschodzie wiedziała tyle, ile wyszeptała jej matka, a informacje dotyczyły tylko Chin i tamtejszego orientu spod znaku złotych smoków, najstarszej magicznej tradycji świata i specyficznych rytuałów, mieszających elementy azjatyckiej kultury. Pomimo swego pochodzenia traktowała je z dystansem, tak jak brytyjczycy: ot, odrobina pikanterii, egzotycznej przyprawy, podkreślającej smak znanego i lubianego dania. Nic głębszego, nic bardziej pouczającego - choć ostatnio Dei odczuwała potrzebę dokładniejszego zbadania swych korzeni. Na razie nie miała na to jednak czasu, La Fantasmagoria wymagała coraz więcej jej troski, lecz każda opcja rozwoju magicznego baletu napełniała ją dumą.
- Z założenia nie ustalamy repertuaru pod polityczną tematykę. Zapewniamy naszym twórcom pełną niezależność, oczywiście wybierając najlepszych literatów, scenarzystów, choreografów i dyrygentów - zaczęła ostrożnie, nie musząc dodawać, że najlepsi oznaczali także tych o słusznych poglądach, które przemycali w swej pracy. - Również większość najlepszych baletów, zwłaszcza tych napisanych w Rosji i Francji, opiewa raczej problemy miłosne niż wojenne, choć oczywiście i ta tematyka splata się ze sobą niejednokrotnie niezwykle ściśle - dodala, posyłając Primrose lekki uśmiech, jakby w zastanowieniu, czy i lady Burke spostrzega tę zależność. Im koszmarniejsza wydawała się rzeczywistość, tym ludzie bardziej cenili bliskość drugiego człowieka. - Oczywiście nawet w prostym, choć kultowym już Pas de quatre można subtelnie zasugerować widzowi tematy do przemyśleń. Metaforycznie przedstawić czwórkę baletnic jako...na przykład, niektóre buntownicze hrabstwa, symbolicznie zasugerowane w strojach czy charakteryzacji. Ich zamęt, początkowy chaos, który potem, pod wpływem światła i czystości, przeradza się w czyste piękno - zaproponowała na głos, świadoma, że to tylko krótka, wymyślona na szybko propozycja. - Gdybym miała więcej czasu, mogłabym przedyskutować to z zespołem literatów, choć obawiam się, że przygotowania nowego baletu mogą potrwać wiele tygodni, kto wie, może nawet miesięcy. Jeśli więc zależy lady na czasie, wernisaż mógłby być politycznym uzupełnieniem pełnego piękna muzyki i tańca wieczoru. Zamierzamy wystawić niedługo L'Oiseau de feu na podstawie libretta Fokina - poinformowała, lekko marszcząc brwi, sama nie do końca wiedząc, czy treść baletu udałoby się powiązać w jakiś sposób z poprawnymi poglądami lub aktualną sytuacją w kraju. Zależało jej na współpracy z lady Burke, jednakże nie ślepo; miała swoją dumę i dbała o dobre imię La Fantasmagorii, nie chcąc, by ta stała się ślepą tubą propagandową. Widocznie Evandrze też na tym zależało - Deirdre nawet nie mrugnęła, gdy Primrose przywołała osobę lady doyenne, uśmiechnęła się tylko skromnie, z leciutkim zadowoleniem.
- Doprawdy? Są lady blisko? - dopytała uprzejmie, dopiero teraz próbując zwizualizować sobie wyniosłą brunetkę jako część arystokratycznej socjety. Przyjaźniły się - czy tylko mijały na salonach, gdzie Evandra w okrągłych słowach chwaliła działalność swojego hojnego prezentu od małżonka? - Bardzo mnie to cieszy. Niezwykle zależy mi na tym, by ten artystyczny przybytek, stworzony przecież jako dowód miłości lorda nestora do swej przepięknej małżonki, rozwijał się i zbierał najdoskonalsze recenzje. Zadowolenie lady Evandry jest moim priorytetem - wyznała ze spokojem, pochlebczo, oczywiście, że tak, lecz nie przeciągała struny ani nie osładzała fałszu. Mówiła szczerze, choć oczywiście skrywając dwuznaczność intencji oraz dodatkowe powody, sprawiające, że tak bardzo zależało jej na opinii żony swojego kochanka.


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I know it hurts
you know I'd quench that thirst

{feel your body closing, I can rip it open}
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 61
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt

Powrót do góry Go down

Jasne palce zastukały delikatnie o kolano, na którym spoczywały, kiedy lady Burke uważnie słuchała słów Madame. Spojrzała ponad ramię kobiety zbierając myśli, układając je w jedną całość, szarozielone oczy pełne skupienia nie widziały tego na co patrzą, a jedynie wyobrażenie tego co mogło się wydarzyć na takim wieczorze.
-Chcemy dać ludziom wizję przyszłości. Ukierunkować ich myśli. - Odezwała się po dłuższej chwili milczenia wracają spojrzeniem na twarz swej rozmówczyni. -Sprawić aby sztuka uświadomiła wielkie poświęcenie, za którym idzie jeszcze lepsza przyszłość.
Nie chciała robić wielkiego przedstawienia, ogromnego szumu by nie zniechęcić mieszkańców Londynu, którzy pomyślą, że to nie dla nich, nie na ich kieszeń. -Co pani myśli o czytanej poezji w akompaniamencie odpowiedniej muzyki? - Balet był dobry, był wręcz świetnym pomysłem, ale obawiała się, że rozmyje się to z celem. A to właśnie jego nie chciała utracić? -Poezja wojenna przeplatana z miłosną?
Zgadzała się w pełni z egzotyczną czarownicą, że za wojną, wizją rychłej śmierci szła płomienna miłość. Przynajmniej w literaturze, którą zaczytywała się jeszcze jakiś czas temu. Ostatnie jednak przeżywa uświadomiły ją, że takie historie spotykało się jedynie w opowieściach. Życie nie było pełne miłosnych wzlotów i uniesień. Nie oznaczało to, że nie należało do tego dążyć, a teraz w szczególności musieli dać ludziom nadzieję. Zima, przy ograniczonym dostępie do żywności i podstawowych produktów, jawiła się wybitnie ciężko. Sztuka miała być chwilą ucieczki, nadzieją na lepsze jutro, wizją, która zostanie zaszczepiona w głowach, w umyśle i sercu mieszkańców Londynu, którzy poniosą ją dalej.
-Jeżeli jednak ten pomysł jest zbyt niepasujący do tego miejsca, to myślę, że pozostaniemy przy samym wernisażu. Nie chciałabym obciążać pani ekipy dodatkową pracą, która nie należy do najłatwiejszych. - Nie musiała być znawcą teatru aby mieć świadomość, że występowanie na scenie oznaczało lata i godziny ciągłych treningów, wręcz wykańczających ciało. Nie chciała by pracownicy czuli się wykorzystywani w imię ideałów. To by tylko zniweczyło cały cel tego przedsięwzięcia.
Brew delikatnie drgnęła, kiedy usłyszała płomienną mowę na temat zadowolenia lady doyenne. Gdyby coś piła niechybnie by się zakrztusiła napojem. Musiała przyznać, że Madame była biegła w sztuce prowadzenia konwersacji i tworzenia pozorów. Jakże inaczej ją teraz odbierała gdy znała pewien sekret, który niechybnie nie chciałaby aby wyszedł na jaw. -Znamy się z lady doyenne dość dobrze, a jako osoba wrażliwa na sztukę bardzo ceni sobie to miejsce, wiedząc jak ważna spełnia rolę w naszej magicznej społeczności. - Odpowiedziała trochę na około. Nie było ważne jak bardzo były ze sobą kobiety zżyte, choć w ostatnim liście Evandra zachęcała Primrose aby ta poznała Madame. Właśnie to czyniła, a skoro przyjaciółka nie dażyła czystą nienawiścią tej kobiety, to lady Burke nie miała tym bardziej powodów do tego.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 30
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Gabinet towarzyski - Page 7 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Powrót do góry Go down

Spokój, jakim emanowała Primrose, bardzo się jej podobał. Spodziewała się raczej rozkapryszenia oraz pretensji, ewentualnie przesadnego podekscytowania, które zupełnie rozmyłoby zdrowy rozsądek. Pomysł propagandowego - choć to słowo nie padło na głos, obydwie wiedziały, czym tak naprawdę miał być wernisaż oraz jego polityczna otoczka - spotkania towarzyskiego pod artystycznym patronatem był dobry, lecz trudny w realizacji. Mniej twardo stąpająca po ziemi dama mogłaby domagać się spełnienia swych żądań niezależnie od ograniczeń czasowych czy finansowych, po prostu musząc zaistnieć jako perfekcyjna organizatorka. Lady Burke nie naciskała, nie próbowała zastraszyć ją bądź wręcz rozkazać, by wypełniłą jej wolę i podała zasoby La Fantasmagorii na złotym talerzu: szukała rozsądnych rozwiązań, potrafiąc znaleźć satysfakcjonujący dwie strony kompromis. Deirdre jeszcze przez chwilę ważyła słowa brunetki, po czym pokiwała powoli głową, nie dając po sobie poznać, że umiejętność dostosowywania się do sytuacji rozmówcy zrobiła na niej duże wrażenie. Żadnego tupania nóżką, że polityczny balet ma się odbyć teraz-zaraz, niezależnie od repertuaru, żadnych pretensji oraz sugestii, że skośnooka wiedźma nie nadaje się na to stanowisko. Jedynie rozsądne wypowiedzi oraz szukanie najlepszego rozwiązania.
- Może faktycznie to najlepsze rozwiązanie, lady Burke - zgodziła się ze spokojem, nie mając problemu z przyznaniem Primrose racji. Dostosowywanie na siłę opracowanego już repertuaru mogło przynieść więcej problemów niż korzyści. - Jednakże w zakresie wieczorku poetyckiego niestety nie pomogę, poezja nie jest moją mocną stroną, co innego muzyka: tu mogę bez wątpienia polecić kilku współpracujących z nami twórców - kontynuowała, coraz bardziej przekonując się do tego pomysłu. Poezja zbliżała ludzi, pomagała przetrawić skomplikowane emocje, a boczna sala La Fantasmagorii wydawała się idealnym miejscem do względnie kameralnego przedsięwzięcia, dodającego całemu wydarzeniu niepowtarzalnej atmosfery. - Jeśli więc lady wzięłaby na siebie uzyskanie kontaktów z poetami, myślę, że zorganizowanie podobnego wydarzenia tuż obok wernisażu tutaj, w naszym balecie, byłoby jak najbardziej możliwe - uśmiechnęła się lekko do rozmówczyni, jak zwykle to jej zostawiając podjęcie ostatecznej decyzji. - Słyszałam, że wiele dam próbuje swych sił w pięknie poezji. Może niektóre dałoby się przekonać, by w elitarnym gronie podzieliły się swą twórczością? - arystokratki nie występowałyby przecież przed pospólstwem na targu, a w La Fantasmagorii, w słusznej sprawie. Wiązało się to z wieloma niewiadomymi oraz potencjalnie skazywało na znoszenie fochów dziedziczek szlacheckich rodów, lecz te komentarze Mericourt zachowała dla siebie. Była gotowa przecierpieć pewne trudności dla osiągnięcia celu, zbieżnego zarówno dla niej, jak i dla lady Burke. Każda mogła skorzystać na wernisażu i wieczorze poetyckim, a renoma La Fantasmagorii zostałaby po raz kolejny wzmocniona.
- O tak, lady Rosier faktycznie sprawia wrażenie niezwykle wrażliwej na piękno. Ma rzadko spotykane wrażliwe oko, a przede wszystkim serce na cudo sztuki- pochwaliłą Evandrę ponownie, delikatnie, bez kłamstwa, choć tak naprawdę nie znała jej od tej strony najlepiej. Ba, czy znała ją w ogóle? Wydawało się, że zaczyna to robić, wślizgując się pod marmurową kreację półwili, gdzie dostrzegała coraz więcej kuszących i zaskakujących elementów tylko pozornie kruchej konstrukcji arystokratki. - Mam nadzieję, że działania samej lady w La Fantasmagorii również lady Evandrę ucieszą. I że otrzyma ona specjalne zaproszenie na wernisaż - dodała łagodnie, lekko przekrzywiając głowę w bok, choć tak naprawdę miała nadzieję na to, że Primrose i Evandra nie są na tyle blisko, by dzielić się intensywnymi sekretami. Nie, lady Rosier na pewno nie podzieliłaby się z przyjaciółką opowieścią o zdradzie, zresztą, gdyby tak zrobiła, zapewne Primrose zrównałaby Deirdre z ziemią, a nie w tak kulturalny i rzeczowy sposób planowała uroczy wieczorek towarzyski.


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I know it hurts
you know I'd quench that thirst

{feel your body closing, I can rip it open}
OPCM : 40
UROKI : 6
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 61
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt

Powrót do góry Go down

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Gabinet towarzyski

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach