Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Salon
AutorWiadomość
Salon [odnośnik]03.03.19 17:54

Salon

Niewielkie jak na salon pomieszczenie. W centralnej części znajduje się kanapa z parą foteli. Meble otaczają niewielki, niski, kwadratowy stolik. Pod wszystkim rozpostarty jest prostokątny dywan w stonowane, geometryczne wzory. Na przeciw znajduje się kominek kiedyś podłączony do sieci fiu, a dziś będący jedynie elementem wystroju oraz zimowej rozrywki. Na jednej ze ścian znajduje się niewielka komoda z alkoholami, szklankami, płytami oraz magicznym gramofonem. Tuz obok ścianę podpiera wiolonczela. W salonie za ciężkimi, grubymi zasłonami odnaleźć można też balkon. Na przeciwległej do wejścia z kuchni ścianie są drzwi do łazienki oraz sypialni. W całym pomieszczeniu panuje porządek, jest schludnie, czysto. Wszystko ma swoje miejsce na półkach. Nie ma żadnych bibelotów, upiększaczy.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Find your wings




Ostatnio zmieniony przez Anthony Skamander dnia 17.10.19 14:39, w całości zmieniany 4 razy
Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Re: Salon [odnośnik]03.03.19 17:56
17 październik - eliksir samoregeneracji


Zawsze wstawała o świcie. Nauczyła się tego już w domku ciotki Euphemii. Surowej krewnej, która przejęła nad nią opiekę, gdy Poppy liczyła sobie zaledwie kilka lat po tragedii jaka spotkała dziewczynkę. Pan i Pani Pomfrey zginęli podczas pożaru ich domu w pewną wiosenną, tragiczną noc. Ich córka została więc umieszczona u najbliższej krewnej. Siostry ojca, która po swoim mężu nosiła nazwisko Diggory. Ciotka Euphemia była kobietą nader surową. Nie miała w sobie zbyt wiele ciepła, za to bardzo skutecznie egzekwowała przestrzeganie zasad obowiązujących jej w domu. Jedną z nich był zakaz wylegiwania się w łóżku i lenistwo. Zarówno jej synowie, jak i Poppy, mieli wstawać wcześnie i wziąć się za robotę. Pomoc w gospodarstwie albo naukę. Nawyk wstania o poranku pozostał jej do dziś. Nie było więc dla niej żadnym problemem, by spotkać się ze Skamanderem tak wczesnym rankiem.
Anthony także mieszkał w Londynie, podróż więc nie trwała zbyt długo. Obudziwszy się ubrała prostą, skromną szatę składającą się z długiej, powłóczystej spódnicy i białej koszuli, splotła długie, ciemne włosy w warkocz i wypiła filiżankę mocnej kawy. Do wiklinowego koszyka zapakowała zakupy, które przygotowała wcześniej oraz kilka porcji wywaru pieprzowego, mogącego pomóc przy przeziębieniu, po czym wyszła na ulicę i wezwała Błędnego Rycerza. Potrafiła latać na miotle, niezbyt jednak przepadała za tą formą transportu. W spódnicy latanie nie było za wygodne.
Pojawiła się u progu mieszkania należącego do Anthonego Skamandera wczesnym rankiem, na tyle wcześnie, by mogła go zbadać, wyjaśnić mu w czym tkwi sedno sprawy, z którą zwróciła się doń o pomoc i wytłumaczyć co zrobić. W wiklinowym koszu spoczywała także fiolka z prototypem eliksiru samoregeneracji. Poprawiwszy kosmyk włosów, który wymknął się splotowi, odnalazła drzwi o właściwym numerze. Zapukała w nie. Najpierw delikatnie, później jeszcze dwa razy - tym razem mocniej.
Denerwowała się. Zarówno przez to, co miało miejsce w Stonehedge, o czym przeczytała w Proroku Codziennym, jak i jego list. Napisał przecież,że nie czuje się najlepiej. A ona musiała go poprosić jeszcze o pomoc związaną z eliksirem samoregeneracji. Nie miała jednak innego wyjścia. Inni aurorzy z Zakonu Feniksa nie byli zbyt chętni do pomocy, za wyjątkiem Sophii, a czas ją naglił.
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Salon [odnośnik]05.03.19 3:56
Minął blisko tydzień od wyjątkowo głośnego szczytu w Stonehenge. Anthony nie czuł się pomimo upływającego czasu lepiej. Koszmary obdzierały go ze snu sprawiając, że dnie mijały mu na krążeniu po pomieszkaniu. Kontemplował nad własnymi myślami, wspomnieniami. Porządkował je wzbogacając o niedawno minione rozmowy. Z Samuelem, Brendanem oraz Solene. Konfrontował wspomnienia doszukując się tych skaz, które mu na nich uczyniono. Jak na razie nie umniejszało to poczucia, które wziąć było w nim nieprzeciętnie sine. Nękało. Wykradało te krótkie chwile snu, które i tak wydzierały koszmary w konsekwencji był właściwie cały czas na nogach. Od opuchniętych, podkrążonych oczu ziało zmęczenie. Schudł przez brak apetytu z powodu ciągle utrzymującej się gorączki wywołanej uprzykrzającego magicznego przeziębienia. Irytowało go. Tym bardziej, że pomimo mijającego czasu wcale nie ustępowało. Poprosił więc Poppy o pomoc i jak się okazało mógł jednocześnie jej się odwdzięczyć. Wcale mu to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Być może to, że się do tego zobowiązał pomoże mu w zmobilizowaniu się do powrotu. Od tamtego wydarzenia przebywał na urlopie. raz w tym czasie pojawił się w biurze utwierdzając się w przekonaniu, że zrobił słusznie. Było jeszcze za wcześnie, czuł się za słaby. Dał sobie jednak czasu jednak o niewiele się jego sytuacja poprawiła. Poczuł dziwną obawę. Co jeżeli znów pójdzie do Biura i okaże się ponownie, że nie da rady? Co jeżeli sytuacja się powtórzy za miesiąc, rok...? Niepokój wzmagał podobne myśli. Obietnica złożona Poppy mogła mu pomóc skonfrontować się z obawami. Pójdzie dziś. Może nie na akcję, lecz trening.
z myśli wyrwało go pukanie. Dopiero te silniejsze, intensywniejsze przywołało go do rzeczywistości. Podniósł się z kanapy odkładając trzymaną w ręce powieść na stoliku. Hrabina zaskrzeczała nieprzyjemnie, wrednie co upomniało Skamandera o tym by zamknąć za sobą drzwi prowadzące do salonu. Nie chciał by zwierze zrobiło uzdrowicielce krzywdę. Spojrzał przez judasza upewniając się czy to na pewno ona. Uchylił drzwi zachęcając zapraszającym gestem do wejścia głębiej.
- Doceniam, że znalazłaś dla mnie czas. Myślę, że przysiądziemy w kuchni. W salonie zamknąłem sowę. Bywa paskudna w zachowaniu - wyjaśnił. Po raz pierwszy zapewne można go było również zobaczyć w nieformalnym ubiorze który poza mieszkaniem był jego niemalże drugą skórą. Oblekał go dziś sweter oraz luźne spodnie nie posiadające kanta - Pozwól... - podszedł chcąc pomóc jej z płaszczem, który następnie odwiesił w odpowiednie miejsce.


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Re: Salon [odnośnik]05.03.19 15:01
O tym, co miało miejsce w Stonehedge, Wiltshire, przed zaledwie tygodniem dowiedziała się z gazety. Sama nie była świadkiem z oczywistych przyczyn - nie miała czystej krwi. A nawet gdyby urodziła się córką czarodziejów nieskazitelnie czystych, to nie planowałaby się tam pojawić. Miała wyjątkowo niskie mniemanie o przedstawicielach stanu wyższego, a to, co się stało, jedynie potwierdziło, że miała w tym całkowitą słuszność. O wszystkim przeczytała w Proroku Codziennym. Tak bardzo ją to zszokowało, że zapomniała o zaparzonej herbacie i całkiem wystygła, nim o sobie o niej przypomniała. Zimna nie nadawała się do picia, musiała więc ją wylać (z żalem, bo nie lubiła marnować niczego) i tym razem przygotować sobie filiżankę mocnej melisy. Każdy kolejny miesiąc utwierdził Poppy w przekonaniu, że świat stacza się po równi pochyłej w dół, a chmury wiszące nad Wielką Brytanią i ich społeczeństwem są coraz cięższe. Naprawdę trudno było z tym przejść do porządku dziennego.
Kilka dni wcześniej odwiedziła Puddlemere, gdzie na prośbę serdecznego przyjaciela, lorda Archibalda Prewetta, zajęła się jednym ze sprawców trzęsienia ziemi w Stonehedge. To, co myślała o rzuceniu tego zaklęcia, zachowała dla siebie. Lord Macmillan był w wyjątkowo złym stanie psychicznym. Uleczyła jego bolesne stłuczenia, uspokoiła zaklęciem, zaleciła kilka eliksirów, które powinny były mu pomóc w dojściu do siebie - choć to będzie bardzo trudne, po torturach zaklęciem Cruciatus...
Ściągnęła brwi w pełnym powątpiewania wyrazie, kiedy Skamander otworzył jej drzwi. - Dzień dobry, Anthony - przywitała się grzecznie, obdarzając go badawczym, uważnym spojrzeniem. - Muszę powiedzieć, że nie wyglądasz najlepiej... - wyznała szczerze. Był blady, słaby, wyraźnie schudł, a czujne oko uzdrowicielki potrafiło od razu dostrzec drobne niuanse. Machnęła ręką, dając znak, że jej wizyta to nic takiego. - Dla was zawsze znajdę czas. Zwłaszcza, gdy potrzebujecie mojej pomocy - stwierdziła Poppy.
Podała mu płaszcz z wdzięcznością za ten elegancki, dżentelmeński gest. Skinęła głową, kiedy zaproponował przejście do kuchni; przekonała się już, że jego sowa bywała nieprzyjemna, gdy wylądowała ostatnio na jej parapecie, niosąc list od właściciela. Musiała zamknąć swoje koty w sypialni, aby nie doszło pomiędzy nimi, a ptaszyskiem do krwawego pojedynku.
- Dobrze, bo widzę, że potrzebna ci zdrowa zupa. Zrobiłam zakupy - powiedziała Poppy, unosząc wyżej wiklinowy koszyk, w którym przyniosła warzywa i porcję mięsa, owiniętą w brązowy papier.
Nie mogła się powstrzymać - od razu uniosła rękę, aby dotknąć dłonią bladego czoła aurora. Było rozpalone.
- Ależ masz wysoką gorączkę! Dlaczego nie napisałeś do mnie wcześniej? - bez zwłoki wyciągnęła z kieszeni spódnicy różdżkę z wierzby i wyrzekła: - Pugno Febris!
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Salon [odnośnik]05.03.19 15:01
The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 6

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Salon HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Salon Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon [odnośnik]06.03.19 12:14
- Tak się też czuję - przyznał miękko ciesząc się w duchu, że czarownica znalazła dla niego chwilę. Może coś na to zaradzi bo on sam nie miał już pomysłu na to w jaki sposób mógłby poprawić swój stan. Czas niekoniecznie był mu w tym momencie pomocny.
Widząc, ze miała ze sobą torbę z zakupami pomógł jej ściągnąć wierzchnią część szaty. Poranki były wyjątkowo chłodne. Następnie poprowadził ja do kuchni do której wchodziło się zaraz z przedpokoju z którym tworzyła niemalże integralną całość.
- Nie trzeba było - poczuł się tak, jakby ją trochę za bardzo kłopotał, tym bardziej, że za bardzo nie miał apetytu. Miał nadzieję, że czarownica po sporządzeniu jedzenia nie będzie nad nim wisiała badawczo obserwując jego postępy w łyżkowaniu - Pomogę ci się wypakować - zaproponował mając w tym nieco swojego interesu. Chciał bowiem zweryfikować co też czarownica planowała gotować i czy mogło to być z założenia przez jego żołądek akceptowalne. Był tak trochę dość wybredny. Wypakowywał więc wszystko powoli z koszyka na blat kuchennego stołu. Uważniej przyjrzał się marchewce, czy pietruszce notując by zwrócić Poppy uwagę by tych wynalazków nie kroiła zbyt drobno. Przerwał swój rekonesans w chwili w której uzdrowicelka podeszła do niego przykładając drobną dłoń do czoła.
- Nie sądziłem, że będzie się to tak długo utrzymywało. Pierwszy raz zdarzyło mi się złapać tak silne przeziębienie. zastanawiałem się przez chwilę czy powinienem sięgnąć po auxilik czy byłby to jednak przerost formy nad treścią? - on sam uważał, że na przeziębienie nie było lekarstwa i wystarczyło je przeczekać, lecz chyba zmienił w tej materii już zdanie kiedy to zaklęcie Poppy z łatwością poprawiło mu samopoczucie. Gdyby wiedział, że byłoby to takie proste to faktycznie zgłosiłby się do niej wcześniej.
- Wspominałaś w liście na temat swoich badań. jak wyglądają twoje postępy? - podpytał nieco zaintrygowany - To jest coś powiązane z tym eliksirem, który podałaś mi wtedy w mungu czy to było coś innego?


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Re: Salon [odnośnik]06.03.19 13:09
Aura pogodowa w drugiej połowie października wciąż była dla Wielkiej Brytanii dość łagodna, jednakże zdecydowanie zdradliwa. Zwłaszcza ten zimny wiatr! Jakże łatwo było teraz o złapanie przeziębienia i magicznego kataru. Połowa uczniów w Hogwarcie chodziła teraz zasmarkanych i Poppy nie nadążała z warzeniem Auxiliku oraz przygotowywaniem wywaru pieprzowego.
- Och, to żaden kłopot, Anthony, nie przejmuj się tym - machnęła ręką w zbywającym geście. Oczywiście, że trzeba było. Z tego co wiedziała, to wciąż nie posiadał żony, nie nosił obrączki, to kto mu miał ugotować? Dieta rodzaju męskiego rodzaju stanu wolnego opierała się zazwyczaj na daniach na wynos, piwie oraz kanapkach. Absolutnie niewskazanych w czasie poważnej grypy. Z wdzięcznością przyjęła pomoc, gdy zaczął wypakowywać zakupy z wiklinowego koszyka. Poppy rozejrzała się za większym garnkiem.
- Usiądź, to cię osłucham - wskazała na krzesło, musiała sprawdzić płuca. - Boli cię gardło? Pokaż mi je.
W chwili, gdy Skamander zajął miejsce na krześle - upierała się, jeśli miała mu pomóc - przebedała go uważnie. Sprawdziła jak źrenice reagują na światło, osłuchała płuca, czy nic w nich nie zalega, zajrzała do gardła, aby sprawdzić, czy na migdałkach nie ma ropnych nalotów. Ruchy miała zdecydowane i pewne.
- Będziesz żył - stwierdziła w końcu. Mężczyznom zawsze wydawało się, że przeziębienie to stan agonalny. - Po zupie wypijesz wywar pieprzowy, który przyniosłam. Auxilik to dobry pomysł, ale nie mam go teraz przy sobie. Mogę przesłać ci go sową dziś wieczorem. Masz się też ciepło ubierać. Szalik i czapka. Październikowy wiatr jest bardzo zdradliwy, a jak się jeszcze bardziej podziębisz, to grypa przykuje cię do łóżka. Może nawet dostaniesz zapalenia płuc, dlatego noś tę czapkę - mówiła Poppy, powtarzała to wielu pacjentom tysiące razy; zazwyczaj jej nie słuchali i chodzili nawet w najmroźniejsze zimy z rozchełstanymi płaszczami i bez kalesonów, czy grubych rajtuz, a potem dziwili się, że w nerkach boli.
Skończywszy badanie podeszła do blatu, aby zacząć obierać jarzyny.
- Właściwie to prawie skończyłam już prace. Jestem przekonana, że będzie działał jak należy, ale muszę to sprawdzić, a skoro... No wiesz. I tak idziesz w teren, to pomyślałam, że mógłbyś mi pomóc... - mówiąc to odwróciła twarz do okna, aby nie widział jej zaczerwienionych policzków. - Nazwałam go eliksirem samoregeneracji. Powinien wzmacniać organizm tak... Profilaktycznie. Jeśli czarodziej, który go wypije, zostanie zraniony, rany te po części zregenerują się same - wytłumaczyła działanie swojego eliksiru najprościej jak potrafiła. - Jeśli dalej pragniesz mi pomóc, to wypij go proszę w odpowiedniej chwili. A po wszystkim... Wezwij mnie, jeśli nie będziesz mógł tu dotrzeć. Chyba, że masz coś przeciwko, bym na ciebie zaczekała?
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Salon [odnośnik]06.03.19 14:56
Naturalnie, że łatwo było się domyślić iż raczej sobie nie gotuje. W półkach za dużo jedzenia nie było tak samo zresztą jak naczyń. Nie oznaczało to jednak, że Skamander nie lubił sobie dobrze zjeść. Miał kilka swoich ulubionych miejsc oraz pozycji w menu z których często korzystał naprzemiennie. Niestety apetyt mu nie dopisywał co odbijało się również na jego wyglądzie.
- Kociołek i wszystko jest w dolnej szafce po lewej - dodał widząc, jak Poppy błądzi szukającym spojrzeniem po kuchni. Mu osobiście nie do końca odpowiadało to, że czuła się tak swobodnie z jego kuchni, lecz przemilczał tą kwestię uznając to za drobną niedogodność w dojściu do zdrowia.
Pociągnął nosem i usiadł na krześle posłusznie wypełniając wszystkie prośby uzdrowicielki. Gardło go bolało, lecz tym co doprowadzało go do szału była gorączka i katar. Diagnoza o nie-śmierci go nie zaskoczyła. To, że Poppy miała plan co z tym zrobić go uspokoiło.
- Właściwie potrafię w alchemię na tyle, że mógłbym sam sobie go przyrządzić tylko musiałbyś mi przypomnieć recepturę - nie był ignorantem jeżeli chodziło o posiadanie tak elementarnej wiedzy jaką była astronomia znajdująca również zastosowanie w codziennych. Zanotował w pamięci jej zalecenia do części których na pewno się zastosuje. Niektóre brzmiały mu zwyczajnie zbyt maminie by mógł je uznać za faktyczne skuteczne w doprowadzeniu go do ładu.
- Właściwie nie tyle co w teren co na trening. Umówiłem się z Samuelem. W obecnym stanie moje uczestnictwo w jakiejkolwiek akcji stanowiłoby zagrożenie dla jej powodzenia. Mam nadzieję, że to nie problem - poprawił ją i wyjaśnił sprawę by następnie zrobić nieco zaskoczoną minę na temat pomysłu by na niego tu czekała. Myśl, że miałby zostawić kogoś samego w jego mieszkaniu budziła falę niepokoju oraz nieco niedorzecznych scenariuszy z którymi nie czuł się przy Poppy za wygodnie. Poruszył palcami jednej dłoni tak jakby mielił nich niewidzialne sukno - Nie mógłbym wysłać ci później zaobserwowanych efektów sową? - podpytał zastanawiając się jak po treningu miałby tu wrócić o własnych siłach. Musiałby chyba poprosić Samuela o to by go oszczędzał - A te obrażenia musza być od magii czy bardziej mechaniczne by eliksir zadziałał? - podpytał mając w głowie nieco niepokojący pomysł na to by od ręki zadowolić uzdrowicielkę.


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Re: Salon [odnośnik]06.03.19 20:12
Wyraźne braki w zapasach oczywiście zauważała. Nie pochwalała. Tym bardziej stołowania się na mieście. Nie dość, że toto drogie, to jeszcze nie takie zdrowe, bo przecież najlepsza to kuchnia domowa, ot co. Nic dziwnego, że się Skamander rozchorował, jeśli zdrowej zupy i porządnej porcji jarzyn nie zjadł, taka prawda. - Chyba nie gotujesz w tym samym kociołku i zupy, i eliksirów... - mruknęła z trwogą. Przecież mógł się zatruć, na miłość Merlina! Pokręciła głową i wyjęła średniej wielkości garnek. - Skoro jesteś pewny, że sobie poradzisz, to pisz: dwie garście liści dębu, pięć sztuk owoców dyptamu, jeden cały korzeń asfodelusa, fiolka żółci niedźwiedzia i trzy włosy z grzywy hipokampusa. Powinieneś je mieć w zapasach, jeśli czasami odwiedzasz aptekę. Dodajesz je w takiej kolejności w jakiej podyktowałam. Doprowadzasz do wrzenia, a potem trzymasz kociołek na małym ogniu i mieszasz zgodnie ze wskazówkami zegara.
Znała na pamięć recepturę tego prostego, lecz niezwykle przydatnego eliksiru, który nie dopuści do nawrotu gorączki, a z pewnością wyeliminuje bóle głowy i osłabienie.
- Obawiam się, że to niemożliwe. Wybacz, ale nie dostrzeżesz najdrobniejszych zmian i szczegółów, nie jesteś uzdrowicielem, muszę ocenić i zobaczyć to sama - odparła z pełnym przekonaniem. Akurat w wiedzę o ludzkiej anatomii Anthonego i eliksirach leczniczych szczerze wątpiła, jego notatki na nic się jej nie przydadzą. - Jeśli to trening z Samuelem, to mogę udać się z tobą na miejsce i zaczekać. Opatrzę cię też po wszystkim - powiedziała, a w jej głosie wyraźnie zabrzmiała prośba. Naprawdę mocno zależało jej na tym, aby go przebadać po wszystkim - inaczej to wszystko nie będzie miało sensu. Westchnęła ciężko. - A czy czarnoksiężnicy będą rzucać w ciebie zaklęcia, czy może podejdą i zaczną jak mugole zarzynać nożem, hmm, Anthony? Muszę zobaczyć jak będą się regenerować po zaklęciach - upierała się dalej, obmywając mięso i wkładając je do garnka. Zaklęcia powinny przyśpieszyć proces gotowania, ale póki co obierała jeszcze pietruszkę. Kuchnia, nieważne, czy należała do niej, czy nie, czuła się w niej swobodnie - jak to kobieta. - Jeśli to dla ciebie problem, to nic nie szkodzi... znajdę kogoś innego... chyba - mruknęła Poppy; zaczynała mieć wyrzuty sumienia, że w ogóle go o to poprosiła.
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Salon [odnośnik]06.03.19 21:45
- Tak. Coś w tym złego? - nie widział w tym problemu, jeżeli kociołek był domyty. Tak przynajmniej uważał i nie widział powodu co do tego by zdanie na ten temat zmienić. Nie zdarzyło mu się w końcu jeszcze się struć. Chociaż to może była kwestia tego, że za bardzo ku temu nie miał okazji.
Wskazówki na temat receptury zapamiętał, a właściwie bardziej odświeżył recepturę w pamięci niż musiał się jej uczyć od nowa. Zdarzało mu się ważyć jakieś drobniejsze mikstury samodzielnie nie chcąc czekać na przydział z departamentu.
Słuchał następnie jej wyjaśnień oraz propozycji. Tak przypuszczał, że jego ocena nie będzie dla czarownicy satysfakcjonująca bo i w zasadzie on sam znał jedynie podstawy anatomii.
- Nie, jak zapowiedziałem, że ci pomogę to pomogę. Zastanawiam się tylko jak to zorganizować by nie przekombinować. Myślałem czy zwyczajnie nie mógłbym wypić tego eliksiru tutaj i rzucić na siebie przykładowo caeruleusio ale z tego co rozumiem potrzebujesz by po zażyciu wystawił się na działanie zaklęć przypominających swoim zakresem i różnorodnością jak najbardziej pojedynek, tak? Trening coś takiego będzie w stanie zrealizować bo to jest symulacja walki tylko widzisz, po nim zazwyczaj i tak zajmuje się nami medyk. Wolałbym uniknąć tłumaczenia się dlaczego chcę opuścić salę treningową w takim, a nie innym stanie bez korzystania z pomocy uzdrowiciela - I tak po wydarzeniach w Salisbury część biura miała go za niepoczytalnego. Nie chciał dawać im kolejnych powodów do utwierdzania się w tym przekonaniu - Tak będzie wiec chyba najlepiej. Jak pójdziesz ze mną. Prowadzę cie do sali byś nie musiała czekać przed departamentem. Do szesnastej jednak jest jeszcze czas - nie powinno być problemów z tym by mógł przemycić ja na teren sali treningowej i posadzić gdzieś w kącie. Od razu by się nim również zajęła i sprawdziła działanie tego swojego specyfiku. Mieli jeszcze czas który Poppy mogła poświecić na gotowanie, a on sam na dotrzymywanie jej towarzystwa w całym tym procesie. Jego bark w tym czasie zdołał kilkukrotnie odczuć zmianę pogody. Gdy zaczynała się zbliżać odpowiednia pora Skamander przebrał się w bardziej formalny strój i oboje wyszli.

|zt x2 -> tam


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Re: Salon [odnośnik]30.03.19 23:59
|7 listopada

Wstał jak zwykle skoro świt, lecz wokół i tak panowała ciemność rozświetlana pojedynczymi błyskami szalejących za oknem piorunów. Dziś nie nękały go koszmary, lecz sen i tak miał płytki, urywany. Podniósł się z łóżka z nieprzyjemnym poczuciem braku potrzeby odprawiania codziennego rytuału. Nie było potrzeby wyciągać z szafy garniturowej szaty, nie trzeba było wypędzić z materiałów koszuli zagięć, ani nie było konieczności sięgnięcia po pastę w celu przetarcia męskiego pantofla po ciemnym, skórzanym profilu. Ograniczył się więc do porannej toalety włączając w to wzięcie brzytwy w ruch, a następnie po naciągnięciu codziennych szat udał się do kuchni, gdzie wypił kawę w akompaniamencie skrzeków swej sowy, która co rusz wydobywała z siebie coś na wzór upiornego syku w akompaniamencie trzepoczących skrzydeł. Siedziała na oparciu krzesła i nie zapowiadało się by miała przestać. Auror domyślił się o co może jej chodzić - wyciągnął z szafki wędzonego, wołowego gnata i rzucił jej na podłogę. Już dawno przestał jej kupować drobne smaczki lub pokrojone mięso, kiedy to nie mogła udać się na polowanie bo zwyczajnie zbyt szybko stawała się na nowo upierdliwa. Tak miała zajęcie na dłużej. On sam nie czuł głodu. Przynajmniej nie po tym jak wypił kawy. Czując gotowość do czegokolwiek postanowił zabrać się za uwarzenie kilku mikstur mikstur. Było jeszcze na to dużo czasu, lecz i tak nie miał co z sobą zrobić, a tak specyfiki wyleżakują w tym czasie swoje.
Rozpalił w kominku ogień, a następnie powiesił go nad nim kociołek z wodą. W oczekiwaniu na to, aż wypełniająca go woda się zagotuje wyjął z najniżej półki pudełko wypełnione ingrediencjami pozawijanymi w papier lub zalegających w słoikach. Wszystkie były opisane. Bez trudu znalazł zawiniątko gryfonii, ślazu oraz rumianku. Wybrał odpowiednią ilość każdego z ziół w proporcji dwa do jednego do czterech i wielkim nożem powoli zaczął siekać ususzone ingrediencje na miał, który zaraz wylądował w kotle. W czasie gdy się parzyły Skamander wygrzebał małe, lniane zawiniątko w którym znajdowało się coś co wyglądało jak zasuszona śliwka. Była to w rzeczywistości zasuszona smocza wątroba. Była to droga ingrediencja. Nie użytkował jej na tyle często by opłacało mu się wydawać pieniądze na świeżą. Tak zawsze mógł odkroić niewielki paseczek przypominający dziwnie gibki wiór. Wrzucony do kotła momentalnie poszedł na dno. Wystarczyło dodać jeszcze nieco czegoś świeższego, jak przykładowo byczej krwi. Skamander odmierzył łyżkę i rozmieszał w kubku zimnej wody i dopiero po tym wlał do kotła. Wyjął różdżkę i poruszył nią nad naparem.

|Mieszanka antydepresyjna, serce: ślaz, A=I, E=1


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Re: Salon [odnośnik]30.03.19 23:59
The member 'Anthony Skamander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 94
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Salon Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon [odnośnik]31.03.19 0:22
Pod wpływem różdżki napar momentalnie się wykrystalizował, a w powietrzu dało się wyczuć charakterystyczna, ziołową woń. Skamander ściągnął kociołek z nad paleniska na specjalną deskę mającą uchronić podłogę przed wypaleniem. Poszedł po specjalną mała chochelkę do eliksirów i fiolę do której zlał porcję eliksiu. Zapieczętował ją korkiem i zabrał się za czyszczenie kociołka. Pomimo iż starał się uniknąć zachlapania i tak wrócił z lekko wilgotną koszulą do kuchni. Przetarł kocioł do sucha. wstał i mijając hrabinę szerokim łukiem sięgnął do szafki z której wyjął szklaną butelkę wypełnioną przezroczystą cieczą na powierzchni której unosiło się coś kwiecistego. Była to woda różana. Kubkiem na którym miał nakreślone miarki odmierzył porcję, która wraz z suszonymi płatkami ciemiernika wylądowała w kociołku, który zaś już po chwili wisiał nad ogniem. Następnie bardzo starał się skupić bo w tym momencie musiał dodać odpowiednią proporcję ingrediencji zwierzęcych. Musiały być koniecznie z rodzaju tych suchych z powodu właściwości magicznych wody różanej. Zdecydował się na sierść niuchacza, której miał już końcówkę oraz jeden kolec jeżozwierza. Pozwolił wywarowi nieco dojść do siebie, a gdy jego barwa nieco odbiegała od tej domyślnej dodał rumianku by go wykrystalizować. Poruszył różdżką nad bezwonnym naparem różdżką.

|Eliksir znieczulający, serce: płatki ciemiernika, A=I, E=1


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Re: Salon [odnośnik]31.03.19 0:22
The member 'Anthony Skamander' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 42
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Salon Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon [odnośnik]31.03.19 1:46
Coś tym razem poszło nie tak. Chyba jednak przesadził z ilością rumianku bo napar zamiast bezwonny miał w sobie coś ze słodyczy, a jego kolor był bardziej zielony niż szmaragdowy. Skamander przeciągnął ze zrezygnowaniem dłońmi po twarzy wzdychając. Czuł się trochę jakby oblał sprawdzian, lecz tak dosłowne chlapanie czekało go dopiero w łazience kiedy nad wanną szorował kociołek. Nie było to łatwe. Tym bardziej że wysiłek obudził ból w kontuzjowanym barku. Przed kolejnym warzeniem eliksiru Skamander zrobił sobie przerwę - zapalił papierosa i ćmił go w spokoju przy uchylonym oknie kuchni łypiąc na Hrabinę, która zaś z typową dla siebie wyższością pomimo senności spoglądała na niego. Darowany gnat poszarpała ogołacając go ze strzępów wołowego mięsa do białej kości. Podniósł go z podłogi owijając w gazetę, a samą podłogę ze skrupulatnością przetarł do czysta. Lubił porządek.
Niedopałek zgniótł w popielniczce po czy m podszedł go kociołka. Rozlał olej z nasion malin na dno kociołka, a potem wyskrobał do tłustej cieczy z niewielkiej, srebrnej płytki jeden wiór. Dorzucił drewna i powiesił kociołek nad paleniskiem zabierając się za siekanie ślazu oraz liści dyptamu. Nie miał w tym kucharskiej wprawy więc po prostu machał nożem tak długo aż nie uzyskał  zielonej sieczki. Tak przygotowane roślinne ingrediencje wrzucił do kociołka. Wszystko zaczęło skwierczeć. Mieszał to drewnianą łyżką i po pięciu minutach zalał wodą dorzucając suszonego skarabeusza oraz pancerzyk chropianeka. Sięgnął po różdżkę i...

|Wywar ze sproszkowanego srebra i dyptamu, serce: ślaz, A=I, E=1


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Salon
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach