Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Boltby

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Boltby - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Boltby - Page 3 Empty
PisanieTemat: Boltby [odnośnikBoltby - Page 3 I_icon_minitime14.03.19 18:41

First topic message reminder :

Boltby

Jeśli szukasz ciszy i spokoju, odpoczynku od zgiełku miasta, to Północne Yorkshire z pewnością spełni twe oczekiwania. W tych rejonach przeważają tereny zielone; polany, pola uprawne i lasy, a także niewielkie, malownicze strumyki obfite w ryby, co stanowi gratkę dla miłośników rybołówstwa.
Jedną z wielu znajdujących się tam małych wiosek jest wieś Boltby, którą zamieszkuje zaledwie czterysta mieszkańców. Większość z nich zajmuje się uprawą roli, dlatego miasteczko tętni życiem od bladego świtu, zaś wczesnym wieczorem pogrąża się w mroku. Mimo swych niewielkich rozmiarów można w niej znaleźć wart uwagi zabytek - klasztor wybudowany w piętnastym wieku i wyremontowany w dziewiętnastym. Stanowi on dumę miejscowych, którzy wkładają wiele pracy w jego utrzymanie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Tangwystl Hagrid
Tangwystl Hagrid

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6463-tangwystl-hagrid https://www.morsmordre.net/t6471-ansuz#165284 https://www.morsmordre.net/t6474-o-cholibka-chwytliwa-nazwa#165288 https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6472-skrytka-bankowa-nr-1634#165285 https://www.morsmordre.net/t6837-tangie-hagrid
Zawód : Łamacz Klątw, tester nowych zaklęć
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
And it's to cold outside
for angels to fly
OPCM : 35
UROKI : 7
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Boltby - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Boltby [odnośnikBoltby - Page 3 I_icon_minitime24.12.20 19:08

Uniosła odrobinę kącik ust ku górze jakby w potwierdzeni wypowiedzianych słów. No lepiej nie zwracać uwagi, chociaż teraz, to trochę mniej na znaczeniu było, bo przecież wzięła i z pracy zrezygnowała. Nie chciała pojawiać się w Ministerstwie po tym, jak niedopowiedziała za dużo patrolowi z Ministerstwa Magii. Różnie mogło się zadziać, a ona swoje życie nawet dość lubiła.
- Jasna sprawa, że bym mogła. - zgodziła się kiwając krótko głową. Bo przecież nie był to żaden problem. W sensie, zapewnienia. Samo ściągnięcie przekleństwa było pieruńsko trudne, ale wiedziała, że dzięki czasowi który poświęciła na zgłębianie wiedzy z zakresu starożytnych run była w stanie to zrobić. Kiwnęła jeszcze krótko głową na słowa  chwaląc ją za ściągnięcie klątwy. W sumie tym zajmowała się przez ostatnie lata. Wchodząc do chaty zaraz za aurorem. Zmarszczyła pokaźne brwi patrząc na znaczek na kopercie. Przyglądając się jej z widocznym powątpiewaniem. W końcu wzruszyła lekko ramionami, kręcąc krótko głową.
- Cudaczne. - stwierdziła krótko skupiając się jednak już tylko na papierze, który trzymała w dłoni. Miała przeczucie. Przeczucie za którym postanowiła pójść i które jak się okazało, było nawet ino dość trafnę. Zaklęcie przelało tusz na papier ukazując go na nowo. Nie skrywając już przed wzrokiem nikogo. Oddała kopertę panu Tonksowi, woląc, żeby jednak ona pozostawała w jego rękach a nie jej własnych. Skinęła krótko głową potwierdzając słowa i swoje własne przypuszczenia. W chacie niewiele więcej było do znalezienia jak sądziła. Poza tym, mieli też przecież wszystko to, co potrzebne im było żeby móc iść i tych ludzi wziąć i znaleźć. Wyszli z chaty ruszając ścieżką, którą wytyczała prowizoryczna mapa. Nie była dokładna, ale dostateczna. Zaciskała dłoń na różdżce, której nie schowała do kieszeni, rozglądając się na boki. I gdy dotarli na miejsce, a pan Tonks rzucił zaklęcie sama uniosła różdżkę. - Homenum Revelio. - wypowiedziała płynnie, czując, jak magia postępuje zgodnie z jej wolą. Ale coś zdawało się nie takie. Zmarszczyła brwi, unosząc rękę, żeby wierzchem dłoni potrzeć czubek nos. Sprawiali wrażenie jakby byli… Uniosła wzrok na aurora, kiedy się odezwał. Właśnie, pod ziemią. Nie rozumiała z początku, ale tylko do chwili kiedy jej oczom ukazała się drewniana klapa. To tłumaczyło wiele. Nie przerywała aurorowi, który zajął się tak jak uzgodnili rozmową. Stała jedynie słuchając do czasu, aż nie padło na nią spojrzenie obcego jej mężczyzny. Wtedy kucnęła przed klapą. Oplatając rękami nogi, skrzyżowała oczy z mężczyzną.
- Panie Podmore na klątwach się znam z tym zawsze mogę pomóc. - zapewniła tak jak też obiecała, klątwy - a raczej ich łamanie - było tym, na czym się znała. - Ja ufam panu Tonksowi, dobrym człowiekiem się zdaje, co nie? - zapytała przechylając trochę głową. Wydęła usta, rozplotła dłonie, by jedną z nich unieść i potrzeć nią nos. - Mówić, że rozumiem ino nie będę. Ale mnie to się zdaje, że kiedyś słyszałam, że każdy dwa wilki w sobie ma, ino wybrać musi, którego karmić chce. Człowiek z klątwą czy bez i dobrym i złym być może. To o ten wybór zawsze się rozchodzi - o wybór i sumienie. Dobrze panu z oczu patrzy, panie Podmore. Z tym co umiem, zawsze pomogę, nawet ino jeśli nasze ścieżki dalej razem nie pójdą. Pańska sowa powinna mnie wziąć i znaleźć. - skinęła krótko głową, unosząc łagodnie kącik ust, po czym podniosła się i wygładziła fałdy na spódnicy. Ostatecznie to nie do nich należała decyzja. Mogli tylko rękę wyciągnąć i na efekt czekać.




Just try. Just see.
Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : starszy auror
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 41
UROKI : 26
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Boltby - Page 3 1yGOSmf

Boltby - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Boltby [odnośnikBoltby - Page 3 I_icon_minitime24.12.20 21:16

Uśmiechnął się z ulgą i podziwem, gdy skwitowała, że jasna sprawa. Nie znał się na runach, ale czytał swoje o klątwie likantropii i wiedział, że jest niesamowicie trudna do zdjęcia. W słowach Tangwystl słyszał zaś pewność siebie, ale nie arogancję. Skamander zwerbował bardzo użyteczną sojuszniczkę.

Dzięki Tangie dotarli na miejsce, gdzie Michael zajął się rozmową jako wilkołak i znajomy Podmore'a. Może i rozumiał wiele jako likantrop, ale jeden temat wciąż sprawiał, że dreszcz przebiegał mu po plecach. Utrata kontroli. Słyszał o zabójstwie rodziny w tamtej wiosce, a Ethan pośrednio wziął za nie odpowiedzialność. Na domiar złego, zerknął jeszcze na łamaczkę klątw, jakby obawiając się reakcji człowieka na obecność potworów. Ku zaskoczeniu Tonksa, Tangie odezwała się jednak z łagodnością i mądrością. Nie udawała, że rozumie - wilkołaki same siebie nie rozumiały - ale przemawiała szczerze. Wybór i sumienie. Miała rację, to się liczyło. Może i przeszłość była zbroczona krwią, a każda pełnia niepewnością, ale każdego dnia wciąż mogli wybierać i starać się podejmować lepsze decyzje.
Ethan, spoglądając na nią uważnie, kiwnął głową. Sam został ugryziony, nie mógł skorzystać z jej oferty - ale znał likantropa, który został przeklęty. Przekaże mu słowa łamaczki klątw.

-Przybyliśmy z propozycją, z wyborem. - wtrącił Michael, wyczuwając dobry moment, by zejść na tematy polityczne i jasno przedstawić wilkołakom propozycję Zakonu. -Zdjęliśmy klątwę z waszej dawnej chaty, możecie więc wrócić po swoje rzeczy i żyć dalej, radzić sobie tak jak teraz. Możecie też dołączyć do mnie i wspólnie spędzać pełnie w miejscach nieznanym brygadzistom. Szukam takich z przyjaciółmi, razem będzie nas więcej. Próbuję też zdobyć składniki do eliksiru tojadowego, mam znajomego handlarza ingrediencjami i znam alchemiczkę zdolną go uwarzyć. - wyjawił, mając na myśli Vincenta i Charlene. -Trwa wojna, o ingrediencje trudno, więc nie mogę obiecać, że starczy dla wszystkich - ale nawet jedna porcja co pełnię mogłaby sprawić, że któryś z nas pilnowałby reszty. Zapobiegł wypadkom, obronił nas przed brygadzistami, przegnał z okolicy ludzi bez czynienia im krzywdy. Sprawdzamy zresztą każde miejsce dokładnie, potrafię nakładać pułapki, to wszystko ma sprawić, że nie natkniemy się na przypadkowych grzybiarzy ani brygadzistów w żadnym lesie. - dokończył. Lipcowa pełnia z Matthew Bottem uświadomiła mu, że razem raźniej. Szczególnie, że niektórzy potrafili kontrolować swój dar nawet bez eliksiru - Bott zachował w końcu świadomość i pamięć, Michael też miewał czasem przebłyski wspomnień. -Jeśli nie mieliście jeszcze okazji sprawdzić eliksiru tojadowego, to byłem jednym z pierwszych testerów w Ministerstwie. Zaręczam, że jest bezpieczny i działa - można spędzić całą pełnię zwiniętym w kulkę, niegroźnym. - zapewnił, odwołując się do własnej historii.
Na wzmiankę o Ministerstwie Podmore spochmurniał, ale nie spuszczał z Tonksa wzroku. Odkąd ten zaczął mówić o swoich przyjaciołach, Ethan przyglądał mu się bardzo uważnie.
-Moi przyjaciele, ci którzy mi pomagają... cóż, mogliście widzieć już plakaty z podobizną mojej siostry Justine. Działam dla Zakonu Feniksa. Wiedzą o mojej... przypadłości, ale przyjęli mnie z otwartymi ramionami. Przyjmą i was. Przychodzimy w ich imieniu, z propozycją przyjaźni i sojuszu. - obwieścił Michael, szukając kontaktu wzrokowego z Ethanem. -Kojarzę z rejestru dawny adres twoich rodziców i wiem, co stało się z pocztą w tamtej dzielnicy. Londyn wciąż płonie, Ministerstwo i zwolennicy Czarnego Pana tępią stamtąd mugoli i mugolaków, a ich ambicje sięgają na całą Anglię. Jeśli chcesz pomścić swoją rodzinę albo pomóc innym rodzinom, jeśli ktokolwiek z was wie, jak to jest być odrzuconym i nie godzi się na to dłużej... - a wiedział, że wiedzieli, wszyscy wiedzieli. Ethan sam był mugolakiem, ale nawet inni, czystokrwiści, doświadczali codziennie uprzedzeń i podejrzeń. -...dołączcie do was. Jestem starszym aurorem dla Harolda Longbottoma, nauczę was walczyć. Jeśli nie chcecie walczyć czynnie, zapewnimy wam schronienie. W przyszłości, gdy uporamy się z zagrożeniem i prawowity Minister wróci do władzy, będziemy o was, o nas, pamiętać. Rejestr się nie sprawdza, nigdy się nie sprawdzał, ale Zakon Feniksa ma na sercu los wszystkich prześladowanych. Nasz udział w tej wojnie to nie tylko wspieranie sprawiedliwości, ale i szansa na zmianę polityki wobec wilkołaków, na kontakty z alchemikami, na dostęp do eliksiru tojadowego i siatki ludzi, którzy mogą nam pomagać już teraz i będą pomagać dalej. Rozważcie to, proszę. Twoja sowa wie, jak mnie znaleźć, Ethan. Będę czekał. A jeśli traficie kiedyś na zwolenników Czarnego Pana, uważajcie. Oni podnoszą rękę na wszystkich innych. - Podmore, mugolak, wiedział o tym najlepiej.
Powiedział już wszystko, o czym chciał ich zapewnić. To do Ethana należało rozważenie sojuszu - choć wyrósł na nieformalnego lidera tej grupy, to pewnie musiał naradzić się z innymi.
-Jeśli chcecie, odeskortujemy was do tamtej chaty, żebyście zabrali swoje rzeczy bez obawy o wieśniaków. - był aurorem, da sobie radę z mieszkańcami wioski, choć wątpił, by ci zbliżali się do dawnego domu wilkołaków. -Jeśli wolicie zrobić to sami, to damy wam czas do namysłu. Propozycja zawsze będzie aktualna. - skwitował. Mówił dzisiaj szczerze i od serca, wyczuwając w Ethanie pokrewną duszę. Oby wojna go nie zniszczyła, oby Podmore nadal podzielał te same ideały.
Zerknął na Tangwystl, gdyby chciała coś jeszcze dodać. Wyprostował się, gotując się do deportacji - pod dawną chatę likantropów, lub do domu.





You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Tangwystl Hagrid
Tangwystl Hagrid

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6463-tangwystl-hagrid https://www.morsmordre.net/t6471-ansuz#165284 https://www.morsmordre.net/t6474-o-cholibka-chwytliwa-nazwa#165288 https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6472-skrytka-bankowa-nr-1634#165285 https://www.morsmordre.net/t6837-tangie-hagrid
Zawód : Łamacz Klątw, tester nowych zaklęć
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
And it's to cold outside
for angels to fly
OPCM : 35
UROKI : 7
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Boltby - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Boltby [odnośnikBoltby - Page 3 I_icon_minitime25.12.20 18:13

Powiedziała to co czuła i to co w sumie ino wiedziała. Ale nie wchodziła w żadne większe wywody, bo samo gadanie zostawiła komuś kto gadać lepiej umiał. Rzadko - a może właściwie nigdy - nie namawiała nikogo, do niczego. Bo zawsze jej papa gadał, że każdy własne decyzje podejmować musiał. Chodziło przecież o to, żeby w lustrze można było sobie samemu spojrzeć. Ona się tym kierowała i jeśli już coś doradzała, to właśnie to, żeby i ktoś inny na siebie samego mógł patrzeć. Zapewnienie, że rozumie co taki wilkołak czuć może nie byłoby prawdziwe. Ani trochę szczere, a ona kłamać i tak nie umiała - nozdrza jej się wtedy rozszerzały tak nienaturalnie i sama jakaś właśnie taka się robiła - nienaturalna. Dlatego gadała zawsze prawdę - czasem jedynie pomijając jej część. To wtedy nie było takie do końca kłamstwo. Bo nie kłamała. Pozwalała tylko, żeby ktoś pomyślał trochę inaczej, niż prawda rzeczywiście sama się przedstawiała. Kiedy skończyła mówić wyprostowała się wkładając dłonie do kieszeni, pozwalając by rozmowę na nowo przejął starszy od niej auror. Ufała aurorom, jej ociec był jednym z nich. Kolejnym, którego poznała trochę bardziej był Anthony, a on zawsze zdawał się wiedzieć, co robić. Podążała za jego słowami i poleceniami, bo wierzyła w jego rozsądek, o taki sam posądzała stojącego obok pana Tonksa. Jedynie więc stała, mierząc niebieskimi ślepiami mężczyznę, który słuchał wypowiadanych przez Michaela słów. Nie znała wielu osób z Zakonu Feniksa, ale wierzyła że sporo z nich podobna była do niej, różna, ale podobna. Ona sama zawsze potrzebowała kogoś, kto pomoże jej trochę nabrać kierunku. To nie o sam strach chodziło a o doświadczenie w podejmowaniu konkretnego działania. Jak choćby na tym sylwestrze w tej panice, gdyby nie Skamander, możliwe, że sama by się jej poddała. Do powiedzenia więcej to w sumie nie było. Wszystko co miało wybrzmieć, wybrzmiało już. Teraz był czas w którym należało podjąć decyzję i nic dziwnego, że Podmore chciał chwilę pomyśleć. Liczyła jedynie na to, że nie skończy mu się czas, zanim tą podejmie. Słowa które padły, zdawały się go przekonywać. Naprawdę liczyła, że tak właśnie będzie i otrzymają pomoc, której potrzebują.
- Proszę na siebie uważać, panie Podmore. - pożegnała się z mężczyzną kiedy ich ścieżki ponownie się rozłączały. Wierzyła, że jeszcze przyjdzie im się spotkać. Miała nadzieję, że chociaż trochę da się im jakoś ulżyć w życiu, w problemach z którymi się borykają a o których mówił Michael. Sprzymierzenie się z Zakonem, niosło dla nich korzyści, możliwości, a sam mężczyzna wydawał się przekonany. Posłała mu jeszcze jeden krótki uśmiech, nim oboje zniknęli.

| zt x2




Just try. Just see.
Powrót do góry Go down
 

Boltby

Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Yorkshire, York-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21