Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Część biurowa
AutorWiadomość
Część biurowa [odnośnik]14.03.19 19:44
First topic message reminder :

Część biurowa

Oblepiony brudem beton został zastąpiony nową warstwą wylewki, po którym rozciągnięto linoleum. Wszystkie biurka były takie same i ustawione były rzędami, między którymi pozostawiono taką przestrzeń, by dwóch czarodziejów mogło się w nich swobodnie minąć. Pod sufitem zawieszone były wieczne świece, których knoty zapalały się wieczorową porą. Przez okna w dzień docierało do sali światło, przesuwając się powoli geometrycznymi kształtami po biurkach - niektórym zaglądając do oczu, innym ogrzewając plecy. Dookoła unoszą się odgłosy rozmów między aurorami i ciche skrobanie piór po pergaminie.

Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Część biurowa - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Część biurowa [odnośnik]13.08.21 8:14
19 listopada 1957

« Osiągnięcie celu jest punktem startowym do osiągnięcia kolejnego. »
Podniósł spojrzenie na wiszący nad wejściem wielki zegar. Wydawał się odliczać czas, jaki pozostał światu do końca. A może wybijał jedynie jemu posępny maraton rzeczywistości? Dni mijały jeden za drugim, tworząc symfonię nieprzyjemności, które — aktualnie — stawały się niczym odwrócona piramida. Niestabilna. Chybotliwa. To wszystko musiało się skończyć. Zapaść w sobie, powodując wpierw chaos, w jakim nawet najwięksi nie mieli szansy się odnaleźć. Swoboda odcinała rozum, a przecież na tym powinno się to wszystko opierać. Czy opierało? Wiedział, że nie. Wiedział, że już jakiś dłuższy czas to nie działało. Siła i brutalność. Głośność i gnuśność — to były wartości ich czasów. Dzięki którym można było gdzieś dojść. Wymieszane z bezwzględnością tworzyły coś nie do pokonania. Ale o czym to świadczyło? O czym świadczyły wymienione cechy i jakie wystawiało im świadectwo? Jako ludziom? Jako społeczeństwu?
- Następny! - zgryźliwy głos wyrwał profesora z rozmyślań.
- Vane. Jayden - rzucił beznamiętnie, docierając do okna i widząc przed sobą półgoblina, który nie był w przyjemnym nastroju. Bez słowa przyjął różdżkę mężczyzny i zajął się uzupełnianiem odpowiednich papierów, rzucając astronomowi jedynie krótkich kilka słów o tym, że musiał on chwilę poczekać. A gdzie miał się spieszyć, skoro i tak nie miało to zmienić tego, co właśnie się działo? Bo poległ. Siła wyższa nie pozwoliła mu zachować suwerenności tak, jak tego chciał. Omijał rejestrację tak długo, jak dalece był w stanie, lecz sytuacja ze zniknięciem jednego z jego dzieci uświadomiła mu, że bez względu na to, co się działo, nie mógł sobie pozwolić na brak przygotowania. Gdyby nie Nailah... Nie chciał nawet myśleć. Nie mógł być przygotowany na takie wydarzenia, ale mógł jedynie starać się im zapobiegać. Wyprzedzać to, co się mogło wydarzyć. Ale nie był nieomylny. Całe ciało mówiło mu uciekać — zabrać różdżkę i nie wracać, ale rozsądek, desperacja kazały zostać. Być może przytłumiony wewnętrzną walką dopiero po dłuższej chwili wyłapał uczucie mówiące mu, że ktoś go obserwował. Rozejrzał się więc, by jego wzrok padł na kobietę po prawej. Siedzącą na jednej z ławek i czytającą gazetę. Długa spódnica przykrywała nogi, lecz z łatwością można było dostrzec, że były one ułożona jedna na drugą, a wystający spod materiału obcas, unoszący się w powietrzu jedynie to potwierdzał. Widząc jego spojrzenie, uśmiechnęła się. Odpowiedział tym samym, tylko tym razem odwracając wzrok, czując się wyraźnie przyłapanym. Delikatne zawstydzenie wypłynęło na męską twarz, a ciche rozbawienie od kobiecej strony doszło jego uszu. Półgoblin jednak pojawił się znów w okienku, a gdy Jayden ponownie spojrzał w stronę, gdzie siedziała czarownica, już jej nie było. Przejechał więc dłonią przez włosy w swoich charakterystycznym geście, wyczekując komplikacji. Te jednak nie nadeszły. Prócz palącego policzka porażki i złamania.

zt


he's the hero world deserves, but not the one it needs right now. they'll hunt him. he can take it. he's a silent guardian, a watchful protector. A DARK KNIGHT.
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, erudyta, ojciec
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their f a i t h rewarded.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane
Re: Część biurowa [odnośnik]14.08.21 11:15
20 listopada 1957

Choć zarejestrowanie różdżki było jedynie czystą formalnością, to jednocześnie wydawało się mu niezwykle uwłaczające, jakby uderzało w jego dumę. Po co to cała głupia gierka? Rozumiał działania Ministerstwa Magii, ale jakoś nie potrafił pogodzić się z myślą, że jest w tak bezczelny sposób kontrolowany. I że nie może z tym nic zrobić! Właściwie to nawet nie zamierzał, bo po co kłócić się z władzą, gdy nie masz ku temu wyraźnych powodów? Na Merlina - był przecież czarodziejem czystej krwi, nic mu nie groziło, nic się też nie mogło stać.
Obawiał się jedynie, że łatwo będzie go sprawdzić, gdy w "pracy" coś pójdzie niezgodnie z planem. Wystarczyło zostawić gdzieś różdżkę, skręcić w nieodpowiednią ulicę, wpaść na zupełnie niespodziewany patrol... z obowiązkową rejestracją różdżek dużo łatwiej byłoby go zweryfikować. Wtedy nie miałby szans na wyjście z tej sprawy cało - po prostu odpowiedziałby karnie. Ech, i po co to wszystko?
No, ale mus to mus! Pojawił się w Ministerstwie ubrany w jedne ze swoich najlepszych ubrań, bo dobrzy rodzice nauczyli go, że w takich miejscach trzeba prezentować się nienagannie! A on chyba coś z tego rodzinnego domu wyniósł, bo często sobie o takich poradach przypominał, na przykład teraz. I dobrze! Dzięki temu pracownicy Ministerstwa patrzyli na niego - choć może mu się tylko wydawało - trochę przychylniej. Miał wrażenie, że ich oceniające spojrzenia nie klasyfikują go jako potencjalnego kryminalisty, a zbyt szeroko uśmiechniętego gnojka, nie wiadomo czemu utrzymującemu z nimi kontakt wzrokowy. Choć sam Connor wierzył, że te uśmiechy z pewnością w jakimś stopniu pozwolą mu uniknąć nieprzyjemnych uwag i niepotrzebnych pytań, to rzeczywistość była zgoła inna. Pracownicy, najwidoczniej obrażeni na cały świat, postanowili jak najszybciej się go stąd pozbyć. I ta opcja wcale nie była najgorsza - przynajmniej nie przyjdzie mu męczyć się jak osoba przed nim, w której pochodzenie nie chcieli uwierzyć.
- Piękny dziś dzień, czyż nie? - zagadnął, gdy nadeszła już jego kolej. Poplecznik ministerstwa obdarzył go jedynie chłodnym spojrzeniem, po czym wręcz wyrwał z dłoni różdżkę i dokumenty potwierdzające pochodzenie. Po dwóch czy trzech bezsensownych pytaniach mógł odebrać swoje rzeczy i z jeszcze szerszym uśmiechem opuścić Ministerstwo, mogąc się przy tym pochwalić mianem zarejestrowanego obywatela świata magii. Czyż nie brzmi to dumnie? Na pewno! Zamierzał jak najszybciej odwiedzić jeden z ulubionych barów i ten tytuł opić.
Connor Multon
Zawód : diler
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Ze wszystkich rzeczy ja najbardziej pragnę życia
To dlatego, że je mogę skończyć nawet dzisiaj
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
gdy patrzę na błędy - widzę mnie
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10363-connor-multon https://www.morsmordre.net/t10413-brawurka#314806 https://www.morsmordre.net/t10411-twoj-wattpadowy-bad-boy#314802 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10419-skrytka-bankowa-nr-2309#314881 https://www.morsmordre.net/t10415-connor-multon#314816
Re: Część biurowa [odnośnik]18.08.21 20:43
2 stycznia, rok 1958
To wszystko było bezcelowe. Szczerze nienawidziła tego budynki, kojarzył jej się z wszechobecnym fałszem i zbędnymi urzędnikami, którzy swój magiczny potencjał marnowali na tony akt i sterty dokumentów. Dodatkowo, nie lubiła być kontrolowana, a już w szczególności przez władzę i nie ważne czy ministrem był jeden z Malfoyów czy może kolejny zdrajca krwi; jedynym prawem jakie respektowała było to narzucone przez rodzinę Borginów czy samego ojca, dlatego też moment rejestracji odkładała na ostatnią chwilę.
Dotychczas ta fanaberia nie była jej do niczego potrzebna, większość czasu spędzała w domu pomiędzy woluminami traktującymi o runach czy czarnej magii albo na wyprawach z polecenia szanownego seniora, na jednej z nich niestety natknęła się na ludzi Ministerstwa i gdyby nie to, że w pobliżu znajdował się lepiej urodzony czarodziej, spotkanie nie skończyłoby się tak lekko.
Z ciężkim sercem i miną nieświadczącą o dobrym samopoczuciu, dotarła do Ministerstwa Magii by stanąć przed majestatem zupełnie obcej osoby.
Sama rozmowa o różdżce należała do kategorii tych wyjątkowo niekomfortowych; spięła się jak struna, stojąc przed równie niezadowolonym urzędnikiem, który spoglądał na nią spod byka, jakby była kimś niegodnym posiadania bzowego narzędzia, a nieprzyjemne ciarki nawiedziły jej smukłe ciało, gdy biurokrata trochę za mocno wygiął w swych dłoniach delikatne drewno. Prawie je uszkadzając. Chciała go przeklnąć, chciała powiedzieć, że nie jest godny oceniania kogokolwiek z Borginów, słabo jej się zrobiło na samą myśl, że być może ten sam czarodziej wykonywał podobne czynności z różdżką Viggo, jej braci i sióstr.
Przez chwilę się zastanawiał, najwyraźniej chcąc utrzymać Heidrun w niepewności, finezyjnie obracając najważniejszą z rzeczy jakie posiadał pomiędzy palcami obślizgłych dłoni, jakby był to zwyczajny patyk, doprowadzając ją jednocześnie do szewskiej pasji. Ostatecznie nie mógł mieć Heidrun nic do zarzucenia, w końcu była czystokrwista; podpisał potrzebne papiery.
Zaraz po całym przedstawieniu ulotniła się z ministerstwa, obiecując sobie, że zrobi wszystko by już nigdy nie pojawić się w tym przeklętym przez samego Odyna miejscu.

zt


Þat er þá reynt,
er þú at rúnum spyrr inum reginkunnum, þeim er gerðu ginnregin ok fáði fimbulþulr, þá hefir hann bazt, ef hann þegir

Heidrun Borgin
Zawód : łamaczka klątw, tworzy własne artefakty
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
i n s p i r e d
by the fear of being

a v e r a g e
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10374-heidrun-borgin https://www.morsmordre.net/t10467-skadi#317303 https://www.morsmordre.net/t10458-im-so-much-more-than-loyal#316768 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10471-skrytka-bankowa-nr-2310#317320 https://www.morsmordre.net/t10461-heidrun-borgin#316992

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Część biurowa
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach