Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Dziedziniec

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Dziedziniec - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Dziedziniec - Page 3 Empty
PisanieTemat: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 3 I_icon_minitime10.03.12 23:20

First topic message reminder :

Dziedziniec

Dziedziniec w postaci placu z kamiennej klepki, będący ozdobą bocznego wyjścia z biblioteki, zbudowany jest na bazie całkiem sporego prostokąta. Utrzymany w jasnej kolorystyce, okolony z trzech stron kunsztownym murkiem z płaskorzeźbami, ozdobionymi szerokimi balkonami, pięknymi aniołkami i ornamentami roślinnymi. Na samym środku ustawiono kilka kamiennych ław, wygodnych i wysłużonych, które są niezwykle często odwiedzanym miejscem - zarówno z racji zarówno panującej tu atmosfery, jak i widoku na okazałą, bogatą, luksusową okolicę Royal Borough of Kensington and Chelsea. Czyż nie można wyobrazić sobie czegoś wspanialszego, niż lektura ulubionej książki w zacisznym, zielonym miejscu w samym centrum miasta?
Po lewej stronie placyku usytuowana jest prosta, ale przyjemna fontanna, pozwalająca ochłodzić się w lecie, zwyczajnie nacieszyć wzrok; studenci lubią przesiadywać na jej brzegu, powtarzając materiał, wiążąc buty. Po bokach ustawiono donice pełne przepięknych, bujnych roślinności wydzielających przyjemną dla nosa, balsamiczną woń.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : lodziarz na wygnaniu
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 34
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Dziedziniec - Page 3 X8zJ776

Dziedziniec - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 3 I_icon_minitime16.02.19 9:18

Gdyby moja głowa mogła parować z pewnością teraz by to robiła. Nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem! Miałem serdecznie dość tej młodej cukierniczki, która swoimi teoriami po prostu zaczynała doprowadzać mnie do szału. Miałem ochotę wydać z siebie bliżej nieokreślony dźwięk bezsilności i desperacji, ale na szczęście udało mi się do tego nie doprowadzić. Tylko spojrzałem na Primrose ze złością, jeszcze większą niż chwilę temu. - Słucham? Bez pewności? Mam ogromną pewność, przecież, no, przecież - zacząłem machać rękoma, wskazując na noszony przez nią MÓJ płaszcz, bo jej wina była w tym momencie tak oczywista, że aż nie mogłem uwierzyć, że muszę o niej mówić. Nigdy nie byłem postawiony w tak absurdalnej sytuacji i miałem szczerą nadzieję, że to już nigdy się nie powtórzy. Chciałem jedynie odzyskać swój ulubiony (i jedyny) płaszcz. - Masz na sobie mój płaszcz, moje odzienie, moją długą kurtkę, nie wiem jak ci to inaczej wyjaśnić. A ty chcesz wyciągać jakieś konsekwencje? A ta miętówka też nie należy do ciebie! - Niemal krzyknąłem, zwracając na siebie uwagę przechodniów, ale bardzo nie lubiłem kiedy ktoś przywłaszczał moją własność i musiałem zareagować. Nawet jeżeli to miałaby być zapomniana miętówka - zjedzenie jej przelało szalę goryczy. Co miałem zrobić? Zacząć się z nią szarpać? Zaraz by mnie aresztowali za napad, a nie chciałem wyjść na jakiegoś męskiego boksera, którym przecież nie jestem. Za to Primrose nie miała takich dylematów - po prostu na mnie skoczyła, a ja w pierwszym odruchu chciałem ją po prostu odepchnąć. - Co na Merlina - zacząłem niezadowolony, bo w ogóle co to ma być, że jakaś osoba cię okrada i potem oskarża i potem nagle tuli. Rozdwojenie jaźni! Niemniej dotarły do mnie jej słowa jeśli chcesz płaszcz (co to w ogóle ma być za ultimatum?!), więc nie odtrąciłem jej tylko dość sztywno i niezręcznie poklepałem po plecach. - Co to miało być? - Zapytałem głośnym szeptem, zerkając za siebie, ale nic nie zauważyłem. Schowałem na chwilę twarz w dłoniach, biorąc głęboki wdech. Dobrze, Floreanie, tylko spokój może cię uratować. - Droga Primrose, czy wymienimy się płaszczami? - Zapytałem w końcu, chyba po raz pierwszy podczas tego spotkania spokojnie, wyczekując odpowiedzi.




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
Primrose Sprout
Primrose Sprout

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6323-primrose-sprout#159252 https://www.morsmordre.net/t6427-cynamonka#163819 https://www.morsmordre.net/t6426-prymula#163818 https://www.morsmordre.net/f189-dolina-godryka-dom-numer-101 https://www.morsmordre.net/t6428-p-sprout#163820
Zawód : złodziejka ciastek; pomocnica w Czekoladowej Perle
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W walce między sercem a mózgiem zwycięża w końcu żołądek.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
Dziedziniec - Page 3 5ec844eba06fd06c3663bd04febb9f2f

Dziedziniec - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 3 I_icon_minitime02.03.19 22:24

Absurdalność sytuacji powoli wymykała się spod kontroli i młoda cukierniczka w końcu poczuła się nią zmęczona. Chociaż jeszcze chwilę temu chciała zrobić Floreanowi po prostu na złość, podroczyć się i sprawić, żeby przestał się wreszcie na nią gniewać za tamte słowa – które zostały błędnie zinterpretowane – tak w tym momencie zastanawiała się, którą drogę do domu wybrać, by ominąć człowieka, przez którego teraz stała w objęciach innego obcego mężczyzny. Czuła, że jemu również to nie było na rękę (i zdziwiłaby się, gdyby było inaczej, skoro raczej za nią specjalnie nie przepadał), dlatego kiedy zaobserwowała jak tamten odchodzi i droga zrobiła się wolna, odsunęła się. Poprawiła ubranie, odchrząknęła i unosząc spojrzenie, odnalazła wzrok Floreana.
Musiałam się kogoś pozbyć – odpowiedziała – dobitnie, i najwidoczniej to był jedyny sposób – niestety – widocznie nie jestem taka zła, nie spłonąłeś żywym ogniem – dodała, siląc się na lekki uśmiech. Właściwie w innych okolicznościach byłaby skłonna dostrzec plusy tej sytuacji; na przykład przyjemne ciepło bijące od rzemieślnika, czy zapach – perfum, czy składników, z którymi pewnie miał dzisiaj do czynienia – czy to, że właściwie chyba nigdy nie tkwiła w objęciach innych, niż mężczyzn z rodziny, a przez co ten uścisk był lepszy, szczególny... szybko przyłapując się na podobnej myśli, westchnęła i rozpięła guziki płaszcza.
Oddaję ci zgubę, całą i zdrową – oczekując, że Florean zrobi to samo, poczekała na swoje odzienie i bez większego problemu wymieniła się płaszczami – widocznie dużo nosi wspomnień, skoro tak o niego walczysz – zauważyła, choć mogła się mylić. Sama raczej nie przywiązywała się do rzeczy, przerabiała je i traktowała jak płótno, z którego zawsze można było coś zrobić, dopóki oczywiście materiał na to pozwalał i nie nosił śladów zniszczenia. Kiedy poprawiła swoje dopasowane odzienie, wsunęła zmarznięte dłonie do kieszeni i usiadła na ławce; natłok przeżyć, szybka pogoń dopiero w tej chwili odbiła się na jej kondycji. Nie wiedziała co powinna jeszcze powiedzieć, więc dla bezpieczeństwa pozostała cicho.




* * *like a flower made of iron


Powrót do góry Go down
Florean Fortescue
Florean Fortescue

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3393-florean-fortescue https://www.morsmordre.net/t3438-laverne#59673 https://www.morsmordre.net/t3432-pan-fortescue#59587 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t4591-skrytka-bankowa-nr-854 https://www.morsmordre.net/t3439-florean-fortescue#59674
Zawód : lodziarz na wygnaniu
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Pijemy z czary istnienia
Z zamkniętymi oczami,
Złote skropiwszy jej brzegi
Własnymi gorzkimi łzami.
OPCM : 34
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Dziedziniec - Page 3 X8zJ776

Dziedziniec - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 3 I_icon_minitime03.03.19 17:26

Naprawdę chciałem już wrócić do domu, ale przecież nie mogłem bez swojego płaszcza. Wrzesień wreszcie przypomniał sobie, że ma wiele wspólnego z jesienią, więc od rana hulał chłodny wiatr. Zresztą w przeciwnym wypadku przecież nie wyjmowałbym go z szafy, a jednak to zrobiłem, a teraz odczuwałem jego brak. Płaszcz Primrose również był ciepły, ale jednocześnie naprawdę ciasny - już zapomniałem, że mogę ruszać rękoma, bo tak mi było ciasno pod pachą. Trochę się martwiłem, że jej go porwę albo rozciągnę, ale w zasadzie ona zabrała mi moją własność więc nie powinienem mieć wyrzutów sumienia. I w ogóle dziwnie się zachowywała, chociaż jej krótkie wyjaśnienie trochę ją usprawiedliwiło. - Powiedzmy, że rozumiem - odparłem, nie chcąc drążyć tego tematu - to były prywatne sprawy Primrose, a ja nigdy nie byłem wścibskim plotkarzem, żeby dopytywać ją o szczegóły. Zresztą nawet się nie lubiliśmy, więc z jakiej racji miałem się tym interesować. Ona też nie pytała o moje prywatne życie, i bardzo dobrze, bo nie miałem ochoty o nim opowiadać. - Spłonąć nie spłonąłem, ale gdybyś mnie ugryzła pewnie padłbym od jadu - pozwoliłem sobie na ten przytyk, uśmiechając się pod nosem. Pomona wydawała się tak miłą i do-rany-przyłóż osobą, a Rowan i Primrose nieco przerażały mnie swoim charakterem. Jak to możliwe, że wszystkie trzy są ze sobą spokrewnione? Chociaż ważniejsze pytanie, które powinienem zdać, to czy mają jeszcze więcej rodzeństwa. Kto wie, może jeszcze kiedyś wpadnę na jakiegoś Sprouta.
- No, wreszcie - mruknąłem, zdejmując z siebie ciasny płaszcz, by niemalże z czcią nałożyć swój własny. Ach, tyle już ze mną przeżył. - Tylko trochę - odpowiadam, chociaż Prim mogła mieć w swoich słowach dużo racji, za bardzo przywiązywałem się do rzeczy. Może dlatego, że łatwiej było ich upilnować niż ludzi? Nie wiem, i chyba nie będę się nad tym zastanawiał. Już miałem odwrócić się na pięcie i po prostu odejść, ale na tej ławce Prim wyglądała naprawdę smutno. - Wpadnij kiedyś do lodziarni, potrzebuję krytycznej opinii - sam się zdziwiłem, kiedy te słowa opuściły moje usta. Kiwnąłem głową w geście pożegnania i ruszyłem do domu.

zt




Beatus, qui prodest, quibus potest
for the rescue

Powrót do góry Go down
Primrose Sprout
Primrose Sprout

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6323-primrose-sprout#159252 https://www.morsmordre.net/t6427-cynamonka#163819 https://www.morsmordre.net/t6426-prymula#163818 https://www.morsmordre.net/f189-dolina-godryka-dom-numer-101 https://www.morsmordre.net/t6428-p-sprout#163820
Zawód : złodziejka ciastek; pomocnica w Czekoladowej Perle
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W walce między sercem a mózgiem zwycięża w końcu żołądek.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
Dziedziniec - Page 3 5ec844eba06fd06c3663bd04febb9f2f

Dziedziniec - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 3 I_icon_minitime05.03.19 23:35

Wszystkie Sprouty były miłe. Nie ulegało to żadnym wątpliwościom, choć czasami w przypadku Rowan była w stanie się zgodzić, że była przerażająca. To właśnie ona szantażowała ją w dzieciństwie, że zje jej wszystkie tajne zapasy cukierków, zawsze używając tego samego argumentu "wiem gdzie są ukryte". Albo to zawsze ona dokuczała Prymulce najbardziej, czerpiąc z tego niezwykłą radość – a mimo to udało im się dojść do względnego porozumienia. Sama Primrose również była przyjazną jednostką, nie–szantażystką, choć zaprezentowała dzisiaj co innego, ale zwyczajnie miała gorszy humor. Każdemu się przecież zdarzało. I nie wierzyła, że Florean zawsze miał dobry humor; osobom, które zawsze się uśmiechały lub/i nie lubiły słodyczy zwyczajnie nie ufała. Na szczęście Fortescue zaprezentował dzisiaj co innego, bo i słodycze lubił i miał zły humor, który zmył z jego ust uśmiech.
Ze spokojem zerknęła na mężczyznę i właściwie nie była pewna dlaczego jeszcze tutaj stała. Oddała mu płaszcz, przytuliła nawet w bonusie, trochę przez przypadek i z braku innej ewentualności, więc mogła odejść w swoim kierunku, jednak kwestia niedopowiedzenia sprzed jakiegoś czasu dalej nie dawała jej spokoju. Bo naprawdę, na wszystkie karmelki świata, nie powiedziała tamtego dnia nic złego a już na pewno nic złośliwego, więc nie rozumiała dlaczego tak odebrał jej słowa. Długi czas zastanawiała się co poszło nie tak i uznała, że najwidoczniej Florean usłyszał coś, co było wyrwane z kontekstu, no a że potem nie chciał z nią rozmawiać i najchętniej by ją utopił w kadzi pełnej mleka to już było inną kwestią. Zdziwiła się więc jego pożegnaniem.
Na pewno wpadnę – rzuciła za chłopakiem, kiedy tylko przetworzyła te słowa. Może jednak nie było tak źle jak sądziła? Cóż, poczuła ulgę; nie lubiła wrogów i nie chciała ich mieć, dlatego zamierzała skorzystać z propozycji Floreana, niezależnie od tego, czy żartował, czy rzeczywiście chciał jej zdania. Kto wie, może wspólnie uda im się stworzyć coś świetnego? Była tego pewna. Mniej pewna była, czy uda im się nie pokłócić. Wreszcie odeszła w swoim kierunku.

zt




* * *like a flower made of iron


Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I like to go to places uninvited
OPCM : 22
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/56
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Dziedziniec - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Dziedziniec - Page 3 I_icon_minitime09.12.19 2:06

29.12


Steffen pobiegł pieszo pod Bibliotekę Londyńską (pomimo dziwnej aury w powietrzu, nie był pewien czy anomalie naprawdę ustały i czy teleportacja znów działa), chcąc poczytać o dziwnym fenomenie, którego był świadkiem.
Biały deszcz wciąż padał, działając na niego uspokajająco. Ledwo łapał dech od porannego biegu, ale serce rozpierały mu radość i nadzieja. Liczył na to, że biała magia to dobry znak, a Bertiemu nic się nie stało na misji Zakonu. Liczył na to, że zwyciężyli.
Przystanął pod biblioteką, dostrzegając na ziemi kolejny, migoczący biały kryształ - ale może to bryłka lodu? Podniósł znalezisko, które natychmiast stwardniało w jego dłoni. Z triumfalnym uśmiechem schował znalezisko do kieszeni, a potem podszedł do drzwi biblioteki…
…no tak, o tej porze była zamknięta. Wzruszył ramionami, bo nie miało go to powstrzymać. Robił w życiu bardziej szalone rzeczy, niż czytanie po kryjomu. Obszedł budynek dookoła i przemienił się w szczura. Kierując się instynktem, szybko znalazł dziurę w murze, przez którą przecisnął się na dziedziniec. Stamtąd znalazł przejście do piwnicy, na korytarz i po kilkunastu minutach był już w czytelni. Skierował się do działu o anomaliach pogodowych, wyczarował światło za pomocą Lumos i pogrążył w lekturze. Po kilkudziesięciu minutach, biblioteka otworzyła swe progi dla czytelników i Cattermole wtopił się w tłum. Niczym typowy kujon, czytał aż do południa, kiedy to zrobił się głodny. Liczył też na to, że może Zakonnicy już wrócili albo uda mu się z kimś skontaktować. Opuścił bibliotekę już w ludzkiej postaci. Nie znalazł nigdzie wzmianek o białym deszczu, ale dowiedział się sporo o rodzajach chmur i huraganach… Pozostawało mu wypytać znajomych (czy Will, jego przemądrzały brat, może coś wiedzieć?) i czekać na wieści od Zakonników. W doskonałym humorze, udał się do domu, nie mogąc doczekać się obiadu i oficjalnych wiadomości. Chociaż padało, to dzisiaj widział świat i przyszłość w jaśniejszych, radośniejszych barwach.

/zt




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
 

Dziedziniec

Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: Royal Borough of Kensington and Chelsea :: Biblioteka Londyńska-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20