Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Boczna czytelnia
AutorWiadomość
Boczna czytelnia [odnośnik]10.03.12 23:21
First topic message reminder :

Boczna czytelnia

W bibliotece oprócz czytelni głównej, gdzie niekiedy wciąż panuje niesamowita kakofonia dźwięków wywołana nieprzyjemnym szuraniem butów, szelestem ksiąg, szeptem rozmów, zgrzytem przesuwanych krzeseł i głośniejszymi rozmowami gości, istnieje także boczna czytelnia. Jest to mniejsze pomieszczenie, prowadzą do niego ciężkie dębowe drzwi idealnie wręcz izolujące wszelkie dźwięki.
W bocznej czytelni znajdują się dwa wąskie rzędy regałów ustawionych pod ścianami. Na samym środku umiejscowiono zaś podłużny mahoniowy stolik, jak zwykle otoczony tuzinem krzeseł, a tuż przy jedynym oknie w pomieszczeniu stoi mały stoliczek i dwa fotele. Pomieszczanie oświetlają trzy małe żyrandole. Na ścianie tuż obok drzwi wisi ruchomy obraz przedstawiający Edwarda Burnetta Tylora, kawaler orderu Merlina trzeciej klasy, którego artykuły często ukazują się na łamach Walczącego Maga. Można tu spotkać przygotowujących się do do egzaminów młodych czarodziejów, jak i po prostu miłośników literatury ceniących sobie odosobnienie i ciszę.
[bylobrzydkobedzieladnie]
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Boczna czytelnia - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Boczna czytelnia [odnośnik]03.08.20 17:01
Możliwe że nie tak łatwo było poznać po Angelice zainteresowanie – jednak w tym wypadku cały temat ją interesował, nawet bardzo. Wiedziała, że wiedza astronomiczna była nie tylko konieczna do całego niemalże uzdrowicielstwa, ale i tworzenia eliksirów. Jeden mały błąd mógł zaś oznaczać wybuch kociołka lub dodatkową kontuzję u pacjenta.
Co jakiś czas kiwała głową na słowa Frances, słuchając i analizując wszystko w skupieniu. Domyślała się, że jeśli panna Burroughs spotkała kiedyś półwilę, musiał być to widok dla niej dość dziwny. W końcu większość podobnych Angelice czarodziejek łatwo wpadało gniew w takich sytuacjach. Ona jednak straciła zdecydowanie zbyt wiele; była za bardzo zdecydowana i zdesperowana, żeby tak łatwo dać ponieść się teraz emocjom. Przyszła tu dla swojego zmarłego brata, ale nie tylko. Przyszła tu przede wszystkim dla żyjącej rodziny, którą za wszelką cenę zamierzała chronić.
Straciła rachubę czasu pod napływem informacji. Odezwała się dopiero chcąc zadać pytaniem. Odpowiedź jednak nieco ją zaskoczyła.
Zamrugała kilkakrotnie, jednocześnie z podziwu jak i ze zdziwienia. A więc alchemiczka znała się dosyć dobrze także na truciznach? To całkiem cenna informacja, więc zanotowała ją w myślach. Jeżeli Blythe przyszłoby kiedyś zasięgnąć rady odnośnie trucizn, wiedziała już do kogo się zwrócić.
Rozumiem, dziękuję – odpowiedziała melodyjnie. Nawet po wyjeździe z Londynu miała nawyk używania niezwykle dźwięcznej mowy. Było to dla niej tak naturalne, że przestała to zauważać.
Następne pytanie okazało się jednak trochę problematyczne. Powinny przerobić dzisiaj coś jeszcze? A może tyle materiału by wystarczyło? Jej umysł był nadal głodny wiedzy i zemsty, ale czuła, że i tak nadużyła gościnności nowopoznanej. Nie chciała zabierać jej całego dnia, zresztą mogły to zrobić powoli. Musiała zignorować głos w jej głowie, który krzyczał: "Już, teraz!", bo jak to półwila do najcierpliwszych nie należała. Wiedziała jednak, że w chwili obecnej powinna zacisnąć zęby i cierpliwie czekać, żeby nie zrazić do siebie swojej nowej guwernantki.
Myślę, że na dzisiaj już skończymy. – Potrząsnęła głową z wdzięcznym uśmiechem. – Mam jednak jedno pytanie na koniec. Wspominała panna, że ruch planet może oddziałowywać na wszystko na wiele sposobów. Czy to właśnie to było powodem tego niecodziennego deszczu w Londynie? Słyszałam, że spadały wówczas prawdziwe kryształy.
Pytała z czystej ciekawości. Brała pod uwagę jako źródło również kometę.




Wiesz, czemu śnieg jest biały? Bo zapomniał już, kim był dawniej.
Angelique Blythe
Zawód : Śpiewaczka operowa
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kiedy na Ciebie patrzę, czuję to.
Patrzę na Ciebie i jestem w domu.
OPCM : 3
UROKI : 11
ALCHEMIA : 10
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila
Boczna czytelnia - Page 7 Fc0329004d837b1e8b9c4ed128660124
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7798-angelique-blythe-budowa https://www.morsmordre.net/t8098-christine https://www.morsmordre.net/t8129-markiza-angelica#232491 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8095-skrytka-bankowa-1875 https://www.morsmordre.net/t8096-angelique-blythe
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]07.08.20 2:03
Panna Burroughs pragnęła osiągnąć najwyższy stopień wtajemniczenia alchemicznego, jaki tylko istniał na tym świecie. Aby to osiągnąć musiała być biegła w każdym, możliwym rodzaju eliksirów, jakie tylko istniały. A praca w szpitalu świętego Munga oraz dorastanie w portowych dokach jedynie jej to ułatwiały. W szpitalu praktykowała najróżniejsze środki lecznicze oraz obserwowała działanie trucizn, które sprzedawała za całkiem niezłe pieniądze wujowi bądź, swego czasu, broniąc się nimi przed paskudnymi łapami klientów Parszywego Pasażera.
Kiwnęła głową, dając kobiecie znać, że przyjęła do wiadomości jej decyzję o zakończeniu nauki na dzień dzisiejszy. Frances była pewna, że i tak przerobiły całkiem spory kawałek materiału, jednocześnie mając nadzieję, że przekazana wiedza została przyjęta, oraz nie pójdzie w las.
Pytanie, jakie padło w jej kierunku sprawiło, że brwi panny Burroughs delikatnie zmarszczyły się w zamyśleniu na jedną, krótką chwilę.
- Nie miałam okazji dokładnie zbadać tego zjawiska, jednak miałam okazję znaleźć jeden z kryształów i jestem niemal pewna, że nie miało to nic wspólnego z ruchem planet. - Pewność wybrzmiewała w głosie alchemiczki. To nie były meteoryty, tego była pewna. Kryształ jaki napotkała na swojej drodze pewnego dnia nie wyglądał jak nic, co mogłoby pochodzić z kosmosu. Nie miała jednak okazji zgłębić się w tym temacie, pochłonięta przygotowaniami do badań oraz samymi badaniami.
- Tak jak mówiłam, te książki - tu wskazała odpowiedni stosik- Możesz przerobić w domu, jeśli będziesz miała jakieś wątpliwości bądź pytania nie bój się wysłać mi sowy. - Ciepły uśmiech, jaki pojawił się na malinowych ustach miał być zachętą do pytań oraz pogłębiania wiedzy. Jasnowłosa alchemiczka zebrała książki, przeznaczone jako dzisiejsze pomoce naukowe oraz zwinęła mapę w równy, ciasny rulonik.
- Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam. Jeśli będziesz mieć ochotę na kolejną lekcję wyślij mi sowę, ustalimy odpowiedni termin. - Miała nadzieję, że udało jej się przekazać wiedzę w odpowiedni, zrozumiały sposób, gdyż z nauczaniem nie miała zbyt wiele wspólnego.



Sometimes like a tree in flower,
Sometimes like a white daffadowndilly, small and slender like. Hard as di'monds, soft as moonlight. Warm as sunlight, cold as frost in the stars. Proud and far-off as a snow-mountain, and as merry as any lass I ever saw with daisies in her hair in springtime.
Frances Wroński
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Even darkness must pass. A new day will come. And when the sun shines, it'll shine out the clearer.
OPCM : 8
UROKI : 0
ALCHEMIA : 40
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]08.08.20 0:00
Pokiwała głową na odpowiedź Frances. Angelica również nigdy nie spotkała się z tego rodzaju kryształami, nawet pomimo częstego zajęcia, jakim trudniła się jej rodzina. Słyszała jedynie, że były piękne, miały nieraz magiczne właściwości i co w tym wszystkim najdziwniejsze – spadły z nieba. Zastanawiała się, czy może stał za tym jakiś czarodziej czy to kolejny raz gdy rozpaczliwie buntowała się natura.
Powiodła wzrokiem do książek, które wskazała jej kobieta. Trochę ich było… Ale nie bała się nauki. Po tylu latach w Beauxbatons notatki były jej niestraszne. Bała się zupełnie czego innego. Zdrady. Chaosu. Śmierci bliskich. Żeby móc się przed tym wszystkim obronić, musiała zagłębić się w tematykę eliksirów. Nie potrafiła władać obroną przed czarną magią na tyle, na ile umiała to większość bywalców klubu pojedynków w jej dawnej szkole – była na to za krucha, musiała więc znaleźć inny sposób. Powierzanie się czyjeś opiece w tym wieku nie wchodziło w grę. Wiedziała, że nikt jej nie ochroni. Mogła to zrobić tylko ona sama.
Dobrze – odparła prosto. – W razie problemów będę pisać.
Uśmiechnęła się delikatnie na ostatnie słowa panny Burroughs. Definitywnie pomogła. Może nawet bardziej, niż się domyślała. Angelique żałowała, że nie mogła dać jej znać o tym bardziej wylewnie. Była na to zbyt nieśmiała. Mimo wszystko wypadało choćby skromnie podziękować.
Dziękuję – powiedziała, biorąc do rąk książki. – Była pani naprawdę nieocenioną pomocą. Mam nadzieję, że to powtórzymy. Do widzenia.
To musiało wystarczyć. Na usta ćwierćwili cisnęło się mnóstwo słów, ale tylko te ostatecznie wyszły z jej warg. Nie mogła przecież powiedzieć Frances o zaginięciu brata i jego prawdopodobnej śmierci ani wspomnieć o tym, że prawdopodobnie pomagał buntownikom, którzy się go pozbyli. Nie mogła wspomnieć, że jednym z powodów, dla których chciała poszerzyć wiedzę w zakresie mikstur, była zemsta na mordercach. Nie chodziło tu tylko i wyłącznie o reputację – choć rzeczywiście mówiło się częściej o tej delikatniejszej naturze półwil, nie o ich burzliwym charakterze i tym, jak okazywały swój gniew – a o zasady. Była niemal pewna, że sytuacja się powtórzy. Nie chciała stracić nikogo więcej. Nie sądziła, by zrozumiał to ktoś, kto nigdy nie był na jej miejscu. Zresztą, nie ufała do końca Frances i miała wrażenie, że ze wzajemnością. Mówienie o tym byłoby samobójstwem – albo zostałaby uznana za szaloną, albo wyśmiana. W najlepszym wypadku panna Burroughs oniemiała by to po prostu przemilczała.
Dzień jednak przebiegł zaskakująco spokojnie – nabyła nową wiedzę, którą zamierzała wykorzystać. Wypożyczyła potrzebne książki, pochwytując gdzieś znikającą za regałem sylwetkę Frances. Po tym, jak Blythe poprosiła o dostarczenie ich na wybrany adres przez ich wagę, na nią również przyszła pora, by opuścić budynek.

[z/t x2]




Wiesz, czemu śnieg jest biały? Bo zapomniał już, kim był dawniej.
Angelique Blythe
Zawód : Śpiewaczka operowa
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kiedy na Ciebie patrzę, czuję to.
Patrzę na Ciebie i jestem w domu.
OPCM : 3
UROKI : 11
ALCHEMIA : 10
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila
Boczna czytelnia - Page 7 Fc0329004d837b1e8b9c4ed128660124
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7798-angelique-blythe-budowa https://www.morsmordre.net/t8098-christine https://www.morsmordre.net/t8129-markiza-angelica#232491 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8095-skrytka-bankowa-1875 https://www.morsmordre.net/t8096-angelique-blythe
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]27.10.20 2:25
15.07

Chociaż mógł z dumą powiedzieć, że robił już większość szalonych rzeczy związanych z runami - od zakradania się do Działu Ksiąg Zakazanych w Hogwarcie, po zdejmowanie z lorda Prewetta Klątwy Opętania (!) - to jeszcze nigdy nie dawał prywatnych lekcji szlachciance. W dodatku ciąg zdarzeń, które doprowadziły do dzisiejszego spotkania, był zupełnie zaskakujący i nieoczekiwany. W swojej dorywczej pracy reportera, Steff szukał w końcu kontaktu ze szlachciankami,z mieszanymi rezultatami. Chodził na premiery w operze, na wernisaże w galerii Averych, na nudne koncerty, kręcił się nawet nonszalancko po ekskluzywnych sklepach. Nie spodziewał się jednak nawiązać kontaktu z młodą lady w miejscu, w którym bywał dla własnej przyjemności - przy regałach poświęconym starożytnym runom w Bibliotece Londyńskiej.
Miejsce zmieniło się, odkąd ze stolicy przepędzono (łagodne określenie…) mugoli. Niegdyś tętniło życiem, niegdyś czarodziejski i niemagiczny świat trochę się tu stykały. Od kwietnia było tutaj jakoś bardziej pusto. Ciszej. Steff wciąż znajdował radość i pocieszenie wśród regałów, ale czasami robiło mu się jakoś smutno, czasami brakowało mu dawnego ruchu. Może to, co trochę smuciło młodego łamacza klątw, przyciągnęło tutaj młodą szlachciankę? Teraz w końcu mogła tutaj bywać bez obaw, że wpadnie w hallu na jakiegoś mugola lub mugolaka. A może bywała tutaj zawsze, tylko do tej pory los nie zetknął jej ze Steffenem. W każdym razie, dopiero na początku lipca zauważyli siebie nawzajem przy jednym z rzadkich tomów. Cattermole chętnie nawiązał rozmowę o runach, jeśli chodziło o jego pasję, to zawsze robił się bardzo gadatliwy. Gdy Primrose przedstawiła się, pierwsza, było już za późno, by wycofać się z rozmowy. Przezornie powiedział więc, że nazywa się Steven (z przeciągłym “eiii” w pierwszej sylabie) Wood, a gdy poprosiła go o spotkanie, nie wiedział w sumie jak się wymigać. A może wcale nie chciał się wymigać? Lekcja miała być odpłatna, a gobliny nie płaciły mu fenomenalnie. Poza tym, pierwszy raz w życiu będzie miał okazję porozmawiać z kimś z rodu Burke i napawało go to niezdrową ciekawością, choć zarazem czuł lekkiego kaca moralnego. Co, jeśli młoda dama wykorzysta jego nauki do niecnych celów? Słyszał przecież o mrocznych interesach, jakie jej krewni prowadzą na Nokturnie. Chwilę zmagając się z własnym sumieniem, uznał w końcu, że skupi swoją lekcję na runach ochronnych i postara się unikać tematu klątw. Z białą magią Primrose nie będzie mogła zrobić nic niegodziwego. Chyba. Poza tym, wcale nie wyglądała na kogoś z jednej z najbardziej konserwatywnych rodzin w Anglii - wydawała się taka… normalna i nawet nie sprawdziła jego rodowodu przed umówieniem się na lekcje. Cóż, Wood było czystokrwistym nazwiskiem. Cattermole zresztą też.
Pojawił się na miejscu przed umówioną porą, aby zająć cichy stolik w bocznej czytelni. Rozłożył na nim kilka słowników, a potem zaczął bębnić palcami w blat, oczekując swojej uczennicy.


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]27.10.20 12:16
Londyn nadal nie był bezpiecznym miejscem, ale biblioteka miała takie zbiory, które kusiły swoją zawartością. Dlatego panna Burke pomimo pewnych obaw regularnie przebywała wśród starych woluminów szukając kolejnych informacji i wiedzy. Ostatnio w kręgu jej zainteresowań znalazły się starożytne runy, które były jej bardzo potrzebne w razie robienia talizmanów. W ten sposób pomiędzy woluminami poznała pana Wooda. Zaczęli niezobowiązująco rozmawiać pewnego dnia, a dialog sam się kleił. Okazało się, że mężczyzna jest znawcą run oraz posiada niesamowitą wiedzę na ich temat. Kiedy w ręce Prim wpada taka osoba to nie mogła jej wypuścić. Nie ma nic lepszego niż pozyskiwanie wiedzy od kogoś innego, a nie tylko z książek. Sam fakt wymiany myśli i rozwiewania wątpliwości pobudzał umysł i zmuszał do zadawania kolejnych pytań. Wobec tego umówiła się z panem Woodem na kolejne spotkanie choć kiedy przedstawiła mu się pełnym imieniem i nazwiskiem widziała jak przez ułamek sekundy się zawahał. Wiedziała, że jej nazwisko może wywoływać skrajne emocje. To czym zajmuje się rodzina Burke nie była tajemnicą i nie każdy czarodziej lub czarownica chcieli obcować z jego przedstawicielami. Sama Prim nie odbierała zbytnio od reszty swoich krewniaków. Potrafiła być oschła i zimna w obejściu, potrafiła się odgryźć rozmówcy lub go zignorować. I choć nosiła nazwisko Burke z dumą to poznała tajniki bycia uprzejmą, miłą i niezwykle ujmującą. Jednocześnie też była naukowcem i miała pęd do wiedzy, a ta kazała jej ciągle iść na przód. Wkroczyła do wnętrza biblioteki witając się z cudowną atmosferą tego miejsca. Słyszała szelest kartek, przyciszone rozmowy, skrobanie stalówki po chropowatej fakturze papieru – wszystko to co ją wprawiało w dobry humor. Ubrana w letnią sukienkę w kolorze chabrowym i przepasaną w tali jasną, jedwabną szarfą wiązana z tyłu na kokardę wyglądała jakby wyszła wprost z modnych żurnali. Na dłoniach koronkowe rękawiczki, w dłoni parasolka na letnie spacery oraz ciemne włosy zebrane w kok nad karkiem i ozdobiony spinką wysadzaną perłami i ametystami dopełniały całości wyglądu panny Burke. Przez ramię miała przewieszoną torebkę, a w niej ukryty notatnik oraz samopiszące pióro, była gotowa na zajęcia. Kiedy dojrzała pana Wooda skierowała swoje kroki w jego kierunku, a odgłos stukających miarowo pantofelków o posadzkę niósł się w głąb budynku. Prim przez jakiś czas zastanawiała się czy zna mężczyznę, przez chwilę zdawało się jej, że byli na tym samym roku w Hogwarcie, a może był rok wyżej. Na pewno nie należał do domu Węża lub Orła inaczej na pewno by go kojarzyła albo szybko przypisała twarz do nazwiska. Uznała jednak, że nie to teraz jest najważniejsze i odpędziła natrętne myśli.
-Dzień dobry – uśmiechnęła się delikatnie do mężczyzny i wyciągnęła dłoń w geście powitania. – Sprawia mi pan ogromną przyjemność. Doceniam, że poświęca mi pan swój czas.
Głos miała dźwięczny i przyjemny dla ucha. Niezbyt wysoki mógł uchodzić nawet za melodyjny gdyby nie jedna twardsza nuta, która zaburzała cały efekt. Zajęła wolne miejsce i wyciągnęła notatki gotowa do nauki.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Boczna czytelnia - Page 7 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]28.10.20 16:06
Mimo woli, schlebiało mu, że ktoś uznał jego za autorytet i to podczas jednej rozmowy. Zdawał sobie sprawę, że ma naprawdę dużo do powiedzenia o runach, ale jego wywody nudziły czasem zwykłych słuchaczy. Szczęśliwie trafił w bibliotece na bratnią duszę, na pannę o podobnym głodzie wiedzy, jaki on przejawiał już w Hogwarcie. Nieszczęśliwie, nosiła nazwisko, którego się lękał... ale przecież ostatnie miesiące nauczyły go, by nie oceniać szlachcianek po okładce. Jeśli zdołał poderwać Isabellę Selwyn, to chyba może dać szansę na naukę pannie Primrose Burke. Kto wie, może uda mu się nawet przemycić do lekcji run trochę lekcji życia...? Z tego co widział, wiele dobrze urodzonych panien nawet nie orientowało się w wojennej sytuacji kraju i nie miało świadomości, że ich krewni pną się do celu po trupach.
Słysząc kroki, podniósł głowę i omiótł uczennicę szybkim spojrzeniem. Odruchowo zarejestrował detale jej stroju, które tak często opisywał dla "Czarownicy": czy chaber to najnowszy krzyk letniej mody? Lady Burke łączy lekkie sukienki z drogimi koronkami i ametystami. Polecamy angielskie koronki w sklepie Madame Malkin - nie tak ekskluzywne jak te sprowadzane z Francji, ale odpowiednie dla budżetu naszych czytelniczek!
Choć w pierwszej chwili nie poznał Primrose z Hogwartu - wtedy bardziej wtapiała się w tłum - to kojarzył ją, jak wszystkie szlachcianki z własnego roku. Na szczęście (jego zdaniem), nikt nie kojarzył jego - swoim zdaniem był na tyle niepozorny, że wtapiał się w tłum Gryfonów.
Zamrugał, usiłując odepchnąć reporterskie myśli i skupić się na runach. Choć okazja do porozmawiania z Primrose Burke byłaby dla redakcji elektryzująca, to nie miał dziś zamiaru być dziennikarzem. Zniweczyłoby to jego anonimowość i uniemożliwiło szanse na kolejne lekcje. Co prawda, nie podjął jeszcze decyzji, czy chciałby uczyć pannę Burke regularnie - to zależy od samej zainteresowanej, od tego czy spodoba się jej dzisiejsza lekcja, no i od tego jaki napiwek mu wręczy. Ku własnemu przerażeniu, Steff stawał się coraz bardziej pragmatyczny, gdy chodziło o własny czas. O ile rok temu chętnie gawędziłby o runach przez cały dzień, zupełnie za darmo, o tyle teraz miał z tyłu głowy, że mógłby w tym czasie pomagać Zakonnikom w Oazie. Pamiętał też, ile wydał na pierścionek zaręczynowy i do tej pory robiło mu się słabo.
(Może mógłby spytać pannę Burke o gust szlachcianek w kwestii pierścionków? Ale jak zrobić to dyskretnie i bez wzbudzania podejrzeń?!).
-Dzień dobry! - wstał na powitanie, skłonił się lekko (zanim poznał jej nazwisko, zachowywał się normalniej - ale braki w savoire-vivre nadrabiał entuzjazmem...) -To ja dziękuję, bardzo mi miło, że mamy wspólne zainteresowania i że zaciekawiła się panienka moją pracą... - wybąkał, czekając, aż Primrose usiądzie.
-Rozumiem, że najbardziej interesują panienkę talizmany? Pomyślałem, że moglibyśmy powtórzyć kilka skomplikowanych znaków runicznych, które wzmacniają magię przy tworzeniu talizmanu i gwarantują, że ten będzie poprawnie działać. Proszę mi wybaczyć, bo nie znam się na proporcjach składników i eliksirach - wiem za to, co zrobić, by runiczna część tworzenia talizmanu była doskonała. - powtórzył to zresztą przed lekcją, na talizmanach znał się w końcu tylko w teorii - za to zagadki run nie miały przed nim tajemnic.


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]28.10.20 22:01
Wewnętrznie westchnęła przeciągle i gdyby nie było to nietaktem to wywróciła by oczami dość wymownie. „Panienko tak, panienko to, a panienka to taka mądra” - jakby słyszała wszystkie opiekunki, piastunki i inne osoby, które chciały być grzeczne i taktowne, więc chwaliły Prim nawet wtedy jak usiadła na kanapie. Żadna sztuka usiąść na meblu nie robiąc przy tym z siebie pośmiewiska. Była już dorosłą, świadomą siebie kobietą, wiedziała co sobą reprezentuje, słowo "panienko" już do niej nie pasowało. Tak samo nazywanie ją lady. Ten tytuł przysługiwał jej matce oraz jej szwagierce, żonie nestora rodu, ale nie Prim. Ona mogła być jedynie nazywana panną Burke, ale to były już niuanse, których nie chciała tłumaczyć na głos. Obiecała sobie jednak, że nie będzie uszczypliwa i niegrzeczna, nie chciała pana Wooda zniechęcać do swojej osoby, tylko dlatego, że nie podobało się jej sformułowanie jakim się do niej zwracał.  Nazwisko nie raz pomagało, ale w takiej sytuacji jak ta jedynie przeszkadzało albo utrudniało kontakty. Przekleństwo szlachetnie urodzonych, albo lgną do ciebie jak ćmy do ognia albo unikają niczym zarazy. Wiele rzeczy można zmienić w świecie, ale nie te, które są wpojone i ciężko się ich wyzbyć. Uśmiechnęła się uprzejmie, jednym z tych uśmiechów, które ćwiczyła godzinami przed lustrem aby wyglądał naturalnie.
-Proszę, jestem Primrose i będzie mi miło jeżeli w taki sposób będzie się pan do mnie zwracał. - Zaproponowała z ciepłą nutą w głosie i poczekała aż usiądzie. Pokiwała głową kiedy przedstawił swój pomysł na sam początek ich zajęć.
-Zgadza się. Tak jak rozmawialiśmy ostatnio, zajmuję się tworzeniem różnego rodzaju talizmanów i chciałabym je odpowiednio wzmacniać runami. Im lepiej je poznam i zrozumiem oraz z czym są kompatybilne a co może je osłabiać tym lepiej. Nie chcę udostępniać na rynku produktu, który nie spełnia swoich założeń.
W środku była niczym mała dziewczyna, która już nie może się doczekać co też stanie się później. Na zewnątrz jednak była opanowana i spokojna, nie zdradzając po sobie niczego.
Jednocześnie nie mogła i nie chciała zdradzać nad czym pracuje. Zresztą nie wiedziała jak zareaguje pan Wood na talizman, który ma panować nad snami albo świadomością drugiej osoby. Lepiej o takich rzeczach nie mówić głośno. Nie znała go, nie wiedziała jakie ma poglądy i czym się kieruje w życiu. I raczej nie chciała od razu wyskakiwać z takim tematem na pierwszych zajęciach. Wolała, żeby jednak nie wybiegł z biblioteki z krzykiem. Do tego wystarczyło samo nazwisko „Burke” nie musiała dodawać niczego więcej. Poszukała w pamięci ostatnie talizmany nad którymi pracowała lub chciała pracować, a które zdawały się być w miarę neutralne.
-Ostatnio pracowałam nad amuletem, który miał pomóc w odzyskaniu spokoju w domu. Chodziło o oczyszczanie atmosfery. Jedna z klientek mocno skarżyła się na niepokojącą atmosferę. - W końcu sobie przypomniała niepozorną kobiecinę z burzą szarych loków na głowie, na które ledwo naciągnęła zmechacony berecik z pomponem. Pachniała kotami oraz kulkami na mole i ziołową nalewką. Wzrok miała rozbiegany i Prim była realnie zaskoczona, że szukała t a k i e g o amuletu na Nokturnie.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Boczna czytelnia - Page 7 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]31.10.20 2:35
Steffen zawsze mówił do wszystkich na "ty" lub "proszę pana", więc świat panienek i dam był dla niego obcy. Prawdopodobnie, "Czarownica" powinna zafundować swojemu reporterowi kurs savoire-vivre'u, ale Cattermole najlepiej sprawdzał się w redakcji jako obserwator. Pozostał więc szczęśliwie nieświadomy irytacji Primrose. Z prostolinijną ufnością odwzajemnił jej uprzejmy uśmiech i okazał zrozumiałe zaskoczenie propozycją zwracania się do siebie po imieniu.
-O...oczywiście. Stef...Steven. - potwierdził, kiwając głową. Choć mówił już na "ty" do znajomych upadłych szlachciców, jak Alexandra i Isabelli, to poczuł się miło uhonorowany tym, że i panna Burke zaproponowała coś takiego swojemu nauczycielowi. Co prawda, był na "ty" z Bellą już zanim uciekła z domu, ale  przy pierwszym spotkaniu ratował ją z opałów i jakoś samo tak wyszło. Propozycja Primrose wydawała się bardziej przemyślana, formalna. No dobrze. Musiał tylko pamiętać, że jest i pozostanie dla niej Stevenem Wood.
Z uwagą wysłuchał potrzeb swojej klientki - nie spodziewał się zresztą, że dama zajmuje się rynkiem talizmanów aż tak profesjonalnie. W jego oczach błysnęła ciekawość i z pewnością spytałby Primrose, nad czym dokładnie pracuje. Na szczęście dla niej, młoda dama uprzedziła jego dociekliwość i sama opowiedziała mu o dość standardowym, bezpiecznym amulecie. Anegdota uśpiła jego czujność, pozwalając Primrose zachować swe prawdzie zainteresowania i cele dla siebie.
-I jak, udało się pan...udało Ci się stworzyć ten amulet? Jeśli napotkałaś na jakieś trudności, możemy rozpisać runy i zastanowić się, co w ich kombinacji można ulepszyć. - ożywił się, biorąc pióro do ręki. Lubił przedstawiać teorie i rozwiązania na konkretnych przykładach, a Primrose sama mu taki podsunęła.
-Co do zasady... moc amuletu zależy od wielu czynników, od samych minerałów, od alchemii, od kombinacji run, przesądni mówią nawet coś o pełniach księżyca... Co do samych run, na których się skupimy, to nie zagwarantują one mocniejszego amuletu, niestety. Mają jednak działanie ochronne i potrafią sprawić, że żaden inny czynnik nie zakłóci potencjału i mocy kamieni. Mistrzowsko nakreślone runy to sposób na to, by każdy talizman działał, bez wyjątku. Ale to pani...to pewnie już wiesz! - wyjaśnił w ramach wstępu, od tej prostej teorii postanawiając przejść do szczegółów. Nakreślił na kartce dwie runy, na pierwszy rzut oka niemal nie różniące się od siebie.
-Ehwaz i Eihwaz, partnerstwo i obrona. Wiem, wiem, pomylenie tych dwóch run to błąd każdego początkującego łamacza klątw... - wyjaśnił, w połowie zdania pilnując, by nie mówić do Primrose z góry. Podczas ich pierwszej rozmowy, zdążył przekonać się, że jest inteligentną młodą damą, czytała zresztą wtedy bardzo trudną książkę o runach. Nie miał co prawda pojęcia, czy wiedziała dużo o łamaniu klątw - równie dobrze, mógł być pierwszą osobą, która ostrzega ją przed tą oczywistą pomyłką. Nie chciał jej jednak zanudzić, jeśli słyszała to już wcześniej. -ale - dodał z łobuzerskim uśmiechem i błyskiem w oku -tworzenie talizmanów daje rzadką możliwość na połączenie tych run. Jako, że mają wspólny rodowód, ich poprawne złączenie w jednym zapisie jest bardzo skuteczne i nierozerwalne. Ochrona partnerstwa - szybkim ruchem nakreślił jedną runę w drugiej, łącząc je wspólną kreską -chroni połączenie i partnerstwo między magią, a minerałami użytymi w talizmanie. Zarazem jest neutralną parą run, te znaki równoważą się nawzajem. Poprawnie zapisane, nie wpłyną na działanie talizmanu, a zadbają o to, by jego moc była stabilna. Trzeba tylko pilnować, żeby naprawdę zapisać je bezbłędnie - jak widzisz, są tak podobne, że liczy się każdy niuans. Jeśli popełnisz błąd, zakłócisz równowagę - samo Eihwaz może zdestabilizować magię amuletu, a pojedyncze Ehwaz zakłócić przepływ energii. Jeszcze gorzej, gdy niechcący którąś zdublujesz. Odniosą skutek tylko razem. - tłumaczył.


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]31.10.20 14:29
-Steven, niezwykle mi miło- powtórzyła za nim jego imię jakby potwierdzała swoją wcześniejszą propozycję. Skoro byli w podobnym wieku nic nie stało na przeszkodzie, a obawiała się, że zbytnia formalizacja jedynie utrudni relacje oraz przeprowadzanie zajęć. Z racji wykonywanej pracy miała zapewne częściej do czynienia z osobami spoza kręgu wyższej klasy. Nie odbierała to jako czegoś gorszego ani tym bardziej uwłaczającego. Aspirowała do dostania się w krąg naukowców, a tam wszelkie uprzedzenia należy zostawić za sobą i otworzyć umysł. Zamknięcie się jedynie utrudni pracę badacza i nigdy nie osiągnie się odpowiednich wyników. Dlatego też nie zdając sobie sprawy z wewnętrznych rozterek czy też obserwacji nauczyciela skupiła się na tym po co właściwe tu przyszli.
-Przyznam, że stworzyłam ten amulet, ale nie byłam zadowolona z jego działania. Używałam też innej runy – Algiz jeżeli mam być dokładna. - Wyjaśniła Prim i kontynuowała po chwili. - Kierowałam się tym, że Algiz to runa wyjątkowo mocna i pozytywna, nawet w pozycji odwróconej jej znaczenie jest korzystne, choć odrobinę mniej silne niż w pozycji prostej. A jej poziom ochrony jest najsilniejszy ze wszystkich run.
Zauważyła lekkie zainteresowanie u Stevena i uśmiechnęła się mimowolnie, tak delikatnie i naturalnie, uśmiechem, który się nie trenuje przed lustrem, a który pojawia się kiedy jesteśmy spokojni i zadowoleni z tego co widzimy. Panna Burke lubiła przebywać w otoczeniu pasjonatów, osób, które opowiadały o swoich osiągnięciach lub dzieliły się swoją wiedzą z pasją i zaangażowaniem. Choć pan Wood jeszcze trzymał wszystko w ryzach widziała w jego ruchach, słyszała w tonie głosu podekscytowanie.
-Wydaje mi się, ze Algiz nie był dość stabilny w tym talizmanie i możliwe, że przez złe jego nakreślenie lub kiepski dobór składników. - Prawda była też taka, że Prim nie chciała staruszki odsyłać z kwitem. Poniekąd trochę się jej zrobiło kobieciny żal. Może kogoś młodszego by wyśmiała lub odprawiła z kwitkiem, ale staruszka sprawiła, że panna Burke się ulitowała i postanowiła coś dla niej zrobić na szybko. Z czasem uświadomiła sobie, że medalion ochronny dla brata i kuzyna nie byłby takim głupim pomysłem, zwłaszcza teraz. Opowieść dla Stevena była po to aby nie zdradzić się ze swoimi innymi pracami, ale po prawdzie stworzenie amuletów dla rodziny i przyjaciół może okazać się strzałem w dziesiątkę.
-Ehwaz to działanie wspólnie, w symbiozie – dodała od siebie. Nachyliła się delikatnie w stronę mężczyzny obserwując co też kreśli na kartce papieru. - Eihwaz to ochrona i jedna z trudniejszych run.
Patrzyła jak nauczyciel łączy runy i po chwili zaczęła sama kopiować to co pisał, a obok równym, o okrągłych kształtach charakterem pisma zapisywała jego słowa. Poczuła się jakby wróciła do lat szkolnych i nie wiedząc czemu sprawiło jej to wiele przyjemności.
-Jak zdubluję to co się wtedy stanie? - Zapytała od razu. Skoro to jest coś czego warto unikać, chciała wiedzieć jaki efekt może to przynieść.  - Czy błędne zapisanie może odnieść całkowicie odwrotny skutek czy po prostu nie zadziała? Wiem, że część run kiedy jest błędnie zapisana potrafi wyrządzić wiele szkody, a cześć zwyczajnie nie zadziała, ale unikniemy uszkodzeń, lub jak algiz działanie będzie słabsze.
Prim lubiła wiedzieć wszystko, jak tylko pojawiała się wątpliwość, pytanie zadawała je od razu. Nie miała problemu aby przyznać się do błędu czy do tego, że nie jest czegoś pewna. Zresztą to ona poprosiła o naukę więc Steven na pewno był przygotowany na to, że uczennica zaleje go falą pytań.
-Co się stanie jak łamacze klątw pomylą te dwie runy? Czy to zależy od samej klątwy?- Kwestia klątw również ją żywo zainteresowała. Była ciekawa co powie na ten temat Steven. W końcu brat Primrose był łamaczem klątw, jednym z lepszych i wiele jej opowiadał o swoim zawodzie i z czym musiał się mierzyć. Spojrzał na Stevena wyczekująco swoimi szaro-zielonymi oczami, a pióro w dłoni było gotowe do dalszego pisania.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Boczna czytelnia - Page 7 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]01.11.20 5:21
-Mi też. - potwierdził z uśmiechem. Z zaskoczeniem zdał sobie sprawę, że - po raz pierwszy odkąd w bibliotece wybrzmiało jej obarczone ciężarem rodzinnych grzechów nazwisko - naprawdę mu miło. Już w trakcie pierwszego spotkania niezmiernie ucieszyły go wspólne zainteresowania, oraz przenikliwość i głód wiedzy Primrose. Aż do dzisiaj, zdusił w sobie jednak entuzjazm, a górę wzięło onieśmielenie. Choć nadal zachowywał ostrożność, to jego uczennica zdołała skrócić między nimi dystans - nie tylko ten wynikający z ich stanu społecznego, ale i z niepewności samego Steffena-Stevena.
-Algiz wydaje się dobrym wyborem, choć nie umiem nic stwierdzić z całą pewnością bez obejrzenia kombinacji run. - najlepiej tej oryginalnej, bo choć Primrose mogła mu teraz rozpisać runy użyte do tamtego talizmanu, to istniało ryzyko, że podczas wykonywania zlecenia powinęła jej się ręka. Runy były potężne, wymagały bezwzględnej precyzji. -Hipotetyzując- - dodał, wysłuchawszy dalszych spostrzeżeń o niezbyt udanym amulecie -może pomogłoby wzmocnienie połączenia Algiz z materiałami amuletu i magią właściciela talizmanu, tą rolę mogłoby dobrze spełnić Ehwaz. - zasugerował.
Kątem oka obserwował, jak Primrose zapisuje jego słowa i powtarza po nim kombinacje run. Sprawiało mu to wiele satysfakcji, choć starał się nie okazywać nadmiernego entuzjazmu - to pewnie nieprofesjonalne. W pracy gobliny traktowały go z wyraźną wyższością - choć dostanie etatu w Gringottcie było niezwykle trudne, to najwyraźniej nowym pracownikom należała się tylko pogarda, a nie szacunek. Miło było być dla odmiany traktowanym jak ekspert, a cichy podziw Primrose mocno mu schlebiał.
-Podwójny zapis runy może całkowicie zachwiać działaniem talizmanu. Nie każda runa od razu go uszkodzi, ale skutki będą niepożądane. Przykładowo, podwójne Eihwaz może chronić kogoś tak mocno, że zablokuje przepływ magii - w najlepszym wypadku w talizmanie, w najgorszym w różdżce lub okolicy właściciela. Zdublowane Ehwaz może zaś połączyć elementy talizmanu na tyle mocno, że zaczną zachowywać się inaczej - magia będzie po nich przepływać zbyt szybko, co rozchwieje pożądane działanie amuletu. - wyjaśnił na przykładzie tych dwóch run, które zresztą najłatwiej było zdublować jeśli używało się ich w tym samym połączeniu. Mało przecież brakowało, by Eihwaz zniknęło i stało się drugim Ehwaz - może i to pomyłka amatora, ale każdemu mogła się zdarzyć.
-Jeśli zaś zdublowanie runy jest celowe, co zdarza się rzadko, bo runy same w sobie są potężne i rzadko kiedy trzeba je dodatkowo wzmacniać... to najlepiej połączyć dwie takie same runy inną, neutralną, aby mieć kontrolę nad tym jak wspólnie działają. Kiedyś widziałem klątwę, w której runa odpowiadająca za czas potęgowała działanie podwojonej runy odpowiedzialnej za efekt klątwy, dzięki temu działanie wzmagało się z każdą chwilą... - w miarę wywodu, naturalnie zboczył na temat klątw, dopiero pod koniec zdania gryząc się w język. Nie o tym mieli rozmawiać. Zerknął czujnie na Primrose, zastanawiając się, czy widziała już takie rzeczy. Z jak wieloma runami miała do czynienia, czy stykała się kiedyś z czarną magią?
Na domiar złego, zadała mu kolejne pytanie o łamanie klątw. Wzruszył ramionami, robiąc poważną minę.
-To zależy od samej klątwy, ale skutki pomyłki przy łamaniu są przeważnie opłakane dla samego runisty lub jego otoczenia. - odparł ogólnikowo, podręcznikowo.


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]01.11.20 12:21
Słuchała Stevena z przejęciem i zafascynowaniem. Nie mogła uwierzyć we własne szczęście, że trafiła akurat tego dnia na tego człowieka. Była to osoba, która realnie znała się na tym o czym mówiła. Primrose musiała poznać runy, zgłębiać ich temat by być coraz lepszą w swojej pracy, ale zdawała sobie sprawę ze swoich braków. Jednak znaleźć osobę, która posiadała jeszcze większe obeznanie w temacie nie było wcale łatwe. Miała już pisać do profesorów ze szkoły, jednak ci i tak mieli nawał pracy, że mogli nie znaleźć czasu dla byłej uczennicy. Mogli też uznać, że wszystkiego już ją nauczyli i nie są w stanie przekazać niczego więcej.
Zanotowała szybko sugestię o połączeniu algizu z ehwaz i postawiła przy tym duży wykrzyknik oraz słowo – wypróbować! Jedna lekcja, a ona już miała w głowie trzy pomysły nad którymi na pewno spędzi czas w pracowni. Nie mogła się doczekać aż usiądzie za stołem, wyciągnie składniki oraz narzędzia, a potem spojrzy na szkice jak dany amulet powinien wyglądać. Prim była szlachcianką i lubiła ładne przedmioty więc jej amulety przypominały bardziej biżuterię i małe jubilerskie cacuszka niż przedmioty codziennego użytku. Wróciła jednak szybko myślami do nauczyciela i jego nauk, czas na tworzenie będzie później.
-Odwrócony Ehwaz w takim razie będzie zachwianiem partnerstwa i współpracy? - Zapytała wskazując na runę. - To samo pytanie co do Eihwaz, wtedy będzie chaosem i zachwianiem siły? Jeżeli więc mamy dwie runy, które nawzajem się wzmacniają w negatywnym ułożeniu, to jak to zneutralizować?
Weszli na temat bardzo oczywisty dla Prim, gdyż z bratem wiele spędziła godzin na temat rozmów odnośnie klątw i ich łamania, ale nowe, inne spojrzenie było dla niej niezwykle interesujące. Zdawało się, że pyta z czystej akademickiej ciekawości, gdyż płynnie przechodziła pomiędzy tematami robiąc notatki, zakreślając co ważniejsze kwestie oraz tworząc odnośniki. Kartki Prim zaczynały przypominać jedną, wielką mapę myśli i skojarzeń.
-Weźmy nawet runę ochronną, kiedy zestawić ją z inną w odwróconym ułożeniu, możemy stworzyć coś co pozornie ma chronić, ale może wyrządzić krzywdę. Zwykłe zniszczenie przedmiotu może również wywołać odwrotny efekt od zamierzonego, więc należy taki przedmiot, amulet rozbroić. - Myślała i wypowiadała je na głos lekko marszcząc brwi. Postukała palcem w kartkę jakby jeszcze nad czymś się zastanawiała.
- Taka Othala, dobrze współpracuje z Algiz oraz z Nauthiz. Jednak Othala w odwróconej pozycji prowadzi do utraty poczucia bezpieczeństwa i spowoduje zablokowanie wewnętrznej energii, czego skutkiem może być utrata gruntu pod nogami, poczucie braku sprawczości czy w tym momencie algiz napisany prawidłowo zablokuje działanie negatywne odwróconej othali?
To o czym mówiła rozrysowała na kartce. Zawahała się przez chwilę i spojrzała na Stevena.
-A gdyby je połączyć? Co wtedy?
Praca na suchych odpowiedziach, wręcz podręcznikowych ją nudziła. Jednak rozpisywanie i omawianie konkretnych przykładów czy też pomysłów sprawiło jej więcej przyjemności ale też powodowało dyskusje. Nie ukrywajmy, Prim była bardzo ciekawa osoby Stevena. Trochę już mogła sama wywnioskować, ale wiedziała, że ma do czynienia z nietuzinkową osobą, pytanie tylko jak bardzo?



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Boczna czytelnia - Page 7 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]04.11.20 17:15
Kątem oka zauważył wykrzyknik w notatkach Primrose i aż zrobiło mu się przyjemnie ciepło. W dłoniach z ekscytacją obracał ołówek, zdając sobie sprawę jak bardzo brakowało mu takiego niemalże beztroskiego, czysto intelektualnego rozprawiania o runach. Miał to szczęście, że w pracy napotkał arycinteligentnego i wyrozumiałego mentora, z którym mógł prowadzić podobne dyskusje.
A potem spłonął żywcem. Przełknął ślinę, zrobiło mu się trochę chłodniej. Nie mógł zapominać o wojnie, o Rycerzach Walpurgii, a jednak...
...a jednak tak miło było porozmawiać o swojej pasji, gdy nie dotyczyła goblińskich przekrętów lub klątw. Przez chwilę poczuć się normalnie i jeszcze dostać za to pieniądze.
Skinął głową, potwierdzając słowa uczennicy o odwróconej runie partnerstwa - ale potem wtrącił się, poprawiając jej tok rozumowania. Nie była w błędzie, ale w starożytnych runach - przynajmniej na mistrzowskim poziomie - liczyły się niuanse.
-Zachwianie siły odwróconego Eihwaz to nie reguła. W przeróżnych kombinacjach, runa ochrony może w najlepszym razie po prostu nie chronić, a w najgorszym atakować. Objawia się to przeróżnie - odwrócone Eihwaz może albo osłabić inne runy, albo zadziałać aktywnie i zwrócić się przeciw samemu runiście lub innej osobie. - teoretyzował, nie rozmawiali wszak o specyficznych przykładach. Primrose mogła sama się domyślić, że konsekwencje byłyby groźniejsze przy klątwie, a łagodniejsze przy talizmanie. Zresztą... -W przypadku talizmanów najlepiej używać pozycji odwróconych oszczędnie i w przypadku całkowitej pewności co do ich działania w danej konfiguracji. - doradził. Nieco zazdrościł jej tego tworzenia talizmanów. Jako łamacz klątw, dostosowywał się zwykle do run kreślonych przez innych - niczym do rebusów, wymagających interwencji lub rozwiązania. Primrose z kolei miała niemalże całkowitą swobodę i kreatywną kontrolę nad własnymi wzorami, dostosowując je jedynie do wymagań klienta i natury minerałów.
-Właściwie... wykonujesz talizmany dla każdego, kto miałby... możliwość by je zamówić? - upewnił się, myśląc o tym, jakie cuda mogłyby mu się przydać. Niestety, nie znał żadnego zaufanego twórcy talizmanów i nie był nawet pewien, czy miał możliwości finansowe by jakiś zamówić. Wyglądało jednak na to, że dla Primrose bardziej liczyła się wiedza i ciekawe wyzwania niż pieniądze. Przygryzł lekko wargę, nie śmiąc dalej ciągnąć tematu, jeśli lady Burke sama go nie podchwyci. Chętnie zaoferowałby jej darmowe korepetycje w zamian za zniżkę na talizman, ale nie wiedział, jak dyplomatycznie przedstawić taki pomysł. Brakowało mu ogłady i swobody, z jaką bogaci ludzie mówią o pieniądzach. Jako reporter, słyszał ich pozorną nonszalancję, ale nie umiał jej naśladować.
Tymczasem Primrose teoretyzowała dalej, a Steffen uniósł ze zdumieniem brwi. Podyktowała mu właśnie niemalże idealną kombinację na... niemożliwe, skąd mogłaby o tym wiedzieć? Albo tak intuicyjnie na to wpaść?
-Algiz bywa runą życia, ale też runą śmierci. Razem z Othalą stanowią podstawę do klątwy głodu... a odwrócenie jednej z nich, o tak, może złamać tą klątwę. - wyjaśnił, zafascynowany tym, że Primrose wykazała się właśnie intuicją łamacza. Rozpisał jej dalszy wzór. -Połączone w talizmanie, mogłyby w teorii chronić przed zaklęciami, które negatywnie wpływają na witalność i psychiczną siłę nosiciela. - mruknął pod nosem, choć nie wiedział, jak działałoby to z minerałami. Podsunąwszy Primrose ten pomysł, przeszedł do dalszej części lekcji, omawiając kolejne kombinacje run używanych w talizmanach. Czas płynął błyskawicznie - dwójkę runistów zaalarmowały dopiero kroki bibliotekarza, który szykował się do zamknięcia budynku. Zasiedzieli się aż do wieczora!


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]04.11.20 19:42
Co by zrobiła gdyby się dowiedziała kim jest jej nauczyciel? Pytanie, na które może kiedyś będzie musiała odpowiedzieć. Na razie jednak nie mając pojęcia z kim rozmawia cieszyła się lekcją. Jakże przyjemnie było porozmawiać o runach z kimś innym niż z bratem. Edgar miał ogromną wiedzę, którą chętnie się dzielił i nie ukrywajmy trochę porównywała Stevena do starszego brata. Okazało się, że znalazła godnego jego następcę. Była skupiona na tym o czym rozmawiali, ale po jej ruchach oraz spojrzeniu łatwo było wyczytać, że przepełnia ją entuzjazm i chce więcej.  Kiedy tłumaczył niuanse i wskazywał wszelkie aspekty danej runy czy też konfiguracji natychmiast milkła z uwagą słuchając jego słów. Robiła dokładne notatki, w szkole zaraz by usłyszała prośby o możliwość przepisania. Tutaj na szczęście nikt nie będzie jej kartek wyrywał celem przepisania.
-Zauważyłam, że w talizmanach lepiej trzymać się prawidłowej pozycji niż odwróconej, choć przyznam, że niezwykle kusi sprawdzanie i testowanie. - Przyznała otwarcie, ale już nie dodała, że próbowała parę razy to zrobić. Z marnym skutkiem niestety. Każdy pomysł na kolejny talizman zapisywała na brzegach kartek, żeby nie uciekł. Nie mogła się doczekać aż trafi na zaplecze sklepu gdzie będzie mogła przetestować wszystkie te możliwości. Tworzenie nowych kombinacji, sprawdzanie wytrzymałości i patrzenie co też się wydarzyło było tym co Prim lubiła najbardziej w swojej pracy. Kończyło się to nieprzespanymi nocami i zmęczeniem, ale zawsze powtarzała w takich sytuacjach, że „warto było!”.
-Wykonuję? - Zapytała i zamrugała oczami jakby nie rozumiała pytania. Wyrwana nagle ze świata tworzenia musiała zrozumieć co się wokół niej dzieje. Po chwili uśmiechnęła się przepraszająco. - Tak, oczywiście, że tak. Im ciekawsze tym lepiej.
Przewidywania mężczyzny były prawidłowe, gdyż Prim chciała rozwijać się jako naukowiec i badacz, a jednocześnie twórca. Sprawiło jej to wiele przyjemności i satysfakcji, a była to jej ucieczka od obowiązków młodej damy. Dzięki temu mogła zachować równowagę w życiu i czuła, że robi coś pożytecznego. Gdyby tylko słyszała myśli nauczyciela jej  policzki mogłyby się zaróżowić. Docenienie intelektu było czymś z czym Prim na co dzień się nie spotykała w dorosłym życiu, poza domem oczywiście. Rodzina Burke szczyciła się tym, że pozwalała dzieciom sięgać po wiedzę wykraczającą poza standardową oczekiwaną wobec potomków szlacheckich. Gdyby tylko Steffen wiedział, że jako nastolatka miała parę razy styczność z klątwami, z którymi musiała się uporać wiedziałby, że runy przychodziły jej naturalnie. Musiała myśleć trochę jak łamacz klątw skoro badała artefakty. Choć nie z wieloma nie potrafiła sobie dać rady i prosiła wtedy brata o pomoc lub innego jej znanego łamacza klątw. Jedna zaś, szczególnie paskudna, sprawiła, że przez jakiś czas panna Burke jako nastolatka miewała koszmary. Od tego też czasu zafascynował ją świat snów i możliwości ingerencji w niego.
-Dla świetnego nauczyciela z ogromną przyjemnością wykonam amulet. - Dodała po chwili. - Jeżeli będzie to wyzwanie dla mnie, to tym lepiej.  Niech to będzie moja praca domowa, w ramach naszej lekcji.
Zaproponowała lekko i swobodnie po czym znów skupiła wzrok nad połączonych runach. Widziała zaskoczoną minę mężczyzny i zastanawiała się czy powiedziała coś źle i właśnie wykazała się totalną ignorancją i pomyleniem pojęć, ale ku jej zaskoczeniu tak nie było.
-Klątwa głodu... - Powtórzyła za nim wiedząc, że będzie musiała dokładnie sprawdzić co to takiego. Obok takiej informacji nie przechodzi się obojętnie. - Trzeba będzie to połączenie sprawdzić w talizmanie. Nigdy się nie dowiemy jak tego nie zrobię.
Kolejna notatka i to podkreślona, żeby na pewno nie umknęła w natłoku informacji zgromadzonych na papierze.  Nie wiedziała kiedy zaczął się zbliżać wieczór, tak zatraciła się w runach. A czas w towarzystwie Steffena płynął niezauważalnie. Widząc, że czas zakończyć lekcję sięgnęła do torebki i wyciągnęła pękaty mieszek, który podała nauczycielowi.
-Dziękuję za poświęcony mi czas. Było to niezwykle inspirujące spotkanie i nie przesadzam. Dałeś mi wiele do myślenia i podrzuciłeś parę pomysłów. - Zebrała notatki i schowała w torebce. Wstała i podała nauczycielowi dłoń na pożegnanie. Uścisk był pewny i zdecydowany, tak jak sama kobieta. Uśmiechnęła się do Steffena już nie wyuczonym uśmiechem, ale delikatnym i z wdzięcznością. - Dziękuję Stevenie. Mam nadzieję, że będę mogła odezwać się ponowie w kwestii kolejnej lekcji. Przyznam, że chciałabym parę pomysłów przetestować, a potem podzielić się z tobą przemyśleniami.
Miała nadzieję, że jej nie odmówi. Możliwość dalszego rozwoju i udostępnienia swojej pracy była zbyt kusząca aby nie mogła tego nie zaproponować. Kiedy wszystko uzgodnili każde z nich poszło w swoją stronę obiecując, że jeszcze się skontaktują.

zt x2 :pwease:



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Boczna czytelnia - Page 7 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]03.05.21 18:47
9 października

Wiedziała, że nauka wspólnie z wprawionym w tajniki języka psorem byłaby zapewne o niebo efektywniejsze a przy aktualnym stanie zamożności z pewnością również znajdowała się w zasięgu możliwości panny Rookwood. Na początku swej przygody z rosyjskim zresztą właśnie w ten sposób czyniła, poznając dopiero dziwnie pokreślony alfabet i próbując wyplenić skłonność do zmiękczania słów, jakby w ustach miała kluskę, co nakazywał akcent typowo brytyjski. Gdy już jednak podstawy okazały się dość mocno solidnie przez nią opanowane a czas dostępny w ramach doby nie wydłużał się wcale, coraz częściej poczęła korzystać z samodzielnie prowadzanych "lekcji".
Częstokroć próbowała łapać dwie sroki za ogon, pochylając się nad biznesowymi sprawunkami, oznaczając je nakreślonymi cyrylicą słowami. Podpisywała w ten sposób dobrze znane sobie kolumny, ale też komentowała te zupełnie nowe, czasem zmuszana by sięgnąć po trzymany w biurku opasły słownik i kartkując kolejne stronice wyszukiwała bliskie znaczeniowo słowa. Naturalnie wyrwane z kontekstu nie znaczyły jeszcze o prawdziwym postępie w zdolności posługiwania się mową mieszkańców wschodniej Europy. Z tą z kolei świadomością zdarzało jej się, chowając dumę do kieszeni, zajmować historiami dopasowanymi do jej poziomu. Bywało, że jako wieczorną lekturę zmuszona by sięgnąć do poduszki po produkcję o treści przeznaczonej raczej dla dzieci dopiero mających poznać sposób komunikowania się dorosłych czy inne równie mało porywające dzieła. Czasem zaś, gdy czuła się szczególnie gotowa podjąć rękawicę i zasiąść do czegoś o mniej prymitywnej konstrukcji nogi prowadziły ją tutaj - w mury biblioteki.
Znajdywała wówczas nieodzownie swój jeden, ulubiony zakątek gdzieś w bocznej czytelni a następnie obstawiała się książkami wszelkiej maści. Większość dotyczyła gramatyki i znaczeń w języku rosyjskim, część była zbiorami opowiadań zagranicznych twórców, na deser zaś dokładała sobie jeszcze pozycję tyczące zasad dobrego wychowania oraz zarządczości w drobnym biznesie. Te ostatnie były swoistą nagrodą, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, bowiem zdawały się angażować ją bardziej a przy okazji składać obietnicę czegoś więcej niż jedynie pogłębienia zdolności w omamianiu dziewcząt ze wschodu. Gdyby tylko przyłożyła się właściwie do brylowania wśród socjety oraz prowadzenia swych sprawunków wówczas zyskałaby w końcu to upragnione poczucie bezpieczeństwa, gdy ilość pieniędzy w skrytce gwarantowałaby komfort przez lata a nie jedynie kilka miesięcy wprzód.
To jednak była przyszłość a póki co pozostawało usadowić na niewygodnym, bibliotecznym krześle i mrucząc pod nosem zacząć brnąć przez kolejne słowa.
- Kázhdy raz, kogdá prob- priblizhálas' ósen' - nawet pięciu słów nie była zdolna odczytać bez potknięcia. Żałosne. - Nachinális' razgovóry o tom, chto mnógoye v priróde ustróeno ne tak, kak nam by khotélos'. - przerwana złapanie oddechu, skoro kropka wyznaczała takową w rytmie wypowiedzi. Wdech, wydech. Mogła kontynuować. - Zimá u nas dlínnaya, za- zatyazhnáya, léto gorázdo koróche zimý, a ósen' prokhódit mgnovénno i ostavlyáet... vpechatléniye promel'knúvshey za oknóm zolotóy ptítsy.
Nawet gdyby udawała, że się nie słyszy, nie miałaby wątpliwości co do okropieństwa, jakie stanowił jej akcent. No dobrze, może nie było aż tak źle, ale wiecznie surowa wobec własnych zdolności nie potrafiła znieść choćby jednej sylaby na którą niewłaściwie położyła akcent. Nic dziwnego, że przebrnąwszy przez dwa pierwsze zdania wróciła do ich początku. I jeszcze raz, aż straciły sens. Ten nie znaczył nic wobec konieczności osiągnięcia idealnej wymowy. Wszystko by zasłużyć sobie na lżejszą lekturę a później całkiem ciężkiego kalibru alkohol.



And that world about to be a witness


To the limitlessness of how I kill business


Eris Rookwood
Zawód : Przestępca
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Show me how you move
Cause when you break
I'll get a new one
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Półwila

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9762-eris-rookwood#296235 https://www.morsmordre.net/t9788-ludio#296929 https://www.morsmordre.net/t9772-watch-me-play-the-devil#296437 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9795-skrytka-bankowa-nr-1337#297089 https://www.morsmordre.net/t9816-e-rookwood#297747
Re: Boczna czytelnia [odnośnik]05.05.21 12:35
Byliśmy w Anglii już kilka dni, jeśli nawet niecały tydzień. Znienawidziłem ten język nie przez okrągłość, jaką należało nadawać wypowiadanym wyrazom, a niewiedzę, jaką wykazywałem się przy każdej przypadkowej okazji. Musiałem odnaleźć sposób na rozwiązanie tej trudności, a cóż innego było lepsze, jeśli nie doszkolenie w postaci porządnej lektury, nawet podręcznika. Bliźniak robił już swoje, cały czas pomagając mi opanować większe komplikacje językowe, jednakże jego sposób nauczania był... zdecydowanie mniej efektywny niż jak w przypadku innych dziedzin. Zwykle to ja byłem tym od łączenia ludzi wyrazami, rozmawiania z nimi, przekonywania, a teraz znalazłem się w pozycji matowej. Nie podobało mi się ani trochę.
Bez zbędnych rozmyślań odnalazłem jedną z największych bibliotek, o których dowiedziałem się już kilka dni temu. Wraz z bratem przechodziliśmy obok działającej pomimo jesiennego chłodu fontanny, z pewnością krople były przeraźliwie zimne, nawet nie próbowałem tego sprawdzać. Wystarczyło mi własne przekonanie i skupienie na widoku, który idealnie wręcz współgrał z bogatymi, choć skromnymi ławami przy wejściu. Dzielnica była urokliwa, można nawet powiedzieć, że piękna, choć moje zdolności architektoniczne nijak miały się do oceny prawdziwych specjalistów, przyjemnie było patrzeć. Dźwięk otwieranych drzwi gdzieś za plecami poruszył całą moją postać, która odwróciła się na pięcie i wróciła do podążania za obranym celem i ścieżką. Dawno już nie miałem w ręku żadnego nowego tytułu, ten dzień wydawał się idealnym na zmianę, szczególnie że musieli mieć coś w najpiękniejszym języku tego świata, mowa oczywiście o rosyjskim.
Jeszcze dobrze nie wszedłem, a już poczułem nieco ciężki zapach drewna, które wchłonęło już dość kurzu i historii, by bez zająknięcia poczuć ból w jeszcze bardziej wyprostowanych plecach. Czujnie rozejrzałem się po głównej czytelni, wręcz momentalnie spostrzegając brak wolnych miejsc. Nieprzejęty podszedłem do bibliotekarki, starając się wytłumaczyć we własnym języku i łamanymi pojedynczymi słowami, że chodziło mi o podręcznik języka angielskiego. Uporawszy się z odnalezieniem odpowiedniego regału, który napisała mi na kartce, odnalazłem również coś bardzo znajomego, rosyjskie nazwisko. Czerwony napis Bułhakow wydawał się krzyczeć z półki na nieznajomym regale. Bez wahania sięgnąłem po tomiszcze, zauważając, że jest ono w języku angielskim. Przekleństwo zmyło się gdzieś w umyśle skupionym na sposobie wykorzystania książki. Dopiero po rozszyfrowaniu tytułu, kiedy dreszcz przebiegł wzdłuż całego mojego wygłodniałego na wspomnienia ciała, zrozumiałem, miałem przed sobą brytyjski okaz dzieła Michaiła Bułhakow traktującego o jednym ze znanych mi specyfików... Morfina, wspaniale. Z zapałem umieściłem dwie książki w jednej ręce, przechodząc do etapu szukania miejsca. Nie wiem, kiedy znalazłem się przed potężnymi, drewnianymi drzwiami. Wiedziałem tylko, że muszę wiedzieć jakie sekrety skrywały za sobą, więc bez zbędnych ceregieli nacisnąłem za klamkę i popchnąłem je swoim lichym ciałem do przodu. Uszy momentalnie wyłapały kaleczony, rodzimy język, choć nijak to wpłynęło na moje zainteresowanie faktem, że znajdowała się tam choćby jedna rozumna postać. Nasz język był piękny, nawet w tych dziwnych plątaninach wypowiadanych przez... powoli podszedłem do nieznajomej postaci jasnowłosej kobiety. Faktycznie, był to damski głos, jednak nie spodziewałem się ujrzeć tak urodziwej damy przy książce, pasowała bardziej do balu i ramienia jakiegoś wielmożnego pana. Skłoniłem się z szacunkiem, kiedy wyłapałem, że zdołała mnie zauważyć samym kątem oka znad kartek kryjących wspaniałość cyrylicy. Siedzenie naprzeciwko było wolne. Wydawała się bardzo mała. - Pani - zacząłem czystym, rosyjskim językiem, zaraz przypominając sobie, że przecież ją zaczepiałem we własnym kraju, należał się więc odpowiedni szacunek. - Madam - powtórzyłem po angielsku z ostrym akcentem, musiałem nad tym popracować. - czy mogę siąść? - próbowałem z całych sił na opanowanie tak mocnego używania aparatu mowy, przecież do poprawnej angielszczyzny należało mieć kluski w buzi, niesprawny i bardzo żywo działającą szczękę. Miałem potężną nadzieję, że nieznajome mnie nie przegoni, na oko była w tym samym wieku. Nie miałem ochoty sprawdzać innych siedzeń, kiedy mogłem siedzieć tuż obok i słuchać jak ktoś kaleczy rodzimy język, może nawet uda się powiedzieć jej kilka rad? Lubiłem być pożyteczny, szczególnie że wydawała się kimś ponad resztą szarej masy, mogliśmy z tego wyciągnąć całkiem niezły układ.
Kostya Kalashnikov
Zawód : początkujący zaklinacz
Wiek : 19/20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
ваше движение
OPCM : 14
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9280-konstantyn-kalashnikov#282606 https://www.morsmordre.net/t9617-konstantyn#292314 https://www.morsmordre.net/t9514-ja-nie-govoryu-po-angliyski#289333 https://www.morsmordre.net/t9857-pokoj-konstantyna#298469 https://www.morsmordre.net/t10432-skrytka-bankowa-2144#315296 https://www.morsmordre.net/t9539-konstantyn-kalashnikov#290089

Strona 7 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Boczna czytelnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach