Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Salon
AutorWiadomość
Salon [odnośnik]16.04.19 17:46

Salon

Miejsce spotkań. Z sufitu zwisa niewielki kandelabr, na podłodze zaś położono miękki dywan. Rozmowa przy kominku takim jak tutejszy wręcz kusi.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Salon Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon [odnośnik]28.10.19 0:59
| 14.03?

Odwiedziny u Bulstrode’ów były inicjatywą jej męża, spokrewnionego z tą rodziną i pragnącego złożyć wizytę bliskim swojej matki. Przybyli tam w trójkę: Cressida, William i jego matka, ponieważ ojciec jej małżonka zajęty był sprawami rodu. Po swoim sierpniowym nawróceniu Fawleyowie pielęgnowali relacje z innymi rodzinami o zbliżonej polityce. Małżeństwo Cressidy i Williama było gwarantem sojuszu z Flintami, ale i Bulstrode’owie byli rodowi artystów bliscy i to od czasów znacznie dłuższych niż wciąż świeży sojusz zawarty w konsekwencji mariażu Williama z młodziutką Flintówną.
Młódka początkowo siedziała u boku męża i jego matki podczas spotkania z krewnymi lady Fawley. Było to jednak towarzystwo wiekowo sporo starsze od niej, więc prawie się nie odzywała; zabierała głos jedynie wtedy, kiedy o coś ją zapytano, a głównie były to pytania o dzieci, które na początku tego miesiąca skończyły rok. Cressida była zmuszona opowiadać o pierwszych krokach i pierwszych słowach Juliusa i Portii, a ostatnimi czasy dopytywała ją o postępy jej potomstwa każda dama z wyższych sfer, z jaką miała okazję zamienić więcej niż kilka zdań. Choć była dumna z dzieci i bardzo je kochała, jej skryta i wycofana natura Flinta nie pozwalała jej na łatwe obnoszenie się z takimi rzeczami, które uważała za dość osobiste i pragnęła by jej dzieci początki swego życia spędziły w gronie najbliższej rodziny Williama oraz jej. Nie chciała się nimi tak ochoczo dzielić z każdym, kto był ciekawski. Jedna ze starszych kuzynek matki Williama co chwila skarżyła się też na uporczywy problem z bahankami owocówkami, które zalęgły się w dworze i podobno były bardzo uciążliwe. Cressie pozostawało się cieszyć, że nie było ich w Ambleside, i miała nadzieję, że się tam nie pojawią. Ich ukąszenia mogłyby być niebezpieczne dla jej maleńkich dzieci.
Później pozwolono dziewczątku spędzić trochę czasu z młodszymi, bliższymi jej wiekiem Bulstrode’ami. Mąż sam zachęcił ją, by poszukała sobie towarzystwa, widząc że kurtuazyjne rozmowy z osobami w wieku jego matki zwyczajnie ją nużyły, choć nie dawała tego po sobie poznać, pozostając jak zwykle grzeczną, cichą i potulną. Wskazano jej na towarzyszkę lady Unę, rok młodszą od niej damę, którą znała słabo, ponieważ uczyły się w różnych szkołach. Przez spędzenie ośmiu lat w Beauxbatons Cressida była mocno do tyłu, jeśli chodzi o znajomości z absolwentkami Hogwartu, w większości poznanymi dopiero w dorosłości, po debiucie. Był to na tyle krótki czas, że nie zdążyła zawrzeć w tym gronie głębokich przyjaźni. Była osobą skrytą, nieśmiałą i pozbawioną siły przebicia, w dodatku trudno jej było konkurować z latami więzi zawartych w szkole, gdzie dziewczęta miały już swoje przyjaciółki z lat Hogwartu, a ona była obca. Nawet córki przyjaciół jej panieńskiego rodu nie miały kiedy stać się prawdziwie bliskie gdy po wyjściu z okresu dzieciństwa widywało się ze sobą tylko parę razy w roku przez wakacje, a na czas nauki następowała rozłąka. W Beauxbatons uczyło się trochę szlachcianek z angielskich rodów, ale mniej niż w Hogwarcie i nie ze wszystkimi miała obecnie kontakt. Przykładem była choćby Cynthia, która zerwała przyjaźń z nią i boleśnie ją odtrąciła, z czym Cressida nadal nie do końca się pogodziła.
Miały minąć lata, zanim zawrze nowe przyjaźnie. Często czuła się na salonach osamotniona, dlatego nie była pewna, jak postrzegała ją Una, sama też jeszcze nie wyrobiła sobie o niej konkretnego zdania. Ich kontakt naprawdę był do tej pory niewielki.
- Droga lady Bulstrode – przywitała ją cicho i nieśmiało, gdy skrzat Bulstrode’ów wprowadził ją do pomieszczenia, w którym znajdowała się młoda dama. Una mogła zobaczyć drobne i kruche dziewczątko o ciemnorudych włosach i bladej, nakrapianej piegami buzi, odziane w długą do ziemi ciemnoniebieską suknię podkreślające wąską, smukłą talię. – Nie przeszkadzam? Wraz z mym mężem i jego matką byliśmy gośćmi u jej krewnych, ale cieszy mnie możliwość napotkania tu i kogoś w bliskim mi wieku. Nadal bardzo słabo się znamy, ale... – zawahała się. Śmiałość naprawdę nie była jej mocną stroną, ale miała dobre chęci, by spróbować lepiej poznać Unę. Mimo introwertyzmu samotność czasem jej ciążyła.


Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Cressida Fawley
Zawód : Arystokratka, malarka
Wiek : 21/22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Zwierzęcousty

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-ptak-w-zlotej-klatce#130038 https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Re: Salon [odnośnik]28.10.19 23:33
༶•┈┈⛧┈ 14.03.1957 r. ┈⛧┈┈•༶

Ostatnimi czasy jej życie nie było usłane różami: najpierw zerwanie kontaktu z Isabellą, potem porażka na balu i mężczyzna, który – pomimo, jakby się zdawało – pozytywnego nastawienia nadal się do niej nie zgłaszał. Pierwsze i drugie odebrało jej motywację, natomiast ostatnie – nadzieję. Ta jednak wzrosła po spotkaniu z Elise. Bulstrode szczerze nie uważała, że ma spore szanse na rozwiązanie swojego problemu, ale jakieś jednak istniały.
Ale co z bahankami, które zdawały się przypuszczać codziennie coraz to większy szturm na zamkowe komnaty? Z nimi był o wiele większy problem. Na początku wszyscy myśleli, że jakieś kilkoro robaczków zabłąkało się w jednym pomieszczeniu. Potem jednak prócz pojawienia się w kuchni, zaliczyły także pojawienie się w salonie. To było naprawdę problematyczne przyjmować gości, kiedy ciągle coś nad uchem brzęczało.
Okazało się jednakże, że nie tylko w posiadłości Bulstrode’ów zdarzyła się taka sytuacja. Niewielu specjalistów było jeszcze wolnych do końca tygodnia, a ci którzy mieli czas, mogli zjawić się na wybranym terenie dopiero nazajutrz. Podobno mieli tak pełne ręce roboty, że czarodzieje wręcz zabijali się o to, by zapłacić jak najwięcej, byle niechciani lokatorzy zostali z ich domu natychmiastowo eksmitowani.
Pamiętała, że tego dnia wyjątkowo odczuwała irytację tymi małymi stworzeniami – rankiem omal nie zjadły jej pergaminu, tylko dlatego że stał koło perfum! Z dnia na dzień robiły się coraz bardziej niebezpieczne. Miała szczerą nadzieję, że specjaliści zjawią się jak najszybciej.
Tymczasowo musiała jednak to zmartwienie odłożyć na później. Doszła ją wiadomość, że ma dotrzymać towarzystwa Cressidzie – lady Fawley, która przybyła do dworku w odwiedziny. Una tylko kojarzyła ją z salonów, ale nie miała o niej złego zdania. Wydawała się sympatyczna, choć nie zdążyły się jeszcze lepiej poznać.
Lady Fawley. – dygnęła lekko na widok wchodzącej do komnaty kobiety. – Miło cię znowu widzieć.
Pokręciła głową na pytanie. Nie mogła przeszkadzać, w końcu została zaproszona.
Nie martw się, nie przeszkadzasz – odpowiedziała raźno. – Och, lady Falwey. I mam nadzieję, że te małe stworzenia nie sprawiły ci problemu? – spytała zmartwiona. Jeżeli zaczną na domiar złego gryźć gości to na pewno nie dopisze jej dziś humor.

[bylobrzydkobedzieladnie]



How long ago did I die?


Where was I buried?



Ostatnio zmieniony przez Una Bulstrode dnia 29.10.19 19:21, w całości zmieniany 1 raz
Una Bulstrode
Zawód : Arystokratka
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
You know the penalty if you fail.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
I'm not yours to lose.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7119-una-bulstrode https://www.morsmordre.net/t7199-una-czyta#192496 https://www.morsmordre.net/t7175-kneel-before-me https://www.morsmordre.net/f237-gerrards-cross-bulstrode-park-dwor-bulstrode https://www.morsmordre.net/t7202-skrytka-bankowa-nr-1758 https://www.morsmordre.net/t7201-una-bulstrode
Re: Salon [odnośnik]29.10.19 1:50
W życiu Cressie też nie zawsze układało się idealnie. Mimo końca anomalii nadal dręczył ją pewien niepokój utrudniający czerpanie pełnej radości z życia, czający się gdzieś na obrzeżach jej świadomości. Choć była damą, nawet jej w pewien sposób doskwierały polityczne zawirowania, bo nie ze wszystkimi dawnymi znajomymi uchodziło jej się teraz zadawać. Inni z kolei odtrącili ją, jak Cynthia, dla której z chwilą swojego ślubu przestała być przyjaciółką. Coraz częściej przyłapywała się na tym, jak samotna czuła się na salonach, otoczona dziewczętami, z których zdecydowana większość uczyła się w Hogwarcie, i których nie znała dobrze. Mogła liczyć na siostrę, parę kuzynek męża też było pomocnych, ale tęskniła za przyjacielskimi więziami zawartymi w czasach nauki.
Dobrze było czasem wyrwać się na trochę z Ambleside i zmienić otoczenie. Dzieci pozostały pod pieczą opiekunki, podczas gdy młódka wraz z mężem składali tę małą towarzyską wizytę u rodu zaprzyjaźnionego z Fawleyami. Cressida co prawda nadal bardziej respektowała wpojone jej za młodu relacje rodowe Flintów, ale wraz z mężem musiała też pomagać mu w pielęgnowaniu relacji jego rodziny. Jego, bo nadal nie do końca potrafiła myśleć o Fawleyach jako o swojej prawdziwej rodzinie i na hasło „rodzina” w pierwszej kolejności wciąż widziała rodziców i rodzeństwo, zaś na hasło „dom” – Charnwood, nie Ambleside. Starała się, naprawdę się starała z sowy stać pięknym łabędziem, ale choć kochała swoje dzieci, a także męża, duża część jego rodziny była dla niej obcymi ludźmi, którzy nie byli jej w żaden sposób bliscy. Cressida do wszelkich zmian przystosowywała się powoli, powoli też nawiązywała głębsze więzi.
Wsunęła się do wskazanego jej salonu i grzecznie przywitała się z lady Bulstrode, jedną z tych wielu twarzy z salonów, które nadal znała zbyt słabo. Dlatego była nieśmiała i niepewna siebie, ale życzliwa i uśmiechnięta. Cressie była dość nietypowym przykładem szlachcianki – była miła, szczera i prostolinijna, salonowe gierki i fałsz były jej obce. Nie potrafiła kłamać ani udawać kogoś, kim nie była, a jej wrodzona naiwność nie ułatwiała życia na salonach. Miało minąć trochę czasu, zanim nauczy się być pod tym względem bardziej jak inne lady, ale może takiej natury po prostu nie dało się skutecznie zmienić? I podczas gdy wiele znanych jej z salonów dziewcząt miało bardzo wysokie mniemanie o sobie, samoocena Cressidy była niezdrowo niska i dziewczątko uważało się za wybrakowaną – zawsze bowiem żyła w cieniu starszego rodzeństwa i pan ojciec nie poświęcał jej tyle uwagi co im, a także dawał jej odczuć, że nie była w jego oczach równie dobra.
- Mi również miło cię widzieć i mam nadzieję, że miewasz się dobrze, a nadchodząca wiosna i ciebie napełnia nadzieją i radością – odpowiedziała, uśmiechając się nieśmiało. – Masz na myśli te dziwne bahanki? Jedna z twych ciotek wspominała o tym, że od niedawna wam doskwierają, ale na szczęście w Ambleside się nie pojawiły i oby tak zostało. – Posiadłość jej męża znajdowała się daleko stąd, w północnej części Anglii, w Krainie Jezior. Oby bahanki owocówki nie zawitały w tamte rejony. Jednocześnie rozejrzała się po otoczeniu, mając wrażenie, że rzeczywiście dostrzegła w powietrzu kilka niedużych owadów. Cóż, dobrze że nie wybrała dziś perfum o owocowej nucie. – Och, mam nadzieję, że da się ich pozbyć, podejrzewam że ich towarzystwo jest uciążliwe. – Kiedyś, gdy jeszcze była dzieckiem i mieszkała w Charnwood, w jednym z rzadko używanych pokojów zagnieździły się zwykłe bahanki. Cressie oczywiście nie brała udziału w pozbywaniu się ich, ale służba miała pełne ręce roboty.


Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Cressida Fawley
Zawód : Arystokratka, malarka
Wiek : 21/22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Zwierzęcousty

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-ptak-w-zlotej-klatce#130038 https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Re: Salon [odnośnik]29.10.19 19:18
Wezwani specjaliści od bahanek mieli zjawić się nazajutrz, ale musiała przyznać, że odrobinę się niecierpliwiła. Te irytujące istoty potrafiły wkraść się dosłownie wszędzie i nikt nie potrafił ich przed tym powstrzymać. Poza tym prawie spustoszyły im kuchnię! Co to za sytuacja, żeby elita czarodziejskiego społeczeństwa miała martwić się o posiłki?
Gdyby miała choć trochę więcej odwagi, z pewnością potraktowałaby wszystkie drętwotą. Domyślała się jednak, że raczej niewiele to pomoże – tak jak inne zaklęcia mogła nie zadziałać, nawet teraz gdy nie było już anomalii. Zresztą wątpiła, czy nie wzbudziłoby to niezadowolenia nestora – w przypadku złego wycelowania i zniszczenia czegoś, na pewno dostałaby za to naganę.
Powiedzmy – odparła z tajemniczym uśmiechem na pytanie o wiosnę. Jeżeli tak dalej pójdzie, na pewno nie znajdzie mężczyzny skrywającą się pod maską chimery na balu. Ale do końca wiosny było jeszcze daleko, prawda? – Ach, tak… Zapewne już o tym słyszałaś. To odrobinę smutne, ale prawdziwe.
Odgoniła ręką namolnego robaka latającego jej przed nosem. Te stworzenia naprawdę robiły się nie do zniesienia. Panoszyły się po ich dworku, jakby były jego pełnoprawnymi lokatorami. Nie powinny mieć tu żadnego wstępu, a co dopiero mówić o czuciu się tu jak w domu. Doprawdy bezczelne.
Zostali już wezwani specjaliści, ale nie pojawią się tu przed jutrem – westchnęła nieco żałośnie. Czy naprawdę nie mogli w tej sytuacji nic zrobić? – Do tego czasu musimy je znosić.
Swoją drogą, czytała co nieco o nich w „Walczącym Magu”… Wymienili tam takie sposoby na pozbycie się niechcianych mieszkańców jak zaklęte rożki, sierść gryfa czy diable ziele. Nie miała pewności, czy metody te są skuteczne – w końcu nigdy ich nie próbowała – ale na wszelki wypadek jakiś czas temu zaopatrzyła się w sierść gryfa. W końcu co jeśli ci specjaliści okażą się zwykłymi naciągaczami i Bulstrodowie będą zdani na radzenie sobie w pojedynkę z bahankami?
Wyprowadzka nie wchodziła w grę. To że napadło ich stado tych dziwnych owadów, nie oznaczało, że mieli się tak po prostu poddać. Musieli wyrzucić z domu tę zarazę.



How long ago did I die?


Where was I buried?

Una Bulstrode
Zawód : Arystokratka
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
You know the penalty if you fail.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
I'm not yours to lose.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7119-una-bulstrode https://www.morsmordre.net/t7199-una-czyta#192496 https://www.morsmordre.net/t7175-kneel-before-me https://www.morsmordre.net/f237-gerrards-cross-bulstrode-park-dwor-bulstrode https://www.morsmordre.net/t7202-skrytka-bankowa-nr-1758 https://www.morsmordre.net/t7201-una-bulstrode
Re: Salon [odnośnik]30.10.19 0:28
Cressida jako była lady Flint zawsze wykazywała pewne zainteresowanie magicznymi stworzeniami, przede wszystkim ptakami. Nigdy jednak nie słyszała o takich stworzeniach jak bahanki owocówki. Czyżby to była jakaś opóźniona konsekwencja anomalii? Czy może czyjś nieudolny eksperyment? O anomaliach też długo tak myślała, ale teraz już sama nie wiedziała, czym były, skąd się wzięły i w jaki sposób tak nagle zniknęły.
- Tak, słyszałam właśnie dzisiaj... Ale miałam okazję słyszeć też od innych, a także przeczytać o nich w ostatnich numerach Walczącego Maga i Czarownicy – dodała; nawet Czarownica pisała o tych dziwnych stworzeniach, najwyraźniej problem był wyraźnie palący, skoro sugestie sposobów na bahanki tym razem były ważniejsze od salonowych ploteczek, artykułów o modzie i innych tego typu spraw. Cressie co prawda niespecjalnie interesowała się plotkami, ale zdarzało jej się podczytywać Czarownicę. Mag z kolei trafił w jej ręce przypadkiem, znalazła go przedwczoraj w salonie, gdzie najwyraźniej porzucił go ktoś z męskich członków rodu.
W pewnym momencie także musiała odpędzić od twarzy natrętnego szkodnika, który przeleciał niepokojąco blisko jej ciemnorudych włosów.
- Czytałaś może o sposobach pozbycia się ich? Co prawda specjaliści na pewno zrobiliby to lepiej, ale może dałoby się przynajmniej odstraszyć je z pomieszczeń, zanim przybędą? – zapytała. Większość sposobów opisywanych przez Czarownicę i Walczącego Maga była jednak dość dziwaczna. Cressie na pewno nie podjęłaby się celowania do każdej malutkiej bahanki z osobna Drętwotą (pomijając fakt, że nigdy nie była dobra w urokach), ani zmienienia siebie bądź kogoś w żabę. Z transmutacją radziła sobie co prawda lepiej, ale o ile skrycie marzyła o zostaniu animagiem, na pewno nie chciałaby być żabą. I łapać bahanki lepkim językiem, okropieństwo! Podobnie okropne wydawało jej się wpuszczenie do domu tresowanych pająków; jak zdecydowana większość dziewcząt nie przepadała za pająkami i wolała ich unikać. – Nie wiem, czy podjęłabym się tych sposobów z Czarownicy. Ciekawe czy ktoś w ogóle tego próbował. Jak myślisz, czy mogą istnieć ludzie tak zdesperowani, by zmienić się samemu w żabę i jeść te bahanki?
Wiadomo, że żadna szanująca się lady by tego nie zrobiła. Ale ludzi z gminu pewnie nie było stać na specjalistów i musieli radzić sobie sami na różne dostępne sposoby. Może właśnie teraz, gdy rozmawiały, ktoś walczył ze szkodnikami we właśnie taki sposób. Zastanawiała się, czy może istnieć jakaś inna metoda poza tymi opisanymi w Magu i Czarownicy, ale mimo niezłej wiedzy o magicznych stworzeniach, o tych konkretnych nie wiedziała absolutnie nic, bo widziała je na oczy pierwszy raz.
- Może mój pan ojciec wiedziałby, jak sobie poradzić, wie nie tylko ogromnie dużo o roślinach, ale i o magicznych stworzeniach. – O tak, jej ojciec na pewno by sobie poradził, przynajmniej w jej wyobrażeniach. Rodziciel wydawał jej się zawsze niezwykle mądrym i utalentowanym czarodziejem, z rozległą wiedzą. Ale jeśli to był nowy gatunek, to może nawet on nie potrafiłby określić ze stuprocentową pewnością, co pomoże?


Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Cressida Fawley
Zawód : Arystokratka, malarka
Wiek : 21/22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Zwierzęcousty

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-ptak-w-zlotej-klatce#130038 https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Re: Salon [odnośnik]02.11.19 16:53
Domyślała się, że większość sposobów na bahanki zawarta w magicznych czasopismach, była nie do końca sprawdzona, a co dopiero prawdziwa. Była niemal pewna, że choć „Walczący Mag” czasami przesadzał, wyzwalając w czarodziejach to, co najgorsze, „Czarownica” nie była wcale lepsza. Redaktorzy „Czarownicy” często nawoływali do bezsensownego trwonienia pieniędzy, do tego ze szlachcianek zrobiliby najchętniej lalki, a nie gustowne salonowe damy.
Coś jednak skłoniło ją niedawno do zaopatrzenia się w element z „Walczącego Maga”, sierść gryfa dokładniej. Z wszystkich wymienionych sposobów ten wydawał się najsensowniejszy – w końcu to tylko spalenie sierści gryfa, więc co mogło pójść nie tak? To znaczy, prócz brzydkiego zapachu, ale o tym akurat wspomnieli już w gazecie.
Ja również – przyznała, nie chcąc kłamać. Nie miała po co tego obecnie robić. Zresztą, „Walczący Mag” był bardzo popularny w szanowanych rodach, nie wspominając o „Czarownicy”, którą czytała namiętnie niemal każda ze szlachcianek. Nie było to nic nowego ani tym bardziej gorszącego.
Pokiwała głową na zadane pytanie. Bo jak mogłaby nie czytać? Tym bardziej teraz, gdy na jej posiadłość dokonały najazdu bahanki.
Czytałam i… Muszę powiedzieć, że niektóre z wymienionych sposobów są dość specyficzne – powiedziała cicho z pobłażliwym uśmiechem. „Specyficzne” było eufemizmem, wiele z nich przypominało po prostu robienie sobie złudzeń. – Hm, byłoby miło. Jak na razie wszystko opisane to bardziej sposoby na wypędzenie ich a nie odstraszenie.
Żaba? Zaśmiała się lekko, zakrywając usta dłonią. Osoby używające takiego sposobu naprawdę musiałyby być wybitnymi śmiałkami. W życiu nie ryzykowałaby niestrawnością, ale kto wie – może jakiś szlachcic w ramach starania się o rękę pięknej kobiety, wobec której nestor ma inne zamiary?
Niektórzy wierzą w bajki – odparła, przypominając sobie, że kiedyś też wierzyła w podobne rzeczy. Szczęśliwie szybko z tego wyrosła, stając się dystyngowaną i przywiązującą wielką wagę do logiki damą. Wiedziała jednak, że nie wszyscy dojrzewają tak szybko do tej roli.
Westchnęła cicho. Chciałaby, żeby jej matka też mogła trochę pomóc. Niestety – choć była dobra w wytwarzaniu eliksirów, nie znała się szczególnie na tych dziwnych zwierzętach. Podobno pierwszy raz od dawna mieli taki przypadek. Nikt nie wiedział, jak sobie z nim poradzić.
Tak właściwie… – zagadnęła, sięgając po boczną szufladkę w stoliku. – Mam tu coś, co może nam pomóc, ale nie jestem pewna. – Wyjęła sierść gryfa, pokazując ją Cressidzie.



How long ago did I die?


Where was I buried?

Una Bulstrode
Zawód : Arystokratka
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
You know the penalty if you fail.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
I'm not yours to lose.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7119-una-bulstrode https://www.morsmordre.net/t7199-una-czyta#192496 https://www.morsmordre.net/t7175-kneel-before-me https://www.morsmordre.net/f237-gerrards-cross-bulstrode-park-dwor-bulstrode https://www.morsmordre.net/t7202-skrytka-bankowa-nr-1758 https://www.morsmordre.net/t7201-una-bulstrode
Re: Salon [odnośnik]02.11.19 21:24
Cressida podchodziła z pewnym dystansem do tego, co pisano w gazetach. Nawet ona mimo życiowej naiwności zdawała sobie sprawę, że te czasem mijały się z prawdą, i że nie wszystkie ploteczki z „Czarownicy” miały pokrycie w rzeczywistości. Nie podążała też ślepo za tamtejszymi modowymi nowinkami, i jak na szlacheckie standardy jej suknie były dość skromne i nie zawsze zgodne z najnowszymi trendami. Nawet w tej materii nie szła z duchem czasu, Flintowie zawsze żyli zgodnie z własnym rytmem, choć jako Fawley powinna bardziej interesować się modą i życiem salonów. Ale nie lubiła rzucać się w oczy i wyglądać jak obwieszona ozdobami choinka, nie trwoniła też bezmyślnie galeonów męża na coraz to nowe kreacje.
Do „Walczącego Maga” zaglądała rzadko, bo nie interesowała jej polityka, ale bardzo sporadycznie się zdarzyło, jeśli gazeta wpadła jej w ręce gdy akurat nie miała w zanadrzu nic ciekawszego i bardziej zgodnego z jej zainteresowaniami. Obie te gazety napisały o bahankach, choć każda podawała inne sposoby radzenia sobie z nimi. Skąd teraz wiedzieć, które rzeczywiście były skuteczne? Może „Czarownica” pisząc o tych dziwnych sposobach chciała tylko podpuścić swe czytelniczki i ich rodziny do wygłupów pokroju zmieniania się w żabę lub celowania do każdego szkodnika z osobna Drętwotą? Może to tylko żart jakiegoś redaktora i za kilka dni powstanie artykuł o tym, jak zdesperowani czarodzieje próbują wszystkiego, byle pozbyć się natrętnych stworzeń?
Zmarszczyła piegowaty nosek i westchnęła.
- Zgadza się. Dlatego nie wiem, co o nich myśleć. Nie znam też za bardzo innych osób zmagających się z tą... plagą. Nie wiem więc, jakie sposoby naprawdę działają. Gdyby tak było, chętnie bym podpowiedziała – odezwała się. Cressie nie miała znajomości wśród czarodziejów nieczystej krwi, z których pewnie wielu zmagało się z bahankami, a jeśli chodzi o członków szlachetnych rodzin, ci z którymi miała okazję mieć w tym miesiącu kontakt nie mieli akurat problemu z tymi szkodnikami. Dwór Bulstrode’ów był pierwszym, w którym gościła i w którym one były. Ale jej życie towarzyskie w ostatnich miesiącach nie było imponujące, i nawet po ustaniu anomalii większość czasu spędzała w posiadłości Fawleyów, najczęściej opuszczając ją przy okazji wizyt u swego panieńskiego rodu. – Mam nadzieję, że w ogóle da się je skutecznie wypędzać i niedługo ich obecność stanie się wspomnieniem – dodała; to, że teraz nie było ich w jej domu, nie znaczyło że się nie pojawią, więc lepiej było wiedzieć, co może być skuteczne, choć wolałaby nie musieć potem korzystać z tej wiedzy w praktyce. I lepiej żeby się nie okazało, że rzeczywiście tylko zmienianie się w żabę i jedzenie bahanek pomaga.
Spojrzała na składnik, który pokazała jej Una. Rozpoznała sierść gryfa, bo choć Flintowie specjalizowali się w zielarstwie i hodowli ziół, i o tym pan ojciec za młodu uczył ją najwięcej, posiadała też wiedzę o magicznych stworzeniach.
- Och, to o tym chyba pisał „Walczący mag” – zauważyła na widok paczuszki wypełnionej sierścią. – Twierdzą, że należy zamoczyć ją w kozim mleku, a potem spalić. Podobno bardzo śmierdzi – znowu zmarszczyła nosek. – W którym pomieszczeniu macie najwięcej bahanek? Może najlepiej byłoby właśnie tam spalić sierść, by wypędzić ich jak najwięcej.


Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Cressida Fawley
Zawód : Arystokratka, malarka
Wiek : 21/22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Zwierzęcousty

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-ptak-w-zlotej-klatce#130038 https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Re: Salon [odnośnik]05.11.19 0:01
Una westchnęła cicho. Przydałaby się jej teraz pomoc – była to czysta prawda. Żałowała, że Cressida nie wiedziała o bahankach więcej. Nie mogła jednak spodziewać się niczego innego po dobrze urodzonej damie.
Był to pierwszy raz, gdy się tak poczuła, ale… Naprawdę nie pogardziłaby teraz księciem na białym koniu. Mógł być zwykłym tępicielem magicznych pasożytów, ale dla niej byłby w tym momencie bohaterem. Nie wiedziała, czy proponowany w „Walczącym Magu” sposób zadziała, do tego wcale nie uśmiechało jej się wychodzić poza kompetencje godne szlachcianki. Nie to że była leniwa – po prostu uważała, że powinni się tym jednak zająć specjaliści, bo kto tak jak oni zna się na całej tej dziwnej sprawie?
Ja także żywię taką nadzieję – powiedziała szczerze. Był to w końcu jej dom, a przez te szkodniki trząsł się w posadach… Nie chciała patrzeć na to, jak w końcu upada.
Dlatego podjęła decyzję o sprawdzeniu własnych sił. Normalnie nie zrobiłaby niczego tak nierozsądnego, ale jakie teraz miała wyjście? Była zrozpaczona i zdesperowana. Nie do końca wiedziała, co ma robić, bo nigdy czegoś podobnego nie doświadczyła. Nie było nikogo, kto by wskazał jej drogę.
Tak więc zdana na siebie sięgnęła po ostateczne środki przeciwko zagrożeniu krążącemu w jej domu i pokazała otwarcie Cressidzie, którego ze sposobów zamierza użyć. Nie kryła się z tym, ale liczyła, że towarzyszka zachowa to dla siebie. W końcu, jeśli coś poszłoby nie tak, cała wina spadłaby na Unę. A młodej Bulstrode ani trochę taka przyszłość się nie uśmiechała. Może i słynęła z bycia odpowiedzialną, ale tym razem w razie niepowodzenia zamierzała zrzucić obowiązek odbycia kary na kogoś innego. Zwłaszcza że w pokoju nie było żadnej służby i nie miałaby problemu, by skłamać, że to właśnie wszystko jej wina.
Oczywiście, nie obeszłoby się bez odpowiedniego wynagrodzenia takowej krzywdy – może i do najuczciwszych nie należała, ale miała pewne poczucie moralności, którego nie mogła przekroczyć. Czułaby się źle, gdyby to z jej powodu jakaś biedna staruszka została zwolniona z pracy. Szczególnie że nie była nawet niczemu winna.
Jest ich trochę w stajni, spiżarni i kuchni… Ale mam wrażenie, że to tu jest ich najwięcej. Pewnie przez perfumy, których woń często się tu unosi. – Spojrzała na kępkę w dłoni, po czym wyjęła z pobliskiej szuflady kolejny element: buteleczkę z kozim mlekiem. Nalała trochę białej cieczy do miseczki i pochyliła się lekko, by zamoczyć w naczyniu sierść gryfa. Poczekała, aż składnik dokładnie przesiąknie wilgocią i wtedy go wyjęła. – Lady Fawley… Czy mogłabyś przysunąć świecę w moją stronę, proszę? – zapytała uprzejmie. Uważała, by nie kapnąć żadną kroplą mleka na stolik. Nie chciała narobić więcej bałaganu niż było to konieczne.



How long ago did I die?


Where was I buried?

Una Bulstrode
Zawód : Arystokratka
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
You know the penalty if you fail.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
I'm not yours to lose.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7119-una-bulstrode https://www.morsmordre.net/t7199-una-czyta#192496 https://www.morsmordre.net/t7175-kneel-before-me https://www.morsmordre.net/f237-gerrards-cross-bulstrode-park-dwor-bulstrode https://www.morsmordre.net/t7202-skrytka-bankowa-nr-1758 https://www.morsmordre.net/t7201-una-bulstrode
Re: Salon [odnośnik]05.11.19 13:15
Prawdopodobnie nikt nie wiedział o bahankach więcej, skoro był to jakiś nowy gatunek, nieznany wcześniej. Wątpiła by istniała jakakolwiek literatura na ich temat, w której mogłyby czegoś poszukać. Pozostawało póki co zdać się na to, co pisały gazety, dostępne dla nich „Walczący Mag” i „Czarownica”. A może jutro poradzą coś skuteczniejszego wezwani specjaliści. Cressie miała nadzieję, że bahanki niedługo przestaną być problemem ich społeczeństwa, że nie będą już nękać Bulstrode’ów ani innych.
Cressida czuła się w obecnej sytuacji nieco niepewnie, w końcu prawie nie znała Uny, ich znajomość była naprawdę świeża i dzisiaj też trafiła tu dość przypadkowo. Oboje z Williamem nie wiedzieli, że dwór Bulstrode’ów borykał się właśnie z plagą bahanek, wtedy przełożyliby wizytę na inny termin. William nie naraziłby młodej, delikatnej żony na możliwe ugryzienia i inne niedogodności.
Prawdopodobnie czułaby się swobodniej, gdyby miała do czynienia z osobą znaną od lat, ale Una była niemal obca i nie była pewna, czego się po niej spodziewać, niemniej jednak zależało jej na tym, by wyciągnąć do młodej lady rękę i próbować ją poznać. Może zgodzenie się jej pomóc sprawi, że uda im się znaleźć wspólny język, że może z czasem się polubią. Ona sama nigdy nie miała bardzo zażyłych relacji z tym rodem, ale był on bliższy jej mężowi, którego łączyło z Bulstrode’ami pokrewieństwo, a także sojusz między nimi i Fawleyami.
Nie powinny tego robić same, powinny pozostawić to w rękach służby, ale wyglądało na to, że Una bardzo chce spróbować. Najwyraźniej bahanki mocno dały jej w kość, skoro była gotowa samej próbować spalać sierść gryfa, narażając się na nieprzyjemną woń. Gdy się rozglądała, rzeczywiście mogła tu i ówdzie dostrzec skupiska szkodników, najwyraźniej rzeczywiście przyciąganych aromatem perfum z owocową nutą. Gdyby sama się takowymi skropiła pewnie nie mogłaby się od nich opędzić, ale na szczęście wybrała dziś perfumy o zapachu kwiatów zmieszane z subtelną wonią lasu.
Patrzyła, jak Una wylewa do miseczki odrobinę koziego mleka i moczy w nim sierść gryfa. Cressida sięgnęła po najbliższy mały świecznik z płonącą w nim świecą i podała go jej, przygotowując się już w myślach na okropny zapach, który zaraz poczuje.
- Mam nadzieję, że tego nie pożałujemy. Może lepiej byłoby jednak zawołać służbę, by to oni zajęli się wypędzeniem bahanek? – zasugerowała niepewnym głosem. Ona sama pewnie by tak zrobiła, ale już się dokonało i mogła tylko patrzeć, jak Una dopełnia instrukcję zawartą w gazecie.


Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Cressida Fawley
Zawód : Arystokratka, malarka
Wiek : 21/22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Zwierzęcousty

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-ptak-w-zlotej-klatce#130038 https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Re: Salon [odnośnik]05.11.19 22:35
Decyzja została podjęta, a karty rozdane. Una zanurzyła sierść w kozim mleku, prosząc o przysunięcie świecy. Nie było już odwrotu.
Włożyła kępkę w ogień, uważając, by się przy tym nie poparzyć. Nie chciała poniszczyć nowej sukni, o obrażeniach nie wspominając. Może i nie miała nic przeciwko podczas dawnych lekcji z zakresu obrony przed czarną magią, ale to nie były już zajęcia. Była w domu, nie zamierzała brudzić sobie rąk więcej, niż było to konieczne.
Czytasz mi w myślach – odparła Una z nieco smutnym uśmiechem. Czemu miała wrażenie, że źle się to skończy?
Poczekała, aż z sierści zacznie unosić się dym. Tyle powinno wystarczyć. Położyła składnik na czystym naczyniu.
Zmarszczyła nos odrobinę niezadowolona. Domyślała się, że nie będzie ładnie pachnieć… ale żeby aż tak? Mogłaby przysiąc, że ktoś umarł właśnie w ich salonie. Nie żeby wiedziała, jaki to fetor – po prostu to powiedzenie kiedyś słyszała.
Myślę, że woń powinna się nieco roznieść. Najlepiej, żebyśmy tutaj nie zostawały – oznajmiła, kierując się w stronę wyjścia. Nie powiedziała tego otwarcie, ale naprawdę wolałaby nie oglądać zwłok bahanek. Może i była zirytowana ich obecnością, nie lubowała się jednak w patrzeniu, jak ktoś albo coś umiera. Na samą myśl o tym, że jej służba będzie musiała to wszystko sprzątać, dostawała ciarek na plecach.
Ale czy użyty sposób podziała, czy pozostawi po sobie tylko nieprzyjemny zapach, kiedy ktoś wejdzie do komnaty? Został opisany w czasopiśmie, nikt poza specjalistami nie wiedział, czy jest skuteczny. To, czy okaże się dobry w skutkach, tylko czas pokaże.
Jedyne, czego była naprawdę pewna to to, że zgasiła użytą do odpędzenia bahanków sierść. Kiedy ta dotykała naczynia, nie płonęła, nawet odrobinę. Una o to zadbała. Wydzielał się z tej rzeczy po prostu dziwny odór, któremu towarzyszył swąd i ciemny obłok dymu. Mogła więc z całą pewnością mieć w przyszłości na swoją obronę to, że jej dom, jej piękna bogata posiadłość efektownie przez nią nie spłonęła.

[z/t]



How long ago did I die?


Where was I buried?

Una Bulstrode
Zawód : Arystokratka
Wiek : 20 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
You know the penalty if you fail.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
I'm not yours to lose.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7119-una-bulstrode https://www.morsmordre.net/t7199-una-czyta#192496 https://www.morsmordre.net/t7175-kneel-before-me https://www.morsmordre.net/f237-gerrards-cross-bulstrode-park-dwor-bulstrode https://www.morsmordre.net/t7202-skrytka-bankowa-nr-1758 https://www.morsmordre.net/t7201-una-bulstrode
Re: Salon [odnośnik]06.11.19 0:45
Cressida podała nowej znajomej świecę, przyglądając się wykonywanym przez nią czynnościom. Kępka sierści wcześniej zwilżonej kozim mlekiem od razu zaczęła się tlić, uniósł się z niej szarawy dym, a zaraz potem nieprzyjemny smród. Młódka zmarszczyła nakrapiany piegami nosek, jak większość szlachcianek nie przepadała za przykrymi zapachami, a to śmierdziało nawet gorzej niż nawóz do roślin, jaki służba Flintów zwykła stosować w rodowych szklarniach z ziołami, dumie jej pana ojca. „Walczący Mag” nie kłamał, zapach naprawdę był paskudny. Oby nie mylił się też co do wpływu owej woni na bahanki.
Dym unoszący się z tlącej się sierści zdawał się wwiercać w nos, docierać aż do gardła, wywołując drażniący posmak, a także pozostawiać ślady na wszystkim dookoła. Pewnie nawet wietrzenie nieprędko go stąd przegna; Bulstrode’owie nie będą mieć łatwych najbliższych dni, przynajmniej jeśli chodzi o to pomieszczenie, ale może akurat okaże się, że dla bahanek ten zapach był równie nieprzyjemny i to poświęcenie się opłaci.
- Masz rację, wolę tu nie zostawać ani chwili dłużej... Ale może dobrze by było otworzyć choć jedno okno, by bahanki mogły przez nie uciec na zewnątrz? – zasugerowała; tak chyba zresztą pisało w tej gazecie, że odstraszone bahanki uciekną na podwórze, byle dalej od smrodu. Nie wiadomo czy rzeczywiście je to odstraszy, póki co odstraszyło skutecznie tylko dziewczęta. Dopiero później, gdy ktoś znowu wejdzie do komnat okaże się, czy rzeczywiście szkodniki uciekły, czy może nie zwracały uwagi na odrażającą woń i nadal poczynały sobie w najlepsze, irytując mieszkańców.
Cressida czym prędzej opuściła salon, mając nadzieję, że oddaliły się od tlącej się sierści dostatecznie szybko, by smród nie zdążył przesiąknąć materiału sukien. Ale i tak na wszelki wypadek po powrocie do domu poprosi skrzata o wypranie sukni. Miała też nadzieję, że Unie i jej bliskim rzeczywiście uda się zwalczyć plagę bahanek, i że to nietypowe spotkanie sprawi, że z czasem uda im się nawiązać jakąś relację.
Porozmawiała z lady Bulstrode jeszcze trochę, już poza zasięgiem smrodu z salonu, a później znowu dołączyła do swego męża, z którym wkrótce później opuściła posiadłość z zamiarem wrócenia do Ambleside.

| zt.


Wszyscy chcą rozumieć malarstwoDlaczego nie próbują zrozumieć śpiewu ptaków?

Cressida Fawley
Zawód : Arystokratka, malarka
Wiek : 21/22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
To właśnie jest wspaniałe w malarstwie:
można przywołać coś, co się utraciło i zachować to na zawsze.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Zwierzęcousty

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5557-cressida-fawley-flint https://www.morsmordre.net/t5573-piorko https://www.morsmordre.net/t5571-ptak-w-zlotej-klatce#130038 https://www.morsmordre.net/f117-cumberland-ambleside-dwor-fawleyow https://www.morsmordre.net/t5581-skrytka-bankowa-nr-1374 https://www.morsmordre.net/t5580-cressida-fawley
Salon
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach