Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Will Cattermole
AutorWiadomość
Will Cattermole [odnośnik]17.04.19 13:03

Willric Leobwin "Will" Cattermole

Data urodzenia: 3 stycznia 1928 roku
Nazwisko matki: Moore
Miejsce zamieszkania: Londyn
Czystość krwi: półkrwi
Status majątkowy: średniozamożny
Zawód: numerolog i twórca amuletów runicznych, hobbystycznie majsterkowicz, złota rączka
Wzrost: 187 cm
Waga: 77 kg
Kolor włosów: jasny brąz
Kolor oczu: piwnozielone
Znaki szczególne: blizna po oparzeniu na prawym przedramieniu, spojrzenie pełne zdegustowania, zbyt elegancki ubiór na co dzień, dziwna gestykulacja, odstające uszy


    My, niedorzeczni. My, nieobecni.
    My panoszymy się jak lwy.




Urodził się i krzyczał. Cały czas krzyczał. Wiecznie czerwony na twarzy, dając chwilę wytchnienia rodzicom jedynie podczas krótkiego snu, ewentualnie posiłku. Nie sypiał długo, zbyt zajęty był krzykiem. Zupełnie jakby tęsknił, ciągle za czymś tęsknił.
Mimo swojego wyjątkowo paskudnego charakteru w wieku niemowlęcym szybko zaskarbił sobie ogromną miłość starszej siostry. Matka i ojciec natomiast musieli wyciągnąć z tego lekcję i zrobili sobie długą przerwę nim zdecydowali się na kolejne dziecko. Młody Will dał im mocno popalić, rosnąc na dziecko, którego ciekawość była nie do zatrzymania. Szybko nauczył się wypowiadać pierwsze proste słowa i chodzić. Gdy natomiast już stanął na nogach, wtedy nie było minuty bez kłopotu. Dreptał wszędzie gdzie się dało - demolował rodzinną szklarnię każdego dnia, zrywając kolejne liście z drzew. Wzięty na ręce przez matkę ciągnął za włosy i kolczyki. Wszystkiego musiał dotknąć, wszystko musiał sprawdzić i ciągle miał minę, jakby pod burzą jasnobrązowych loczków kłębiło się mnóstwo myśli.
Rebecca, matka Willa, miała z nim straszne problemy - zwłaszcza, gdy zaczął pokazywać zdolności magiczne. Zdarzyło się nawet, że lewitował pod sufitem, a biedna mugolka nie mogła poradzić sobie ze zdjęciem go na ziemię. Za każdym razem gdy ta wchodziła na krzesło, nieco przesuwał się, żeby nadal nie mogła go dosięgnąć. Dopiero siostra na dziecięcej miotełce poradziła sobie z niesfornym trzylatkiem.
Powoli rósł i odkrywał kolejne to swoje cechy. Jego matka nie była świetnie wykształcona, ledwie na podstawowym poziomie, ale miała niesamowicie dobrą pamięć. Cytowała całe tomiki poezji i uczyła wszystkie swoje dzieci tego, co potrzebowały. Dzięki niej znali również nauki, których zazwyczaj nie muszą uczyć się czarodzieje - matematyki, mugolskiej klasyki literatury, geografii. Dzięki matce chłopak zauważył swoją największą miłość - naukę. Zadawał więcej pytań niż jakiekolwiek inne dziecko i żadna odpowiedź nie była dla niego wystarczająca. Pragnął doświadczyć świata i poznać jego tajemnice, nie zważając na towarzyszące temu konsekwencje. Gdy dostał przypominajkę - rozbił ją, by dowiedzieć się, co jest w środku. Wziął kiedyś parasol matki, by sprawdzić, czy utrzyma go jak spadochron, gdy będzie skakał z dachu. Z powodów dosyć oczywistych obudził się w Świętym Mungu. Kiedy miał dziewięć lat z pomocą małego śrubokrętu, który dostał od matki zamontował kompas w miotle siostry, który zmieniał kolory w zależności od skierowania trzonka w dany kierunek świata. Ale miał jeszcze więcej pomysłów, każdy z nich rozrysował na pergaminie. Poza kolejnymi planami jako dziecko nadal pozostawał bardzo ruchliwy. Latem latał na dziecięcej miotełce i pływał w pobliskim jeziorze wraz z siostrą i młodszym bratem.


Jego odwaga w słowie i czynach zaprowadziła go do domu Lwa, choć nawet sama Tiara wydawała się bardzo niezdecydowana. Napisał tego samego dnia list do ojca - nie mógł uwierzyć. Wszyscy stawiali na Ravenclaw, ojciec nawet przegrał pięć galeonów w zakładzie ze stryjem.
I wydawałoby się, że tak zafascynowany nauką chłopak będzie wspaniałym uczniem, dumą rodziny… Ale nie. Uczył się tego, czego chciał się uczyć i na samą myśl o pisaniu eseju czy odrabianiu pracy domowej miał ochotę uciekać jak najdalej. Jednocześnie był również tym uczniem, którego nienawidzi się za łatwość w zdobywaniu ocen. Miał talent do magii, oj tak, zwłaszcza do uroków, które przychodziły mu łatwo do tego stopnia, że aż go zanudzały. Dzięki odziedziczonej po matce pamięci zdawał podstawowe egzaminy bez większego problemu. Problem rozpoczynał się, gdy trzeba było się do czegoś naprawdę przyłożyć - transmutacja choćby zawsze była jego piętą achillesową. Tonął w irytacji - znudzeniem z powodu łatwości uczenia się zaklęć oraz trudnościami z transmutacją, ale odpowiedź znalazł szybko, gdy na trzecim roku zapisał się na numerologię. Tam odkrył to, co lubił, pompując całe swoje skupienie właśnie w tę dziedzinę magii. Gdy zaklęcia go nudziły - tworzył własne.
Uchodził za lenia, za nieposkromionego uczniaka, który wolałby hulać niż naprawdę przykładać się do nauki. Ojciec wysyłał mu dziesiątki wyjców, odbywał wiele szlabanów, jednak niewiele w nim to zmieniło - nadal utrzymywał zachowania takie jak zwykle, typowe dla siebie. Uczył się tego co chciał i kiedy chciał, póki nie sięgało go widmo egzaminów. Wtedy przykładał się na kilka tygodni, by znać podstawy. Zielarstwo szło mu nieźle dzięki naukom wyniesionym z domu, w końcu ojciec hodował roślinne ingrediencje. Douczył się do astronomii i zdał ją, pomimo niechętnego przysiadywania do prac domowych. Zajęcia z Opieki nad Magicznymi Stworzeniami były praktyczne i szczerze je lubił, wyniósł z nich wiele wiadomości. Zainteresował się też Runami i ich możliwościami. Była to druga dziedzina, nad którą naprawdę lubił przesiadywać. Czasami miał ochotę usiąść do nauki w nocy, robił to więc wtedy. Następnego dnia zaś przysypiał na kolejnych zajęciach z Historii Magii, z której musiał później czytać dodatkowe księgi. Gdy był na drugim roku Hogwartem wstrząsnęła tragedia pewnej Krukonki, którą znał ze szkolnych korytarzy. Na jakiś czas ograniczył wtedy swoje odizolowywanie się od znajomych i spędzał więcej czasu w dormitorium, gdzie czuł się o wiele bezpieczniej.
Był po prostu nieobowiązkowy. U nauczycieli miał łatkę obiboka. Nie, żeby specjalnie przejmował się czyjąkolwiek opinią. Klasę pokazał podczas SUMów, gdy zmiótł wszystkich z krzeseł swoim występem podczas egzaminów z Numerologii, Run, Zaklęć oraz Eliksirów. Transmutację ledwo zdał, nad czym niezwykle ubolewał. Uważał, że nie może być dziedziny, której nie może znać, ale spóźnił się z tym, by nauczyć się na czas. Nie, to bujda, po prostu stracił cierpliwość do tego tematu w trakcie i wrócił do Numerologii.


Nie był raczej popularnym typem. Nie narzekał na brak kumpli czy coś, ale czasami po prostu lubił siedzieć sam, odganiając od siebie wszystkich w słowach bardzo szczerych i bezkomromisowych. Nie bawił się w owijanie w bawełnę nigdy - nawet gdy czternastego lutego koleżanka chciała dać mu prezent nie miał obiekcji, by powiedzieć jej, że nie jest zainteresowany. Karma wróciła, bo innym razem to on dostał po policzku, gdy próbował komplementować pewną Gryfonkę. Nie, żeby jakoś strasznie się przejmował.
W wyścigu do OWuTeMów już radził sobie śpiewająco. Douczył się ze wszystkich przedmiotów, które go interesowały i tylko tego musiał się uczyć. W dodatku poziom końca szkoły już był dla niego lekkim wyzwaniem, co tylko nakręcało do działania ambitnego czarodzieja. To, czego potrzebował nauczył się w szkole. Wyćwiczył swoje uroki, ważył mnóstwo eliksirów, tworzył własny sposób czarowania. Jednocześnie kontynuował też rozkręcanie i skręcanie magicznych przedmiotów. Zaklinał różne wynalazki na swój własny sposób, by stworzyć coś zupełnie nowego.
Właściwie pierwszą pracę podjął pod naciskiem rodziców. Był wolnym duchem, nie cierpiał nacisku terminów, biurokracji. Tym zabawniejsze jest to, że podjął pracę dla Ministerstwa. Przedstawiwszy swoje osiągnięcia w dziedzinie Numerologii oraz znajomość Starożytnych Run dostał się najpierw na staż, a później - został zaczął pracować jako badacz dla Depratramentu Przestrzegania Prawa.
Praca zupełnie go wyobcowała. Dzięki tej pracy jego umiejętności w numerologii wzrosły znacznie, jednak z każdym kolejnym dniem stałego zajęcia tracił ku temu prawdziwy zapał. Nadal tworzył swoje rzeczy, jednak coraz częściej po pracy zamykał się we własnym pokoju. Badał tam możliwości Starożytnych Run oraz wymyślał coraz bardziej pokrętne zaklęcia. Miał wtedy również dziewczynę. Nieraz w twarz mówił jej, że nie chce gadać, co szybko doprowadziło do jej odejścia. Uznał wtedy kobiety za niestałe, co nie powstrzymało go przed poznaniem kolejnej.
Ta z kolei była bardziej uparta. Gdy ją odganiał, ta wszczynała ciężką kłótnię, która przechodziła tak szybko jak się pojawiała. Tego samego wieczora potrafili wychodzić razem na miasto, trzymać się za dłonie, całować tak ciepło, że serce na chwilę stawało. Ona jednak naciskała na ślub. Czuł,że pragnęła pierścionka bardziej niż jego, czasami nawet sugerowała bardziej zaawansowane przejście do założenia rodziny, a to paraliżowało czarodzieja, dopiero rozpoczynającego swoją karierę.
W tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym drugim rzucił to wszystko. Coraz bardziej uchodził za lokalna atrakcję, gdy przesiadywał na ławce w parku godzinami lub wygadywał głupoty do obcych ludzi. Nazywano go dziwakiem. Odszedł z Ministerstwa Magii, choć w żaden sposób nadal nie wyjawił nawet tego, w jakiej sali pracował. Zerwał ze swoją kobietą, która naciskami spowodowała u niego nic innego jak traumę przed małżeństwem. Postanowił zacząć od nowa, wrócić do korzeni, które pamiętał jeszcze z czasów szkoły..



    Z przymrużeniem oczu chciej
    Podnieść grzywę.


Wyprowadził się z rodzinnego Framlingham w Suffolk, by zamieszkać w Londynie, gdzie jakiś czas trudnił się numerologią na zlecenie - zwiększał siłę zaklęć lub tworzył nowe, najczęściej zupełnie zwyczajne, użytkowe. Dostał kilka patentów, najczęściej na wynalazki bardzo przyziemne i zwyczajnie nieciekawe, co powodowało u mężczyzny ogromną frustrację. Chciał z czegoś zasłynąć, z czegoś niesamowitego.
Wojna nie utrudniała mu specjalnie jego zleceń. Nie wnikał, czy jego klienci walczyli o sprawę Grinderwalda, czy komuś pasuje, że ten facet rządzi teraz Hogwartem czy nie. Starał się po prostu żyć w miarę uporządkowanym życiem, jednocześnie nie pozwalając też, by wpływało to jakoś na jego poglądy. Nie był typem bohatera i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Jednak jesli ktoś chciał nim być - co mu do tego?
Łapał się naprawdę różnych zleceń - od zaklinania elementarzy dla małych czarodziejów, które uczyły ich jak poprawnie wypowiadać słowa, po łamanie prostych klątw, co z resztą było dosyć zaskakującym z jego strony, bo nie był najlepszy z Obrony. W ogóle średnio lubił magię pojedynkową. Żyło mu się całkiem spokojnie - dzięki małemu kredytowi i pieniądzom zaoszczędzonym podczas pięcioletniej pracy dla Ministerstw, wykupił kamienicę, w której urządził swoją małą pracownię. Zaczął też dostrzegać, że życie jest za krótkie, by marnować je na zastoje w rozwoju. Bawił się, chodził na tańce, podrywał kobiety, co jakiś czas robił sobie wolne od zleceń i wyjeżdżał na wakacje do innych krajów. Nie jakoś spektakularnie daleko i nie na długo. Ledwie po to, by zobaczyć najciekawsze zabytki. Tak zwiedził Paryż, Oslo, Wiedeń… Nigdy jednak nie myślał o wyjeździe z Anglii na stałe. Ciągle przy tym tworzył i rozpisywał kolejne wynalazki w swoich notatkach.
Stał się zupełnie innym człowiekiem dzięki temu. Wrócił nieco do korzeni, wyjście z domu przestało być dla niego wyzwaniem, próbował kolejnych eksperymentów. Był bardzo prosty do sprowokowania, zawsze wychodząc z założenia, że głupie pomysły nie istnieją, jedynie trzeba wystarczająco dużo odwagi, by się ich podjąć. Jednym z następstw tego właśnie takiego podejścia jest wytwórnia domowych magicznych nalewek i alkoholu o przepięknej nazwie moonshine, którą urządził sobie w piwnicy na użytek prywatny, ewentualnie towarzyski.
Rok po rzuceniu pracy w Ministerstwie zatrudnił się w małej manufakturze tworzącej magiczne amulety z kamieni szlachetnych. Nauczył się tam bardzo mozolnej roboty - rzeźbienia niezbyt wymagających kształtem płaskorzeźb w kształcie różnych Run z pomocą magicznego dłutka. Nie potrzebował dużo czasu, by stać się w tym dobry, prace manualne zawsze lubił. I oczywiście, że szybko zrezygnował z pracy, która wymagała od niego wstawania rano, za to znacznie powiększył dzięki niej wachlarz swoich umiejętności. Pracował tam około roku. Spodobało mu się tworzenie amuletów, więc posprzątał w domu swoją kanciapę na rzeczy, które miał, a nigdy nie potrzebował i urządził tam sobie wytwórnię, pozwalając sobie przyjmować zlecenia, najpierw od znajomych, którzy pocztą pantoflową reklamowali jego usługi. Jego odwieczna ciekawość miała też nieco mrocznych stron, jak to, że jego życie towarzyskie strasznie kulało, gdy wybierał przesiadywanie ze swoimi wynalazkami ponad spotkania ze starymi przyjaciółmi czy zwyczajne wyjście z domu. Tam było jego królestwo. Z czasem po jego usługi zaczęli sięgać ludzie z różnych kręgów magii i pytali o przeróżne usługi. Przez spotkanie z pewnym czarodziejem z dosyć podejrzanych części Londynu Will został wdrożony w sztukę nakładania klątw i od tamtego czasu, najczęściej na lewo, zaklinał przedmioty dla pewnych specyficznych klientów. Miał przy tym jednak pewne zasady - klątwa miała działać zabezpieczająco, a nie śmiertelnie. Czarna magia go fascynowała i nie uważał, że powinno się rezygnować z używania jakiejkolwiek magii, ale nadal nie chciał mieć na sumieniu czyjegoś życia. Anomalie, które pojawiły się w świecie czarodziejów w maju zdecydowanie podniosły jego ciekawość, nieraz doprowadzając jego wynalazki do bardzo przykrego końca, jednak dziwnym trafem nie sprawiały, że czuł się mniej zmotywowany. Im więcej razy się zdarzały tym mocniej budziły do życia jego ciekawską naturę. Raz nawet próbując nałożyć klątwę Goliata na magiczną szkatułkę jednego klienta, został poparzony przez magię i ślady tego wydarzenia nadal na sobie nosi.


Jakby to podsumować, miał całkiem niezłe życie. Robił amulety na zamówienie i zaklinał księgi. Miał własny kąt, domek szeregowy w kamienicy, który musiał sam odremontować, bo kupił go po taniości. Miał piwniczkę pełną słodkich nalewek, chodził na potańcówki do pobliskich klubów, kupił sobie nawet ostatnio nową miotłę, bo ostatnią próbował przerobić i trochę przestała mu działać. A latać lubił i musiał od kiedy nie działa sieć Fiuu. Ostatnio znajoma poprosiła go o rozpoczęcie nauki trollińskiego, co szybko zaczął. Miał zgarnąć niezłe pieniądze za zaklinanie podręcznika do tego języka.
Nigdy nie interesował się specjalnie polityką i wydaje się, że ciągle próbuje znaleźć swoje miejsce w tej nieustannej wojnie. Wydaje się, że nie do końca rozumie jej naturę. Nigdy nie obchodziło go pochodzenie czarodzieja czy mugola, a rozumienie ludzi zawsze było dla niego trudniejsze niż zrozumienie magii. Za to samo zjawisko anomalii wywoływało u niego nieposkromioną ciekawość. W ciemną, listopadową Noc Duchów spoglądał w niebo z oczami iskrzącymi od ciekawości.



Patronus: Kojot to zwierzę symbolizujące zarówno głupotę, jak i mądrość. Wydawałoby się, że nie można tego połączyć, aczkolwiek taki przedziwny przypis nie wziął się z niczego. Mądrość kojota nie jest mądrością starczą, roztropną i odpowiedzialną, a pełną odwagi, sprytu oraz humoru. Przypisuje mu się pokazywanie innym, że niepotrzebnie komplikują sobie życie, a chaos czasem należy zaakceptować, ponieważ nie mamy stuprocentowego wpływu na rozwój naszego świata. Wyczarowując patronusa Will przypomina sobie moment pierwszego skoku, testującego wynalazek, gdy miał pięć lat. Wprawdzie nadal ma po tym bliznę pod włosami, jednak nigdy wcześniej ani nigdy później nie czuł się tak wolny tak wtedy.



Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 50
Zaklęcia i uroki:232 (rożdżka)
Czarna magia:20
Magia lecznicza:00
Transmutacja:00
Eliksiry:53 (rożdżka)
Sprawność:1Brak
Zwinność:4Brak
JęzykWartośćWydane punkty
angielskiII0
trollińskiI1
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
AstronomiaI2
Historia MagiiI2
KłamstwoI2
NumerologiaIII25
ONMSI2
Starożytne RunyII10
SpostrzegawczośćI2
ZielarstwoI2
Zręczne ręceI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Brak00
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
NeutralnyNeutralny
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I0.5
Malarstwo (tworzenie)I0.5
Rzeźba (tworzenie)I0,5
Wytwórstwo (amuletów)II7
Wytwórstwo (magicznych alkoholi)I0,5
MajsterkowanieII7
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI0,5
Taniec współczesnyI0,5
PływanieI0,5
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 1


Ostatnio zmieniony przez Will Cattermole dnia 21.04.19 14:24, w całości zmieniany 1 raz
Will Cattermole
Zawód : twórca amuletów, numerolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
wise man wonder
while strong man die
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7370-will-cattermole#201215 https://www.morsmordre.net/t7390-poczta-willa#201850 https://www.morsmordre.net/t7388-willy#201780 https://www.morsmordre.net/f198-grimmauld-place-6-1 https://www.morsmordre.net/t7418-skrytka-bankowa-nr-1786#202870 https://www.morsmordre.net/t7389-will-cattermole#201833
Re: Will Cattermole [odnośnik]21.06.19 0:37

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Willa od zawsze cechowała jedna rzecz - niesamowita ciekawość świata i głód wiedzy. Jako dziecko swoimi ciągłymi pytaniami doprowadzał matkę do rozpaczy. Jako uczeń Hogwartu, swoją wybiórczością spośród studiowanych dziedzin, denerwował wykładowców. Ścieżką dorosłości podążał na swoich własnych zasadach, nie podporządkowując się nigdy nikomu. Gdy coś go nudziło, szukał nowego wyzwania. Trwało to kilka lat, a także kosztowało Cattermole'a całą masę nerwów, podczas których nabawił się m.in. fobii przed małżeństwem, ale odnalazł swoje miejsce na ziemi - miejsce gdzie może prowadzić swoje eksperymenty, dokonywać nowych, numerologicznych odkryć oraz przede wszystkim - żyć po swojemu. Pytanie jednak, jak długo taki stan rzeczy da radę się utrzymać?  

 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak
Kartę sprawdzała: Deirdre Mericourt
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Will Cattermole Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Will Cattermole [odnośnik]21.06.19 0:37
WYPOSAŻENIE
Różdżka [R]

ELIKSIRY- Eliksir banshee (1 porcja, stat. 5)
- Mieszanka antydepresyjna (1 porcja, stat. 5)
- Eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 20)
- Maść z wodnej gwiazdy (1 porcja, stat. 23)

[13.05.19] Otrzymano od Charlene: Eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 20), Maść z wodnej gwiazdy (1 porcja, stat. 23)

INGREDIENCJEposiadane: krew, łuska smoka, szpik kostny, róg buchorożca, proszek fiuu, włosie akromantuli, róg dwurożca, włosie buchorożca, ślaz

[21.04.19] Ingrediencje (listopad/grudzień)
[11.05.19] Zużyto: pnącze diabelskiego sidła, ślaz, strączki wnykopieńki
[11.07.19] Oddanie Charlene kwiatu paproci
[24.12.19] Ingrediencje (styczeń-marzec)

BIEGŁOŚCI[01.08.19] Wsiąkiewka (listopad/grudzień), +0,5 PB

HISTORIA ROZWOJU[21.04.19] Karta postaci, 0 PD
[01.08.19] Wsiąkiewka (listopad/grudzień), +30 PD
[03.02.21] Rejestracja różdżki
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Will Cattermole Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Will Cattermole
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach