Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Michael Tonks

Go down 
AutorWiadomość
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : wygnany auror
Wiek : 34
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 25
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Michael Tonks 1yGOSmf

Michael Tonks Empty
PisanieTemat: Michael Tonks   Michael Tonks I_icon_minitime19.04.19 5:37

Talia Tarota




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
Michael Tonks
Michael Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Zawód : wygnany auror
Wiek : 34
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Chcąc zmienić świat, zacznij od siebie.
OPCM : 25
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/8
SPRAWNOŚĆ : 11/13
Genetyka : Wilkołak
Michael Tonks 1yGOSmf

Michael Tonks Empty
PisanieTemat: Re: Michael Tonks   Michael Tonks I_icon_minitime30.01.20 7:54

Głupiec
Oslo, Norwegia1955


-Nie lepiej poczekać, aż dojdzie do siebie?
-Budzi się...
-Nie ma na to czasu, pełnia wypada jutro.
-O ile ją przeżyje, ta rana wygląda paskudnie. Nieświadomość bywa błogosławieństwem.

Większość wilkołaków zostaje pogryzionych podczas pełni księżyca i ma cały miesiąc na to, by dojść do siebie, podleczyć rany i oswoić się z koniecznością własnej przemiany. Pacjent czarodziejów z Oslo nie miał na tyle szczęśćia.

Michael Tonks, profesja: auror, narodowość: Anglik, miejsce urodzenia: Londyn, wiek: trzydzieści trzy lata.
Obrażenia: gryziona rana na lewym barku - wyrwany kawał mięsa, obrażenia szarpane. Cięte rany po pazurach na torsie i lewym przedramieniu. Stłuczenia na plecach i torsie. Trudności z oddychaniem, najprawdopodobniej zapalenie płuc. Odmrożenia na prawej dłoni.
Prognoza: Rany cięte, ostre przeziębienie i nawet obrażenia zostały zażegnane magią i zagoją się w ciągu kilku tygodni.Klątwa po ugryzieniu nie minie nigdy.

Pamiętał przenikliwy mróz, ale lewa strona ciała paliła go żywym ogniem. Ból kulminował się w barku, uniemożliwiając mu poruszanie lewą ręką i powodując dreszcze. Był nieprzytomny, a może śnił. Granica między jawą a koszmarem zacierała się. Różdżka aresztowanego Olava leżała w śniegu, a las drżał od ryku bestii. Pazury i zęby szarpały ciało, powietrze przecinał kobiecy krzyk. Zielone świato. Cisza.

Ból i ciemność. Inkantancje zaklęć z zakresu magii leczniczej. Sny o krwi, o księżycu, o ludzkim mięsie. Czasem był w nich ofiarą, a czasem katem. Na nowo przeżywał własny ból, a potem obserwował z góry szarpane ciało. Aż w końcu stawał się bestią i sam gryzł, szarpał i pił gorącą krew.
W końcu zapach krwi i mrozu zaczął zanikać, zastąpiony szpitalną wonią spirytusu i tanich prześcieradeł. Jak przez mgłę słyszał szepty medyków - znał zaledwie podstawy norweskiego, więc musiał się skupić, by wyłowić z nich sens. Ból utrudniał skupienie, a to, co słyszał, nie miało sensu. Jaka pełnia, dlaczego miałby jej nie przeżyć? Jeśli był w szpitalu, to był już bezpieczny... prawda?

-Astrid... Thomas... - wychrypiał, otwierając oczy. Pamiętał, że bestia rzuciła się najpierw na niego, a potem na Thomasa... a może najpierw na Thomasa, a później na niego? Nie wiedział już, co pamiętał. Astrid miała szansę uciec, stała z boku, ale powietrze przeciął przecież jej krzyk - blisko, tak jakby została tuż przy nich.
Potoczył błędnym spojrzeniem po szpitalnej sali, usiłując skupić się na rozmytych sylwetkach. Oczy powoli przyzwyczajały się do światła, a Michael wyłowił z mgły kształt, który układał się w twarz ciemnej blondynki w szpitalnym fartuchu. Usiłował złapać z nią kontakt wzrokowy, ale ona uparcie patrzyła w podłogę. Dlaczego?
-Moi towarzysze, co z nimi? - świat wirował, ale Michael desperacko starał się zebrać myśli i przypomnieć sobie norweskie słówka. Kameratene mine, hva skjedde med dem? - powtórzył z naciskiem, przekonany, że właśnie bezcześci język norweski. -Z... hva med... Olav... ? - wzdrygnął się nagle, a przed oczyma znów stanęła mu twarz dawnego przyjaciela, skurczona w wyrazie strachu i gniewu, błyskawicznie przemieniająca się w obrzydliwy pysk.
Nigdy nie szli by do lasu podczas pełni. Ale wtedy nie było pełni - tylko panika i wściekłość.

Kobieta nadal unikała jego wzroku, przygryzając wargę. Ciszę przerwał bardziej stanowczy, męski głos.
-Przykro mi, wszyscy nie żyją. - powiedział ktoś po angielsku, a świat na moment się zatrzymał. Michael jęknął głucho. Zacisnął powieki, powstrzymując krzyk, samemu nie czując już swojego bólu ani ciała. Czuł tylko przytłaczający ciężar, który już nigdy nie miał go opuścić.

-Zostawmy go, nie widzi doktor, w jakim jest stanie?
-Musimy mu powiedzieć, nie ma co zwlekać. Szok i tak nastąpi, przeciąganie prawdy to okrucieństwo.
- kobieta i mężczyzna znów wymieniali słowa po norwesku - szybkie, nerwowe i niezrozumiałe.

Michael doskonale zapamiętał moment, w którym dowiedział się o śmierci swoich przyjaciół aurorów i wilkołaka. Nie zapamiętał za to dokładnie chwili, w której medycy przekazali mu wiadomość o ugryzieniu i o klątwie. O wyroku, który zawisł nad nim na całe życie. Wspomnienie rozmyło się we wściekłym krzyku, łzach i szarpaninie.
Dopiero wtedy, wierzgając na łóżku, zorientował się, że jest spętany skórzanymi pasami - które następnej nocy miano wymienić na srebrne łańcucjhy. Ciężko ranny, był medycznym ewenementem, jednym z rzadkich likantropów, którzy zostali ugryzieni przez kogoś, kto przemienił się celowo lub pod wpływem emocji, poza czasem pełni księżyca. Pierwsza pełnia takich przypadków następowała przedwcześnie i nie było pewności, czy ją przeżyją. Ostrzeżono go przed tym, z prawdziwym lub udawanym współczuciem, pętając go starannie łańcuchami. Po wybuchu furii i niedowierzania, popadł w marazm i apatycznie pozwalał medykom na wszystko. Wciąż nie wierzył w straszną diagnozę, ale jeśli miała być prawdą - to chciał umrzeć. Nie przeżyć tej pierwszej nocy, odpłynąć w nicość i dołączyć do Astrid i Thomasa. Zawiódł jako auror, jako lider, jako przyjaciel i autorytet Thomasa i kochanek Astrid. Zawiódł jako profesjonalista i dawny przyjaciel Olava. Okazał się nieostrożnym głupcem i być może poniósł zasłużoną karę. Ale... teraz miał spędzić resztę życia jako krwiożercza bestia i być zawodem i niebezpieczeństwem dla wszystkich? Jak spojrzy w oczy matce, ojcu, bratu, siostrom?
Ból promienujący z lewego barku odbierał mu jasność myślenia, ale z zadziwiającą trzeźwością postanowił w duchu, że nie chce żyć w tym nowym, przerażającym świecie, że nie chce zostać bestią. Poddał się niewygodnym łańcuchom i planowi medyków, a jego znękany duch błagał obolałe ciało, by nie walczyło i nie starało się przetrwać. By poddało się, tak jak jego psychika. Michael Tonks pragnął umrzeć.

Drzwi izolatki zamknęły się, zabezpieczone z zewnątrz dodatkowymi łańcuchami. Nastała cisza. Ze szpitalnego łóżka Michael nie miał widoku na zakratowane okno, nie mógł zresztą się poruszyć. Słyszał tylko przyśpieszone bicie własnego, czuł gorąco i ból promieniujące z rany i nie wiedział, jak szybko będzie po wszystkim. Czy to jego ostatnie świadome chwile? Czy to ostatnie chwile jego życia? Przemiana miała być poważnym obciążeniem organizmu - może nie zdąży jej nawet przeżyć, może umrze jako człowiek. Chciałby tego, wolałby umrzeć teraz, niż o świcie. Jako stuprocentowy człowiek, a nie ktoś skażony wilczym przekleństwem.

Nie był pewien, jak zorientuje się, że na niebie pojawił się księżyc, ale tego nie dało się z niczym pomylić. Jego ciało przeszedł najpierw dreszcz, jak silne porażenie prądem. A potem zaczęła się agonia, symfonia bólu i cierpienia. Jako auror, wiele razy był ranny i obolały, a godziny spędzone w norweskim szpitalu były naznaczone najsilniejszym jak dotąd w jego życiu bólem z odniesionych ran. To wszystko było jednak niczym w porównaniu z bólem, towarzyszącym przemianie - nie był nawet określić jego skali, a wcześniej nie potrafiłby sobie wyobrazić czegoś takiego. Wrzeszczał, mając nadzieję na szybką śmierć albo chociaż utratę przytomności, ale te nie nadchodziły. Przemiana nie dawała luksusu omdlenia, była zbyt gwałtowna i intensywna - pełnia księżyca podnosiła zresztą poziom adrenaliny, nie pozwalając na senność i owocując agresją. Otępienie i zmęczenie miały przyjść dopiero po niej, ale Michael wciąż liczył, że nie będzie żadnego "po." Na razie całe jego ciało zmieniało kształt, kości przestawiały się i wydłużały, mięśnie rozciągały, kły przebijały przez dziąsła, a wyrastanie pazurów przypominało uczucie wyrywania paznokci. Ludzka jaźń i ludzkie ciało nadaremnie starały się opierać temu procesowi, wydłużając tylko cierpienie, dodatkowo zintensyfikowane świeżą raną na barku - Michael zapamiętał pierwszą pełnię jako najboleśniejszą i najduższą (co mogło mieć coś wspólnego z norweską zimą z długimi nocy i krótkimi dniami) ze wszystkich. Co najgorsze, przez pierwsze kilka(naście?) minut wcale nie poczuł żadnego "wyłącznika", magicznie przestawiającego świadomość z ludzkiej na wilczą, a właśnie tego się spodziewał: że po prostu odpłynie, a cała przemiana odbędzie się bez jego udziału i świadomości. Wręcz przeciwnie, pozostawał zatrważająco przytomny i świadomy procesów, zachodzących w jego ciele. Kątem oka widział jasną sierść, wyrastającą z kończyn i torsu. Na plecach czuł wyrastające wybrzuszenia, których wcale nie powinno tam być, a ból przemieszczanych kości był jak najbardziej realny. Zwierzęca jaźń wkradała się w to wszystko stopniowo, w upiorny sposób mieszając się z tą ludzką. Przerażenie i bezsilność zmieniały się we wściekłość i agresję. Ból otumaniał, odbierał zmysły i zdolność do przytomnego myślenia. Nie miał już siły krzyczeć, więc wrzask zmienił się w szloch i jęki, a te - wraz z wydłużającymi się strunami głosowymi - w zwierzęce wycie. Pamięć i świadomość stracił dopiero po dłuższym, za długim czasie.

Normalnie budził się po pełni wycieńczony i głodny, ale mało brakowało, a po tej pełni nie obudziłby się wcale. Przytomność stracił podczas porannej przemiany i ocuciły go dopiero zaklęcia oraz norweskie słowa medyków.
-Jest silny, traciliśmy go, ale został z nami...
-Dostał krwotoku, ale teraz będzie już można na stałe zasklepić ranę, zagoi się szybciej niż w miesiąc...
-Skoro nie zszedł teraz, to przeżyje...


Nie chciał przeżyć, ale medycy właśnie wydali na niego kolejny wyrok. Poza jego udziałem, dyskutowali o tym, że jego szanse właśnie wzrosły, że z tego wyjdzie. Omawiali kurs leczenia, tak jakby mieli do czynienia ze zwykłym pacjentem, a nie obrzydliwym potworem. Tonks chciał im przerwać, nakrzyczeć na nich, poprosić o truciznę albo chociaż eliksir słodkiego snu - ale po nocnych męczarniach, ciało odmawiało mu posłuszeństwa. Był ociężały, całkowicie ochrypł i w końcu zasnął, nawet bez eliksiru. Po przebudzeniu rzucił się na jedzenie, jak wygłodniałe zwierzę - a potem, odzyskawszy trzeźwość umysłu, rozpaczliwie dopytywał medyków, czy to wszystko naprawdę się wydarzyło. Czepiał się resztek złudnej nadziei, usiłując przypisać upiorne wydarzenia jakiemuś koszmarowi.
Ale koszmar rozgrywał się na jawie i był wyrokiem na całe życie. Zgodnie z podejrzeniami medyków oraz własnym życzeniem, Michael Tonks umarł tamtej nocy. Tyle, że nie ciałem, a duszą.




You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Powrót do góry Go down
 

Michael Tonks

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie :: Talia kart Tarota-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20