Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Sypialnia Isabelle
AutorWiadomość
Sypialnia Isabelle [odnośnik]19.04.19 21:00

Sypialnia Isabelle

Sypialnia utrzymana jest w kolorystyce nasyconego, ciemnego błękitu. Łoże z baldachimem jest bardzo wygodne, a krzesła, kanapa i stoliczek do kawy pozwalają na spędzanie tutaj czasu z członkami rodziny. Dekoracja jest raczej skromna - na dwóch ścianach wiszą sprowadzane z Belgii gobeliny, a dwie pozostałe są wciąż puste i czekają na zapełnienie obrazami. Znajduje się tu także biblioteczka z ulubionymi książkami Isabelle oraz niewielkie biurko.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Isabelle Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sypialnia Isabelle [odnośnik]18.07.19 1:16
28.12

Isabelle nie mogła spać - od października miewała problemy z bezsennością. Od Stonehenge, choć medycy mówili, że to z powodu zaawansowanej ciąży.
Leżała na plecach, z dłońmi splecionymi na brzuchu. Na jej szyi lśnił kryształ od Percivala. Lubiła mieć kamień pry sobie, bo nieustannie, z niepokojem sprawdzała, czy nie mieni się na czerwono. Czy jest przeźroczysty, czy jej były mąż jest bezpieczny. Zmartwienia o jego los nawiedzały ją najczęściej właśnie w nocy. Martwiła się także o siebie, o swoje nienarodzone dziecko, o przyszłość. Rozmowy z Tristanem, Esther i Hesperosem tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że nie zdoła długo lawirować między lojalnością wobec swojego rodu i miłością do męża. Że ścieżka, jaką obrała, jest niebezpieczna i ryzykowna. Oparta na kłamstwie i zatruwająca sumienie biednej Isabelle.
Przymknęła oczy. Znów wpadała w ciąg czarnych myśli, a stres bywał przecież dla niej śmiertelnie niebezpieczny. Musiała się uspokoić. Wdech-wydech. Wdech-wydech.
Rozpoczęła ćwiczenia, łagodzące klątwę Ondyny i zapobiegające atakom. Zwykle pomagały, chociaż wymagały cierpliwości.
Tym razem spokój przyszedł jednak wyjątkowo szybko, a oddech Belle wyrównał się odruchowo. Chwilę rozkoszowała się chwilą błogiej nicości - z jej głowy na moment zniknęły wszelkie troski, wszelkie myśli. Była tylko ona, jej oddech i jej spokój.
Spokój, jakiego nie czuła od bardzo dawna.
Powoli otworzyła oczy i ujrzała blask za oknem. Już wschodziło słońce? Przez ostatnie miesiące nie było go widać zza chmur, ale teraz niebo wydawało się jaśniejsze niż zwykle. Isabelle wpatrywała się w nie przez chwilę, wytężając wzrok. Za szybą widziała krople deszczu i spadające odłamki lodu. Widok, choć kojarzący się z nawałnicą, wzbudził w niej pozytywne uczucia. Był w przedziwny sposób piękny.
Zaintrygowana wstała i podeszła do okna. Obserwowała dziwne zjawisko atmosferyczne z bliska, powoli rozumiejąc, że ma do czynienia z czymś magicznym. Czyżby kolejna anomalia? Zawahała się przed otworzeniem okna. Lękała się anomalii, mogły być niebezpieczne dla niej i dziecka. Ten deszcz napawał ją jednak spokojem i zaufaniem, więc uchyliła na moment okno. Wciągnęła w nozdrza zapach świeżego powietrza i odruchowo dotknęła bryłki lodu, która spadła na jej parapet. Ta zamieniła się w kryształ...


Stal hartuje się w ogniu


Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Re: Sypialnia Isabelle [odnośnik]27.03.20 20:10

6 kwietnia 1957 roku


Isabelle kochał całym swoim sercem.
I nie było ku temu, chociażby odrobiny wątpliwości. Słodka lady Carrow była oczkiem w głowie kapitana Travers, w zasadzie tak długo, jak tylko był w stanie sięgnąć pamięcią. Widział ją, gdy stawiała pierwsze kroki; jak dorastała, wsiadała pierwszy raz na aetoana... Widywał ją we Francji, robiąc jej niespodzianki, gdy chodziła do Beauxbatons, by później zwozić jej prezenty z dalekich stron. Różnica nazwisk nie stanowiła dla niego większego problemu. Jego kochana matka oraz ojciec lady Carrow byli rodzeństwem z krwi i kości sprawiając, że łączyły ich więzy, których nie sposób było zerwać innym zamkiem czy innym nazwiskiem.
Zaniedbał ją.
To przeczucie nie opuszczało go od kilku ostatnich tygodni. Nidy nie lubił nie wiedzieć, co działo się w jej życiu, lecz tak jak Lucy Lou I zatonęła w wodach koło zamku Corbeic, tak Haverlock Travers utonął w obowiązkach i powinnościach, jakie miał względem swojego rodu. Jak każdy Travers był człowiekiem czynu, nic więc też dziwnego, że zajęcia pochłonęły go doszczętnie, jedynie wieczorami pozwalając na wysłanie sowy czy wrócenie myślami do kochanej kuzynki. I gdy w końcu miał nadzieję, że uda mu się znaleźć dzień, który w pełni poświęci Belle, okazało się, że musi wypłynąć, by zażegnać problemy, które tylko on potrafił rozwiązać sposobem, który z pewnością nie przystoi szlachetnie urodzonemu. Cały ten czas, Belle przewijała się przez jego myśli nader często.
W końcu nadszedł ten dzień, gdy mógł pojawić się w Sandal Castle i jak zwykło na ekscentrycznego lorda, nie obyło się to bez echa. Lucy Lou II przybiła do brzegów Yorkshire z samego rana. By już godzinę później Haverlock, wraz z kilkoma marynarzami ze swojego statku stanął w progu zamku rodu Carrow. Na nic się zdały upomnienia służących, gdy lord Travers szedł znanymi korytarzami w kierunku komnaty kuzynki. Szlachecka etykieta nigdy nie była jego mocną stroną, co dało się zauważyć, gdy nawet nie zapukał, pakując się do pokoi Belle jakby wchodził do siebie. A dwóch marynarzy, niosących drewniane skrzynie weszło tuż za nim.
- Postawcie je tutaj, chłopcy. I wracajcie na Lucy Lou. - Rozkazał, wskazując pierwsze lepsze miejsce na podłodze, by intensywne niebieskie spojrzenie odnalazło ciemnowłosą lady.
- Isabelle! - Umięśnione ramiona rozłożyły się, pozwalając mężczyźnie schować w ich uścisku drobną kobietę. Cholera jasna, tęsknił za nią bardziej, niż przyszło mu sądzić. Haverlock oparł twarz o kasztanowe włosy, by musnąć musnąć ustami czubek głowy dziewczęcia. - Niespodzianka. - Rzucił jeszcze, mocniej owijając ramiona wokół jej ciała, uważając jednak aby przypadkiem nie zrobić jej krzywdy.
Stał tak przez chwilę, odmawiając wypuszczenia lady Carrow z ramion, by w końcu odsunąć się od niej nieznacznie i spojrzeć w wielkie, zielono-brązowe oczy. Ach, jaka ona była śliczna!
- Przywiozłem Ci kilka drobiazgów. Cieszysz się? - Mężczyzna poruszył zabawnie brwiami, ruchem głowy wskazując na skrzynie, ustawione na podłodze jednocześnie mając nadzieję, że przyjdzie mu w końcu poznać syna kuzynki.
Haverlock Travers
Zawód : Król portu w Cromer i siedmiu mórz
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Nie da się bowiem konkurować z morzem o serce mężczyzny. Morze jest dla niego matką i kochanką, a kiedy nadejdzie czas, obmyje jego zwłoki i ukryje wśród koralu, kości i pereł.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8259-haverlock-travers#238681 https://www.morsmordre.net/t8313-skrzynka-odbiorcza-lorda-travers#240601 https://www.morsmordre.net/t8314-lord-haverlock-travers#240602 https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t8315-skrytka-bankowa-nr-1988#240603 https://www.morsmordre.net/t8316-haverlock-travers#240604
Re: Sypialnia Isabelle [odnośnik]31.03.20 1:34
6.04

Tęskniła, choć listy słodziły nieco gorycz rozłąki. Atramentowe zawijasy, układające się w wesołe słowa kuzyna, nie były w stanie zdusić paranoicznych zmartwień, choć Belle bardzo starała się nie zwątpić nawet w Haverlocka. Potrzebowała choć jednego stałego punktu w swoim życiu, choć jednego krewnego, któremu mogła bezwarunkowo ufać, który ją kochał. Od maleńkości była wpatrzona w starszego o pięć lat kuzyna, na tyle dużego, by jawił się jako heros, a zarazem na tyle niedorosłego (czy on kiedykolwiek dorósł?) by chętnie bawić się z małą Belle. Tata, Haverlock, a później Percival - czuła się kochana przez nich wszystkich, przy nich mogła być sobą.
Aż mąż zdradził ją w najboleśniejszy możliwy sposób, ojciec ugiął kark pod wolą nestora i podjął decyzję o losie Belle i swojego wnuka bez jej udziału, a Haverlock... cóż, był zajęty, jak zawsze. Był w końcu jak ucieleśniony sztorm, hasał po całym świecie, a potem pojawiał się w życiu Isabelle niespodziewanie, a ona zawsze czekała na niego z radością i niecierpliwością. Zawsze pisał, zawsze pamiętał.
Tyle, że jego słowa nie mogły zastąpić uśmiechu, a biedna Belle zaczynała się już obwiniać o... właściwie wszystko. Wiedziała, że po ślubie w naturalny sposób oddaliła się odrobinę od Haverlocka, wciąż znajdując dla niego czas i sympatię, ale większość miłości i uwagi przelewając na męża. A potem Percival okazał się zdrajcą, hańbą okrywając również ją. Tyle osób myślało, że to jej wina albo że sama jest skażona jego poglądami, co jeśli... jeśli i lord Travers miał jakieś wątpliwości? Ukoił ją dopiero list o chęci poznania jej synka, ale może to tylko kurtuazja? Co, jeśli kochał ją tylko, gdy było to wygodne, jak jej tata, co jeśli została zupełnie samiutka?
Dopiero, gdy naprawdę przybył do Sandal Castle, serce Isabelle podskoczyło radośnie, a młoda lady podbiegła do okna, widząc przy bramie orszak, który rozpoznałaby wszędzie. Choć nie dostrzegała stąd twarzy gości, to widziała nerwowe gesty odźwiernego, a tylko jeden człowiek przyprawiał służbę Carrowów o taki zawrót głowy.
Pośpiesznie ubrała się w najbardziej kolorową suknię, Jamesa oddała mamce, a potem powstrzymała chęć zbiegnięcia do holu - będzie udawać zaskoczenie, a co!
Gdy kuzyn stanął w progu jej sypialni i uśmiechnął się takim samym uśmiechem jak zawsze, z taką samą sympatią i uwagą, kleszcze ściskające serce Belle w lęku w końcu odpuściły. Roześmiała się z niewypowiedzianą ulgą, nie mając mu wcale za złe zaniedbania, tylko wdzięczna, tak bardzo wdzięczna, że przynajmniej przy nim wszystko jest takie jak dawniej. Pozwoliła mu się przytulić, chowając główkę w szerokim barku, a gdy w końcu na niego spojrzała, jej oczy lśniły od powstrzymywanych łez radości i wzruszenia. Rozpromieniona, uśmiechnęła się najszerszym ze swych uśmiechów.
-Jesteś... co za cudowna niespodzianka! - zaklaskała w dłonie, a potem odchyliła głowę do tyłu, nie mogąc poskromić śmiechu. -Bardzo napsułeś krwi mojej służbie? - zapytała z błyskiem w oku. Czyżby to właśnie kuzyn był współodpowiedzialny za jej nieco buntowniczą naturę?
Och... co powiedziałby, gdyby wiedział, jakie to ciekawe wycieczki urządziła sobie ostatnio w Londynie? Korciło ją, by opowiedzieć mu jak zastraszyła samego lorda Lestrange i zyskała wycieczkę po Wenus, ale nie była pewna, czy nie było to przekroczeniem granicy nawet jak dla samego Hava. Była w końcu lady, nie lordem.
-Drobiazgów? To kilka skrzyń! Co tam masz? - pokręciła głową, a potem zerknęła w stronę drzwi, za którymi czekała mamka i pytająco spojrzała na kuzyna.
-Chciałbyś zobaczyć Jamesa? - zapytała nieco nieśmiało - a jeśli odpowiedział twierdząco, to przywołała służkę z pulchnym berbeciem na rękach. Miał ciemne włoski i oczy swojej mamy.


Stal hartuje się w ogniu




Ostatnio zmieniony przez Isabelle Carrow dnia 09.07.20 2:39, w całości zmieniany 1 raz
Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Re: Sypialnia Isabelle [odnośnik]01.04.20 0:17
Radowało się serce Haverlocka na widok pięknej kuzynki. I nawet jeśli teoretycznie, według zasad jakże sztywnej etykiety z pewnością nie powinien trzymać jej tak długo w swoich ramionach, nie miał najmniejszego zamiaru się tym przejmować. W swoim pojęciu miał jak największe prawo, aby obejmować ją tak długo, jak tylko chciał.
- Chyba zaczęli przede mną uciekać. - Mruknął z rozbawieniem, na wspomnienie kryjącej się przed nim służby. Widocznie jego psotna sława znana było nie tylko w zamku Corbeic, gdzie w swoim życiu najbardziej zwykł naprzykrzać się służbie, zwłaszcza ze swoimi zdolnościami. Dłonie mężczyzny przejechały na policzki słodkiej kuzynki by ostrożnie przejechać po nich szorstkimi kciukami. Och, jak strasznie za nią tęsknił, przez te wszystkie tygodnie! Haverlock nigdy nie wyrzekłby się kuzynki, niezależnie od tego, jak wielkim - tu następuje wiązanka bardzo obrzydliwych, z pewnością nie szlacheckich przekleństw - był jej były mąż. Był przekonany, że nawet gdyby i ją określono mianem zdrajczyni znalazłby sposób, aby o nią zadbać.
Usta mężczyzny złożyły czuły, niemal ojcowski pocałunek na jej czole.
- Zaraz zobaczysz! - Rzekł z rozbawieniem by niechętnie odsunąć się od Belle, szybko obejmując ją ramieniem. No, niech nie sądzi, że tak szybko mu ucieknie! Krótkie machnięcie różdżki sprawiło, że wieka skrzyń otworzyły się. - Przywiozłem Ci jedwab na suknie, mam nadzieję, że dobrze pamiętałem, jakie lubisz kolory. Pod materiałami jest skrzyneczka z biżuterią prosto z Indii. - Zaczął, wskazując przepełnioną kolorowymi materiałami skrzynię. - Tu masz dwa nowe gobeliny, cynową zastawę rzeźbioną na zamówienie, ulubione czekoladki i trochę rzadszych ingrediencji. - Dodał, trzecią skrzynię pozostawiając na razie tajemnicą. A gdy tylko padło pytanie, dotyczące malucha Haverlock skinął od razu głową rzucając pospieszające spojrzenie mamce. Czy syn zdrajcy czy też nie, mały James był przede wszystkim synem jego ukochanej kuzynki. I nawet chyba nestorowie nie byliby w stanie zabronić mu, aby rozpieszczać malucha.
Haverlock Travers odkąd pamiętał, uwielbiał dzieci. Zachwycał go sposób, w jaki patrzyły na świat i jak fantastycznie potrafiły nagiąć rzeczywistość do swojej woli oraz swojego sposobu postrzegania świata. Ostrożnie, uważając aby przypadkiem nie zrobić małemu krzywdy przejął go od mamki, by wziąć małego Jamesa w ramiona i uważnie mu się przyjrzeć. Ach, nie mógł się doczekać, aż młody podrośnie, by ten mógł nauczyć go wszystkich, przydatnych w życiu rzeczy! Szarmierki, żeglarstwa, jak pić aby nie paść pod stołem oraz, oczywiście, odpowiedniego poglądu na sprawę mugolską.
- Ma Twoje oczy. - Rzucił, zerkając na Isabelle z szerokim, promiennym uśmiechem. Trzymając Jamesa w silnych ramionach podszedł do trzeciej ze skrzyń, by przykucnąć koło niej. - Widzisz James? To wszystko dla Ciebie, od najlepszego wujka, jakiego tylko masz… - Zaczął rozpoczynając małemu pokazywanie prezentów dla niego. Ręcznie tkanego kocyka, pluszowego misia będącego większym od malucha, hipogryfa na biegunach oraz piękną szablę, z rzeźbioną rękojeścią, każdy dokładnie opisując. Ostrożnie ujął broń za część rękojeści, by pokazać ją Jamesowi, który wyciągnał w jej kierunku rączki.
- Widzisz? Będzie doskonałym szermierzem! Ja to zawsze wiem, co przywieźć! - Rozanielony rzucił w kierunku kuzynki, by w końcu odłożyć broń i wstać z kolan. O ile mógłby spędzić tak jeszcze długie godziny, chciał również dowiedzieć się, co u Belli.


I have sea foam in my veins
I understand the language of waves

Haverlock Travers
Zawód : Król portu w Cromer i siedmiu mórz
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Nie da się bowiem konkurować z morzem o serce mężczyzny. Morze jest dla niego matką i kochanką, a kiedy nadejdzie czas, obmyje jego zwłoki i ukryje wśród koralu, kości i pereł.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8259-haverlock-travers#238681 https://www.morsmordre.net/t8313-skrzynka-odbiorcza-lorda-travers#240601 https://www.morsmordre.net/t8314-lord-haverlock-travers#240602 https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t8315-skrytka-bankowa-nr-1988#240603 https://www.morsmordre.net/t8316-haverlock-travers#240604
Re: Sypialnia Isabelle [odnośnik]22.06.20 22:01
Zachichotała niczym mała dziewczynka, bo choć miała wrażliwe serce i przywiązała się do swojej służby, to dowcipy psotnego Haverlocka zawsze ją bawiły. Chciałaby móc broić tak beztrosko, jak jej wspaniały kuzyn, ale pozostawało jej bycie publicznością dla jego wybryków. Rola widza była zresztą niebywale ciekawsza, niż monotonia życia małej Belle, a teraz dorosłej Isabelle. Jej kuzyn zawsze wymyślał rzeczy, których Sandal Castle nigdy nie widziało, a jego godny podziwu dar metamorfomagii tylko ubarwiał całą zabawę. Po ojcu, był jej pierwszą, szczerą i platoniczną miłością - a teraz Isabelle wspominała ze smutnym sentymentem czasy, gdy do szczęścia wystarczyły jej tylko aprobata ojca i uwaga kuzyna. Szlachta aranżowała małżeństwa nie bez przyczyny - rodzinna miłość była nieskończenie prostsza i czystsza od tej romantycznej. To tylko głupia, głupiutka Isabelle miała pecha zakochać się we własnym mężu i cierpieć po stracie tego, o którym powinna zapomnieć.
Nawet na widok skrzyń, nie wyśliznęła się z objęcia Haverlocka, spragniona bliskości jedynego mężczyzny, który dotąd jej nie zranił. Jedynego krewnego, który nadal zachowywał się wesoło i normalnie. Choć brakowało jej go po szczycie w Stonehenge, to prawdziwe szczęście w nieszczęściu, że ominęło go oglądanie upokorzenia Belli, że wrócił do kraju, gdy sytuacja towarzyska już się uspokoiła. Może dlatego nadal mógł uśmiechać się do niej naturalnie, tak jak zawsze? Może dlatego w jego oczach nie odnajdywała ani litości, ani poczucia winy, które nieustannie czaiły się teraz w spojrzeniu jej taty?
-Są piękne! - zachwyciła się, klaszcząc w dłonie. Niepewnie wzięła do ręki jeden z hinduskich naszyjników. -Nigdy nie widziałam takiej biżuterii! Co znaczą te symbole? - nawet ornamenty z Indii były dla niej zagadką. Zresztą, znając stosunek Haverlocka do mugoli, mogła być niemal pewna, że przywiózł jej coś magicznego. Z największą ciekawością zwróciła wzrok w stronę ingrediencji, a jej oczy zabłysły łakomie.
-Dziękuję! A propos, jakich eliksirów potrzebujesz? - zagaiła, była wszak zaradną damą i odwdzięczała się nie tylko słodkimi uśmiechami. Znała też upodobanie kuzyna do różnych... dziwnych rzeczy, co zachęcało ją do przeróżnych alchemicznych eksperymentów.
James był spokojny i uśmiechnięty w ramionach wujka, a serce Isabelle aż ścisnęło się na ten widok. Czy żeglarz zostanie teraz jedynym mężczyzną i wzorem w życiu małego? To wspaniały wzór, ale... nieobecny. Kochała Haverlocka całym sercem, ale wiedziała, że nigdy nie bawi długo w jednym miejscu i nie sądziła, by teraz miało się to zmienić. Nie przeszkadzało jej widywanie kuzyna kilka razy w roku, ale czy mały James go nie zapomni?
-Zawsze! Nauczysz go szermierki? - postarała się o wdzięczny uśmiech, ale w jej sarnich oczach i tak czaiła się jakaś melancholia.
-Opowiedz mi o podróży. Zaplanowałeś już kolejne? - poprosiła, chcąc odciągnąć uwagę od siebie i swego nudnego życia.
Te ciekawsze przygody, w ciemnych zaułkach Pokątnej i dusznych salach Wenus, musiała zataić wszak nawet przed Haverlockiem.


Stal hartuje się w ogniu


Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Re: Sypialnia Isabelle [odnośnik]28.06.20 2:40
Niezależnie od tego, co wydarzyłoby się w życiu kuzynki Haverlock Travers kochałby ją równie mocno. Przyzwyczajony do opinii ekscentryka, zapewne również i dziwaka bądź nudziarza, jeśli komuś przydarzyło się poruszyć temat jego podróży miał… Trochę inne spojrzenie na to, co mówi się na salonach. Chociaż byłego męża Isabelle najchętniej przywiązałby do pala po pas w wodzie i obserwował jak ten powoli opada z życiowych sił, by następnie przez kilka długich godzin częstować go mocną Cruciatusa, zamienić w żabę i wybuchnąć niczym selwynowe fajerwerki. Kto wie, może kiedyś pojawiłby mu się lepszy pomysł? Nie, to nie były rozmyślania na ten konkretny moment.
- Wszystko co najlepsze dla damy mego serca. - Odpowiedział, z zachwytem obserwując szczęście kuzynki. Tak uśmiechnięta winna chodzić każdego dnia! Wszak zasługiwała na wszystko, co najlepsze.
- Wedle słów mojego indyjskiego przyjaciela, te symbole są czymś, w rodzaju talizmanów. Mają przynosić szczęście oraz pomyślność. - Wyjaśnił Isabelle co znaczą dziwne symbole, jednocześnie zdradzając się z powodem ich nabycia. Nie znał nikogo, od kogo mógłby zakupić dla niej Płynne Szczęście, musiał więc zadowolić się talizmanami z dalekich krajów. Odnotował jednak z tyłu głowy, by pomyśleć o praktyczniejszym prezencie przy kolejnych odwiedzinach.
Niewinny uśmiech pojawił się na jego ustach, gdy temat zahaczył o magiczne mikstury.
- Przydałyby mi się jakieś mikstury bojowe i może kilka trucizn czy czegoś upierdliwego. - Wzruszył ramionami, tak jakby wszelkie głupie pomysły jakie wpadały do jego głowy nie były jego autorstwem. Nigdy jednak nie wiadomo kiedy przyda się porządna trucizna bądź eliksir wspomagający umiejętności magiczne.
I serce Haverlocka topiło się na widok dziecka ukochanej kuzynki, nawet jeśli oficjalnie James pozostawał bękartem zakradł się do serca Traversa, który nie umiałby go odrzucić.
- Oczywiście, że nauczę go szermierki! I ścigania się na hipokampusach! No i oczywiście żeglarstwa, jeśli poślesz go moimi śladami do Durmstrangu. - Wielkie były jego plany! Haverlock, mający w sobie duszę dziecka nie mógł doczekać się momentu, gdy młody podrośnie na tyle, aby mógł biegać z nim po ogrodzie. Kolejne pytanie sprawiło jednak, że ostrożnie oddał chłopczyka mamce, by móc spokojnie porozmawiać z kuzynką, którą objął ramieniem, prowadząc ku kanapie.
- Ach, podróż była wspaniała! Droga Isabelle trafiliśmy na jeden z piękniejszych sztormów, jakie widziałem! A same Indie z pewnością by Cię zachwyciły! - I już, już miał rozpocząć dalszą opowieść, gdy do jego umysłu dotarło pytanie, jakie padło z ust kuzynki. Lord Travers wyraźnie zmarkotniał. - Raczej nie prędko. Widzisz, po moim fatalnym powrocie z Nowego Yorku pod koniec zeszłego rodu, lord nestor postanowił, że zajmę się nadzorowaniem handlu morskiego w porcie Cromer. Tak szybciej znajdą mi żonę. A co za tym idzie, dalsze rejsy chwilowo muszą poczekać. - A przynajmniej miał nadzieję, że jest to jedynie chwilowe. Żądne przygód serce Haverlocka nie najlepiej znosiło długie siedzenie w jednym miejscu, czując się niczym zamkniętym w klatce.


I have sea foam in my veins
I understand the language of waves

Haverlock Travers
Zawód : Król portu w Cromer i siedmiu mórz
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Nie da się bowiem konkurować z morzem o serce mężczyzny. Morze jest dla niego matką i kochanką, a kiedy nadejdzie czas, obmyje jego zwłoki i ukryje wśród koralu, kości i pereł.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8259-haverlock-travers#238681 https://www.morsmordre.net/t8313-skrzynka-odbiorcza-lorda-travers#240601 https://www.morsmordre.net/t8314-lord-haverlock-travers#240602 https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t8315-skrytka-bankowa-nr-1988#240603 https://www.morsmordre.net/t8316-haverlock-travers#240604
Re: Sypialnia Isabelle [odnośnik]06.07.20 20:08
Uśmiechnęła się, wzruszona. Choć nie miała nigdy okazji przekonać się o dobrej mocy talizmanów (i nie była pewna czy w nią wierzyła, ale za to wierzyła we wróżby), a całkowicie stuprocentowo ufała głównie alchemii, to nie sposób było nie docenić intencji kuzyna.
-Dziękuję, są piękne. A szczęście bardzo mi się przyda. - zapewniła, kładąc dłoń na ramieniu kuzyna.
Na wzmiankę o truciznach również zachichotała - bo choć nigdy nie wpadłoby jej do głowy, by kogoś truć, to ufała w... dobry osąd Haverlocka. Zresztą, nie powinno jej obchodzić, co zrobi z jej prezentem. A był jedyną osobą, której mogła się przyznać, z jakimi miksturami eksperymentuje. Papa uważał, że trucizny są niegodne damy, ale Belle i tak zdążyła uwarzyć kilka tej jesieni, choćby aby przetestować swoje możliwości. Żaden twórca nie lubi zaś, gdy jego dzieła bezużytecznie kurzą się na półce.
-Mam coś, co powoduje symptomy kaca... które nie ustają bez antidotum. Ból głowy, ciągnący się kilka dni. - przechyliła głowę, a na jej ustach zaigrał łobuzerski uśmieszek. -Ale jeśli dam Ci Caput, obiecaj, że wykorzystasz je na naprawdę zabawnego psikusa i że potem zdasz mi relację! - zaklaskała, ucieszona. Nie wiedziała (albo nie chciała wiedzieć) nic o prawdziwie okrutnych zapędach kuzyna i liczyła, że najdalsze, do czego może posunąć się Haverlock to niemiły psikus.
-Durmstrangu? - rozchyliła lekko usta, gdy zaczęli wybiegać w daleką przyszłość Jamesa. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że faktycznie, będzie kiedyś musiała wybrać, do jakiej szkoły posłać synka. Co prawda, nestor wciąż może mieć coś do powiedzenia, ale na razie wolała się łudzić, że sama będzie mogła kształtować przyszłość nieślubnego syna. Sama miło wspominała Beauxbatons, ale Francja była tak daleko... A Durmstrang jeszcze dalej...
-A w Hogwarcie nie da się nauczyć żeglarstwa? - spytała niepewnie. Anglia nie była idealna, ale Bella słyszała przecież o Hogwarcie tyle dobrych rzeczy... (poza faktem, że jej mąż poznał tam podejrzanych przyjaciół, którzy chyba ściągnęli go na złą drogę!).
-O... - o mało nie poweselała na nagłą wiadomość o tym, że najdroższy kuzyn zostanie w Anglii na dłużej, ale nagle dotarł jej pełny sens jego słów. -Och. - wydusiła, czując ukłucie zazdrości. Żona lorda Traversa na pewno będzie zadbana i szczęśliwa, a kuzyn założy nową rodzinę, będzie miał mniej czasu dla niej i...
-Nestor przedstawił ci już jakieś... kandydatki? - zagaiła z wymuszonym uśmiechem.


Stal hartuje się w ogniu


Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Re: Sypialnia Isabelle [odnośnik]07.07.20 23:24
Serce lorda Travers miękło, gdy jego śliczna kuzyneczka uśmiechała się w ten cudowny sposób. Jego iście szowinistyczne poglądy nie sięgały kobiet, powiązanych z nimi więzami krwi. Owszem, kobietom nie wypadało zajmować się niektórymi zajęciami, jego krewniaczki były jednak piękne i mądre, a do pięt jego ukochanej mateczki nie sięgała żadna z chodzących po ziemi kobiet. Z zadowoleniem wypisanym na twarzy oraz maślanym spojrzeniem przyjrzał się swojej kuzynce, gdy jej słodki chichot dotarł do jego uszu.
- Moja kochana, możesz być pewna, że wykorzystam je odpowiednio. Ach, szkoda, że nie mogłaś zobaczyć jak załatwiłem jednego kapitana, który próbował przeszmuglować mugoli przez mój port! - Entuzjazm pojawił się w jego spojrzeniu. Nie było tajemnicą, że Haverlock całym sercem popierał ruch antymugolski, ciężko jednak było jednoznacznie stwierdzić, czemu tak sądzi. - Widzisz, wypierał się tego co uczynił, mimo iż znaleźliśmy pod pokładem prawie tuzin mugoli… Wpierw postał trzy dni po pas w wodzie, przywiązany do palika, służąc chłopcom za manekin do zaklęć… I miałem go oddać Ministerstwu, lecz gdy nazwał moją matkę trollską kurwą… Zamieniłem go w żabę, a później innym urokiem sprawiłem, aby wybuchł niczym te fikuśne fajerwerki Selwynów. - Z błyskiem w oczach pochwalił się kuzynce, jak potraktował kogoś, kto znieważył imię jego matuli. Był przekonany, że tym razem zdał się na najcudowniejszy z psikusów, jakie mógł komukolwiek spłatać! Z resztą, gdyby ktoś podobnie wypowiadał się o Isabelle, zapewne potraktowałby go dokładnie tak samo.
Szerszy uśmiech wstąpił na jego usta, gdy intensywnie niebieskie tęczówki powędorwały w kierunku synka jego ukochanej kuzynki.
-Oczywście, że w Durmstrangu! Dla młodego czarodzieja nie znajdziesz lepszego wykształcenia! - Entuzjazm wybrzmiewał w jego głosie. Surowe mury norweskiego zamku może nie wzbudzały ciepłych uczuć jak mur innych szkół, Haverlock doskonale jednak wiedział, że odpowiednio hartują ducha. A to zdawało się być ważniejsze od ciepłej atmosfery. - Oczywiście, że nie! Nie ma akademii morskiej równej tej z zamku Durmstrang! Nauczy się wszystkiego, co najważniejsze a przy tym będziemy mieć pewność, że nikt nie nakładzie mu głupot do głowy! - Ach, plan był piękny! I nawet jeśli biologicznym rodzicem Jamesa nie był, tak chciał być przy nim oraz jego matce podczas ciężkiej drogi dorastania. - No, nie patrz tak, będziemy go odwiedzać. - Mruknął z rozbawieniem w głosie, gdy jego spojrzenie wróciło ku kuzynce.
A gdy podeszli do kanapy zasiadł na niej, obejmując dziewczę swym ramieniem.
- Sam nestor nie, lecz ojciec po konsultacji z nim postanowił rozpocząć rozmowy z rodem Malfoy. Miałem okazję poznać tą, którą rozważają na stanowisko mojej żony. Kojarzysz może lady Cynthię Malfoy? Również uczęszczała do Beauxbatons i to ona jest jedną z kandydatek… Bardzo nudną, jeśli mogę dodać między nami. - Nie brzmiał na zadowolonego. Doskonale wiedział, że w końcu nadejdzie dzień spełnienia rodowego obowiązku miał jednak cichą nadzieję, że znajdzie się taka, przy której nie umrze z nudy… Na to jednak się nie zanosiło.


I have sea foam in my veins
I understand the language of waves

Haverlock Travers
Zawód : Król portu w Cromer i siedmiu mórz
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Nie da się bowiem konkurować z morzem o serce mężczyzny. Morze jest dla niego matką i kochanką, a kiedy nadejdzie czas, obmyje jego zwłoki i ukryje wśród koralu, kości i pereł.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8259-haverlock-travers#238681 https://www.morsmordre.net/t8313-skrzynka-odbiorcza-lorda-travers#240601 https://www.morsmordre.net/t8314-lord-haverlock-travers#240602 https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t8315-skrytka-bankowa-nr-1988#240603 https://www.morsmordre.net/t8316-haverlock-travers#240604
Re: Sypialnia Isabelle [odnośnik]09.07.20 2:36
Uwielbiała opowieści kuzyna, dlatego wbiła w niego zachwycone spojrzenie, wyczekując wspaniałej historii o wspomnianym kapitanie. Z biegiem słów Haverlocka, kąciki ust lekko jej zadrżały, jednak - jak na damę przystało - utrzymała na twarzy wesoły  uśmiech. W jej serce zakradła się co prawda mieszanka odrazy (jak musiał wyglądać ten kapitan, po trzech dniach na palu?!) i niepokoju (dlaczego Haverlock mówi o tym z taką... dumą?), ale szybko odegnała od siebie to dziwne i nieprzyjemne uczucie. Mama kuzyna była w końcu niegdyś panną Carrow, a zatem lord Travers bronił honoru nie tylko swojego, ale i całej rodziny Isabelle. Tak, takie działanie musiało być w pełni uzasadnione! Może nieco... ekstremalne, ale lepszy jest mężczyzna, który przesadnie dba o honor, niż utracjusz, który skazuje własnego syna na bękarcie nazwisko z powodu idiotycznych ideałów!
-Te fajerwerki naprawdę są takie spektakularne? - spytała więc, szybko zmieniając temat. Nie lubiła Selwynów od zawsze, relacje między nimi i Carrowami były wrogie... ale teraz wszystko się zmieniało, a lady Morgana ponoć pchała ród w dobrym kierunku. Może i fajerwerki, te, z których nabijała się jako dziecko, się polepszyły?
-Uh..m... - zmarkotniała nieco na reklamę Durmstrangu, ale kuzyn znał ją jak nikt inny. Od razu wyczuł jej wahanie, od razu wiedział, jak ją uspokoić. Udobruchana, uśmiechnęła się pojednawczo.
-Skoro tak mówisz... - przytaknęła posłusznie kuzynowi, wierząc, że ten postawny mężczyzna wie najlepiej, co jest dobre dla młodego mężczyzny. W końcu jako jedyny w rodzinie spoglądał na Jamesa ze szczerym ciepłem, bez typowej dla innych Carrowów konsternacji!
(Może dlatego, że to nie jego pieniądze szły na utrzymanie tego dziecka bez nazwiska...)
Usiadła, chętnie wtulając się w kuzyna, a potem lekko rozszerzyła oczy na dźwięk znajomego imienia - choć bardziej pozorowała zaskoczenie, niż je czuła, bowiem wśród szlachcianek wszystkie się znają...
-Tak, kojarzę pannę Cynthię Malfoy! - przytaknęła. -Również była w Smokach, ale pamiętam ją raczej mgliście, jest kilka lat młodsza... - i nudna, a kąciki ust Isabelle uniosły się na słowa Haverlocka. Sama nie pomyślałaby tak o ślicznej pannie Malfoy, darzyła ją raczej neutralnym nastawieniem, ale skoro kuzyn uważa ją za nudną... to i ona może zacząć! Zawsze to jakieś pocieszenie, że Haverlock będzie znajdował czas dla swojej ciekawszej kuzynki.
-Ród Malfoy jest teraz na szczycie, Cynthia na pewno jest dobrą partią... - powiedziała ostrożnie, wpatrując się w kuzyna z dumą... i troską. Ujęła delikatnie jego dłoń, wiedząc, że kobietom nie wypada wypowiadać się o ekonomii i polityce, ale jednak chcąc go przestrzec.
-Ale, gdy byłeś w Indiach, tutaj huczały pogłoski, że to prywatny majątek Malfoyów został użyty na odbudowę Ministerstwa. Miej to na uwadze, gdy będą negocjować. - poprosiła Haverlocka, spoglądając na niego sarnimi, zatroskanymi oczyma. Malfoyowie to węże, oby nie zasłaniali się pozycją Ministra po to, by wymigać się od należnej narzeczonemu wielkości posagu! Tym bardziej, że samo Stonehenge było teraz zrujnowane.
Może zasieję w nim troszkę wątpliwości i negocjacje się przedłużą? - pomyślała mgliście, najbardziej kochając kuzyna jako kawalera.
-Gdybyś sam mógł wybierać pannę z któregoś rodu... który wydawałby ci się interesujący? - zagaiła, ciekawa. Ta rozmowa zostanie w końcu tylko między nimi.


Stal hartuje się w ogniu


Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Re: Sypialnia Isabelle [odnośnik]11.07.20 11:44
Haverlock wzruszył ramionami. On nadal nie był przekonany co do rodu Selwyn. Co prawda jak i oni zmienili front polityczny na ten słuszny, ilość zdrajców krwi w tym rodzie sprawiała, że mężczyzna nie darzył ich zaufaniem.
- Są całkiem, całkiem… Jednak fajerwerki jakie widziałem w Chinach… Och, moja śliczna! Muszę Cię kiedyś tam zabrać! - Entuzjazm ponownie pojawił się w jego głosie. Ach, gdyby nie mały James oraz jego niepewny los z dala od matki, jeszcze dziś wpakowałby Isabelle na statek, aby zabrać ją do dalekich orientów i pokazać fajerwerki z prawdziwego zdarzenia!
Durmstrang wydawał się być jedynym, słusznym kierunkiem dla małego Jamesa. Ojciec chłopca został wykreślony ze szlacheckiej historii, a dzięki posłaniu go do szkoły, do której uczęszczał jego wuj młody będzie mógł czuć, że gdzieś przynależy oraz posiada jakąkolwiek rodzinę. A przynajmniej tak patrzył na to Haverlock, silnie związany ze swoimi bliskimi.
Uważnie słuchał słów słodkiej kuzynki, dotyczących lady Malfoy… Kto wie, może była w stanie powiedzieć mu na jej temat coś ciekawego? Coś, co sprawiłoby, że nabrałby przewagi w tej dziwnej grze, w którą przyszło im grać. Miał nadzieję, że to on będzie górą a nie lady Malfoy, która nawet nie potrafiła samodzielnie przejść kawałka drogi, aby nie doprowadzić do katastrofy.
- Tak, też to słyszałem, mam jednak wrażenie, że w tym wszystkim jest… pusta w środku. Niczym jakaś lalka, która odgrywa przedstawienie. Ech, chyba za długo nie bywałem na salonach, aby się temu nie dziwić. - Wzruszył ramionami. Odwykł od salonowych zachowań, przyzwyczajając się do szumu portów oraz mniej wybrednych (lecz z pewnością bardziej szczerych) marynarzy oraz wszelakiej maści żeglarzy.
Haverlock ujął dłoń kuzynki, by unieść ją do swych ust i złożyć na niej delikatny pocałunek. Jego serce topiło się pod wpływem troski, jaką go otaczała, nawet jeśli pozornie sprawy jego oraz jego rodu nie powinny za bardzo jej obchodzić.
- Nie martw się, moja droga. Zarówno ja, jak i reszta Traversów doskonale wiemy, jak zabrać o rodowe bogactwa. - Odpowiedział z ciepłym uśmiechem, mocniej obejmując dziewczę. Podejrzewał, że wpływy na arenie handlu morskiego sprawiły, że Malfoyowie zainteresowali się jego rodem, był jednak pewien, że zarówno nestor rodu, jak i jego ojciec niedopuszczą do niczego, co mogłoby zaszkodzić rodowi.
Kolejne pytanie, jakie padło z ust kuzynki sprawiło, że mężczyzna zaśmiał się pod nosem.
- Na pewno nie Lestrange! Znam paru i więcej mówią, niż robią. - Mruknął z rozbawieniem. - Ród Burke zdaje się być interesujący, tak samo jak Rosierowie, zawsze chciałem przejechać się na jednym z ich smoków… No i oczywiście Carrow, lecz matka zapewne nie byłaby z tego zadowolona. - Co prawda w szlacheckich rodach, żenienie się po rodzinie zdawało się czymś normalnym, był jednak niemal pewien, że jego kochana mateczka mogłaby wyrazić niezadowolenie. - Problem w tym, że w rodach które mi wydają się interesujące bądź stanowiłyby dobry sojusz nie ma ani jednej lady, która przykułaby moje zainteresowanie. One wszystkie wydają mi się niemal takie same, takie… mdłe. - Ciężkie westchnienie wyrwało się z jego ust. - No i oczywiście, żadna nie dorasta Ci do pięt, bardzo wysoko postawiłaś poprzeczkę. - Dodał pół żartem, pół serio. W jego oczach malutka Isabelle była, tuż po jego matce, najwspanialszą ze wszystkich lady, jakie chadzały po tym świecie!


I have sea foam in my veins
I understand the language of waves

Haverlock Travers
Zawód : Król portu w Cromer i siedmiu mórz
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Nie da się bowiem konkurować z morzem o serce mężczyzny. Morze jest dla niego matką i kochanką, a kiedy nadejdzie czas, obmyje jego zwłoki i ukryje wśród koralu, kości i pereł.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8259-haverlock-travers#238681 https://www.morsmordre.net/t8313-skrzynka-odbiorcza-lorda-travers#240601 https://www.morsmordre.net/t8314-lord-haverlock-travers#240602 https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t8315-skrytka-bankowa-nr-1988#240603 https://www.morsmordre.net/t8316-haverlock-travers#240604
Re: Sypialnia Isabelle [odnośnik]16.08.20 0:02
Chiny? Dla Isabelle było to tak daleko, niczym na końcu świata! Rozszerzyła z ciekawością oczy, układając usta w duże "o". Chiny były... tak daleko, nawet nie umiała ich sobie wyobrazić! Na widok entuzjazmu Haverlocka, jej serce zerwało się do lotu. Chciałaby móc być beztroska, opuścić na moment Anglię i przeżyć wszystkie przygody, o których opowiadał jej kuzyn... A nawet pokazać świat małemu Jamesowi! Czy Percival by pożałował, gdyby zniknęli? Mściwie wyobraziła sobie, jak wysyła byłemu mężowi sowę z Chin, ale wspomnienie Percy'ego przywołało ją do rzeczywistości. Nie miała szans na dłuższy wyjazd, miała obowiązki w domu. Już nie jako żona, ale jako matka i zhańbiona córa Carrowów, jako lady korzystająca z ich łaski i musząca sobie na tą łaskę zapracować. Tatuś otaczał ją kokonem ochrony, ale wydarzenia w Stonehenge otworzyły jej oczy na to, że papa jest w istocie całkowicie podporządkowany nestorowi. I na to, że każdego mężczyzny może kiedyś zabraknąć. Ciążyła na niej potrzeba zapracowania na zaufanie i respekt w rodzinie, wyrobienia sobie pozycji, zadbania o przyszłość swoją i małego Jamesa. A zarazem ciężar zdawał się czasem tak straszny, że najchętniej by uciekła. Gdziekolwiek. W marcu ucieczką zdawały się ramiona Francisa, a teraz - rejsy Haverlocka. To wszystko to jednak tylko czcze fantazje. Jedynym, co naprawdę mogła zrobić, to poprawić kuzynowi humor i uśmiechać się z entuzjazmem tak gorącym, że lord Travers mógł go wziąć za szczerą radość. Cieszyła się bowiem z jego towarzystwa, nie umiała tylko cieszyć się przyszłością ani... życiem.
-Może lady Malfoy wydaje się pusta tylko na pierwszy rzut oka? Wiesz, dla niektórych kobiet... obojętność potrafi być barierą ochronną, zanim poznają intencje kandydata. - poradziła, tknięta nagłym współczuciem dla Cynthii. Choć będzie zazdrosna o każdą narzeczoną i żonę ukochanego kuzyna, to była doskonale świadoma, że te kobiety są takimi samymi porcelanowymi lalkami jak ona. Nudnymi, gdy tkwią w konwenansach i skazanymi na ból, jeśli z nich wychodzą. Belle nigdy nie powinna była pokochać Percivala - gdyby pozostała pustą lalką, byłoby im zdecydowanie łatwiej.
Wysłuchała mądrej analizy kuzyna, kiwając głową. Rozpromieniła się na koniec, słysząc komplement.
-Żadna żona nie sprawi, że zrezygnuję z pozycji ukochanej kuzynki! - zapewniła wesoło, chcąc ukoić niepokój (swój i) Haverlocka. Była przekonana, że ich zażyłość pozostanie taka sama, niezależnie od stanu cywilnego lorda Travers. A nowa żona nie będzie miała nic do powiedzenia - Hav był, na szczęście, zbyt uparty na to, by ktokolwiek mógł mu dyktować na co i na kogo poświęca czas.
Rozmawiali jeszcze chwilę radośnie, aż mały James zaczął płakać. Zwykle karmiły go mamki, ale obecność Isabelle zdawała się go uspokajać, więc lady Carrow musiała przeprosić kuzyna i zakończyć ich przemiłe spotkanie.

/zt x 2 :pwease:


Stal hartuje się w ogniu


Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Sypialnia Isabelle
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach