Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Przedpokój
AutorWiadomość
Przedpokój [odnośnik]22.04.19 22:14

Wejście do domu

Miejsce wiecznego zalegania zbędnej makulatury ważnej korespondencji oraz wejście do mieszkania pana Willa. Mówi się, że to miejsce właśnie powinno pokazywać pierwsze wrażenie - więc tutaj w niziutkiej szafce Will trzyma kapcie do chodzenia w nich po mieszkaniu i tutaj zostawia swoje buty wyjściowe. Przy równoległej ścianie stoi wieszak na płaszcze, a tuż obok niego, na wysokości około metr siedemdziesiąt wisi niewielka, drewniana skrzyneczka na klucze do miejsc wszelakich. Pan Cattermole straszy ludzi, że jest ona zaklęta i lepiej nie dotykać, ale to akurat bujda.
Will Cattermole
Zawód : twórca amuletów, numerolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
wise man wonder
while strong man die
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7370-will-cattermole#201215 https://www.morsmordre.net/t7390-poczta-willa#201850 https://www.morsmordre.net/t7388-willy#201780 https://www.morsmordre.net/f198-grimmauld-place-6-1 https://www.morsmordre.net/t7418-skrytka-bankowa-nr-1786#202870 https://www.morsmordre.net/t7389-will-cattermole#201833
Re: Przedpokój [odnośnik]22.04.19 22:31
13.12.1956

Trzynaście galeonów zaległości za trzynaście miesięcy zalegania ze składkami na rzecz polityki promugolskiej. Isabelle gotowała się ze złości, dzierżąc w dłoni oburzający list. W swoim stanie nie powinna fatygować się w ogóle po takie rzeczy, ale była zbyt zawstydzona, aby pokazać to obrzydliwe pismo ojcu. On jeszcze zgłosiłby sprawę do sądu albo spoliczkował tego niekompetetnego urzędnika, a ich rodzina nie potrzebowała w końcu więcej skandali.
Poimimo zaawansowanej ciąży, zaryzykowali wyprawę do Londynu aby przed porodem zasięgnąć konsultacji jednego z najlepszych uzdrowicieli, specjalizującego się w ciążach i chorobach genetycznych dzieci. Naciskał on na zbadanie Isabelle w swoim gabinecie, albowiem nie mógł przenieść całego warsztatu i sprzętu do posiadłości Carrowów. Przepisał jej eliksiry wzmacniające i zapewnił, że wszystko jest na dobrej drodze do porodu. Po wizycie, panna Carrow miała wolne popołudnie, więc postanowiła wreszcie wyjaśnić sprawę irytującego listu - lada moment, a dostanie wezwanie na czternasty galeon. Tyle pieniędzy co miesiąc?! Kto to widział?! Jakim cudem Carrowowie zostali wpisani na ministerialną listę wspierania polityki promugolskiej?!
Chciała wyjaśnić to jak najszybciej, ale nie miała zamiaru zostawiać po sobie listownego śladu ani fatygować się oficjalnie do Ministerstwa. Ta okropna pomyłka rzucała cień hańby na konserwatywne poglądy Carrowów, a zarazem brzmiała tak oficjalnie i dotyczyła tak dużych pieniędzy, że nie sposób było jej zignorować!
Ku zaskoczeniu, a zarazem pewnej satysfakcji Isabelle, nadawca podał swój prywatny adres zamiast biura w Ministerstwie. Nie podpisał się, ale panna Carrow szybko dowiedziała się, kto zajmuje lokal na Grimmauld Place. Oczywiście nie sama, od tego miała służące, aby popytały na mieście w jej imieniu.
W dodatku nazwisko wydawało się jej znajome, ojciec wspominał kiedyś o jakimś Cattermole w kontekście amuletów, a może klątw... w każdym razie, Ministerstwo zajmowało się również takimi sprawami i choć Isabelle nie wiedziała czemu ktoś zajmujący się nauką miałby nagle trafić do działu budżetowo-mugolskiego, to personalia nadawcy brzmiały prawdopodobnie. A może bezczelnie wykorzystywał swoją pozycję aby słać ludziom takie listy i wyłudzać pieniądze?!
Otulona w eleganckie futro, kazała służącemu poczekać na klatce schodowej (prawdziwi ludzie mieli tą przewagę nad skrzatami domowymi, że mogli nosić jej parasol) i energicznie zastukała w drzwi wejściowe - z siłą i werwą zupełnie niepasującą do delikatnej, niziutkiej damy z wielkim, ciążowym brzuchem.


Stal hartuje się w ogniu


Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Re: Przedpokój [odnośnik]22.04.19 22:49
Machał sobie dłutkiem w dłoni zastanawiając się właśnie w jaki sposób wyryć jedną z ważniejszych run odpowiadających za powodzenie w pracy na niewielkim topazie, który dostarczyła mu klientka. Kamień nie był symetryczny i co by Will nie zrobił, nie mogło to wyglądać równo. Starał się więc pomyśleć nad bardziej chaotycznym ułożeniem tego wzoru, tak by kobiecie się spodobał. Miał w końcu nie tylko przynosić pewne zastosowanie, ale również wyglądać ładnie, tego oczekiwały po nich jego klientki. No cóż, gdyby się nie starał nie miałby takiej dobrej reputacji w tym fachu, a wtedy nie miałby też fajnych pieniędzy za takie rzeczy, prawda? A ludzie coraz częściej prosili o jakieś przynoszące pokój czary czy zaklinanie przedmiotów, które uważali za cenne i nikt nie mógł się do nich dobrać.
Był w połowie wyrywania na amulecie małej runy, gdy ktoś zapukał do jego drzwi. Na początku uznał, że po prostu będzie miał to gdzieś. Pracował przecież, nie będzie się odrywał z powodu jakiegoś tam pukania, pewnie to jakiś wkurzony sąsiad, bo dzisiaj rano dokładnie przed jego drzwiami jakaś sówka pozostawiła po sobie niespodziankę. Ale przecież on nawet nie miał sowy, więc umywał ręce i po prostu zgrabnie wymijał śmierdzącą sprawę zarówno krokiem jak i słowem.
Zaciągnął się papierosem, którego właśnie dopalił do połowy i strzepnął popiół do popielniczki.
Pukanie jednak nie ustąpiło i nieco już zdenerwowany w końcu wstał ze swojego krzesełka w kanciapie poważnej pracowni wytwórczej. Skoro ten ktoś nie chciał odejść, to może chodziło o jakiegoś klienta? Wydawało się, że nie wisiał nikomu kasy, więc raczej nie musiał bać się otwierać tych drzwi, a kto wie... Może właśnie przyszedł do niego zarobek. Gdy wstawał potknął się o stos książek, leżący tylko przy drzwiach składzika i warknął pod nosem, bo rozległo się ponowne pukanie. - Cholera jasna no idę no!
No i był zły. W końcu przywlekł swoje chude cielsko pod drzwi swojego zacnego domostwa. Widok, który uraczył kobietę musiał być naprawdę niesamowicie onieśmielający. Pan Cattermole w swoim najlepszym wydaniu - w poszarzałej od papierosowego dymu koszuli, z rozpiętymi dwoma guzikami przy szyi i podwiniętymi rękawami, tak, że dostrzec można było na jego prawej ręce początek ciągnącej się po niemal całym ramieniu nieładnie wyglądającej blizny po oparzeniu. Zapach palonego tytoniu był uderzający i niemal buchnął na korytarz po otwarciu drzwi, zwłaszcza, że mężczyzna miał w ustach papierosa. Spojrzał z góry na niewielką kobietę, która spojrzenie miała tak harde, jakby sama miała dwa metry. W dodatku drogie futro. Czyżby jakaś rozpieszczona panienka? Jeszcze brzuchata! - Czym mogę służyć? - spytał, na razie całkiem łagodnie, bo sytuacja go zaintrygowała. Nieczęsto panienki pukały do jego drzwi. Zaciągnął się papierosem, cały czas nie spuszczając z kobiety oka - O, chwila, chyba pani... - Zauważył rozmazaną białą plamę na podłodze, która ciągnęła się od epicentrum aż po pewnie cholernie drogi bucik kobiety.
Will Cattermole
Zawód : twórca amuletów, numerolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
wise man wonder
while strong man die
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7370-will-cattermole#201215 https://www.morsmordre.net/t7390-poczta-willa#201850 https://www.morsmordre.net/t7388-willy#201780 https://www.morsmordre.net/f198-grimmauld-place-6-1 https://www.morsmordre.net/t7418-skrytka-bankowa-nr-1786#202870 https://www.morsmordre.net/t7389-will-cattermole#201833
Re: Przedpokój [odnośnik]22.04.19 23:06
Już na klatce schodowej ciągnął się obrzydliwy zapach tytniowego dymu, ale Isabelle nie miała jeszcze pojęcia, że zaraz buchnie jej prosto w twarz. Dobrze, że nie była w pierwszym trymestrze, bo z obrzydzenia zwymiotowałaby pod nogi nieznajomego. Nienawidziła papierosów, zarówno ze względów estetycznych, jak i pragmatycznych. Obrzydliwie śmierdziały (co w ciąży czuła jeszcze dotkliwiej) i nie powinny być palone przy osobach z Klątwą Ondyny.
Pan Cattermole miał czelność otworzyć jej drzwi z papierosem w ustach, a poza tym nie była głucha ani głupia (choć z niewiadomych przyczyn, ludzie myśleli, że taka jest - nawet własny mąż uważał, że poinformuje cały świat o ich potajemnym spotkaniu!) i usłyszała przekleństwa, które wcześniej wydobywały się zza drzwi. Wszystko to potwierdziło jej przekonanie, że zwolennicy promugolskiej polityki są nieokrzesani, prymitywni i niewychowani.
Prawdę mówiąc, zaczęła tak o nich myśleć dopiero po zdradzie męża (wcześniej nie myślała o mugolach w ogóle), ale nie lubiła przypominać sobie o korelacji tych dwóch spraw.
Niechlujny mężczyzna był wyjątkowo odstręczający, choć może spojrzałaby na niego łaskawiej gdyby zapiął koszulę i nie cuchnął dymem. Prawdę mówiąc, jedynym mężczyzną, którego uważała obecnie za przystojnego był pewien brodaty brunet o imieniu Percy, więc ocenianie męskiego wyglądu tylko ją irytowało. Właściwie, dzisiaj wszystko ją irytowało. Nawet konieczność przybycia do Londynu na badanie lekarskie - choć poszło dobrze, wolałaby aby to doktor pofatygował się do Sandal Castle.
-Proszę natychmiast zgasić tego papierosa przy dziecku i wyjaśnić mi ten list! - fuknęła, jedną dłoń kładąc wymownie na brzuchu, a drugą podsuwając mu kartkę przed nos. Na oficjalnie wyglądającym papierze faktycznie był wypisany adres Willa, kropka w kropkę.
-Uważa Pan, że to zabawne wyłudzać w ten sposób pieniądze? - kwota trzynastu galeonów łakomie połyskiwała na samym początku tekstu.
-A jeśli wysłał to Pan z ramienia Ministerstwa, żądam natychmiastowego wykreślenia z listy wspierających promugo.....co to jest?! - jako, że zaczęła mówić równocześnie z nim, dopiero po chwili zwróciła uwagę na to, że Cattermole wymownie zerka w dół. Podążyła za jego spojrzeniem i z obrzydzeniem zaczęła strząsać z bucika coś, co wyglądało na sowie gówno!


Stal hartuje się w ogniu


Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Re: Przedpokój [odnośnik]24.04.19 16:31
Poczułby się bardzo urażony, gdyby wprost nazwała go niechlujnym, bo akurat dbał o higienę bardzo skrupulatnie. Jedynie był nieco nieogarnięty, ale był przecież sam w domu, a nie wychodził na jakieś wystawne spotkanie. Skąd miał wiedzieć, że nagle jakaś cizia w futrze zapuka do jego drzwi? W ogóle kto sugerował, że się tym jakkolwiek przejmował?
Uniósł jasną brew, kiedy tylko ta się odezwała. Od razu pomyślał jedno - lepiej, żeby jednak pozostawała milcząca, bo za tą ładną buzią tkwiło coś naprawdę strasznego, nieuprzejmego i co powodowało, że Will przymknął z irytacją podkrążone oczy, pod którymi miał widoczne cienie z niewyspania. Aż lekko zakaszlał, co pewnie ta pani uzna teraz za objaw palenia. Może i tak było, ale to na pewno nie jej sprawa. Właśnie jakaś bogata lasia wpadła mu do domu i postanowiła się rządzić jego nałogami tylko dlatego, że zrobiła sobie brzuch. Dokąd ten świat zmierza?
- Po pierwsze, droga pani... - Wyciągnął wskazujący palec przed siebie, tak by nie mogła go w żaden sposób przegapić. Oparł się przy tym o framugę drzwi, a jego pozycja była dosyć lekceważąca, choć sam mężczyzna nie zdawał sobie z tego sprawy. - Przychodzi pani do mojego domu i natychmiast się pani rządzi jak ostatnia kwoka. Nawet bez przedstawienia się. Naprawdę wspaniałe ukazanie dobrego wychowania.
Przewrócił oczami widocznie, nie chowając w ogóle swoich uczuć - a było to poirytowanie i niezadowolenie. Tylko dlatego, że pet już się kończył zagasił go w szklanej popielniczce, która stała na szafce tu z przy wejściu. Akurat popielnice to mężczyzna miał rozstawione dosłownie wszędzie w swoim mieszkaniu, na każdym kroku było jakąś widać i nigdy nie były puste. Wziął do ręki kartkę, na której rzeczywiście był jego adres, ale bez jego imienia i nazwiska. Przeczytał dokładnie treść listu, po czym, zupełnie niewzruszony, oddał to kobiecie. - To nie moje. - powiedział spokojnie, zupełnie nie podzielając kobiecego zdenerwowania. - Nie pracuję dla Ministerstwa ani nie wspieram żadnych organizacji, anty- czy promugolskich. - Był po prostu ponad to, miał gdzieś podziały i jakieś głupie akcje związane z tym wszystkim. Jeśli ktoś chciał z nim pogadać, po prostu mógł gadać, nie obchodziło go pochodzenie, ale inteligencja, umysł i jakieś zasady dobrego wychowania. Szkoda, że tego ostatniego nie pokazał mu jego drogi gość. - Może poprzedni właściciel tego mieszkania coś takiego zmalował. Ja nie mieszkam tu specjalnie długo.
Nie chciał jakiegoś specjalnego konfliktu, ale no, umywał ręce. - No pięknie, nie dość, że pani wydziera mi się na klatce to jeszcze rozsmarowuje ptasie odchody po podłodze. Naprawdę czy pani nie wstyd?
Will Cattermole
Zawód : twórca amuletów, numerolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
wise man wonder
while strong man die
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7370-will-cattermole#201215 https://www.morsmordre.net/t7390-poczta-willa#201850 https://www.morsmordre.net/t7388-willy#201780 https://www.morsmordre.net/f198-grimmauld-place-6-1 https://www.morsmordre.net/t7418-skrytka-bankowa-nr-1786#202870 https://www.morsmordre.net/t7389-will-cattermole#201833
Re: Przedpokój [odnośnik]24.04.19 21:15
Irytacja jest chyba oznaką pewnego przejęcia się - jeśli nie futrem nieznajomej, to być może zakłóconym spokojem. Isabelle była tak zezłoszczona, bo niezmiernie przejęła się tym, że ktoś śmie używać jej nazwiska aby próbować wyłudzić pieniądze na mugoli...albo na dożywotni zapas papierosów!
Spojrzała wymownie na mężczyznę, gdy tylko zakaszlał. Wbrew obiegowej opinii, sama krytycznie podchodziła do tytoniu - nie dość, że zapach nie był dla niej pociągający, to źle działał na jej płuca. Najwyraźniej i jemu dym drażnił krtań?!
Isabelle odruchowo cofnęła się lekko przed aroganckim paluchem mężczyzny (czy zwykłych czarodziejów nie uczono, że to niegrzeczne tak machać komuś przed nosem palcem? Szlachta znała maniery!), nie zdejmując dłoni z brzucha, tak jakby chciała uchronić dziecko przed tym dziwakiem i jego dymem. Już ona dopilnuje, aby jej synek lub córeczka nigdy nie sięgali po takie używki.
-Lady Isabelle Carrow. Przychodzę, bo ktoś z pańskiego domu wysłał mi to skandaliczne pismo. Moja rodzina nigdy nie popierała polityki promugolskiej ani nie zapisywała się na żadne składki, natomiast bardzo poważnie traktujemy próby wyłudzenia pieniędzy! - jak widać tak poważnie, że aż nasłali na Willa apodyktyczną kobietę w ciąży, ale Isabelle naprawdę nie chciała troskać tym swojego ojca i nie miała zamiaru powierzyć tej delikatnej sprawy służbie. Tylko szlachta zrozumie, jak bardzo można poświęcać się dla rodziny - stojąc w zadymionej klatce na przykład. Nieugięcie spoglądała na Willa i jego papierosa, najwyraźniej ćwicząc już macierzyńskie dawanie komend bez słów - oderwała do mężczyzny stanowczy wzrok dopiero, gdy zgasił peta. Grzeczny Cattermole. Może jednak się dogadają!
Czekała niecierpliwie, aż mężczyzna przeczyta list, a gdy skomentował jego treść, uniosła brwi i zarumieniła się odruchowo. Zaskoczona, na moment wypadła z roli. Jeśli niesłusznie oskarżyła tego biedaka dziwaka ekscentrycznego jegomościa, to ona powinna się wstydzić, a nie on.
-N..nie pan? List został wysłany przed trzema tygodniami, jeśli mieszka tu pan dłużej to z pewnością ktoś się pod pana podszywa, a to poważna sprawa! - wciąż usiłowała nadać sprawie należytej powagi, dziwnie zirytowana spokojem Cattermole'a.
Jak to nie pracował w Ministerstwie?! List wyglądał tak oficjalnie...robota zdolnego fałszerza, z pewnością!
Znów zerknęła pod nogi, usiłując nie okazywać speszenia.
-To nadzorcom tego budynku powinno być wstyd, może pan zwrócić im uwagę, że zupełnie nie dbają o czystość klatki! I jest tam tak ciemno, że nawet nie widać po czym się stąpa! - usprawiedliwiła się, teraz już purpurowa z zakłopotania i nerwów.


Stal hartuje się w ogniu


Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Re: Przedpokój [odnośnik]03.05.19 11:45
U niego akurat irytacja była symbolem tego, że ktoś truł mu tyłek o jakąś głupotę. Gdyby sam odstał taki list pewnie by go wywalił całkiem szybko i wrócił do swoich naturalnych czynności. O ile w ogóle zauważyłby jego przyjście, bo w sumie czasami ignorował swoją pocztę przez kilka dni. Po prostu trochę zalegała, a on pracując nie miał czasu specjalnie na zajmowanie się jakimiś pisemkami. Nie lubił papierzysk, jeśli nie były to akurat jakieś rysunki i plany. Rysować całkiem lubił, ale od czytania biurokracji był chory.
Carrow. Stajenni Anglii. Aż się uśmiechnął pod nosem słysząc to nazwisko. A sądził, że nie są oni zbyt wyniośli i spięci, a jednak wystarczyła mała sugestia, mała prowokacja i już zadzierali noska jakby przynajmniej byli Malfoyami. Ta, bo w sumie miał jakąś podstawową wiedzę na temat tego kto tam zasiada wśród szlachty angielskiej. Mieli dużo do powiedzenia w magicznym świecie, więc fajnie jest wiedzieć z kim się akurat ma do czynienia.
- Will Cattermole. Prowadzę własny biznes, więc nie, nie pracuję dla Ministerstwa. - przyznał od razu. W sumie wywołała u niego uśmiech. Zawsze uważał, że jak kobieta musi się tytułować damą to taka z niej dama jak z niego lord. Podejrzewał też, że te panie z wyższych sfer są przyzwyczajone do przedstawiania się w taki sposób.
Uniósł lekko brew, zerknął znów na pismo po czym znów na kobietę. Widać było, że zastanawia się nad czymś bardzo intensywnie, jak to na niego przystało. Wyglądał przy tym zupełnie inaczej niż podczas rozmowy. Rysy twarzy bardziej się rozluźniały, przestawał również zaciskać usta - wyglądał po prostu bardziej łagodnie, gdy nie skupiał się na swoim rozmówcy, a za to po prostu rozmyślał. O ile jego twarz w ogóle umie wyglądać łagodnie, miał w sobie coś z naturalnego naburmuszonego dzieciaka.
W końcu zaczął się rozchmurzać. Najpierw roześmiały się jego oczy, później uniosły się kąciki ust, a na końcu w ogóle się zaśmiał i to w głos.
- Ktoś panią zrobił w eleganckiego wała, pani lady Carrow. - powiedział, oddając jej pisemko do ręki. - Jakże mi przykro, że musiała się pani lady fatygować do Londynu tylko po to, by pogadać sobie z biednym wytwórcą amuletów. Polityczne zagrywki i jakieś przekręty mnie zupełnie nie interesują, tak samo jak to z kim rozmawiam jest jakiej krwi. - Jego zwroty prosto do niej były w pewnym sensie karykaturalne, bardzo podkreślał mówienie do niej per lady. Splótł ręce na klatce piersiowej i oparł się o framugę. Jakoś tak lepiej mu się zrobiło, zabawnie przynajmniej.
- Wybaczy pani lady, ale w prawdziwym świecie nadzorca budynku nie ma tyle czasu, by w ciągu trzech sekund wytrzeć każdą plamę, którą zostawi jakiś brudny zwierzak. Witamy w świecie klasy średniej, jeśli chcemy, żeby było czysto to trzeba samemu ruszyć różdżkę po Chłoszczyść. - Zdawał sobie sprawę, że pewnie rzadko miała do czynienia z zupełnie normalnymi czarodziejami, którzy stanowili zdecydowaną większość społeczeństwa. Takimi, którzy muszą za swoją marną pensję przeżyć z miesiąca na miesiąc i radzić sobie z wojną na swoje sposoby.
Will Cattermole
Zawód : twórca amuletów, numerolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
wise man wonder
while strong man die
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7370-will-cattermole#201215 https://www.morsmordre.net/t7390-poczta-willa#201850 https://www.morsmordre.net/t7388-willy#201780 https://www.morsmordre.net/f198-grimmauld-place-6-1 https://www.morsmordre.net/t7418-skrytka-bankowa-nr-1786#202870 https://www.morsmordre.net/t7389-will-cattermole#201833
Re: Przedpokój [odnośnik]04.05.19 2:34
Isabelle pielęgnowała w sobie co prawda żal do nestora Carrowów o rozwiązanie swojego małżeństwa, ale rodowa duma trwała w niej mocno i ciągle. Dlatego święcie oburzyłaby się, słysząc, że Will uważa jej szlachetną rodzinę za gorszych od Malfoyów. Przynajmniej zajmowali się czymś praktycznym - ich konie i aetonany nie miały sobie równych w całej Wielkiej Brytanii, a historia ich hodowli była długa, romantyczna i nie powinna być oceniana przez jakiegoś miejskiego parweniusza, który nie wiedział, że lady to normalny tytuł szlachcianek, a nie oznaka ich próżności. Nie miała zamiaru przedstawiać się po prostu jako Isabelle i przechodzić z nim na ty!
Na szczęście lady Carrow nie czytała Willowi w myślach, choć sztuka legilimencji mogłaby być w obecnychb czasach praktyczniejsza niż alchemia. Może pozwoliłaby jej upilnować własnego męża? Dobrze, że Cattermole nie powiązał jej personaliów z niedawnym skandalem w Stonehenge, albo przynajmniej tego nie okazał.
-N..nie pracuje pan? - zmarszczyła brwi, zbita z tropu. Spoglądała na tego niesympatycznego człowieka zdziwiona i nic nie rozumiejąc, aż jego naburmuszona twarz zaczęła niespodziewanie łagodnieć, a on sam wybuchnął serdecznym śmiechem. Wolałaby tą wesołą wersję swojego rozmówcy, gdyby nie śmiał się akurat z niej.
-Czyli to...dowcip? - niemal wyrwała mu list z ręki. Przebiegła wzrokiem jeszcze raz po tekście, zdumiona. Jeśli to fałszywka, to wyglądała bardzo profesjonalnie! Sama nie wiedziała, czy czuje ulgę (bo nikt nie wpisał jej rodziny na listę wspierających politykę promugolską) czy oburzenie. Kto śmiał tak okrutnie zażartować z jej nazwiska?
Czy to na pewno nie Cattermole?
Nie, chyba nie - najpierw był zbyt zaskoczony, a teraz zbyt rozbawiony. Przynajmniej wszystko jej wyjaśnił i zrozumiał, że jej zdenerwowanie było spowodowane bezcelową wyprawą do Londynu. Tak, była zbyt zafrapowana aby zarejestrować jego ironię. W Beauxbatons zyskała sobie opinię dziwnej i naiwnej właśnie z powodu podobnego rozproszenia.
-W takim razie pan też jest ofiarą tego dowcipu! - zdała sobie sprawę i spojrzała na Willa z nagłym współczuciem. Biedak miał szczęście, że przyszła do niego właśnie ona, a nie jakiś porywczy mężczyzna z jej rodziny! Niektórzy w końcu najpierw oskarżali i działali, a potem myśleli (ona sama, jak widać, też).
-Na szczęście nie fatygowałam się do Londynu tylko z tego powodu, chociaż spacer tutaj przy tej pogodzie nie należał do najwygodniejszych...i och, protestuję po prostu przeciw byciu wpisaną na listy, na które się nie wpisywałam! - zarumieniła się gwałtownie, żeby Cattermole nie pomyślał, że jest antymugolska. Znaczy, trochę była. I jej ród też był. Ale nie musiał podkreślać swojej własnej tolerancji, bo nie o tolerancję tu chodziło, tylko o poszanowanie danych osobowych!
-Bardzo przepraszam za pomyłkę. - przyznała się. Może i czasami (szczególnie w ciąży) działała pod wpływem emocji, ale umiała dostrzegać własne błędy. Chciała to w jakiś sposób zrekompensować, nie tyle Willowi, co własnemu sumieniu, więc z grzeczności dodała.
-A jakie amulety ma pan w ofercie? - może coś kupi, aby poczuć się lepiej.
Ale jeśli sugerował jej, żeby sama wyczyściła sobie buta, albo chciał tutaj czarować to lepiej nie! Od tego Isabelle miała skrzaty domowe.
-Wolę osobiście nie nadużywać magii przy tych anomaliach, w moim stanie. Nawet zaklęć sprzątających. - wyjaśniła niewinnie. Jeśli kogoś ma trafić wyładowanie elektryczne od prostego zaklęcia, to niech to będzie jej służąca. Na samą myśl ochronnie położyła dłoń na brzuchu.


Stal hartuje się w ogniu


Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Re: Przedpokój [odnośnik]09.05.19 9:40
Absolutnie nie. Właśnie Cattermole absolutnie nie uważał ich za gorszych od Malfoyów, przeciwnie - uważał, że właśnie Malfoyowie mieli nos wyżej od czoła i zachowywali się co najmniej jakby mieli cały świat u swych stóp, zaś to Carrowów uwazał za tych, którzy byli w porządku, mieli swoją pasję i się jej trzymali. No, musiał teraz zmienić zdanie przez jedną taką namolną szlachciankę. Najwyraźniej bogactwo uderzało wszystkim do głowy, nieważne jak romantyczną czy przyziemną historię mieli. Cóż, na pewno cieszył się, że nie czyta ta pani w myślach. W ogóle nie czułby się dobrze przy nikim, kto umiałby w myślach czytać, to naprawdę niekomfortowe. Wolał zatrzymywać pewne rzeczy dla siebie jak i sam również nie chciałby się posługiwać legilimencją. Czyjeś myśli to przecież nie jego sprawa...
Gdy kobieta ponownie złapała list w dłonie, mężczyzna wskazał na sam dół, na podpis jakiegoś urzędnika.
- A widzi pani pieczęć? Bo ja nie. - powiedział. Cóż, może po prostu kobieta nigdy nie pracowała dla Ministerstwa i tego po prostu nie wiedziała. On kiedyś pracował, więc trochę wiedział na temat biurokracji w tym miejscu i wiedział, że każde oficjalne pismo powinno mieć odbitą pieczątkę urzędnika dodatkowo do podpisu. Może po prostu wśród szlachty już sam odręczny podpis potrafił robić takie wrażenie, że nie trzeba było więcej? - Może dowcip, może coś innego, ale na pewno nie jest to prawdziwe. - Przyznał. Rzeczywiście pismo napisane zostało bardzo oficjalnym językiem, nie dziwił się, że w przypływie emocji mogła poczuć się trochę zdenerwowana, dlatego jeszcze jej nie wyprosił. Właściwie to zauważył też, że pomimo tego jak właśnie przedstawił swoje poglądy kobieta się nie oburzyła. Bardzo konserwatywni czarodzieje często się oburzali, kiedy jawnie mówił o tym, jak bardzo wisi mu to, jakiej kto jest krwi.
- Ale ja umiem docenić dobry żart. Niech pani też spróbuje, pani lady, od razu świat stanie się dla pani mniej nerwowy. Wydaje mi się, że w pani stanie też nie warto się aż tak dawać ponosić negatywnym emocjom, proponuję więc odnaleźć trochę radości nawet w czymś tak głupiutkim. - powiedział, posyłając kobiecie trochę bardziej pokrzepiający uśmiech. Nie chciał robić sobie specjalnej draki przed domem.
Przechylił lekko głowę w bok. O, kobieta była zainteresowana jego ofertami? Brzmi to naprawdę nieźle. Może trochę przy okazji dorobi!
- Ogólnie wykonuję je na zamówienie, specjalnie dopasowane do potrzeb danej osoby. Mam książkę ze szkicami kształtów oraz z możliwością wyboru takiego kamienia, jaki odpowiada. Najpierw pobieram zaliczkę za kamień, a następnie już po oddaniu gotowego amuletu pobieram jeszcze kwotę za robociznę. - wyjaśnił dokładnie jak działa jego biznes. Zdawał sobie sprawę, że niektóre manufaktury pobierały opłatę tylko przy odbiorze, ale dzięki jego systemowi mógł dopasować towar dokładnie do swojego klienta, wszystko robił na miejscu.
Westchnął pod nosem tylko po czym wyciągnął różdżkę zza paska z tyłu spodni, gdzie miał specjalną kieszonkę.
- Chłoszczyść.
Will Cattermole
Zawód : twórca amuletów, numerolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
wise man wonder
while strong man die
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7370-will-cattermole#201215 https://www.morsmordre.net/t7390-poczta-willa#201850 https://www.morsmordre.net/t7388-willy#201780 https://www.morsmordre.net/f198-grimmauld-place-6-1 https://www.morsmordre.net/t7418-skrytka-bankowa-nr-1786#202870 https://www.morsmordre.net/t7389-will-cattermole#201833
Re: Przedpokój [odnośnik]09.05.19 9:40
The member 'Will Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :
Przedpokój XS6cwET
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Przedpokój Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Przedpokój [odnośnik]11.05.19 8:49
tutaj "gentleman" Will ma krytyczny sukces w uniknięciu pioruna
Isabelle 120/150
dziecko 170/200


-Pieczęć? No...jest podpis, i powoływali się na departament...Jak powinna wyglądać ta pieczęć? - spojrzała na Willa z mieszaniną zażenowania i ciekawości. Zawstydziło ją, że najwyraźniej dała się nabrać, ale to pismo wyglądało autentycznie. Skąd miała wiedzieć o pieczęciach?
Normalna osoba poczułaby się nieprzyjemnie pouczona przez Willa w kwestii niebrania sobie dowcipów do serca, ale Isabelle naprawdę nie umiała czasami wyczuć drwiny. Przez lata wyrobiła w sobie instynkt samozachowawczy na tyle, aby zastanowić się czasem, czy coś może być kpiną, ale trudno było jej orzec naprawdę. Świat był subiektywny i pozostawiał jej tą kwestię do interpretacji. Dlatego zawahała się, gdy twórca amuletów zaczął ją pouczać o odnajdywaniu w życiu radości. Miała odpowiedzieć, że mu nic do tego? Zagniewać, bo jak miała cieszyć się życiem, gdy zdradzał ją wydziedziczony mąż? Ale...uśmiech Willa wydawał się szczery. Zdecydowała więc, że mężczyzna ma pewnie dobre intencje i po raz pierwszy posłała mu blady uśmiech. Nawet tyle wystarczyło, żeby ze znerwicowanej damy przeobraziła się w kogoś pogodniejszego i łagodniejszego. Isabelle nie widziała w sobie zbyt wielu pięknych cech, ale jej uśmiech należał do nielicznych obiektywnych korzystnych cech jej urody. Ostatnio o tym zapomniała, bo nie uśmiechała się tak naprawdę od czasu rozwiązania swojego małżeństwa. Zawsze smutno, albo blado, albo z przymusem.
-Gdybym nie zmartwiła się tym, że mój ojciec pośle pod pański adres uzbrojone skrzaty domowe, faktycznie byłoby to zabawne. - spróbowała zażartować, mając nadzieję, że Will wie, że skrzaty domowe nie noszą broni. Czasami często ludzie nie rozumieli jej poczucia humoru.
Przekrzywiła głowę, słuchając oferty amuletów. Nie była pewna, czy mogła zaufać w kwestii profesjonalizmu komuś z brudną klatką schodową, ale spersonalizowany dobór kamieni brzmiał obiecująco. Nawet jeśli nie odważyłaby się zamówić czegoś dla siebie, to może wybrałaby komuś prezent?
-Chętnie zobaczę tą książkę. - zaproponowała i najwyraźniej odnalazła z ekscentrykiem smutny język. Nie była już nachodzącą go paniusią tylko klientką, nerwowa atmosfera opadła, a mężczyzna najwyraźniej czytał jej w myślach odnośnie korelacji porządku z profesjonalizmem, bo szarmancko zechciał wyczyścić jej bucik...
Isabelle krzyknęła przerażona, gdy banalne zaklęcie Cattermole'a zamieniło się w piorun kulisty! Co on sobie wyobrażał?! Dopiero po sekundzie dotarło do niej, że to chyba anomalia, a ten plebejski budynek zapewnie nie ma ich ustabilizowanych. Sama nie czarowała w pałacu Carrowów żeby niczym nie ryzykować, ale jej służba jakoś nie zamieniała Chłoszczyści w pioruny.
Instynktownie zakryła brzuch dłońmi, a potem poczuła bolesny dreszcz na całym ciele i ukłucie w podbrzuszu. Will mógł dostrzec jej zszokowaną minę, zbierające się w jej wielkich oczach łzy i...poparzenia na dłoniach, szyi i policzkach, wyglądające w skali jak czerwona pokrzywka.


Stal hartuje się w ogniu


Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Re: Przedpokój [odnośnik]01.06.19 12:14
- Nie wie pani lady jak wygląda pieczątka? - spytał. To było dziwne, okej, sądził, że w ogóle Ci ludzie z wysokich rodów to nawet mają własne pieczęcie. - To taki druk obity w tuszu. Często personalny dla każdego departamentu. Bez pieczątki pismo nie ma mocy prawnej, bo przecież każdy mógł je wysłać. Pracowałem w Ministerstwie przez pięć lat, trochę na ten temat wiem.
Znowu pozycjonował się na eksperta w dodatku w bardzo januszowym stylu. Zapewniał, że on wszystko wie. Na zdecydowaną większość tematów. No cóż, wiedzę ogólną chłonął od dzieciaka, więc miał pewną bazę wiedzy, ale cóż, coż za coś. Miał coś w głowie, ale w mięśniach mu trochę brakowało. Dlatego nieraz wychodził zirytowany z potyczki z dziewczyną, która sugerowała, że woli silniejszych facetów.
Nie znają się te baby.
Zaśmiał się pod nosem. Chyba zaczynała powoli łapać jak się do niego zwracać, żart był całkiem niezły. Chociaż chyba wolałby uzbrojone skrzaty domowe od jednej humorzastej baby w ciąży, humorzaste baby w ciąży są naprawdę przerażające i o wiele bardziej uparte niż skrzaty domowe. Przynajmniej nie kazałyby mu gasić peta, co naprawdę bardzo go zasmuciło. Chyba najbardziej z tego całego zajścia.
A to się zdziwił, kiedy zamiast niegroźnego zaklęcia z jego różdżki wyszedł piorun. Przez chwilę stał przed kobietą i mrugał z zaskoczeniem, ale reakcja na pewno nie była do końca taka, jaka powinna. W końcu zdziwienie zaczęła wypychać ciekawość, mężczyzna wyglądał na autentycznie podjaranego tym co się właśnie stało. Spojrzał na swoją różdżkę, zamachał swoją magiczną ręką, żeby sprawdzić czy wszystko czuje dokładnie tak jak powinien po czym zbliżył się do kobiety i pochylił się, żeby jednym palcem dotknąć pokrzywki na jej szyi.
Skóra była ciepła. Niesamowite.
- Atakują tak bardzo znienacka, że nawet uczuciem w ręce nie da się przewidzieć czy będzie to anomalia... - mówił teraz kompletnie do siebie, a kobietę traktował wzrokiem skupionym. Zupełnie bardziej jakby patrzył na obiekt badawczy niżeli na żywą osobę. - Nawet pomimo zupełnie nieoczekiwanej siły zaklęcia daje ono dokładnie takie samo uczucie jak docelowe. Niesamowite, fascynujące...
Utopił się w swoich myślach, próbując w głowie rozwiązać zagadkę tego jak to się stało i co mogło powodować nagłe skoki magii, kiedy się tego nie spodziewali. Rozkojarzenie? Raczej nie, był całkiem skupiony. Nawet był całkiem wyspany co jest dla niego czymś kompletnie dziwnym. Może w tym był klucz? Powinien być niewyspany?
Ciąg myśli przerwał się dopiero, kiedy zauważył, że kobieta przed nim ma łzy w oczach i jeśli zaraz czegoś nie zrobi to będzie miał zabeczaną kobietę na wycieraczce przed drzwiami.
- Pani lady, powinna się pani natychmiast udać do Świętego Munga. - powiedział i złapał za kurtkę, która wisiała na wieszaku w przedpokoju. Z małego pudełeczka wiszącego na ścianie wyciągnął również klucze z małym drewnianym brelokiem. - Idziemy?
Will Cattermole
Zawód : twórca amuletów, numerolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
wise man wonder
while strong man die
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7370-will-cattermole#201215 https://www.morsmordre.net/t7390-poczta-willa#201850 https://www.morsmordre.net/t7388-willy#201780 https://www.morsmordre.net/f198-grimmauld-place-6-1 https://www.morsmordre.net/t7418-skrytka-bankowa-nr-1786#202870 https://www.morsmordre.net/t7389-will-cattermole#201833
Re: Przedpokój [odnośnik]18.07.19 1:02
-Pytałam, jak wygląda ta konkretna pieczątka... - przyznała z mieszaniną irytacji i zakłopotania. Czemu wyjaśniał jej, czym jest pieczątka? Przecież nie była taka głupia. To on miał jakieś trudności w rozumieniu jej pytań, chciała przecież wiedzieć, jak wygląda konkretna pieczęć z Ministerstwa.
No nic. Przynajmniej rozumiał jej żarty. Uśmiechnęła się, ładnie i przyjaźnie. Tylko na moment, bo chwilę później Will zepsuł wszystko zaklęciem, anomalią i reakcją na ten cały dramat.
-Proszę mnie nie dotykać! - pisnęła, zarówno z bólu, jak i z oburzenia. Skóra zapiekła jeszcze bardziej, gdy Will dotknął zranionego naskórka, a poza tym macanie lady po szyi (nawet jednym palcem) było wysoce nieprzyzwoite. Szok i ból na moment ustąpiły, a Isabelle poczuła niepokój i gniew. Gniew, który musiała wyładować na winowajcy. W końcu to wszystko jego wina, nawet jeśli wywołał anomalię nieświadomie. Kto normalny używa czarów przy kobietach w ciąży, w tych czasach? To on był tu naukowcem, powinien wiedzieć lepiej!
-To nie jest fascynujące, to niebezpieczne, jestem w ciąży, jak pan mógł, PAN W OGÓLE NIE MYŚLI?! - wybuchnęła, mocniej ściskając w dłoniach torebeczkę. O mało nie zamachnęła się nią na Willa, ale zreflektowała się w ostatniej chwili. Nie będzie marnować cennej energii na dziecinne tłuczenie młodzianów torebką (będzie to robić za kilkadziesiąt lat, jako wdowa Carrow), choćby sobie zasłużyli. Poza tym otrzeźwiło ją trafne spostrzeżenie pana Cattermole. Powinna jak najszybciej udać się do szpitala, bo jeszcze zostaną jej blizny! W przypadku poparzeń, szybkie leczenie jest kluczowe. No i musi się przekonać, czy maleństwu nic się nie stało...
Na samą myśl o tym wszystkim, serce ścisnęło się jej boleśnie. Nie dość, że była zhańbioną i samotną wdową po wciąż-żywym-zdrajcy, to jeszcze groziły jej blizny na twarzy i rękach (i tak nie uważała się za atrakcyjną, ale blizny to kopanie leżącego), a jej dziecko znalazło się w niebezpieczeństwie. A wszystko przez ten przeklęty list. W dodatku prawdziwy dowcipniś nadal pozostawał niewykryty i bezkarny.
Zacisnęła powieki, pozwalając sobie na kilka łez. Co za pechowa i koszmarna sytuacja.
-Idę do Munga. - przyznała, ostrym tonem. Sama, miała już dość towarzystwa tego nieodpowiedzialnego naukowca. Odwróciła się na pięcie, zeszła dwa schodki i przystanęła. W sumie, bezpieczniej będzie iść z nim. Nie czuła się dobrze, a poza tym nie wypadało jej pójść tam całkiem samej. Musiała jakoś ukryć tą sprawę przed ojcem, a może Will pomoże jej kłamać? Albo skłamie sama, a on będzie milcząco stał obok. Przemyśli to po drodze - młodzian był nieokrzesany i miał trudny charakter, ale jej przewagą było teraz wbudzone w nim poczucie winy.
-Idziemy. Proszę mnie odprowadzić, bo zemdleję. - przytaknęła stanowczo. Ruszyła po schodach, po drodze przyglądając się pokrzywce na dłoniach. Chyba jednak nie zostaną blizny - uspokajała się powoli. Ale i tak uspokoi się dopiero w szpitalu.

/zt x 2 podkówka


Stal hartuje się w ogniu


Isabelle Carrow
Zawód : Alchemiczka, szlachcianka
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
Stal hartuje się w ogniu
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 xyz
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7146-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/t7207-listy-isabelle https://www.morsmordre.net/t7154-zhanbiona-dama-isabelle-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t7206-skrytka-bankowa-nr-1757 https://www.morsmordre.net/t7256-isabelle-carrow#195434
Przedpokój
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach