Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Glen Nevis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Glen Nevis Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Glen Nevis Empty
PisanieTemat: Glen Nevis   Glen Nevis I_icon_minitime04.05.19 23:53

Glen Nevis

Glen Nevis (a właściwie Gleann Nibheis) to ponad dziesięciokilometrowa dolina, biegnąca u podnóży jednych z najwyższych górskich szczytów Wielkiej Brytanii, od jednej strony zamknięta przez mugolskie miasteczko Fort William. Niegdyś stanowiąca popularne miejsce spacerów, obecnie opanowana jest głównie przez magiczną florę i faunę, a niemagiczni - przezornie - omijają ją z daleka. Nie do końca zasadnie, bo chociaż zalegająca tutaj niczym mgła magia rzeczywiście budzi się do życia wraz z zapadnięciem zmroku, to w ciągu dnia wędrówka doliną jest względnie bezpieczna: żyjące w okolicy trolle raczej unikają zapuszczania się na główny szlak, rezydując jednak dosyć licznie wśród rozproszonych na zboczach grot. Oprócz nich, dolinę zamieszkują także dzikie garborogi, które przy odrobinie szczęścia można zaobserwować, gdy raz dziennie przechodzą z jednej strony szlaku na drugą, przecinając go całym stadem. Nieniepokojone nie atakują, lecz dla własnego bezpieczeństwa lepiej zachować od nich bezpieczny dystans, zwłaszcza, jeżeli niektóre z nich są akurat dosiadane przez trolle.
Dolina, choć malownicza i spokojna w świetle słońca, nocą staje się niezwykle niebezpieczna: nieliczni, którzy zapuścili się tutaj po zmroku i powrócili w jednym kawałku, opowiadają niewiarygodne historie o drzewach budzących się do życia, diabelskich sidłach wypełzających z zagłębień, i atakujących wędrowców hordach leśnych lich - przerażających psów-duchów, z natury podobnych nieco do ponuraków.


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Glen Nevis 3baJg9W

Glen Nevis Empty
PisanieTemat: Re: Glen Nevis   Glen Nevis I_icon_minitime08.06.19 18:04

Charlene, Roselyn

Timothy czekał na was na skraju obozu i okazał się młodym, na oko dwudziestopięcioletnim mężczyzną, o jasnym spojrzeniu i lekkim zaroście; ubrany był standardowo, w solidną kurtkę i wytrzymałe buty, a spod ciemnej czapki wysuwała się burza ognistorudych kosmyków. Jego twarz, upstrzona taką ilością piegów, że miejscami przypominały opaleniznę, rozjaśniła się na wasz widok; przedstawił się z entuzjazmem, wyciągając w waszą stronę rękę, a później energicznie potrząsając waszymi dłońmi. Kiedy we trójkę ruszyliście w dół, prawie nie zamykały mu się usta: z widocznym przejęciem i zaangażowaniem opowiadał wam o kilku pierwszych dniach w obozie, o smoku przelatującym nad górami i opowieściach, które zasłyszeli od okolicznych mieszkańców.
Droga prowadząca ku dolinie była łagodna: szeroka i wygodna, składała się w większości z płaskich kamieni, spod których miejscami wystawały kępy trawy lub plamy błota. Dookoła porastały ją drzewa, chroniące was od dokuczliwego wiatru; im niżej schodziłyście, tym robiło się cieplej, a gdy dotarłyście do głębokiego, biegnącego między dwoma górskimi zboczami wąwozu, miałyście wrażenie, że zrobiło się wręcz parno. Było to jednak złudzenie: temperatura oscylowała w okolicach zaledwie kilku stopni na plusie, ale ze względu na wysoką wilgotność, trudno było wam oddychać. Zawieszona w powietrzu woda skraplała się na waszych włosach i skórze, było też ciemniej: zawieszone nisko słońce nie było w stanie przeniknąć do górskiego przesmyku.
Timothy, do tej pory idący parę kroków przed wami i mówiący jak najęty, zatrzymał się gwałtownie, milknąc. – Słyszycie to? – zapytał – i jeżeli zdecydowałyście się poświęcić chwilę nasłuchiwaniu, rzeczywiście byłyście w stanie wyłapać dobiegający z boku szelest, jakby coś niewielkiego przedzierało się przez zarośla. Podążając spojrzeniem za hałasem, można było dostrzec, że od waszej ścieżki odbijała inna, bardziej dzika i wąska, biegnąc prosto ku pionowej ścianie wąwozu i prowadząc ku małemu prześwitowi, który kończył się po kilku metrach, zamieniając w niewielką, zacienioną polanę. Przejście na nią było na tyle wąskie, że mogła przecisnąć się przez nie jednocześnie tylko jedna osoba – jeżeli więc chcieliście to sprawdzić, musieliście poruszać się gęsiego. Mogliście też zignorować szelest i ruszyć dalej, nie marnując cennego czasu.
żywotność i ekwipunek:
 

DO WSZYSTKICH: witajcie na szlaku! Na początek przepraszam za obsuwę czasową – nie mogę niestety stuprocentowo obiecać, że to moja ostatnia, ale postaram się, aby tak było.

Dla przypomnienia porzucam mapę (wszyscy wiecie, gdzie jesteście?); zapoznajcie się też z kilkoma zasadami:

– To raczej oczywiste, ale: mimo, że znajdujecie się w jednym temacie, piszecie niezależnie od siebie, nie czekacie na odpisy osób z innych grup, nie uwzględniacie ich w kolejce.

– Rozglądanie się w poszukiwaniu śladów i wskazówek wymaga wykonania rzutu na spostrzegawczość (do wyniku kością dolicza się bonus zależny od poziomu biegłości). Dostrzeżenie znajdujących się w okolicy osobliwości wymaga osiągnięcia ustalonego pułapu (odmiennego dla różnych lokalizacji), a wynik rzutu jest każdorazowo interpretowany przez prowadzącego zabawę. Rzut na spostrzegawczość nie jest liczony jako akcja, można go również ponawiać kosztem pozostania w danym miejscu dłużej.

– Na początku każdej kolejki, pierwsza osoba z grupy powinna wykonać rzut kością k10.

– Umowny czas na odpis to 48 godzin. Nie musicie się go sztywno trzymać, nie będę odpisywać minutę po, pomijając was w kolejce, ale postarajcie się odpisywać w miarę sprawnie, żeby poszczególne grupy nie rozjechały się zbyt mocno w czasoprzestrzeni – no i żeby udało nam się złapać smoka, zanim zestarzeje się i umrze.

– Lokalizacje, które wymagają dodatkowej mapki, będą ją miały – ale jeżeli w międzyczasie będziecie potrzebować jakiejś dodatkowej mapki poglądowej, dajcie mi znać.

W razie pytań – zapraszam. <3




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-charlie https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 31
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Glen Nevis Empty
PisanieTemat: Re: Glen Nevis   Glen Nevis I_icon_minitime10.06.19 0:38

Nadszedł czas opuszczenia obozu. Charlie sprawdziła czy ma wszystko co niezbędne, przyjęła też na przechowanie miotłę Rose, skoro zaopatrzyła się w zaczarowaną torbę zdolną pomieścić znacznie więcej rzeczy. Mogły wyruszać. Na skraju obozu czekał na nie Timothy, który okazał się rudowłosym i piegowatym młodzieńcem prawdopodobnie niewiele starszym od niej. Charlie zarumieniła się leciutko i przedstawiła się. Niedługo później ruszyli, a mężczyzna całkiem sporo mówił, opowiadając im o tym, co działo się w obozie w poprzednich dniach oraz o smoku. To z pewnością pozwoliło im nieco uzupełnić wiadomości uzyskane podczas zebrania przed wyruszeniem, a Timothy wyglądał na bardzo chętnego do opowieści.
Miał tylko jedną wadę – nie był członkiem Zakonu Feniksa, nie znała go wcześniej, a więc nie była pewna, czy może mu całkowicie zaufać i bezpieczniej było nie poruszać żadnych drażliwych tematów, choć były rzeczy o których chciała z Roselyn pomówić, ale to mogło poczekać jak wrócą do obozu, a może okazja do rozmowy w cztery oczy nadarzy się dopiero w Londynie. Mówiła więc głównie o sprawach związanych z wyprawą i dopytywała Timothy’ego o jego doświadczenia w pracy z magicznymi stworzeniami.
Droga wydawała się w miarę łagodna i dość szeroka, by nie musieli poruszać się gęsiego. Drzewa stanowiły częściową osłonę przed wiatrem. Charlie ostrożnie stawiała stopy na kamieniach, bo choć miała na sobie wygodne, porządne buty, zdawała sobie sprawę jak łatwo się w takich warunkach poślizgnąć.
- I co o tym myślisz, Rose? – zagadała w pewnym momencie kuzynkę, ciekawa jej dotychczasowych wrażeń. Dla nich obu to prawdopodobnie był debiut w takich wyprawach, ale Charlie była naprawdę podekscytowana i ciekawa co znajdą w dolinie, choć liczyła się z możliwymi zagrożeniami i koniecznością zachowania ostrożności. W końcu jakieś zwierzęta mogły tu dotrzeć. A jeśli nie te z powozów, to mogły tu żyć i inne, być może zmutowane anomaliami.
Niżej, co ją zaskoczyło, zrobiło się nie tylko ciemniej, ale i cieplej, niemal parno, co było dziwne, biorąc pod uwagę że przecież była zima. A jednak powietrze było bardzo wilgotne i unosiła się w nim para, osiadająca na jej ubraniach, włosach i skórze. Szybciej też się męczyła przez to, że w takich warunkach trudniej się oddychało.
- Myślicie, że to jakaś anomalia? Biorąc pod uwagę porę roku to jest dosyć dziwne – zapytała, zauważając ten efekt, który mógł nie być dziełem natury, a anomalii.
Ale nagle Timothy raptownie ucichł i zatrzymał się. Także Charlie przystanęła, odruchowo rozglądając się i nasłuchując. Mogła przysiąc że usłyszała jakiś szelest, a wyobraźnia podpowiadała jej obraz skradającego się ku nim groźnego stworzenia. Kiedy spojrzała w tamtą stronę zauważyła rozwidlenie ścieżki; tamta nowa była bardziej dzika, wąska i biegła ku skalnej ścianie, gdzie znajdował się prześwit, a dalej prawdopodobnie jakaś mała polana.
- Co, jeśli to któreś ze stworzeń? – zastanowiła się cicho, mówiąc szeptem, na wypadek jakby faktycznie coś w pobliżu było. Nie była pewna czy powinni zbaczać z drogi, ale jeśli istniała szansa na znalezienie któregoś ze zgubionych zwierząt to powinni to sprawdzić. Gorzej, jeśli tam znajdowało się coś niebezpiecznego; znając swoje dość niskie umiejętności obronne wolałaby nie iść pierwsza, dlatego rozsądnie nie pognała w tamtą stronę, chociaż ją kusiło, by tam podejść i sprawdzić. Zerknęła na Timothy’ego, a potem spojrzała w stronę ściany wąwozu i prześwitu, próbując dostrzec cokolwiek co mogło znajdować się po drugiej stronie, a także zlokalizować źródło dźwięków. Skąd dokładnie dobiegały i co mogło je wydawać?

| spostrzegawczość (poziom I)






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Glen Nevis Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Glen Nevis Empty
PisanieTemat: Re: Glen Nevis   Glen Nevis I_icon_minitime10.06.19 0:38

The member 'Charlene Leighton' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 11

--------------------------------

#2 'k10' : 9


Powrót do góry Go down
Roselyn Wright
Roselyn Wright

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6412-roselyn-wright https://www.morsmordre.net/t6516-furia#166169 https://www.morsmordre.net/t6521-roselyn#166208 https://www.morsmordre.net/f258-pokatna-7-3 https://www.morsmordre.net/t6553-skrytka-bankowa-nr-1612#167244 https://www.morsmordre.net/t6551-r-wright#167100
Zawód : uzdrowicielka
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
you can't get lost if you don't know where you're going
OPCM : 2
UROKI : 0
ELIKSIRY : 7
LECZENIE : 25
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Glen Nevis Empty
PisanieTemat: Re: Glen Nevis   Glen Nevis I_icon_minitime10.06.19 18:20

Po jakimś czasie wyruszyli w stronę Glen Nevis. Timothy okazał się być wesołym i gadatliwym na oko kilka lat młodszym od Roselyn mężczyzną. Chociaż na początku brała udział w rozmowie, wkrótce zamilkła przysłuchując się wymianie zdań pomiędzy Charlie i chłopakiem. Nie mogła narzekać. Chłopak mówił wiele, ale kompletnie jej to nie przeszkadzało. Podróż z nim mijała szybko i przyjemniej niźliby gdyby panowała między nimi grobowa, ciężka cisza. Droga także nie była ciężka. Zejście ze zbocza było łagodne i niezbyt śliskie.
Łatwo było zapomnieć o tym, że w lesie kryć się mogło wiele niebezpiecznych istot lub skupisko anomalii. Z początku nawet nie poczuła zmiany temperatury. Myślała, że było jej cieplej na skutek energicznego marszu. - Dokładnie tak jak zapamiętałam - odpowiedziała kuzynce, wyrywając się z zamyślenia. - Kiedyś wyprawialiśmy się tak z ojcem przynajmniej kilka razy w tygodniu - dodała pogodnie.
Dopiero chwilę później poczuła, że im niżej schodzą tym bardziej robi się parno. Było tu niemalże nienaturalnie ciepło.
Chrząknęła cicho, zerkając przelotnie w stronę kuzynki. - Bardzo możliwe. Percival przestrzegał nas przed tym. Myślę, że powinniśmy spróbować ją jakoś obejść. Przynajmniej dopóki nie uzbieramy akonitu, a potem poinformować o tym innych łowców. - chciała kontynuować swoją wypowiedź dalej, ale Tim przystanął nagle. Roselyn postąpiła podobnie, stając za jego plecami.
Również wsłuchała się w dźwięki dobiegające z wnętrza lasu i pomknęła wzrokiem ku ich źródłu. - To może być jakiekolwiek zwierzę - rzekła bez przekonania, próbując dostrzec co kryje się w oddali. Próbowała nie myśleć o tak absurdalnej rzeczy jak to, że mógłby to być smok. Zdrowy rozsądek podpowiadał jej jednak, że to nie koniecznie było zwykłe zwierzę. - Myślę, że powinniśmy trzymać się od tego z daleka. Jeśli to któreś ze zwierząt możemy skończyć naszą wyprawę wcześniej niż zamierzałyśmy - zerknęła w stronę Charlie. Wiedziała, że przydałoby się w miarę możliwości złapać zwierzę, jeśli było to jedno z tych, które poszukiwała reszta grupy. Musiały jednak uzbierać niezbędny do wykonania eliksiru tojad. Lepiej było nie ryzykować powrotu z niczym.

| spostrzegawczość (I)




You may not be interested in war
but war is interested in you.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Glen Nevis Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Glen Nevis Empty
PisanieTemat: Re: Glen Nevis   Glen Nevis I_icon_minitime10.06.19 18:20

The member 'Roselyn Wright' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 19


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Glen Nevis 3baJg9W

Glen Nevis Empty
PisanieTemat: Re: Glen Nevis   Glen Nevis I_icon_minitime16.06.19 20:48

Charlene, Roselyn

- Całe to miejsce jest przesiąknięte anomaliami - odpowiedział Timothy, zerkając w stronę Charlene. - Ale to może być też kwestia ukształtowania terenu. - Wskazał na wysokie ściany zamykające ścieżkę z obu stron, i na drzewa, porastające strome zbocza. - Parujące powietrze nie ma dokąd uciec - dodał jeszcze tylko, i tyle zdążył powiedzieć, nim rozproszył go szelest. Zatrzymaliście się wszyscy, spoglądając w stronę niknącej w prześwicie ścieżki, jednak z miejsca, w którym stałyście, trudno było dostrzec wam cokolwiek. Po drugiej stronie przejścia ewidentnie coś się poruszało, słyszałyście też ciche popiskiwanie - ale oprócz tego nie stało się nic niezwykłego. - Mimo wszystko chciałbym to sprawdzić - powiedział Timothy po chwili milczenia, wysłuchawszy wcześniej waszych uwag. Spoglądał na was odrobinę przepraszająco, widać było jednak, że co najmniej niechętnie podchodzi do perspektywy zignorowania możliwości odnalezienia jednego z magicznych stworzeń. - Nie zabierze mi to wiele czasu - idźcie w stronę doliny, dogonię was - zaproponował; coś na końcu wąskiej ścieżki zaszeleściło raz jeszcze.
żywotność i ekwipunek:
 

Mathieu, Zachary (i nieobecny Robin)

Wyruszyliście z obozu w pięcioro, by po kilkunastu minutach rozdzielić się na dwie mniejsze grupy: Tristan i Morgoth ruszyli w górę, podczas gdy wy skręciliście na południe, nadal poruszając się wzdłuż błotnistego brzegu wartkiej rzeki. Otaczające was powietrze było chłodne, jego temperatura nie spadała jednak poniżej zera, a mróz nie szczypał was w policzki; początkowo przemieszczaliście się więc bez większych przeszkód, sprawnie przemierzając wygodną, szeroką, porośniętą roślinnością dolinę. Nienaturalnie cichą: pora była zimowa, trudno było więc spodziewać się śpiewu ptaków czy brzęczenia owadów, ale nie dostrzegaliście też żadnych innych stworzeń, czy to magicznych, czy nie, a w miarę pokonywania kolejnych metrów, w ogóle zaczęliście dostrzegać coraz mniej. Wokół was gęstniały jasne opary, raczej nie mające nic wspólnego z zalegającą wysoko w górach mgłą, ale unoszące się znad powierzchni płynącej tuż obok rzeki; choć początkowo białe strzępki snuły się jedynie wokół waszych kostek, bardzo szybko zaczęły unosić się wyżej, aż wreszcie otoczyły was zupełnie, ograniczając widoczność do metra i utrudniając zorientowanie się w otaczającym was terenie. A mimo, że nie planowaliście się rozdzielać, Zachary i Mathieu w pewnym momencie zorientowali się, że nie ma obok nich Robina. Alchemik został sam, otoczony jedynie przez gęste jak mleko, mgliste opary.
żywotność i ekwipunek:
 
informacje dla wszystkich:
 




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
 

Glen Nevis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja :: Ben Nevis-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19