Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Schron na szczycie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Schron na szczycie Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Schron na szczycie Empty
PisanieTemat: Schron na szczycie   Schron na szczycie I_icon_minitime04.05.19 23:54

Schron na szczycie

Ponieważ pogoda w okolicach górskiego szczytu bywa wyjątkowo kapryśna, a Ben Nevis okresowo nawiedzają trudne do przewidzenia śnieżyce, na płaskim wierzchołku wzniesienia wybudowano schron. Prosty, niewielki, o nierównomiernych kamiennych ścianach, stanowi doskonałe schronienie przed niską temperaturą i śnieżnymi burzami, a pechowym wędrowcom pozwala na przeczekanie najgorszej nawałnicy bądź dotrwanie do świtu - zwłaszcza, odkąd przebywanie po zmroku na przekształconym przez anomalie terenie równoznaczne jest z proszeniem się o śmierć.
Wnętrze schronu nie jest duże, zmieści się w nim maksymalnie sześć osób; oprócz dwóch podłużnych ławeczek znajduje się tam palenisko oraz niewielki zapas wody i niepsującej się żywności, uzupełniany głównie przez samych podróżników, którzy akurat nie znajdują się w nagłej potrzebie.
Wychodząc rano z kryjówki, warto zachować szczególną ostrożność i najpierw porządnie się rozejrzeć, bo jest to również miejsce, w którym lubią gromadzić się okoliczne trolle, urządzając między sobą głośne walki na maczugi; niosące się echem uderzenia są przez mieszkających u podnóży góry mugoli często mylone z grzmotami nadchodzącej burzy.


Powrót do góry Go down
Arabella Figg
Arabella Figg

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t7534-arabella-doreen-figg#208458 https://www.morsmordre.net/t7561-listy-do-arabelli#209465 https://www.morsmordre.net/t7560-arabella-figg#209463 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t7566-skrytka-bankowa-nr-1835#209479 https://www.morsmordre.net/t7567-a-figg#209492
Zawód : weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Chwytaj chwile nieuchwytne
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Charłak
Chwytaj chwile nieuchwytne.

Schron na szczycie Empty
PisanieTemat: Re: Schron na szczycie   Schron na szczycie I_icon_minitime29.07.19 15:39

| 20 XII 1956
#5 Czkawka teleportacyjna

Niezręczna rozmowa z Ollivanderem została - na szczęście - przerwana przez ponownie tego dnia czknięcie. Znowu zakręciło jej się w głowie, znowu poczuła jak żołądek podchodzi jej do gardła i znowu poczuła charakterystyczne szarpnięcie w okolicach brzucha. Kiedy bez sił opadła na chłodne, ale suche deski, przez jakiś czas nawet nie wstawała. Gdy otworzyła oczy, miała wrażenie, że oślepła - w pomieszczeniu, w którym się znajdowała, było przeraźliwie ciemno. Jednak wyglądało na to, że jest sama. Na szczęście. Po omacku zaczęła krążyć po pokoju, zanim wzrok zaczął jej się przyzwyczajać do ciemności. Nagle dostrzegła zarys paleniska - podeszła do niego, licząc na to, że znajdzie chociaż zapałki. Znalazła. Tuż obok znajdował się zapas wody i puszka z fasolą. Zanim przejechała zapałką po drasce, upiła solidny łyk wody. Te podróże były wykańczające, a dodatkowy stres związany z faktem, że nie miała zielonego pojęcia, gdzie się znajdowała, nie pomagał. Spróbowała rozpalić palenisko; na szczęście tuż obok znajdował się pokaźny stosik gałązek i kawałków drewna. Gdy tylko rozpaliła palenisko, podeszła do okna, za którym szalała okropna śnieżyca. Dobrze, że tym razem teleportowało ją do jakiegoś ciepłego pomieszczenia, a nie do kolejnej zaspy, przez którą byłaby jeszcze bardziej mokra. Rozejrzała się po gołych ścianach niewielkiego pokoiku, w jakim się znalazła. Pomieszczenie przypominało schron - palenisko oraz zapasy wody i jedzenia mówiły same za siebie. Westchnęła ciężko. Miała to szczęście, że tym razem nie musiała tłumaczyć się przed zgrają czarodziejów, co wydarzyło się tego wieczora i dlaczego zakłócała ich spokój; gdyby nie upierdliwe anomalie, nie wpadłaby na koleżankę siostry, na dziewczynę z portu, na czekoladową księżniczkę i wytwórcę różdżek. Nie byłaby teraz tutaj - sama. Dałaby sobie rękę uciąć, że w promieniu dziesięciu kilometrów nie znajdował się żaden człowiek. Na dodatek za oknem szalała śnieżyca i nie miała najmniejszego zamiaru wychodzić poza schron, mimo że drzwi na pewno nie były zamknięte na kłódkę. Siedziała zrezygnowana przy palenisku, zastanawiając się, czy zostanie tu na zawsze, czy może jednak ktoś - a raczej coś - się nad nią zlituje i pozwoli wrócić do domu za pomocą kolejnego czknięcia, kichnięcia, potknięcia, spadnięcia... czegokolwiek?


Powrót do góry Go down
Gabriel Tonks
Gabriel Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6145-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t6193-gabrysiowe-listy https://www.morsmordre.net/t6192-ja-nie-mam-recepty-na-szczescie https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t6795-skrytka-bankowa-nr-1529 https://www.morsmordre.net/t6194-gabriel-tonks
Zawód : kolekcjonuję czarnoksiężników jak karty z czekoladowych żab
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Better not to breathe
than to breathe a lie
OPCM : 23
UROKI : 10
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Schron na szczycie Empty
PisanieTemat: Re: Schron na szczycie   Schron na szczycie I_icon_minitime29.07.19 23:41

[20.12]

Im dłużej przedzierał się przez śnieżną zamieć, tym bardziej zapominał po co tak właściwie przybył w to zapomniane przez Merlina miejsce, gdzie - jak mu się mocno wydawało - śnieg padał jeszcze mocniej niżeli w innych częściach Wielkiej Brytanii. I mógłby bawić się w szukanie wyjaśnienia, dlaczego anomalia pogodowa upodobała sobie Szkocję, ale po co? Nie przeszło mu to nawet przez myśl, kiedy czuł, a raczej przestawał czuć palce u rąk i stóp. Doskonale wiedział jakie licho go tu przygnało, ale pozwolił sobie pomstowanie na swoją nieocenioną przełożoną zostawić na później. Teraz jego kroki zmierzały w stronę schronu znajdującego się na samym szczycie, czyli w połowie drogi do miejsca docelowego - do cywilizacji. Anomalia nigdy nie utrudniała mu życia bardziej niż teraz - pogoda nie dawała możliwości z korzystania z latających mioteł, a te związane z czarami czyniła z teleportacji bilet w jedną stronę na tamten świat. Dlatego wolał jednak zmusić swoje przemoczone stopy do dalszego marszu przez zaspy. Nigdy nie sądził, że jego oczy zaświecą się najczystszą radością, kiedy ujrzy zbudowany z kamienia schron, niezbyt duży budynek, który chociaż na chwilę miał go ochronić przed porywistym wiatrem i płatkami śniegu wpadającymi do oczu. Gdy pchnął drzwi, musiał wyglądać jak chodzący potwór śnieżny; od samego czubka głowy po krańce butów był oblepiony śniegiem. Mnóstwo białych drobinek zabłąkało się w gęstej brodzie. W pierwszej chwili, gdy mocował się z wiatrem przy zamykaniu drzwi, nie zorientował się, że ktoś jeszcze postanowił schronić się przed zamiecią właśnie tutaj. Otrzepał się, ściągając czapkę. Dopiero wtedy wzrokiem przebiegł po ograniczonej przestrzeni i jego usta wygięły się w szeroki uśmiech, kiedy spojrzenie napotkało znajomą twarz. Nie bardzo miał pojęcie co Marcella mogłaby tu robić, niemniej jednak cieszył się, że zbieg okoliczności postanowił ich w tych dziwnych okolicznościach.
- Marcella, na Merlina, dobrze cię widzieć, ale u licha co ty robisz tu w taką pogodę? - wypalił, nieświadomy tego, że to nie z Marcy przyszło mu się teraz spotkać. Podszedł bliżej, gdy otrząsnął się z nadmiaru śniegu. Lgnął do ciepłego paleniska, chcąc rozgrzać zmarznięte dłonie, stopy, twarz... właściwie wszystko.


Powrót do góry Go down
Arabella Figg
Arabella Figg

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t7534-arabella-doreen-figg#208458 https://www.morsmordre.net/t7561-listy-do-arabelli#209465 https://www.morsmordre.net/t7560-arabella-figg#209463 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t7566-skrytka-bankowa-nr-1835#209479 https://www.morsmordre.net/t7567-a-figg#209492
Zawód : weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Chwytaj chwile nieuchwytne
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Charłak
Chwytaj chwile nieuchwytne.

Schron na szczycie Empty
PisanieTemat: Re: Schron na szczycie   Schron na szczycie I_icon_minitime30.07.19 15:29

Klęczała zrezygnowana przy palenisku, zastanawiając się, kiedy ktoś kiedykolwiek naprawi te anomalie. Na co dzień nie przeszkadzały jej aż nadto; w końcu mogła poczuć się jak czarownica, kiedy nagle obok niej zaczynało fruwać serduszko z papieru albo lampka nocna. Żałowała tylko, że nie czuła tej magii wewnątrz siebie. Wiedziała, że jest sprawczynią wszystkich dziwnych przypadków dookoła niej, ale żaden z czarów nie był świadomy. Czuła się jak małe dziecko, które dopiero co zaczynało odkrywać w sobie magię. Skierowała swoje błękitne oczy w płomienie - języki ognia coraz szybciej i chętniej pochłaniały kolejne gałązki, które dodawała co jakiś czas. Zastanawiała się, na jak długo wystarczy jej opału? A co jeśli czkawka teleportacyjna odpuściła właśnie w tym momencie i Arabella zostanie w tym schronie na bardzo długi czas? Cóż, jeśli magia tym razem zostawi ją w potrzebie, będzie musiała opuścić schron i znaleźć najbliższe miasteczko - miała tylko nadzieję na to, że śnieżyca za oknem nieco się uspokoi, zanim wyruszy w drogę. Nagle ktoś otworzył drzwi prowadzące do schronu i zamarła - wcale nie z powodu szalejącego wiatru i śniegu, który dostał się do środka. Co jeśli ta chatka należała do kogoś i po prostu wtargnęła do jego mieszkania? Co jeśli ta osoba nie miała dobrych zamiarów? Och. Jednak wyglądało na to, że podróżnik nie zauważył jej w pierwszym momencie. Dopiero kiedy się rozebrał i omiótł wzrokiem pomieszczenie, spojrzał na nią z zaskoczeniem, a zaraz... z radością? Ach. No tak. Czego innego mogła się spodziewać? Jej siostra była powszechnie znana wszędzie. Nawet na samym szczycie góry, w samym środku śnieżycy, w jakiejś zapomnianej przez Boga chatce. Marcella, na Merlina, dobrze cię widzieć... Miała wrażenie, że w czarodziejskim świecie nie posiadała tożsamości. Wszyscy widzieli w niej jej siostrę. Powinna rozważyć powrót do Aberlour. Kiedy nieznajomy - dla niej - mężczyzna przysiadł obok niej, nauczona poprzednim doświadczeniem z Ollivanderem, nawet nie usiłowała kłamać, skoro tak kiepsko jej to wychodziło. - Dlaczego wszyscy biorą mnie za siostrę? - spytała żałośnie i momentalnie przygryzła wargę. Tego, co działo się później, nie była w stanie już kontrolować; w oczach stanęły jej łzy, policzki zarumieniły się beznadziejnie, a ramionami wstrząsnął szloch. To było już trzecie spotkanie tego dnia, podczas którego nieznajome dla niej osoby zwracały się do niej imieniem siostry. To nie była skradziona tożsamość. To był brak tożsamości.


Powrót do góry Go down
Gabriel Tonks
Gabriel Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6145-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t6193-gabrysiowe-listy https://www.morsmordre.net/t6192-ja-nie-mam-recepty-na-szczescie https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t6795-skrytka-bankowa-nr-1529 https://www.morsmordre.net/t6194-gabriel-tonks
Zawód : kolekcjonuję czarnoksiężników jak karty z czekoladowych żab
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Better not to breathe
than to breathe a lie
OPCM : 23
UROKI : 10
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Schron na szczycie Empty
PisanieTemat: Re: Schron na szczycie   Schron na szczycie I_icon_minitime31.07.19 1:03

Anomalie dawały się we znaki dosłownie wszystkim. Gabriel, chociaż nie miał nic przeciwko mugolskim rozwiązaniom i sam często je stosował, nawet wtedy, gdy używanie różdżki nie wiązało się z ryzykiem wylądowania w Świętym Mungu, to naprawdę tęsknił za teleportacją, która była zwyczajnie szybsza i praktyczniejsza niżeli na przykład komunikacja miejska, z której i tak korzystał chętniej. Szczególnie teraz, kiedy poruszanie się na miotle w ogóle nie wchodziło w grę. Niestety, nie w każdym miejscu w Wielkiej Brytanii można znaleźć stację kolejową, czy przystanek autobusowy, a to już znacznie pogarszało sprawę. Wchodząc do schronu liczył się z tym, że po dłuższej bądź krótszej chwili będzie musiał stąd wyjść, zostawić za sobą całe ciepło i udać się w dalszą wędrówkę bo nic nie zabierze go magicznie z miejsca, w którym się obecnie znajdował. Nie wracał myślami do szalejącej za oknem śnieżycy. Rozkoszował się ciepłem, które powoli rozchodziło się przyjemnie po jego ciele. Towarzystwo - jak mu się na początku wydawało - Marcelli, naprawdę mu odpowiadało. Co prawda nie miał pojęcia co mogłaby tu robić, niemniej jednak nigdy nie lubił siedzieć w ciszy. Nic dziwnego, że reakcja Nie-Marcelli zbiła go dosyć mocno z pantałyku i sprawiła, że ciarki zażenowania swoim zachowaniem przeszły wzdłuż jego kręgosłupa. W momencie poczuł się naprawdę zmieszany, przecież jego intencją wcale nie miało być doprowadzenie kobiety do łez. - W-wybacz. Arabella, prawda? - zwrócił się do niej nieco niepewnym tonem głosu i nawet w jego tonie można było usłyszeć ten nieporadny uśmiech formujący się na jego twarzy. - Jesteście naprawdę podobne, nie chciałem sprawić ci przykrości - i chociaż nie miał najmniejszego powodu, aby uważać, że osoba, z którą rozmawia nie jest Marcellą to w pewnym sensie czuł się winny. Faktycznie, wiedział, że miała siostrę bliźniaczkę, ale ten fakt uleciał na chwilę z jego pamięci, kiedy zauważył kobietę łudząco do niej podobną, która ogrzewała się przy palenisku. I chociaż nie wiedział czy powinien oto pytać to aurorska przezorność wzięła nad nim górę. - Jak się tu znalazłaś?


Powrót do góry Go down
Arabella Figg
Arabella Figg

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t7534-arabella-doreen-figg#208458 https://www.morsmordre.net/t7561-listy-do-arabelli#209465 https://www.morsmordre.net/t7560-arabella-figg#209463 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t7566-skrytka-bankowa-nr-1835#209479 https://www.morsmordre.net/t7567-a-figg#209492
Zawód : weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Chwytaj chwile nieuchwytne
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Charłak
Chwytaj chwile nieuchwytne.

Schron na szczycie Empty
PisanieTemat: Re: Schron na szczycie   Schron na szczycie I_icon_minitime31.07.19 6:05

Pamiętała, że jako mała dziewczynka marzyła o nauce teleportacji, aby móc przemieszczać się z miejsca na miejsce za pomocą zaledwie jednej myśli. Jednak teraz, gdy wiedziała, z czym wiąże się ten rodzaj podróżowania - z mdłościami, szarpaniem w brzuchu i zawrotami głowy - pragnęła, aby anomalie się skończyły i mogła wsiąść w swojego starego, poczciwego garbusa i cieszyć się, że to ona ma władzę w tym pojeździe, gdy naciska pedał gazu lub hamulca. Zastanawiała się, czy każdy czarodziej znosił to w ten sposób; czy może była to kwestia przyzwyczajenia? Nie wiedziała. Przyglądała się teraz nieznajomemu z nieprzeniknioną miną; kilka łez ciągle lśniło na jej policzkach w blasku płomieni, kiedy uczucie rozpaczy przemieniło się w zaskoczenie. - Znasz moje imię? - spytała podejrzliwie i uniosła do góry jedną brew. O takim wyjściu z sytuacji nawet nie myślała; w jej mniemaniu bardziej prawdopodobne było to, że nieznajomy stwierdzi, iż Marcella sobie z nim pogrywa albo ma rozdwojenie jaźni. Zaskoczył ją i przez dłuższą chwilę nie wiedziała, co powiedzieć. Otarła łzy z policzków i westchnęła ciężko. Teraz to ona była zażenowana swoim wybuchem. - To ja przepraszam, nie powinnam się tak unosić - stwierdziła, po czym rozpięła dwa pierwsze guziki swojego płaszcza. Siedziała tak blisko ognia, że powoli zaczynało robić się jej gorąco. Kiedy czarodziej spytał, jak się tu znalazła, zaśmiała się. - Na pewno nie przyszłam tu na piechotę... - zaczęła, znowu unosząc do góry jedną brew. Sądząc po ośnieżonym ubraniu mężczyzny, musiał iść bardzo długo w tej zamieci. - A jeśli chodzi o odpowiedź na twoje pytanie, jak myślisz? Jak taki beznadziejny charłak jak ja mógł znaleźć się w takim miejscu jak to? - tutaj wykonała zamaszysty ruch dłonią, pokazując mu całe pomieszczenie. Odpowiedź była prosta i miała nadzieję, że ją znał. Przyjrzała mu się ukradkiem; blask ognia oświetlał jego twarz, skrytą za bujną brodą, a w błękitnych oczach odbijał się pomarańczowy płomień. Kurczę, jak Marcella poznawała tych wszystkich przystojniaków? No tak - pewnie roiło się od nich w Hogwarcie. Przygryzła wargę i aby odpędzić zakazane myśli, zwróciła wzrok w kierunku oszronionego okna. - Lepiej powiedz, jak ty się tu znalazłeś - rzekła po chwili, nawet na niego nie patrząc. Wystarczyło kilka zdań, aby zaczęła swobodnie czuć się w jego towarzystwie. Jego głos budził zaufanie i... nie tylko zaufanie.


Powrót do góry Go down
Gabriel Tonks
Gabriel Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6145-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t6193-gabrysiowe-listy https://www.morsmordre.net/t6192-ja-nie-mam-recepty-na-szczescie https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t6795-skrytka-bankowa-nr-1529 https://www.morsmordre.net/t6194-gabriel-tonks
Zawód : kolekcjonuję czarnoksiężników jak karty z czekoladowych żab
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Better not to breathe
than to breathe a lie
OPCM : 23
UROKI : 10
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Schron na szczycie Empty
PisanieTemat: Re: Schron na szczycie   Schron na szczycie I_icon_minitime31.07.19 12:23

Z teleportacją było trochę jak z jazdą na rowerze, tylko, że zamiast pierwszych otarć i poobijanych kolan było mdłości i w najgorszym wypadku rozszczepienia. Na szczęście Gabriel był dzieckiem dwóch światów i miał pełen dostęp zarówno do staromodnego roweru, jak i do teleportacji, której nauczył się już w szkole. Zabawne, ponieważ podczas letnich wakacji przed kursami na teleportację, po raz pierwszy ojciec wsadził go za kółko i Gabriel widział, jak pan Tonks krzywił się za każdym razem, kiedy w samochodzie rozchodził się zapach spalonego sprzęgła. Zapewne, gdyby jego myśli zeszłyby na ten tor, uśmiechnąłby się do nich z sentymentem. Co tylko przypomniałoby mu o tym, że być może powinien wsiąść w pociąg i udać się do Kornwalii, aby upewnić się, że wszystko u niego w porządku. Zdawał sobie sprawę jednak z tego, że nie powinien wystawiać go na takie niebezpieczeństwo.
- Marcella wspominała o tobie - stwierdził, starając się utrzymać uśmiech na twarzy. Pamiętał, że Figg chwaliła się swoim klonem, ale w pierwszym momencie ta informacja wypadła mu z głowy, jakby biorąc za pewnik, że to właśnie Marcy siedziała przy palenisku, próbując rozgrzać zmarznięte dłonie. - Nie ma sprawy - odparł. W końcu nie miał zamiaru obrażać się na nią za to, że - jak się mógł domyślić - niejednokrotne mylenie jej z siostrą mogło doprowadzić ją do szewskiej pasji. Szczególnie, że znajdowali się na kompletnym pustkowiu. Gdy o tym pomyślał, to naprawdę mogło być irytujące, że nawet tutaj z tysięcy przypadkowych ludzi, na których mogła trafić, pojawia się osoba, która dobrze znała jej siostrę. Beznadziejny charłak, to stwierdzenie mocno zakuło go w uszy. Poddała się kategoryzacji, którą im narzucano? Która definiowała czarodzieja według tak zwanych arystokratów? Nie powinna określać siebie w ten sposób, ale kim on był, żeby ją pouczać? Nieznajomym, spotkanym kilka chwil temu. - Czkawka teleportacyjna daje się we znaki? -mruknął, chociaż nie musiała odpowiadać na pytanie, na które znał już odpowiedź. No bo co innego miała tu robić? Jedynie on, jak dureń brodził w śniegu, z premedytacją wystawiając się na działanie śnieżnej zamieci. - Przyszedłem na piechotę... - rzucił dla rozluźnienia atmosfery, nawiązując do jej wcześniejszej wypowiedzi. - Służba nie drużba jak to mówią - dodał jako wyjaśnienie. Dopiero po chwili zorientował się, że nie miał okazji wyjawić przed Arabellą swojego imienia. - I chyba w jednej z zasp zostawiłem dobre maniery, Gabriel, miło mi poznać - przedstawił się, wyciągając w jej stronę dłoń pozbawioną już rękawicy.


Powrót do góry Go down
Arabella Figg
Arabella Figg

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t7534-arabella-doreen-figg#208458 https://www.morsmordre.net/t7561-listy-do-arabelli#209465 https://www.morsmordre.net/t7560-arabella-figg#209463 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t7566-skrytka-bankowa-nr-1835#209479 https://www.morsmordre.net/t7567-a-figg#209492
Zawód : weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Chwytaj chwile nieuchwytne
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Charłak
Chwytaj chwile nieuchwytne.

Schron na szczycie Empty
PisanieTemat: Re: Schron na szczycie   Schron na szczycie I_icon_minitime31.07.19 13:34

Uwielbiała jeździć zarówno rowerem, jak i samochodem. Może nie była najlepsza w tych obydwu czynnościach, ale też nigdy nie spowodowała żadnego wypadku lub kolizji. Do dzisiaj pamiętała niepewne miny swojego rodzeństwa i ojca, kiedy zabrała ich na pierwszą w życiu przejażdżkę samochodem - w ich rodzinie nikt nigdy przedtem nie posiadał prawa jazdy. Od dobrych siedmiu lat zaledwie parę razy namówiła ich na przejażdżkę samochodem i każdy zgodnie odpowiadał, że woli magiczne środki transportu, które były przede wszystkim szybsze i bardziej komfortowe. Cóż, nie dla Arabelli - do tej pory nienawidziła podróżować świstoklikiem, ponieważ podczas gdy Marcella lądowała miękko na błoniach przed ich domem, Arabella zwykle upadała prosto w krzaki kilka metrów dalej. Nie lubiła też teleportacji łącznej - mimo że siostra trzymała ją kurczowo za rekę, Arabella zawsze kończyła na podłodze. A teraz, gdy w końcu miała przyjemność teleportować się sama, bez nikogo... za każdym razem bała się, że znajdzie się na jakimś klifie, straci równowagę, runie do morza i zginie na miejscu. Nie była tak wytrzymała jak czarodzieje, mimo że często chciała, aby ją za taką uważano. - Pewnie same dobre rzeczy - stwierdziła Arabella, uśmiechając się pod nosem. Do tej pory myślała, że Marcella nie wspominała o niej w towarzystwie - głównie ze względów bezpieczeństwa. Najwyraźniej ten mężczyzna musiał być dla niej bliską osobą. A może... to z nim spotykała się wieczorami? Musiała z nią o tym porozmawiać przy najbliższej okazji. Zwłaszcza, że spostrzegła zaskoczenie na jego twarzy, gdy usłyszał o charłactwie. Ten fakt Marcella pominęła? A może powiedziała mu, że Arabella uczęszczała do Durmstrangu? Kurczę. Naprawdę musiała z nią porozmawiać! Może powiedziała coś więcej, a nie tylko wspomniała o imieniu siostry? Z rozmyślań wyrwało ją pytanie nieznajomego. Nawet nie musiała zastanawiać się nad odpowiedzią. - Tak, czkawka teleportacyjna to najgorsze zło, jakie mnie spotkało w tym miesiącu. Jesteś piątą osobą, jaką dzisiaj spotykam, wiesz? I trzy osoby z pięciu pomyliły mnie z Marcellą... - dodała, wzdychając ciężko. Powinna być spokojna - nikt jej nie znał, miała czystą kartę i jeśli brano ją za siostrę, była względnie bezpieczna. Jednak co miała zrobić w przypadku, gdy ktoś kazał pokazać jej różdżkę, tak jak zrobił to Ollivander w księgarni? Zaczerwieniła się na samo wspomnienie tego spotkania. O tym też musiała powiedzieć Marcelli, zanim zrobi to wytwórca różdżek. - Na piechotę? Tutaj? Czy to było koniecznie w taką pogodę? - spytała z powątpiewaniem, przyglądając się jego tajemniczej twarzy. Nie chciała być wścibska, ale... w taką pogodę? Służba nie drużba. Był policjantem? Aurorem? Pracował w ministerstwie? A może niedaleko kogoś zamordowano? Zacisnęła usta w cienką kreseczkę. Zdecydowanie miała zbyt bujną wyobraźnię. Nagle wyciągnął dłoń w jej stronę i przedstawił się; również podała mu rękę. Jego palce były lodowate, zapewne z powodu długiego czasu spędzonego na zewnątrz. Arabella przycisnęła je lekko w delikatnym uścisku. - Arabella, ale to już wiesz. Można powiedzieć, że ty znasz mnie, a ja ciebie... niekoniecznie - oznajmiła. - Jesteś kimś bliskim dla Marcelli? - spytała podejrzliwie. Kurczę, a co jeśli był jej... narzeczonym? Nie, nie mógł być. Marcella powiedziałaby jej tak ważną rzecz.


Powrót do góry Go down
Gabriel Tonks
Gabriel Tonks

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6145-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t6193-gabrysiowe-listy https://www.morsmordre.net/t6192-ja-nie-mam-recepty-na-szczescie https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t6795-skrytka-bankowa-nr-1529 https://www.morsmordre.net/t6194-gabriel-tonks
Zawód : kolekcjonuję czarnoksiężników jak karty z czekoladowych żab
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Better not to breathe
than to breathe a lie
OPCM : 23
UROKI : 10
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Schron na szczycie Empty
PisanieTemat: Re: Schron na szczycie   Schron na szczycie I_icon_minitime31.07.19 14:20

Prawdę mówiąc w temacie Arabelli, Marcy nie była zbyt wylewna, ale ostatecznie ufali sobie. Pracowali dla Ministerstwa i służyli wspólnie w Zakonie. Wiedziała, że z Tonksem, jej siostra jest bezpieczna. - A czy mogłaby mówić inaczej? - rzucił, uśmiechając się przy tym zadziornie. Prawda była taka, że Marcy nigdy nie wypowiadała się źle o swojej rodzinie, jeżeli już w ogóle ich rozmowa schodziła na ten temat. W każdym razie uśmiechnął się do niej delikatnie, chciał, aby czuła się względnie bezpieczna. Różne myśli mogły urodzić się w jej głowie, a nie chciał, aby patrzyła na niego spod byka, jakby miał dla niej być zagrożeniem, a przecież coś takiego nawet nie przeszło mu przez myśl. Wręcz przeciwnie. Gdyby trzeba było, stanąłby w jej obronie, chociażby dlatego, że wiedział co by się stało, gdyby Arabelli spadł chociaż jeden włos z głowy i Marcella dorwałaby go w swoje ręce. Po co psuć tak fajną znajomość? - W takim razie dzień pełen wrażeń. Anomalie to paskudna sprawa, przez nie zacząłem ponownie jeździć metrem - mruknął z wyraźnym rozbawieniem malującym się na jego twarzy, widocznym nawet z gąszczu jego brody. - Ale to dobrze, przynajmniej większe prawdopodobieństwo, że trafiłaś na dobrych ludzi - a przynajmniej miał taką nadzieję. W końcu Marcella była funkcjonariuszką w magicznej policji i znała naprawdę spore grono osób, chociażby z Zakonu czy właśnie z Ministerstwa. Naprawdę czuł się niezręcznie, nie chciał sprawić jej w żaden sposób przykrości, ale jeżeli Marcella dbała o bezpieczeństwo siostry i jak dotąd jedynie on znał jej imię to znak, że była bezpieczna. Gabriel, będąc mugolakiem, aurorem i członkiem Zakonu, jak nikt inny wiedział z jakim zagrożeniem przychodzi im się mierzyć. - Tak, musiałem coś sprawdzić, a taka pogoda nie sprzyja lataniu na miotle. W najbliższej wiosce czeka na mnie świstoklik - odparł. Było to też pewnego rodzaju zaproszenie o ile czkawka nie zdążyłaby zabrać jej wcześniej. Chociaż wolał odstawić ją w bezpieczne miejsce osobiście. - Czy bliskim nie wiem, znamy się z pracy, mamy wspólnych znajomych - zależy co przez słowo bliski rozumiała Arabella.


Powrót do góry Go down
Arabella Figg
Arabella Figg

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t7534-arabella-doreen-figg#208458 https://www.morsmordre.net/t7561-listy-do-arabelli#209465 https://www.morsmordre.net/t7560-arabella-figg#209463 https://www.morsmordre.net/f246-szkocja-newton-steward-bargaly-dom-nad-palnure-burn https://www.morsmordre.net/t7566-skrytka-bankowa-nr-1835#209479 https://www.morsmordre.net/t7567-a-figg#209492
Zawód : weterynarz
Wiek : 25
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Chwytaj chwile nieuchwytne
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Charłak
Chwytaj chwile nieuchwytne.

Schron na szczycie Empty
PisanieTemat: Re: Schron na szczycie   Schron na szczycie I_icon_minitime31.07.19 17:08

Na jej ustach również pojawił się zadziorny uśmiech. Miała wrażenie, że gdyby spotkała się z Gabrielem w innych okolicznościach, nie mieliby problemu z dogadaniem się i zostaliby przyjaciółmi - pod tym względem, jak można było wywnioskować, także były bardzo podobne z siostrą. Dobrze, że nie uczęszczały razem do Hogwartu, bo wieloletnią przyjaźń i więź bliźniaczek mógłby zepsuć byle chłopak, który spodobałby się im obu. - To już musisz odkryć sam - powiedziała, po czym puściła mu perskie oczko. Była zaskoczona swoim zachowaniem - przez ostatnie kilka godzin, jakie spędziła poza domem, czuła całą gamę emocji, a ona nadal miała siłę na to, aby... flirtować! Chociaż nie wiedziała, z jakim skutkiem. W ciszy wysłuchała słów mężczyzny o anomaliach; śmiechem skwitowała wzmiankę o metrze. Przez ostatnie pół roku nawet czarodzieje musieli sobie jakoś radzić, z powodu anomalii, przez które byli zmuszeni wybierać mugolskie środki transportu. Nie wiedziała, czy to było dla nich komfortowe rozwiązanie - na co dzień przecież podróżowali samotnie lub w parach, a zatłoczone metro wydawało się być czymś odrażającym. Czarodzieje o szlachetnej krwi prędzej wybraliby siedzenie w domu niż przejażdżkę metrem, była tego niemalże pewna. A co do dobrych ludzi... - Nie wątpię - odparła. Była przekonana, że miała dzisiaj ogromne szczęście, nie licząc żałosnego spotkania z Ollivanderem, które zapewne będzie wspominać do końca swojego życia. Więcej wstydu najadła się tylko w mugolskiej szkole, kiedy miała problemy z arytmetyką i nauczyciel napisał jej imię i nazwisko na tablicy, aby reszta uczniów zapewne wiedziała, kto jest największym idiotą arytmetycznym w klasie. Kiedy usłyszała, że w sąsiedniej wiosce czekał na Gabriela świstoklik, rozpromieniła się. - To fantastycznie, mogę zabrać się z tobą? Sama raczej nie trafię stąd do domu. Swoją drogą nie wiem nawet, gdzie jestem... - mruknęła pod nosem. Znowu rzuciła mu przelotne spojrzenie - naprawdę budził w niej olbrzymie zaufanie! Czuła się przy nim bezpieczna i odnosiła wrażenie, że jest w dobrych rękach. - A więc jesteś magicznym policjantem albo kimś w rodzaju aurora? - kontynuowała temat Arabella. Odkąd Gabriel pojawił się na horyzoncie, stres zniknął. Mogłaby siedzieć w tym schronie bez końca, rozmawiając beztrosko i wpatrywać się w wesoło potrzaskujący ogień. Los jednak chciał inaczej - znowu poczuła, że zbiera jej się na mdłości. - Daj znać, czy dotarłeś bezpiecznie - palnęła bez namysłu, a chwilę później po raz piąty tego dnia czknęła,  poczuła szarpnięcie i zniknęła z trzaskiem, zostawiając Gabriela samego w schronie na szczycie Ben Nevis. Gdy poczuła znajomy zapach cynamonowych ciasteczek, już wiedziała, gdzie się znalazła. W domu! W końcu trafiła do domu. Musiała tylko okrążyć ogród i załomotać głośno do drzwi posiadłości, aby ktoś ją wpuścił.
Zaledwie pół godziny później leżała na łóżku Marcelli i opowiadała jej wszystkie przeżycia z dzisiejszego dnia - już wykąpana, sucha i pachnąca. Dobrze być w domu.

[zt]


Powrót do góry Go down
 

Schron na szczycie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja :: Ben Nevis-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19