Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Adeline Burke

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Adeline Burke
Adeline Burke

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7494-adeline-burke#206410 https://www.morsmordre.net/t7710-eunomia#213518 https://www.morsmordre.net/t7708-makowa-pani#213516 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle
Zawód : biała dama
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
paint it black
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

Adeline Burke  Empty
PisanieTemat: Adeline Burke    Adeline Burke  I_icon_minitime11.06.19 17:20


Adeline Burke nee Crouch

Data urodzenia: 28 stycznia 1927
Nazwisko matki: Parkinson
Miejsce zamieszkania: Durham Castle, Durham
Czystość krwi: czysta szlachetna
Status majątkowy: bogata
Zawód: dama, matka i małżonka, z zamiłowania historyk, badaczka czarodziejskich dziejów
Wzrost: 164 cm
Waga: 57 kg
Kolor włosów: srebrzysty blond
Kolor oczu:  chłodny błękit, przywodzący na myśl lód zaklęty w tęczówkach lady Burke
Znaki szczególne: srebrzyste pasma lejących się niczym wodospad włosów, przeszywające, nieustępliwe spojrzenie jasnych oczu, wyraźnie zarysowane kości policzkowe, jasna, gładka cera  




Idzie z dumnie uniesioną głową, jej krok jest zdecydowany, a jednocześnie pełen wdzięku. Nieobce jest jej imię, twarz ozdobiona grzecznym, subtelnym uśmiechem niejednokrotnie pojawiała się i budziła zainteresowanie na kolejnym bankiecie. Ale co kryje się za oceniającym, chłodnym spojrzeniem Adeline? Jakie myśli chowają się za przez lata ćwiczonym, subtelnym uśmiechem? Co jest prawdą, a co ułudą? Co kryje się za kurtyną utkaną z manier, szlacheckiej etykiety i konwenansów? Czy i co wyróżnia ją pośród innych dam? Przekonaj się. Każda młoda szlachcianka, niczym według scenariusza teatralnej sztuki musi przejść przez swoje życie, odgrywając kolejno rolę damy, małżonki i matki. Oto swoista tragikomedia w trzech aktach.

Akt I
Każda da­ma to ko­bieta, lecz nie każda ko­bieta to dama.


Śnieg prószył za oknem, a szyby mieniły się magicznymi wzorami i światła Londynu już dawno zgasły. Miasto pogrążało się we śnie. Jedynie mieszkańcy Pallas Manor nie mogli oddać się przyjemności odpoczynku i błogiego snu, kiedy pewnej styczniowej nocy świat przywitał Adeline, uroczą dziewczynkę o oczach niemalże tak jasnych jak śnieżna kołdra przytulająca dachy londyńskich budynków. Od pierwszych chwil swojego życia, skradła serca wszystkich członków rodziny i odwiedzających gości. Na kilka chwil stała się główną atrakcją w rezydencji Crouchów, atrakcją o słodkich oczętach i rozkosznym uśmiechu. Mieszkańcy Pallas Manor szybko wybaczyli jej bezsenne noce, podczas których płacz kapryśnej lady odbijał się echem od bogato zdobionych ścian. Czas nieustannie gnał do przodu, a wraz z nim Adeline - z małego cudu stawała się dziewczynką, uczyła się mówić, chodzić. Podobno nikt nie rodzi się damą, ale patrząc na roszczeniowe zachowanie Adele jejmatka uważała, że córka urodziła się właśnie po to, aby być damą, aby zachwycać. Jako jedna z niewielu młodych dziewcząt miała ten przywilej bycia dzieckiem wyczekiwanym, a nie jak to bywało w wielu przypadkach, zbędnym balastem, pomyłką podczas starania się o upragnionego dziedzica - jej ojciec doczekał się już synów, zdrowych i silnych, zatem przyszedł czas na to, aby powitać w rodzinie prawdziwą księżniczkę. Dlatego Adeline nigdy nie odczuła ze strony rodziców braku zainteresowania i faktycznie czuła się wyjątkowo. Mówiono, że chęć do przyciągania atencji innych wyssała wraz z mlekiem matki; podobnie jak sposób chodzenia czy wysławiania się. Zawsze z zafascynowaniem w oczach patrzyła na to, z jaką gracją poruszała się jej ukochana matka i od najmłodszych lat próbowała ją naśladować. Z lejącymi się, jasnymi włosami i lśniącymi, jasnymi oczętami przypominała aniołka, chociaż niektórzy mogliby stwierdzić, że to jedynie pozory. Mała lady wyglądała niewinnie, rozkosznie i nikt nie spodziewałby się jak wiele zamieszania wokół siebie potrafiła wywołać. Była dzieckiem kapryśnym, które potrzebowało uwagi i źle czuło się wtedy, gdy cała uwaga skupiała się kimś lub czymś innym. Może stąd wzięła się niechęć do najstarszego z braci, która zakorzeniła się w niej na długie lata, to on najczęściej zabierał jej zainteresowanie ojca, skupiając je na sobie. Poza tym, Amadeus jako jeden z nielicznych skutecznie ignorował wszystkie jej próby zwrócenia na siebie uwagi. Dużo bardziej podatny na dziecięce zagrywki małej lady był jej drugi brat - Hesperos. To w nim znalazła swojego bohatera, obiekt zainteresowania i przewodnika, jak lubiła sobie go wyobrażać w latach młodzieńczych. Nie odganiał jej, kiedy snuła się za nim niczym miniaturowy cień, cierpliwie wysłuchiwał bujnych, zmyślonych historii młodszej siostry i z cierpliwością odpowiadał na wszystkie pytania. Traciła rezon, kiedy Hes opuszczał mury Pallas Manor, aby udać się na kolejny rok nauki do Hogwartu i już na dwa dni poprzedzające jego powrót wpatrywała się w okno z widokiem na dziedziniec, gdzie spodziewała się ujrzeć sylwetkę brata. Z dziecięcą złośliwością - myśląc, że w ten sposób ukarze Amadeusa - ignorowała jego powroty, zawsze znacznie ekspresywniej wyrażając zadowolenie z przybycia młodszego z braci. To przed nim popisywała się swoimi postępami w kolejnych zajęciach. Swoją drogą był to naprawdę dobry sposób na zdyscyplinowanie nieco rozkapryszonej lady. Będąc dzieckiem, nie bała się niczego tak mocno, jak rozczarowania w oczach brata. Matka dopiero z czasem stała się jej autorytetem. Właściwie zawsze nim była, ale ona towarzyszyła Adeline każdego dnia, spędzała z nią niezliczone godziny przy fortepianie, grając. Obecność Hesperosa w późniejszym czasie stała się rzadkością ze względu na różnicę wiekową, która stała się przepaścią. Moc panienki Crouch objawiła się w niezwykle ciekawy sposób. Nikt nie wie jak to się stało, że mała Adele uciekła spod - nie tak czujnego jak mogłoby się wcześniej wydawać - oka guwernantki i znalazła się sama w komnatach, gdzie często przy fortepianie przesiadywała jej matka. Gdy roztrzęsiona matka wpadła do środka zastała tam swą córkę, siedzącą na ławeczce przed fortepianem. I nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że instrument w żadnym stopniu magiczny, sam wygrywał najtrudniejsze melodie.
Adeline dorastała, w końcu i na nią przyszedł czas. Wycieczkę na Pokątną potraktowała jako formalność. Podobnie jak wybór różdżki - pewnym krokiem wkroczyła do sklepu Ollivanderów. Wybór różdżki wiele mówi o charakterze czarodzieja, zupełnie jakby ten niesamowity, najważniejszy magiczny przedmiot potrafił trafnie przewidzieć charakterologiczny rozwój młodego człowieka. Różdżka, na której dziecięce palce zacisnęła Adeline stworzona była z okanu i jadu pikującego licha. Identycznie sytuacja wyglądała podczas ceremonii przydziału. Wysłużona tiara ledwie musnęła przypominające len kosmyki włosów i wykrzyknęła zdecydowanie nazwisko Salazara, najbardziej cenionego wśród większości szlachty, założyciela Hogwartu. Adeline samego początku nie zamierzała bratać się z pospólstwem. Obracała się w towarzystwie szlachetnie urodzonych oraz czystokrwistych czarownic i czarodziejów. Adeline z małej dziewczynki wyrastała na młodą, piękną damę, za którą oglądał się niejeden, nie tylko pochodzący z arystokratycznej rodziny, uczeń Hogwartu. Szkolne korytarze były swoistym sprawdzeniem przed tym co czekało ją w prawdziwym życiu, na salonach. Będąc w szkole również lawirowała, szkoliła się w sztuce słownej szermierki. Nadal była nieco rozkapryszona i roszczeniowa, ale to wszystko okraszone zostało etykietą, zasadmi dobrego wychowania i kulturą osobistą. Czy była zafascynowana rozpoczęciem nauki w Hogwarcie? Jak każde dziecko, uwielbiała magię mimo iż otaczała się nią każdego dnia w rodzinnej posiadłości. Chciała na własne oczy zobaczyć to, co tak barwnie opisywał jej starszy brat. Jednakże z czasem odkryła zbyt wiele minusów tejże szkoły. Dlatego wszelkie interakcje ograniczyła do absolutnego minimum, unikając znienawidzonych przez siebie szlam, mieszańców i przedstawicieli rodów, które nie sprzyjały Crouchom. Zamiast tego poświęciła się kontaktom z godnymi jej towarzystwa. Zatopiła się w świecie historycznych ksiąg, kontynuując swą naukę właśnie w tym kierunku. Fascynowało ją odkrywanie kolejnych kart historii, na których zapisane były dzieje czarodziejskiego świata. Brylowała na zajęciach z historii magii, dysponując zdecydowanie szerszym zakresem wiedzy niżeli jej rówieśnicy. Spędzone w londyńskiej posiadłości wakacje poświęcała na wnikliwsze niżeli przed rozpoczęciem szkoły, studiowanie podręczników. Okazała się prawdziwym Crouchem, z krwi i kości. Z zapartym tchem śledziła to, jak na przestrzeni wieków kształtowały się systemy, prawa i przepisy regulujące świat, w którym żyła. Zgłębiała to, co było pomiędzy kiedyś i teraz. Zdecydowanie mniej uwagi poświęcała zajęciom z opieki nad magicznymi stworzeniami, nigdy nie czując się dobrze w tej materii. Była zdania, że lady nie wypada obcować ze stworzeniami, które mogłyby zagrozić jej życiu przy nieodpowiedniej pielęgnacji. Podobnie podejście miała do zielarstwa, niezbyt lubiąc brudzić swe delikatne dłonie w ziemi. Aczkolwiek nigdy nie wygłosiła głośno swojej opinii w tej dziedzinie. Przyjęła świat takim, jakim był.
Zakończenie nauki przyjęła ze spokojem. Nie miała zamiaru rozpaczać nad siedmioma latami spędzonymi w tej szkole. Wiedziała, że to jedynie pewnego rodzaju przystanek.


Akt II
Żona jest w małżeństwie na tyle szczęśliwa, na ile pozwala jej mąż.


Z ukończeniem szkoły łączyło się inne, bardzo ważne dla Adeline wydarzenie - oficjalne wejście na salony. Do dzisiaj pamięta suknię, którą miała na sobie w tym dniu, jak upięte były jej włosy. Czuła się piękna, doceniania, a każde spojrzenie, które wędrowało w ślad za nią, uznawała za niewerbalny komplement. Zdawała sobie sprawę z tego, jak ważne było wybicie się na tle innych panien w jej wieku. Próżność młodej, rozpieszczonej lady nakazywała jej być lepszą. Miała bardziej zachwycać grą na pianinie, oczarowywać wdziękiem i zaskakiwać błyskotliwością. Cieszyło to rodziców, a szczególnie ojca, który w małżeństwie swojej córki upatrywał się kolejnego korzystnego interesu dla rodu Crouchów. Cztery lata, tyle wolności dano młodej lady Crouch. Ten czas był dobrze spożytkowany przez Adeline. Zaczęła rozwijać swoje zainteresowanie historią i przekształcać je w realny zawód. Jednakże były kwestie, które nurtowały ją znacznie bardziej. Nęciły, niczym zakazany owoc. Coraz częściej zaczęła przejawiać zainteresowanie mechanizmami prawnymi, na których opierał się świat, w którym przyszło jej żyć. Zdawała sobie sprawę, że jest to wiedza, którą nie powinna się interesować i nigdy nie podjęła starań w celu uczynienia z tego swojej ewentualnej ścieżki kariery. Nie przeszkodziło jej to jednak w poszerzaniu swojej wiedzy i zasypywaniu Hesperosa mnóstwem pytań i spostrzeżeń, które poczyniła. Przesiadywała więc wiele czasu w bibliotece, wyciągając kolejne stare papierzyska, komponując je w jedną, wielką całość. Nie należała do grona głupiutkich lady, których jedyną aspiracją jest wybranie najładniejszej sukni ze wszystkich i znalezienie męża; owszem, te kwestie również nurtowały Adeline, ale nadal chciała osiągnąć coś więcej. Jej inteligencja jeszcze walczyła z rozkapryszeniem i próżnością każdej, młodej szlachcianki.
Gdy myślała o swoim zamążpójściu, na samym początku łudziła się, że będzie jej dane poślubić, któregoś z lordów Lestrange, niezwykle wrażliwego na sztukę młodego jegomościa, w którym znalazłaby kompana do rozmów w tejże materii. Z czasem, w miarę studiowania ksiąg, dorastania i doświadczenia związanego z obserwacjami dworskiej gry, jej marzenie o takim obrazie męża prysło. A przynajmniej zdawała sobie z małego prawdopodobieństwa takiego obrotu sprawy. To jednak nie zmniejszyło jej rozczarowania, gdy na jednej z kolacji lord Burke zaszczycił ich swoją obecnością. Ze wszystkich lordów Durham, zdaniem Adeline, Edgar był lordem nadzwyczaj pochmurnym i milczącym co niezwykle irytowało Adele. Okres narzeczeństwa nie był najłatwiejszym i najprzyjemniejszym czasem w jej życiu. Doskonale wiedziała, że nie ma takiej siły, która zmieniłaby decyzję ojca, niemniej jednak siła charakteru panny Crouch nie pozwoliła na bierną postawę wobec zachowania lorda Burke. I tak uparcie, na burke'ową szorstkość ze strony Edgara, reagowała iście crouchowskim wyrachowaniem. Nie obyło się bez licznych narzekań, które snuła, przerzucając karty kolejnej księgi, siedząc w towarzystwie starszego brata. Wraz z zaplanowanym zamążpójściem pojawił się jeszcze jeden problem, który przez lata pozostawał w uśpieniu - Amadeus. Ten, jakby obudził się z pewnego rodzaju letargu i zdał sobie sprawę z tego, że Adeline istnieje, jest istotą żywą, a co najważniejsze może przynieść korzyść dla rodu. Nagłe zainteresowanie i kreowanie się na zatroskanego brata w oczach lordów z Durham doprowadzało najmłodszą z Crouchów do szewskiej pasji.
Jak każda młoda dama czekała na dzień swojego ślubu, na włożenie pięknej, białej sukni i chociaż na jeden wieczór stać się tą, której wszyscy i to bez wyjątku, musieli poświęcić swoją uwagę. Nie mogła pozwolić, aby ten długo wyczekiwany dzień został popsuty przez skwaszoną minę pana młodego, który czekał na nią na samym końcu tego krótkiego spaceru. Tego dnia miała wyglądać zjawiskowo, jej widok miał zapierać dech w piersiach. I idąc w stronę Edgara ani przez chwilę nie zwątpiła, że tak było. Wszystkie spojrzenia były skierowane tylko w jej stronę. Jednakże to był pierwszy dzień ich małżeństwa, zaledwie dziecięcy, nieporadny krok w stronę wspólnego życia. Początki były trudne - zimne miry Durham nie były szczytem marzeń Adeline. Zupełnie jakby przeszywający chłód murów posiadłości, która teraz stała się jej domem, wyzwalał w niej wahania nastrojów i kapryśność. Przypominała pięknego ptaka zamkniętego w klatce. Snuła się niczym biała dama po korytarzach zamczyska, będąc niczym kolejny duch z Durham. Początkowo unikała czyjegokolwiek towarzystwa i zaszywała się w bibliotece, której zawartość pozostała przez nią niezbadana. Kilka razy zapomniała się, zaczytana w pokrytych kurzem tomiszczach nie zwróciła uwagi na wchodzącego do środka jednego z wujów Edgara. I żaden nie skarcił jej, mimo iż zaczytywała się w lekturze, po którą dama nie powinna sięgać. Właśnie takie drobne gesty, subtelne różnice przekonały Adeline, że Durham nie było jej więzieniem, a szansą na wolność...


Akt III
Jest na świecie przepiękna istota, u której jesteśmy wiecznymi dłużnikami - matka.

Czas parł nieubłaganie do przodu, a Adeline? Coraz lepiej czuła się w roli lady Burke. Zimne mury Durham zaczynała z ciepłym uczuciem w sercu nazywać swoim domem. Chłód poskromił nieposkromiony dotąd charakter krnąbrnej lady. Nie spierała się już tak często z Edgarem, znaleźli wspólny język, odkryli wspólne tematy do rozmów, którymi mogli wypełnić ciszę panującą w ich komnatach. W końcu uświadomiła sobie, że przez większość swojego życia - jeżeli Merlin da - to Burkowie, a nie Crouchowie będą jej rodziną. Świadkami jej metamorfozy byli wszyscy przedstawiciele szlachetnych rodów, którzy mogli obserwować jak zmieniała się wraz z upływem czasu. Wymyślne suknie powoli zastępowane były znacznie prostszymi - aczkolwiek nadal eleganckimi i pełnymi wyrafinowania - sukniami. Włosy także były upięte w dużo skromniejszy sposób, ukazujący piękno Adeline.
Momentem, w którym oddała swe ciało, serce i duszę rodowi Burke, był moment, w którym wydała na świat bliźniaczki; trzymając jedną z dziewczynek w delikatnie drżących ramionach uśmiechała się tak, jak jeszcze nigdy wcześniej i wymieniając pełne radości spojrzenia z Edgarem wiedziała, że coś się zmieniło i to na lepsze. Począwszy od zaręczyn do właśnie tego momentu przeszli naprawdę długą drogę. Kiedyś posyłali w swoją stronę spojrzenia pełne irytacji i niechęci, a teraz? W oczach Adeline widać było zrozumienie, zdecydowanie dziewczę, którym była przekraczając próg Durham zniknęło bezpowrotnie.
Świetnie odnajdowała się w roli matki. Godzinami potrafiła przesiadywać przy łóżeczkach swych córek, obserwując jak śpią. Uwielbiała czuć ich ciężar w swoich ramionach. Naprawdę trudno było oderwać ją od kołysek dwóch kruszynek. Towarzyszyła im niezwykle często, doglądając postępów podczas zajęć czy też uczestnicząc we wspólnej zabawie. Zniknęła dla całego świata na ten czas, przestała przyjmować tak często gości, czy nawet opuszczać komnaty. Poczuła się jak w domu, poczuła, że na zawsze związała się z tym miejsce, z tą rodziną. Ta świadomość zrzuciła na nią jeden, najważniejszy obowiązek, a raczej uzmysłowiła jej jego ciężar - wydanie na świat męskiego potomka, dziedzica. Czy obawiała się, że nie podoła? To chyba naturalne, wszakże nie miała wpływu na płeć dziecka. Na szczęście ten strach nie siał zamętu w jej sercu zbyt długo. Kilka lat po dziewczynkach, na świat przyszedł chłopiec, kolejny powód do dumy. Wiedziała, że jak najszybciej przejdzie on pod opiekę ojca i guwernera, ucząc się jak być prawdziwym Burkem, ale póki co trzymała go ona w matczynych ramionach.
Z czasem dziewczynki dorastały, a Adeline po krótkiej przerwie powróciła do swoich pasji; historii. Swoją wiedzą wspomagała między innymi poszukiwaczy magicznych artefaktów, weryfikowała co może być prawdą historyczną, a co zaledwie baśnią, plotką, która mogłaby wyprowadzić ich na manowce. Wskazywała drogę, odnosząc się do minionych wydarzeń. Nie zapomniała też o swoim zainteresowaniu prawnymi problemami, chociaż tę dziedzinę nauki zgłębiała nadal dla przyjemności, dyskutując na ten temat dosyć często ze swym starszym bratem Hesperosem, który przez wiele lat zajmował ważne miejsce w życiu lady Adeline. Nie omieszkała też kilkukrotnie podsunąć jakichś rozwiązań Edgarowi. Zdawała sobie sprawę z tego, że lordowie z Durham nie władali biegle znajomością prawa magicznego. Ona miała to we krwi, w zawiłościach paragrafów czuła się jak ryba w wodzie. Niemniej jednak nie wychylała się, nie odzywała się, gdy nie była proszona.
Świat się zmieniał, wiedziała, że czasy w których przyszło jej wychowywać dzieci nie były łatwe. Edgar osiadł na dłużej w Wielkiej Brytanii, świat magiczny stawał na głowie: atak podczas sylwestrowej zabawy u lady Nott, pożar Ministerstwa, to zaledwie szczyt góry lodowej - Adeline była jednak spokojna. Wiedziała, że w zamku Durham mogła czuć się bezpiecznie.


Patronus: Wilczyca - taka cielesna forma patronusa z pewnością nie jest tym, czego mogłaby spodziewać się sama Adeline, jednakże po głębszym zastanowieniu się to jedyna możliwa forma, którą mógł przyjąć jej świetlisty obrońca. Wyjaśnienia należy w historii starożytnego Rzymu, kiedy to wilczyca zaopiekowała się bliźniętami; Romulusem i Remusem. Z takim też oddaniem Adeline troszczy się o swoje pociechy i nie tylko. Swoją troską obdarza wszystkich członków rodziny.
Aby przywołać cielesną formę patronusa, Adeline wspomina dzień, w którym po raz pierwszy trzymała w swoich ramionach małe zawiniątko, przypominała sobie ciężar w swoich ramionach, ciepło którym emanowało.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 10 Brak
Zaklęcia i uroki: 10 +5 z różdżki
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 10 0
Eliksiry: 0
Sprawność: 2 Brak
Zwinność:6 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
francuskiI 1
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
Historia MagiiIII 25
KłamstwoI2
Starożytne RunyII10
RetorykaII10
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
szlachecka etykietaI0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
literatura (wiedza)II 7
muzyka (wiedza)I½
muzyka (fortepian)II7
muzyka (śpiew)I½
AktywnośćWartośćWydane punkty
Taniec balowy II 7
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (jasnowidz, półwila, wilkołak lub brak)-0
Reszta: 0

Wyposażenie

Sowa





Ostatnio zmieniony przez Adeline Burke dnia 01.08.19 19:11, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Adeline Burke
Adeline Burke

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7494-adeline-burke#206410 https://www.morsmordre.net/t7710-eunomia#213518 https://www.morsmordre.net/t7708-makowa-pani#213516 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle
Zawód : biała dama
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
paint it black
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

Adeline Burke  Empty
PisanieTemat: Re: Adeline Burke    Adeline Burke  I_icon_minitime30.07.19 13:04

lady


Powrót do góry Go down
 

Adeline Burke

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19