Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kawiarnia nad jeziorem
AutorWiadomość
Kawiarnia nad jeziorem [odnośnik]16.07.19 20:55
First topic message reminder :

Kawiarnia nad jeziorem

-
Ten niewielki lokal mieści się przy jeziorze Derwentwater, jednym z większych i popularniejszych wśród czarodziejów odwiedzających Kumbrię. Z zewnątrz wygląda odrobinę jak ładny wiejski domek. Jest ukryty przed mugolami, więc klientelę stanowią wyłącznie czarodzieje; niemagiczni widzą w tym miejscu jedynie rozpadającą się, grożącą zawaleniem ruinę. Największym atutem tego miejsca jest bez wątpienia ogród, o który osobiście dba właścicielka kawiarni, starsza pani Bell. Dzięki zaklęciom ochronnym nawet przy brzydkiej pogodzie można cieszyć się jego urokami, dlatego większość należących do lokalu stolików jest wystawiona właśnie tam, w cieniu zadbanych drzew, z możliwością cieszenia oczu zadbanymi roślinami, pobliskimi wzgórzami oraz znajdującym się nieopodal jeziorem, którego wody widać z ogródka kawiarnianego. Choć i to miejsce ucierpiało w wyniku niedawnych anomalii, po ich ustąpieniu pani Bell szybko przystąpiła do prac nad ogrodami, by znów mogły cieszyć oczy klientów. Można tutaj napić się różnych rodzajów herbat, a także kaw i innych napojów. Pani Bell i jej pomocnice serwują także wyborne ciasta. Przez wzgląd na wyjątkowo piękne umiejscowienie i scenerię jest to miejsce lubiane przez czarodziejów obdarzonych artystycznymi duszami.


Lokal zamknięty

Podchodzicie do drzwi wejściowych i dostrzegacie panującą wewnątrz pustkę. Dopiero po chwili odszukujecie spojrzeniem brzydki napis spisany w pośpiechu zamknięte. Domyślacie się, że wojna musiała zmusić właścicieli do wycofania się z prowadzenia biznesu. I kto wie? Może również ucieczki?


Lokal został zamknięty do odwołania. Można jednak prowadzić rozgrywki mające miejsce przed budynkiem.
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:59, w całości zmieniany 3 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kawiarnia nad jeziorem - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kawiarnia nad jeziorem [odnośnik]20.09.21 12:32
Takie otoczenia potrafiły napawać go pewną refleksją, ale jednak skupienie na postawionym sobie zadaniu musiało być silniejsze. Nawet zamarznięta tafla jeziora pokryta szronem i lekkim puchem nie mogła odwrócić myśli od celu spotkania z zaufaną kobietą. Obydwoje zresztą poświęcali swój czas i bezpieczeństwo na walkę ze złymi mocami, które każdego dnia próbowały przejąć coraz więcej kontroli nad ich światem. Przygnębienie, o jakim wspomniała, było prawdziwe, tak więc Stevie sam zamyślił się na chwilę, z głowy usiłując wyrzucić każde zadręczające wspomnienie i wiadomość, a tych ostatnio było za dużo. Przeszło miesiąc temu spotkał się z twarzą w twarz z olbrzymem i zdecydowanie strach, że ten lub podobny jemu zjawi się i tutaj, potrafił przejąć niecną kontrolę nad głową. Dość. - Tam, gdzie będzie łatwo dotrzeć - podrapał się po brodzie. - Jak pani myśli? Budynek z jednej strony może ochronić świstoklik przed zwierzętami i ewentualnym zniszczeniem, ale i jest łatwiej go zabezpieczyć, albo nawet wysadzić, co może doprowadzić do rozpadu świstoklika... - spojrzał pytającym wzrokiem, pewien, że pani Hensley będzie miała jakiś pomysł, co robić dalej. Kiwnął więc głową, gdy zaproponowała stare magazyny i pomost. - Sprawdźmy je - dodał szybko, ale czar homenum revelio wykazał coś nieprzyjaznego. Przez chwilę wpatrywał się w miejsce, które mu podpowiedział, nie odpowiadając na pytanie Lucindy, usiłując wypatrzeć szczegóły. - Dwie postaci z różdżkami w górze i trzecia... - oh. - I trzecia, którą ciągną po śniegu. Nie wyglądało to dobrze, tak jakby tamta szarpała się, próbowała bronić, jednak wszystko bezskutecznie. Nie wyglądają przyjaźnie... Wręcz przeciwnie - nie oderwał wzroku od pustej przestrzeni, mocniej ściskając różdżkę w dłoni, wskazał najpierw na kobietę, rzucając na nią niewerbalnie zaklęcie Kameleona, a potem na siebie, robiąc to samo. - Jest pani niewidzialna... Prawie... - powiedział spokojnie, gdy sam zaczął wtapiać się w białe otoczenie, co na pewno kobieta dostrzegała. - Poczekajmy tu, idą w naszą stronę, wtedy będziemy mogli zaatakować z zaskoczenia - swój szybki pomysł wypowiedział szeptem, przesuwając się za kamienny murek, a ślady stóp, jakie zostawili na śniegu usunął zaklęciem - Vestitio - chociaż starał się oddychać spokojnie, tak nerwy mogły nieco przejąć kontrolę, gdy adrenalina buzowała. W miarę upływu czasu coraz wyraźniej było widać dwie sylwetki, które ciągną za sobą krwawiącą postać. Nie zwiastowały niczego dobrego, a oni przecież nie mogli tego tak po prostu zostawić.

rzuty na Kameleona
ST przejrzenia Lucki: 138
ST przejrzenia Steviego: 120


Am I going crazy? Would I even know? Am I right back where I started forty years ago?
Wanna guess the ending? If it ever does... I swear to God that all I've ever wanted was
A little bit of everything, all of the time, a bit of everything, all of the time
Apathy's a tragedy, and boredom is a crime. I'm finished playing, and I'm staying inside.
Stevie Beckett
Zawód : twórca świstoklików, wynalazca
Wiek : 57
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
The blues ain't nothing but a good man feelin' bad.
OPCM : 15
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 26
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9282-stevie-beckett https://www.morsmordre.net/t9293-einstein https://www.morsmordre.net/t9292-wujek-stevie#282938 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9294-skrytka-bankowa-nr-2137 https://www.morsmordre.net/t9295-stevie-beckett
Re: Kawiarnia nad jeziorem [odnośnik]21.09.21 7:45
Lucinda nigdy nie czuła się bardziej doświadczona od innych. Wręcz przeciwnie, w końcu nie była typem lidera. Uważała jednak, że przez to wszystko czego doświadczyła na polu bitwy stała się mniej podatna na zranienia, spokojniejsza, nie podchodziła do każdego wymierzonego w nią ataku jak do tragedii mogącej sprowadzić na nią śmierć. To nie było odważne, nazwałaby to głupotą. Nikt nie powinien tracić w sobie tego poczucia, nikt nie powinien odnajdywać spokoju w rzeczach niespokojnych.
Blondynka skupiła się na realizacji zadania. Wiedziała jak wielką rolę w ich teraźniejszości odgrywają świstokliki. W końcu przedostanie się z jednego miejsca w kraju do drugiego nie było tak jasne jak mogłoby się wydawać. Brak teleportacji na większej części Wysp utrudniał poruszanie się nie tylko członkom Zakonu Feniksa i im sojusznikom, ale zwykłym obywatelom chcącym znaleźć dla siebie bezpieczne miejsce. Często nawet poruszanie się z tak dużą ilością osób po terytorium wroga stanowiło personale zaproszenie dla niebezpieczeństwa.
Te dwie lokacje wydawały jej się najlepsze z uwagi na zabezpieczenia. Tak jak już wspomniał Pan Beckett, o wiele łatwiej jest zabezpieczyć coś co ma ściany. Pułapki na otwartej przestrzeni są nie tylko niebezpieczne, ale też ryzykowne. Łatwiejsze do wykrycia. – Myślę, że magazyny będą najlepszym wyjściem – zaczęła po dłuższym pomyślunku. – Nie musimy zabezpieczać całego terenu, a jedynie miejsce, w którym znajduje się sam świstoklik, a budynek sam w sobie będzie zabezpieczeniem, bo jeśli wybierzemy odpowiednie miejsce, to nawet jeśli ktoś tam trafi, to na dużym terenie ciężko będzie mu odnaleźć konkretnie to jedno miejsce. Otwarta przestrzeń zawsze jest problematyczna. Nie w zabezpieczeniach, a w ich respektowaniu. Wrażliwa na przypadki, a ich chcemy unikać. – dodała w głowie starając sobie ułożyć najbardziej bezpieczną drogę do opuszczonych magazynów starej mugolskiej fabryki.
Kiedy mężczyzna zdradził jej co widzi, blondynka jeszcze mocniej ścisnęła różdżkę w dłoni. Skinęła głową w geście podziękowania za rzucone zaklęcie i skryła się jeszcze mocniej czekając na przyjście nieproszonych gości. – Poczekajmy – rzuciła do mężczyzny, gdy nieznajomi zbliżali się do nich. Nie chciała popełnić błędu. W końcu równie dobrze mogli być to ich sojusznicy. W dzisiejszych czasach nikt nie wyglądał przyjaźnie.
Gdy dwójka mężczyzn zbliżyła się do nich, Lucinda usłyszała ich donośne głosy. – Patrz jak się wierci – zaczął jeden, a gdy uśmiechnął się do swojego towarzysza Lucinda zrozumiała dlaczego tak niewyraźnie mówił. Brak przednich zębów mu to utrudniał. – Jest zły, myślał, że jak się ukryje w swojej dziurze, to nikt go nie znajdzie. Ręka… tego… sprawiedliwego zawsze dotyka. Malfoy będzie zadowolony. – odparł drugi i z całej siły kopnął leżącego na śniegu mężczyznę. Widząc to Lucinda od razu zareagowała. Nie miała już wątpliwości. Wyciągnęła różdżkę i posłała w stronę mężczyzny zaklęcie.

idziemy do szafki


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Kawiarnia nad jeziorem - Page 4 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Kawiarnia nad jeziorem [odnośnik]04.02.22 21:27
Nie musiało minąć wiele czasu od zakończenia walki, od chwili, gdy spętani szmalcownicy zostali ogłuszeni, a mugol zabrany w bezpieczniejsze miejsce, by samotność Lucindy dobiegła ponurego końca. Czarownica nie miała pewnie okazji dobrze otrząsnąć się z pojedynku, a jej uszu dobiegło cichutkie kwilenie dobiegające od strony stojącego na brzegu opuszczonego budynku zamkniętej kawiarni.
Samotna dziewczynka siedziała skulona za drewnianą balustradą na zlodowaciałym tarasie niegdyś będącym pewnie miejscem spotkań i uciech. Mierzyła niespełna metr wzrostu i łypała na Lucindę olbrzymimi oczami ciemnymi jak u szopa. Pokryty śniegiem płaszcz miała krzywo zapięty, czapkę za dużą i śmiesznie nasuniętą na uszy wokół których kołysały się cienkie, czarne warkoczyki.
Dziewczynka łkała, kołysząc się z ramionami oplecionymi wokół kolan, gdy jednak zrozumiała, że została dostrzeżona, wstała szybko, zbiegła ze schodków i poślizgnęła się, wpadając w zaspę śniegu. Zebrała się równie prędko i podjęła desperacką próbę ucieczki, choć krótkie nogi i cienkie ubranie bezwzględnie to utrudniały.
Od razu podjęła się biegu w kierunku opuszczonych magazynów. Nie oglądała się za siebie, była przerażona.
- Odejdź stąd! Odejdź i nie wracaj!


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Kawiarnia nad jeziorem - Page 4 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kawiarnia nad jeziorem [odnośnik]15.02.22 7:47
Wszystko stanęło na głowie. Dawniej wszystkie nikczemne uczynki miały miejsce pod osłoną nocy, tam gdzie zwykli obywatele nie mieli wstępu, a sprawiedliwość nie mogła się przemknąć. Teraz istniało odgórne przyzwolenie na czynienie zła. Robienie ludziom krzywdy, okradnie ich z godności, a nawet pozbawianie życia. Ci, którzy chcieli to zatrzymać musieli skrywać się w cieniu, bo zła obecnie było wszędzie więcej niżeli dobra. Czasami się nad tym głowiła. Czy to zawsze tak było? Czy ludzie żyli sobie spokojnie całkowicie nieświadomi niebezpieczeństwa, które jest tuż za rogiem? Czy to może właśnie wojna obudziła w ludziach złowrogą naturę? Przechyliła szalę na stronę nikczemnych instynktów? Próżno było szukać odpowiedzi na to pytanie, tak naprawdę chyba nawet nie chciała wiedzieć. Ludzie zawsze byli dla niej ważni i nie chciała widzieć w nich tylko tego co złe. Wciąż pokładała nadzieje.
Kiedy trafili na szmalcowników ciągnących bez skrupułów mężczyznę po śniegu zrozumiała, że ta cała sytuacja bardzo ich bawi. Wyszli z szafy, w której ukrywali się całe życie. Napawali się tym, że mogą bez obaw o swoją wolność gnębić bezbronnych. Mina zdecydowanie im zrzedła gdy się okazało, że na swojej drodze trafili na nie tak całkowicie normalnych przechodniów. Chociaż starali się jakkolwiek bronić to finalnie Zakonnikom udało się odbić mężczyznę z rąk przemytników. To postawiło pod znakiem zapytania ich misje, ale doświadczenie nauczyło ją, że nie można zwlekać. Kolejnej okazji mogli nie mieć, a świtoklik w takim miejscu na pewno pomógłby wielu. Blondynka spojrzała na twórcę świstoklików ze zrozumieniem. Ktoś musiał zabrać mężczyznę do uzdrowiciela, ale porzucanie podjętych działań już teraz mijało się z celem. – Niech pan zabierze mężczyznę w bezpieczne miejsce – zaczęła przenosząc spojrzenie na człowieka dosłownie wyrwanego z rąk oprawców. – Ja sprawdzę magazyny, zabezpieczę to miejsce, a pan wróci by aktywować świstoklik. Nie traćmy czasu. – dodała i pewnym krokiem skierowała się w stronę opuszczonych magazynów.
Mężczyźni zdążyli już zniknąć, gdy do Lucindy dotarły odgłosy przeraźliwego łkania. Blondynka ostrożnie podeszła do gęstego krzaka, a jej kroki widocznie zaalarmowały skrywającą się tam dziewczynkę. – Spokojnie… - zaczęła, ale jej słowa zagłuszył podniesiony głos dziewczynki. Kiedy ta rzuciła się w stronę magazynów Lucinda zrobiła to samo. Dotarła do czarownicy tuż przed samym wejściem do magazynów i delikatnie chwyciła ją za rękę. – Cichutko, zwracasz na siebie uwagę. Spokojnie. Nie zrobię ci krzywdy, chce ci pomóc. – dodała kucając przed dziewczynką i spoglądając jej w oczy. – Skąd się tu wzięłaś? Jesteś tu sama? – umysł podpowiadał jej, że to może być pułapka, że dziewczynka może być przynętą. Nie potrafiła jednak czegoś takiego zignorować.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Kawiarnia nad jeziorem - Page 4 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Kawiarnia nad jeziorem [odnośnik]20.02.22 13:50
Pogoń Lucindy zdołała jedynie pogłębić okazywany przez dziewczynkę strach. Co kilka kroków zatrzymywała się i przeszukiwała śnieg gołymi, odmrożonymi dłońmi, jakby czegoś szukała, szybko jednak podejmowała bieg na nowo; zwłokę przypłaciła schwytaniem na moment przed dotarciem do schronienia, jej krótkie nogi nie dały rady ponieść jej wystarczająco szybko.
- Pro-oszę, idź sobie - poprosiła, smarcząc i przełykając łzy, gdy Lucinda schwytała ją za rękę. Przez moment wydawało się, że pozwoli czarodziejce zebrać wyjaśnienia, potem jednak pokrętnie schyliła się po grudę śniegu i cisnęła nią kobiecie w oczy.
Desperacki krok nie wystarczył, by wyrwać się z uścisku, była wszak znacznie mniejsza i słabsza.
- Nie jestem sama! - podniosła głos i ze złością ściągnęła brwi, idąc na przekór poleceniom nieznajomej. - Nie potrzebuję pomocy, mieszkam tutaj! Nie jestem sama, nie jestem sama, nie jestem sama... - powtarzała jak katarynka, najwyraźniej przekonana, że obecność Lucindy przyniesie jej i towarzyszom wyłącznie nieszczęście.
Tajemnica wyjaśniła się prędko, kiedy w progu wrót magazynu stanął niski, na oko siedmioletni chłopiec w kaszkiecie. Wysoko unosił ramię, w piąstce ściskał coś, co wyglądało na zwykły, ale spory szary kamień.
- Puść Storm bo będę rzucał - ostrzegł trzęsącym się głosem.
Za jego plecami pojawiły się trzy kolejne głowy zaniedbanych dzieci zapatrzonych w Lucindę wielkimi oczami. Opuszczony magazyn stał się widać ich prowizorycznym domem.
[bylobrzydkobedzieladnie]


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Kawiarnia nad jeziorem - Page 4 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kawiarnia nad jeziorem [odnośnik]16.03.22 7:49
Nie powinno już jej nic dziwić. W końcu każde wyjście z domu równało się szeregowi niezwykłych zdarzeń. Widząc wyłaniające się zza muru opuszczonych magazynów dzieci poczuła złość i niesprawiedliwość. Złość na system, na rodziców, którzy nie dopilnowali by dzieci znalazły odpowiednie schronienie, ale też na je same. Ona była po tej dobrej stronie. Mogła im pomóc, mogła je uratować, ale takich ludzi jak ona nie było w tej okolicy zbyt wiele. Wyłaniali się z kryjówki jeden po drugim zaniepokojeni tym co zaraz może się stać. Podziwiała odwagę tych małych wojowników, ale też nie potrafiła zrozumieć dlaczego jest w nich aż tak wiele roztropności. Na Merlina czy naprawdę dojdzie do tego, że dzieci przestaną być dziećmi?
Lucinda puściła drobną dłoń dziewczynki i podniosła się z kolan. Jej wzrok najpierw zatrzymał się na trzymanym w dłoni chłopca kamieniu. Po chwili jednak blondynka przeniosła wzrok na jego twarz. – Dobrze – zaczęła unosząc lekko ręce. – Możemy dalej się przepychać, nie musicie mi ufać, ale ludzi, którzy chcą was skrzywdzić jest w tej okolicy znacznie więcej niż tych, którzy chcą wam pomóc. – dodała opuszczając dłonie. – Skorzystajcie z okazji i zaufajcie osobie, która wie o czym mówi. – Lucinda nie byłaby dobrą matką. Nie znała wychowawczych sposobów radzenia sobie z młodzieżą. Ba! Skąd miałaby je znać? Jej głos chociaż łagodny pozbawiony był matczynego tonu. Mogłaby próbować ich uspokoić, mogłaby namawiać ich do tego by poszli razem z nią, ale to nie przyniosłoby rezultatów. Nie gdy do czynienia miała z grupą. Tego akurat była w stu procentach pewna. – Nazywam się Lucinda, może dojrzeliście moją twarz na plakatach, może widzieliście jak przed chwilą uratowaliśmy z rąk szmalcowników mugola, który prawdopodobnie tylko dzięki nam żyje. – tu przeniosła spojrzenie na małą dziewczynkę, która skryła się w krzakach tuż obok miejsca, w którym walczyli. – Bronicie swojego domu, ale to nie jest bezpieczne miejsce. Zastanówcie się nad tym, zróbcie naradę, a kiedy podejmiecie decyzje dajcie mi znać. Ja mam tu jeszcze coś do zrobienia. – nie wiedziała czy dobrze robi. Jej ton wskazywał na to, że chce ich traktować jak dorosłych. Nikt kto tyle przeszedł nie mógł mentalnie dłużej pozostawać dzieckiem. Z drugiej strony wiedziała, że ich tu nie zostawi. Nawet jeśli będzie zmuszona wezwać innych Zakonników i wyciągnąć ich stąd siłą.
Widząc konsternacje na twarzach dzieci Lucinda skierowała swoje kroki w stronę opuszczonych magazynów. Nie było sensu sprawdzać czy w okolicy znajdują się inni ludzie skoro i tak było ich tu tak wielu. Wyciągnęła za to różdżkę i rzuciła. – Carpiene – musiała sprawdzić czy aby na pewno jest to bezpieczne miejsce. Czy nie czeka ją tu żadna niespodzianka.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Kawiarnia nad jeziorem - Page 4 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Kawiarnia nad jeziorem [odnośnik]16.03.22 7:49
The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 92
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kawiarnia nad jeziorem - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kawiarnia nad jeziorem [odnośnik]07.04.22 21:03
Niełatwo było odgadnąć jakie dokładnie okropności stały się udziałem grupki sierot - wojna zbierała żniwo krwawe, nieprzewidywalne i zupełnie bestialskie. A jednak mała dziewczynka z czarnymi warkoczykami i wszyscy jej towarzysze mieli w sobie wciąż wystarczająco wiele człowieczeństwa i dziecięcej potrzeby bliskości, by solidaryzować ze sobą, chronić się wzajemnie i dzielić wszystko co wpadło im w ręce.
Z jakiegoś powodu dzieciom bezinteresowność przychodziła łatwiej.
- Dlaczego mamy ufać akurat tobie? - zapytał jeden z chłopców, obejmując się ramionami z mieszaniną nadziei i złości. Dziewczynka z warkoczykami opuściła wzrok na czubki swoich starych butów.
- To prawda, ratowali. Patrzyłam i pomogli - wybąkała niechętnie.
Ściśnięte blisko siebie dzieciaki ufały bardziej sobie niż nieznajomej, nie chciały stracić namiastki bezpieczeństwa jaką zapewniał im magazyn. Podążyli jednak śladami Lucindy, gdy ta wybrała się do środka, obserwowali ją w półmroku opuszczonego budynku, czekali.
- Dasz nam coś? - zapytała wreszcie niewinnie najmłodsza z dziewczynek. Starsze skarciły ją syczeniem, ale nerwowe dreptanie w miejscu i wyschnięte usta sugerowały długotrwały głód.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Kawiarnia nad jeziorem - Page 4 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kawiarnia nad jeziorem [odnośnik]11.04.22 11:01
Lucinda rozejrzała się po opuszczonych magazynach z nadzieją, że uda jej się dojrzeć jakieś niebezpieczeństwo. Wolała zmierzyć się z tym co na nią czeka niż da się zaskoczyć. Z zaskoczenia nigdy nie wychodziło przecież nic dobrego. Rzucone przez nią zaklęcie nic jednak nie wskazało i blondynka musiała zaufać swojej magii. Postanowiła skupić się na pierwszym zabezpieczeniu. Ciężko było jej na ten moment zebrać myśli. W końcu niedaleko niej znajdowała się grupka porzuconych dzieci. Może to było jednak zbyt duże słowo. Mogli stracić rodziców na wojnie, mogli się zgubić i nie odnaleźć już drogi do domu. Bez względu na to co ich spotkało, czarownica chciała im przede wszystkim pomóc. Pierwsze zabezpieczenie jakie wybrała, to strach na gremliny. Zdawała sobie sprawę jak upiorne potrafią być boginy. Jej bogin chyba już dawno zmienił postać i tak naprawdę teraz śmiała się w głos z tego, że wcześniej najbardziej bała się wampirów. Spotkało ją tak wiele, że elementy prozy życia były o wiele straszniejsze niż to co wydawało jej się być najbardziej przerażające. Lucinda wyobraziła sobie pułapkę, odnalazła w sobie magię, która miała ów pułapkę urzeczywistnić. Trwało to około dwudziestu minut, bo początkowo nie mogła się skupić na nakładanym zabezpieczeniu.
Kiedy udało jej się nałożyć jedną z pułapek wróciła do dzieci sprawdzić czy ich opór i waleczny zapęd trochę opadł. Słysząc pytanie czy jest w stanie im coś dać wzruszyła ramionami. – Nie noszę przy sobie jedzenia. – zaczęła, a w jej głosie pobrzmiewał smutek. Naprawdę chciała im coś dać. – Zabiorę was do miejsca, gdzie najecie się do syta, weźmiecie kąpiel, dostaniecie nowe ubrania i materac, na którym będziecie mogli się przespać. – dodała. Widząc na ich twarzach rozterkę wiedziała, że zburzyła ich mur. Chyba zdawali sobie sprawę z tego, że nie mają już wyjścia. Miejsce, które traktowali jak dom nie spełniało jego funkcji. Dom powinien być miejscem, gdzie każdy może czuć się bezpiecznie. Im to zostało już dawno odebrane. – Zabierzcie swoje rzeczy, ale nie bierzcie zbyt dużo. Poczekajcie później tutaj na mnie. – dodała i wróciła do pomieszczenia by skupić się na kolejnej pułapce. Musiała być wielozadaniowa. Czasami plan misji był jedynie kartką, która lądowała finalnie w kominku. Nikt nie mógł przewidzieć na co tak naprawdę przyjdzie im się natknąć.
Kolejne zabezpieczenie jakiego użyła to Lignumo. Często zdarzało jej się je nakładać. Miało według niej naprawdę wiele sensu. Nie chciała też sięgać po takie pułapki, które ciężko będzie zdjąć, albo takie, które nikogo nie przepuszczą. Ludzie mają wiedzieć, że te pułapki są, kiedy będą chcieli dostać się do świstoklika, ale mają też umieć się z nimi odnosić. To było dla niej najważniejsze.
Kiedy skończyła ponownie wróciła do dzieci gotowych już do drogi. Jeszcze nie wiedziała jak dotrą do Oazy, ale miała pewien pomysł. Oby nie skończył się niepowodzeniem.

z.t


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Kawiarnia nad jeziorem - Page 4 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Kawiarnia nad jeziorem
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach