Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Plac główny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime16.07.19 21:04

First topic message reminder :

Plac główny

Główny plac Doliny Godryka to sporych rozmiarów, prostokątny, brukowany dziedziniec, na którym zbiega się większość ulic przebiegających przez wioskę. Położony w samym centrum zabudowań, przylega bezpośrednio do jedynego odwiedzanego kościoła, odgrodzonego szpalerem drzew cmentarza, poczty (również sowiej, ukrytej sprytnie za zaczarowaną witryną z widokówkami), ratusza i magicznego pubu Pod Rozbrykanym Hipogryfem.
Na samym środku placu znajduje się – wzniesiony stosunkowo niedawno – kamienny pomnik ofiar wojny, stojący w samym środku imponującej, okrągłej fontanny. Mimo upływu czasu, tuż pod pomnikiem wciąż można znaleźć składane regularnie kwiaty i zamknięte w kolorowych lampionach świece, po zmroku oświetlające cały plac ciepłym blaskiem. Naprzeciwko fontanny znajdują się wygodne, drewniane ławeczki z żeliwnymi okuciami; jeżeli na którejś z nich usiądzie czarodziej, pomnik zmienia się w statuę mężczyzny w gwieździstej pelerynie, z długą brodą i charakterystycznymi okularami-połówkami. Albus Dumbledore stoi dumnie wyprostowany, z różdżką wyciągniętą ku górze, z której do fontanny spływa mgiełka rozproszonej wody.
Na dnie fontanny błyszczą monety, które wrzucają tam zarówno mieszkańcy, jak i nieliczni turyści, wiedzeni starym przesądem, że niewielka ofiara zapewnia szczęście i ochronę bliskich przed chorobami; co ciekawe, pod powierzchnią wody można znaleźć zarówno mugolskie pięćdziesięciopensówki, jak i czarodziejskie knuty.



Sylwester w Dolinie Godryka

Dolina Godryka zmieniła się tego wieczoru nie do poznania: już od wejścia na teren zabawy, to jest od łukowatego przejścia na Moście Godryka, uczestników witało morze unoszących się w mroźnym powietrzu świateł, wskazujących najkrótszą drogę do przygotowanych przez organizatorów atrakcji. Przestrzeń wypełniała skoczna muzyka, dobiegająca z głównej sceny kilka ulic dalej, ale dzięki opracowanym przez Czarodziejską Rozgłośnię Radiową zaklęciom – doskonale słyszalna. Tuż za kamiennym mostem można było dostrzec pracowników Rozgłośni, noszących na piersi plakietki ze złotym logiem; stojący przy rozstawionym przy głównej drodze stanowisku, witali wszystkich nowo przybyłych czarodziejów i zachęcali do kierowania się ku głównej scenie, gdzie wkrótce Sylwester miał oficjalnie się rozpocząć. Każdy, kto tylko wyraził taką chęć, otrzymał zaczarowaną kopię mapy Doliny Godryka, z zaznaczonymi wszystkimi miejscami, w których odbywać miały się atrakcje: pojawiające się i znikające u dołu pergaminu napisy informowały, jaka aktualnie była pogoda (minut pięć stopni Celsjusza, niebo czyste, widoczność gwiazd: doskonała), kto występował w danej chwili na scenie oraz jaka zabawa miała wkrótce się odbyć. Przy wejściu można było kupić też los, uprawniający do wzięcia udziału w sylwestrowej loterii – wystarczyło wrzucić dowolną kwotę do stojącego na podwyższeniu słoika (obłożonego zaklęciami zabezpieczającymi przed kradzieżą) i zgłosić się do jednego z pracowników Czarodziejskiej Rozgłośni, którzy z reguły nie sprawdzali, czy opłata rzeczywiście została uiszczona, zwyczajnie wręczając uczestnikom plakietki, na których – po przypięciu do szaty – pojawiały się srebrne cyfry oznaczające numer losu.

Chociaż Dolina Godryka nie należała do miejsc wyłącznie magicznych, na czas sylwestrowej zabawy została zabezpieczona tak, by czarodziejom nie groziło przypadkowe napotkanie mugola: cały teren obłożono zaklęciami ochronnymi, zniechęcającymi mieszkających w okolicy niemagicznych do spacerów w pobliżu zajętych przez Czarodziejską Rozgłośnię Radiową rejonów. Większość z nich bawiła się zresztą na festynie mającym miejsce w sąsiedniej wiosce – ci, którzy zostali w domach, w magiczny sposób nie czuli tej nocy potrzeby opuszczania bezpiecznych czterech ścian. Magia, podsycona radością z zażegnania ryzyka padnięcia ofiarą anomalii, widoczna była więc wszędzie: na ulice szczególnie licznie wylęgły uwolnione od niestabilnej energii dzieci, ścigając się ze sobą na małych miotełkach, wzdłuż ścieżek unosiły się tace z kieliszkami szampana, a od czasu do czasu ktoś odważył się nawet na wystrzelenie w powietrze snopu kolorowych iskier (choć ci ostatni byli najczęściej zaczepiani przez pilnujących porządku funkcjonariuszy Magicznej Policji i instruowani, by ze względu na wciąż niespokojne nastroje, w czasie trwania zabawy nie wyciągali różdżki bez wyraźnej potrzeby).

Fantomowe echo trwającej wojny było w zimowym powietrzu słyszalne – ale ciszej, niż mogłoby się wydawać, biorąc pod uwagę niedawne ataki na ulicy Pokątnej; być może częściowo zagłuszał je alkohol, a w większej mierze: poczucie wspólnoty płynące z gromadzenia się w jednym miejscu i w jednym celu, bijące od zarumienionych czarodziejów i czarownic, którzy tuż po zapadnięciu zmroku zaczęli zbierać się pod sceną, szczelnie zapełniając główny plac w Dolinie Godryka, ale ostrożnie omijając stojącą na środku fontannę, wokół której płonęły znicze i leżały kwiaty, złożone tam ku pamięci ofiar ostatnich miesięcy. Ponad schowanymi pod czapkami głowami unosił się śmiech, cichnący stopniowo, gdy ucichła też dobiegająca ze sceny muzyka, a ciemnoskóra czarownica w połyskującej błękitem sukni i owinięta puszystym szalem, zrobiła kilka kroków do przodu, w dłoni trzymając zaczarowany mikrofon. Ci, którzy choć odrobinę orientowali się w czarodziejskiej scenie muzycznej, bez problemu mogli rozpoznać w niej sławną Celestynę Warbeck, choć mogła wyglądać odrobinę nie na miejscu ze względu na brak towarzyszącego jej zazwyczaj chóru szyszymor (mówiono, że w tym roku zrezygnowano ze sprowadzenia ich do Doliny Godryka ze względów bezpieczeństwa). Za jej plecami, przy instrumentach muzycznych, znajdowali się jednak członkowie zyskujących ostatnio na popularności Fatalnych Jędz, którzy – według rozpiski na rozdawanym przez organizatorów planie imprezy – mieli towarzyszyć dzisiaj ulubionej wokalistce. – Witajcie! – odezwała się Celestyna, a jej donośny, czysty głos potoczył się wyraźnie po całym placu, niepodzielnie ściągając na siebie uwagę wszystkich. – To wspaniały zaszczyt móc powitać was tutaj dzisiaj w imieniu Czarodziejskiej Rozgłośni Radiowej – i jeszcze większa radość, że dzięki ich wysiłkom, mogliśmy wszyscy zgromadzić się tutaj, w Dolinie Godryka, żeby wspólnie przywitać Nowy Rok. Na razie wstrzymam się jeszcze, że złożeniem wam wszystkim najlepszych życzeń, bo od północy wciąż dzieli nas kilka godzin wspaniałej zabawy, organizatorzy poprosili mnie jednak, żeby przekazać wam kilka informacji. – Czarownica uśmiechnęła się promiennie, na moment zerkając gdzieś za siebie – na kogoś, kto dla reszty pozostawał niewidoczny. – Po pierwsze, jak zapewne już wiecie, kilka dni temu naszym światem wstrząsnęła kolejna tragedia: niemal doszczętnie zostały zniszczone dwa lokale na ulicy Pokątnej, Słodka Próżność i lodziarnia rodziny Fortescue. W trakcie wybuchów i pożaru ucierpieli też mieszkańcy okolicznych kamienic. W czasach takich, jak te, szczególnie ważne jest, byśmy mierzyli się z takimi wydarzeniami razem – dlatego Czarodziejska Rozgłośnia Radiowa postanowiła, że wszystkie pieniądze zarobione w trakcie tegorocznego Sylwestra zostaną przekazane poszkodowanym, by mogli oni rozpocząć Nowy Rok od odbudowy tego, co zostało zniszczone. Część z was zakupiła już losy, które biorą udział w zorganizowanej przez rozgłośnię loterii, ale swoje wsparcie możecie też okazać na inne sposoby: pod sceną stoi szklana kula, do której – za symboliczną opłatą – możecie wrzucać dedykacje, które my oraz występujący na zmianę z nami Rick Charlie i Jego Zmiatacze, będziemy odczytywać stąd, z głównej sceny. Czarodziejscy wytwórcy słodyczy i alkoholi, którzy rozstawili w części bufetowej swoje stanowiska, również obiecali cały dochód ze sprzedaży przeznaczyć na cele zbiórki, a na parkiecie będziecie mogli zauważyć skrzaty domowe, skrupulatnie liczące każdy odtańczony przez was taniec – bo za każdy Czarodziejska Rozgłośnia Radiowa obiecała zapłacić jeden galeon. – Celestyna przerwała na chwilę, pozwalając jej słowom wybrzmieć; wśród zgromadzonych na placu rozległy się brawa i pojedyncze okrzyki, zaraz potem zapadła cisza. – Jeśli chodzi o przygotowane atrakcje: za chwilę przy trakcie kolejowym rozpocznie się noworoczne poszukiwanie skarbu – śmiałków, którzy chcieliby się sprawdzić w doli poszukiwaczy, zapraszamy już do zbierania się na miejscu. Później na lodowisku tradycyjnie odbędzie się wyścig na łyżwach, zachowajcie więc trochę sił, żeby bez trudu dotrzeć do mety! A o północy zapraszam was wszystkich z powrotem tutaj, pod scenę, gdzie wyłonimy zwycięzców loterii, napijemy się wspólnie szampana i powitamy wspólnie nowy, wolny od anomalii rok, który – wierzę w to z całego serca – przyniesie nam mniej smutków i więcej radości. – Uśmiechnęła się, po chwili jednak poważniejąc. – Jeszcze zanim zaczniemy wszyscy zabawę, chciałabym poprosić, byśmy uczcili minutą ciszy pamięć wszystkich naszych bliskich i przyjaciół poległych w tym roku: w pożarze Ministerstwie Magii, w szaleństwie anomalii, w brutalnych atakach – dodała i umilkła, opuszczając lekko głowę – a na całym Placu Głównym rzeczywiście zapadło milczenie, przerywane jedynie szumem wody z zaczarowanej fontanny. Początkowo nikt się nie poruszał, po chwili jednak jedna z czarownic stojących z przodu uniosła dłoń, dzierżącą wyciągniętą ku górze różdżkę, na końcu której tliło się światło; w jej ślady poszło kilku następnych czarodziejów, a później niemal wszyscy, jeden po drugim, unosili w górę różdżki, upamiętniając w ten sposób tych, których nie było już między nimi. – Dziękuję – odezwała się Celestyna po jakimś czasie, gdy światła już pogasły, a cisza – trwająca znacznie dłużej niż minutę – nieco się przerzedziła. – Wybaczcie mi tę przedłużającą się przemowę, wydaje mi się jednak, że przekazałam wam już wszystko, o co prosili mnie drodzy przyjaciele z Czarodziejskiej Rozgłośni – nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć wam szampańskiej zabawy. A ponieważ nikt jeszcze nie przekazał nam żadnej dedykacji, pozwolę sobie pierwszą piosenkę zadedykować sama: dla was wszystkich, którzy zgromadziliście się tutaj, żeby pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują. – Celestyna Warbeck zakończyła swoją przemowę, po czym zrobiła kilka kroków do tyłu, a po placu potoczyły się pierwsze nuty jej najnowszego utworu: Czarującego Nowego Roku.


Muzyczne dedykacje
Trudno wyobrazić sobie dobrą zabawę bez dobrej muzyki, tegoroczne świętowanie Nowego Roku uświetniają więc występy najbardziej znanych i lubianych gwiazd czarodziejskiej sceny muzycznej: Ricka Charliego i Jego Zmiataczy oraz Celestyny Warbeck, której wyjątkowo zamiast chóru szyszymor towarzyszy debiutujący zespół Fatalne Jędze. Chociaż artyści występują na głównym placu, teren zabawy został tak zaczarowany, by muzyka była doskonale słyszalna dla wszystkich uczestników. A ponieważ Sylwester w Dolinie Godryka jest w tym roku połączony ze zbiórką pieniędzy, tuż pod sceną znalazło się miejsce dla szklanej kuli, do której za niewielką opłatą jednego sykla można anonimowo wrzucić krótką notkę z dedykacją lub życzeniami; raz na jakiś czas wszystkie listy są zabierane przez latające wokół placu elfy i odczytywane przez występujących muzyków.

Aby zadedykować komuś piosenkę, należy napisać post w tym temacie, a następnie przesłać treść dedykacji wraz z tytułem wybranego utworu na konto Mistrza Gry. Dedykacje obraźliwe i wulgarne nie będą odczytane ani opublikowane, a zirytowane elfy na pewno znajdą sposób na ukaranie autora takiej notki.

Rick Charlie i Jego Zmiatacze

1. Zmiatajcie na parkiet - lekka, rock'n'rollowa piosenka, w której wokalista nawołuje wszystkich do wspólnej zabawy, a panów - do poproszenia pań do tańca.
2. Uciekasz mi jak znicz - utwór, którego bohaterem jest zakochany czarodziej, zwodzony w nieskończoność przez wodzącą go za nos czarownicę; prosty i żartobliwy.
3. No już, nie bądź hipogryfem - skoczna piosenka, w której wokalista przeprasza odbiorcę za coś, co zrobił i przekonuje, by już się na niego nie gniewał.
4. Szalone czary-mary - utwór upamiętniający pojawienie się nad Wielką Brytanią anomalii; pozornie zabawny i skupiający się na tych bardziej trywialnych skutkach niestabilnej magii, kończy się raczej smutną puentą i oddaje hołd czarodziejom poległym w trakcie ponurych miesięcy.
5. To właśnie ta noc - romantyczna piosenka o czarodzieju wyznającym czarownicy swoje uczucia; o spokojnym rytmie, idealna do wolnych tańców.
6. Hej, Freddie, gdzie jesteś? - utwór napisany na cześć jednego z członków zespołu, który zaginął w trakcie majowego wybuchu magii i nie został nigdy odnaleziony; słowa zachęcają do nietracenia nadziei i niosą otuchę wszystkim czekającym na powrót swoich bliskich.
7. Wypędzić ghula - żartobliwa piosenka, opowiadająca o nieudanych próbach wypędzenia ze strychu rozrabiającego ghula. Z pozoru nieszkodliwa, przez niektórych jest uważana za polityczną i prześmiewczą - a tytułowy ghul za metaforę urzędującego obecnie Ministra Magii.
8. Nox Maxima - utwór rozpoczyna się słowami tytułowego zaklęcia - i wraz z rozbrzmieniem pierwszych nut, wszystkie światła rzeczywiście gasną, pogrążając słuchaczy w półmroku. Melancholijna, smutna piosenka o utracie.
9. Płachta na byka - jeden z najnowszych utworów zespołu, nawołujący do tego, by nie poddawać się codzienności i walczyć do samego końca. Chociaż autor słów piosenki zarzeka się, że nie ma ona nic wspólnego z polityką, to wśród fanów krąży popularna teoria, że tytułowy byk odnosi się do formy, jaką przyjmuje patronus Harolda Longbottoma, a sam utwór powstał na cześć wygnanego Ministra.
10. Czy mogę panią prosić? - lekka i wesoła piosenka, której bohater opowiada o swoich rozterkach związanych z przezwyciężeniem nieśmiałości i poproszeniem do tańca wybranki, do której od dawna wzdycha.

Celestyna Warbeck i Fatalne Jędze

11. Kociołek pełen gorącej miłości - jedna z najbardziej znanych piosenek Celestyny; jazzowy utwór, w którym czarownica wyznaje swoje uczucia ukochanemu, namawiając go, by nie odrzucał jej miłości.
12. Wyczarowałeś ze mnie serce - utwór jazzowy, który przez ostatnie tygodnie znacznie zyskał na popularności, głównie dzięki Czarodziejskiej Rozgłośni Radiowej. Smutna piosenka o złamanym sercu.
13. Łuna na niebie - przejmujący utwór upamiętniający noc, podczas której spłonęło Ministerstwo Magii i oddający cześć ofiarom; piosenka napisana przez Fatalne Jędze, a śpiewana przez Celestynę; melodyjna i powolna.
14. Silencio - rockowy utwór Fatalnych Jędz, traktujący o odwadze i brawurze, a także nawołujący do tego, by nie dać się uciszyć żadnej cenzurze. Jego odtwarzanie zostało zabronione przez Ministerstwo Magii.
15. Zjednoczeni - utwór początkowo uznawany za poświęcony Zjednoczonym z Puddlemere, w rzeczywistości opowiada o potrzebie pomagania sobie wzajemnie i wspólnego stawienia czoła niebezpieczeństwom. Klasyczny z rockową nutą, powstał jako efekt kolaboracji Celestyny Warbeck i Fatalnych Jędz.
16. Za aurorem wiedźmy sznurem - żartobliwa jazzowa piosenka o czarownicy po uszy zakochanej w aurorze, który okazuje się jednak zbyt zajęty ratowaniem świata, żeby zwrócić na nią uwagę.
17. Podarowałeś mi psidwaka - dodający otuchy utwór o prawdziwej przyjaźni, którego słowa przyjmują formę listu do dawno niewidzianego przyjaciela.
18. Wyklęłam cię z pamięci - energiczny, rockowy utwór o rozstaniu, którego bohaterką jest wściekła czarownica, wytykająca byłemu ukochanemu wszystkie krzywdy, które jej sprawił. Został brutalnie skrytykowany przez część krytyków, przy czym wszyscy autorzy negatywnych opinii okazali się mężczyznami.
19. Czarującego Nowego Roku - jazzowa piosenka stworzona specjalnie na okazję wspólnego świętowania Sylwestra; lekka, stroniąca od wojennych tematów, skupiająca się głównie na noworocznych życzeniach, skierowanych bezpośrednio do słuchaczy.
20. Pierścionek ze spadającą gwiazdą - romantyczny, jazzowy utwór o czarodzieju wyznającym swoje uczucie ukochanej i padającym na kolana, by poprosić ją o rękę; często wykorzystywany jako tło dla zaplanowanych wcześniej oświadczyn oraz tradycyjnie grany na weselach.

Powitanie Nowego Roku
Chociaż organizatorzy zapewniają, że uczestnicy będą mogli bawić się aż do białego rana, to głównym punktem zabawy sylwestrowej ma być jej oficjalny finał, mający miejsce - rzecz jasna - równo o północy; to właśnie wtedy na głównej scenie rozstrzygnięta zostanie noworoczna loteria. Czarodziejska Rozgłośnia Radiowa zapowiedziała też specjalny pokaz fajerwerków, który będzie można oglądać przy kieliszku wyśmienitego szampana.

Finał zabawy rozpocznie się postem Mistrza Gry po zakończeniu wszystkich poprzednich atrakcji.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Smoczy łowca w Peak District
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35*
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime17.09.19 16:38

Powietrze było rześkie, chłodne, przyjemne. Lekkim krokiem przeciąłem Dolinę Godryka wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu Lily. Coraz mniejsze kręgi zaczynałem zataczać wokół głównego placu oraz namiotu wiedząc, że w tej okolicy mieliśmy się w razie co szukać. Nie denerwowałem się tym, że te szły mi tak średnio na jeża. Było w końcu wokół trochę ludzi, a i przecież miałem świadomość, że być może korzystała w gronie przyjaciół z jakiejś spokojniejszej atrakcji wieczora. Atmosfera zabawy była sielankowa. Nie przeszło mi nawet przez myśl, że mogłoby to w jednej chwili pójść się jebać. Ze spokojem otrzepałem wierzch szaty z osiadłego na materiale śniegu miałem już wchodzić do namiotu, kiedy jednak postanowiłem się zatrzymać w wejściu. Uśmiechnąłem się szeroko pod nosem do samego siebie by drugiej chwili momentalnie obrócić się na pięcie. Przyszedł mi do głowy bowiem bardzo genialny pomysł. Przecież z okazji tego całego sylwestra oraz zbiórki miałem wepchnięte do rąk doskonałe narzędzie mogące pomóc nam się nawzajem odnaleźć i to do tego w najlepszym możliwym stylu! Nie tracąc czasu pomaszerowałem w stronę głównego placu. Gibko przelewałem się przez ściśnięty wesoły tłum doglądając w nim kilka znajomych twarzy. Części posłałem zawadiacki uśmiech, części udało mi się nawet uścisnąć dłoń życząc szczęśliwego Nowego Roku. Ostatecznie udało mi się również dopchać do szklanej kuli tylko chwila, chwila... po kolei, gdzie tu te narzędzia do popełniania notek. Rozglądałem się dokoła w zdezorientowaniu przyciągając uwagę jednego z wolontariuszy, który szybko wziął mnie pod skrzydła. Nim złapałem pióro chuchnąłem w skostniałe zimnem palce. Przestroga o tym, że wulgarne dedykacje wygłaszane nie będą sprawiła, że tylko takie zaczęły mi się mnożyć w głowie. Ja pierdolę. Zamknąłem oczy na dłużej starając przyhamować galopujące myśli jakimiś wizjami niewinnych obrazków. Nie wiem, przykładowo kota który wepchnął głowę w buta, utknął i pokracznie chodzi tyłem lub dzieciaka niesięgającego lady, lecz wykłócającego się na wzór ojca o piwo z kelnerką. Czując, że osiągnąłem chyba odpowiedni poziom tolerancji myśli wyskrobałem notkę i po uiszczeniu sykla oraz zdaniu tejże zadowolony z siebie podążyłem w stronę bufetu.

|zt -> tam[bylobrzydkobedzieladnie]




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?



Ostatnio zmieniony przez Matthew Bott dnia 19.09.19 3:32, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Gabriel Tonks
Gabriel Tonks

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t6145-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t6193-gabrysiowe-listy https://www.morsmordre.net/t6192-ja-nie-mam-recepty-na-szczescie https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t6795-skrytka-bankowa-nr-1529 https://www.morsmordre.net/t6194-gabriel-tonks
Zawód : kolekcjonuję czarnoksiężników jak karty z czekoladowych żab
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Better not to breathe
than to breathe a lie
OPCM : 23
UROKI : 10
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime18.09.19 13:42

Tonks naprawdę nie chciał wnikać w przeszłość Benjamina, ich znajomość zaczęła się w momencie, w którym ramię w ramię przekroczyli granicę oddzielającą resztę świata od ulicy Śmiertelnego Nokturna. W momencie, w którym przechylili pierwsze, klejące szklanice wypełnione wątpliwej jakości whiskey. Przeszłość należało zostawić za sobą i pozostawić ją historykom. - Nie ma problemu, wiem o czym mówisz - Gabriel nie był osobą, która chowała w sobie urazę, raczej w dosyć samokrytyczny podchodził do własnej osoby. Gorzej było co prawda ze sprawami emocjonalnymi bo prawda była taka, że pod tym względem Tonks był beznadziejnym przypadkiem jeżeli chodzi oto i jak nikomu innemu przydałaby mu się profesjonalna porada sercowa. I żeby ktoś otworzył mu oczy na coś co jest oczywiste - nawet w czasie wojny ludzie potrzebują miłości, nawet jeżeli mogłoby wydawać się inaczej i osoby podobne do Gabriela mogłyby sądzić, że to najgorszy moment na przywiązywanie się do drugiego człowieka bo przecież są rzeczy ważniejsze niż miłość. A skoro Benjamin przywołał ten temat... - Nie wątpię - tu zrobił coś ala dramatyczna pauza - tym bardziej martwi mnie to, że nie chce ze mną o niczym rozmawiać - naprawdę tego nie rozumiał. Przecież Ben też był gwardzistą, a nie zauważył aby on i Hanka oddalili się od siebie. A to właśnie stało się z Gabrielem i Justine, z dwójką która kiedyś dogadywała się bez używania słów. Nigdy nie śmiał podważać siły, jaką jego siostra miała w sobie, ale nie oznaczało to, że musiała starać się o tytuł męczennicy roku, samotnie niosąc ciężar tegorocznych wydarzeń. - Nie mógłbym zgodzić się bardziej - ten rok był katastrofalny w skutkach dla rodziny Tonks, która kiedyś mogła być książkowym przykładem zgranej, kochającej się rodziny. Teraz? W niczym nie przypominali siebie sprzed kilku lat, a przynajmniej takie wrażenie miał Gabriel. Spojrzał nieufnie w kieliszek, który miał w dłoni. Zerknął też na Benjamina. Po czym wzruszył ramionami i opróżnił wąskie naczynia. Ledwie zdążył osuszyć szkło, usłyszał komentarz Wrighta. Spojrzał na nie wymownie. - I dopiero teraz mi to mówisz? - i chociaż mogło się wydawać, że był to rodzaj pretensji to Tonks był raczej rozbawiony bo przecież był czas na zabawę i chwilę zapomnienia. Cóż, nowy rok to idealny moment na to, aby znaleźć swojego mentora. Benjaminie, właśnie zyskałeś swego padawana. Westchnął ciężko, również zarzucając ciężką łapę na ramiona Bena. - Problem w tym, że jeszcze się taka nie pojawiła co by w ogóle o tym pomyślała - powiedział i znowu westchnął żałośnie. - Mam nadzieję, że u ciebie się lepiej układa, przyjacielu - dodał trochę poufale, pozwalając sobie mianować Bena dzisiejszego wieczoru tym zaszczytnym tytułem. Tak to wyglądało, na horyzoncie nie pojawiła się jeszcze żadna potencjalna pani Tonks, a jeżeli nawet to chyba Gabriel po mistrzowsku to wszystko psuł. Zatem ruszyli przez tłum świętujących czarodziejów, niczym dwa brodate wielkoludy, górując nad większością zebranych biesiadników.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime18.09.19 13:42

The member 'Gabriel Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 3


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
Benjamin Wright

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : 45
UROKI : 35
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 3 2548bf6970f74d0d9594e17b72bc2037

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime19.09.19 9:48

Benjamin westchnął jeszcze ciężej, gdy Gabriel podzielił się z nim tożsamym ciężarem dotyczącym rozmów z siostrą. Pozornie faktycznie mogło wydawać się, że on i Hannah dogadują się doskonale, ale ostatnie zawirowania uczuciowe oraz różnice w światopoglądzie mocno wstrząsnęły wspólnym, rodzinnym gruntem. Nie doszło do rozerwania kontynentu Wrightów, ale trzęsienie ziemi było na tyle mocne, by powywracać kilka nietkniętych świątyń siostrzanej miłości. Zawiódł ją - a ona, taką a nie inną reakcją na przedstawienie Percivala, jego. Nie, żeby chował urazę, kochał ją dalej tak samo mocno, lecz nie lubił skomplikowanych sytuacji, zwłaszcza tak niewygodnych dla obydwojga. - Ale próbowałeś na nią jakoś naciskać? Wiesz...zgłębić kobiecą psychikę? - spytał, szczerze zainteresowany potencjalną odpowiedzią. Gdyby Gabriel odkrył sposób na porozumienie z najbliższą kobiecą krewną, chętnie wzorowałby się na odkryciach aurora, próbując przełożyć je na wrightowski grunt. Hannah i Justine miały właściwie sporo wspólnego, chociażby...obydwie były czarownicami - co według Bena stanowiło główną cechę charakterystyczną - oraz utraciły cenny element własnego ciała. Mógł wpaść na to wcześniej, sugerując siostrze konsultację z bardziej doświadczoną w tymczasowym kalectwie koleżanką; trudno, przepadło. - Tonks zawsze wydawała mi się bardzo do pogadania. Normalnie jak z kumplem - dodał w zastanowieniu, zezując na zadumanego brodacza o jaśniejszym niż on włosiu. - Jakbyś znalazł jakiś sprawdzony sposób na dotarcie do kapryśnej i zbyt dumnej panny, to daj znać - podsumował trochę ponuro, powracając wspomnieniami do żywego obrazu obruszonej Hannah, wychodzącej szybko z drewnianej chatki. Tamto spotkanie bolało go do dziś, ale zamierzał utopić w alkoholu wszelkie smutki, dając się porwać zabawie.
Oraz miłosnej edukacji. Wright poprawił zawadiacko futrzaną czapę, z powagą kiwając głową. - Wcześniej byłeś za młody na takie rady, dopiero niedawno ci ta bródka Merlinia urosła - poczochrał wspomnianą brodę blondyna. Wcale nie dzieliła ich szalona różnica wieku, ale Ben lubił uchodzić za tego dojrzalszego, rozsądniejszego i szalenie doświadczonego. - Jak to nie? Jesteś w kwiecie wieku a według pewnych standardów to z ciebie już stary kawaler...No i za aurorem panny długim torem! - przywołał jowialnie przysłowie, w którym tkwiło nie ziarno, ale cały chleb prawdy. Heroiczni obrońcy dobra cieszyli się wielkim zainteresowaniem ze strony czarownic, Bena zdziwiła więc romantyczna posucha, na którą skarżył się kompan sylwestrowego wieczoru. - Ale mów, jaki masz gust, to zaraz ci jakąś wesołą dzierlatkę znajdziemy. Nie musimy wszak spędzać ze sobą całej nocy, jeśli wiesz co mam na myśli - dodał poufale, również wspierając się na szerokich barkach Tonksa. - U mnie wszystko dobrze, jest taka jedna... - odkaszlnął w wolną dłoń, czując, że stąpają po cienkim gruncie. - Kiedyś byliśmy razem, ale żeśmy się rozeszli, a teraz znowu coś z tego jest - eufemistycznie i krótko opisał dzieje swej pierwszej poważnej miłości, mając nadzieję, że Gabriel nie będzie dociekał szczegółów. Na razie jednak pociągnął go w bok, bo wśród wesołego tłumu ujrzał stanowisko z rozgrzewającymi napojami. Pachniało goździkami i cynamonem; grzane piwo nie było ognistą, ale i tak było lepsze od szampana - choć ten wprawił Bena w doskonały nastrój.




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime20.09.19 19:09

| Poszukiwanie skarbu

Niestety wyglądało na to, że wytypowali miejsce źle. Charlie zdała się na znajomość Doliny Godryka Cedrica, dlatego podążyła za nim. Jej też się wydawało, że Fontanna Życia może pasować do opisu, że to jest właśnie to, czego szukali, tym bardziej że byli tu też Sue i Joseph, ale oni mogli otrzymać inne zadanie, więc ich obecność nie musiała o niczym świadczyć.
Ale poza kręgiem kamiennym, za który można było uznać fontannę, nie było tu innych elementów zagadki, żadnych zielennych łuków, pod którymi można by usiąść, ani żadnego czarodzieja stojącego w deszczu.
- Co, jeśli to nie tu? – odezwała się do towarzysza, uważnie rozglądając się po otoczeniu. I wtedy przypomniała sobie o innym miejscu. – Że też o tym nie pomyślałam! Ale wydawało mi się to zbyt oczywiste i myślałam, że zagadka będzie nas kierować z dala od głównego placu, w mniej oczywiste miejsca... – głośno myślała; rzeczywiście na głównym placu też była fontanna, zwieńczona rzeźbą Dumbledore’a w gwieździstym płaszczu, a w pobliżu były ławki, na których można było usiąść. Jednak Charlie była pewna, że zagadki miały ich kierować w inne miejsca, że na placu głównym, gdzie wciąż bawili się ludzie, nie czekało żadne zadanie. Ale może jednak? Cóż, tutaj bez wątpienia nic na nich nie czekało i jeśli chcieli zdążyć, musieli szybko zawrócić i niemal biegiem podążyć ku głównemu placowi.
Gdyby wiedziała, że wszyscy oprócz nich, dwójki byłych Krukonów, odgadli swoje zagadki i tylko im sprawiło to problem, poczułaby wielki wstyd. W końcu zawsze mogła być dumna ze swojej inteligencji i wiedzy, którymi rekompensowała sobie brak innych przymiotów, takich jak odwaga czy siła. Czy to, że nie znała wioski i zaufała komuś, kto w niej dorastał, stanowiło usprawiedliwienie dla popełnienia takiej gafy?
Niemniej jednak wrócili do głównego placu, gdzie skierowali się ku fontannie, która z daleka wyglądała jakby przedstawiała mugolski pomnik. Jednak kiedy usiedli na jednej z ławeczek na przeciwko, pomnik zmienił się w rzeźbę mężczyzny, w której można było rozpoznać Albusa Dumbledore’a w pelerynie z gwiazdami i z uniesioną różdżką, z której tryskała woda, przywodząc na myśl deszcz.
- Jeśli to nie to, to ja już naprawdę nie wiem – westchnęła. – Ciekawe, czy zdążyliśmy na czas?
Miała nadzieję, że tak, że przez pójście w złe miejsce nie przegapili swojej szansy na rozwiązanie zadania, jakiekolwiek miało ono być.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Cedric Dearborn
Cedric Dearborn

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Zawód : auror
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec

chcesz zabić i zniszczyć,
zniewolić nienawiść

ja też
OPCM : 20
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 3 Ebde439cada73dc1df7fe2255fd11bf1

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime20.09.19 21:16

Poszukiwanie skarbu.

Pora była już późna, ale spacer w zimny, grudniowy wieczór działał na mnie orzeźwiająco. Sylwestrowa zabawa dopiero się rozpoczynała. Niczyje powieki nie były jeszcze ciężkie od senności. Wszędzie rozbrzmiewała muzyka i rozmowy. Cieszyłem się, że widzę wśród swoich sąsiadów i innych gości, którzy zawitali do Doliny Godryka tego wieczoru szczere uśmiechy. Przynajmniej na chwilę. Ostatnie miesiąca, a nawet lata, ciężko nas wszystkich doświadczały. Nieliczne momenty zabawy i towarzyszącej jej wesołości były na wagę złota. Kroczyłem wybrukowaną dróżką przez Dolinę Godryka, prowadząc pannę Leighton ku Fontannie Życie, z którą wiązała się pewna legenda. Spojrzałem w bok, gdzie majaczyły sylwetki czarodzieja i czarownicy. Oprócz nic nie dostrzegłem jednak nic, co wyglądałoby jak klucz do skrzyni. Zamyśliłem się chwilę, gdy alchemiczka poddawała w wątpliwość mój wybór. Być może rzeczywiście nie był on trafny. Czyżbyśmy potraktowali kilka wersów napisanych wierszem zbyt dosłownie? Musiałem zgodzić się z tym, że nie mieliśmy czego tu szukać.
Uwaga panny Charlene o placu głównym wzbudziła moje zainteresowanie. Oczywiście, pomnik Albusa Dumbledore'a, pasował do opisu, nie sądziłem jedynie, że klucz może zostać ukryty w tak zatłoczonym miejscu, gdzie goście i mieszkańcy Doliny Godryka oddawali się sylwestrowej zabawie. Odpowiedziałem kobiecie kiwnięciem głowy i zawróciliśmy, wybraliśmy inną drogę i skierowaliśmy się ku wspomnianemu przez pannę Leighton placowi, gdzie wzniesiono pomnik jednego z najpotężniejszych czarodziejów. Wznosił różdżkę ku gwiazdom, a tryskająca z jej końca mgiełka rozproszonej wody rzeczywiście mogła być wspomnianym deszczem. Można było również usiąść na jednej z ławeczek naprzeciwko licznych, złożonych przez rzeźbami kwiatów.
Jeśli to nie tu, możemy spróbować jeszcze poszukać w pobliżu Martwego Drzewa – odpowiedziałem zaniepokojonej alchemiczce. – Nie martw się, panienko, to tylko zabawa. Raz się wygrywa, raz się przegrywa – pocieszyłem dziewczynę, a przynajmniej się starałem. Moja towarzyszka sprawiała wrażenie przejętej. Ja sam podchodziłem do tego z dystansem. Lubiłem zagadki, łamigłówki, poszukiwania, lecz sylwestrowa zabawa to nic poważnego.




World needs bad men.
We keep the other bad men from the door.




Ostatnio zmieniony przez Cedric Dearborn dnia 22.09.19 22:46, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Babette Delacour
Babette Delacour

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7000-babette-delacour#184024 https://www.morsmordre.net/t7007-mirsalah#184166 https://www.morsmordre.net/t7006-bibi#184151 https://www.morsmordre.net/f250-kornwalia-polwysep-an-lysardh-lighthouse-road-3 https://www.morsmordre.net/t7009-skrytka-bankowa-nr-1587#184226 https://www.morsmordre.net/t7076-babette-delacour#186874
Zawód : Tancerka
Wiek : 19
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Topią się dla niej, to poprawia wodę
Szybko
Jak rąbek
Zadartej spódnicy
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Półwila
 fire walk with me

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime21.09.19 2:07

Wreszcie coś się działo!
Odkąd wraz z rodziną przeniosła się do surowej Anglii, nie potrafiła odnaleźć swojego miejsca; anomalie szarpiące bezlitośnie magią odbierały jej chęci, entuzjazm i zapał, najprostsze czynności dokonywane własnoręcznie zaczynały być problemem, coraz większym, a strach towarzyszący widmo wojny wkradł się na jej ramiona odkąd ujrzała jej skutki własnymi oczami po raz pierwszy - i szczęśliwie wciąż ostatni. Wciąż nie poznała też zbyt wielu przyjaciół, nie mając wielu okazji do zabaw - przyjęcie z okazji powitania Nowego Roku miało być tym, które wszystko zmieni. Które sprawi, że od jutra zagrają postanowienia noworoczne, które otworzy w życiu nowy rozdział zapełnionymi nowymi chęciami, marzeniami i wzruszeniami. Anomalie miały odejść w niepamięć a to już był pierwszy - najtrudniejszy, a zarazem największy - krok ku lepszemu. Pojawiła się na placu na samo rozpoczęcie, wraz z braćmi, szerokim uśmiechem witając Celestynę i Fatalne Jędze, którzy pojawili się razem na scenie. Wsłuchiwała się też w słowa kobiety, czasem krzepiące, czasem zasmucające, i wraz z pozostałymi zapaliła na krańcu różdżki niewielkie światełko lumos, nie unosząc jednak samej różdżki zbyt wysoko - a trzymając ją w dłoniach tuż przed sobą. Widziała w tym świetle bezimiennego mężczyznę, którego tamtej strasznej nocy odnalazła na ulicach martwego tylko dlatego, że miał nieszczęście urodzić się w nieczarodziejskiej rodzinie. Widziała w nim też Johnny'ego - któremu nic nie było, tego mogła być pewna - a który miał przecież takie samo pochodzenie, co tamten człowiek i który mógł znaleźć się wówczas na jego miejscu. Ale powitanie Nowego Roku nie było czasem smutków, choć pamięci ofiar należało oddać stosowny hołd, priorytetem miała być radość: radość z tego, co minęło i z tego, co dopiero przeminie. Los na loterii kupiła dopiero po tym, jak określono cel zbiórki; nie przepadała za grami, ale nie powstrzymałaby się od wsparcia tak szczytnego celu choćby symboliczną kwotą. Wkrótce rozbrzmiała muzyka, jej bracia rozpłynęli się w tłumie - jeden porwał na parkiet dziewczynę, drugi umknął szukać skarbu. Przez chwilę przyglądała się pierwszemu z rozbawieniem, szybko jednak zniknęła i ona, poszukując na zabawie własnego miejsca. Przemijający grudzień był zimny, temperamentna półwila lepiej czuła się w cieple, ale błękitny płaszczyk wraz z jasną apaszką pod szyją zdawał się ją przed nim chronić. Dłonie owlekały delikatne białe rękawiczki z króliczej skórki, przysłonięte jasną - ledwie wynurzającą się spod płaszczyka - płachtą spódnicy nogi stąpały w eleganckich pantofelkach na niskim obcasie, może nieco zbyt śliskich na ośnieżonym terenie. Przed opadającymi płatkami śniegu chronił ją błękitny filcowy kapelusz z rondem, spod którego wydostawało się jedynie klika kosmyków srebrnozłotych włosów upiętych pod kapeluszem w tylko pozornie niedbały kok.
Mary, aktorkę z teatru, w którym występowała, spotkała przy tacach z szampanem - od razu padła jej w ramiona, wraz z nią kosztując podawanego trunku - słyszała już opinie, że warto, zamierzała przekonać się na własnym podniebieniu. Ledwie jednak pogrążyła się z Mary w rozmowie, wnet znikąd objawił się jej narzeczony i porwał ją w tan. Została sama, zaplatając dłonie wokół szklanego kieliszka, przymykając oczy, nie tylko po to, by wsłuchać się w melodię, ale i po to, by mocniej poczuć na twarzy delikatny wiatr, wiatr, o którym wierzyła, że przyniesie zmiany. Nie spostrzegła nawet, gdy jej ciało zaczęło poruszać się mimowolnie w rytm znanej i lubianej melodii, a tym bardzie nie dostrzegła, że wcale nie była już sama.

piję szampana




All the shine of a thousand spotlights, all the stars we steal from the nightsky; towers of gold are still too little, these hands could hold the world but it'll

never be enough

for me

Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime21.09.19 2:07

The member 'Babette Delacour' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 6


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime21.09.19 19:36

CEDRIC, CHARLENE

Dotarliście na główny plac: wypełniony muzyką, głośny i tak zatłoczony, że musieliście uważać, by nie zgubić się wzajemnie w tłumie. Udało wam się jednak podejść pod samą fontannę oraz – jakimś cudem – odnaleźć wolne miejsce na jednej ze stojących tam ławeczek. Jeżeli spojrzeliście w górę, dostrzegliście, że tuż nad wami rozwieszono łączący sąsiednie latarnie, zielony łuk, utkany z ostrokrzewu i poprzetykany gałązkami jemioły. Jedna z nich wisiała tuż nad waszą głową, a wzdłuż roślinnej wiązanki latała para elfów, od czasu do czasu obsypujących odpoczywających czarodziejów kolorowym pyłem: zwłaszcza tych, którzy zdecydowali się dopełnić tradycji i obdarzyć swojego partnera lub partnerkę pocałunkiem (w usta czy też w policzek – nie miało to znaczenia). Elfy przyciągnęły waszą uwagę też z innego powodu: niektóre z nich, ubrane w biało-złote wdzianka, trzymały w dłoniach maleńkie klucze, które wręczały tym parom, którym udało im się przypodobać.

zadanie:
 

Na odpis macie 48 godzin.

Aktualna punktacja znajduje się w tutaj.


Powrót do góry Go down
Cedric Dearborn
Cedric Dearborn

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Zawód : auror
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec

chcesz zabić i zniszczyć,
zniewolić nienawiść

ja też
OPCM : 20
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 3 Ebde439cada73dc1df7fe2255fd11bf1

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime22.09.19 22:45

Poszukiwanie skarbu.

Dość szybko pokonaliśmy drogę dzielącą nas od Fontanny Życia do Placu Głównego. Był jeszcze bardziej zatłoczony niż sądziłem. Głośno grała muzyka i nie usłyszałem słów panny Leighton, nawet jeśli coś do mnie mówiła. Często oglądałem się za siebie, dla pewności, czy za mną idzie. W tak gęstym tłumie niełatwo było zgubić się wzajemnie. Wspólnie odnaleźliśmy zielony łuk, utkany z ostrokrzewu i jemioły, wokół niego latały drobne, magiczne istoty. W łapkach niektórych z nich dostrzegłem klucze.
Przez dłuższą chwilę rozważałem w myślach wyciągnięcie z kieszeni elegantszej szaty różdżki i wykonanie nadgarstkiem prawej ręki odpowiedniego gestu, wypowiadając przy tym inkantację zaklęcia Accio, aby przywołać do siebie jeden z kluczy trzymany przez elfy. Obawiałem się jednak, że niewielkie stworzonka zdołają go przy sobie zatrzymać. Kradzież także nie leżała w mojej naturze.
Mój drogi, czy będziesz tak uprzejmy i zechcesz pożyczyć nam ten klucz?
Najpierw wolałem zadać to oczywiste pytanie, choć spodziewałem się, że to nie będzie takie łatwe. Obserwując magiczne istot zrozumiałem, że maleńkie istoty ubrane w biało-złote wdzianka dają owe klucze w podarku parom tańczących, które zdołały im się przypodobać. Kilka następnych chwil rozwiało moje wątpliwości o tym, co zdobywało przychylność elfów. Pocałunki. To tak proste, a zarazem wcale. Odchrząknąłem, zerkając z ukosa na Charlene, nie zamierzałem i nie mogłem skraść dziewczynie pocałunku znienacka, bez jej wyraźnej zgody. Alchemiczka wydawała się kobietą bardzo nieśmiałą, a przy tym dobrze wychowaną.
Obawiam się, że całkiem dosłownie trzeba podzielić się miłością i radością, panno Leighton, wie panna na pewno doskonale co oznacza jemioła – zwróciłem się do niej, całkiem rozbawiony całą tą sytuacją, skupiając wzrok na uroczej towarzyszce. – Pozwoli więc panna, że ucałuję ją w dłoń, dobrze? – Upewniwszy się, że alchemiczka nie będzie miała nic przeciwko, ująłem jej drobną dłoń i złożyłem na jej wierzchu elegancki, przelotny pocałunek. – Nie pogniewam się, oczywiście, jeśli dla pewności, że zostaniemy zauważeni, podaruje mi panienka całusa w policzek. Obiecuję nie pomyśleć sobie nic zdrożnego – dodałem, prostując się. Jeden kącik moich ust uniósł się w uśmiechu. Jeśli to się nie powiedzie, będziemy musieli pomyśleć nad innym sposobem zdobycia klucza, choć chciałem uczynić to w jak najbardziej pokojowy sposób.




World needs bad men.
We keep the other bad men from the door.


Powrót do góry Go down
Cedric Dearborn
Cedric Dearborn

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Zawód : auror
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec

chcesz zabić i zniszczyć,
zniewolić nienawiść

ja też
OPCM : 20
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 3 Ebde439cada73dc1df7fe2255fd11bf1

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime22.09.19 23:24

Wątek z Babette.

Poszukiwanie skarbu, na całe szczęście, nie przedłużyło się aż do północy. Bawiłem się naprawdę dobrze, powróciły do mnie wspomnienia z lat dziecięcych, kiedy to mój ojciec organizował dla mnie podobne łamigłówki, nie chciałem jednak spędzić na nich całego wieczoru, ostatniego już w roku, skoro przygotowano w Dolinie Godryka tak wiele atrakcji. Podziękowałem pannie Leighton za wspólną zabawę i jej urocze towarzystwo, po czym pożegnaliśmy się i każde z nas ruszyło w swoją stronę. Mnie przyciągnęła znów do placu głównego, gdzie kilka kwadransów wcześniej spotkaliśmy elfy, głośno grająca muzyka, szampan i możliwość spotkania znajomej twarzy. Wychowałem się w tym miejscu, znałem większość mieszkańców Doliny, wciąż łączyły nas przyjacielskie bądź choćby neutralne stosunki. Byłem pewien, że szybko kogoś spotkam.
Nie myliłem się. Powróciwszy na zatłoczony plac główny Doliny Godryka, pełen muzyki i tańczących par, prędko dostrzegłem w tłumie kilku starych druhów. James wykrzyczał moje imię tak głośno, że pewnie zdarł sobie gardło, zacząłem iść w jego stronę, lecz przystanąłem w pół kroku.
Zatrzymałem spojrzenie na szczupłej, drobnej sylwetce kołyszącej się w takt muzyki kobiety ubranej w jasne i błękitne kolory. Nie wiedziałem jeszcze dlaczego, ale poczułem ochotę, by się zbliżyć. Zaintrygowany postąpiłem kilka kroków do przodu, w jej stronę. Dopiero wtedy pod rondem kapelusika dostrzegłem doskonały profil dziewczyny. Uroda nieznajomej niemal zaparła mi dech w piersiach. Cicho wypuściłem z ust powietrze, które zmieniło się w obłok białawej pary. Wieczór był zimny, lecz ja poczułem dziwne ciepło. Wyciągnąłem rękę w stronę najbliższej, lewitującej tacy z kieliszkami szampana i uniosłem go do ust, by skosztować trunku i dodać sobie nim odwagi. Tylko odrobinę. Nie chciałem, by pomyślała, że jestem pijakiem wyczuwszy zapach alkoholu. O Jamiesie i innych starych znajomych, którzy mnie wołali zdołałem już zapomnieć.
Naszła mnie ogromna ochota, aby podejść do tej pięknej dziewczyny i poprosić ją do tańca. Nawet nie starałem się z tym walczyć, bo i dlaczego. Opuściłem dziś rodzinny dom, aby wziąć udział w zabawie. Odstawiłem opróżnioną do połowy lampkę z szampanem, poprawiłem krawat i przygładziłem włosy, po czym śmiałym krokiem ruszyłem do przodu, ku niej, zanim zdążyła się zorientować, że kilka chwil stałem w miejscu i po prostu z dystansu podziwiałem jej urodę, pełen wdzięku każdy ruch.
Nie chciałbym przeszkadzać… – zacząłem, lecz szybko zmieniłem zdanie. – Choć tak właściwie to chciałbym. Czy mógłbym… – Opuszczenie wzroku na jej dłonie nie pozwoliło rozwiać wątpliwości o stanie cywilnym, przed chłodem chroniły je rękawiczki, lecz tak młodziuteńka twarz podpowiedziała mi jak powinienem był się do niej zwrócić. – … pannę poprosić do tańca?
Na Merlina. Nie pamiętałem, kiedy ostatnim razem czułem taki niepokój, czy aby na pewno kobieta zgodzi się ze mną zatańczyć. Wyciągnąłem dłoń w kierunku dziewczyny, mając nadzieję, że poda mi własną.




World needs bad men.
We keep the other bad men from the door.


Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime23.09.19 2:04

Poszukiwanie skarbu

I ją cieszyło, że ludzie choć przez chwilę mogli zaznać szczęścia i nie myśleć tyle o okropnościach ostatnich miesięcy. Potrzebowali tego i ona też potrzebowała. Koniec anomalii cieszył wszystkich nawet jeśli ludzie nie wiedzieli, komu to zawdzięczali. Nawet Cedric nie wiedział, ale Charlie wiedziała, choć bała się, że to wcale nie koniec problemów.
Pamiętała że to wszystko tak na dobrą sprawę zaczęło się po poprzednim sylwestrze, a dalej było tylko gorzej i było się czego obawiać.
Traktowała to jako zabawę, nie miała parcia na to, że muszą wygrać, ale jak przystało na byłą Krukonkę lubiła czuć się inteligentna i za taką uchodzić. Nie lubiła się mylić w sprawach dotyczących wiedzy, nawet jeśli okolicznością łagodzącą była nieznajomość wioski i myślenie, że na pełnym gości głównym placu trudno byłoby ukryć klucz by nie zabrał go ktoś przypadkowy.
- Wiem, ale... to krukońska duma, po prostu – rzekła.
Niemniej jednak pospiesznie wrócili na główny plac, odnajdując fontannę. Wcześniej, podczas początkowej przemowy, nie zwracała na nią i jej otoczenie jakiejś wielkiej uwagi, zbyt pochłonięta myślami o innych sprawach, o zakończonych anomaliach, zaginięciu Very czy obawach o to, czy ta zabawa na pewno będzie bezpieczna, gdy czasy nie sprzyjały jakimkolwiek równościowym zrywom. Dlatego właśnie pewne rzeczy jej umykały, skoro ciałem niby była tu, ale myślami czasem odlatywała daleko.
Musieli uważać, żeby się nie pogubić, bo wciąż było tu wielu czarodziejów. Szła za Cedrikiem, starając się nie stracić go z oczu. Ale znaleźli fontannę, a nawet skrawek miejsca na ławce, nad którą rozciągał się upleciony z roślinności zielony łuk. To musiało być to miejsce, teraz nabierała coraz większej pewności, że myślała słusznie. Wśród pędów ostrokrzewu zwisały też gałązki jemioły, dostrzegła również latające elfy. Niektóre z nich trzymały małe kluczyki. Być może któryś z nich był tym, który mieli zdobyć? Też przelotnie pomyślała o Accio, ale czuła, że to nie o to chodzi w tym zadaniu, zresztą klucze mogły być zabezpieczone by taka magia na nie nie działała. Elfy wydawały się życzliwiej spoglądać na pary, które... całowały się. Czy to właśnie to powinni zrobić? Na samą myśl o tym już zaczęła oblewać się rumieńcem, ale po słowach mężczyzny też przypomniała sobie ostatnią linijkę zagadki. I wiedziała, co oznacza jemioła, choć budziło to w niej pewną konsternację. Owszem, znała Cedrica, ale nadal pozostawał właściwie obcym mężczyzną. Nie byli bliskimi znajomymi ani tym bardziej przyjaciółmi lub kimś więcej. Po prostu się znali, no i tyle. A Charlie należała do kategorii grzecznych panien, które nie miały na koncie żadnych niestosownych wybryków. Nigdy się nie całowała, nie licząc oczywiście lekkich cmoknięć w policzek wymienianych z kimś z rodziny lub przyjaciół. Miała nadzieję, że prawdziwe całowanie nie będzie konieczne, bo chyba zapadłaby się pod ziemię z zawstydzenia, gdyby musiała to zrobić i to publicznie.
- Tak... Dobrze, może to wystarczy. Spróbujmy, mam nadzieję, że akurat na nas patrzą – powiedziała cicho, podając mu drobną, jasną dłoń, by złożył na jej wierzchu pocałunek. Ale co jeśli elfom to nie wystarczy? Rozejrzała się dookoła, a potem spojrzała na latające istotki. A później na Cedrica. Wiedziała że był porządnym mężczyzną, ułożonym i profesjonalnym. Nie posądzała go o żadne brzydkie myśli, ale i tak chwilę się wahała, zanim ostrożnie wspięła się na palce i nieśmiało cmoknęła go w policzek, po czym się odsunęła. Jej własne policzki były intensywnie zarumienione.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime26.09.19 0:54

CHARLENE, CEDRIC

Elf zaczepiony przez Cedrika popatrzył na niego, przekrzywiając lekko maleńką główkę, po czym zaśmiał się tylko i odleciał, trzepocząc skrzydełkami; piękne słowa może i mogły kupić aurorowi przychylność stworzonek, ale z pewnością musiałby postarać się bardziej. Na przykład prezentując swojej partnerce pocałunek w dłoń – gdy usta czarodzieja musnęły wierzch dłoni Charlene, nad głowami poszukiwaczy skarbu rozległ się cichy chichot. Pocałunek w policzek również zdawał się przekonać przynajmniej jednego z elfów, bo kiedy panna Leighton odsunęła się od Cedrika, na jej ramieniu przysiadł skrzydlaty człowieczek – i nie protestował, jeśli spróbowała odebrać mu klucz wraz z kolejną wskazówką.

Udało wam się zdobyć pierwszy klucz – gratulacje! Treść otrzymanej wskazówki otrzymacie drogą prywatnej wiadomości.

Czas na odpis wynosi 48 godzin.


Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
gdzie nie pójdę, to dojdę i tak
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime29.09.19 21:18

- Ech, Keat, mówisz jakbym zawsze tak nie wyglądał - wywracam oczami, cmokając cicho, jakbym zaraz miał się obrazić, a później szturcham Burroughsa w bok, bo przecież obydwoje wiemy, że czasem to mi się zdarzało prezentować jakbym dopiero co wylazł z rynsztoka (no i zwykle wtedy tak właśnie było) - Ciebie też - uśmiecham się szerzej, przesuwając spojrzeniem po twarzy Keatona, jakbym szukał tam jakiś oznak sam nie wiem czego, może niedawnych starć z czyimiś pięściami? Ale Burroughs wyglądał całkiem dobrze, nawet pomimo tej śmiesznej opaski uciskającej go w mózg.
- Nawet sobie nie chcę wyobrażać co tam się musi dziać! - macham łapami. Na co dzień było dosyć... głośno, a co dopiero przy Sylwestrze! Druga sprawa, że nie tak dawno temu magiczny świat uwolnił się od nękających go anomalii, więc tym bardziej było co świętować. Zresztą sam się zastanawiałem czy nie spędzić tej cudownej nocy gdzieś w porcie, najlepiej w objęciach jakiejś tamtejszej syreny, ale skoro mieszkałem w Dolinie Godryka i melanż miałem pod samym nosem, to nie wypadało nie skorzystać. I tutaj również roiło się od uroczych panien w szampańskim nastroju; za jedną właśnie przesunąłem spojrzeniem, zatrzymując wzrok na jej rozkołysanych biodrach.
- Ty wiesz, że to całkiem niezły pomysł? - śmieję się, powracając do obserwowania przyjaciela - Tylko bałbym się trochę, że mogłoby mnie ponieść i bym później wrócił do domu z narzeczoną - już raz mnie tak poniosło i co? I gówno, źle się to skończyło. Moczę usta w trunku, ponad krawędzią kieliszka spoglądając na Keatona, szczególnie, że ten zaczął nawijać jak katarynka. Patrzę na niego ze zdziwieniem, unosząc wysoko obie brwi, po czym oblizuję lekko usta. Słodki, egzotyczny smak mango rozpływa mi się na języku, a w głowie zaczyna już szumieć. Marszczę nos, przez chwilę kontemplując nad monologiem Burroughsa i chociaż o tej ściemie wiem od... zawsze, bo serio, Keat i poezja? No bez jaj! To nagle nabieram ochoty na małe żarty. Krzywię się jakby jego słowa serio zrobiły na mnie wrażenie.
- Keat, żartujesz sobie? Jak to nie potrafisz pisać? Przecież ja już powiedziałem wszystkim, że wystąpisz na Salonie Niezależnych ze swoim najnowszym poematem! Mama wpisała cię już w repertuar - kiwam głową, ledwie powstrzymując się od śmiechu; staram się zachować powagę, pełna profeska. I dopiero kiedy chłopak patrzy na mnie wielkimi oczami, parskam głośnym śmiechem - Żartowałem, Keat! Wiem, że się chuja znasz na poezji... - i chcę dodać coś jeszcze, ale tedy na horyzoncie pojawia się Moss i to na nią przenoszę spojrzenie, bo, na Boga, w takich łaszkach nie da się jej nie zauważyć. Unoszę lekko brwi i kiedy klepie mnie po piersi, również sięgam dłonią do jej futra, na krótką chwilę zatapiając palce w różowym puchu.
- Łał, Fils, ile puszków pigmejskich musiało zginąć żebyś mogła sprawić sobie takie cacko? - śmieję się, kręcąc z rozbawieniem głową - No, ja mam plan, po pierwsze napierdolić się - ponownie skinąłem czerepem, dopijając alkohol ze swojego kieliszka i odstawiłem pusty na tacę. Szampan spoko, ale chyba potrzebowałem czegoś mocniejszego - sięgnąłem więc po piersiówkę, spijając z niej porządnego łyka - Chcecie? - pytam wesołej ferajny. Słucham Keatona, dumając chwilę nad tymi wszystkimi atrakcjami.
- Chcecie zajrzeć w przyszłość? Otwieram swoje trzecie oko i widzę... widzę... - zamykam ślepia, przykładając dwa palce do czoła - Widzę, że Keat będzie dzisiaj rzygał - mówię, po czym rozchylam powieki i szczerzę się w durnym uśmiechu do Burroughsa.






Powrót do góry Go down
Coinneach Macmillan
Coinneach Macmillan

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7783-coinneach-macmillan https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7860-skrytka-bankowa-nr-1869#221030 https://www.morsmordre.net/t7872-coinneach-macmillan#221867
Zawód : Pałkarz Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
A man can be des­troyed, but not de­feated.
OPCM : 5
UROKI : 7
ELIKSIRY : 4
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 17
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej
Rodzina: najnowszy sport ekstremalny.

Plac główny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 3 I_icon_minitime01.10.19 17:32

Szukamy skarbu!
_______________

I bardzo dobrze, że tym razem Florence zaproponowała nierozdzielanie się. Coinneach mógł tylko temu przytaknąć, a żeby przypadkiem ani Heathowi ani Pannie Fortescue się nie odwidziało, powziął odpowiednie działania. Synka dźwignął jedną ręką, lokując go na swoim biodrze, pozwalając, by chłopczyk miał wolne ręce i mógł odpowiednio zająć się skrzydlatym przyjacielem, aż do jego uwolnienia - a znając swojego syna, doskonale wiedział, że ostatnie co by zrobił, to krzywda jakiemuś maleńkiemu stworzeniu.
Tylko ostrożnie Heath, wróble są bardzo delikatne, a ten może być nieco oszołomiony. Ogrzej go trochę i wypuścimy go na placu — dodał jeszcze swoje trzy grosze, poprawiając nieco przekrzywioną czapkę synkowi.
Swojej przyjaciółce natomiast zaproponował własne ramię - a kiedy skorzystała, pochwycił szybko jej dłoń w swoją, splatając ich palce - i wciskając taką podwójną piąstkę do własnej kieszeni płaszcza. Wyszczerzył się przy tym od ucha do ucha do Fortescue.
Jeszcze Ty mi zmarzniesz od tej lodowatej wody — ścisnął jej drobną dłoń, którą uprowadził do ocieplanej kieszeni i nachylił się delikatnie do Florence, zaglądając w jej migdałowe oczy. — Drugą dłoń też schowaj do kieszeni — mruknął i rzuciwszy jeszcze okiem na śpiącego wróbla w szalu czarownicy, zaczął ich mały spacer w miejsce wskazane w notatce.
Zupełnie jak nie on, nie zaczął napawać się jego małym zwycięstwem nad Florence w ciskaniu zaklęciami we wróbelki. Właściwie to zaczął napawać się wspólnie spędzonym czasem - i ich współpracą, która wychodziła im wyjątkowo dobrze. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, kiedy obserwował tak zaabsorbowanego w zabawę Heatha i to jak dobrze dogadywał się z Florence. W sumie jego syn mało z kim się nie dogadywał, ale... Teraz wyglądało to naprawdę naturalnie - z dwóch stron.
Cieszę się, że trafiliśmy do jednej drużyny — wyznał, spoglądając to na synka, to na przyjaciółkę. — Naprawdę dobrze się bawię — dodał z uśmiechem i błyskiem w oku. Coinneach nigdy nie miał problemów z wyrażaniem swoich emocji, a teraz wyglądał na naprawdę... szczęśliwego.
Spacer nie zajął im wcale tak długo, wkrótce otoczyli ich ludzie, zebrani na Placu Głównym, a tłum jeszcze gęstniał w miarę zbliżania się do centrum - pomnika. Macmillan wzmocnił swój chwyt na pierworodnym i przyciągnął do siebie bliżej Florence, żeby przypadkiem nikt ich nie rozdzielił. Jeszcze tego brakuje, żeby się pogubili w tym tłumie.
To już ostatni kluczyk, jak myślicie, co nas czeka? — zapytał, przeprowadzając ich małe stadko prosto pod pomnik. Wcisnął ich trójkę w luźniejszą przestrzeń i postawił Heatha pod posąg - oddzielając go od tłoczących się czarodziei własną, dwumetrową sylwetką. — Jak nasi mali przyjaciele?




– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść?– Co wtedy?
- Nic wielkiego. Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.



Powrót do góry Go down
 

Plac główny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Somerset, Dolina Godryka-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19