Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Plac główny

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Plac główny - Page 5 Empty
PisanieTemat: Plac główny   Plac główny - Page 5 I_icon_minitime16.07.19 21:04

First topic message reminder :

Plac główny

Główny plac Doliny Godryka to sporych rozmiarów, prostokątny, brukowany dziedziniec, na którym zbiega się większość ulic przebiegających przez wioskę. Położony w samym centrum zabudowań, przylega bezpośrednio do jedynego odwiedzanego kościoła, odgrodzonego szpalerem drzew cmentarza, poczty (również sowiej, ukrytej sprytnie za zaczarowaną witryną z widokówkami), ratusza i magicznego pubu Pod Rozbrykanym Hipogryfem.
Na samym środku placu znajduje się – wzniesiony stosunkowo niedawno – kamienny pomnik ofiar wojny, stojący w samym środku imponującej, okrągłej fontanny. Mimo upływu czasu, tuż pod pomnikiem wciąż można znaleźć składane regularnie kwiaty i zamknięte w kolorowych lampionach świece, po zmroku oświetlające cały plac ciepłym blaskiem. Naprzeciwko fontanny znajdują się wygodne, drewniane ławeczki z żeliwnymi okuciami; jeżeli na którejś z nich usiądzie czarodziej, pomnik zmienia się w statuę mężczyzny w gwieździstej pelerynie, z długą brodą i charakterystycznymi okularami-połówkami. Albus Dumbledore stoi dumnie wyprostowany, z różdżką wyciągniętą ku górze, z której do fontanny spływa mgiełka rozproszonej wody.
Na dnie fontanny błyszczą monety, które wrzucają tam zarówno mieszkańcy, jak i nieliczni turyści, wiedzeni starym przesądem, że niewielka ofiara zapewnia szczęście i ochronę bliskich przed chorobami; co ciekawe, pod powierzchnią wody można znaleźć zarówno mugolskie pięćdziesięciopensówki, jak i czarodziejskie knuty.



Sylwester w Dolinie Godryka

Dolina Godryka zmieniła się tego wieczoru nie do poznania: już od wejścia na teren zabawy, to jest od łukowatego przejścia na Moście Godryka, uczestników witało morze unoszących się w mroźnym powietrzu świateł, wskazujących najkrótszą drogę do przygotowanych przez organizatorów atrakcji. Przestrzeń wypełniała skoczna muzyka, dobiegająca z głównej sceny kilka ulic dalej, ale dzięki opracowanym przez Czarodziejską Rozgłośnię Radiową zaklęciom – doskonale słyszalna. Tuż za kamiennym mostem można było dostrzec pracowników Rozgłośni, noszących na piersi plakietki ze złotym logiem; stojący przy rozstawionym przy głównej drodze stanowisku, witali wszystkich nowo przybyłych czarodziejów i zachęcali do kierowania się ku głównej scenie, gdzie wkrótce Sylwester miał oficjalnie się rozpocząć. Każdy, kto tylko wyraził taką chęć, otrzymał zaczarowaną kopię mapy Doliny Godryka, z zaznaczonymi wszystkimi miejscami, w których odbywać miały się atrakcje: pojawiające się i znikające u dołu pergaminu napisy informowały, jaka aktualnie była pogoda (minut pięć stopni Celsjusza, niebo czyste, widoczność gwiazd: doskonała), kto występował w danej chwili na scenie oraz jaka zabawa miała wkrótce się odbyć. Przy wejściu można było kupić też los, uprawniający do wzięcia udziału w sylwestrowej loterii – wystarczyło wrzucić dowolną kwotę do stojącego na podwyższeniu słoika (obłożonego zaklęciami zabezpieczającymi przed kradzieżą) i zgłosić się do jednego z pracowników Czarodziejskiej Rozgłośni, którzy z reguły nie sprawdzali, czy opłata rzeczywiście została uiszczona, zwyczajnie wręczając uczestnikom plakietki, na których – po przypięciu do szaty – pojawiały się srebrne cyfry oznaczające numer losu.

Chociaż Dolina Godryka nie należała do miejsc wyłącznie magicznych, na czas sylwestrowej zabawy została zabezpieczona tak, by czarodziejom nie groziło przypadkowe napotkanie mugola: cały teren obłożono zaklęciami ochronnymi, zniechęcającymi mieszkających w okolicy niemagicznych do spacerów w pobliżu zajętych przez Czarodziejską Rozgłośnię Radiową rejonów. Większość z nich bawiła się zresztą na festynie mającym miejsce w sąsiedniej wiosce – ci, którzy zostali w domach, w magiczny sposób nie czuli tej nocy potrzeby opuszczania bezpiecznych czterech ścian. Magia, podsycona radością z zażegnania ryzyka padnięcia ofiarą anomalii, widoczna była więc wszędzie: na ulice szczególnie licznie wylęgły uwolnione od niestabilnej energii dzieci, ścigając się ze sobą na małych miotełkach, wzdłuż ścieżek unosiły się tace z kieliszkami szampana, a od czasu do czasu ktoś odważył się nawet na wystrzelenie w powietrze snopu kolorowych iskier (choć ci ostatni byli najczęściej zaczepiani przez pilnujących porządku funkcjonariuszy Magicznej Policji i instruowani, by ze względu na wciąż niespokojne nastroje, w czasie trwania zabawy nie wyciągali różdżki bez wyraźnej potrzeby).

Fantomowe echo trwającej wojny było w zimowym powietrzu słyszalne – ale ciszej, niż mogłoby się wydawać, biorąc pod uwagę niedawne ataki na ulicy Pokątnej; być może częściowo zagłuszał je alkohol, a w większej mierze: poczucie wspólnoty płynące z gromadzenia się w jednym miejscu i w jednym celu, bijące od zarumienionych czarodziejów i czarownic, którzy tuż po zapadnięciu zmroku zaczęli zbierać się pod sceną, szczelnie zapełniając główny plac w Dolinie Godryka, ale ostrożnie omijając stojącą na środku fontannę, wokół której płonęły znicze i leżały kwiaty, złożone tam ku pamięci ofiar ostatnich miesięcy. Ponad schowanymi pod czapkami głowami unosił się śmiech, cichnący stopniowo, gdy ucichła też dobiegająca ze sceny muzyka, a ciemnoskóra czarownica w połyskującej błękitem sukni i owinięta puszystym szalem, zrobiła kilka kroków do przodu, w dłoni trzymając zaczarowany mikrofon. Ci, którzy choć odrobinę orientowali się w czarodziejskiej scenie muzycznej, bez problemu mogli rozpoznać w niej sławną Celestynę Warbeck, choć mogła wyglądać odrobinę nie na miejscu ze względu na brak towarzyszącego jej zazwyczaj chóru szyszymor (mówiono, że w tym roku zrezygnowano ze sprowadzenia ich do Doliny Godryka ze względów bezpieczeństwa). Za jej plecami, przy instrumentach muzycznych, znajdowali się jednak członkowie zyskujących ostatnio na popularności Fatalnych Jędz, którzy – według rozpiski na rozdawanym przez organizatorów planie imprezy – mieli towarzyszyć dzisiaj ulubionej wokalistce. – Witajcie! – odezwała się Celestyna, a jej donośny, czysty głos potoczył się wyraźnie po całym placu, niepodzielnie ściągając na siebie uwagę wszystkich. – To wspaniały zaszczyt móc powitać was tutaj dzisiaj w imieniu Czarodziejskiej Rozgłośni Radiowej – i jeszcze większa radość, że dzięki ich wysiłkom, mogliśmy wszyscy zgromadzić się tutaj, w Dolinie Godryka, żeby wspólnie przywitać Nowy Rok. Na razie wstrzymam się jeszcze, że złożeniem wam wszystkim najlepszych życzeń, bo od północy wciąż dzieli nas kilka godzin wspaniałej zabawy, organizatorzy poprosili mnie jednak, żeby przekazać wam kilka informacji. – Czarownica uśmiechnęła się promiennie, na moment zerkając gdzieś za siebie – na kogoś, kto dla reszty pozostawał niewidoczny. – Po pierwsze, jak zapewne już wiecie, kilka dni temu naszym światem wstrząsnęła kolejna tragedia: niemal doszczętnie zostały zniszczone dwa lokale na ulicy Pokątnej, Słodka Próżność i lodziarnia rodziny Fortescue. W trakcie wybuchów i pożaru ucierpieli też mieszkańcy okolicznych kamienic. W czasach takich, jak te, szczególnie ważne jest, byśmy mierzyli się z takimi wydarzeniami razem – dlatego Czarodziejska Rozgłośnia Radiowa postanowiła, że wszystkie pieniądze zarobione w trakcie tegorocznego Sylwestra zostaną przekazane poszkodowanym, by mogli oni rozpocząć Nowy Rok od odbudowy tego, co zostało zniszczone. Część z was zakupiła już losy, które biorą udział w zorganizowanej przez rozgłośnię loterii, ale swoje wsparcie możecie też okazać na inne sposoby: pod sceną stoi szklana kula, do której – za symboliczną opłatą – możecie wrzucać dedykacje, które my oraz występujący na zmianę z nami Rick Charlie i Jego Zmiatacze, będziemy odczytywać stąd, z głównej sceny. Czarodziejscy wytwórcy słodyczy i alkoholi, którzy rozstawili w części bufetowej swoje stanowiska, również obiecali cały dochód ze sprzedaży przeznaczyć na cele zbiórki, a na parkiecie będziecie mogli zauważyć skrzaty domowe, skrupulatnie liczące każdy odtańczony przez was taniec – bo za każdy Czarodziejska Rozgłośnia Radiowa obiecała zapłacić jeden galeon. – Celestyna przerwała na chwilę, pozwalając jej słowom wybrzmieć; wśród zgromadzonych na placu rozległy się brawa i pojedyncze okrzyki, zaraz potem zapadła cisza. – Jeśli chodzi o przygotowane atrakcje: za chwilę przy trakcie kolejowym rozpocznie się noworoczne poszukiwanie skarbu – śmiałków, którzy chcieliby się sprawdzić w doli poszukiwaczy, zapraszamy już do zbierania się na miejscu. Później na lodowisku tradycyjnie odbędzie się wyścig na łyżwach, zachowajcie więc trochę sił, żeby bez trudu dotrzeć do mety! A o północy zapraszam was wszystkich z powrotem tutaj, pod scenę, gdzie wyłonimy zwycięzców loterii, napijemy się wspólnie szampana i powitamy wspólnie nowy, wolny od anomalii rok, który – wierzę w to z całego serca – przyniesie nam mniej smutków i więcej radości. – Uśmiechnęła się, po chwili jednak poważniejąc. – Jeszcze zanim zaczniemy wszyscy zabawę, chciałabym poprosić, byśmy uczcili minutą ciszy pamięć wszystkich naszych bliskich i przyjaciół poległych w tym roku: w pożarze Ministerstwie Magii, w szaleństwie anomalii, w brutalnych atakach – dodała i umilkła, opuszczając lekko głowę – a na całym Placu Głównym rzeczywiście zapadło milczenie, przerywane jedynie szumem wody z zaczarowanej fontanny. Początkowo nikt się nie poruszał, po chwili jednak jedna z czarownic stojących z przodu uniosła dłoń, dzierżącą wyciągniętą ku górze różdżkę, na końcu której tliło się światło; w jej ślady poszło kilku następnych czarodziejów, a później niemal wszyscy, jeden po drugim, unosili w górę różdżki, upamiętniając w ten sposób tych, których nie było już między nimi. – Dziękuję – odezwała się Celestyna po jakimś czasie, gdy światła już pogasły, a cisza – trwająca znacznie dłużej niż minutę – nieco się przerzedziła. – Wybaczcie mi tę przedłużającą się przemowę, wydaje mi się jednak, że przekazałam wam już wszystko, o co prosili mnie drodzy przyjaciele z Czarodziejskiej Rozgłośni – nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć wam szampańskiej zabawy. A ponieważ nikt jeszcze nie przekazał nam żadnej dedykacji, pozwolę sobie pierwszą piosenkę zadedykować sama: dla was wszystkich, którzy zgromadziliście się tutaj, żeby pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują. – Celestyna Warbeck zakończyła swoją przemowę, po czym zrobiła kilka kroków do tyłu, a po placu potoczyły się pierwsze nuty jej najnowszego utworu: Czarującego Nowego Roku.


Muzyczne dedykacje
Trudno wyobrazić sobie dobrą zabawę bez dobrej muzyki, tegoroczne świętowanie Nowego Roku uświetniają więc występy najbardziej znanych i lubianych gwiazd czarodziejskiej sceny muzycznej: Ricka Charliego i Jego Zmiataczy oraz Celestyny Warbeck, której wyjątkowo zamiast chóru szyszymor towarzyszy debiutujący zespół Fatalne Jędze. Chociaż artyści występują na głównym placu, teren zabawy został tak zaczarowany, by muzyka była doskonale słyszalna dla wszystkich uczestników. A ponieważ Sylwester w Dolinie Godryka jest w tym roku połączony ze zbiórką pieniędzy, tuż pod sceną znalazło się miejsce dla szklanej kuli, do której za niewielką opłatą jednego sykla można anonimowo wrzucić krótką notkę z dedykacją lub życzeniami; raz na jakiś czas wszystkie listy są zabierane przez latające wokół placu elfy i odczytywane przez występujących muzyków.

Aby zadedykować komuś piosenkę, należy napisać post w tym temacie, a następnie przesłać treść dedykacji wraz z tytułem wybranego utworu na konto Mistrza Gry. Dedykacje obraźliwe i wulgarne nie będą odczytane ani opublikowane, a zirytowane elfy na pewno znajdą sposób na ukaranie autora takiej notki.

Rick Charlie i Jego Zmiatacze

1. Zmiatajcie na parkiet - lekka, rock'n'rollowa piosenka, w której wokalista nawołuje wszystkich do wspólnej zabawy, a panów - do poproszenia pań do tańca.
2. Uciekasz mi jak znicz - utwór, którego bohaterem jest zakochany czarodziej, zwodzony w nieskończoność przez wodzącą go za nos czarownicę; prosty i żartobliwy.
3. No już, nie bądź hipogryfem - skoczna piosenka, w której wokalista przeprasza odbiorcę za coś, co zrobił i przekonuje, by już się na niego nie gniewał.
4. Szalone czary-mary - utwór upamiętniający pojawienie się nad Wielką Brytanią anomalii; pozornie zabawny i skupiający się na tych bardziej trywialnych skutkach niestabilnej magii, kończy się raczej smutną puentą i oddaje hołd czarodziejom poległym w trakcie ponurych miesięcy.
5. To właśnie ta noc - romantyczna piosenka o czarodzieju wyznającym czarownicy swoje uczucia; o spokojnym rytmie, idealna do wolnych tańców.
6. Hej, Freddie, gdzie jesteś? - utwór napisany na cześć jednego z członków zespołu, który zaginął w trakcie majowego wybuchu magii i nie został nigdy odnaleziony; słowa zachęcają do nietracenia nadziei i niosą otuchę wszystkim czekającym na powrót swoich bliskich.
7. Wypędzić ghula - żartobliwa piosenka, opowiadająca o nieudanych próbach wypędzenia ze strychu rozrabiającego ghula. Z pozoru nieszkodliwa, przez niektórych jest uważana za polityczną i prześmiewczą - a tytułowy ghul za metaforę urzędującego obecnie Ministra Magii.
8. Nox Maxima - utwór rozpoczyna się słowami tytułowego zaklęcia - i wraz z rozbrzmieniem pierwszych nut, wszystkie światła rzeczywiście gasną, pogrążając słuchaczy w półmroku. Melancholijna, smutna piosenka o utracie.
9. Płachta na byka - jeden z najnowszych utworów zespołu, nawołujący do tego, by nie poddawać się codzienności i walczyć do samego końca. Chociaż autor słów piosenki zarzeka się, że nie ma ona nic wspólnego z polityką, to wśród fanów krąży popularna teoria, że tytułowy byk odnosi się do formy, jaką przyjmuje patronus Harolda Longbottoma, a sam utwór powstał na cześć wygnanego Ministra.
10. Czy mogę panią prosić? - lekka i wesoła piosenka, której bohater opowiada o swoich rozterkach związanych z przezwyciężeniem nieśmiałości i poproszeniem do tańca wybranki, do której od dawna wzdycha.

Celestyna Warbeck i Fatalne Jędze

11. Kociołek pełen gorącej miłości - jedna z najbardziej znanych piosenek Celestyny; jazzowy utwór, w którym czarownica wyznaje swoje uczucia ukochanemu, namawiając go, by nie odrzucał jej miłości.
12. Wyczarowałeś ze mnie serce - utwór jazzowy, który przez ostatnie tygodnie znacznie zyskał na popularności, głównie dzięki Czarodziejskiej Rozgłośni Radiowej. Smutna piosenka o złamanym sercu.
13. Łuna na niebie - przejmujący utwór upamiętniający noc, podczas której spłonęło Ministerstwo Magii i oddający cześć ofiarom; piosenka napisana przez Fatalne Jędze, a śpiewana przez Celestynę; melodyjna i powolna.
14. Silencio - rockowy utwór Fatalnych Jędz, traktujący o odwadze i brawurze, a także nawołujący do tego, by nie dać się uciszyć żadnej cenzurze. Jego odtwarzanie zostało zabronione przez Ministerstwo Magii.
15. Zjednoczeni - utwór początkowo uznawany za poświęcony Zjednoczonym z Puddlemere, w rzeczywistości opowiada o potrzebie pomagania sobie wzajemnie i wspólnego stawienia czoła niebezpieczeństwom. Klasyczny z rockową nutą, powstał jako efekt kolaboracji Celestyny Warbeck i Fatalnych Jędz.
16. Za aurorem wiedźmy sznurem - żartobliwa jazzowa piosenka o czarownicy po uszy zakochanej w aurorze, który okazuje się jednak zbyt zajęty ratowaniem świata, żeby zwrócić na nią uwagę.
17. Podarowałeś mi psidwaka - dodający otuchy utwór o prawdziwej przyjaźni, którego słowa przyjmują formę listu do dawno niewidzianego przyjaciela.
18. Wyklęłam cię z pamięci - energiczny, rockowy utwór o rozstaniu, którego bohaterką jest wściekła czarownica, wytykająca byłemu ukochanemu wszystkie krzywdy, które jej sprawił. Został brutalnie skrytykowany przez część krytyków, przy czym wszyscy autorzy negatywnych opinii okazali się mężczyznami.
19. Czarującego Nowego Roku - jazzowa piosenka stworzona specjalnie na okazję wspólnego świętowania Sylwestra; lekka, stroniąca od wojennych tematów, skupiająca się głównie na noworocznych życzeniach, skierowanych bezpośrednio do słuchaczy.
20. Pierścionek ze spadającą gwiazdą - romantyczny, jazzowy utwór o czarodzieju wyznającym swoje uczucie ukochanej i padającym na kolana, by poprosić ją o rękę; często wykorzystywany jako tło dla zaplanowanych wcześniej oświadczyn oraz tradycyjnie grany na weselach.

Powitanie Nowego Roku
Chociaż organizatorzy zapewniają, że uczestnicy będą mogli bawić się aż do białego rana, to głównym punktem zabawy sylwestrowej ma być jej oficjalny finał, mający miejsce - rzecz jasna - równo o północy; to właśnie wtedy na głównej scenie rozstrzygnięta zostanie noworoczna loteria. Czarodziejska Rozgłośnia Radiowa zapowiedziała też specjalny pokaz fajerwerków, który będzie można oglądać przy kieliszku wyśmienitego szampana.

Finał zabawy rozpocznie się postem Mistrza Gry po zakończeniu wszystkich poprzednich atrakcji.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Benjamin Wright
Benjamin Wright

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : 45
UROKI : 35
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 5 2548bf6970f74d0d9594e17b72bc2037

Plac główny - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 5 I_icon_minitime10.11.19 16:08

Wright ponownie westchnął ciężko, przygnieciony ciężarem trudności w relacjach z siostrami. Czarownice były zdecydowanie zbyt skomplikowane - pewnie dlatego na dłuższą, romantyczną metę wybierał towarzystwo mężczyzn, prostych w obsłudze, o podobnym systemie wartości, nierozchwianych księżycową, damską magią, o jakiej chłopcy nie powinni zbyt dużo wiedzieć. - W każdym razie, spróbuj. To super babeczka, czasem trzeba ją przymusić do rozmowy. Wydaje mi się, że za dużo na siebie bierze - zastanowił się na głos, powracając myślami do jasnowłosej aurorki, która podejmowała najcięższe wyzwania, do tego ciągle w cieniu śmierci ukochanej matki. Mijające miesiące przyniosły wiele cierpienia, mroku, rozpościerającego się nad nimi grożącym zawaleniem baldachimem - dobrze byłoby o tym zapomnieć choć na moment. Topiąc smutki w uszczęśliwiającym alkoholu oraz doborowej kompanii, poruszając tematy przyjemniejsze. - Dlaczego bzdur - skrzywił się teatralnie, gdy Gabriel nie przejął się przesadnie przemową staruszka. - O choćby ten ognisty rudzielec w czerwonej czapce...Tam, idzie w stronę zamarzniętego jeziora - przedstawił potencjalną kandydatkę szeptem, choć w tłumie świętujących sylwestra dziewczę i tak niedosłyszałoby, że dwójka brodaczy rozmawia właśnie o niej. - Ma gruby płaszcz, więc nie wiadomo, czy to nie jakaś wychudzona szczapka, ale liczy się wnętrze a nie krągłości, prawda? - poklepał Tonksa po plecach ponownie, prawie rozlewając przy tym grzane piwo, które już zdołała nalać im kelnerka owinięta pasiastym szalikiem aż po czubek zmarzniętego, czerwonego nosa. Musiał zrobić wszystko, by zmienić grząski temat własnej wybranki na bezpieczniejszą kwestię sylwestrowych podbojów. - Nie, na to, że jestem nieziemsko przystojny i mądry - odparł prostolinijnie, co mogło brzmieć jak autoironia, ale tak naprawdę było poczciwą oznaką wiary w samego siebie. I w to, że Percivala przyciągnęła do niego zarówno zachwycająca fizjonomia - wtedy, gdy nie oszpeciła jej siatka obrzydliwych bliz - jak i ujmująca osobowość, wzbogacona o zdrowy rozsądek i godną pozazdroszczenia rozwagę. - Ale dość o mnie, nie ma co strzępić języka. Biegnij do tego rudzielca, może to jakaś kuzynka Brendana? Zabłyśnij znajomością z nim a na pewno obdarzy cię najpiękniejszym uśmiechem, rozświetlajacym przyszły rok! - wsparł się ramieniem o Gabriela, poufale chrypiąc mu do ucha: i mało dyskretnie wskazując kuflem grzanego piwa na ścieżkę prowadzącą ku jeziorku, gdzie kilka par już śmigało na zaczarowanych łyżwach. - Możesz ją też uratować przed stłuczeniem sobie łydki albo i nawet odkrytego kolanka na tym lodzie - dodał z nieco rubasznym chichotem, wprowadzony przez magicznego szampana w - cóż - szampański nastrój. Naprawdę życzył Tonksowi owocnego sylwestra, pomagającemu mu choć na kilka godzin zapomnieć o pustce i odpowiedzialności za cały świat.




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Keat Burroughs
Keat Burroughs

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f27-parszywy-pasazer https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Zawód : łowię smocze cienie
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I never had a chance to be soft.
I was always bloody knuckles and shards of glass.
I wanted people to be afraid of hurting me.
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do

Plac główny - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 5 I_icon_minitime16.11.19 12:32

przepraszambardzobardzobardzo

Przepraszam bardzo, w mózg go nic nie uciskało, najpierw musiałoby mieć w co uciskać, a sama opaska prezentowała się dostojnie (niech pierwszy odezwie się ten, kto nigdy nie miał na sobie niczego przypałowego), niepodważalnie, kropka.
Co prawda nie do końca był przekonany, na ile skuteczny mógł się okazać jego pomysł, ale skoro Bojczuk dostrzegł w nim cień szansy na powodzenie, pozostało tylko zrobić odpowiednią minę, poświadczającą, że tak, oczywiście, świadom jest swego geniuszu.
- Znając ciebie, to do północy wyrobiłbyś się ze ślubem - to akurat wcale nie brzmiało niewiarygodnie, nie w wykonaniu Bojczuka. - Zastanów się jeszcze, czy to nie ma aby sensu, ludzie do świętowania są, alkohol darmowy także, nawet jedzenie, pannę młodą zaraz się skombinuje, no to co tam jeszcze zostaje? Pierścionki jakieś? To... to też dałoby się załatwić - błysnął zębami, wodząc spojrzeniem po dłoniach mijających ich osób, wyławiając co bardziej przykuwające wzrok świecidełka. Usprawiedliwiłby się stanem wyższej konieczności. Poza tym, istniała spora szansa, że nawet bez jego pomocy zdążyliby je zgubić w ferworze zabawy - no i, stary, Celestyna grałaby na twoim weselu, kto może o sobie coś takiego powiedzieć? - zaryzykowałby stwierdzeniem, że nikt, bo pewnie do kotleta nie zdarza jej się śpiewać.
Niby mógł podejrzewać, że to całe oburzenie jest jednak udawane, ale kiedy Bojczuk wspomniał o jakimś Salonie Niezależnych, myśli Burroughsa pomknęły w stronę możliwych usprawiedliwień.
- Miotniesz we mnie kilkoma zaklęciami, żebym wyglądał na poważnie chorego, pojawię się tam, słaniając się na nogach, a jak przyjdzie moja kolej... zemdleję, nie wiem, możesz powiedzieć, że to Zespół Stresu Przedurazowego, a urazem psychicznym w moim przypadku są wszelkie publiczne wystąpienia, że jak mam jakąś mowę wygłosić, to mnie ścina z nóg, mowę mi odbiera, zmysły, nie... - żartowałem - żartował? Co? Dwa szybsze oddechy później po prostu skwitował to kwaśnym uśmiechem, niech będzie, że mu się należało - kogo jak kogo, ale pani mamy nie chciałbym rozczarować - lubił tę kobietę, po prostu. - No dobra, Johny, bez ściemy, proszę, wszyscy to wiedzą? - wszyscy artyści? Bo jeśli tak, to chyba nie rozumie, czemu jeszcze na zbity pysk go nie wykopali.
Wielkie wejście Filipy nastąpiło w odpowiednim momencie.
- No nie wiem, Philie, ta teoria z puffkami ma sporo sensu, strzeż się wszystkich obrońców różowych futer, bo to wygląda trochę tak, jakbyś ubrała się w setkę tych stworzonek - on, dla odmiany, nie pomacał, wystarczyło mu przyjrzenie się temu z bliska.
- Przekonałeś mnie - podsumował słowa Johny'ego, sięgając po następny kieliszek. - A, no i nie zapominaj, że żonę masz znaleźć. Albo to my mu jakąś znajdziemy, co, Philie? Potrzebna będzie twoja pomoc - zerknął pobieżnie na zawartość kolejnej alkoholowej niespodzianki, lecz degustację zostawił sobie na później.
- Coś ci chyba do tego trzeciego oka wpadło, Bojczuk, dzisiaj nie będę prezentował zawartości swego żołądka, ten pokaz zostawię dopiero na jutro - roześmiał się, po czym kieliszek wzniósł ku górze. - Philie, czarującego Nowego Roku - zaśpiewał przez zaskrzeczał wraz z Celestyną, po czym podsunął kieliszek Bojczukowi. - Chętnie, polej od serca - no nie wyleje już tego szampana, skoro się pofatygował, żeby go wziąć, ale mocniejszymi procentami też nie pogardzi. - Dokowe pół - znaczy do pełna i jedną kroplę więcej.
- No, właśnie, pochwal się, co jeszcze widzi... - podchwycił z bezczelnym uśmiechem. - Białe elfy? - zasugerował niewinnym tonem.
Niuchacz wetknął pyszczek w materiał jego kurtki, co odrobinę go zdezorientowało; zerknął niepewnie na stworzenie, zastanawiając się, o co chodzi, ale na razie darował sobie jakąkolwiek interwencję - zamiast tego łypnął na Philie, rwącą się do tego, żeby znaleźć im kogoś, kto dotrzyma im towarzystwa. - Żadnych nowych znajomości - stwierdził stanowczo; obiecał sobie, że spędzi trochę czasu z nimi - skoro już jest ku temu okazja, a oni wreszcie są w komplecie. Co ostatnimi czasy nie zdarza się zbyt często. - Nie dzisiaj.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Plac główny - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 5 I_icon_minitime16.11.19 12:38

The member 'Keat Burroughs' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 3


Powrót do góry Go down
Gabriel Tonks
Gabriel Tonks

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t6145-gabriel-tonks https://www.morsmordre.net/t6193-gabrysiowe-listy https://www.morsmordre.net/t6192-ja-nie-mam-recepty-na-szczescie https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t6795-skrytka-bankowa-nr-1529 https://www.morsmordre.net/t6194-gabriel-tonks
Zawód : kolekcjonuję czarnoksiężników jak karty z czekoladowych żab
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
There is million things
I haven't done
but just you wait
OPCM : 23
UROKI : 10
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Plac główny - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 5 I_icon_minitime16.11.19 18:28

Ech, wiedział, że ta konfrontacja i zmuszenie Justine do rozmowy będzie konieczna. Szkopuł w tym, że Tonks nigdy nie był tym typem człowieka. Poważne rozmowy na jakikolwiek temat w ogóle się go nie imały więc jak tu sprawić, aby jego młodsza siostrzyczka przestała się tak na niego zamykać i w końcu zrozumiała, że on jest tu dla niej. Jednakże, skoro uświadomienie sobie, że zainicjowanie rozmowy będzie lepsze niż czekanie, aż Just postanowi się otworzyć będzie lepszym rozwiązaniem to strach się bać ile będzie zbierał się do wcielenie tego planu w życie.
Na razie miał jednak inne rzeczy na głowie, w której pewnie mogłoby już zacząć szumieć od wypitego alkoholu albo to po prostu gwar panujący dzisiaj w Dolinie Godryka. - Wiesz co, na to, że wychodzona mógłbym coś jeszcze zaradzić, ale chyba bardziej gustuję w brunetkach - mruknął, w poważnym zadumaniu, przywołując twarz każdej jednej panny, która w jakikolwiek sposób namieszała w tonksowym sercu. I owszem, większość z nich miała pięknie, ciemnie loki! No co? Są różne gusta i guściki nawet jeżeli w ostatecznym rozrachunku wygląd nie należy do tych aspektów, które powinno rozpatrywać się w pierwszej kolejności. Być może w innych okolicznościach zwróciłby uwagę na zręczne okrążanie tematu przez Bena, ale alkohol rozdawany na dzisiejszej uroczystości skutecznie go rozpraszał. Podobnie jak rudzielec w zimowej kurtce, który siłą rzeczy przykuł uwagę Gabriela. Może jednak by tak pójść za radą Bena? Alkohol ośmielał, to było pewne. - I za skromność - rzucił trochę złośliwie. Oczywiście nie uważał, że nadmierna i fałszywa skromność to coś dobrego, ale nie powstrzymało go to przed tą drobną złośliwością. - Teraz to mnie zmartwiłeś, gorzej jak coś pójdzie nie tak i się Brendanowi poskarży - mruknął, ale w jego głosie nie było trwogi a raczej czyste rozbawienie, chociaż z Weasleyem wolał nie mieć na pieńku. Bo i jaki miałby mieć w tym cel? Powiódł jednak wzrokiem w stronę wskazaną przez Wrighta i zamyślił się poważnie, rozważając podążenie za tajemniczą, rudowłosą. Czyżby był to czas na roztoczenie tonksowego uroku nieporadności w rozmowach z przedstawicielkami płci pięknej? Ale może lekcję flirciarskiego dialogu zostawią na inną okazję? - Skoro stawiasz to w takim świetle to chyba jestem jej potrzebny - stwierdził błyskotliwie, biorąc kolejny łyk piwa. Pewnie piana ostała się na jego bujnym zaroście.


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
Benjamin Wright

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : 45
UROKI : 35
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 5 2548bf6970f74d0d9594e17b72bc2037

Plac główny - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 5 I_icon_minitime16.11.19 21:05

Sylwestrowy wieczór wirował wokół nich coraz głośniejszym śmiechem, radosnymi rozmowami i pokrzykiwaniami zagubionych w tłumie przyjaciół - a Benjamin starał się chłonąć tę atmosferę niczym wyschnięta gąbka, nacieszyć się bąbelkami szampana buzującego w krwi, zaciągnąć mroźnym powietrzem i zatrzymać głęboko w płucach zapach goździków, sztucznych ogni i wełny. Potrzebował rozluźnienia, odpuszczenia niektórych kwestii, poddania się feerii bodźców, które pierwszy raz od dawna nie groziły mu niczym, poza ewentualnym syndromem dnia następnego. Na razie jednak się o to nie troszczył, po prostu kiwając głową niczym mędrzec, zgadzający się ze słowami swego wcale nie tak młodziutkiego ucznia. - No to brunetka, dobrze. Chociaż wiesz, co mówią. O ciemnych włosach czarownice wywrócą ci serce na nice! - zacytował pradawne, czarodziejskie przysłowie, odmieniane we wszystkich przypadkach w wielu karczmach, w których przekąski i alkohol podawały krągłe brunetki. - Ja chyba też wolę. W sensie, ciemne włosy - dodał i czknął lekko, wypijając do dna kolejny kufel przegrzewającego mu gardło piwa. Na taką bezpłciową sugestię odnośnie własnych wizualnych, romantycznych pragnień mógł sobie chyba pozwolić. - Nie no, żartowałem, brachu, to raczej nie Weasleyówna - zapewnił szybciutko, rzecz jasna biorąc żart Gabriela za szczery niepokój dotyczący ewentualnego konfliktu na tle rodzinnym. - No i zawsze pójdzie tak, zobacz na siebie - trzepnął Tonksa w pierś aż z jego ubrania opadły płatki śniegu. - Przystojny, odważny auror, elegancka bródka, reszta też niczego sobie. Ten wieczór należy do ciebie! - zagrzał kompana do walki o przyjemny taniec albo i całusa pod jemiołą, kto wie. Wierzył w zdolności Tonksa do podrywu, prezentował się przecież całkiem-całkiem. Jeszcze raz otrzepał mu ramiona, poprawił futrzany kołnierz szaty i lekko popchnął go w kierunku tłumu. - Masz mi rano opowiedzieć, czy dobrze tańczyła. I czy dała się zaprosić na noworoczną kawę - zakomenderował niczym starszy brat lub przywódca batalionu grzecznych flirciarzy, salutując mu pod osuwającą się na krzaczaste brwi czapką. Naprawdę chciał, by i Tonks zaznał tego wieczoru radości wspólnego celebrowania kolejnego roku, który udało im się przeżyć. Sam zaś miał zamiar wziąć udział w poszukiwnaiach skarbu - i wolał nie mieć konkurencji w postaci spostrzegawczego aurora, zapewnił więc i sytość wilka i całość lekko już wstawionej owieczki.

| Benio zt :pwease:




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
Bertie Bott

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Plac główny - Page 5 Giphy

Plac główny - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Plac główny   Plac główny - Page 5 I_icon_minitime03.12.19 0:51

Ten sylwester był bardzo udany. Przyszło mnóstwo ludzi, a Bertie tłumy uwielbiał. Większość czasu spędził z Clarą. Z nią tańczył już chyba ze dwie godziny, ale dziewczyna ostatecznie postanowiła, że musi wrzucić w siebie coś, co nie zawiera alkoholu i najlepiej jakby było w formie stałej. Bott jakoś nie miał apetytu i chyba przez alkohol trochę się rozproszył, bo już mu Waffling zdążyła zniknąć z widoku. Nie gonił jednak, zamiast tego zamierzał pozostać mniej więcej w miejscu, a nie wątpił że jakoś jeszcze się odnajdą.
Za magicznym działaniem alkoholu nie czuł zimna, płaszcz już całkiem miał rozpięty, bo przecież tak wygodniej się tańczyło, a policzki miał całkiem zaczerwienione. Przez alkohol? Zimno? A może z wysiłku? Kto wie, pewnie wszystko na raz. I ruszył przed siebie, kiedy w tłumie mignęła mu znajoma twarz. Uśmiechnął się radośnie, może nawet aż zbyt radośnie.
- Mamo! - zawołał i zamachał, trochę zamaszyście, ale na szczęście nie trafił żadnego biednego człowieka. Zgarnął zamiast tego dwa kieliszki szampana i ruszył w kierunku najlepszej mamy na świecie.
- Wesołego Nowego Roku! - zawołał i nawet całkiem zgrabnie jak na dzisiejsze pijacko zamaszyste ruchy zatrzymał się przed nią, ulewając przy tym tylko troszkę z jednego kieliszka. - Oby nowy rok był jeszcze lepszy niż poprzedni, choć jak wiadomo każdy rok z tak wspaniałym dzieckiem musi być piękny. - powiedział i wyszczerzył przy tym zęby w uśmiechu. - Oby tata pamiętał o kupowaniu ci czekoladek albo czekoladowych róż i niech ludzie tak tracą pamięć żebyś miała co w pracy robić i żebyś nigdy, ale to przenigdy się nie nudziła, bo pamiętaj, nuda jest najgorsza na świecie. - dodał jeszcze, niewiele myśląc co mówi, trochę plotąc trzy po trzy ale dając mamie zaraz kieliszek żeby się z nim stuknęła. - A potem zabieram cię na tańce, skoro tata gdzieś uciekł, musisz przecież trochę poszaleć. - dodał wesoło, zerkając zaraz w kierunku parkietu, z którego zszedł z resztą zaledwie przed paroma minutami.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
 

Plac główny

Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Somerset, Dolina Godryka-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19