Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Most Godryka
AutorWiadomość
Most Godryka [odnośnik]16.07.19 21:07
First topic message reminder :

Most Godryka

Most Godryka, zawdzięczający swoją nazwę imieniu Godryka Gryffindora, znajduje się w ciągu głównej, prowadzącej do wioski drogi. Jest to stara, kamienna, łukowata konstrukcja, zawieszona bezpośrednio nad przepływającą przez okolicę rzeką Pondle Creek, swoje ujście znajdującą w rozlanym szeroko stawie. Solidny i zadbany, swoją dobrą (mimo upływu lat) kondycję zawdzięcza samym mieszkańcom, solidarnie rezygnującym z przebudowania go na modłę bardziej nowoczesną; w efekcie niemożliwe jest minięcie się na moście dwóch pojazdów jednocześnie, czy to wozów, czy nielicznych samochodów. Nikomu zdaje się to jednak nie przeszkadzać, a sam most jest lubianym miejscem spotkań okolicznej młodzieży, regularnie urządzającej zawody w skakaniu z niego do głębokiej wody.
Żyjący w Dolinie Godryka czarodzieje utożsamiają z kolei most z krążącą wokół niego legendą: mówi się bowiem, że został wzniesiony na polecenie samego Gryffindora, który samodzielnie obłożył go silnymi zaklęciami dodającymi odwagi; podobno przejście pod kamiennymi łukami, wieńczącymi początek i koniec mostu, gwarantuje przypływ siły koniecznej do podjęcia trudnej decyzji, a zrobienie tego w pełnię księżyca zawsze skończy się podjęciem tej dobrej.
Tuż przed mostem, na poboczu drogi, od lat stoi stary wóz, który zdaje się nie należeć do nikogo - czasami odwiedza go jednak duch jasnowłosej dziewczyny, śpiewem witającej i żegnającej przechodzących tędy wędrowców, opowiadającej historię miłosną o chłopcu, z którym miała uciec, ale który nigdy nie pojawił się na miejscu spotkania.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Most Godryka - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Most Godryka [odnośnik]02.12.21 19:02
13 lutego 1958

Trzynaście minut minęło odkąd udało jej się dotrzeć na miejsce, z którego i tak musiała wrócić z kwitkiem. Wymknęła się tylko na chwilę, starając się zakupić co tylko mogła. Niestety szczęście nie przypisało jej i tym razem, bo zanim zdążyła dotrzeć na miejsce, wszystko zostało już wykupione. Przygryzła wargę, zastanawiając się, czy będą musieli głodować w tym miesiącu – mogła jakoś podziałać tak, aby jeść mniejsze porcje, a w ten sposób mogła więcej dać pozostałym członkom rodziny, ale jeżeli to się będzie ciągnąć…w ten sposób na pewno nie dadzą rady. Przetarła zmęczoną twarz dłonią, czując jakby w te dwa miesiące postarzyła się o co najmniej parę lat, ostatecznie starając się skupić na przetrwaniu i nawet nie rozważając nic innego. Kto miał czas na przyjemności kiedy trzeba było po prostu zająć się domem?
Przechodziła przez most, zastanawiając się, czy czeka ją jakaś przyszłość i czy w ogóle może zaufać czemukolwiek, co pozwoliłoby jej mieć jakieś zapewnienie przynajmniej podstawowych warunków. Byli podczas wojny, a ona zastanawiała się teraz, jak w ogóle przetrwać. Marcel miał rację, może powinni zostać w Londynie, może to wszystko była ich wina. Ale jeżeli nie? Jeżeli Thomasa, Jamesa i Marcela skazaliby na śmierć? Zadrżała na tę myśl, przez co w pierwszej chwili nie zwróciła uwagi na to, co właśnie słyszy. Dopiero dziwne odgłosy ze strony ptaka zwróciły jej uwagę, a kiedy tylko przystanęła i miała chwilę się zastanowić, zrozumiała czego słucha.
Zrobiła co mogła aby oddalić się jak najszybciej od tego miejsca, wiedząc, co oznaczało towarzystwo tego zwierzęcia i nie chcąc słuchać tego odgłosu. Nie wiedziała, że na to było już za późno, dlatego kiedy oddalała się, od miejsca, już była pod wpływem śpiewu. Jej stopy od razu poruszały się w kierunku mostu, bo czy jezioro łabędzie nie najlepiej tańczyć nad płynącą wodą? Nuciła pod nosem muzykę, podnosząc się na palcach i wyciągając dłonie. Kierowała się na most, dłonie wystawiając…i ostatecznie kończąc na ziemi, bo z tańcem klasycznym nie miała do czynienia. Nie przeszkadzało jej to jednak, nawet kiedy miała już pozdzieraną skórę z kolan, podnosiła się i próbowała jeszcze raz.


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 5 +4
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1 +1
TRANSMUTACJA : 10 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Most Godryka [odnośnik]27.12.21 2:26
Tego dnia miał załatwić to i owo w Dolinie Godryka. Nie tylko swoje prywatne sprawy, ale również te związane z prowadzeniem przez Cynthię zajazdu. Było to coś, czego tym razem nie mogli zrobić synowie jego kuzynki. Będąc w tych stronach zgodził się tym zająć. Zanim jednak wkroczył do serca Doliny, spoczął na starym, niszczejącym wraz z upływem czasu wozie. Pozostawiony nieopodal mostu pojazd nieznacznie zapadł się w śniegu pod ciężarem jego ciała oraz pokaźną warstwą miękkiego puchu. Pozostawało mieć nadzieję, że drewniana konstrukcja zdoła to wytrzymać. W przeciwnym razie skończy w śniegu w otoczeniu drewnianych szczap.
Ze swojego miejsca miał całkiem dobry widok na okolicę. Powoli jadł połowę bagietki z masłem i serem białym, wyrobionym przez niego w ostatnim czasie według wskazówek udzielonych mu przez kuzynkę. Smakowało całkiem znośnie, co było pewnego rodzaju osiągnięciem przy jego średnich umiejętnościach kulinarnych.
Przez większość czasu nie zwracał uwagi na nieliczne osoby pokonujące ów most. Aż do teraz, gdy ku mostowi kierowała się młoda kobieta. Względem jego wieku, rzecz jasna. Może była w wieku zbliżonym do jego jedynej córki. Raczej nie sprawiała wrażenia pijanej. Nie zmieniało to faktu, że zachowywała się bardzo dziwnie. Próbowała tańczyć do nuconej przez siebie melodii. Niezbyt jej to wychodziło, bo gdyby było inaczej to by raz za razem lądowała na ziemi z poobijanymi kolanami.
Niezła z ciebie tancerka. Jeśli chciałaś zarobić na chleb to kiepsko ci idzie. Jesteś w złym miejscu. W mieścinie masz na to większe szanse — Odezwał się zupełnie nieproszony, po tym jak przełknął ostatni kęs kanapki. Uniósł prawy kącik ust w lekko zaczepnym uśmiechu. Wytrwałość kobiety zdawała godna podziwu, choć jego zdaniem jej zachowanie nie było rozsądne. W chwili obecnej nie był w stanie utożsamić tego zjawiska z zgubną mocą słodkich trelów świergotnika. Szczęśliwie ominęła go ta wątpliwa przyjemność.
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 14 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: Most Godryka [odnośnik]07.01.22 21:52
Otoczenie wydawało się to znikać, to na nowo pojawiać, tak jakby sam jej umysł nie do końca radził sobie z umieszczeniem jej w pobliskim lesie. Czasami więc była na szerokiej scenie, ze lśniącym i wypolerowanym parkietem, odbijającym w sobie blask świeciorków i jej delikatną, dziewczęcą figurę, co nadawało miejscu spory nastrój. Rzędy siedzeń wypełnione były widownią, która rozsiadła się na obitych atłasem fotelach, a lejące się ciężkie tkaniny kurtyny wyznaczały kraniec sceny. Czasem był to jednak las, z nagimi i powykrzywianymi gałęziami drzew wystającymi nad głowami, z mostem z szarego kamienia i cicho szumiącym potokiem, który nadawał miejscu nieco sennej atmosfery, zwłaszcza teraz, gdy mimo ciężkiej zimy nie zamarzł, płynąc dalej, niestrudzenie.
Nie widziała mężczyzny znajdującego się w okolicy, a przynajmniej nie w pierwszej chwili, chociaż odurzony trelami świergotnika umysł jakoś zdołał jej podpowiadać, ze okolica samotna zupełnie nie była i ktoś jeszcze postanowił tego dnia pokręcić się po okolicy. Mimo to nie przestawała swoich nieco monotonnych prób, skupienie przenosząc na piruety, jakby była to jedyna warta uwagi rzecz w tym momencie, godna jedynie szacunku i umiłowania. W końcu czekał ją występ, podczas którego nie mogła zawieść absolutnie nikogo. Dopiero męski głos płynący w jej stronę zwrócił jej uwagę na tyle, że chociaż na chwilę udało jej się wyrwać z tego przeklętego tańca.
Moda twarz nie wyrażała żadnego komfortu zaistniałą sytuacją – skupienie się na zadaniu nadawało jej twarzy bolesnego wyrazu, tak jakby taniec był nie tylko najważniejszy, ale powodował też ból, zmęczenie i nadawał jej ciężkości. Mimowolnie wyczuwała poobijane kolana, nawet jeżeli tak bardzo nie zwracała na nie uwagi, a podkrążone oczy i wychudła sylwetka nadawały jej lat, których w ogóle na swoim karku nie miała.
- To nie tak, ja musze, inaczej widownia będzie zła i zawiedziona. – W jej głosie rozbrzmiewał smutek i rozczarowanie, ale wydawały się głównie skupione na jej osobie, nie na innych. – Ile jeszcze mamy do końca przedstawienia? – zapytała mężczyzny, licząc na to, że ten może udzielić jej odpowiedź, tak jakby uczestniczył w jej wynurzeniach i był tuż obok.
Następny piruet okazał się jednak dość fatalny, bo nogi uderzyły jedna o drugą, co sprawiło, że zaplątała się o własne stopy i runęła jak długa na ziemię, tym razem już na dobre kalecząc sobie kolana o wystające kamienie.


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 5 +4
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1 +1
TRANSMUTACJA : 10 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Most Godryka [odnośnik]19.01.22 23:35
Uczestnicząc po raz kolejny w dziwnej sytuacji być może powinien zastanowić się nad tym, dlaczego zawsze pakuje się w podobne sytuacje. Ta, w której znalazł się obecnie, nie odbiegała za bardzo od normy. Choć nie było w niej nic niebezpiecznego, tak w jego oczach plasowała się w podobnej kategorii. Zdecydowanie nie wiedział, co ta kobieta miała w głowie. Alkohol raczej wykluczył. Może spożyła jakiś eliksir albo zostało rzucone na nią jakieś zaklęcie. Ostatecznie cierpiała na jakąś chorobę psychiczną. To również dotykało czarodziejów. W każdym razie nie zachowywała się normalnie. Miał pewne pojęcie o stosowaniu magii leczniczej, jednak nie umiał leczyć chorób psychicznych i nigdy nie rwał się do niesienia pomocy komukolwiek.
Nie był również prawdziwym koneserem sztuki, choć miał pewne pojęcie o rzeźbach i nie tylko. Nie było w tym nic dziwnego, w końcu jego matka była rzeźbiarką. Od jej tragicznej śmierci jego i tak luźne związki ze sztuką przeszły do historii. Nie zamierzał tego zmieniać. Czasem lubił sobie coś wyrzeźbić w drewnie, gdy potrzebował zająć czymś ręce.
Ta widownia nie ma pojęcia o sztuce. Za to nie chce oglądać tancerki z poobijanymi kolanami, jak u małego dziecka — Przyznał niechętnie, mówiąc w rzeczywistości o sobie. Był to jednak sposób na dotarcie do niej, przez to może przestanie odstawiać tę szopkę. O ile faktycznie zachowanie kobiety nie było uwarunkowane wypitym eliksirem albo rzuconym na nią zaklęciem. — Dwie minuty — Odrzekł ze wzruszeniem ramion. Prawdopodobnie, przy dobrych układach to przedstawienie dobiegnie końca i nawiedzona tancerka odejdzie stąd w poszukiwaniu uzdrowiciela. O ile w ogóle będzie w stanie iść o własnych siłach. Może mieć poważne problemy z ustaniem na nogach. Wyglądała też na bardziej osłabioną, niż przedtem.
Przez te wszystkie lata usilnie starał się pozostawać neutralny, trzymać się z dala od wszystkich stron konfliktu. Dbał tylko o siebie i swoją rodzinę. O Cynthię, Lavinię i Henriettę. To były dla niego najważniejsze osoby. I tak powinno pozostać. A jednak gdzie się nie ruszył, napotykał osoby podobne do tej kobiety. W zajeździe również. Gdy pomogło się jednemu człowiekowi, potem pojawiali się kolejni, a wraz z nimi kłopoty. Ponosili też z tego tytułu różnorakie straty. Po dokończeniu kanapki, Sebastian podniósł się z ciężkim westchnięciem i przeszedł kawałek, by stanąć nad kobietą. Chwycił ją za łokieć, by podciągnąć ją ku górze tak by stanęła na nogach. Zaraz odsunął się od niej. Tyle w kwestii pomocy z jego strony.
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 14 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: Most Godryka [odnośnik]06.02.22 13:38
Nigdy nie planowała takich rzeczy. Kłopoty po prostu same podążały za Doe, jak bezpańskie psy, które zawsze wyczuwały zapach jedzenia, gotowe czasem nawet ugryźć tylko po to, aby domagać się tego, co pozwolił by im przetrwać. Sheila nigdy w problemy nie chciała się pakować, robią co tylko mogła, aby jednak unikać problemów – te jak widać dopadały ją i bez tego. Była obecnie zbyt zestresowana aby martwić się czymkolwiek co nie dotyczyło jej rodziny i zbyt zmęczona, aby zajmować się czymś innym. Nie skupiała się na otoczeniu i w tym wypadku to właśnie było jej zgubą. Co zrobiła nie tak? Czemu coś mogło być niebezpieczne nawet w tym miejscu? Gdyby myślała jaśniej, przekonywałaby siebie samą, że przecież Caleb jej o tym mówił – nie tylko dobrzy ludzie znajdowali się w Dolinie. Gdyby miała mniej szczęścia, Sebastian mógłby być tego dobrym przykładem; a zrobienie krzywdy niczego nieświadomej, wychudzonej dziewczynce nie było większym problemem.
- Przepraszam. – Poczuła się naprawdę zasmucona jego komentarzem. W końcu to też nie było to, że wcale się nie starała, prawda? Robiła w końcu co tylko w jej mocy, aby jednak starać się, pokazać, że umie tańczyć. Cygańskie tańce nigdy nie stanowiły dla niej problemu, żywiołowa muzyka towarzyszyła jej od dawna, więc czemu jeden prosty piruet sprawiał tyle problemów? Ale to już nie miało znaczenia, Sebastian powiedział, że widownia nie jest zbyt zadowolona, dlatego uznała, że musi spróbować jeszcze raz.
Nie, żeby można było mówić o udanej kolejnej próbie. Mocna dłoń zacisnęła się na jej łokciu, pozwalając jej podnieść się z miejsca. Dwie minuty, to wcale nie było wiele, ale zamiast ruszyć się na nowo, zastanowiła się. Może gdyby potrafiła zatańczyć coś innego, wykonać skok albo zatańczyć to w inny sposób, byłoby to o wiele lepszym rozwiązaniem. W innym wypadku nawet nie było to rozważanie jasnych myśli, a raczej kogoś, kto chciał wygrać z ważnymi urojeniami.
- Dziękuję. Zaraz kończymy, pójdziesz potem ze mną? – Nie wiedziała, do kogo mówiła, nie odzywając się tak do nieznajomego, ale ten wydawał się o wiele bardziej oddalony od świata rzeczywistego w jej mniemaniu niż ona sama.


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 5 +4
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1 +1
TRANSMUTACJA : 10 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Most Godryka [odnośnik]01.04.22 2:32
Niechybnie dostrzegłby w tym wszystkim pewne podobieństwo. Chciał mieć co zjeść, co pić (zwłaszcza pić), mieć gdzie spać i móc robić swoje. Polować i tworzyć trofea myśliwskie. Pomagać w zajeździe. Choć ostatnio działy się rzeczy, na które tak czy inaczej reagował. Tu mowa o tym, co spotkało go w Lesie Beeston oraz mimowolna pomoc w rozwożeniu zaopatrzenia. W przypadku tego ostatniego nawet miło wspominał rozmowę z kierowcą tego przeklętego pojazdu, do którego nigdy więcej nie wsiądzie. Od tego momentu cieszył się względnym spokojem.
Naprawdę ta sytuacja była jedną z tych, które przerastały jego umiejętności społeczne. Najpewniej w tym momencie powinien skłamać, by nie sprawić przykrości tej dziewczynie. Tak pewnie zrobiłaby większość ludzi. Nie był jednak większość ludzi, którzy zazwyczaj bardziej przejmowali się uczuciami każdej napotkanej osoby.
Możesz tylko robić swoje. Albo spróbować czegoś nowego — Zasugerował dziewczynie. Może mogłaby spróbować coś zmienić repertuar. Wydawało mu się to słuszne. Lepszego pomysłu nie miał. Ta cała sytuacja była dla niego zbyt dziwaczna i uciążliwa. Z każdą chwilą coraz bardziej. O tym uświadomiło zadane mu pytanie. Zmarszczył znów brwi, z cichym pomrukiem dezaprobaty.
Dokąd chcesz iść? Jest jedno miejsce, do którego być może powinnaś się udać. Zanim wrócisz do domu, o ile w ogóle go masz, uzdrowiciel powinien cię obejrzeć — Zdecydował się o to zapytać, nie widząc przed sobą niczego, co by pasowało do pomieszczeń przeznaczonych dla aktorek czy tancerek. Może rozsądnie byłoby zaprowadzić ją do lecznicy. On miał pewne pojęcie o leczeniu drobnych ran, ale zawsze uzdrowiciel zrobi to znacznie lepiej od niego. Gdyby przebywali na terenie Lancaster to on niezwłocznie wróciłby do zajazdu i zajął się tym, co zwykle. Pozostawał przeciwny temu, by Cynthia robiła ich domu schronienie dla wszystkich przybłęd. Klienci zajazdu stanowili źródło zysków, choć zdarzało się, że jego kuzynka przyjmowała nawet ludzi bez grosza.
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 14 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: Most Godryka [odnośnik]04.04.22 1:26
Męczyło ją już wszystko, od muzyki która rozbrzmiewała jedynie w jej głowie, zgryźliwym echem odbijając się pomiędzy jej uszami, przez światła, które wydawały się oślepiać ją za każdym krokiem aż po ból, który niejako wytłumiony był przez te wszystkie wizje, a jednocześnie dobijał się do jej umysłu razem z jej wiadomością. Wzdychała cicho, starając się uspokoić, lecz wszystko pędziło tak szybko że nawet nie miała na to szansy. Czy to była podobna sytuacja do tej, którą miała w życiu – szalony śpiew, który nakazywał jej robić to, w czym czuła się niezręcznie, tańczyć do taktu, który zawsze wygrywał ktoś inny? Męczyć się z losem, na który nie miało się żadnego wpływu, ale tak właśnie nakazywało jej życie? Nie zdziwiłaby się wcale.
- Spróbowałabym czegoś nowego, ale nie wiem w sumie czego. Myślisz, że nowy taniec byłby odpowiedni dla widowni? Umiem tylko tańczyć tak, jak uczyli mnie dziadkowie, kuzyni czy rodzeństwo, ale to nie jest taniec, który chciałaby oglądać publika. – A może chcieli? Nie pytała ich o zdanie, ale byli tak odlegli, że jej słowa nawet nie docierały do tej kobiety. Wydawało się, że tak odległe były, jakby byli z innego świata, nie z jej okolicy. Nawet nie można było dostrzec ich wyrazu twarzy, docierał ją tylko nikły cień odgłosów.
- Nie mam domu, nie w takim pełnym sensie. Mam gdzie mieszkać, ale…to tylko cień tego, co kiedyś było. Teraz siedzimy razem, ale…nie tak prawdziwie. I znam jednego uzdrowiciela niedaleko, ale…jego chyba teraz nie ma. – Na nowo spróbowała zakręcić się w piruecie, tak jakby miało to nagle przesądzić o jej śnie, ale ostatecznie, gdy skończyła na ziemi po raz kolejny, ostrożnie jednak siadając i łapiąc oddech. Niewiele jej było potrzeba, wystarczył chwilowy odpoczynek, prawda?
- A gdzie pan teraz się udaje? Zna pan może uzdrowiciela? Ale oh, nie mam nawet jak zapłacić za uzdrowiciela…to może lepiej nie. Ale którędy do wyjścia…znaczy no, miasta, zejścia ze sceny. – Obraz widma rozwijał się jeszcze przed oczyma, ale powoli zyskiwała świadomość gdzie dokładnie się znajdowała.


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 5 +4
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1 +1
TRANSMUTACJA : 10 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Most Godryka [odnośnik]04.04.22 20:54
Ta sytuacja zdecydowanie była ponad jego siły i zdolności do pojmowania. A także cechującą go cierpliwość. Może jakby potrząsnął tą dziewczyną to może w końcu otrząsnęłaby się z tego transu. Był to pomysł wart sprawdzenia. Mógłby okazać się nad wyraz skuteczny. Jakoś nie wpadł na to wcześniej. Mądry czarodziej po szkodzie.
To twój występ, ty decydujesz co ogląda widownia. Najwyżej opuszczą salę. To tańcz — Zaryzykował tym stwierdzeniem, po ponownym wzruszeniu ramionami. Nie wydawało mu się to konieczne, gdyż ten występ lada moment powinien dobiec końca. Podał dokładnie dwie minuty.
Uniósł jedną z brwi, słysząc to wyznanie. Wydawało mu się, że ma na myśli to, że mieszka w jakieś ruderze i nieszczególnie dogaduje się z rodziną. To drugie wydawało mu się poważniejsze, jako komuś bardzo związanemu z bliskimi. Jest trudnym człowiekiem. Nawet dla swoich krewnych.
Mieszkasz w jakieś ruderze z ludźmi, z którymi najwyraźniej się nie dogadujesz. Po co tam siedzisz? — Jeśli dobrze zrozumiał. O tej porze roku mógł zrozumieć przebywanie w jakieś norze. Teraz nawet i jemu było ciężko spać pod jakimś drzewem w lesie. Skoro rzeczony uzdrowiciel był niedostępny to trzeba było rozwiązać kilka inaczej. Zwłaszcza, że po ostatnim obrocie usiadła już na ziemi.
Miałem kilka spraw do załatwienia, a teraz to już do Lancaster. Zapewne jestem potrzebny kuzynce w zajeździe. Nie znam uzdrowiciela w Dolinie... zdołałem nauczyć się kilku zaklęć leczniczych. Mogłyby pomóc. W tę stronę — Poinformował ją o swoich planach oraz pewnych wyuczonych umiejętnościach. Patrząc na bycie wilkołakiem, nawet podstawowa umiejętność rzucania zaklęć uzdrawiających bywała bardzo przydatna. Nie miała pieniędzy na opłacanie uzdrowiciela, ale na pewno nie skorzysta z jego pomocy. Każda szanująca się kobieta tak by postąpiła. Przecież nie był uzdrowicielem i nie cieszył się nieposzlakowaną opinią wśród sąsiadów. Wskazał jej most, którym mogłaby opuścić Dolinę.
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 14 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: Most Godryka [odnośnik]05.04.22 1:22
Świat powoli wracał do normy, a przynajmniej takiej normy, którą na co dzień doświadczała. Ciężko było się nią chwalić, bo o ile liczyć miała na to, że szaleństwo dookoła niej trwało w postaci wojny, o tyle sala koncertowa powoli rozmywała się, zostawiając ją na śniegu, kamieniach oraz chłodniejszych rejonach. A mimo to, przyniosło to jej jakiś spokój, przynajmniej względny – że teatr rozmył się, że już widownia opuściła miejsca, że teraz siedziała tutaj tylko ona, nieznajomy mężczyzna oraz ptaki na okolicznych drzewach, nie te świergotniki, które potrafiły ludziom zakręcić w głowach, a jedynie zwykłe ptaki, których śpiew sobie ukochała.
Siedziała przez chwilę ostrożnie, próbując dotrzeć do tego, kim był człowiek, który przy niej stał i co do tej pory potrafił jej już powiedział. Teraz zestresowała się, bo miała ochotę oddalić się czym prędzej, doświadczając tego niepewnego uczucia, że trzymając pod ręką różdżkę nie czuła się najpewniej, czy w ogóle jakkolwiek bezpiecznie kiedy ktoś spoglądał na nią z góry.
Pytał ją o miejsce zamieszkania – czyżby powiedziała komuś nieodpowiedniemu, co się dzieje i jak się nagle znaleźli w miejscu, w którym obecnie pomieszkiwali Doe? – ale nie operował na konkretnych kwestiach, mogła więc przypuszczać, że jednak zwierzała się z ogólników, a nie z konkretów. Tyle dobrego, wystarczyło już obcych którzy wpadali jej do domu i czuli się tam jak u siebie. Wiedziała, że to nie jej miasto, nie jej dom i nie dach nad głową, który mogła sobie przywłaszczyć, ale ona się cudzym ludziom do domu nie wpraszała.
- Proszę… - zaczęła, ale nie do końca wiedziała, jak ująć to, co chciała, odetchnęła więc głęboko, prostując się ostrożnie. – Proszę nie przejmować tym, cokolwiek powiedziałam. Komuś w okolicy uciekł świergotnik i chyba to nie najlepiej na mnie wpłynęło. – Ostrożnie potarła swoją głowę, drżąc lekko gdy spojrzała na swoje kolana.
- Nie wiem, czy pan chce, ale jeżeli chodzi o rzucenie zaklęcia, to można spróbować. Jest takie proste, Episkey, może udałoby się jakoś to opanować. W sensie stan kolan… - spojrzała jeszcze na nie, chcąc już wstać i zniknąć z tego miejsca. – Dojdę do domu sama, nie trzeba się o mnie martwić – dodała, na wszelki wypadek gdyby mężczyzna miał taki zamiar.


Only those who are capable of silliness can be called truly intelligent.
Sheila Doe
Zawód : Krawcowa, prace na zlecenie
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We look up at the same stars and see such different things.
OPCM : 5 +4
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1 +1
TRANSMUTACJA : 10 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9587-sheila-doe https://www.morsmordre.net/t9600-bluszczyk https://www.morsmordre.net/t9602-twoja-droga-paprotka https://www.morsmordre.net/f357-camden-town-iverness-street-10 https://www.morsmordre.net/t9746-skrytka-bankowa-nr-2211 https://www.morsmordre.net/t9604-sheila-doe#291895
Re: Most Godryka [odnośnik]05.04.22 21:06
Przedstawienie musi trwać, ale też w końcu musi opaść kurtyna. Dotrwał do upragnionego końca będąc tak naprawdę jedyną osobą na widowni. Gdyby odszedł to ta dziewczyna nawet nie zauważyłaby jego odejścia czy upływu czasu. Poważnie podejrzewał, że była słaba na umyśle i opuściła swój dom. Może w tym momencie szukała jej rodzina i przyjaciele.
Gdyby jego córka zaginęła to zrobiłby wszystko aby ją odnaleźć. Problem w tym, że jego córka była już dorosła i nawet nie mieszkała w jego domu. Nie mógł kontrolować tego gdzie ona się włóczyła, z kim spędzała spędzała czas i co robiła. Czuł, że powinien to robić. Nie  była zamężna i nie założyła rodziny. Nie przedstawiła mu jakiegoś kawalera. Odziedziczyła urodę po swojej matce, natomiast z charakteru pod wieloma względami była podobna do niego. Niedaleko pada jabłko od jabłoni. On za to jest nieodrodnym synem swojego oj ca.
Jak na osobę pod wpływem trelów tego ptaszyska byłaś całkiem wygadana. To było jeszcze do zniesienia. W przeciwieństwie do twoich popisów — Stwierdził unosząc nieco wyżej prawy kącik ust. Te nieudolne popisy taneczne nie były miłym widokiem.
Pokaż już te kolana. Potem możesz sobie iść, gdzie cię nogi poniosą. Zatrzymywać cię nie będę — Zagrzmiał w stronę dziewczyny, posyłając jej surowe spojrzenie. — Najpierw trzeba odkazić. Da się — Zaznaczył. Nie miał powodu, by się o nią martwić.
Purus... Purus — Jeżeli zdecydowała się pokazać te kolana, wbrew tym wszystkim idiotycznym konwenansom, to znów przed nią kucnął i wskazał końcem swojej różdżki na oba poranione kolana. Zaklęcie oczyszczające mogło wywołać krótkie, choć mało przyjemne pieczenie. Było jednak skuteczne.
Zaklęcie skierowane na lewe kolano zadziało perfekcyjne, co ta dziewczyna mogła odczuć. Drugi czar nie zadziałał. Potwierdzało to jego podstawowe umiejętności w zakresie uzdrawiania. — Purus — Ponowił próbę, osiągając trochę lepszy rezultat od poprzedniego czaru. Nie było to jednak wystarczające dla niego, ale lepsze to, niż nic. Mogliby zrobić to po staremu, jednak wolał się napić, niż wylewać trunek na rany.
Zgodnie z tym, co sam twierdził i co pokazywały rzucane przez niego zaklęcia, nie dorównywał w tym uzdrowicielom. Dziewczyna wykazywała się cierpliwością, gdy starał się wyleczyć do końca jej kolana. Nie poszło tak źle. Resztę zrobi czas. Pożegnała się i teleportowała się gdzieś. On zaś wrócił do Lancaster.

Rzut 3k100 na Purus (ST 35) - Jedno udane, drugie nieudane + Połowicznie udane

zt x 2[bylobrzydkobedzieladnie]
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 14 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: Most Godryka [odnośnik]03.07.22 14:53
13 kwietnia

Trzynaście talerzyków śniło jej się tej nocy. Pewnie dlatego, że jutro miała pojawić się w Warrington, na prośbę klienta biorąc udział w jednej z aukcji porcelany. To zaś oznaczało pojawienie się w tłumie czarownic i czarodziejów, którzy raczej nie przepadali za mugolskim ubiorem. Szafa Aidy zaś składała się głównie z tego, co zostawili jej poprzedni, niemagiczni, mieszkańcy Jaskini, a wojna nie sprzyjała kupowaniu żadnych nowych rzeczy.
Dlatego też spacerując po okolicy Doliny Godryka wypatrywała wszystkiego, co mogłoby być przydatne. W taki sposób ostatnio znalazła sztućce, a innego dnia ukryte w leśnym zagajniku koce, które po wypraniu i zacerowaniu dwóch dziur okazały się całkiem zdatne do użytku. Co prawda za takie przeróbki musiała dać zaprzyjaźnionej amatorce krawiectwa parę knutów, ale uznała, że to całkiem opłacalna inwestycja.
Tym razem wędrowała wzdłuż Pondle Creek, otulona ciepłą i długą magiczną szatą, jedyną w jej kolekcji. Niestety, nic nie potrafiła wypatrzeć poza zardzewiałą chochlą, która przydałaby się jej na nic. Raczej zwykłe zaklęcia na niewiele by się w jej przypadku zdały, a wartość przedmiotu była zbyt niska, aby opłacało jej się go faktycznie naprawiać. Dawniej pracowała w końcu w sklepie sprzedającym takie przedmioty i przynajmniej w podstawowym stopniu była w stanie określić ich jakość. Cienki metal nie nadawał się za bardzo do niczego.
Aż w końcu, wracając, aż przystanęła, a w oczach czarownicy zapłonęło zainteresowanie. Nawet ściągnęła na chwilę kaptur, aby móc lepiej przyjrzeć się potencjalnemu znalezisku. To wyglądało na parę butów! Jej obecne rozpadały się po zimie i nawet miała odłożone sykle, aby je kupić, ale…
Wzięła głęboki oddech i podeszła do butów. Nauczona doświadczeniem, zatrzymała się jednak metr przed nimi. Przyjrzała się dokładniej znalezisku. Para była kompletna, związana ze sobą zużytymi już trochę sznurówkami. Dlatego nurt ich nie rozdzielił. Nie były zbyt małe, więc jej stopa powinna się zmieścić. Pojawiły się na brzegu już jakiś czas temu, były niemal zupełnie suche.
Wolała jednak nie dotykać od razu obcego przedmiotu, dlatego wysunęła z kieszeni różdżkę.
Hexa Revelio – szepnęła podstawowe zaklęcie, które miało wykryć ewentualną klątwę nałożoną na buty. Nie znała się szczególnie na runach i nic bardziej zaawansowanego nie byłaby w stanie wykryć, ale nie sądziła, aby ktoś aż tak postarał się przy swoim własnym elemencie ubioru. Zaklęcie nic nie wykryło, toteż Aida kiwnęła sama do siebie głową, mruknęła jeszcze krótkie: – Evanesco! – i gdy buty były zupełnie suche, podeszła do nich.
Obejrzała je z każdej strony i wydała z siebie pomruk zadowolenia. Nawet nie potrzebowały szczególnej renowacji. Nie czekając więc dłużej, weszła na drogę. W oddali majaczył Most Godryka. Ściągnęła swoje własne buty i wskoczyła w nowe. I ten test przeszły całkiem nieźle. Były nieco zbyt duże, ale trzymały się na stopach.
W prawą dłoń chwyciła starą parę, ruszając w stronę łuku. Wtem zauważyła znajomą, kasztanową czuprynę zbliżającą się w jej stronę.
Billy? BILLY! – zawołała, machając i uśmiechając się szeroko. – Cześć!


Ostatnio zmieniony przez Aida Lyon dnia 03.07.22 23:13, w całości zmieniany 2 razy
Aida Lyon
Zawód : prace dorywcze, chórzystka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Ohimè! di guerra fremere
L’atroce grido io sento,
Per l’infelice patria,
Per me, per voi pavento
OPCM : 15 +5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej
 Struggete le squadre dei nostri oppressori
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11225-aida-lyon-budowa https://www.morsmordre.net/t11237-radames#345885 https://www.morsmordre.net/t11238-aida#345886 https://www.morsmordre.net/f423-dolina-godryka-jaskinia https://www.morsmordre.net/t11240-skrytka-bankowa-nr-2459#345888 https://www.morsmordre.net/t11239-aida-lyon#345887
Re: Most Godryka [odnośnik]03.07.22 23:02
Nie planował tego dnia pojawiać się w Dolinie Godryka; chociaż minęło sporo czasu, odkąd po raz ostatni odwiedzał mieszkającą na obrzeżach miasteczka kuzynkę, i właściwie powinien był sprawdzić, czy miała się dobrze, to niedawne trzęsienie ziemi sprawiło, że każdą wolną chwilę spędzał w Oazie. Ilość uszkodzonych domów przerażała, a jeszcze bardziej niepokoił go fakt, że już przed utratą schronień wioska była przeludniona; noce na wyspie nadal były chłodne, ludzie desperacko potrzebowali dachów nad głową – dlatego robił co mógł, żeby naprawić jak najwięcej uszkodzonych konstrukcji. Dzisiaj też miał się tam wybrać, ale nim zdążyłby wsiąść na miotłę, dotarł od niego list od Penny; okazało się, że starsza kuzynka zorganizowała zbiórkę ciepłych ubrań wśród najbliższych sąsiadów – i chciała, żeby je zabrał. A ponieważ grube swetry czy porządne płaszcze mogły pomóc równie mocno, co tymczasowe namioty, zjawił się w Dolinie Godryka bez wahania.
Wracał właśnie, niosąc na plecach ciężki, jutowy worek pomniejszonych magicznie ubrań, gdy dobiegło go wołanie rozlegające się w okolicach mostu. Poderwał głowę, mrużąc oczy i niemal od razu rozpoznając stojącą kilkanaście metrów dalej kobietę. – Aida! – odkrzyknął, nie będąc w stanie powstrzymać szerokiego, cisnącego mu się na usta uśmiechu. Przyspieszył kroku, przelotnie zerkając w górę, na ciężkie, ciemnoszare chmury; miał nadzieję, że nie lunie – w ostatnich tygodniach deszcz padał niemal nieustannie, a nie chciał nawet wyobrażać sobie, o ile cięższy stałby się worek, gdyby nasiąkł wodą. – Cześć – przywitał się, gdy znalazł się już na tyle blisko, że nie musiał krzyczeć. Przyjrzał się jej, nie widzieli się od dawna; odkąd zaczął działać dla podziemnego oddziału łączności, przez większość czasu był w drodze – a jeśli nie był, to całe dnie spędzał na stadionie Jastrzębi, starając się przekazać młodym lotnikom wszystko, co sam wiedział. – Idziesz d-do szewca? – zapytał, dostrzegając, że w ręce trzymała parę widocznie wysłużonych butów. Coś mu w tym jednak nie grało, bo wioskę miała za plecami – szła więc w zupełnie przeciwnym kierunku. Mogłaby wracać od szewca, ale wtedy buty nie powinny raczej wyglądać tak, jakby lada moment miały odpaść im podeszwy. – Czy byłaś już? M-m-miał zamknięte? – domyślił się, unosząc wyżej brwi, w międzyczasie bezwiednie odgarniając z czoła przydługie włosy. Uśmiechnął się, poprawiając przewieszony przez ramię sznurek, którym ściągnięte były brzegi worka. Miał ochotę z nią porozmawiać, dowiedzieć się, czy wszystko było u niej w porządku, jednocześnie czując na plecach ciężar upływającego czasu (i ubrań, które powinny jak najszybciej zostać dostarczone do nowych właścicieli). Podrapał się po karku, zastanawiając się nad następnymi słowami. – Mieszkasz teraz w dolinie? – zapytał, rozglądając się odruchowo, jakby się spodziewał, że spod ziemi wyrośnie nagle jej dom. – Mógłbym cię odp-p-prowadzić kawałek, dawno nie mieliśmy okazji porozmawiać – zauważył; rozmawianie w trakcie wędrówki mniej kojarzyło mu się z bezczynnością, a i tak musiał przecież dotrzeć do jednego z rozlokowanych w okolicy świstoklików; obawiał się, że próba teleportacji z tak ciężkim ładunkiem mogłaby przypadkiem skończyć się tragicznie.




bo to była życia nieśmiałość,
a odwaga – gdy śmiercią niosło;
umrzeć przyjdzie, gdy się kochało
wielkie sprawy głupią miłością

William Moore
Zawód : lotnik w oddziale łączności, szkoleniowiec
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył
OPCM : 25 +5
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 22
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5432-william-moore https://www.morsmordre.net/t5459-bursztyn https://www.morsmordre.net/t5433-b-b-b-billy https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t5461-skrytka-bankowa-nr-1345 https://www.morsmordre.net/t5460-billy-moore
Re: Most Godryka [odnośnik]03.07.22 23:31
Zbliżyła się, aby przytulić mężczyznę na powitanie. Niezbyt mocno, lecz serdecznie, tak jak się powinno witać znajomych. A Billy był przecież jednym z tych, których znała najdłużej. Słysząc jednak jego pytanie, otwarła szeroko oczy zaskoczona. Potrzebowała kilku sekund, by zorientować się, o co w ogóle mu chodzi. Dopiero gdy przypomniała sobie o trzymanych w dłoni butach, wydała z siebie cichy odgłos zrozumienia.
Nie, nie… nie idę, nie byłam… ale pewnie ma zamknięte, pan Wood ostatnio dużo choruje – wyjaśniła. – Wracam do domu, tak właściwie – powiedziała. – Znalazłam te buty, zobacz, rzeka je wyrzuciła. – Odsunęła się na kilka kroków, podnosząc płaszcz, aby Billy mógł dokładnie przyjrzeć się znalezisku. – Nawet nie potrzebują naprawy – dodała, dalej zafascynowana całym znaleziskiem.
Wtem jej wzrok uniósł się ku górze. Nie zwróciła wcześniej na to uwagi, jednak niebo znów przykryły ciężkie chmury, które wyraźnie zapowiadały deszcz. Okryła się więc ponownie płaszczem.
Oho, chyba muszę przyśpieszyć kroku – powiedziała, ni to do siebie, ni to do mężczyzny.
Słysząc pytanie Moore’a, pokiwała głową.
Tak – potwierdziła. – Po masakrze w Londynie… sam wiesz, nie było dobrze. A tu przyjaciele pomogli mi znaleźć opuszczony dom… nie jest mój, ale nie wydaje się, żeby właściciele planowali powrót. – Wzruszyła ramionami. Trudne czasy wymagały trudnych decyzji, a ta wcale aż taka trudna nie była. Skoro mieszkańcom się nie przydawał, to przynajmniej ona miała dach nad głową. Jeśli zaś wrócą, to coś się wymyśli. Ale teraz nie miała zamiaru zaprzątać sobie tym głowy.
Nie miała nic przeciwko wracaniu w towarzystwie Billy’ego. Właściwie trzymanie się razem było wskazane. Nawet tutaj, w Dolinie Godryka, nie było w pełni bezpiecznie, a co dwie różdżki to nie jedna. No i Moore był sportowcem. W razie czego raczej uderzał mocniej, niż Aida.
Oczywiście, chodźmy – powiedziała więc po prostu, ruszając. – Co tam w ogóle niesiesz? – spytała, zerkając ciekawsko na worek, przez co pozostała nieco za dawnym sportowcem.
Nieco za duże buty miały do siebie to, że nie trzymały się dobrze na nogach. Dlatego Aida początkowo nie zwróciła uwagi na to, że te delikatnie się jej zsuwają. Przywykła do większych niedogodności, niż takie. Jednak gdy jej stopa dotknęła zimnej i wilgotnej drogi, spojrzała mimowolnie w dół.
I wtedy było już za późno.
Buty wystrzeliły jak z procy, prosto spod jej nóg. Aida przewróciła się, ledwo podpierając się rękami. Para jej starszego obuwia wyleciała gdzieś na pobocze, a nowsza pędziła w stronę Billy’ego, kłapiąc szczękami, które pojawiły się nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy.
Billy! – Po raz kolejny wykrzyknęła jego imię, ale tym razem wcale nie z radością. Jej dłoń nerwowo szukała różdżki.
Aida Lyon
Zawód : prace dorywcze, chórzystka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Ohimè! di guerra fremere
L’atroce grido io sento,
Per l’infelice patria,
Per me, per voi pavento
OPCM : 15 +5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej
 Struggete le squadre dei nostri oppressori
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11225-aida-lyon-budowa https://www.morsmordre.net/t11237-radames#345885 https://www.morsmordre.net/t11238-aida#345886 https://www.morsmordre.net/f423-dolina-godryka-jaskinia https://www.morsmordre.net/t11240-skrytka-bankowa-nr-2459#345888 https://www.morsmordre.net/t11239-aida-lyon#345887
Re: Most Godryka [odnośnik]10.07.22 22:18
Uśmiechnął się, kiedy Aida go przytuliła, już bez większego wahania odwzajemniając uścisk; cieszył się, że wyglądała na całą i zdrową. – Choruje? – powtórzył zmartwiony, robiąc krok do tyłu i marszcząc brwi. – To coś p-p-poważnego? Nie wiesz, czy czegoś potrzebuje? – zapytał, przelotnie spoglądając w stronę wioski ponad ramieniem czarownicy. Czy miał jeszcze czas, żeby do niego wstąpić? Nie był co prawda uzdrowicielem, a o magicznej medycynie wiedział tyle, co o eliksirach, ale jeśli starszy czarodziej potrzebował konkretnych lekarstw, mógłby popytać o nie wśród znajomych alchemików. – Co? – mruknął po chwili, wyrwany z sekundowego zamyślenia wspomnieniem o butach. Zamrugał, spoglądając najpierw na Aidę, a później na parę skórzanych trzewików. Rzeczywiście wyglądały solidnie, choć coś w fakcie, że wyrzuciła je rzeka, sprawiło, że nieprzyjemnie skręciły mu się wnętrzności. To nie musiało nic oznaczać, oczywiście, nie potrafił jednak pozbyć się z pamięci widoków mijanych w trakcie pracy łącznika. Potrząsnął głową, odganiając od siebie wspomnienia. – Wydają się p-p-porządne – przytaknął, starając się uśmiechnąć, a potem ruszając tuż obok niej; próbując skupić się na snutej opowieści.
Wiem – kiwnął głową. Nie było go w kraju w trakcie Bezksiężycowej Nocy, ale wrócił niedługo później, nie będąc już w stanie dłużej stać wobec tego wszystkiego bezczynnie – snując domysły o losie najbliższych przyjaciół na podstawie drukowanych w Proroku Codziennym doniesień. – Moje mieszkanie też p-p-przepadło, dopiero niedawno udało nam się przenieść do nowego domu. Powinnaś nas kiedyś odwiedzić – wspomniał. – Tam u ciebie wszystko jest w d-d-dobrym stanie? Nic nie wymaga naprawy? – zagadnął; jeśli dom stał opuszczony, to mógł częściowo zniszczeć, choć podejrzewał, że przyjaciele, którzy pomogli jej się wprowadzić, również zadbali o to, by doprowadzić budynek do stanu używalności. Jeśli nie – mógł się tym zająć.
Ubrania – odpowiedział, dostrzegając spojrzenie rzucone w kierunku ciężkiego worka; poprawił go odruchowo na ramieniu, bo gruby sznurek wpijał mu się nieprzyjemnie w bark. – Penny zorganizowała zb-b-biórkę, parę dni temu w – zawahał się – w jednej z wiosek doszło do trzęsienia ziemi, sp-p-poro ludzi zostało tymcz… Aida? – urwał, orientując się, że czarownica została gdzieś w tyle. Odwrócił się, zdezorientowany, szukając jej spojrzeniem, najpierw dostrzegając leżący samotnie na moście but – później bosą stopę, a dopiero potem zaskoczony wyraz twarzy przyjaciółki. – Co sięstało, chciał zapytać, jednak nie zdążył – bo w tej samej sekundzie Aida runęła jak długa, a znalezione buty rzuciły się prosto w jego stronę, kłapiąc… zębami?
Wypuścił worek z ręki odruchowo; spadł na ziemię z głuchym tąpnięciem, podczas gdy sam William podskoczył, starając się zejść z drogi miotającym się jak oszalałe butom. Nic z tego; zmieniły kierunek płynnie, nadal za nim podążając, gdy przebiegł parę metrów, wracając na most – przez cały czas zabawnie i nienaturalnie wysoko podnosząc stopy. Buty nie odpuszczały, zdecydował się więc na inne podejście, i gdy jeden z nich wyskoczył w górę, zamachnął się i spróbował go kopnąć – ale trzewik tylko zacisnął ostre zębiska na cholewie, nic nie robiąc sobie z desperackiego potrząsania nogą w próbie pozbycia się intruza. – Psidwacza mać – zaklął, prawie tracąc równowagę. Tymczasem drugi but podążył za pierwszym, atakując jego kostkę; odskoczył, starając się wykonać unik. – Mówiłaś, że g-g-gdzie znalazłaś te buty?! – zapytał, zastanawiając się, czy powinien wyciągnąć różdżkę, czy spróbować złapać któryś z butów gołymi rękami.




bo to była życia nieśmiałość,
a odwaga – gdy śmiercią niosło;
umrzeć przyjdzie, gdy się kochało
wielkie sprawy głupią miłością

William Moore
Zawód : lotnik w oddziale łączności, szkoleniowiec
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył
OPCM : 25 +5
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 22
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5432-william-moore https://www.morsmordre.net/t5459-bursztyn https://www.morsmordre.net/t5433-b-b-b-billy https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t5461-skrytka-bankowa-nr-1345 https://www.morsmordre.net/t5460-billy-moore
Re: Most Godryka [odnośnik]11.07.22 9:58
Wzruszyła ramionami. Zdrowie mieszkańców Doliny Godryka nie było najlepsze. Wiele osób chorowało, czy to z powodu złej diety, okropnej pogody czy po prostu utrudnionego dostępu do lekarzy i uzdrowicieli. Przywykła, zwykła choroba to nie było nic poważnego. Gdyby przejmowała się wszystkimi, już dawno straciłaby głowę.
Chyba nic takiego. Dojdzie do siebie – powiedziała, uspokajająco machając ręką. Nie wgłębiała się w chorobę Wooda i nie sądziła, aby był sens angażować w nią Billy’ego.
Z tego co wiedziała, szewca było stać, aby opłacić uzdrowiciela, a kto lepiej pomoże, niż takowy? Aida znała te czary tylko w najbardziej podstawowym zakresie, który obejmował bardziej udzielanie pierwszej pomocy, niż faktyczne leczenie i doprowadzanie innych do pełni formy. I właściwie w pełni jej to wystarczało, przynajmniej dotychczas.
Na pewno – powiedziała, odpowiadając propozycje odwiedzin. – Właściwie tak, wszystko w miarę działa. Tylko wiesz, właściwie mógłbyś rzucić kiedyś okiem… Mam taki dziwny, metalowy i obudowany kredens i nie wiem, jak go wynieść. A zajmuje mi za dużo miejsca. – Westchnęła. Przydałoby się w końcu wyrzucić z domu te niepotrzebne, mugolskie przedmioty, a wolała ich nie ruszać w obawie, że coś przypadkiem wybuchnie. Dobrze widziała, że ten cały prąd, choć potrafił zdziałać cuda na służbie mugoli, w otoczeniu czarodziejów potrafi być niebezpieczny. Dlatego, choć owej szafki używała od jakiegoś czasu i nic złego się nie działo, wolała nie ruszać jej samodzielnie w tak gwałtowny sposób.
Na kolejne słowa Williama nie zdążyła już zareagować. Właściwie już do niej nie dotarły. Aida leżała już na ziemi, gapiąc się na biegające samodzielnie buty.
Nie mam, kurwa, pojęcia – odpowiedziała nerwowo na niedokończone przez mężczyznę zdanie, z przerażeniem patrząc, jak buty i Moore tańczą, te pierwsze próbując złapać tego drugiego. Gdyby nie fakt, że serce podeszło jej do gardła, to byłby właściwie całkiem zabawny widok, ale w tej chwili wcale nie było Aidzie do śmiechu. – No nad rzeką! Na Merlina…
Wstała na nogi, czując, jak serce wali jej w piersi i wyciągnęła różdżkę. Magio, magio, zadziałaj tym razem! Czemu nie udało jej się wykryć czaru, który został nałożony na te cholerne buty? A były tak ładne!
Arresto Momentum! – powiedziała stanowczo, próbując trafić w ruszające się obuwie. To mogło nie być łatwe. W końcu dwa skórzane przedmioty wcale nie były duże, a poruszały się z zaskakującą prędkością. Jeśli jednak uda się je przynajmniej spowolnić, na pewno opanowanie ich będzie zdecydowanie łatwiejsze. Gorzej, jeśli czar przypadkiem trafi Moore’a…
Aida Lyon
Zawód : prace dorywcze, chórzystka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Ohimè! di guerra fremere
L’atroce grido io sento,
Per l’infelice patria,
Per me, per voi pavento
OPCM : 15 +5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej
 Struggete le squadre dei nostri oppressori
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11225-aida-lyon-budowa https://www.morsmordre.net/t11237-radames#345885 https://www.morsmordre.net/t11238-aida#345886 https://www.morsmordre.net/f423-dolina-godryka-jaskinia https://www.morsmordre.net/t11240-skrytka-bankowa-nr-2459#345888 https://www.morsmordre.net/t11239-aida-lyon#345887

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Most Godryka
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach