Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Piwnica

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Piwnica - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Piwnica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Piwnica [odnośnikPiwnica - Page 2 I_icon_minitime17.07.19 18:06

First topic message reminder :

Piwnica

Szemrany lokal i równie szemrane interesy. Strach pomyśleć, co kryje się w piwnicach Parszywego Pasażera. Wewnątrz panuje półmrok, roznosi się intensywny smród martwego szczura i taniej wódki, a ciągnący się korytarz prowadzi do tajemnego wyjścia z pubu. To w tych podziemiach chowają się beczki z ulubionym rumem umieszczone w oddzielnym, zamkniętym pomieszczeniu. Tutaj też dyskretnie załatwiane są pewne wątpliwe transakcje. Wejście do piwnicy znajduje się w wąskim korytarzu za toaletami. Powiadają, że czasami zza tych drzwi dobiegają podejrzane odgłosy, ale nikną one w gwarze głośnych opowieści.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Piwnica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Piwnica [odnośnikPiwnica - Page 2 I_icon_minitime05.01.20 20:40

Philippa miała świadomość istnienia miedzy swoimi gośćmi pewnej sieci relacji – tej zastanej i tej kreującej się dopiero w piwnicznych półmrokach. Nie między wszystkimi, bo o tajnych znajomościach wiedzieć nie mogła. Przywykła też do tego, że scenki takie jak ta wcale nie prosiły o szczegółowe życiorysy i dotąd misternie skrywane sekrety (choć inną sprawą było to, że przy kieliszku wiele języków niespodziewanie się rozplątywało, potrzebując obcego, nieoceniającego aż tak słuchacza). Joe i jego śliczna uzdrowicielka wyglądali na takich, którzy niejedną już przygodę przeżyli wspólnie. Słysząc o tym, że daleko między nimi do ckliwości, wydała nieco rozczarowany odgłos, choć w głębi duszy nie czuła zawodu. Może wczorajszego dnia zdołała się wręcz przejeść obrazkami mniej lub bardziej szczęśliwie zakochanych. Zdawkowe wypowiedzi Jus potrafiły jednak rozniecić w Moss żar zaintrygowania. – I te inne odmiany wydają się lepsze od tej najbardziej banalnej – oznajmiła, czując, że ją rozumie. Czy podano jej właśnie wskazówkę, aby spoglądała na nich jak na brata i siostrę? Po prostu przyjaciół? – Jestem pewna, że i mój Joe gdzieś się tutaj kręci. Będzie zawiedziony, gdy dowie się, że ominęła go taka zadyma… – mówiła, przywołując niewidzialnie przed oczy obraz Keatona, który przecież lubił od czasu do czasu obić parę szczekających pysków. – I że nie mógł was poznać. Mam nadzieję, że nie zraziliście się całkiem i kiedyś jeszcze zajrzyjcie do Parszywego – oznajmiła nagle i wygodniej oparła się o jedną z beczek. Nie chciałaby tracić tak zaskakująco… normalnych klientów. Każdy, kto nie mieszkał w porcie, stawał się niespodziewaną perłą, której nie chciała tak łatwo wypuścić z rąk. Niestety wiedziała też, że bójki takie jak ta nie wystawiały lokalowi pozytywnych recenzji.
– Już nie mam żadnych wątpliwości, Joe – rzuciła do mężczyzny, a sekundę później mógł zarejestrować puszczone ku niemu oczko. Wyglądał na kawał rozrywkowego chłopa, a do tego wydawał się mieć nieco więcej gracji od buchorożca. Żadne z nich nie znalazło się tutaj jednak przypadkiem. Calstena znała i wiedziała, że może mu ufać, a pozostali… pozostali zostali zaproszeni przez jej intuicję. Wsparli samotną walkę kobiety z burzliwym sztormem niewyparzonych gęb, choć nie musieli, choć prawdopodobnie po raz pierwszy i ostatni wkraczali do syreniego zakątka. Cholernie jej się to podobało.
Percy mógł ujrzeć unoszące się w triumfie kąciki lekko wilgotnych ust – smakujących alkoholem, smakujących wyraźną satysfakcją. Palcem musnęła jego nieco poruszone w niedawnym szaleństwie wdzianko.  – Nie wydaję mi się, byś był aż tak marnym mówcą, ja czuję twój urok, choć nawet się nie starasz. Spróbuj kiedyś, chociaż może z nieco inną... metodą kontynuowała przedziwny dialog, a na końcu do dziewczęcego głosu wkradła się wyraźna nuta rozbawienia. O tak, mógłby wiele zdziałać. Praktyka w końcu czyniła mistrza. Jej pierwsze próby rzucania niemagicznych uroków na portowe pobojowisko były wybitnie mierne. Rzadko kiedy komuś wychodziło ot tak, wszystko wymagało wielu prób, powolnego przenikania do nawalonych serc. Niemniej ta rozmowa już dawno zgubiła wątek powstrzymywania bójki, gdy tylko między słowa zdołał się wkraść dość specyficzny nastrój. Zrobiła krok do tyłu.
Popatrzyła na Justine i Joe.
– On ma rację – powiedziała do Justine, przelotnie zerkając na jej towarzysza. – Poskładałaś nas, a to zdecydowanie więcej niż…coś. Cieszę się, że tutaj z nami jesteś. Że jesteście wszyscy – oznajmiła z jakimś dziwnym patosem, a później przemknęła spojrzeniem po pozostałych. – Nigdy, chociaż może powinnam zacząć – odpowiedziała dziewczynie i poniekąd była to prawda. Teraz miała już pewność, że zaciągnięcie ich do podziemi Parszywego wcale nie było tak kiepskim pomysłem. – Rzadko zdarza się, by ktoś przejął się durną zadymą w portowej spelunie na tyle, by sięgnąć po różdżkę. Albo pięść, by zrobić cokolwiek… – zrobiła pauzę i namoczyła usta w napoju. – W imię powstrzymania bijatyki, tak po prostu. Większość widzi tylko czubek swojego tłustego nochala i nic poza tym. Szczególnie w porcie. Tu brakuje miejsca na wielkie idee i bohaterstwo – odrzekła na koniec nieco ponuro. Gdy wokół rozgrywały się wielkie konflikty, co rusz potrząsające całym krajem, ludzie z doków żyli jak gdyby nigdy nic. Wypatrywali poranka, szli do roboty, zapieprzali ciężko przy rozładunkach, na targu, a potem znów wracali do zapyziałej klitki wpędzeni w rutynę, z której ciężko było się wydostać. Ona również zdawała się w niej tkwić. – Gdybyście kiedyś chcieli wyrwać się ze swojego życia i posmakować doków, wpadajcie śmiało. Calsten i ja możemy zdradzić kilka portowych tajemnic – dorzuciła już z większą energią. Lubiła poznawać ludzi, którzy, choć się z tym obnosili, mieli do zaoferowania znacznie więcej. Nowe twarze oznaczały zwrot w stronę historii, których jeszcze nie poznała.
– Zatem czego oprócz zdrowia powinnam wam życzyć? – spytała wreszcie, pragnąc kolejnego rozdziału opowieści. O nich.

| 12 stycznia?


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
Justine Tonks

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : jednoosobowy SOR Farleya, partyzantka Longbottoma
Wiek : 28
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 55
UROKI : 36
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Piwnica - Page 2 Atomic%2Bblonde%2Bice%2Bbath

Piwnica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Piwnica [odnośnikPiwnica - Page 2 I_icon_minitime19.02.20 13:42

Wywróciła oczami na słowa którymi odpowiedział Joe, kręcąc przy tym lekko głową. Rozpoznawalność i fanki zdecydowanie przewróciły mu w głowie. A może zwyczajnie nawykł do wysokiej pewności siebie - nie była do końca pewna, jednak sam ten fakt pominęła nie komentując. Wizja wbiegającego z jakimś okrzykiem w tłum Wrighta w kilcie bardziej ją na razie bawił. Zaśmiała się lekko na stwierdzenie Josepha.
- Mogłam strzelić w dramat. - odcięła się swobodnie zajmując się właśnie czołem jednego z poszkodowanych. Przechodząc dalej uniosła dłonie w geście poddania się. Potrafiła trochę, ale nie tyle co inni uzdrowiciele których znała. Nigdy nie była jakaś wybitna jeśli chodziło o magię leczniczą, ale rozumiała ją i potrafiła z niej korzystać.
Przeszła dalej w kierunku Percivala, tutaj w tej piwnicy był dla niej obcym, mimo tego, co tak nie dawano zdarzyło się, a o czym nie powinien wiedzieć nikt z obecnych tutaj osób. Nie było to takie trudne z drugiej strony, chociaż łatwość w tym odnajdywała dlatego, że właściwie go nie znała. Musiała jednak gryźć się w język za każdym razem, gdy z jej ust miał popłynąć zwrot w jego kierunku. Nad nawykami ciężko było zapanować, co nie oznaczało, że było to łatwe. Westchnęła lekko na jego słowa.
- Czemu wszyscy zawsze twierdzą, że to nic takiego. - zapytała retorycznie, przeciągając karcącym spojrzeniem po znajdujących się w pomieszczeniu osobach. A kiedy do skutku doszedł już toast jej lewa dłoń wystrzeliła ponownie łapiąc Blake’a za podbródek i przyciągając do siebie. Różnica wzrostu była widoczna, a ona musiała najpierw obejrzeć ranę by później móc się nią zająć. - Nie ruszaj się chwilę. - poprosiła przesuwając jasnym spojrzeniem po rozcięciu by zaraz unieść białą różdżkę i przytknąć ją delikatnie do skóry obok zranienia. - Curatio Vulnera Horribilis. - przesuwała różdżkę wraz z drogą nacięcia pilnując, by dotrzeć od początku do końca. Magia zadziała na jej oczach zasklepiając ranę, nie pozostawiając po sobie śladu. Puściła podbródek ruszając w kierunku Josepha. Jej wzrok jednak nie zawisł na nim a na niej, kiedy mówiła. Wzruszyła ramionami na jej słowa.
- Dostaliśmy darmowy alkohol - stwierdziła rozbawiona w końcu siadając. Wyciągnęła przed siebie nogi odbierając szklankę od Josepha. - Wychodzi na to, że czasem warto po prostu coś zrobić. - zawyrokowała swobodnie, chociaż mogło to się mijać trochę z prawdą. Na kolejne słowa uniosła wyżej kąciki ust.
- Rozsądku dla Josepha. - zażartowała, zerkając na niego rozbawiona do tego poruszając zabawnie brwiami.





The devil whispered in my ear, 'You're not strong enough to withstand the storm. ' Today I whispered in the devil's ear:
I am the storm.
Powrót do góry Go down
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Piwnica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Piwnica [odnośnikPiwnica - Page 2 I_icon_minitime29.03.20 16:03

- Zaraz, zaraz, zaraz...! - wszedł w słowo barmance, kiedy ta, jeśli dobrze zrozumiał, uznała romantyzm za coś gorszego. - Tutaj pozwolę się nie zgodzić. Każda miłość ma swój urok, nawet ta najbardziej banalna - oświadczył bez cienia skrępowania. I nieważne, że był w towarzystwie i znajomych i nieznajomych osób i że wśród nich byli również faceci. Chrzanić to.
- Nie chciałabyś się banalnie zakochać, panno Moss? - spojrzał na nią z zawadiackim uśmieszkiem lekko uniósłszy jedną z brwi. Oczywiście, prowokował jak zawsze.
- I bez przesady, Just, tego co jest między nami, nie przyszłoby mi do głowy nazywać dramatem - wtrącił jeszcze z uśmiechem na słowa Tonks. Wręcz przeciwnie, nie było żadnych dramatów - była akcja i było wesoło... może dzisiaj faktycznie trochę zawalił podczas poszukiwań mugolskiego pubu, ale cóż... Nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło.
A czy zraził się do Parszywego Pasażera? Hm, chyba ciężko się zrazić do czegoś, co i tak uważa się za spelunę... więc właściwie obecnie to Parszywy raczej zyskał w oczach Joeya niż stracił.
- Nie będę ukrywać, że ten lokal to nie do końca moje klimaty... - odezwał się szczerze - ale ważniejsze od klimatu jest dobre towarzystwo, czyż nie? - posłał barmance kolejny uśmiech, po czym przetoczył spojrzeniem po reszcie zgromadzonych. Owszem, mówił o wszystkich i do wszystkich.
Za to wyraźnie usatysfakcjonowała go reakcja chociaż jednego zainteresowanego historią jego pierwszego spotkania (i w dodatku tak bliskiego) ze smokami. Uśmiechnął się, oczy zalśniły mu rozbawionymi ognikami i napił się jeszcze ze swojej szklanki, nim odchrząknął.
- No, z drugiej strony... gdybym się nie odwrócił, to już nie byłbym taki przystojny - parsknął śmiechem na swój wybitnych lotów żart. Z dwojga złego wolał zostać spalony przez smoka od tyłu niż od przodu, to chyba miało sens...?
- Gdyby to Just mnie składała po tym spotkaniu, to pewnie nie miałbym po nim nawet śladu - dodał jeszcze, kiedy Percy wspomniał o jego przyjaciółce. Był o tym święcie przekonany, chociaż przecież ani na magii leczniczej ani o smoczym ogniu nie wiedział zbyt wiele. Dla niego poparzenie przez wielgachnego gada było tym samym, co złamanie po upadku z miotły podczas meczu, a przecież po złamaniach leczonych przez Just żadnych blizn nie miał, prawda? A więc wysnute przez niego wnioski musiały być słuszne.
- Niestety to było w Szwecji prawie dziesięć lat temu i Just mnie jeszcze wtedy nie składała do kupy - westchnął, spoglądając na nią z uśmiechem. - To był Doroczny Wyścig na Miotłach - dodał jeszcze gwoli wyjaśnienia, coby nie trzymać ich dłużej w napięciu. W zasadzie na tym mógłby skończyć... ale nie był pewny czy wszyscy tutaj obecni wiedzieli czym jest Doroczny Wyścig na Miotłach.
- Nad smoczym rezerwatem, żeby nie było za nudno - doprecyzował z zawadiackim uśmiechem (no tak, bo wyścigi na miotłach to zazwyczaj strasznie nudne zawody...). Teraz, po tych wszystkich latach uważał, że to była czysta głupota z jego strony: wziąć w tym udział i to trzy razy z rzędu. Przecież doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że magiczne stworzenia go nienawidzą, a zadzieranie ze smokami... no właśnie, może się skończyć nawet śmiercią... lub tak jak się skończyło - paskudną blizną na plecach. Z drugiej strony i tak uważał, że to nic w porównaniu z pójściem na pięści przeciwko urokom. Napił się alkoholu.
- E tam, myślę, że nigdzie nie brakuje miejsca na wielkie idee i bohaterstwo... - grzecznie nie zgodził się ze słowami Philippy. - Po prostu w niektórych miejscach brakuje trzeźwo myślących osób, to wszystko - uśmiechnął się rozbawiony własnym spostrzeżeniem.
Na życzenie mu rozsądku tylko parsknął śmiechem.
- Na to jest już chyba za późno, Just - skwitował wesoło.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Percival Blake
Percival Blake

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t3560-skrytka-bankowa-nr-416#62942 https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
Zawód : dowódca grupy smoczych łowców w peak district
Wiek : 33
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

are we destined
to burn
or will we last the night?

OPCM : 34
UROKI : 42
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Piwnica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Piwnica [odnośnikPiwnica - Page 2 I_icon_minitime13.04.20 20:32

Zaśmiał się cicho w reakcji na skierowane do niego słowa Philippy, przez moment podążając też spojrzeniem za jej dłonią, muskającą materiał jego płaszcza. Nie był pewien, czy była to wina coraz szybciej krążącego w jego żyłach alkoholu, czy braku odpowiedniej wentylacji w umieszczonym pod ziemią pomieszczeniu, ale zrobiło mu się nagle odrobinę za ciepło. Odchrząknął cicho. – Być może po prostu potrzeba mi dobrej motywacji – odpowiedział, w którymś momencie orientując się, że nie do końca wiedział już, o czym właściwie mówili; wymiana zdań, początkowo niewinna, zdawała się skręcić w dosyć niespodziewanym kierunku, i być może powinien być wdzięczny Just za dosyć bezceremonialne odwrócenie jego uwagi nim zdążyłby powiedzieć coś bardziej idiotycznego.
Odwrócił się w jej stronę, pochylając się niżej, kiedy chwyciła go za podbródek, i pozwalając jej spojrzeć na krzepnącą powoli ranę. Nie chciał jej tłumaczyć, że czuł się odrobinę nerwowo na myśl o różdżce przystawionej wprost do skroni – i to bynajmniej nie dlatego, że wątpił w jej umiejętności; nie wyzbył się jednak jeszcze instynktownej obawy o pewną nieprzewidywalność co do rzucanych zaklęć, którą anomalie musiały zakorzenić w jego umyśle wyjątkowo mocno. A może miała na to wpływ dosyć pechowa interwencja Cassandry, składającej go po misji w manufakturze kominków. – Czasami to naprawdę nic takiego – mruknął tylko, posłusznie starając się jednak nie wiercić, mimo że pozycja, w której się znalazł, nie należała do najwygodniejszych – Tonks była sporo niższa od niego. Bezwiednie przymknął jedno oko, kiedy jej różdżka zajaśniała niebieskawym światłem, przesuwając się od góry do dołu po jego skórze; zaswędziało, ale przestało piec – ustało też dziwne dzwonienie, które do tej pory ignorował. – Dzięki – powiedział, gdy skończyła, po czym cofnął się o krok, unosząc szklankę do ust i powstrzymując się przed odruchowym podrapaniem skroni.
Nie do końca wiedział, jak powinien zareagować na niebezpośrednie podziękowania wygłoszone przez Philippę; zdecydowanie nie czuł się bohaterem tego wieczoru, nie miał też zamiaru się spierać – atmosfera w niewielkiej, zamkniętej przestrzeni piwnicy przyjmowała wystarczająco dziwny wydźwięk, by rzeczy, które normalnie zabrzmiałyby w jego uszach niezręcznie, wcale takie nie były. – Mógłbym się założyć o swoją piersiówkę, że poradziłabyś sobie świetnie i bez nas – rzucił, przenosząc spojrzenie w stronę barmanki, która jeszcze kilka chwil temu śmiało wykrzykiwała polecenia bijącym się na górze marynarzom.
Słysząc o wyścigu na miotłach nad szwedzkim rezerwatem gwizdnął cicho, zastanawiając się w milczeniu, czy organizatorzy mieli w planach zamordowanie swoich uczestników, czy po prostu smoki wymknęły im się spod kontroli; było powszechnie wiadomo, że skrzydlate bestie niespecjalnie lubiły intruzów na swoim terytorium, ale istniało też spore prawdopodobieństwo, że Joe zwyczajnie leciał za nisko – na tyle, że przekroczył magiczną barierę, zazwyczaj rozciąganą ponad rezerwatami i uniemożliwiającą smokom ucieczkę. – To był szwedzki krótkopyski? – zapytał z zainteresowaniem, nie potrafiąc powstrzymać się przed pociągnięciem znajomego tematu. – W takim wypadku musiałeś albo lecieć niezwykle szybko, albo mieć szalone szczęście – ich ogień potrafi w kilka sekund spopielić kości – podzielił się ciekawostką, słowa kierując co prawda do amatora podniebnych wyścigów, ale mówiąc na tyle głośno, by słyszeli go wszyscy zgromadzeni w piwnicy.

przepraszamprzepraszamprzepraszam





as my story came to a close I realized
I was the villain all along
Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Piwnica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Piwnica [odnośnikPiwnica - Page 2 I_icon_minitime06.07.20 21:47

Nie chciałabyś się banalnie zakochać, panno Moss?
Odpowiedzieć mu mogło jedynie stłumione parsknięcie. Nie poznała tego uczucia, tej elektryzującej miłości, która wpędzała ludzi najpierw w morze wódki, a potem prosto w objęcia lodowatej Tamizy. Wielka, banalna i przepiękna miłość? Też coś. Wyobrażała sobie, że to trujące uczucie, owszem, może przejmujące, może wpędzające w jakiś rodzaj nadziei, ale jednak odbierające rozum. Fils nie chciała nigdy utracić kontroli, stać się ofiarą własnych emocji, na których ktoś wygrywałby sobie historie wedle widzimisię. Nie.
– Banalnie, niebanalnie… Wolę kochać wszystkich moich portowych chłopców. Wiem, że wyłowią mnie, jeśli zacznę tonąć. A ten jeden? – Parsknęła znów i lekko potrząsnęła głową. – Chyba pozabijaliśmy się wzajemnie, zanim ktokolwiek nazwałby to miłością. To nie dla mnie, drogi Joe. Nie dla mnie… – wyjaśniła dość konkretnym tonem. Było jasne, że nie dzieliła się z nim żadną świeżą myślą. Wiele razy myślała, wiele też razy odprawiała zakochanych głupców, którzy chcieli mieć ją na własność. Nikomu nie oddałaby tej wolności, nikomu nie pozwoliłaby się opętać. Nikogo też nie potrzebowała. Ale rozumiała to, że pozostali mogli mieć zupełnie inne zdanie.
O tak, można było się pogubić w tej zagadkowej wymianie zdań. Percy przyciągał jej oko, choć w tłumie rozgrzanych alkoholem głów, w melodiach tak wielu głosów nie do końca potrafiła się skupić na nim samym. A i nawet nie powinna, bo przecież przyjmowała liczniejsze grono portowych sojuszników. Nie chciała, by ktokolwiek poczuł się zaniedbany… Chociaż wiedziała też, że Joe opiekował się panną uzdrowicielką i to nie tylko podczas roztrząsania kwestii ich faktycznej relacji. Cóż, może dziś nie był dzień dobry dla poważnych rozmów. Uśmiechnęła się jednak znacząco, kiedy Percival wspomniał o właściwiej motywacji. Kiedyś ją znajdzie, kiedyś i zdecydowanie gdzieś daleko od tego ohydnego miejsca.
Popatrzyła na Josepha, który postanowił podzielić się szczerą opinią o tawernie. – Uwierz mi, Joe, że tu zawsze chodzi właśnie o towarzystwo. Możemy się bawić w rozpadającej się ruderze, ale kiedy jesteśmy razem, małe znaczenie ma brud i mdły alkohol. Po prostu jesteśmy ze sobą, razem, we wspólnym głosie – oświadczyła, zgadzając się z jego słowami.
Rany się zagoiły, więc należało wreszcie zająć się porządnym piciem, skoro wszyscy potrafili już wysoko unieść kieliszek bez wykrzywiania boleśnie ust. Philippa z ulgą przyjęła stanowcze działanie Justine. Czasem trzeba było nie pytać, po prostu działać. Kobiety musiały być silne, tym bardziej w tak obskurnych miejscówkach, które lubiły sobie z nich drwić. Joe dzielił się szczegółami swoich połamanych wojaży, a Philippa odkrywała, jak różni ludzie spotkali się dzisiaj w piwnicy, jak obcy sobie, a jednak nienormalnie bliscy. Podobało jej się to połączenie. Jeden się wycofywał, drugi gwiazdorzył, trzeci emanował nieoczywistym magnetyzmem. No proszę. One dwie w takim towarzystwie. Aż musiała sobie pozwolić na nieco głębszy łyk alkoholu. – Nie, nie poradziłabym – zaprzeczyła stwierdzeniu Percivala. – O wiele bardziej podoba mi się zakończenie z waszym udziałem, choć przykro mi, że poznaliście to miejsce właśnie od takiej strony. Ale, cóż, przynajmniej odkryliście je naprawdęzauważyła, postukując lekko paznokciem w szkło. Parszywy ofiarował im namiastkę swoich brudnych tajemnic.
Uniosła brew zaciekawiona smoczym tematem. Jeden ścigał się ze smokami, a drugi coś za dużo o nich wiedział. Obydwaj chyba lubili życie na krawędzi. Zresztą tego się właśnie spodziewała po nich, mając w pamięci bohaterstwo sprzed paru chwil. Należało im dolać jeszcze więcej alkoholu. Całej czwórce. Noc zapowiadała się całkiem przyjemnie, a rozmowy zdawały się zbaczać z tematu burdy i walentynkowych rozczarowań… – Skąd wiesz tyle o smokach? – zapytała więc Percivala i lekko zakołysała swoją szklaneczką. Wygodniej oparła się o skrzynię. Właściwie to usiadła na niej, a nogi zawisły nad nieco wilgotnymi podłogami piwniczki. – A ty, Joe, mam nadzieję, że twoje randkowe pomysły nie są tak szalone, jak ten wyścig? – podpytała, zerkając znacząco na Justine. Rozsądku dla Josepha. No właśnie. – Znasz go lepiej. Myślisz, że jeszcze może złapać trochę rozsądku? Taki też jest fajny – odparła lekko i pomajtała nogami, jakby miała pięć lat, a nie te dwadzieścia kilka. – O ile nie łamie sobie co tydzień karku… – mówiła dalej, coraz pewniej czując się w tym gronie. Zupełnie jakby obcość ustępowała jakiejś formie przyjaźni. Krótkiej, przelotnej, ale odprężającej po nieprzyjemnych przygodach.
Niech ta noc trwa. Niech rozejdą się, mając w pamięci te wszystkie twarze i rosnące sympatie. Tylko je, żadnych blizn i krwawych śladów, o które tak łatwo w dokach.


fluffy dziękuję wszystkim! I przepraszam, że tak późno
zt, jeszcze się kiedyś spotkamy!


Powrót do góry Go down
 

Piwnica

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Doki :: Parszywy Pasażer-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20