Wydarzenia


Ekipa forum
Kancelaria
AutorWiadomość
Kancelaria [odnośnik]22.07.19 9:53
First topic message reminder :

Kancelaria

Północne skrzydło ciągnące się długim korytarzem - holem głównym - na wprost wejścia zajmują biura i pokoje administracyjne. Eleganckie drzwi kolejnych pokojów ozdobione są złotymi tabliczkami z imionami, nazwiskami i stanowiskami kolejnych pracowników; smokologowie mają swoje pokoje dalej, w tej części rezerwatu załatwiane są sprawy oficjalne, związane z zewnętrzną reprezentacją rezerwatu. Pośród sal należących do administracji należy wyróżnić dział księgowy, dział kadr, sekretariat zajmujący się sprawami bieżącymi oraz akredytacją, a także gabinet zarządcy. Akredytacja przeważnie udzielana jest czarodziejom delegatom z innych naukowych placówek naukowych, znacznie rzadziej osobom, które ze smokami wiele wspólnego nigdy nie miały.
Wystrój tych sal jest do siebie podobny, wysokie, ciężkie biurka wykonane z rzeźbionego drewna zapewniają czarodziejom komfort, nie mniejszy, niż obite szkarłatnym atłasem krzesła. W kolejnych pokojach, podobnie jak wzdłuż korytarzu, wznoszą się wysokie regały przepełnione archiwami, dokumentami oraz smoczymi preparatami i grzecznościowymi podarkami zza granicy, zyskanymi na mocy międzynarodowej współpracy. Na ścianach porozwieszano obrazy będące głównie krajobrazami Kentu, w większości przedstawiające mniej lub bardziej oczywiste figury smoków oraz wielkich czarodziejów - głównie Rosierów - na przestrzeni lat wywierających wpływ na kształt i siłę rezerwatu.
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kancelaria - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kancelaria [odnośnik]12.08.21 18:59
Kenneth Fernsby nagle zmienił swoje nastawienie, zauważalnym stała się jego ekscytacja całą sytuacją, która nagle narosła do ogromnej rangi. Zabawne i zaskakujące. Mathieu dostrzegł w nim odbicie samego siebie, równie zafascynowany młody mężczyzna – tyle, że ich zainteresowania były wyraźnie różne. Mathieu ekscytował się smokami, uwielbiał o nich mówić, słuchać, rozmawiać. W kwestii Albionów uważał się za swoistego eksperta, niemal wychowany wśród nich. To samo dla Kennetha oznaczały mapy, a zapewne i sama żegluga była jego ogromną pasją, która kiełkowała w nim od najmłodszych lat. Rosier był ciekaw kto zaszczepił w Fernsbym to zainteresowanie, kto wprowadził go chętnie w życie na statku, był jego przewodnikiem i mentorem. Każdy naśladował jakiś wzór, z zaciekawieniem patrzył w kierunku osób, które były obeznane w temacie i posiadały rozległą wiedzę. Nie miał jednak zamiaru pytać, żeby przypadkiem pierwszy na Brzasku nie pomyślał, że go to interesuje.
Ciekawe rozwiązanie, dwufazowa mapa, która inaczej układała się nocą, a inaczej w ciągu dnia. Mathieu sam nie wpadłby na ten pomysł, bo na mapach znał się jak na gotowaniu – ani trochę. Dlatego wolał zasięgnąć porady kogoś, kto mapę dzierżył w dłoniach wcześniej i miał jakiekolwiek pojęcie na temat ich funkcjonowania, a choć Fernsby ekspertek nie był, co sam przyznał, nadal miał z mapami większą styczność od niego samego. Sprawdził mapę, na której pojawił się napis i to chyba sprawiło Kennethowi zawód, a dla Mathieu było całkiem nieuzasadnione. Uniósł brew ku górze, może faktycznie mogli odczytać ją jedynie wybrani.
- Przecież wyraźnie widać. – stwierdził, przesuwając się bliżej mapy. – Linia brzegowa Rezerwatu. – wskazał palcem i nawet przesunął po niej, mieniły się na niej różne znaczki i symbole, może tylko on potrafił je dostrzec? Może o to chodziło dziadkowi, aby ta mapa funkcjonowała jedynie dla wybranych? – Smocza jama Cataractusa, a tutaj zdaje się jest wyspa… – mruknął ciszej, o ile dobrze rozpoznał miejsce przysiągłby, że to Bezimienna Wyspa, na której omal nie zginął z początkiem października. Przekręcił lekko głowę w bok, może Kenneth tego nie widział, ale dla Mathieu wszystko było jasne i klarowne. Co z tego, że połowy zwyczajnie nie rozumiał lub nie był w stanie w logiczny sposób umiejscowić w rzeczywistości. Może gdyby Kenneth widział to co on, może gdyby znał terytorium należące do Rosierów, byłby bardziej ogarnięty w temacie. Mało ważne.
Zwinął mapę, dość patrzenia na średnio zrozumiał znaki, które niewiele mówiły. Najważniejsze, aby dojść do pewnego porozumienia i zrealizować plan, który dotyczył obojga mężczyzn. Kenneth miał go nauczyć żeglarstwa, a Mathieu musiał przed podróżą załatwić jeszcze kilka spraw. Spotkanie z Primrose, Calypso czy przygotowanie Rezerwatu było jedną z wielu.
- Panie Fernsby, muszę niestety Pana przeprosić, ale obowiązki mnie wzywają. Wydanie rozporządzeń pracownikom jest dość istotne, aby Rezerwat funkcjonował prawidłowo pod moją nieobecność. – powiedział całkiem poważnie stając naprzeciw niego, wyprostował się i przekręcił lekko głowę w bok. – W razie gdyby jutro pewne kwestie nie poszły po mojej myśli poinformuję Pana sową, że moja obecność w trakcie tejże wyprawy będzie niemożliwa. – dodał jeszcze. Nie wiedział jak mogą potoczyć się sprawy w Staffordshire, mogło być różnie, mógł ucierpieć i znów spędzić długie tygodnie przykutym do łóżka. Nie mógł niczego zakładać. – Jeśli jednak nie poślę sowy zjawię się w porcie o omówionej porze. – mruknął, miał nadzieję, że Fernsby nie będzie robił problemów, ani tym bardziej nie będzie dopytywał co takiego może robić Mathieu, że jego obecność na wyjeździe jest zagrożona.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Kancelaria [odnośnik]12.08.21 19:23
I tu go miał. Żeglarstwo i morski żywot to był jego świat i poznawanie go fascynowało młodego mężczyznę. Mapa była jedną z rzeczy należącą do tego świata więc było dla Kennetha ekscytująca. Zwłaszcza, że dwufazowe mapy nie były czymś często spotykanym. Wymagały wiedzy i umiejętności aby nanieść na nie odpowiednio wszystko informacje. Niestety, jak się okazało, on nie miał do nich dostępu. Napis go kuł w oczy aż bolało, bo domyślał się o co chodzi, a Rosier nadal nie miał zielonego pojęcia. Czy kusiło go aby mu powiedzieć wszystko, ale co by z tego miał? Dziką satysfakcję, to na pewno. Jednak nie czas i miejsce na takie informacje.
Nie pozostało mu nic innego jak wodzić wzrokiem za palcem czarodzieja, który wskazywał na mapie niewidoczne dla Pierwszego miejsca.
-Niestety, ja nic nie widzę. - Odpowiedział ukrywając swoje rozczarowanie jakie mu towarzyszyło. Pomógł jak mógł, na pewno porozmawia z Barnesem o tych mapach aby dowiedzieć się na ich temat czegoś więcej. Obawiał się, że nie da rady obejść zabezpieczenia jakie nałożył dziadek Rosiera. -Najwidoczniej tylko godni mogą.
Niech was szlag Rosierzy - pomyślał gorzko, choć miał ochotę to wykrzyczeć. Dlaczego nie mogli dać mu spokoju. Nie wystarczy, ze zbałamucili jego matkę, zostawili by radziła sobie sama. Dobrze, że była silną kobietą to i dała radę sobie w życiu. Chwała za wuja, który czuwał nad małym Kennethem ale uraz pozostał.
Poczuł lekkie ukłucie żalu kiedy Mathieu sprzątnął mu sprzed nosa mapę. Być może wersję nocna by rozczytał, może ta nie była zapieczętowana. Jednak na razie nie miał się o tym przekonać, i raczej nigdy bo przecież nie był Rosierem. Nigdy nie chciał nim zostać. Gardził tym nazwiskiem, a jedynymi przedstawicielami szlachty, których szanował to rodzina Travers. Prawdziwi marynarze, którzy nieraz pokazali swoją siłę na morzu, hart ducha i niezłomność, pracując na pokładzie wraz z innymi marynarzami.
-Statek sam się nie przygotuje na podróż. - Odpowiedział, nie chcąc jednak wymieniać czym dokładnie musi się zająć. Lepiej aby o tym Rosier nie wiedział, nie byłby zachwycony. Poprawił kurtę na grzbiecie i spojrzał jeszcze raz na swoje, starsze odbicie. Czy Mathieu nie dostrzegał podobieństwa? Czy może wypierał je z umysłu? -Lepiej proszę się zjawić, lordzie Rosier. - Odpowiedział chłodno, nie uznawał spóźniania się i niesubordynacji. W tej kwestii był nieugięty o czym załoga doskonale wiedziała. -Nie chcę za lorda świecić oczami przed Traversami.
Z tymi słowami skinął krótko głową na pożegnanie.
-Znajdę drogę do wyjścia. - I jak powiedział tak też zrobił.

|zt x 2


I'm dishonest...
...and a dishonest man you can always trust to be dishonest. Honestly. It's the honest ones you want to watch out for, because you can never predict when they're going to do something incredibly... stupid.
Kenneth Fernsby
Zawód : Marynarz, przemytnik
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Jestem nieuczciwy i uczciwie możesz liczyć na moją nieuczciwość.
OPCM : 15 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10073-kenneth-fernsby https://www.morsmordre.net/t10121-nereus#306722 https://www.morsmordre.net/t10122-devil-of-the-seas#306723 https://www.morsmordre.net/f380-dzielnica-portowa-horn-link-way-3 https://www.morsmordre.net/t10123-skrytka-bankowa-nr-2283#306724 https://www.morsmordre.net/t10127-kenneth-fernsby
Re: Kancelaria [odnośnik]03.10.21 10:00
01/03/1958
Kiedy zaczynał swoją karierę smokologa w Rezerwacie Albionów Czarnookich miał nieco inne plany na swoją przyszłość zawodową. Wtedy widmo wojny nie roztaczało się nad Anglią, a on nie był Rycerzem Walpurgii, służącym sprawie Czarnego Pana, z ambitnymi planami na własny rozwój i dążenie do celu. Tego dnia wchodząc do Kancelarii w Smoczych Ogrodach był już zupełnie innym człowiekiem. Z wolna wyzbywał się wszelkich oporów, dopuszczając do siebie mrok, z którym przez ostatnie tygodnie ciężko było mu się uporać, a wypłynięcie na szerokie wody na statku Brzask pozwoliły mu uzyskać zupełnie inne spojrzenie na świat. Praca była dla niego najważniejsza, opieka nad smokami w Ogrodach była częścią jego egzystencji, istotną i bardzo ważną. To pewna cząstka normalności, która pozostała z jego dawnego życia. Dostrzegał popełnione błędy, docierało do niego, że zmiany są naturalną częścią życia i należy je w pełni zaakceptować. Pozwolił, aby mrok zajmował coraz większą część jego duszy, a im bardziej jej na to pozwalał, tym bardziej znośne stawały się efekty, które odczuwał.
Kawa czekała na niego przy biurko w gabinecie. Obszerny stół zastawiony był przygotowanymi wcześniej materiałami, które kazał zebrać. Z prawej strony pierwsze dwa miesiące poprzedniego roku, po lewej zaś zestawienie nowego roku, a raczej dwóch minionych miesięcy. Xavier uświadomił mu wiele bardzo ważnych kwestii, istotnych lub mniej, związanych z ekonomiczna częścią pracy Smoczych Ogrodów. Mathieu zajmował się tym wcześniej, wszak nie był tylko opiekunem smoków, ale również wspierał Tristana w jego działaniach. Dostrzegał to, że jego kuzyn miał coraz mniej czasu, a pełnienie istotnych obowiązków na wielu frontach nie było łatwym zadaniem. Zawsze robił co mógł, aby ułatwić mu życie, okazać swoje wsparcie w sposób niemy, w ciszy realizując część jego zadań. Smocze Ogrody należały do rodziny od bardzo dawna, byli z nimi związani i powinni zajmować się ogrodami tak, aby nie zawieść swoich przodków. Okazywało się, że wszelkie sprawy finansowe – po otwarciu oczu przez Xaviera – wcale nie były tak trudne, choć części z nich nadal nie pojmował i pewnie zajmie mu trochę czasu zanim zacznie rozumieć każdy aspekt. Upił łyk kawy, zamaczając przy okazji pióro w atramencie i przedzielił leżący przed sobą pergamin na pół. Dla biegłych, którzy znają ekonomię bardziej niż laik na pewno było to o wiele łatwiejsze zadanie i różnice dostrzegali na pierwszy rzut oka. Mathieu pluł sobie w brodę za to, że tematem zainteresował się tak późno.
Przedzielona kartka na pół, a na górze starannymi literami zapisał czego dokładnie tyczy się każda kolumna. Po lewej stronie bieżący rok, z starannym napisem „styczeń”, po lewej analogicznie – rok poprzedni. Aby mógł dostrzec różnice, musiał je najpierw wyłapać. Podzielił wszystko na kategorie: zamawiany towar – ilość, zamawiany towar – cena. Tak na dobry początek. Wiedział doskonale, że w zeszłym roku ceny były niższe, wojna nie wpływała na ich wzrost, towar był dobrej jakości, w ilościach o wiele większych. Jedzenie w Ogrodach nie marnowało się nigdy, tutaj ciężko było mówić o wyrzucaniu pieniędzy w błoto, niektóre smoki preferowały wszak padlinę, więc to, co było wpuszczane na tereny Smoczych Ogrodów i padło – niekoniecznie zostało zmarnowane. Niemniej jednak, musiał się skupić na tych najważniejszych aspektach. Zanurzył pióro w kałamarzu i zanotował w lewej kolumnie ilość zamawianego jedzenia – towar sprowadzany był raz w tygodniu, więc skrupulatnie przepisał wszelkie liczby. Pięćdziesiąt sztuk owiec, trzydzieści sztuk jagniąt, trzysta sztuk ryb. Smoki podobnie jak ludzie mieli swoje preferencje smakowe, a Mathieu znał je z wieloletniej obserwacji. Valsharessa nie lubił owiec, preferowała jagnięcinę doskonałej jakości, dlatego sprowadzana była chociażby z uwagi na nią. Valencier otrzymywał przetworzoną żywność, brak uzębienia doprowadziłby go na skraj śmierci głodowej. Rosier nie rozumiał i nigdy nie pojmie, jak można było w taki sposób skrzywdzić żywą istotę. Magiczne stworzenia nie były zabawkami ani tym bardziej rozrywką dla pospólstwa. Odłożył wszelkie dokumenty dotyczące zamówień ze stycznia tego roku, kiedy do ilości dopisał kwoty. Zanim zabrał się za zapełnianie drugiej kolumny podliczył ilość zużywanego pokarmy, było tego całkiem sporo – musiał przyznać. Wcześniej zwyczajnie tego nie zauważał. Do ilości dopisane były kwoty, które również podliczył. Zapłacili całkiem sporo za mięso dostarczane do Rezerwatu. Mathieu wiedział, że towar dostarczany dla smoków był najlepszej jakości i taki winien pozostać. Bo problemach z czwartego kwartały poprzedniego roku zlecał badania tegoż mięsa, nie mógł dopuścić, aby zwolennicy robactwa i szlamu zagrozili ich smokom. Był przewrażliwiony na tym punkcie, ale te smoki były dla niego jak dla niektórych psy. Mathieu niemal wychował się z nimi, znał je na wylot – jak własną kieszeń – i nie po to został smokologiem, aby pozwolić komukolwiek na niszczenie smoczych istnień. W jakiejkolwiek formie. Podliczył pierwszy miesiąc pracy Smoczych Ogrodów i finanse, które musieli wyłożyć na każde z zadań, przeanalizował to ze szczegółami i to samo zrobił z drugą tabelą. Od samego początku zauważył, że ilości były większe. Towar był jednak o wiele bardziej dostępny, a i dostawca był zaufany. Zeszły rok dotkliwie pokazał komu winni ufać, a komu niekoniecznie – a przy okazji, jak bardzo łatwo jest stracić zaufanie. Mężczyzna, który dostarczał im mięso do września 1957 roku był związany z Ogrodami przez wiele lat. Ceny dla Rosierów miał nieco niższe, a i towar był doskonały. Niepojętym było dlaczego postanowił ich zdradzić, a Mathieu bez zawahania stracił go na egzekucji w Dover. Zdrada była zdradą, bez znaczenia kim była osoba zdradzająca. Wziął głęboki oddech i przesunął wzrokiem z prawej, na lewą stronę. No tak, towaru było więcej zeszłego roku, dzisiaj problemem była nie tylko dostępność, ale i braki. Wojna wyniszczała gospodarkę, wpływała na nią destrukcyjnie i efekty było widać choćby w takich zestawieniach, z których nietrudno było wyciągnąć wnioski. Zaraz po ilości ważna była cena. Nowe źródło nie sprzedawało towaru taniej, a Mathieu dostrzegł że od początku stycznia tego roku cena podskoczyła, gdzie w poprzednim roku była stała przez cały miesiąc. Tego roku stopniowo wzrastała, powoli, a jednak była coraz większa. Podsumowanie pierwszego miesiąca zajęło mu sporą chwilę. Zeszły rok był bardziej stateczny, ten natomiast był z tendencją wzrostową cen. Wojna, niczym innym nie mogli tego tłumaczyć. Dokładnie te same czynności powtórzył odnośnie lutego – zeszłego roku i roku bieżącego. Posegregował wszelkie papiery i dokumenty, którym przez ostatnie godziny zajmował się tak skrupulatnie. Obie kartki finalnie powiesił jedna pod drugą na tablicy, stanął przed nią z kubkiem zimnej kawy w dłoni i zamyślił się na chwilę.
Ceny wzrosły, jakoś nieznacznie spadła. Nic dziwnego, skoro nawet dla ludzi brakowało towarów i prowadzenie hulaszczego życia, pełnego rozpusty i rozrzutnego musiało zostać ukrócone. Wielu głodowało, cierpiało z tego powodu, chociaż w zasadzie to miał głęboko w poważaniu. On nie miał co narzekać, mieli co jeść, mogli korzystać ze swoich możliwości i znajomości. Dla niego istotnym były zapasy w Różanym Zamku i tutaj, w Rezerwacie. Nie mogli dopuścić do tego, aby smoki zaczęły głodować. To mogłoby doprowadzić do katastrofy, a głodne stworzenia mogłyby wyrwać się z Rezerwatu i narobić niezłego bałaganu. Woleli tego uniknąć. Chwilę przemyśleń wolał jednak poświęcić tematowi redukcji kosztów, które narastały – bez konieczności utraty jakości towary. Poszukanie innego dostawcy wchodziło w grę, będzie musiał zająć się tymi sprawami w najbliższym czasie. Być może uda się uzyskać kogoś, kto nie będzie podnosił cen średnio raz w tygodniu. Żałował, że tamten dopuścił się zdrady. Ich współpraca zawsze przebiegała pomyślnie, nigdy nie sprawiał problemów. Teraz jednak gryzł piach, bo Rosierowie nie tolerują zdrajców i buntowników na własnych terenach. Wszystko się zmieniało, a do zmian należało się przyzwyczaić i zaakceptować je w pełni takimi, jakimi były. Dopiero teraz to dostrzegł. To nie tyczyło się tylko jego, ale wszystkiego wokół. On musiał zaakceptować zmiany, które zaszły w nim. Wszyscy musieli zaakceptować nowy porządek świata, zmieniające się reguły, czy nawet wojnę, która otaczała ich zewsząd. Wojnę, która swe odbicie znajdywała nawet w liczbach, zapisanych przez niego skrzętnie na kartkach.
Wrócił do biurka, sięgnął po przygotowaną teczkę na dokumenty, na której starannie zapisał słowo „analiza”. Musiał się tym zainteresować bardziej. Jeśli zmieni dostawcę, znajdzie nowego, będzie musiał mieć się do czego odnieść. Skrupulatność wykonywanego przez niego zadania na pewno pozwoli mu dostrzec więcej szczegółów. Wypełnił teczkę swoimi notatkami, a później schował ją w szufladzie biurka, zamkniętej na klucz. Przez chwilę jeszcze siedział z nogą założoną na nogę, pogrążony w zamyśleniu, aby ostatecznie spojrzeć za ciemne okno i zorientować się, że jedynym źródłem światła jest to włączone w gabinecie. Powinien już wracać… Drzwi Kancelarii zamknął a klucz, często wychodził jako ostatni. Później wrócił do domu.

- koniec -




Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Kancelaria [odnośnik]07.04.22 16:39
20-26 luty 1958
Wprowadzone środki ostrożności wykluczały obecność problematycznych gości na terenie rezerwatu, a jednak kiedy przeglądał kartoteki nowych pracowników nie mógł nie zadumać się nad ich nazwiskami. Naturalnie, od wszystkich zażądano przedstawienia odpowiednich dokumentów, które następnie sprawdzono z danymi Ministerstwa Magii - możliwość, jakby któryś z nich próbował się tu prześlizgnąć pomimo tego wszystkiego, wydawała się szalona, lecz gdzie było więcej szaleńców niżeli wśród miłośników szlamu? Drobne zdjęcia młodych ludzi nic mu nie mówiły, z trójką przyjętą na noworoczne staże nie rozmawiał ani nie przeprowadzał rozmów kwalifikacyjnych, delegując te obowiązki na niżej postawionych smokologów - naturalnie, na tych, którym ufał. Obiecał sobie, że kiedy będzie miał chwilę, za parę miesięcy spotka się z tymi, którzy wytrwali wstępny okres. Teraz - przeglądał spisane przez nich raporty z niedawnych odkryć na południowych klifach, związanych z odkryciem kilku szkieletów smoków, które w zasadzie nie pasowały swoimi cechami do albionów ani też żadnych innych gatunków spotykanych wolno na terenie krajów, za to wyraźnie wywodziły się z jednego, na razie zagadką było, czy stanowiły oddzielny gatunek - cóż by to było za sensacyjne odkrycie! - czy raczej jego zmodyfikowaną gałąź, karykaturalną odmianę, słowem: na ile nowoodkryte kości mogły wywodzić się od albionów, a na ile mogły mieć z nimi tylko wspólnego przodka. Raporty nie przedstawiały jednak żadnych zaskakujących wniosków, miały dokładne opisy - wraz z rysunkami - cech gatunkowych i godziny odnalezienia poszczególnych szczątków. Odłożył raporty na stos pozostałych, zamiast tego otwierając wielką grubą księgę leżącą na jego biurku, jedną z trzech. Kazał je sobie przygotować - bo choć zwlekał z tymi sprawami już od dawna, doskonale wiedział, że one nie będą uciekały przed nim z równie dużą zapalczywością.
Upił łyk przygotowanego wina, księgi stanowiły księgi obrachunkowe z ostatnich lat, sprowadzona na kraj wojna odbijała się we wszystkich dziedzinach życia, gospodarka wisiała na głosku, znużona przedłużającym się nienaturalnym dla niej stanem. Kraj, państwo, było jak delikatny organizm, którego nie można było wystawiać na długie działanie negatywnych zjawisk, jednak czasem, jak przy leczeniu wyjątkowo złośliwych chorób, było to koniecznością, z której wynikające korzyści zwyczajnie przewyższały odniesione straty. Wyplewienie mugolskiej zarazy zdawało się być tutaj całkiem trafnym porównaniem.
Efekt był jeden - pogłębiał się kryzys. Nie dało się ukrywać, odczuwali go przecież również tutaj: pożywienie dla smoków stanowiło nie tylko coraz wyższe koszty, ale było też coraz trudniej dostępne, a nie mogli pozwolić sobie na głodzenie bestii, wściekłe zerwą się z łańcucha i same rozpoczną łowy - nikt jednak nie będzie miał kontroli nad kierunkiem, w jakim się skierują. Gdyby udało wypuścić się je na półwysep, mogłoby to przynieść wymierne korzyści, lecz rozjuszone równie dobrze mogą udać się prosto na Londyn albo nawet Dover. Kartkował księgę, roczniki, o które poprosił, rozpoczynały się dekadę wstecz, jego celem było dokładne zbadanie przepływu finansowego rezerwatu od tamtych lat, zawartych zobowiązań, ale i wierzytelności, które nie zostały zrealizowane - pogłębienie się kryzysu to najprawdopodobniej najlepszy moment na ich ściągnięcie, póki dłużnicy byli jeszcze wypłacalni. Na razie w rezerwacie pieniędzy nie brakowało - ale tworzenie rezerw w tym momencie stanowiło już absolutną, i tak opóźnioną konieczność. Ostatnie rozmowy z Mathieu tchnęły go do pochylenia się nad tym tematem, doskonale wiedział, że wojenne widmo nie odnajdzie swojego końca ani dzisiaj ani jutro ani w najbliższym czasie w ogóle. Spodziewał się, że wojna skończy się szybciej, miesiąc, może dwa, ale siły Harolda stanowiły opór, który dość krępująco stanął im okoniem w drodze ku zwycięstwu. Nie przygotował się do tak długo przeciągających się trudności.
Księgi wydawały się prowadzone skrupulatnie, lecz do archiwalnych nikt nie zaglądał już od lat; nie robił tego wcześniej, był bardzo młody, obowiązki spadły na niego nagle, starał się im sprostać na każdym szczeblu - lecz z każdym mijającym tygodniem, miesiącem, w końcu rokiem, obowiązków wydawało się więcej, niż wyglądało to na pierwszy rzut oka i niż wydawało mu się, kiedy tylko przyglądał się nestorowi z szacunkiem, na jaki zasługiwał, ale i drobiną niezrozumienia wobec otaczającej go aury dostojności. Wtedy nie rozumiał jeszcze, że za władzą podążała odpowiedzialność i że wszystko, co robił, robił też dla niego. Dziś historia zatoczyła koło, wskazówki zegara przesuwały się powoli i niezgrabnie, słońce zachodziło, a blask księżyca nie naruszał światła bijącego od zapalonych świec, kiedy, ślęcząc nad kolejnymi stronicami, postanowił sobie doprowadzić tę sprawę do końca; kiedy powracał, dzień po dniu, bo jeden to za mało, badając transakcje tak, by móc przewidzieć ich przyszłość.
Sprawdzał dokładnie dokąd wypływały środki finansowe z rezerwatu, choć głównie zasilały rodowy skarbiec, spora część zysków - a niekiedy rezerw - przeznaczona była na hodowców krów i czarowiec, z Kentu, o ile było to możliwe, od których zakupywano ogromne ilości tych zwierząt przeznaczonych na rzeź, które wypuszczano na smocze łowiska na terenie rezerwatu. Część zwierząt kupowano już ubitych, lecz tego rodzaju karma oddawana była głównie smokom starym i chorym, przebywającym na kwarantannie w terrarium, a także tym bardzo młodym - choć im najczęściej rzucano żywe kury lub kurczęta. Część majątku szła również na komponenty do eliksirów - rzadko tych, które hodowali w rezerwacie, znacznie częściej tych odzwierzęcych i pochodzących z bardziej egzotycznych bądź trudniejszych do odhodowania roślin. Nie mieli w tej materii wybitnych specjalistów, przez lata zmieniło się niewiele. Duże zasoby były przeznaczone również na infrastrukturę i jej zabezpieczenia - obejmowało to jednak głównie większe inwestycje poczynione przez ostatnie lata i majątek niezbędny do naprawienia szkód wyrządzonych przez minione anomalie - doskonale pamiętał, że wcale i w ogóle nie oszczędziły tego miejsca. U jednego z dostawców byli zadłużeni na wysoką kwotę kilku tysięcy galeonów, jednak dług powstał przed pięcioma laty. Nigdzie nie odnalazł wskazówek, dlaczego wierzyciel nie upomniał się o tę zaległość - nie zamierzał jednak wychodzić przed szereg, pięcioletnie odsetki mogły uczynić tę kwotę znacznie większą. Być może zapiski na ten temat zostały zagubione u dostawców - przetarł dłonią brodę, a gdyby tak zapłacić komuś za upewnienie się, że wpis z tych ksiąg zniknie? Rozwinął pergamin, notując na nim skrótowe hasła, smokolog odpowiedzialny za zaopatrzenie rezerwatu winien być w stanie odnaleźć taką osobę.
Napływ gotówki związany był głównie ze sprzedażą smoczych komponentów, momentami smoczych pazurów, dopiero od momentu rozpoczęcia również - najdroższych - smoczych serc. Decyzję to podjął z trudem, czując, że w jakiś sposób narusza w ten sposób rodzinne sacrum - stworzenia, którymi opiekowała się jego rodzina, zasługiwały przecież na odpowiedni pochówek i pośmiertny szacunek - lecz w tym momencie najistotniejsze okazało się podjęcie środków będących odpowiednimi, by osiągnąć zamierzony cel. W księgach obrachunków odnalazł sprzedaż smoczych włókien za wysoką kwotę - wiedział jednak, że ta transakcja nie odbyła się faktycznie. Nie robiono tego wcześniej, jego rodzina nie podjęła takiej decyzji. Musiał być to zatem wpis, który zakrył coś, czego w księgach wykazać nie chciano: zadumawszy się nad tym dłużej, doszedł do wniosku, że przemytnicze kontakty, które miał zawrzeć na dniach, mogły pozwolić mu na odsprzedaż również smoczych pazurów: a środki, jakie napłyną z tego do rodowego skarbca, powinny wystarczyć, by zabezpieczyć przyszłość dostaw żywnościowych dla smoków przynajmniej na najbliższe miesiące. Zyski płynące z pracy badawczej - dotacje z Ministerstwa Magii, wpływy z wydanych ksiąg, konferencji i szkoleń - choć wciąż napływały, były wyraźnie niższe, niż w okresie pokoju. Odnalazł jednak kilka nieopłaconych wierzytelności za smocze kły - spisał daty , nazwiska i kwoty, od razu kreśląc też listy do dłużników rezerwatu, w których wezwał ich do spłacenia długów. Uzbrojony w nową wiedzę - mógł przysiąść do aktualnych rachunków, szukając nieszczelnych upływów gotówki. Zawahał się nad płacami pracowników, nie nad tymi, którzy pracowali u niego już od lat i których wiedza oraz doświadczenie pozostawały dla rezerwatu niezwykle cenne, a nad trójką zatrudnionych stażystów, którzy nie przedstawiali sobą zbyt wiele: od kolejnego miesiąca winni otrzymywać niższą opłatę. Doświadczenie, które tu zdobywali, było przecież bezcenne. W zasadzie mogliby otrzymywać tylko nocleg i jedzenie, tak młodzi ludzie z natłokiem wolnego czasu i tak nie robią nic mądrego.
Mijały dni, kolejne wieczory, kolejne noce, lektura była długa i trudna, ale potrzebna; tylko dokładne przebadanie tych bilansów pozwoli na zapanowanie nad kondycją finansową Smoczych Ogrodów.

/zt



the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n

Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 38+2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60+5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7+3
Genetyka : Czarodziej
Kancelaria - Page 2 0a7fa580d649138e3b463d11570b940cc13967a2
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977p15-tristan-rosier
Re: Kancelaria [odnośnik]10.04.22 18:11
05/04/1958
Rozwój Smoczych Ogrodów był dla Mathieu jednym z głównych celów w najbliższym czasie. Stąd decyzja o podjęciu kroków celem usprawnienia wielu kwestii, koniecznych do realizacji danego zadania. Ekonomia i aspekty finansowe Ogrodów były priorytetem, czasy wojny odciskały solidne piętno na działalności, którą prowadzili. Utrudniony dostęp do materiałów, konieczność solidnego sprawdzania dostaw celem uniknięcia zagrożeń sabotażystów, cholernego Zakonu, który gotów był zrobić wszystko, aby stawiać im opór. Jeszcze w zeszłym roku dotarło do niego jak ważnymi były kwestie bezpieczeństwa. Dlatego nie czekał, nie zastanawiał się i nie analizował – musiał działać, ale te działania musiały mieć poparcie nie tylko logistyczne, ale i finansowe, a im dłużej trwała wojna, tym trudniej było zapanować nad wszystkim.
Dzisiejszy dzień miał rozpocząć się od spotkania z Evandrą Rosier i jednym z pracowników zajmujących się analizą finansów Rezerwatu. To istotne, aby posiadać wszelkie informacje na temat działalności, bieżące i prowadzone w solidny sposób, wszak tylko tak mogli wyciągnąć konkretne wnioski. Peter posiadał wszystkie informacje i miał je przygotować w Kancelarii na długo przed ich przybyciem, na prośbę Mathieu. Nie chciał czekać, nie mógł czekać i nie zamierzał tego robić. Doceniał zaangażowanie Evandry, która w tak otwarty sposób wspierała ich działania każdorazowo. Żadna inna kobieta nie udźwignęłaby roli najważniejszej kobiety w rodzie, a osoba Evandry uświadomiła Mathieu w którym kierunku powinien iść poszukując żony. Była wzorem, dla wielu kobiet, a on o tym doskonale wiedział. On sam znał ją z nieco innej perspektywy, była powierniczką jego tajemnic i wiedział, że może na nią liczyć. Cenił sobie jej opinię i zdanie na wiele tematów, doceniał jej działania i starania. Śmiało mógłby nazwać przyjaciółką własną bratową, ale zażyłe relacje od zawsze były dla niego priorytetowe.
- Evandro, dobrze Cię widzieć. – przywitał ją jeszcze w murach zamku, który opuścili chwilę później wspólnie, kierując się do kancelarii Smoczych Ogrodów. Drogę znał na pamięć, mógłby podążać nią w kompletnej ciemności, nie zważając na jakiekolwiek utrudnienia. Niewiele czasu zajęło im dotarcie na miejsce, a tam czekał już gorący napój i posiłek – rozmowy z pewnością zajmą im wiele godzin, muszą więc być odpowiednio przygotowani. Peter również czekał na nich w obszernym gabinecie, gdzie na szerokim blacie ustawione były księgi i dokumenty, z których musieli dzisiaj korzystać. Spojrzał na moment w kierunku mapy hrabstwa, tej na którą ostatnimi tygodniami patrzył każdego dnia, analizując wszelkie możliwości, które musieli wykorzystać. Plan działań na najbliższe miesiące był obszerny, ale to nie pierwszy i ostatni raz, kiedy natłok obowiązków i lista rzeczy do zrobienia była tak ogromna.
- Peter zgodził się wprowadzić nas głębiej w kwestie, którymi zajmuje się od lat. – rozpoczął, kierując swoje słowa do Evandry. – Wojna, którą toczymy ma istotny wpływ na funkcjonowanie każdej sfery życia. Niestety, im działania zbrojne trwają dłużej, tym bardziej odbija się to na Smoczych Ogrodach. Sam przeanalizowałem ostatnio kwestie cen produktów, które sprowadzamy, są na coraz wyższym poziomie i jest to niepokojące zjawisko. Wierzę jednak, że uda się znaleźć jakieś rozwiązania, może sami wpadniemy na jakieś pomysły. – dopowiedział, przerzucając wzrok z Evandry na Petera. Wiedział, że potrzebują kogoś z doświadczeniem, kto idealnie sprawdzi się w tej roli. Jeśli zajdzie taka konieczność, spotkania będą powtarzać aż do skutku.
- Lady Rosier, Lordzie Rosier. Przygotowałem dokumenty, o które Lord prosił. Kryzys pogłębia się, ograniczenie środków ogranicza nasze możliwości. Włączając w to oczywistą kwestię wydalenia pracowników, co również wpływa na nasze możliwości. – przedstawił sytuację, po krótce oczywiście. – Rozumiem, że chcecie poznać ekonomiczną kwestię sytuacji w Smoczych Ogrodach? – upewnił się poprawiając okulary i przesuwając wzrok z Mathieu na Evandrę.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Kancelaria [odnośnik]21.04.22 17:07
Sobotni poranek dla wielu mógł oznaczać upragniony od pracy odpoczynek, jednak w dobie panującego w Anglii konfliktu, należało dołożyć wszelkich starań, by zapewnić swojej rodzinie godną przyszłość. Nie inaczej było u Rosierów.
- Mathieu, gotów na dzień pełen wyzwań? - zapytała z uśmiechem, poprawiając zapięcie długiego płaszcza, kiedy stojąc w holu Château Rose zbierali się do opuszczenia pałacu. W Smoczych Ogrodach bywała już niejednokrotnie, lecz jak na lady doyenne rodu Rosier nadal zdecydowanie zbyt rzadko. Powinna była bardziej zainteresować się zarówno samymi zamieszkującymi rezerwat istotami, jak i sytuacją z dokumentami rodzinnej działalności. O tym, że natłok pracy rósł wciąż w zastraszającym tempie miała świadomość od dawna, nie zgłaszając jednak dotąd chęci pomocy. Pogrążona w chorobie po wydarzeniach z anomaliami, smutku i żałobie po stracie brata, a później w działalności charytatywnej, mającej złagodzić straszny wizerunek szalejącej wojny, nie wiedziała jak może pomóc w obecnej sytuacji, godząc ze sobą wszystkie obowiązki. Z biegiem czasu wzmocniła pewność siebie, czując że panuje nad kolejnymi zadaniami, nawet jeśli nie wykonując ich wszystkich osobiście, to zawsze wiedząc do kogo może się zwrócić po pomoc. Lady Cedrina, choć przekazała jej większość potrzebnej do prowadzenia domu wiedzy, nadal służyła jej radą, co Evandra chętnie wykorzystywała, lecz nie ze względu na nieporadność czy niepewność, a z potrzeby zacieśniania rodzinnych więzi. Miała świadomość, że każdy chciał czuć się potrzebny i o ile młodsi czarodzieje mogli spełniać się w pracy czy przy zainteresowaniach, to osoby starsze najlepiej sprawdzały się przy kształceniu młodych. Kto, jak nie oni, pełnić mogą rolę mentorów, posiadając doświadczenie, jakiego nie sposób zdobyć we wczesnym życiu? To za jej sprawą najmłodsza lady doyenne nie czuła już lęku, sięgając po księgi z rachunkami, mając w ciągu ubiegłych miesięcy niejedną okazję, aby porównując spisy, móc z rozwagą zaplanować wydatki na najbliższy czas. Dlatego też kiedy dowiedziała się, że z powodu sytuacji kryzysowej finanse Smoczych Ogrodów wymagają dodatkowego nadzoru, nie wahała się, natychmiast oferując swoją pomoc. Nie było to wprawdzie to samo, co zarządzanie domem, lecz zasady oszczędzania i zarabiania pieniędzy rządziły się w tych dwu przypadkach podobnymi prawami.
Dotarłszy do kancelarii zdjęła z ramion płaszcz i wygładziła wełniany materiał sukienki o barwie głębokiej morskiej toni. Współczesny fason z wąską, sięgającą połowy łydek spódnicą coraz częściej gościł w garderobie doyenne, zupełnie wypierając długie, zwiewne suknie. Na lewej piersi krótkiego żakietu zapinanego rzędem obciągniętych materiałem guzików znajdowała się broszka z kwiatowym motywem. Wysadzana drobnymi perełkami ozdoba korespondowała zarówno z kolczykami, jak i szpilkami podtrzymującymi upięte w niski kok włosy. Skinęła głową na słowa szwagra i w ramach powitania posłała pracownikowi uśmiech. Z uwagą słuchała wstępu Mathieu, a wieść o coraz wyższych cenach sprowadzanych produktów nie była żadnym zaskoczeniem. Pracując przy zbiórkach ubrań i żywności dla najbiedniejszej, najbardziej dotkniętej przez wojnę ludności, miała świadomość ile kosztuje utrzymanie i wyżywienie rodziny.
- O tym, czy wydalenie pracowników jest kwestią oczywistą i niezbędną, jeszcze porozmawiamy - powiedziała z uprzejmym uśmiechem, gestem dłoni zachęcając Petera, by na blacie stołu rozłożył zebrane przez niego dokumenty, od których należało zacząć. Mężczyzna spojrzał na Evandrę z uniesionymi brwiami, zaskoczony, że ma ona jakiekolwiek pomysły względem poprawy stanu finansowego rezerwatu. Nieco skrępowany nieznanym sobie dotychczas gościem zerknął ukradkiem na Mathieu, jakby poszukując na jego twarzy wskazówki, lecz zaraz odchrząknął, przywracając się do porządku i machnął różdżką na stos przyniesionych ksiąg. Pod wpływem powiewu magii rozległ się szelest papieru, a półwila zdjęła rękawiczki, pochylając się już nad pierwszym spisem.
- Jak lord zdążył nadmienić, problemem jest kwestia stale rosnących cen sprowadzanych przez nas zasobów. Zgodnie z poczynionymi przez lorda nestora zmianami, udało się zdobyć zabezpieczenie dostaw żywności dla smoków na najbliższe dwa miesiące. Dostawcy niechętnie podpisują umowy z większym wyprzedzeniem, obawiając się, że obecnie ceny będą dla nich niekorzystne przy przedłużającym się konflikcie. - Czarodziej ponownie poprawił zsuwające się z nosa okulary. - Mając na uwadze obecne przychody i prognozę wzrastających cen, nie będziemy mogli sobie pozwolić na prawidłowe funkcjonowanie. Jeśli mogę zasugerować, im dłużej zwlekamy z cięciami kosztów, tym większa może czekać nas tragedia.
Evandra pokiwała głową na znak, że zgadza się z jego opinią.
- Nie prowadzimy jedynego rezerwatu smoków w kraju, nie tylko my borykamy się z podobnymi problemami. Im dłużej będziemy się zastanawiać nad rozwiązaniem, tym większa szansa, że ktoś nas uprzedzi w pozyskiwaniu nowych kontaktów z dostawcami. - Nie życzyła upadku konkurencyjnych im rezerwatów, na szali leżało cenne istnienie smoków, lecz nie mogli sobie pozwolić na żadne straty. - W jaki sposób dbamy obecnie o przychody? Co przynosi nam zyski? - zapytała, unosząc wzrok Mathieu, a następnie przenosząc go na Petera.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Kancelaria [odnośnik]29.04.22 23:09
Zakres wiedzy z dziedziny ekonomii był niewątpliwie bardzo rozległy i opierał się na doświadczeniach wielu pokoleń. To nie tylko zwykłe liczby i proste kalkulacje, ale również konieczność orientowania się w wielu kwestiach z nimi związanych. Wcześniej nie skupiał się na tym, ufając w ocenie innym, tym którzy znali się na tym dużo lepiej. Nauczył się w swojej karierze niejako kontrolować dostawy mięsa do rezerwatu, ktoś pokazał mu jak to robić i właśnie w ten sposób działał – nie zwracając uwagi na szczegóły związane z ekonomicznymi aspektami, na system działania tego wszystkiego. Teraz, kiedy wojna trwała w najlepsze, a wiele towarów stało się trudniej dostępnych lub w ogóle niedostępnych pochylił się nad tą dziedziną. Obserwował Tristana, szczególnie kiedy mówił o ekonomicznych aspektach hrabstwa przy okazji ich spotkań. Wieloletnie doświadczenie starszego kuzyna było wspaniałą bazą do wnikliwych obserwacji i wyciągania wniosków. Wsparcie Xaviera w zgłębianiu tych kwestii było nieocenione, to dzięki niemu powoli pojmował podstawy i próbował działać na własną rękę. Stąd chęć tego spotkania i rozmowy o możliwościach, Peter jako doświadczony Mentor na pewno poprowadzi Mathieu i Evandrę w odpowiednim kierunku.
Na prośbę Lady Rosier Peter rozłożył wszelkie dokumenty. Doświadczony pracownik wiedział co robi, wiedział o każdej decyzji Lorda Nestora w kwestiach zatrudnieni i podejmowanych działań, celem których było usprawnienie działalności i ograniczenie strat w tak trudnych czasach, w jakim przyszło im żyć. Wysłuchał słów Petera, później Evandry. Nie podzielał zdania ekonomisty, ani tym bardziej tezy, którą właśnie wysunął. Cięcia były ostatecznością.
- Czas wojny jest trudny dla wszystkich. Cięcia kosztów nie przyniosą efektów. Zwolnienie większej ilości pracowników wpłynie negatywnie na funkcjonowanie Smoczych Ogrodów. Cięcia kosztów wynagrodzeń pracowników wpłynie na jakość pracy. Na żywności nie możemy oszczędzać aż tak bardzo. Smoki muszą dostawać pożywienie, możemy spróbować minimalnie ograniczyć ilość podawanego im pokarmu i obserwować ich zachowanie. Kiedy zaczną głodować mogą podjąć próbę uwolnienia się i zdobycia pożywienia na własną rękę, a to zaś może doprowadzić do tragedii. – powiedział spokojnym tonem, sięgając po księgę zawierającą wykaz zamawianych towarów, które trafiają do Rezerwatu. Pierwszą tą jeszcze z poprzedniego roku, nim rozpoczęła się wojna i wszystko zaczęło się komplikować. Wziął głęboki oddech i przez chwilę wpatrywał się w skrupulatne zapiski z kwietnia poprzedniego roku. Zaraz obok otworzył księgę zawierającą bieżące wydatki na żywność smoków. Spojrzał na Evandrę przez krótki moment.
- Smocze komponenty? – odpowiedział na słowa bratowej, a później przeniósł wzrok na Petera, u którego wolał się upewnić w swoich słowach.
- Również zyski z dotacji Ministerstwa na prace badawcze. Ostatnio Lord proponował Walterowi pewien pomysł? – spytał, kierując na krótką chwilę wzrok na Mathieu.
- Tak. Rozmawiałem z opiekunem szklarni. – mruknął i spojrzał na Lady Rosier. – Szklarnie, którymi dysponujemy nie są duże, ale można byłoby przemyśleć kwestię rozbudowania ich. Zainwestowanie środków mogłyby wpłynąć na dochód Smoczych Ogrodów w przyszłości. Musimy jednak przemyśleć czy zatrudnienie jeszcze jednego pracownika i sprowadzenie nowych gatunków roślin przyniesie nam wymierne korzyści. – powiedział spokojnym tonem. Peter był tu z nimi po to, aby kontrolować puszczane wodze fantazji tych, którzy niewiele jeszcze doświadczenia posiadali i wciąż uczyli się, aby w przyszłości móc polegać na własnej intuicji. Mathieu bardzo intensywnie przykładał się do nauki. Wiedza pozyskana u Xaviera, ta wynikająca z obserwacji. W wolnych chwilach czytał księgi, w których zanotowano najważniejsze informacje na temat ekonomii, oszczędzania i tworzeniu odpowiednich ścieżek.
- Zatrudniając nowego pracownika i zakupując sadzonki roślin inwestujemy, koszty mogą nie być natomiast najwyższe, prawda? W takim razie jakie korzyści przyniosłaby nam rozbudowa szklarni? – spytał, siadając na krześle naprzeciw nich. Spojrzał najpierw na Mathieu, a później na Evandrę. Rosiera znał dłużej, w końcu Rezerwat był jego drugim domem. Niemniej jednak, nadal uważał, że jeśli mają się czegoś dziś nauczyć i coś wynieść z tego spotkania, coś więcej niż jedynie zmęczenie – muszą działać i zacząć myśleć.
- Spójrz tutaj Evandro. – powiedział cicho, przesuwając w jej stronę kolejną księgę i prezentując kolejny bilans. – Właśnie w tej kwestii spotkałem się z Walterem. Część funduszy, którymi dysponujemy idzie na zakup komponentów roślinnych do eliksirów. To dodatkowe zestawienie przygotował Walter na moją prośbę… – dodał, przesuwając pergamin w jej stronę. – Na tyle jego zdaniem powinniśmy mieć możliwość zwiększenia zasobów szklarni. Mniej funduszy przeznaczalibyśmy na sprowadzanie komponentów na miejsce. – przesunął wzrok na Petera, który jedynie na chwilę obecną świdrował ich wzrokiem. Może Evandra miała jeszcze jakiś pomysł odnośnie korzyści, które mogłyby z tego płynąć. Mathieu nie chciał wychodzić przed szereg, szczególnie, że to spotkanie miało być edukacyjne dla ich obojga, a on już odrobinę działał w tym temacie.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Kancelaria [odnośnik]17.05.22 9:11
Pochylając się przez chwilę nad rozłożonymi przez Petera dokumentami przesuwała przezeń wzrokiem, nie zatrzymując go na żadnym konkretnym pergaminie. Rzędy liczb opatrzone drobną deskrypcją niewiele mówiły, kiedy korzystać z nich bez stosownego wyjaśnienia. Dlatego też uniosła błękit spojrzenia na Mathieu, by uważniej przyjrzeć się jego twarzy. Od wczoraj nie miał okazji, by powiedzieć, że niejako poprosił Primrose o rękę. Sądziła, że są sobie bliscy; jeszcze przed wyprawą wyznał, że jest zaniepokojony swoimi snami, by po powrocie oznajmić tylko, że porzucił myśli o lady Calypso Carrow. Wiedział też, że z Primrose są bliskimi przyjaciółkami - czyżby chciał, by dowiedziała się od niej? Męskie umysły pozostaną dla niej zagadką jeszcze na długi czas, lecz dziś nie była to pora na podobne rozważania.
- I to jest naprawdę dobry pomysł - przytaknęła, wysłuchawszy jego słów, zatrzymując się na kwestii potrzebnych ingrediencji. Przejęła wskazywaną przez niego księgę dotyczącą spisu żywności dla smoków. Zapisane weń kwoty znacząco różniły się od tych widywanych w księgach pałacowych, więc w pierwszej reakcji jasne brwi doyenne powędrowały ku górze. Zaraz po tym westchnęła cicho, śledząc rząd liczb, z wolna rozjaśniając i rozumiejąc skalę problemu. - Idąc w stronę samowystarczalności coraz mniej będziemy uzależnieni od sytuacji gospodarczej kraju. Moglibyśmy przyjąć kolejnego stażystę. Widzę, że ich wynagrodzenie nie jest dla naszego budżetu zbytnio obciążające - mówiła, studiując listę płac pracowników. W związku z cięciami kwoty te zostały w ostatnich miesiącach pomniejszone, tylko czy były one wystarczające do przeżycia w dzisiejszym świecie? Póki nikt się nie skarżył i rezerwat funkcjonował, nie trzeba było się tym zamartwiać. - Pytanie czy nasze szklarnie, nawet po rozbudowie, będą w stanie pomieścić i dać odpowiednie warunki potrzebnym roślinom. Czy nie potrzebujemy ich w ilościach, które przekraczać będą nasze możliwości? - zwróciła się do Mathieu, jako że to on po rozmowie z Walterem miał największe rozeznanie w tym temacie. - Hodowla oraz uprawa ingrediencji na własne potrzeby może znacząco zmniejszyć wydatki, począwszy od opłat dla hodowców, przez transport po innych pośredników, których zapewne jest bez liku. - A każda z tych osób musiała na handlu zarobić. - Naturalnie będziemy musieli zabezpieczyć się przed nowymi przeciwnościami, nieurodzajną glebą czy szkodnikami, lecz jest to niezbędny krok. - Zagłębiając się w dziedzinę zielarstwa na potrzeby różanych ogrodów Château Rose spędziła wiele czasu na studiowaniu nie tylko odmian kwiatów i sposobów ich uprawy, ale i potencjalnych problemów, z jakimi trzeba było się zmagać w przypadku nieurodzaju. Pokiwała głową ze zrozumieniem, oddając Mathieu sporządzony przez Waltera spis. - Nie jest to jednak odpowiedź na pytanie, co przynosi rezerwatowi zyski. Bądźmy szczerzy, cud się nie zdarzy, a sytuacja w kraju nie poprawi się z dnia na dzień. Po zakończeniu konfliktu kryzys nadal będzie się utrzymywał. Teraz mówimy o oszczędzaniu, lecz nim zbiory z naszych szklarni będą na tyle duże, by móc się nimi dzielić i je sprzedawać, minie ponad rok. To minimalny czas dla roślin, by odpowiednio się ukorzeniły i wypuściły plon, czego nie można przyspieszyć, nie tracąc ich cennych właściwości. - Kształcąc się w zielarstwie zapoznała się z różnymi sposobami pielęgnacji roślin, także tymi wspomagającymi ich wzrost. W przypadku niektórych praw natury magia napotykała barierę, jakiej nie sposób przesunąć bez strat. Zaklęcia może ich przyspieszały moment, w którym rośliny osiągały swoją dojrzałość, lecz wydawane przezeń owoce pozbawione były cech, na których im zależało.
- W kwestii zysków, obecnie największe płyną ze sprzedaży smoczych komponentów, służących do tworzenia eliksirów czy talizmanów - jadu, łusek, pazurów - wtrącił Peter, nachylając się ponad stołem, aby odnaleźć odpowiedni dokument. Przelotnie tylko zerknął na Evandrę, celowo nie wymieniając kości ani serc w obawie przed wywołaniem potencjalnie gwałtownych emocji. - Nie sądzę, by w tej kwestii można by coś więcej zdziałać, jeśli nie chcemy mocno ingerować w zdrowie czy bezpieczeństwo smoków.
Czarodziej miał rację, rezerwat był dziedzictwem Rosierów, którzy zobowiązali się pełnić nad tymi magicznymi stworzeniami pieczę. Wzmożona eksploatacja celem zwiększenia dochodów naruszała pewną granicę, której nie chcieli przecież przekroczyć.
- Lecz jeśli będziemy dłużej zwlekać z podjęciem kolejnych kroków, tym większa może nas czekać tragedia, do której nie możemy dopuścić - odparła ze spokojem, bębniąc cicho palcami o blat lakierowanego stołu. - Im dłużej będziemy się zastanawiać, tym większa szansa, że ktoś nas uprzedzi. Ile jest smoczych rezerwatów w Anglii, które borykają się z podobnym problemem? Strach przed pomyłką nie może nas paraliżować. - Nie używała nazwy Peak District wprost, lecz zebrani tu musieli wiedzieć, że nie byli jedyni, którzy szukać będą nowych rozwiązań na tym samym polu. Z cichym świstem wypuściła powietrze z płuc, stając przed ogromem piętrzących się problemów. Nie traciła wiary w powodzenie, do wszystkiego należało podejść ze spokojem. Dzisiejsze spotkanie z pewnością nie było ostatnim.
- Od tygodnia gościmy delegatów z Rumunii. Wiem, że współpraca ta przyniesie nam korzyści, ale jak możemy w pełni wykorzystać jej potencjał? Jak przekonać innych smokologów, by nas odwiedzali, zawiązując kolejne umowy? Należy usprawnić kwestie handlowe, promować się i szerzyć świadomość wśród czarodziejskiej społeczności, nie pozwalając sobie na zniknięcie pod natłokiem informacji o wojnie. - Wolała nazywać rzeczy po imieniu i nie bawić się okrężną drogą. Faktem było, że reszta świata była stale zalewana wieściami o krwawo tłumionych buntach. Działania propagandowe, zarówno te pod nadzorem Evandry, jak i samego Ministerstwa, dotyczyły głównie bezpieczeństwa ludności zamieszkującej wyspy. Jeśli chcieli, aby rezerwat odwiedzany był przez inwestorów spoza Anglii, musieli stać się bardziej widoczni. - To, czym zamierzamy ich do siebie przyciągnąć, musi być produktem bądź wiedzą ważną w dobie kryzysu i odpowiadać na aktualne potrzeby. Po co przybywają do nas czarodzieje, co możemy im zaoferować, a czego nie otrzymają w innych rezerwatach? - Spojrzała z nadzieją na szwagra, jako że to on powinien mieć większą wiedzę w tym temacie. Gdyby kwestia dotyczyła trytonów bądź hippokampów, doyenne zaraz znalazłaby wiele pomysłów jak zwiększyć atrakcyjność takiego ośrodka, lecz w przypadku smoków nadal musiała polegać na doświadczeniu innych.



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Kancelaria [odnośnik]22.07.22 23:49
Dziś był skupiony w pełni na kwestiach własnej pracy i trudu, z jakim przyszło im się zmierzać. Oddał Calypso Carrow w zapomnienie i starał się też nie rozpraszać zanadto myślami o Primrose. Złożonej obietnicy zamierzał dotrzymać, jednak istotniejsze kwestie w tym momencie musiały stanąć na pierwszym miejscu. Zajęcie się sprawami Smoczych Ogrodów. Tristan lawirował w ekonomicznych kwestiach zupełnie tak, jakby z tą wiedzą się urodził. Doskonale dopierał zarówno metody, jak i wszelkie rozwiązanie. Wiele jeszcze czas minie z pewnością, zanim on choćby w małym stopniu mu w tym dorówna. W podobnej sytuacji była Evandra, która zechciała towarzyszyć mu dziś, aby pod okiem osoby kompetentnej drążyć temat. Oczywistym było, że nie wprowadzą rewolucji, ale zadaniem Petera było naprostowanie ich toku myślenia, podzielenie się wiedzą i skierowanie na odpowiednie tory. Jeśli mieli w rzeczywistości być wsparciem i pomocą dla Tristana – musieli się zagłębić w temat jeszcze bardziej.
- Dążenie do samowystarczalności brzmi wspaniale, jednak czy jesteśmy w stanie zainwestować w tym momencie odpowiednią ilość środków, aby miało to sensowne odzwierciedlenie w finansach Smoczych Ogrodów. Jak długo przyjdzie nam czekać, aby zainwestowane środki pieniężne zwróciły się i zaczęły przynosić rzeczywiste zyski? – powiedział po chwili namysłu, przecierając powieki. Rozmowy z Xavierem były mu bardzo pomocne. Mathieu wieczorami w swoich gabinecie zaczytywał się w księgi, spisywał notatki i własne spostrzeżenia, pytania nasuwające się w trakcie tej analizy, aby później móc skonsultować to z przyjacielem. Szanował jego wiedzę na ten temat i niejednokrotnie właśnie Xavier pozwalał mu jaśniej spojrzeć na wiele kwestii. Dzień wcześniej był u niego, gdzie przeanalizowali kwestię ekonomii pozytywnej i normatywnej. – Musielibyśmy wstępnie przygotować zestawienie kosztów, które ponieślibyśmy rozbudowując infrastrukturę szklarni, a później spróbować przewidzieć zyski. – dodał, opierając się wygodniej na krześle. Evandra miała rację, musieli zabezpieczyć się również przed ewentualnymi stratami wynikającymi z braku urodzaju, problemami zdrowotnymi roślin czy szkodnikami, które mogły je zniszczyć. To wszystko było dość zagadkowe i trudne do oszacowania.
- Dokładna analiza pozwala na odpowiednie szacowanie, jednak zawsze mogą wystąpić sytuacje, których na etapie szacowania nie da się przewidzieć. Jak sama Lady zauważyła, choćby plaga szkodników. Jak sami widzicie, nie jest to prosta kwestia. - Peter podsumował ich słowa. Dla niego te kwestie były proste i oczywiste, a przynajmniej takie wrażenie sprawiał. Kwestiami ekonomicznymi Smoczych Ogrodów zajmował się od lat i zwyczajowo znał się na tym, dlatego łatwiej było mu poruszać te wszystkie kwestie.
- Nie zaryzykujemy zdrowia i życia smoków, to nie wchodzi w grę. - powiedział na słowa Evandry. Nie chodziło o to, że ryzyko mogły podjąć inne smocze Rezerwaty na terenie Anglii. Nie śmieliby nazywać się opiekunami smoków czy smokologami, jeśli ich ingerencja w życie lub zdrowie smoków przekraczała ich możliwości. Niemniej jednak, ludzie w dobie kryzysu miewali różne mniej lub bardziej logiczne pomysły. - Wszystko w granicach rozsądku i na miarę możliwości. - dodał z lekkim uśmiechem. Smocze ingerencje przynosiły zyski, ale nie mogli ryzykować ich zdrowiem i życiem. Peter doskonale o tym wiedział, Evandra na pewno również, ale Mathieu nie wyobrażał sobie sytuacji, w której jeden ze smoków miałby zostać poświęcony tylko po to, aby uzyskać z niego jak najwięcej. Nawet jeśli był stary, chory czy zdeformowany.
Evandra spojrzała na Mathieu z nadzieją, kiedy powiedziała o planach, promowaniu Smoczych Ogrodów, przyciąganiu do nich gości i nowych, lukratywnych znajomości. Nie był pewien czy zdążyła poznać jego punkt widzenia. Dla niego Smocze Ogrody czy jakikolwiek inny Rezerwat w jakimkolwiek miejscu na świecie, miały za zadanie ochraniać te stworzenia. Problemem nie była ich agresja, możliwości zamiany wioski w kupę prochu czy konieczność pożywiania się, ale to, że w trakcie tych ataków były narażone na stracenie. Polowano na nie dla komponentów, dla zdobycia tych cennych materiałów albo tylko po to, aby mieć trofeum. Miała jednak ogromną rację, że im więcej inwestorów znajdzie się chętnych do Współpracy, tym większe szanse mają na utrzymanie się na rynku.
- Evandro... To nie takie proste. Rezerwaty są tworzone po to, aby chronić te stworzenia i prowadzić badania. Możemy spróbować wykorzystać w tym celu Azaela. Sami nie podołaliśmy w próbie wyleczenia jego deformacji, być może warto byłoby zaproponować badaczom z rumuńskiego Rezerwatu podjęcie takich prób? Zainwestowaliby w te badania. - mruknął, kiedy Evandra odniosła się do pobytu delegatów z Rumunii. Jeśli nie oni, to były jeszcze Rezerwat w Szwecji czy ten w Chinach, które mogłyby zainteresować się tematem Azaela. Porównać jego rozwój, z rozwojem jego rodzeństwa, być może znaleźć przyczynę całego problemu. - Mamy pod swoją opieką wyjątkowego smoka, który cierpi. Smokolodzy z prawdziwego zdarzenia z pewnością zrobią wszystko, aby znaleźć rozwiązanie. Zapewne musielibyśmy zaoferować coś w zamian... - dodał i przesunął wzrok na Petera. - Poza tym kwestiami, moglibyśmy chyba również podjąć się nauczania młodego pokolenia. Poza stażystami, którzy mają nam pomagać, moglibyśmy organizować zajęcia? - spytał. Zabawa w nauczyciela, o ile rodzice swoich pociech chcieliby łożyć pieniądze na ich edukację i rozwój. Z drugiej strony, jak wielu zainteresowanych byłoby tym tematem, wszak posyłać dziecko w paszczę smoka? Dość nietypowe zadanie.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Kancelaria [odnośnik]24.08.22 20:29
Słuchając obu mężczyzn stukała nadal palcami o błyszczący lakierem blat stołu. Dawno nie miała okazji, by uczestniczyć w tak merytorycznej dyskusji i to z kimś, kto nie był Primrose czy jej teściową. To zwykle w towarzystwie kobiet odnajdywała się najlepiej, poruszając tematy, jakie były im zwykłe i bliższe codzienności, jednak nie zawsze na tyle angażujące, by czuć zeń satysfakcję jeszcze pomimo braku osiągniętych konkretnych rezultatów.
- Przejdźmy więc dalej do konkretów. Domyślam się, że żadne z nas nie jest biegłe w dziedzinie zielarstwa o specjalizacji do roślin pomocnych przy obchodzeniu się ze smokami. - Mogli w dalszym ciągu opierać się na teoriach i gdybaniu, lecz dla lady doyenne nie było to rozwiązanie, dla którego pojawili się dziś w Smoczych Ogrodach. Potrzebowała szczegółów oraz planu, który będzie można wprowadzić w życie, nie tylko udawania, że chcą pomóc Tristanowi. Słowami szafować mógł każdy, im potrzebne było działanie. - Wobec tego potrzebujemy osoby, która jest w nich biegła i udzieli nam informacji na temat przeszkód, których my sami teraz nie widzimy. Może zaprosimy ją tu na rozmowy? - Dla Evandry naturalnym było, że należy radzić się osób mądrzejszych od siebie. Oczywiście lubiła pozować na tą, która wie wszystko, wszak jako lady doyenne musiała przybierać maskę osoby wszechstronnie uzdolnionej oraz obytej, lecz kiedy miała podjąć decyzję, sięgała do wiedzy tych, którzy już ją posiadali. Błękitne spojrzenie przesunęło się po stosie dokumentów i zatrzymało na księdze zawierającej listy płac. Przesunęła ją na środek blatu i otworzyła na pierwszej stronie, posyłając ekonomiście sugestywne spojrzenie, by wskazał odpowiednie nazwisko.
- Ależ skąd, wcale nie mówię o poświęcaniu smoków - obruszyła się od razu. - Skoro sprzedaż komponentów jest przez nas wykorzystywana na wszelkie z możliwych sposobów, spójrzmy na to, co na drugim miejscu przynosi najwięcej dochodów. Organizujemy przyjęcia oraz szkolenia, cieszą się one pewną popularnością, jednak sądzę, że mamy tu wciąż niewykorzystany potencjał. - W rezerwacie odbywało się wiele prestiżowych wydarzeń, lecz na pierwszym miejscu był on nadal ośrodkiem badawczym. Jeśli chcieli zdobyć dodatkowe fundusze na jego działalność, musieli sięgnąć po rozwiązania, które im je zapewnią.
- Nikt nie mówił, że będzie łatwo, lecz gdzie byśmy dzisiaj byli, gdyby ród Rosier lękał się wyzwań? - Pytanie retoryczne wypowiedziane z uśmiechem łagodzić miało defetyzm szwagra. - Musimy im przedstawić to w taki sposób, by sami chcieli pomóc. - Smokolodzy z prawdziwego zdarzenia, czyli właściwie kto? Oni, czarodzieje, a przede wszystkim mężczyźni, czyli istoty dumne, próżne, pragnące podkreślać swoją wiedzę, prawdę oraz wyższość na każdym możliwym kroku. - Udział w pracach nad nieuleczalną dotąd chorobą, nazwisko widniejące wśród innych zasłużonych, znanych później w szerokim świecie badaczy, który prawdziwie zakochany w swej pracy naukowiec odmówi tak szczytnemu celowi? - Kto nie chciałby być zaangażowany w taki projekt? Kto pozwoliłby, aby przyszłość przemykała poza jego zasięgiem, by śmietankę sukcesu spijał ktoś inny? - Dla nas to dodatkowe ręce do pracy, dodatkowe fundusze. Nie możemy oddać Azaela, ryzykować jego transportu. Możemy za to zaoferować, że przyjmiemy badaczy i stażystów tu, w Kent, prosząc wyłącznie o inwestycję. - Było dla Evandry oczywiste, że wszelkie badania musiały odbywać się w Smoczych Ogrodach. Gdyby oddali smoka do innego rezerwatu, a ten przetrwałby podróż, wszelka popularność skupiłaby się w innych rejonach, nie zaś na nich.
- To zależy jak młode pokolenie chcesz nauczać - mruknęła cicho, odchodząc od zasypanego dokumentami biurka i przenosząc się do stolika z serwisem. Sięgnęła po jedną z filiżanek i upijając łyk gorzkiej herbaty skrzywiła się nieco, zdumiona że zapomniała ją najpierw posłodzić. - Im mniejsze pociechy, tym większą należałoby zachować ostrożność, dzieci musiałyby się tu pojawić ze swoimi opiekunkami. Czy mamy w rezerwacie osoby z ręką do dzieci? Inaczej rozmawia się wszak z dorosłym, inaczej z maluchami. Materiał poruszany na zajęciach musiałby być dla nich angażujący - myślała na głos, zasypując swoją filiżankę łyżeczką cukru. - Sądzę, że wielu rodziców zdecydowałoby się wysłać swe pociechy na podobne zajęcia, zwłaszcza jeśli propozycja zostanie im odpowiednio przedstawiona. “Zajmij się rozwojem swego dziecka, zaszczep w nim szlachetną pasję, naucz obowiązkowości, zadbaj o przyszłościowy zawód.” Jeśli stworzysz plan spotkań, mogę zaprojektować broszury. Czy mamy tu sale, w których można by przeprowadzić zajęcia dla młodzieży? Ilu uczniów byśmy potrzebowali i jakiej wysokości musiałoby być czesne, by było to opłacalne, by było warto się nad tym pomysłem pochylić? - zwróciła się do Petera, upijając kolejny, tym razem satysfakcjonujący łyk herbaty. Prowadzenie zajęć było ciekawym pomysłem, jednak wymagało dodatkowego nakładu pracy dla przynajmniej kilku osób, od księgowego, po prowadzącego lekcje. Nauczyciel musiałby być nowo zatrudniony, lub odciągany od zwykłych zajęć, a co za tym idzie, jego obowiązki musiał przejąć ktoś inny - za tą samą wypłatę.
- Ah, byłabym zapomniała! - Odstawiła filiżankę delikatnie naznaczoną przy brzegu karminową szminką i wróciła do głównego stołu. - Wraz z otrzymaniem z rąk Ministra Magii praw do dysponowania Wyspą Żmij chcemy przenieść tamtejszy ośrodek do naszego rezerwatu. Otworzymy serpentarium i tu będziemy kontynuować nad nimi badania, także otwierając tę część dla odwiedzających. - Wyspa Żmij miała w sobie wielki potencjał, którym należało się jak najprędzej zająć. Węże wymagały opieki, a gdzie zajmą się nimi lepiej, jeśli nie tutaj? Poza tym nadal byli w stanie wojny, Kanał La Manche musiał być pod ciągłą obserwacją, zwłaszcza że nie tak dawno dostrzeżono pływające w tamtych okolicach statki mugoli. - Czy mamy miejsce, które moglibyśmy dla nich wydzielić, istniejące budynki, czy też należy podjąć się ich budowy od początku?



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Kancelaria [odnośnik]26.08.22 19:36
Peter Garwick lubił dzielić się swą wiedzą, był wszak czarodziejem o wieloletnim doświadczeniu, a jego ekonomiczny instynkt zapewnił mu pracę w tym najlepszym rezerwacie na całym świecie, lecz zdecydowanie wolał spoglądać z góry na adeptów czarodziejskiej rachunkowości niż dyskutować z krewnymi swych pracodawców. Lord Mathieu, choć młody, cieszył się jego uznaniem, jednakże towarzysząca mu lady doyenne...Cóż, przy całym szacunku do żony nestora, nie pojmował, dlaczego zamierza ona zgłębiać księgowość i kłopotać jasną główkę tak nudnymi i nieprzydatnymi arystokratce kwestiamii. Do tego trudno było Peterowi się skupić; do tej pory przemawiał dość wprawnie, choć rzadko głównie słuchając i pozwalając Rosierom na wymianę spostrzeżeń, lecz im dłużej przebywał w towarzystwie półwili, z tym większym trudem składał w głowie sensowne zdania. Skrzące się złotem włosy damy, jej melodyjny głos, błękitne oczy, oraz ten zapach... Otrząśnięcie się z mimowolnego czaru kosztowało go naprawdę wiele sił psychicznych, bowiem nawet sposób, w jaki jasnowłosa obracała w smukłych palcach łyżeczkę cukru przywoływał myśli skrajnie niegodne. Odkaszlnął cicho, milknąc na dłuższą chwilę, a na twarzy błąkał mu się wyraz koncentracji niemal bolesnej. Dla rozmówców mogło być to oznaką przyłożenia największej wagi do ich rozmowy, lecz tak naprawdę pod maską skupienia kryła się zacięta walka z rozromantycznieniem.
- Uczniowie? Dzieci? Tutaj? - powtórzył nieco nieprzytomnie, gdy półwila zwróciła się bezpośrednio do niego. Przerzucił szybko dokumenty z jednej strony biurka na drugą. - Właściwie po zastanowieniu to nie wiem, lordzie Rosier, lady doyenne, czy to najlepszy pomysł, smoki to niebezpieczne bestie. Zresztą, czy organizacja szkółki przyniosłaby nam aż tak istotne przychody? Nie sądzę, to głównie generowanie kosztów, chociażby personalnych, bowiem większość smokologów musiałaby wtedy zostać oddelegowana do ochrony grupy młodzieży. Czesne musiałoby sięgnąć sufitu, co oczywiście nie jest przeszkodą dla większośći arystokratycznych rodów, lecz dla czystokrwistych rodzin już tak - zawiesił głos, pozwalając sobie wyrazić subtelny sprzeciw. - Chociaż oczywiście to lordowie Kent decydują, czym będą zajmować się Smocze Ogrody, a ja będe wspierać ich w każdym działaniu - dodał szybko, nie chcąc wyjść na impertynenta bądź aroganckiego głupca. Zagapił się znów na Evandrę, zarumienił się i odetchnął głębiej. Na szczęście temat Wyspy Żmij był bliski jego sercu; rozpromienił się. - To wspaniała nowina, doprawdy, wspaniała. Przeprowadziłem już pierwsze obliczenia, mające na celu wyliczenie niezbędnych funduszy. Zbudowanie terrariów - bo niestety nie posiadamy wolnych budynków przeznaczonych do odpowiedniej pielęgnacji tego typu okazów - oraz organizacja infrastruktury nie będzie łatwa, lecz czuję, że to będzie doskonała inwestycja. Omówię detale z lordem nestorem i lordem Mathieu a także pozostałymi decydentami, lady doyenne. To sprawy mężczyzn, nudne i takie, którymi nie powinna kłopotać się tak czarująca istota jak lady - powiedział z troską, spoglądając na nią spod krzaczastych brwi. Doprawdy, nie pojmował, dlaczego przybyła tutaj właśnie ta dama - jednocześnie jej obecność niezwykle go cieszyła, nie widział tak cudownej kobiety z bliska w całym swym życiu, z drugiej: peszyła. - Może chciałaby lady zobaczyć fundusze rezerwatu przeznaczone na dobór kolorystyki sztandarów? - zaproponował coś przyjemniejszego, wyciągając na wierzch sterty dokumentów rozliczenia lżejszego kalibru.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Kancelaria - Page 2 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kancelaria [odnośnik]02.09.22 0:08
Sytuacja wymuszała na nich podjęcie wszelkich kroków, których celem było zapobieganie lub głównie minimalizowanie skutków kryzysu ekonomicznego. Wojna oznaczała długofalowe konsekwencje gospodarcze. Drożejące ceny podstawowych materiałów czy żywności to jedynie kropla w morzu, zaburzone łańcuchy dostaw produktów, zmniejszona dostępność, zamykane działalności przez przedsiębiorców, którzy nie byli w stanie ich utrzymać, w wielu przypadkach bankructwo. Ofiarami wojny nie byli tylko polegli, ale też Ci, których skutki kryzysu dotykały najbardziej. Nie negował celowości działań, które podejmowali, a w których również sam uczestniczył. Oczywistym było jednak, że panowanie w kraju, w którym nikt nie pozostanie lub zwyczajnie umrze wiele setek ludności, nie było zachwycającą perspektywą. Hrabstwa znajdowały się pod opieką osób, których priorytetem było dbanie o lokalną społeczność. Tak samo Rosierowie musieli dbać o dobre imię Kentu, jak i jego mieszkańców. Nie mogli spocząć na laurach i poddawać się, ani tym bardziej bagatelizować problemów. Stąd chęć rozwoju i poszukiwanie nieszablonowych pomysłów.
- Nie dopuszczam możliwości transportowania naszego smoka do innego rezerwatu, narażania go tym samym na niebezpieczeństwo. Wszelkie badania musiałyby odbywać się tutaj, na miejscu. – powiedział spokojnym tonem. Smok był bezpieczny na terenie Smoczych Ogrodów i dokładnie w tym miejscu miał pozostać. Badacze, którzy zdecydowaliby się zainwestować w te badania z pewnością otrzymali odpowiednie warunki, aby móc spędzić tygodnie lub nawet miesiące tutaj na miejscu. Dodatkowe ręce do pracy i światły umysł, który stać na nieszablonowe myślenie i wykraczanie poza schematy, których trzymali się do tej pory mógłby okazać się zbawiennym.
- Teren Smoczych Ogrodów nie jest miejscem bezpiecznym dla dzieci, wiek musiałby być odpowiedni. – mruknął, podążając śladem Evandry i sięgając po gorący napój. Wziął lekki wdech. – Zapewne nie przyniosłaby wymiernych zysków od razu, a mogłoby rzutować większym zainteresowaniem podejmowania staży u nas w przyszłości w przyszłości. Dopiero będąc u progu dorosłości większość młodzieży podejmuje decyzje odnośnie do własnej przyszłości, na etapie, kiedy na staż jest za wcześnie miałyby okazję poznać teorię, zadać pytania, dowiedzieć się więcej. Obcowanie ze smokami jest nieodpowiednie dla każdego, kto nie wie jak wygląda praca z tymi stworzeniami. Ja miałem możliwość uczenia się tego od dziecka, bo rodzina zajmuje się tym miejscem od pokoleń. Nie każdy ma jednak taką sposobność, kieruje nimi strach przed nieznanym. Nie będę uparcie bronił tego pomysłu Peterze. – dopowiedział po chwili. On korzystał z dobrodziejstw Rezerwatu od dziecka, choć pierwsza wizyta była nierozsądnym i skrajnie głupim wybrykiem, powinni dziękować przewrotnemu losowi, że w ogóle żyją. Z perspektywy czasu wiedział, jak skrajnie niebezpiecznym była samotna wyprawa dwóch małych chłopców na kredowe klify i wzywanie Ancalagona do złożenia pokłonu przed swoimi Panami, wszak w dziecięcych umysłach te smoki winne były lojalność ich kry. Skrajnie nieodpowiedzialne i głupie. Niemniej jednak, od samego początku swojego życia wiedział czego oczekuje i co chce w nim robić. Wielu młodych mężczyzn i wiele młodych kobiet żyło w strachu przed przerażającymi bestiami. W odpowiedni sposób uświadomione w zasadności i sensowności tej pracy, z pewnością skłaniałyby się do podjęcia decyzji o związaniu własnej przyszłości ze smokami.
- Inwestycja, która z pewnością rzuci lepsze światło na wiele spraw i pozwoli nam przymierzyć się w większej mierze do rozwoju zasobów tego miejsca. Również nie mogę się doczekać, aż sprawy nabiorą rozpędu. – powiedział spokojnie odstawiając filiżankę na spodek. Spojrzał przez krótką chwilę na Petera. Szanował jego wiedzę, doświadczenie i umiejętności operowania złożonymi zagadnieniami. Znał go od długiego czasu i cenił sobie wszelkie jego rady. Zaciągali opinii ekspertów, sięgają po liczne porady i poszerzając jednocześnie swoją wiedzę. Musieli działać i dokładnie to robili. Mathieu nie pracował teraz jedynie nad istotnymi sprawami Rezerwatu, walczył o jeszcze jedną istotną kwestię, o zbudowanie czegoś naprawdę wielkiego i sensownego z pełną świadomością jak długotrwały będzie to proces. Sam początek był trudny, musiał wszystko zorganizować, ustawić i przemyśleć, zanim marzenie spełni się na jego oczach.
- W razie, gdyby zaistniała potrzeba importu materiałów lub środków, które nie są dostępne bezpośrednio na terenach Anglii będziemy mieli możliwość własnego transportu drogą morską. Łańcuch dostaw jest zaburzony, więc uniezależniając się choć w małym stopniu zyskamy na tym, a moja fregata powinna dobić do portu w Dover jeszcze w tym kwartale. – powiedział, przesuwając wzrok z Evandry na Petera. To dopiero początek wspaniałego rozdziału, musieli jeszcze włożyć wiele wysiłku i pracy w to, co robią, aby sprawy nabrały odpowiedniego tempa i działały tak, jakby sobie tego zapragnęli. Pierwszy statek, Róża Oceanów to dopiero początek, Mathieu planował zainwestować nie tylko raz, to również była kropla w morzu planów, które snuł, a które bardzo pragnął ziścić.
Ściągnął brwi, kiedy Peter stwierdził, że to sprawy mężczyzn, a Evandra nie powinna zajmować się tak poważnymi kwestiami. Mathieu podobnie jak ona nie posiadał tak rozległej wiedzy jak Tristan dotyczącej zagadnień ekonomicznych. Żona Tristana z zapałem chciała rozwinąć swoją wiedzę z zakresu ekonomii, a Peter, podobnie jak każdy inny biegły w tej dziedzinie w ich otoczeniu powinien uszanować jej życzenie i zrobić wszystko, aby wyszła zadowolona z tego spotkania, a przede wszystkim – posiadająca większą wiedzę niż przed nim. Krytyczne spotkanie Rosiera znów padło na mężczyznę, kiedy zaproponował Lady doglądanie finansów przeznaczonych na dobór kolorystyki sztandarów, nie sądził, że to mogłoby umniejszać jej roli i sprawiać, że właśnie w ten sposób wyraźnie zaznaczył, że jej pozycja jest niższa tylko z uwagi na to, że jest kobietą i poważne kwestie mogłyby ją przerosnąć?
- Peterze, żyjemy w trudnych czasach, które wymagają od nas podejmowania nieszablonowych działań. Lady Evandra, jako małżonka Nestora i przede wszystkim dama, która udowodniła całej Anglii swe zaangażowanie w sprawę ma nie tylko prawo, ale również obowiązek się rozwijać, bez względu na to czy zagadnienie jest trudne, nudne czy wątpliwe. – powiedział spokojnym głosem. Evandra miała głos, miała siłę przebicia i słuchało jej wiele kobiet, niektóre zapewne stawiały za wzór, osobę do naśladowania. Swymi działaniami pokazała jak wielką wartość ma jej działanie i jak dobrze radzi sobie, nawet w trudnych sytuacjach. Nie była marionetką, ani tym bardziej ozdobą na pokaz, która miała jedynie ładnie wyglądać u boku Tristana. Bądźmy szczerzy, ale wiele ról kobiet sprowadzało się właśnie do tego. Wziął głęboki wdech i wyprostował się. – Musimy wspólnie działać na rzecz hrabstwa, rozwijać się, bez znaczenia czy jest się Lordem czy Lady. Każde z nas dokłada coś od siebie do budowania potęgi naszego hrabstwa. – dodał jeszcze i przesunął wzrok na Evandrę, której posłał lekki uśmiech, unosząc kącik ust w górę. – Decyzja jednak należy do Ciebie, Evandro.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Kancelaria [odnośnik]13.10.22 10:02
Cieszyła ją zgodność myśli z Mathieu, który przytakiwał słowom Evandry, zgadzając się z jej poglądami. Prace przy omawianiu finansów rezerwatu szłyby znacznie wolniej, gdyby reprezentowali odmienne stanowiska, nie dopuszczając pola do manewru i dyskusji.
- Wobec tego nie możemy sobie pozwolić na podobne wydatki i dodatkową pracę specjalistów - podsumowała, ostatecznie uznając pomysł Mathieu o nauczaniu młodzieży za nierentowny. - Jeśli zależy nam na stażystach, oferta powinna być kierowana do dorosłych już czarodziei, nie zaś młodzieży. Sądzę natomiast, iż lepiej skupić się na pracownikach, których obecnie posiadamy, nie zatrudniać nowych, których trzeba przygotowywać do zawodu.
Spomiędzy ust Evandry nie wydobyło się westchnienie zrezygnowania, jakim miała obdarować obydwu mężczyzn na dźwięk ich słów. Przepełniony troską głos Petera nie miał w sobie nic nadzwyczaj dziwnego czy zaskakującego. Powinna była się spodziewać, że gdy tylko zostanie on dopuszczony do zdradzenia własnych przemyśleń, dalekie one będą od tego, co chce usłyszeć. Słysząc o sztandarach zaniemówiła na krótką chwilę, szukając bezpośredniego połączenia między serpentarium a nimi. To ciekawe jak bardzo mężczyźni obawiali się utraty własnej pozycji, by w zawoalowany sposób i każdej możliwej sytuacji podkreślać własną wyższość oraz łaskę, jaką obdarowują inne, zdecydowanie nierówne im osoby. Po tą technikę sięgnął także Mathieu, na którego Evandra przeniosła wzrok, niezdradzający rozczarowania, choć ten sięgał półwilego serca z każdym wypowiadanym przez niego słowem. Podjęta przez niego linia obrony nie spełniała swego celu, ale czego oczekiwać od mężczyzny, poza poklepaniem drugiego po ramieniu? Uprzejmy ton głosu szwagra świadczył o tym, że chciał dobrze. Szkoda tylko, że nie zdecydował się bronić decyzji Tristana, którego wolą była jej obecność w Smoczych Ogrodach w konkretnym celu, a którą finansista bezsprzecznie podważał.
- Sądzę, że w obliczu zestawienia finansów rezerwatu kwestia kolorystyki sztandarów jest najmniej paląca, monsieur Garwick. Jeśli tak bardzo cię ona zajmuje, pochylimy się nad nią w innym, dogodnym terminie. Teraz proszę o skupienie na temacie, który nas tu dzisiaj zebrał - odparła spokojnym tonem Peterowi, rezygnując z odniesienia się do słów Matheu. Nie wypadało się z nim sprzeczać ani dyskutować, co zachwiałoby ich skrupulatnie budowaną pozycją silnej, zjednoczonej rodziny, nie w obecności osoby trzeciej. Finansista nie uważał przecież, że obecność Evandry jest zbędna, a zwyczajnie nie postrzegał jej jako osoby decyzyjnej w sprawach uznawanych za męskie.
Peter Garwick nawet jeśli chciał coś jeszcze wtrącić w tym temacie, zamilkł i wyłącznie skinął głową, gryząc się w język. Dalsze podważanie decyzji nie wyszłoby mu na dobre, zapewne napomknie o swoich wątpliwościach nestorowi, gdy tylko ten zjawi się w rezerwacie. Tymczasem w milczeniu zabrał ze stołu rozliczenia związane ze sztandarami i odłożył je na miejsce.
- Proszę podać mi dokumenty z projektem serpentarium. Zajmiemy się tym niezwłocznie. - Na powrót przybrała promienny uśmiech na jasną twarz i zachęciła Petera gestem dłoni. - Jaki szacujesz czas budowy? Zakładam, że wszystko zależy od posiadania niezbędnych materiałów, jak siły roboczej. - Zajęła miejsce na jednym z krzeseł, chcąc powrócić do omawiania interesującego ją tematu. Zakładała, że skoro pan Garwick zaczął już planowanie i sporządził rozpiskę finansów, pójdzie im znacznie sprawniej. - Czy istniejące obecnie na wyspie zabudowania pozwolą przetrzymać tam stworzenia do momentu zbudowania tego, co niezbędne w rezerwacie? Byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli połączyć otwarcie nowego pawilonu z zaproszeniem gości na badania. Czy koniec maja jest realnym terminem, czy lepiej celować w czerwiec?



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Re: Kancelaria [odnośnik]01.11.22 21:47
Dla Petera niezrozumiałym był fakt, iż Evandra ma uczestniczyć w rozmowach poważniejszej wagi, wyrażać swoje zdanie i opiniować pewne kwestie. Patriarchat. Myślenie o kobietach, jako gorszych przedstawicielkach rodu, których rolą było jedynie zdobienie i reprezentowanie męża, a ostatecznie zdanie i tak należało do mężczyzny. Rozumiał, że kobietom trudniej było złamać pewne ograniczenia i postrzeganie świata, który od wieków przyzwyczajony był do pewnych schematów. Evandra robiła to, co chciała robić i na co przyzwalał jej Tristan, co było jego decyzją. W którym dokładnie miejscu miała zaistnieć ta zmiana, skoro Lady robiła to, co zadecydował jej mąż? Wystarczającym jego zdaniem było stwierdzenie, że zrobi to na co ma ochotę i jeśli interesowały ją poważne kwestie związane z ekonomią Smoczych Ogrodów, to niech się tym zajmuje. Nikt tutaj nikomu niczego nie narzucał, a podejście Mathieu niezmiennie pozostawało takie same. Każdy roił swoje i na tym należało się skupić.
Peter nie wyglądał na zachwyconego, ale przybrał na twarz najbardziej uprzejmy uśmiech, na jaki było go stać. Budowa Serpentarium była ważną kwestią i powinni ruszać z nią jak najszybciej, przy okazji godząc wiele kwestii związanych z całym projektem. Skoro był zainteresowany tematem, należało go podjąć zgodnie z życzeniem Evandry.
- Bezpieczniejszym będzie założyć termin czerwcowy, Lady. – powiedział spokojnym tonem, przekazując stos papierów, który miał bezpośredni związek z całym projektem. Mathieu w tym czasie w milczeniu przeglądał zestawienia, skupiając się na zapisanych w nich wartościach. Najważniejsze, aby dążyć do rozwoju, który pozwoli im mierzyć wyżej i sięgać po więcej. Powinni skupić się przede wszystkim na zakończeniu związanych z budową prac. Później przeniósł wzrok na mapę zabudowań, które istniały na wyspie. Serpentarium to nie taka prosta sprawa.
- Pomieszczenia można przystosować, w zależności od wymagań gatunkowych. Biorąc pod uwagę naturalne środowisko występowania, jadowite żmije będą potrzebowały dogrzewania i sporo terenu, przypominającego leśną ściółkę. Dobrze byłoby oddzielić je ze względu na ubarwienie. Szczególnie warto zwrócić uwagę na odmianę melanistyczną, wyjątkowe właściwości jadu, może zaskakiwać wyglądem, ponieważ wstęga kainowa na grzbiecie jest u nich niewidoczna. – powiedział spokojnie. Znał się na magicznych stworzeniach, niemagicznych również. Fascynowały go nie tylko smoki, a wiedzę zgłębiał za dawnych czasów w różnych, możliwych zakamarkach. Stąd wiedza, którą posiadał pozwalała mu się rozwijać. – Zastanawiam się jednak czy nie byłoby rozważniej odłożyć termin Evandro, jeśli mamy cokolwiek stawiać i rozwijać wyspę żmij, może bezpieczniej byłoby odczekać okres wzmożonej aktywności po wybudzeniu z hibernacji? – spytał. Uczciwiej i bezpieczniej dla stworzeń, które po zakończeniu zimowego letargu zaczynały być aktywne, rozmnażać się i rozwijać. Niemniej jednak, to nie jego projekt, on mógł w tym przypadku wymienić jedynie swoje obawy w tym temacie. Rozumiał, że przyznana Tristanowi wyspa była ważna i istotna dla nich wszystkich, a budowa Serpentarium miała chronić gatunki węży… niemniej jednak, to ryzykowne, wchodzić do gniazda żmij w okresie ich aktywności. Dla niego ochrona zwierząt była istotniejsza niż cokolwiek innego, a szczególnie zapraszanie na badania.
- Należy dopracować jeszcze kilka kwestii, nie chodzi tylko o termin, ale o środki i zasoby, którymi musimy dysponować. – wtrącił Peter. Dla niego nieistotnym były zwierzęta, a kasa i zyski. Z jednej strony dla Mathieu zrozumiałe, a z drugiej… gdzieś jednak w nim było nadal więcej smokologa i fascynata stworzeń, niżeli ekonomisty.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Kancelaria [odnośnik]02.11.22 8:47
Brak zachwytu na twarzy Garwicka nie był dla Evandry niczym zaskakującym. Świetnie bawiący się w tych czasach patriarchat wiódł prym na szlacheckich salonach, czasem dając kobietom ułudę posiadania jakichkolwiek praw czy decyzyjności. Panowie zwykli to im uświadamiać na każdym kroku, zwłaszcza kiedy poczuli, że ich pozycja w jakiś sposób zostaje zachwiana. Dla półwili był to jasny sygnał, że boją się oni o swe stanowisko i mają świadomość, że sposób ich działania niekoniecznie jest prawidłowy, oraz że doskonale wiedzą, że osiągnęliby o wiele więcej, gdyby tylko dopuścili panie do działań na równym poziomie. Tyle że przyznanie się do błędu było niezwykle problematycznym zabiegiem, boleśnie godzącym w dumę, a jak wiadomo powszechnie, nie ma w świecie nic delikatniejszego od męskiej dumy. To na czym zależało Evandrze wcale nie było chęcią wspięcia się na sam szczyt czy możliwością decydowania o sobie na równi z mężczyznami, co to to nie. Pragnęła być szanowana i traktowana poważnie zgodnie z własną pozycją, tak jak wypracowała to sobie lady Morgana Selwyn, tak jak liczono się ze zdaniem lady Adelaide Nott. Zdawała sobie sprawę z tego, że czekało przed nią jeszcze wiele pracy, właśnie dlatego podkreślała swoją opinię na każdym kroku.
- Doskonale. - Na twarzy lady doyenne wykwitł szerszy uśmiech, gdy tylko Peter przełknął swoją łyżkę dziegciu i przeszedł do interesującego ją tematu. Zwróciła jasną twarz w kierunku zabierającego głos Mathieu i uniosła lekko brwi. Miał wiele racji w swoich wnioskach, znał się też na wężach lepiej, niż ona, z faktami nie było co dyskutować.
- Budynki powstawać mogą niezależnie od zwyczajów żmij. Jeśli chcemy, aby były gotowe w dniu, w którym stworzenia będą gotowe do przenosin, musimy wprowadzić plan budowy w życie. - Zastukała palcami o blat stołu. - Zapoznaj się ze stworzoną przez pana Garwicka rozpiską i nałóż swoje sugestie, biorąc pod uwagę charakterystykę poszczególnych odmian - poleciła Mathieu, chcąc by dokumentem zajął się ktoś o odpowiednich kwalifikacjach.
Czarodziejskie stworzenia były co prawda interesujące i należało wziąć ich dobro pod uwagę, tyle że to przez kwestie ekonomiczne była dziś w kancelarii i pochylała się nad finansami rezerwatu. Na przestrzeni ostatnich miesięcy znacznie poprawiła swoje umiejętności w kwestii rachunków i nie zamierzała poprzestawać na tabelach związanych z prowadzeniem domu czy organizacji wydarzeń charytatywnych.
- Zgadza się, przyjrzyjmy się rozliczeniom. Czy w dobie potrzeb oszczędności mamy w ogóle przestrzeń, by zainwestować w serpentarium? - przytaknęła na słowa Petera, bo w przeciwieństwie do szwagra bardziej zależało jej na kwestii finansów, niż dyskusji i okresie aktywności jadowitych żmij. Przysunęła bliżej siebie przedstawiane dokumenty, by prześledzić wzrokiem kolumny liczb.
- Wymagać to będzie od nas pewnej gimnastyki, ale nie jest to niemożliwe - wyjaśnił dość enigmatycznie optymistycznym tonem Peter, przesuwając wzrok z Mathieu na Evandrę, a następnie z powrotem na dokument. - Jeśli lady pozwoli, wszystko wytłumaczę.
- Proszę, chcę wiedzieć o wszystkim, co zaplanowałeś. - Przymilny uśmiech lady Rosier skierowany był do ekonomisty, którego zamierzała do siebie mimo wszystko przekonać. Po kilku kolejnych godzinach spędzonych na dyskusji nad rozliczeniami Evandra opuściła kancelarię Smoczych Ogrodów z entuzjazmem i głową pełną pomysłów. Spotkanie z panem Gwarwickiem, nawet jeśli momentami pozostawiało coś do życzenia, przebiegło niebywale owocnie, wyłącznie zachęcając czarownicę do dalszego zgłębiania tematu ekonomii i umacniając ją w przekonaniu, że jest na dobrej drodze.

| zt x2



Why do I like thunderstorms? Because it shows that even nature needs to scream sometimes.
Evandra Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
I am blooming from the wound where I once bled.
OPCM : 0
UROKI : 4 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Kancelaria
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach