Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Michael Scaletta
AutorWiadomość
Michael Scaletta [odnośnik]22.07.19 20:37
Michael Anthony Scaletta


1. Na start banalnie - jaki jest ulubiony kolor Twojej postaci?
Jeśli chodzi o ubrania - zdecydowanie czarny, bo jest modny w każdym sezonie, pasuje do wszystkiego i wyszczupla.
Natomiast jeśli chodzi o ulubiony kolor tak w ogóle, to przepada za zielonym. Żywym, ciemnym, neonowym, szmaragdowym - obojętnie, byleby chodziło o zieleń. Kojarzy mu się z naturą, ze świętami (choinka=świerk=zielone igły), z oliwkami (które uwielbiał jego ojciec - w końcu to Włoch...), stąd też ma na niego kojące działanie.


2. Wykonaj "w imieniu" swojej postaci test MBTI. Jaki otrzymałeś wynik? Czy się z nim zgadzasz? Dlaczego?
Twoim typem osobowości jest: Wirtuoz ISTP-A
Umysł: Introwertyk 64%
Energia: Realistyczny 55%
Natura: Kierujący się logiką 56%
Taktyka: Poszukujący 53%
Identyfikacja: Asertywny 71%
Tutaj nie mam zastrzeżeń, no może trochę dziwi mnie ta wyraźna przewaga asertywności, wobec drugiej kategorii, jaką była czujność (29%), ale nie mam też pojęcia, z czego może to wynikać.
Wirtuozi uwielbiają poznawać otaczający ich świat wszystkimi zmysłami, dotykając go i badając trzeźwym umysłem i żywą ciekawością. Ludzie o tym typie osobowości są naturalnymi twórcami, przechodzą od projektu do projektu, budując zarówno to, co konieczne, jak i zbędne dodatki dla samej przyjemności tworzenia i ucząc się z otoczenia na bieżąco. Wirtuozi często wybierają zawody mechaników i inżynierów, gdyż nic nie sprawia im takiej radości jak brudzenie sobie rąk rozbieraniem rzeczy na części i składaniem ich na nowo, za każdym razem nieco lepiej niż poprzednio.
Jakby Michael był mugolem, widzę go jako lingwistę języka włoskiego lub faceta pracującego fizycznie, w tym właśnie mechanika. Rozbieranie samochodów na części w poszukiwaniu usterki, a potem składanie ich z powrotem w jedność, niezależnie od poświęconego czasu i sił. Robota ma być zrobiona i już, ot co, nie zważywszy na pozostałe czynniki. Jak najbardziej pasuje.
Badają pomysły, tworząc i rozwiązując problemy metodą prób i błędów oraz dzięki praktycznym doświadczeniom. Lubią, gdy inni okazują zainteresowanie ich projektami i nie przeszkadza im nawet, jeśli wkraczają w ich obszar działania. Oczywiście pod warunkiem, że nie naruszają przy tym zasad i wolności Wirtuoza oraz nie przeszkadza im, jeśli ten odwdzięczy im się tym samym za ich zainteresowanie.
Nawiązując już do tego zajęcia mechanika - Michael mógłby naprawiać te auta samodzielnie, ale jeśli ktoś zaoferowałby mu przy tym pomoc, zgodziłby się, o ile nie naruszałby jego odgórnie ustalonych zasad. Jak najbardziej się zgadza, mogłabym wręcz dodać ten fragment do karty.
Ludzie o osobowości Wirtuoza lubią pomagać i dzielić się doświadczeniem, zwłaszcza z osobami, na których im zależy, szkoda więc, że jest ich tak niewielu – stanowią tylko około pięć procent ludności. Szczególnie rzadko wśród Wirtuozów można spotkać kobiety, a ponieważ ten typ osobowości kojarzy się raczej z męskimi rolami w społeczeństwie, często już od dzieciństwa są one postrzegane jako chłopczyce.
Tutaj nie jestem przekonana. Weźmy na tapetę chociażby biegłość włoskiego, który Mike zna bardzo dobrze. Owszem, niektóre rzeczy wymagałyby od niego douczenia się lub powtórki, ale ogólnie mógłby być swego rodzaju znawcą w tej kwestii. On jednak za takowego się nie uważa, pomimo tego, że jest w stanie biegle porozumiewać się w tym języku (nawet z użyciem południowego dialektu!). Raczej nie czułby się na siłach, by kogokolwiek czegoś nauczać, bo wie, że nie jest ideałem, w żadnej dziedzinie.
Choć ich pełna dystansu natura i skupianie się na praktycznych sprawach może sprawiać, że ich osobowości wydają się nieskomplikowane, Wirtuozi są w rzeczywistości dość zagadkowi. Przyjaźni, lecz skryci, spokojni, lecz czasami okazujący nagłą spontaniczność, niezwykle ciekawi świata, lecz niezdolni do skupienia się na formalnej edukacji, mogą być nieprzewidywalni, nawet dla bliskich i przyjaciół. W jednej chwili Wirtuozi wydają się bardzo lojalni i stabilni, mogą jednak nagromadzić tyle impulsywnej energii, że eksploduje ona bez ostrzeżenia, nadając odważne, nowe kierunki ich zainteresowaniom.
Kolejny celny opis. Pozostawię bez komentarza, bo nie ma tutaj rzeczy, która nie zgadzałaby się z moim wyobrażeniem.
Decyzje Wirtuozów wynikają z praktycznego poczucia realizmu, a podstawą ich osobowości jest silny zmysł bezpośredniej sprawiedliwości, przejawiają postawę “czyń innym tak, jakbyś chciał, aby tobie czyniono”, co w rzeczywistości pomaga wyjaśnić wiele ich tajemniczych cech. Nie są jednak przesadnie ostrożni, nie należą na przykład to tych, którzy starają się nie nadepnąć komuś na odcisk, aby uniknąć podobnej reakcji ze strony tej osoby – zamiast tego często posuwają się za daleko, akceptując zarówno dobrą, jak i złą odpłatę jako uczciwą grę.
Zgadzam się z częścią, zwłaszcza tą drugą połową. Nie sądzę, że Scaletta jest typem osoby, który posiadania silny zmysł bezpośredniej sprawiedliwości, bowiem on myśli przede wszystkim o sobie (ale też o swoich bliskich). Ostrożny jest, o ile rozwaga w kradzieży jakkolwiek się do tego zalicza (chyba jednak nie, bo podejmowanie się nagminnych przestępstw to raczej zaprzeczenie jakiejkolwiek ostrożności, a co najwyżej podkreślenie jego otwartości na ryzyko...). A o to, czy nadepnął komuś na odcisk, czy raczej nie, nie dba jakoś mocno, zatem ani od nie stroni, ani jakoś specjalnie nie wykazuje się złośliwością.
Problem, z którym muszą sobie radzić, to pochopne reakcje, przedwczesne ocenianie innych jako osoby pobłażliwe, gdyż Wirtuozi sami tacy są. To oni pierwsi powiedzą grubiański dowcip, zbytnio zaangażują się w projekt innej osoby, narozrabiają i będą się wygłupiać lub niespodziewanie zmienią swoje plany, gdyż właśnie znaleźli coś ciekawszego.
Czy ja wiem? Mike nie słynie akurat z wyciągnia pochopnych wniosków, czy kierowania się pierwszym wrażeniem, wszak potrzebuje logicznego potwierdzenia danego wniosku argumentem. O ile takowego nie dostanie, raczej pozostaje neutralny. No i ten angaż w projekt innej osoby - totalnie nie. On pilnuje jedynie swoich manatków, nie rusza cudzych (tak, jasne, o ile nie chodzi o randomowe kieszenie pełne drobnych), a tym bardziej się w nie nie angażuje.
Wirtuozi przekonują się prędzej czy później, że wiele innych typów osobowości przykłada znacznie większą wagę do zasad i akceptowalnego zachowania niż oni sami – wrażliwsi ludzie często nie lubią słuchać grubiańskich dowcipów i na pewno nie zrewanżują się tym samym, nie chcą też brać udziału w wygłupach, nawet wspólnie z chętnymi towarzyszami. Jeśli sytuacja już jest napięta, naruszanie tych granic może mieć opłakane skutki.
Przewidywanie uczuć sprawia Wirtuozom trudność, co jest naturalnym skutkiem ich własnej natury, szczególnie biorąc pod uwagę ich problemy z oceną własnych emocji i motywacji. Jednak ich tendencja do budowania związków z innymi na podstawie działań, a nie empatii, może być przyczyną wielu frustracji. Ludzie o osobowości Wirtuoza mają kłopoty z przestrzeganiem ustalonych granic i wytycznych, wolą swobodę ruchu i łamią zasady, jeśli sytuacja tego wymaga.
Ponownie, częściowa zgodność. Bo Michael rzeczywiście nie do końca ogarnia emocje i uczucia, przede wszystkim innych, bowiem nad swoimi własnymi jeszcze jest w stanie zapanować oraz w jakiś sposób określić. Co do łamania granic i wytycznych - zależy jak na to spojrzeć. Jeśli chodzi o budowanie zdrowych relacji - potwierdzam, dlatego że potrafi kłamać na każdy temat. Co do budowania owych związków na podstawie działań, aniżeli empatii nie mogę się zgodzić, bo jest okrutnie nieufny, a jego zaufanie można zdobyć tylko drogą sympatii.
Znalezienie środowiska, w którym mogą pracować z przyjaznymi ludźmi rozumiejącymi ich styl i nieprzewidywalność, wykorzystywać swoją kreatywność, poczucie humoru i praktyczne podejście, aby budować przydatne rzeczy i rozwiązania, to dla Wirtuozów szansa na wiele lat szczęśliwej i pożytecznej pracy – i podziwiania jej rezultatów.
Większość zgadza się moją kreacją, chociaż część aspektów jest zupełnym przeciwieństwem. Z ciekawości też spojrzałam na zakładkę z silnymi i słabymi stronami tego typu osobowości i tam widzę nieco więcej podobieństw.
No i Clint Eastwood miał ten sam typ osobowości...


3. Jakie marzenie miała Twoja postać w dzieciństwie? Jak widziała swoją przyszłość?
To zależy od tego, o jakim okresie jego dzieciństwa jest mowa.
Żył w domu, który był mieszanką magii i mugolskiego życia. Wychowywał się tak naprawdę jako dwujęzyczne dziecko, a nauka języka włoskiego zaszczepiła w nim marzenie, które właściwie do tej pory pragnie kiedyś spełnić - zwiedzenie całych Włoch, z naciskiem na Sycylię.
Co do wymarzonej kariery za dzieciaka, w pewnym okresie swojego życia chciał zostać zawodnikiem Quidditcha; później pragnął być muzykiem, a w którymś momencie marzył o posiadaniu w przyszłości swojego własnego gospodarstwa, nawet takiego typowo mugolskiego. Będąc nastolatkiem myślał realnie o swoich umiejętnościach i zainteresowaniach, a najbardziej pasowałaby mu praca dziennikarza. Nigdy jednak nie wpadłoby mu do głowy, że być może zejdzie na tę złą drogę i zacznie kraść; a nawet wręcz przeciwnie - gardził tym, mając w pamięci fakt, z jakiego powodu jego ojciec trafił do więzienia.


4. Jak wyglądało pierwsze zauroczenie Twojej postaci? Jeżeli jeszcze nie miało miejsca - jak myślisz, jak będzie wyglądać?
Pierwszy raz zauroczył się w szkole, mając około piętnastu lat. Zawsze wydawało mu się, że jego rówieśniczki (a przynajmniej te, które znał) nie były warte jego uwagi, zatem zafascynowała go jego starsza o rok koleżanka. Zdążył ją nawet całkiem blisko poznać, a imponowała mu wtedy przede wszystkim tym, co miała wówczas w głowie. Stanowiła zupełne przeciwieństwo, pod względem dojrzałości emocjonalnej, pozostałych dziewcząt, z którymi się przyjaźnił. Jednak, jego zauroczenie minęło, i to dość szybko, po tym, jak ta nie wykazała zainteresowania nim. Kontakt się urwał, ale Scaletta długo po niej nie płakał.

5. Co o Twojej postaci mówi jej różdżka i w jaki sposób objawiają się u niej te cechy charakteru?
Długość - 11 cali. Wydawało mi się, że taka długość jest odpowiednia i odzwierciedla jego potencjał. Nie za krótka, nie za długa - taka w sam raz. Z jednej strony ma jakieś zdolności, ale na co dzień raczej z nich nie korzysta, więc owego potencjału nie wykorzystuje.
Elastyczność - dość sztywna. Raczej nie lubi zmian i się na nie nie decyduje, choć jakiś przełom w życiu mógłby go do tego zmotywować. Ceni sobie samorozwój, ale sam nie skupia na nim największej uwagi.
Drewno - Judaszowiec. Kiedy ustanowi sobie jakiś cel, po trupach dąży do jego celu. Nie jest egoistą, ale rzadko robi coś bezinteresownie. Zwykle myśli o korzyściach, które byłyby konsekwencją danych działań. Chociaż należy do grupy ubogich czarodziejów, miewa materialistyczne zachowania, zwłaszcza w kwestii przedmiotów, które mają dla niego wartość tylko wtedy, gdy można faktycznie wycenić je za pieniądze. Wówczas, raczej nie myśli o sentymentalnym znaczeniu, tylko przelicza, za ile mógłby coś sprzedać.
Rdzeń - Krew Reema. Z jednej strony ma raczej spokojne usposobienie; z drugiej jednak wciąż pozostaje młodym, impulsywnym i pełnym wigoru człowiekiem. A widać to po nim przede wszystkim, gdy odczuwa skrajne emocje - ma dobry humor lub jest w stresującej sytuacji. Nie ucieka się jednak do agresji (o ile nie rozchodzi się o samoobronę) - trudne sytuacje woli rozwiązywać z pomocą słów, aniżeli używając swojej fizycznej siły.


6. Czy Twoja postać wciąż posiada swoją pierwszą różdżkę? Jeżeli nie - w jakich okolicznościach ją straciła? Jeżeli tak - czy ma do niej sentyment?
Michael wciąż posiada różdżkę, która wybrała go, gdy miał jedenaście lat. I nie chciałby, żeby w najbliższym czasie uległo to zmianom, bo jest to chyba jedyny przedmiot, z którym jest sentymentalnie związany. Nic zresztą dziwnego, skoro w dzieciństwie miał pewne wątpliwości względem swoich czarodziejskich umiejętności. Do momentu, gdy nie otrzymał listu z Hogwartu wierzył, że jest zawsze procent tego, iż zostanie charłakiem. Albo że stało się coś dziwnego i będzie mugolem, tak jak jego ojciec. Tak naprawdę zupełną pewność miał dopiero, gdy poszedł z matką do Ollivandera, a tam różdżka zyskała moc, gdy dotknął jej swoimi dłońmi. To już było wystarczające dla niego potwierdzenie, a wspomnienie to zaliczał do jednych z piękniejszych w swoim życiu.

7. Psidwak czy kuguchar?
Kuguchar. Michael zresztą myśli o tym, żeby sobie jednego sprawić, ale wciąż z tylu głowy ma świadomość, że będzie to dla niego dodatkowy obowiązek. Jest to jednak dosyć realna myśl, o ile miałby pewność, że to ten odpowiedni. No bo posiadanie zwierzątka jest dla niego trochę jak partnerskie życie - musi być gotów do poświęceń i zobowiązań. A Scaletta potrafi takim być, tylko musi poczuć tę więź.

8. Czy bogin Twojej postaci ulegał zmianom na przestrzeni lat? Jeżeli tak - dlaczego? Jakie wcześniej przyjmował formy?
Jego bogin zmieniał swoje formy na przestrzeni lat, bowiem podyktowany był prawdopodobnymi do nastąpienia wydarzeniami, których się obawiał. Za dzieciaka jego największą obawą były burze - potwornie bał się piorunów i następujących po nich grzmotów. Gdy ojciec trafił do więzienia, bogin przyjmował obraz dożywotniej kary. A kiedy tata pojechał na wojnę, był po prostu jego postrzelonym ciałem. Teraz, gdy Michael jest dorosły, zjawa ma kształt zmarłego ciała jego matki. On wie, że śmierć jest czymś nieuniknionym, od czego nie da się uciec, ale taki scenariusz zwiastowałoby mu to, że teraz jest na świecie już całkiem sam.

9. W jaki sposób Twoja postać odreagowuje stres?
Papierosy i wysiłek fizyczny. Te dwie rzeczy towarzyszą mu na co dzień, więc zdawałoby się, że co to za odstresowanie, ale to świadczy jedynie o tym, że w jego życiu nie ma wiele miejsca na relaks. Dym papierosowy go pobudza, ale też uspokaja, zwłaszcza gdy czymś się zamartwia. A wysiłek fizyczny? Może być jakikolwiek, byleby odciągnął jego myśli od obaw. Najbardziej lubi pływanie, ale nie zawsze ma taką możliwość, zatem nawet zwykłe siłowe ćwiczenia potrafią go odprężyć.
No i oczywista odpowiedź, jaką jest seks, ale to raczej rzadki sposób na relaks. A przynajmniej w jego przypadku.


10. Twoja postać jest skowronkiem - lubi wcześnie wstawać i zasypiać, czy sową - późno chodzi spać i późno wstaje?
Jest połączeniem tych dwóch. Bezsenność nie pozwala mu na regularny sen, zatem zwykle chodzi spać późno w nocy, a wstaje wczesnym rankiem. Nie zdarza mu się zapaść w głęboki sen (o ile jest trzeźwy) i spać więcej niż sześć godzin. A i te kilka godzin przesypia w przerwach, bowiem budzi się w nocy przynajmniej raz.

11. Jak Twoja postać reaguje na krytykę - zarówno ze strony nieznajomych, jak i bliskich osób?
Krytykę ze strony nieznajomych ignoruje - bo niby dlaczego ktoś obcy miałby powiedzieć mu coś, co jest prawdą? Czasami jednak zdarza mu się nawet przemyśleć cudze słowa, jeśli są one na tyle szokujące, że Michael zaczyna mieć co do ich treści wątpliwości. Ale czy spotykają się one z późniejszą ewentualną zmianą? Raczej nie.
Podobnie jest z uwagami, które kierują wobec niego bliscy. W ich przypadku, Scaletta jakkolwiek je respektuje i nad każdą się zastanawia, jednak nie podejmuje on żadnych działań, by zmienić się w kogoś lepszego. A przecież ceni sobie samorozwój; sam raczej jednak nie skupia się na nim jakoś mocno, bo nikt nie jest idealny. Jeśli jemu coś nie przeszkadza, sam (tylko gdy nie będzie miał własnej motywacji) nie zacznie nic robić w tym kierunku.


12. Jakie jest ulubione miejsce Twojej postaci i dlaczego?
Jego własna klitka na Crimson Street. Już pomijając, że to kawalerka, na dodatek w parszywej dzielnicy, a zimą to przeraźliwie wychłodzona nora - dla niego liczy się, że go jego własne mieszkanie. Mieszkanie, na które, co prawda, nie zarobił ani grosza, ale czy to ma znaczenie? Ważne, że jest na własność, zamieszkiwane tylko przez niego i urządzone tylko przez niego. Może w spokoju zapalić, nie wysłuchując przy tym marudzenia swojego potencjalnego współlokatora czy matki. Może zapraszać tam kogo tylko zechce i kiedy tylko zechce. Wszystkie graty ma ułożone po swojemu. Jeśli potrzebuje ciszy - ma ją, jak na wyciągnięcie ręki, a wówczas jedynym dźwiękiem dochodzącym do jego uszu może być skrzypienie kanapy lub krzyki obdartusów z zewnątrz. Gdy natomiast pragnie muzyki, bez obaw może włączyć bluesa na cały regulator, nie martwiąc się o skargi sąsiadów, którzy, swoją drogą, należą raczej do marginesu społecznego. Wolność, swoboda, własność to trzy najważniejsze rzeczowniki, jakie przychodzą mu na myśl, gdy myśli o jedenastej kamienicy, drugim numerze mieszkania na Crimson Street.

13. Czy Twoja postać ma jakieś rytuały - coś, co robi każdego dnia, np. przed wyjściem z domu lub pójściem spać? Jakie?
Bez prysznica, mycia zębów i ogolenia się nie pójdzie spać. Nawet jak wypełni tę wieczorną rutynę, ma duże problemy z zaśnięciem, a co dopiero, gdy pominie któryś z tych kroków - wtedy, graniczy to z cudem. No chyba, że jest już dobrze podchmielony - wówczas, padnie do snu, pomijając wszystkie kroki. Może z wyjątkiem jednego, który raczej nie stanowi rutyny, a prędzej jest dla niego przyjemną powinnością, a z niej woli nie rezygnować - papieros przed snem. Najlepiej w łóżku, wystawiając spod kołdry rękę do popielniczki.
Z rana z kolei, nie wyjdzie z domu bez mocnej kawy i kolejnej dawki nikotyny. Kofeina tak naprawdę nie jest konieczna mu do normalnego funkcjonowania, bowiem zaraz po tym, jak opuszcza sofę, zdaje się emanować energią, pomimo nocnych pobudek i niespokojnego snu. Ale on pije kawę głównie dla smaku. Tak samo zresztą, jak i wino, choć te nie stanowi w jego planie dnia stałego punktu.


14. Co przyczyniło się do tego, że Twoja postać posiada takie a nie inne poglądy polityczne?
Przede wszystkim strach przed byciem hipokrytą. No bo jaki normalny czarodziej półkrwi, z ojcem mugolem, mógłby mieć inne poglądy, aniżeli te promugolskie? Zwłaszcza, że swojego ojca kochał nad życie. I chociaż sam nie chciałby być mugolem (i charłakiem), bo uważał, że magia daje mu ogrom możliwości, nie patrzył na niego w takich kategoriach. Dlatego nawet jego siedmioletni pobyt w Slytherinie nie zmienił w żadnym stopniu jego opinii.
Mimo wszystko, raczej nie mówi i nigdy nie mówił głośno, co tak naprawdę sądzi. Przede wszystkim teraz, gdy władza otwarcie mówi o negatywnym wpływie osób nieczystej krwi na resztę społeczeństwa. Nie chce mieć przez to kłopotów, ale też nigdy nie posunął się do tego, by popierać takowe zachowania. Po prostu pozostaje neutralny, dopóki nie ma pewności, że mówienie konkretnych rzeczy może zadziałać na jego niekorzyść. Nie ryzykuje też, próbując dostać nielegalnego niczym narkotyki, Proroka Codziennego, byleby przeczytać coś, co nie zostało poddane cenzurze - potrafi pozostać na tyle rozsądnym, by nie ulegac propagandzie władz. Wie jednak, że poparcie aktualnej polityki może przynieść mu korzyści, nawet jeśli to, co miałby robić, byłoby wbrew jego opiniom. Dlatego, kto wie, może niebawem zostanie sojusznikiem Rycerzy Walpurgii? Na razie jednak nie zamierza dla nikogo nadstawiać karku.


15. Dlaczego amortencja Twojej postaci ma akurat taki zapach?
Tytoń i to wcale nie spalany, a sam zapach wysuszonych liści. Czasami skręca papierosy samodzielnie, czasami kupuje paczkę gotową do palenia; aromat zawsze jest jednak ten sam - świeży i jednocześnie cierpki, trudny do opisania, ale wyjątkowo dla niego atrakcyjny. Zapach dymu nie jest dla niego aż tak przyjemny, wszakże woli już śmierdzieć swoimi tanimi perfumami, aniżeli nim (ostatecznie pachnie jak mieszanka tych dwóch i wbrew pozorom nie jest to odrzucający fetor).
Pergamin, bo uwielbia czytać. Książki pochłaniają jego czas jak gąbka, niemal każdą wolną chwilę spędza z nosem w pergaminowych stronach, stąd właśnie wzięło się zamiłowanie do tego aromatu. Nie znosi jednak kurzu zaległego w stronicach - od tego raczej chce mu się kichać.


16. Czy Twoja postać dobrze wspomina szkołę? Dlaczego? Jeżeli była uczniem Hogwartu lub Beauxbatons - czy uważała, że pasuje do swojego domu?
Raczej pozytywnie wspomina swoje szkolne czasy. Tiara Przydziału oddała go w ręce Slytherinu; pomimo ojca mugola i zniszczonych, przymałych szat z drugiej ręki, był akceptowany w tym środowisku, przynajmniej przez lwią część uczniów. Z arystokracją raczej się nie przyjaźnił, ale miał stałą grupę znajomych Ślizgonów, którym nie przeszkadzały jego promugolskie poglądy. Tiara natomiast miała problem z tym, do jakiego domu ostatecznie Scalettę przydzielić, bowiem w grę wchodził również Ravenclaw. Michael, z powodu jej niepewności, na przestrzeni lat zastanawiał się nad tym, czy jego przeznaczeniem nie było jednak zostać Krukonem. Ale nie narzekał na to, gdzie ostatecznie trafił, ba!, nawet ostateczna decyzja stała się dla niego powodem do dumy, wszak myślał o sobie, jak o ambitnym i sprytnym młodym człowieku.
Ślizgońskie środowisko nigdy go nie zmieniło; nie gnębił uczniów mugolskiego pochodzenia, nie podtrzymywał konfliktu z Gryfonami ani nie myślał o przyszłym zstąpieniu na obiektywnie złą drogę, która wiązałaby się z niemoralną działalnością. Dopuszczał się jednak notorycznego łamania regulaminu. Nie były to, co prawda, jakieś spektakularne akcje, zatem zagrożenie wyrzuceniem ze szkoły nie istniało, lecz nie stronił od przemierzania korytarzy po zmroku albo szukania sekretnego wejścia do zamkowej kuchni.


17. Jak w mimice Twojej postaci odbija się jej zażenowanie?
Teatralne przewracanie oczami, minimalne unoszenie brwi i nieokreślony emocjonalnie grymas. Czasem też parsknięcie śmiechem, jeśli żenada przekracza wszelkie granice. Lub po prostu obojętność wypisana na twarzy wielkimi literami. Tak samo zachowuje się zresztą, kiedy jest nawet zgoła poirytowany - wówczas jeszcze dochodzi do tego przesadne marudzenie. Najczęściej jednak zdarza się, że zażenowanie łączy się z rozdrażnieniem, a wtedy jego zachowanie jest swoistą mieszanką wszystkich tych zachowań.

18. Czy Twoja postać ma zwierzęta? Czy miała je w przeszłości? Jeżeli tak - jakie? Jaki jest jej stosunek do zwierząt?
W domu rodzinnym nie było zwierząt, zatem Michael nie był nigdy z żadnym mocniej związany. Teraz, kiedy już parę lat mieszka sam, myśli o zakupie kuguchara, ale wie, że to kolejne zobowiązanie, wszak wciąż nie podjął ostatecznej decyzji. Zresztą, nie chciałby też mieć zwierzęcia i nie móc poświęcić mu wystarczającej ilości czasu, a jego teraźniejszy tryb życia nieco temu zaprzecza. No i to poczucie, że właściwie ta zupełna samotność w mieszkaniu zostałaby trochę zaburzona. Przecież, nie było mu tak źle z samym sobą, a że nigdy zwierzątka nie posiadał, też nie wiedziałby, jak powinien się owym kugucharem opiekować. I czy tak naprawdę w ogóle jest mu to wszystko do życia potrzebne.

19. Czy Twoja postać dba o swój wygląd? Jak najczęściej się prezentuje? Jaką ma postawę, fryzurę, ubiór? Czy przykłada do niego wagę?
Wbrew pozorom, nie ignoruje wielu aspektów powiązanych ze swoim wyglądem. Owszem, niemal codziennie prezentuje się zwyczajne i raczej skromnie, ale wynika to głównie ze złodziejstwa (po prostu woli nie wyróżniać się z tłumu) i skrytki w Banku Gringotta, która nie jest przeładowana błyszczącymi galeonami. Ma jednak trzy najważniejsze zasady, które musi spełniać jego ubiór - spójność, dopasowanie do panującej na zewnątrz pogody i ład. Pierwsze kryterium załatwia w prosty sposób - nie szaleje z krojami, kolorami i wzorami ubrań; trzyma się przede wszystkim ubrań w neutralnych odcieniach (chociaż ma w szafie parę ciuszków w ekscentrycznych kolorach). Decyduje się również na takie same elementy garderoby - różnią się one jedynie kolorem lub marką na metce. Dopasowanie ubioru do pogody też nie stanowi dla niego większego problemu - przez większość część roku nosi długie spodnie i koszule na długi rękaw; gdy robi się cieplej, dostosowuje stylizację pod siebie, żeby nie zapocić się na śmierć; w zimniejsze miesiące natomiast, dodaje do tej bazy dodatkowe warstwy, by nie zamienić się chodzący sopel lodu. No i ład, który, z wyjątkiem poprzedniej cechy, jest dla niego najważniejszą rzeczą. Istotą jest dla niego to, że wcale nie musi wpisywać się w najnowsze trendy, a ma wyglądać po prostu schludnie (a przy okazji ma to być funkcjonalne).
Fryzura nie stanowi u niego aż tak ważnego punktu, wręcz bywa pomijana, zwłaszcza w dni powszednie. Jednak, gdy wymaga tego okazja lub Scaletta będzie miał akurat takie widzimisię, układa włosy w konkretny sposób, przy użyciu niewielkiej ilości żelu. Wygładza je nieco, ukierunkowuje dane kosmyki, a gdzie jest taka potrzeba, dodaje objętości. Wszystko to jednak jest raczej niecodziennym rytuałem, bowiem Michael nie lubi uczucia żelu na włosach - ma wrażenie, jakby były tłuste, gdy nałoży go zbyt mało, fryzura się nie utrzyma; a gdy za dużo, na głowie zrobi mu się swego rodzaju skorupa. No i to dodatkowy czas rano, który musiałby na to tracić, gdyby zdecydował się na robienie tego na co dzień. Dlatego pozostawia włosy w rozwichrzonej postaci.
Oprócz tego dochodzi jeden z najważniejszych dla niego kroków w dbaniu o wygląd - golenie się. Nie znosi siebie w zaroście, zważywszy na to, że już i tak wydaje mu się, że wygląda starzej niż na swój wiek - nawet kilkudniowe owłosienie było dla niego niekomfortowe, a co dopiero, o zgrozo, gdyby zaczął nosić brodę.
Postawa jest u niego jak najbardziej poprawna, zwłaszcza z medycznego punktu widzenia - niezależnie od tego, czy dźwiga jakieś ciężkie przedmioty, czy nie, zawsze jest wyprostowany, a dzięki temu - zdaje się być pełen energii i wigoru.


20. Jakie złe wspomnienia wywołują spotkania z dementorami u Twojej postaci? Jeżeli nigdy nie miała z nimi do czynienia - jak myślisz, jakie by one były?
Michael nie miał jeszcze nigdy (nie)przyjemności spotkać się twarzą w twarz z dementorem (i raczej nie wyczekuje takiego momentu w swoim życiu, bo przecież nie umie wyczarowywać patronusa). Myślę natomiast, że gdyby do takowego doszło, w jego umyśle pojawiłyby się wspomnienia z dzieciństwa, te powiązane z ojcem - jego pobytem w więzieniu oraz jego wyobrażenia na temat operacji Husky, w której tata brał udział i gdzie stracił życie. Nie miał okazji widzieć mugolskich więzień, a tym bardziej być świadkiem konfliktu zbrojnego. Nie wiedział też zbyt wiele na temat wynalazków używanych w czasie wojny przez niemagów, bowiem obraz jaki pojawiłby się przed jego oczami, to prawdopodobnie postrzelone (lub wręcz zmasakrowane, żeby dodać dramatyzmu) zwłoki lub moment aresztowania.

21. O czym śni Twoja postać? Czy śpi spokojnie, może ma koszmary, a może nigdy nie potrafi zapamiętać swoich sennych wizji?
Gdyby miewał sny (te pozytywne oczywiście), najpewniej nie budziłby się w nocy, a w konsekwencji nawet by ich nie pamiętał. Nie śpi spokojnie - czasami dlatego, bo budzą go krzyki z ulicy, a czasami po prostu miewa koszmary. Koszmary, które mogą nawet go nie dotyczyć, ale są kompilacją rzeczy, które wzbudzają w nim lęk. Nie budzi się z krzykiem, zlany potem i roztrzęsiony. Nie zawsze nawet pamięta, co właściwie go zbudziło. Po prostu otwiera oczy, czasami nawet podnosi tułów do góry, by usiąść, po czym orientuje się, że to kolejna noc, kiedy nie śpi spokojnie (jakby stanowiło to jakikolwiek wyjątek...). Kładzie się z powrotem i liczy na to, że prędzej czy później uda mu się jeszcze zmrużyć oko. A jeśli powieki same mu się nie zamykają, idzie zapalić, bo już pieprzy to, czy się tej nocy wyśpi, czy nie.

22. Czy Twoja postać posiada jakieś charakterystyczne odruchy, mimowolne gesty, nerwowe tiki? Jeśli tak - jakie? W jakich sytuacjach się objawiają?
Gdy intensywnie nad czymś myśli, ma nawyk przeczesywania włosów dłońmi, jakby próbował je przygładzić i roztrzepać jednocześnie.
Jeśli się czymś mocno stresuje, mimowolnie trzęsą mu się ręce.
A kiedy znajduje się w jakiejś sytuacji, która wywołuje w nim skrajne emocje (zatem zarówno, gdy jest pełen euforii, ale i również gdy przepełnia go złość), wszystkie myśli i chaotycznie wypowiedziane przez niego słowa są w języku włoskim.


23. Jak na przestrzeni lat zmieniała się relacja Twojej postaci z najbliższą rodziną? Co było tego powodem?
Do siódmego roku życia Michael miał bardzo bliski kontakt z rodzicami, zwłaszcza z ojcem, który uczył go włoskiego i opowiadał o Sycylii. Matka z kolei nie szczędziła mu opisów na temat czarodziejskiego świata. Gdy tata trafił do więzienia i chłopiec stracił z nim kontakt, już dożywotnio, zaczął zgoła odcinać się od mamy; znacząco się od niej zdystansował, wszak obwiniał ją o to, co się stało. Miał też do niej pretensje, że nie pozwalała mu odwiedzać ojca w trakcie odbywanej kary. Wrażenie pogłębiło się tylko wraz z momentem jego śmierci. Później Scaletta poszedł do szkoły, zatem przez większość czasu w ciągu roku nie widywał się z rodzicielką; nie wymieniali się też listami, bowiem korespondencję ograniczyli do minimum.
Obecnie, chłopak widuje się z nią przynajmniej raz w tygodniu. Wpada do swojego starego domu rodzinnego, pomaga w obowiązkach domowych, posiedzi z nią pół godziny. Przynajmniej daje jej tę namiastkę miłości, pozwala jej nie myśleć o samotności. A to działa na nią jak terapia. No i Mike jest wręcz kopią swojego ojca (z wyglądu) z młodzieńczych lat, dlatego podłamana od lat matula nie może narzekać na jego wizyty, nawet kiedy ten nie bywa zbytnio wylewny.


24. Jaki alkohol najbardziej lubi Twoja postać i dlaczego? A może w ogóle nie lubi pić?
Raczej rzadko pije tyle, by alkohol rozluźnił mu mięśnie, rozgrzał od środka i poprawił humor. Chociaż ma dość dobrą głowę do trunków, z reguły woli się ich wystrzegać. Najczęściej zdarza mu się sięgać po niskoprocentowe alkohole, takie jak wina lub piwa; jeśli zaś decyduje się na te, które dadzą mu większego kopa, rzadko kiedy decyduje się na więcej niż jeden kieliszek. Dlaczego? Bo pijany, nawet zgoła podchmielony, traci czujność, a na to nie może sobie pozwalać.
Smakowo, bardzo odpowiadają mu mugolskie, czerwone, włoskie wina, jakie miał kiedyś okazję spróbować. Jego matka wciąż zaprasza go na niedzielne obiadki, a wówczas przyrządza przeróżne dania tamtejszej kuchni; do nich zaś dobiera wytrawne wina, które przywiozła kilkanaście lat temu z Sycylii.
Jeśli natomiast zależy mu na tym, by na parę godzin zapomnieć o wszystkim, sięga po Ognistą Whisky. Ale ważne - najbardziej lubi ją samą, w ciepłej postaci, bez żadnych dodatków i polepszaczy.    


25. Jaki jest stosunek Twojej postaci do innych klas społecznych oraz osób o innej czystości krwi?
Neutralny. Nie patrzy na ludzi przez pryzmat czystości krwi czy stan konta. Osobę definiują czyny, słowa, poglądy, nie ilość pieniędzy czy pochodzenie. Chociaż zdarza mu się też patrzeć na dane grupy przez pryzmat stereotypów. Weźmy na tapet chociażby arystokratów, z którymi Scaletta nie obcuje na co dzień. Nie zna personalnie żadnego lorda czy lady, by móc wydać opinię na ich temat. Ale mimo tego postrzega szlachtę, jako nietolerancyjnych buców, którzy mają dwie lewe ręce i bez różdżki sobie nie poradzą.

26. Co czyta Twoja postać przed snem? A może wcale nie czyta, a robi coś innego?
Zawsze czyta coś przed snem. W zależności od tego, co akurat ostatnio wypożyczył z biblioteki, pozycje ulegają zmianie. Czasem jest to jakaś powieść, innym razem jakieś dzieło naukowe, niekiedy też najnowsze wydanie Walczącego Maga. Jest otwarty na wszystko i o ile dzieło jakkolwiek wpisuje się w jego zainteresowania, na pewno zajrzy do niego z chęcią, niezależnie od jego formy. Najważniejsza jest dla niego treść oraz sposób jej przedstawienia. Im starszy się staje, tym po trudniejsze książki sięga. Jeśli jakaś przerasta jego możliwości, oddaje ją z powrotem. Ale nie zniechęca się, wszak wraca do nich po upływie konkretnej ilości czasu, kiedy to wydaje mu się, że tym razem jego odbiór będzie inny. Lubi dowiadywać się nowych rzeczy, ale do poduszki wybiera raczej niezbyt ambitne czytadła. Z wiadomych przyczyn.


27. Jak wyobrażasz sobie swoją postać za dwadzieścia lat?
O ile Michael w ogóle dożyje tego wieku średniego, myślę że jest kilka możliwych dróg, którymi może podążyć w przyszłości. Ta bardziej optymistyczna zakłada ostateczne dojrzenie do tego, że kradzieże nie są bardziej opłacalnym zamiennikiem kiepsko płatnej pracy, na którą byłby skazany, a są przestępstwem, nielegalnym czynem wbrew prawu. W takiej sytuacji, wreszcie znalazłby normalną pracę, gdzie otrzymywałby niskie, ale w pełni legalne kwoty za wykonaną robotę. Może udałoby mu się połączyć zawód ze znajomością języka włoskiego, a może pracowałby fizycznie - ale przestałby kraść. Tak na amen. Wtedy też możliwości na znalezienie stałej drugiej połówki znacząco by się zwiększyły. Pewnie byłby też bardziej ufny, gotowy do zobowiązań i, kto wie, może stworzyłby nawet szczęśliwą rodzinkę? Ale nawet jeśli zostałby wiecznym kawalerem, zaprzestanie kieszonkostwa byłoby już ogromnym sukcesem.
Jest też druga opcja, zgoła bardziej realistyczna, ale i zakładająca niewiele zmian, za którymi zresztą Scaletta niespecjalnie przepada. Pewnie nadal by kradł, być może z większym nastawieniem na duże zyski. Może drobniaki zamieniłyby się w pokaźniejsze sumki, dzięki którym nie musiałby mieszkać w swojej norze w plugawej dzielnicy. No ale na co mu te pieniądze, lepszy dom i jakość życia, skoro nie ma go nawet z kim dzielić? Możliwością też jest to, że w trakcie swoich złodziejskich eskapad w końcu ktoś by go na tym przyłapał, a wówczas trafiłby do Tower of London, gdzie odsiadywałby swoje wyroki. Prawdopodobieństwem też może być to, że nawet jeśli nie przyjdzie mu nigdy odpowiadać za swoje czyny, w końcu się załamie. Z samotności, nieporadności, braku perspektyw. Zostanie ćpunem albo inną moczymordą. Nie dożyje pięćdziesiątki, bo choroby i nałogi nim zawładną.
Ostatnia możliwość to przystąpienie do Rycerzy Walpurgii. Nawet jeśli nie zgadza się z antymugolską polityką i innymi prawami, którymi rządzi się ich organizacja, zacznie z nimi współpracę. Nadstawianie karku dla kogoś, kogo nie popierasz brzmi jak absurdalny paradoks, ale za tym wszystkim stałoby jedno, niezwykle istotne słowo - korzyści. Nie myślałby wówczas o własnych poglądach, o tym, że postępuje wbrew sobie i swoim zasadom; myślałby o zyskach, o tym, co przyniesie mu ta przygoda i czy warto było ryzykować życiem dla kogoś innego, niż samego siebie.


28. Czy Twoja postać posiada przedmiot - może pamiątkę - do którego ma wielki sentyment? Jeśli tak, czym on jest?
Głęboko w jednej z szuflad komody trzyma stare, acz wciąż nie wyblakłe zdjęcie rodzinne. Michaela na nim nie ma, bowiem fotografia powstała na krótko przed jego narodzinami; przedstawia jego rodziców, wciąż jeszcze młodych, w ślubnych kreacjach. Matka ma pewnie gdzieś kopię tego zdjęcia, a znalazło się ono w mieszkaniu Scaletty przypadkiem. Zawieruszyło się gdzieś pomiędzy stronicami jednej z książek, którą ze sobą zabierał z rodzinnego domu. Po czasie, wydaje mu się, że była to jednak zagrywka rozżalonej jego wyprowadzką rodzicielki. Wiedziała, że któregoś dnia w końcu odnajdzie pamiątkę. Chyba pomogło jej to pogodzić się z takim, a nie innym stanem rzeczy. Czasami zagląda na ruchomy skrawek papieru, gdzie weźmie Ale go nie oprawił ani nigdzie nie powiesił.
Oprócz tego, ma jeszcze parę ważnych i mniej istotnych rzeczy. Z niektórych już nie korzysta, resztę używa na co dzień. Różdżka jest chyba oczywistym punktem programu, ale o tym było już wcześniej. Ma też sentyment do paru wyjątkowych przedmiotów, które kiedyś udało mu się ukraść, tj. papierośnicy z grawerem czy mugolskiego magazynu dla mężczyzn (szczegóły we wsiąkiewce.)


29. Podaj jedną decyzję, która miała największy wpływ na to, kim obecnie jest Twoja postać. Czy Twoja postać podjęłaby ją ponownie, znając już konsekwencje?
Decyzja o kradzieżach była spontaniczna, ale odcisnęła na życiu Michaela widoczny ślad. Kiedy zorientował się, że zupełnie spieprzył sprawę, nie wykorzystując swojego potencjału za szkolnych czasów, spanikował. Nie boi się pracy; uważa nawet, że ta fizyczna kształtuje charakter. Ale on ma wrażenie, że stać go na coś więcej - i jeśli zacząłby od niskiego, słabo płatnego stanowiska w młodości, pewnie pozostałby na nim do czasu emerytury. Takie wyobrażenia, stawki nieadekwatne do wykonanej roboty, brak jakichkolwiek perspektyw i wiary w swoje możliwości poskutkowały pójściem po najniższej linii oporu. Zaczął kraść, bo wprowadzając się do mieszkania w parszywej dzielnicy Londynu poznał kilku niezbyt bystrych, ale obeznanych w temacie łebków, którzy wyjaśnili mu co i jak. Moralnie się z tym nie zgadzał (przynajmniej na początku), ale skoro skazany jest na życie w nędzy, po co harować dzień i noc za te same, zaplute pieniądze? Gdy zrozumiał, że bycie kieszonkowcem wcale nie jest takie trudne, a zarazem nie wiąże się z długoletnim odbywaniem kary, po prostu w to wszedł. Już przestał myśleć o konsekwencjach, stał się w tej kwestii lekkoduchem - przecież nie ma nic w życiu do stracenia. Moralnie, usprawiedliwiał się tym, że zwykle zabiera czarodziejom i czarownicom, którym parę galeonów różnicy nie zrobi. Ale to przecież żadne usprawiedliwienie, nawet nie powinien myśleć o tym w ten sposób. Już tak jest, odkąd skończył dziewiętnaście lat. Na ten moment nie żałuje tej decyzji; gdyby chciał coś zmienić, z dnia na dzień znalazłby normalną, legalną pracę. Ale on chyba lubi ten dreszczyk emocji, przyzwyczajenie do nieustannego stresu połączone z jednoczesnym poczuciem bezkarności. Pewnie gdyby tylko uwierzył, że nawet bez kwalifikacji na papierku może mieć przyzwoite stanowisko, nigdy by nawet nie pomyślał o doliniarstwie. Nikt nie powiedział, że od początku byłoby łatwo, ale jego zajęcie nie przeczyłoby bynajmniej ustanowionemu prawu.

30. Co dokładnie sądzi Twoja postać o czarnej magii?
Intryguje go, jednak nie w ten zły sposób. Nie wie o niej zbyt wiele, nie ma też jakiegoś konkretnego zdania na temat tej dziedziny magii. Pozostaje w tej kwestii dość neutralny, głównie dlatego, że nie ma wiedzy na jej temat. Wie natomiast, że jest to bardzo potężny odłam magii, dlatego oprócz fascynacji, jest w nim duży dystans, który narodził się z niepewności. Logicznym jest, że obawia się czegoś, czego nie zna. Dlatego owe zainteresowanie zwykle jest bardzo ostudzone - nie chce o niej czytać, nie chce o niej słuchać, nie chce mieć z nią styczności. Jest pokorny, ale też bystry, więc jeśli jego wróg jest silniejszy od niego, nie będzie prowokował go do konfrontacji. Świadomość potęgi czarnej magii podpowiada mu się od niej wystrzegać. Pewnie wystarczyłby mu pojedynczy, bezpośredni kontakt z tym medium i być może zacząłby mieć do tego wszystkiego inne podejście.

31. Czy Twoja postać przeklina? Jeżeli tak - jakich wulgaryzmów używa najczęściej?
Gdy jest mu wszystko jedno, raczej nie używa przekleństw (no chyba że le bestemmie, czyli przekleństwa na Boga, Matkę Boską itp., które, o ironio, na południu są bardzo źle widziane). Co innego, gdy odczuwa jakieś skrajne emocje - szczęście, smutek, zadowolenie, irytację. Wtedy, potrafi kląć jak szewc. I to w różnych językach - zarówno po włosku, z użyciem wulgaryzmów (le parolacce, znacznie bardziej spotykane na południu, jako alternatywa dla wcześniej wspomnianych wykrzyknień) typowych dla południowego dialektu (gdzie lista jest obszerna i ma również odmienne znaczenia, zależnie od kontektsu), jak i po angielsku. Lubi również, obraźliwe w jego postrzeganiu określenia zastępować włoskimi odpowiednikami, i w środku zdania dorzucić jakieś słówko w obcym języku. Głównie dlatego, że rozmówcy nie znają tego języka i najpewniej nie zdają sobie sprawy z jego negatywnego nastawienia. Wówczas, określenie kogoś jako stronzo - dureń, giamoke - frajer, (qu)esto cazzo - co za kutas, czy cafon' - cymbał przestaje mieć dla niego aż tak negatywne nacechowanie. Jakoś już tak jest, a przynajmniej Michael tak to postrzega, że lepiej jest powiedzieć v'fancul lub che minchia (które swoją drogą, mają inne znaczenia dosłowne, zazwyczaj powiązane z negatywnymi określeniami męskich genitaliów), aniżeli rzucić kurwą.

32. Co najbardziej lubi w sobie Twoja postać - i dlaczego?
Jest obiektywny względem swojego wyglądu (w przeciwieństwie do zachowań i cech charakteru...); nie potrzebuje słyszeć od nikogo, że jest atrakcyjnym facetem, bo sam zdaje sobie z tego sprawę. Lubi swoje rysy twarzy, lubi swoją budowę ciała, lubi swoje podobieństwo do ojca. Nie pokazuje jednak zbytnio swoich atutów, wszak częściowo deformuje swoją sylwetkę luźnymi koszulami, miast eksponować to, co można by uznać za warte uwagi. Pomimo świadomości względem swojej prezencji, pozostaje dość skromny. Raczej nie przyzna głośno, że uważa się za przystojnego.
Jest również parę cech i umiejętności, które wielce sobie ceni. Jedną z nich jest biegła znajomość języka włoskiego; inna z kolei, to zręczne ręce, na tyle sprytne, by wyciągać sykle z cudzych kieszeni. Lubuje się również w swoim zdrowym rozsądku, który nie opuszcza go nawet, gdy odzywają się naturalne instynkty.    


33. Czego najbardziej nie lubi w sobie Twoja postać - i dlaczego?
Choć z reguły zdaje się być oazą spokoju, tym, którym zawsze kieruje się logiką, myśli realistycznie, umiejętnie ocenia sytuację i wytacza wobec niej odpowiednie zachowania, pod wpływem stresu zdarza mu się panikować. Szczególnie jeśli sytuacja jest mu nieznana, ponieważ nigdy wcześniej nie miał z czymś podobnym do czynienia, a ktoś wymaga jego reakcji, która była tą decyzyjną, bo w grę wchodzi stawka o wysokim znaczeniu. A teraz urzeczywistnienie tych słów: pierwsza kradzież. Obawiał się o siebie, swój los, przyszłość, wszak nigdy wcześniej tego nie robił. A wcześniej wspomnianą, istotną wartością jest jego wolność - czy zostanie jej pozbawiony, czy nadal będzie mógł żyć spokojnie. Dlatego rzeczy nowe, z reguły stresujące, lecz takie, których konsekwencje nie będą poważne, nie wzbudzają w nim początkowej histerii. Tak, początkowej, bo po jakimś czasie niepokoju Scaletta się ogarnia i ponownie zaczyna myśleć z rozwagą. Ale ten pierwszy atak poruszenia jest dla niego niezwykle irytujący. Raczej niemożliwy do zapanowania.
Ze stresem wiąże się również fakt, w jaki sposób Michael podchodzi do akcji, których prawdopodobny sukces zawsze wymaga ryzyka. Ma tendencję do snucia czarnych scenariuszy, pesymistycznego myślenia i ogólnego przygnębienia. Ale ostatecznie raczej decyduje się na te robótki. Dlaczego? Bo dochodzi do wniosku, że przecież i tak nie ma w życiu nic do stracenia, a kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Nie jest jednak na tyle lekkomyślny, by decydować w ten sposób w każdej sytuacji, bowiem przed wydaniem wyroku, ocenia stopień szkodliwości konsekwencji. Ale takie negatywne nastawienie, połączone ze wcześniej wspomnianą tymczasową bezczynnością niezmiernie go wkurza. Chciałby coś na to poradzić, ale z obecnym stylem życia raczej nie ma możliwości zmian.
Wkurza go też ta łatka marginesu społecznego. Zrozumiała, zważywszy na uciekanie się do kradzieży i postawę lekkoducha. Ale on chciałby być postrzegany jako Michael, po prostu. A nie jako złodziej. Ale czy przestanie z tego powodu kraść? Raczej nie.


34. Jaki charakter pisma posiada Twoja postać? Czy przykuwa uwagę do tego, jak pisze, a może czyni to niedbale?
Ma delikatnie pochylone w lewą stronę (choć jest praworęczny!), dość staranne pismo; literki są raczej małego rozmiaru, są wąskie. Odstępy pomiędzy wyrazami są raczej duże, choć bez przesady - każde słowo ma wystarczająco dużo przestrzeni, by pozostawało czytelne. Zachowany margines lewy zwykle jest wąski oraz równy; prawy w tej kwestii pozostaje podobny. Siła nacisku pióra przy pisaniu jest dość spora, przez co tusz często przesiąka na następną stronę pergaminu. O kropce nad i czy j często zapomina. Ogonki przy literach dolnego poziomu (czyli np. g, y) są zawsze pełne, domknięte, dopracowane. Z kolei litery górnego poziomu (np. l, k, t) nie są nadmiernie wysunięte do góry; pozostają w jednym rzędzie, na równej linii z pozostałymi. Litery środkowego poziomu (czyli a, c, e itd.) są ułożone faliście. Zdecydowanie bardziej preferuje podpisy nieczytelne, najlepiej złożone z samego nazwiska. Często zakańcza go subtelną kropką, a sama sygnatura niekiedy, wraz z kolejnymi literami, schodzi w dół.

35. Czy Twoja postać posiada poczucie humoru? Jeżeli tak - jak byś je krótko opisał?
Każdy chyba ma jakieś poczucie humoru, czyż nie? Korzystając z teorii adaptacyjności zaproponowanej przez Roda Martin, określiłabym styl humoru Michaela jako ten agresywny. Ale on niekoniecznie odpowiada moim wyobrażeniom; jest po prostu najbliżej spośród pozostałych rodzajów. Bo on właściwie nie ma skłonności do unoszenia się pychą czy wyśmiewania innych, ale jego rozładowanie napięcia na pewno nie ma nic wspólnego z charakterystyką humoru samodeprecjonującego (przesadzone śmianie się z siebie, które podchodzi już pod dyskredytowanie swoich pozytywnych cech) czy humoru w służbie ego (czyli ten zdrowy dystans do siebie). On po prostu raczej nie lubi koncentrować uwagi na sobie. Rzadko też potrafi głośno przyznać się do błędu, który obiektywnie mógłby stanowić przedmiot żartu. Jest też ta ostatnia kategoria, humor afiliacyjny (który generalnie ma dobry wpływ na jednostkę/grupę, zmniejsza dystans itp.) i myślę, że Michael to swoista mieszanka tego pierwszego z ostatnim. Lubi ironię i często się nią posługuje (nawet jeśli jego żarty nie są wysublimowane), stąd też antyhumor to chyba najcelniejsze określenie jego poczucia humoru ("indirect humor that involves the joke-teller delivering something which is intentionally not funny, or lacking in intrinsic meaning; the irony itself is of comedic value"). I choć sam nie jest typem żartownisia, nie znosi rzeczowych dowcipów. Wulgarność i dwuznaczność prędzej go żenują, aniżeli szczerze bawią.

słowo humor pojawiło się w tej odpowiedzi zdecydowanie za często...


36. Jak myślisz, jakie wrażenie sprawia Twoja postać na obcych - swoją postawą, mimiką, tym, co mówi i w jaki sposób?
Spokojna, beznamiętna, łagodna, acz męska twarz pewnie wzbudzają u innych emocje z grupy tych o pozytywnym nacechowaniu. Ewentualnie te zupełnie neutralne. Szczupła, choć zgoła umięśniona sylwetka oraz wysoki wzrost zdają się odejmować lat, które dodaje mu ta znudzona mimika. Wskazują na młody wiek, energię, swego rodzaju impulsywność czy wigor. To samo tyczy się wiecznie wyprostowanej postawy ciała; ta z kolei sprawia w ludziach wrażenie, jakoby był on szczerym, kulturalnym, bezinteresownym młodzieńcem. Rozwichrzona fryzura trochę psuje ten efekt, jakoby wskazywała na jego spontaniczność i chaotyczność. Uśmiech skutkuje zaufaniem, a grymas zawodu, złości czy niezadowolenia może wzbudzać lęk czy niepokój. Gdy przeklina, urok ułożonego faceta mija jak za dotknięciem magicznej różdżki. Podczas żywej dyskusji wydaje się być rozsądnym gościem. Poczucie to znika, kiedy w wyniku większej swobody w czyimś towarzystwie pozwala sobie na więcej akcentów humorystycznych. Ogólny odbiór jest raczej korzystny, ale po przyłapaniu go na kradzieży żadna z tych przestaje mieć znaczenie.

37. Jaki jest stosunek Twojej postaci do dzieci? Jeżeli nie posiada własnych - czy chciałaby je mieć: teraz, kiedyś?
Do obcych dzieci jest nastawiony neutralnie: ani nie pała do nich ogromną sympatią, ani też nie ma wobec nim nic przeciwko. Gdyby jego życie drastycznie uległoby zmianie (czyt. skończyłby z kieszonkostwem, na horyzoncie pojawiła się kobieta, dla której byłby w stanie paść na kolana i zdecydować się na prawną przysięgę miłości) na pewno chciałby mieć dziecko. Najlepiej dwójkę - chłopca i dziewczynkę. Wówczas, może i sprawdziłby się w roli ojca; może wykazałby się i starał nauczyć tych ważnych wartości, które jemu wpajali rodzice. Na pewno starałby się też dać swoim dzieciom wszystko: miłość, lepszy start w życiu, możliwości, których on sam nie miał. Byłby pewnie troskliwym tatą; może niekoniecznie poczuwałby się na pozycji rodzica, który powinien swoich potomków wychować (ten obowiązek zrzuciłby na partnerkę...), ale dbałby o ich przyszłość. Teraz natomiast, nawet nie przyszedłby mu na myśl pomysł rodzicielstwa. Jest na to jeszcze zdecydowanie za młody i prowadzi zdecydowanie zbyt chaotyczny tryb życia. Już pomijając to, że nie jest z nikim w stałym związku.

38. Jaki Twoja postać ma głos - niski, wysoki, chrypliwy, lekko piskliwy? Mówi w sposób znudzony, wiecznie obojętny, czy może śpiewająco? Nie boi się mówić głośno czy może eterycznie szepcze - nawet wtedy, gdy nikt jej nie podsłuchuje?
Nienawidzi głośnych ludzi. O ile oczywiście jest w pełni trzeźwy, bo podchmielony nie ma z tym aż takiego problemu. Dlatego sam zwykle mówi rzeczy cicho, raczej w obojętny i znudzony sposób. No chyba, że rozmowa tyczy czegoś, co jest dla niego ważne. Wtedy można zaobserwować, jak wyraźnie akcentuje niektóre słowa czy nadaje im zgoła innego znaczenia przez konkretną intonację. Wówczas też jego wypowiedzi mogą zyskiwać na sile, bo gada stanowczo lub, wręcz przeciwnie, zaczyna bajdurzyć od rzeczy, na dodatek z widocznymi wątpliwościami co do słuszności własnych stwierdzeń. Z kolei jego głos, już niezależnie od okoliczności, jest tak samo niski, niekiedy też chrypliwy. Mutację przeszedł dobre kilka lat temu, więc niekontrolowane załamywania już się nie zdarzają (no chyba, że jest chory). Pomimo tego, brak dynamiki, wyważone tempo czy głośność zdaje się odbierać jego głosowi dźwięczności. Gdy zaczyna mówić po włosku, sposób jego mówienia nieznacznie nabiera tempa i charakteru, wzbudzając w ten sposób większe zainteresowanie rozmówcy, a może nawet podnosząc w tej kwestii wiarygodność. Na co dzień jednak, z wyjątkiem przekleństw, raczej nie stosuje tego języka.  

39. Jeżeli Twoja postać mogłaby zmienić jedną rzecz ze swojej przeszłości, zapobiec jakiemuś wydarzeniu, podjąć inaczej jakąś decyzję - co by to było?
Gdyby mógł zmienić jakkolwiek losy, które spotkały jego ojca, pewnie spróbowałby w jakiś sposób na nie wpłynąć. Znając konsekwencje, przestrzegłby o tym, co ma się stać. I powstrzymałby go chociaż przed zgodzeniem się na udział w wojnie. A jeśli ta opcja nie wchodzi w grę, to po prostu cofnąłby się do szkolnych czasów i pewnie bardziej postarał o swoje wyniki na egzaminach końcowych. Byłby teraz, przynajmniej w teorii, na lepszej pozycji, zwłaszcza w kwestii zawodowej. Miałby jakąkolwiek perspektywę, może spełniłby się w karierze, o której nie wiedział, a ona była dla niego stworzona? Zmieniacza Czasu nie miał, zresztą nie chciałby majstrować w przeszłości w obawie o teraźniejszość (i swój stan psychiczny po tym wszystkim...), aczkolwiek daną mu szansę na zmianę z pewnością mądrze by wykorzystał.

40. Jak myślisz - jak zginie twoja postać?
Jeśli nie przestanie palić tych pieprzonych papierosów, to w końcu umrze na raka płuc albo inne cholerstwo. Jest też opcja, że w wyniku załamania nerwowego zacznie ćpać jakieś lekarstwa, albo tradycyjne dragi, i w końcu przedawkuje. Albo zacznie chlać jak te obdartusy z sąsiedztwa i wątroba mu wysiądzie. Może też zginąć w trakcie jakiejś spektakularnej akcji z udziałem dużej sumki pieniędzy. Lub, w ramach konsekwencji dożywotniej odsiadki, czyli skutku wcześniej wspomnianego skoku, zgnić za kratami. Ale jest też pozytywny scenariusz, który nie obejmuje zgonu w rynsztoku ani w więzieniu, czyli dożycie sędziwego wieku i śmierć naturalna, bo taki będzie z niego twardy skurczybyk, że zdoła przeżyć wszystkich swoich osobliwych znajomych.  


they've tortured and scared you for twenty-odd years
they hate you if you're clever and they despise a fool
till you're so fucking crazy you can't followtheir rules

Michael Scaletta
Zawód : kradnie, co popadnie
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
surely goodness and mercy will follow me all the days of my life
and I will dwell on this earth forevermore
said I walk beside the still waters and they restore my soul
but I can't walk on the path of the right because I'm wrong
OPCM : 6
UROKI : 10
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7515-michael-anthony-scaletta#207763 https://www.morsmordre.net/t7521-volare#208020 https://www.morsmordre.net/t7520-michael-the-thief#208017 https://www.morsmordre.net/f293-crimson-street-11-2 https://www.morsmordre.net/t7660-skrytka-bankowa-nr-1828#211185 https://www.morsmordre.net/t7522-m-a-scaletta#208023
Re: Michael Scaletta [odnośnik]10.09.19 20:00
Michael Scaletta
Nie okradnę ja złodzieja,
Aby mieć, co złodziej ma
Lecz gdy złodziej mnie okradnie,
To zabiorę mu i ja!

Gratulujemy zdobycia osiągnięcia:

ZŁOTY MYŚLICIEL
Czarownica
Zawód : Jestem gazetą
Wiek : 0
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Michael Scaletta
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach