Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Pallas Manor 1948

Go down 
AutorWiadomość
Adeline Burke
Adeline Burke

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7494-adeline-burke#206410 https://www.morsmordre.net/t7710-eunomia#213518 https://www.morsmordre.net/t7708-makowa-pani#213516 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle
Zawód : biała dama
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
paint it black
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

Pallas Manor 1948 Empty
PisanieTemat: Pallas Manor 1948   Pallas Manor 1948 I_icon_minitime05.08.19 17:51

Tak
Jedno słowo podpisało wyrok na całe jej życie. Odpowiedź na jedno pytanie krótkim twierdzeniem sprawiła, że miała zostać zamknięta wśród szarości, mroku i zimna. W odległym Durham, pośród tych, którzy swój pierwszy Sabat nazywają ostatnim. I to z kim? Z mężczyzną, którego wypowiedzi są tak lakoniczne i zdawkowe, że miała ochotę krzyczeć. Edgar Burke, młody lord, który przybrał rolę kata w jej życiu, egzekutora nałożonej na nią kary. I chociaż wiedziała, że to nierozsądne i pewnie Merlin zdąży ją za to jeszcze pokarać, ale naprawdę życzyła sobie cudu, który sprawiłby, że te zaręczyny zostaną zerwane. Bo dla niej wydawały się być farsą. I naprawdę czekała na moment, w którym ktoś oznajmi jej, że to najzwyklejszy żart. Najwidoczniej nie.
Kolacja dobiegła końca, a ona dotrwała z tym delikatnym, przez lata ćwiczonym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Co jakiś czas jedynie wzrokiem poszukiwała spojrzenia starszego brata, Hesperosa. I to przed nim chociaż na chwilę ujawniała furię, rodzącą się w jej sercu. To był po prostu skandal w najczystszej postaci. A może nie? Może mimo swojego przekonania o racjonalności swych myśli, cały czas żyła marzeniem o niesamowicie oczytanym, doceniającym piękno muzyki i sztuki lordzie? Który miast zdawkowych odpowiedzi i milczenia zaoferuje jej barwną rozmowę, gdzie słowo byłoby zabawą, a nie uciążliwą koniecznością.
Gdy tylko ta farsa dobiegła końca Adeline opuściła swoich najbliższych, kryjąc się we własnych komnatach gdzie osamotniona miała ochotę krzyczeć. Trzęsła się ze złości, dlatego zażądała od domowego skrzata przyprowadzenia Hesperosa. Nie chciała być teraz sama. Dłonie jej drżały, na widok pierścionka dostawała spazm bólu, który wydawała się niemalże fizyczny. Jej kapryśna, może nawet dziecinna natura wydostała się na powierzchnię. A może jej złość była kamuflażem dla strachu, który narastał w niej z każda kolejną myślą o spędzeniu reszty swoich dni w Durham, tak zgoła odmiennym od tętniącej życiem rezydencji Crouchów? Może złość była substytutem dla łez, substytutem, który wyglądał lepiej niżeli łzy bezsilności płynące po gładkich policzkach. Czego chciała od Hesperosa? Sama nie wiedziała, chyba towarzystwa. Obecności, dowodu na to, że ktoś mógłby zainteresować się nią jako osobą, a nie jako okazją do zawarcia sojuszu.


Powrót do góry Go down
Hesperos Crouch
Hesperos Crouch

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7293-hesperos-crouch https://www.morsmordre.net/t7328-talassa https://www.morsmordre.net/t7331-hes-crouch https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7401-skrytka-bankowa-nr-1781 https://www.morsmordre.net/t7375-hesperos-crouch
Zawód : znawca prawa międzynarodowego, tłumacz
Wiek : 38 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
Jeśli twoje marzenia zaczynają się nagle spełniać, strzeż się.
Bo wkrótce czeka cię bolesne rozczarowanie.
OPCM : 10
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 14
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Pallas Manor 1948 Empty
PisanieTemat: Re: Pallas Manor 1948   Pallas Manor 1948 I_icon_minitime08.08.19 22:31

Dzisiejsza kolacja była co najmniej dziwna, gdy obserwując odrobinę z boku, można było zauważyć drastyczne różnice między oboma rodami. Nie było tajemnicą, że rody Burke i Crouch więcej różni niż łączy, a jednak pozytywne relacje utrzymywały się już długi czas. Naturalnie trzeba było podtrzymać sojusz, a raczej dać mu stabilny grunt, aby nic się nie zmieniło, stąd najpewniej dzisiejszy wieczór i potwierdzenie decyzji, które bez wątpienia zapadły dawno pomiędzy nestorami, a przy długim stole nabrały mocy wraz z wypowiedzianym przez jego siostrę Tak. Obserwując Adeline, chwytając co jakiś czas jej spojrzenie, widział tą wściekłość i mógł się tylko domyślić wszystkich słów, które nie mogły zostać wypowiedziane, a które obecnie tylko kotłowały się w jej głowie. Podczas wielu godzin, jakie spędzali w rodowej bibliotece lub w salonach rezydencji, nie raz słyszał, jakie miała pomysły na swoją przyszłość, którzy lordowie ją interesowali i w jakim rodzie najlepiej odnalazłaby się. Teraz był pewny, że jej piękne marzenia roztrzaskały się o ziemię, ale wyrobiony latami uprzejmy uśmiech i pogodna maska, jaką przywdziała, nie pozwalały okazać rozczarowania i gniewu z wyboru jej przyszłego męża. Czasami podziwiał jej grę aktorską, jak umiejętnie trzymała się w nawet najgorszych sytuacjach, gdzie inne damy już dawno przegrałyby z emocjami. Miała wszelkie cechy, które powinna posiadać lady Crouch, dlatego był ciekaw, jak poradzi sobie ze zmianą rodu i byciem lady Burke. Inną kwestią było jak nieprzyjazne w pierwszym kontakcie okażą się mury Durham, tak bardzo innego niż Pallas Manor. Bywał w Durham, za dzieciaka częściej, obecnie już sporadycznie i zawsze był pod wrażeniem surowości rezydencji. Stąd mógł tylko przypuszczać, że Adeline będzie ciężko, ale musiała przywyknąć. Nie miała już wyboru.
Wieczór minął dość szybko, chociaż w pomieszczeniu słuchać było głównie głosy Crouchów, dziwnie głośnych w towarzystwie cichszych Burke’ów. Mogąc już opuścić jadalnie, nawet się nie zawahał, pożegnał się tylko z gośćmi, nie zapominając o manierze. Wracając do prywatnych komnat, zerknął krótko na kobietę, która szła obok niego. Dzisiejszego dnia wyglądała wyjątkowo pięknie i nawet jemu nie umknął ten fakt, chociaż zawsze doceniał urodę swej żony, zwykle jednak nie mówiąc tego na głos. Zamierzał resztę wieczoru poświęcić jej, ale gdy poszła z pomocą dwóch służących zdjąć niezbyt wygodną suknię, pozostał w małym salonie, który uniemożliwiał nieproszonym gościom wejść bezpośrednio do sypialni. To właśnie tam również, zjawił się domowy skrzat, który kuląc się przekazał żądanie Adeline. Przegonił go z komnat, wychodząc zaraz bez słowa na korytarz. Wiedział, że tak będzie, jednak sądził, że siostra pocieszy się trochę samotnością i da mu spokój do rana, aby nie musiał obserwować pierwszej fali gniewu, która mogła przynieść ze sobą łzy.
Zanim wszedł do środka, zapukał lekko, odczekując taktownie parę sekund, nim przekroczył próg. Zatrzymał na niej chłodne, jasne tęczówki, oceniając szybko, z czym będzie musiał się zmierzyć i czego słuchać.
- Najpewniej stwierdzenie, że mogłaś zawsze trafić na kogoś gorszego, niewiele ci teraz pomoże, a na pewno nie uspokoi – odezwał się, gdy domknął za sobą drzwi i wszedł nieco w głąb pomieszczenia. Zamierzał zrobić to, co robił zawsze, słuchać. Wiedział, że tego właśnie potrzebowała; osoby, która wysłucha jej i nie będzie oceniać za słowa, które padną pod wpływem emocji.


Powrót do góry Go down
Adeline Burke
Adeline Burke

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7494-adeline-burke#206410 https://www.morsmordre.net/t7710-eunomia#213518 https://www.morsmordre.net/t7708-makowa-pani#213516 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle
Zawód : biała dama
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
paint it black
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

Pallas Manor 1948 Empty
PisanieTemat: Re: Pallas Manor 1948   Pallas Manor 1948 I_icon_minitime18.09.19 15:38

Przez długi czas Adeline uważała się za silną osobę, ale w tym momencie czuła się jak mała dziewczynka, młodziutka lady, której odebrano resztki nadziei na spełnienie marzeń. A gdy przeszła już przez etap gniewu, miała ochotę objąć się szczelnie i czekać aż ktoś zamknie ją w szczelnym ucisku. Być może dlatego posłała po Hesperosa od razu - owszem powinna przewidzieć iż brat był aż nadto zajęty swoją małżonką i miał własne sprawy, które niekoniecznie pokrywały się z kapryśną wolą jego młodszej siostry. Ona po prostu nie chciała, nie wyobrażała sobie swojego życia w surowych, chłodnych murach Durham, które miała okazje kiedyś zobaczyć podczas swoich naprawdę sporadycznych odwiedzin u dalekiego kuzynostwa. I w najstraszniejszych koszmarach nie przewidziałaby, że to właśnie jej przyjdzie żyć w chłodzie, wśród milczących i oschłych Burke'ów i to przy boku tego wyjątkowo szorstkiego w obyciu okazu.
Gdy tylko pozbyła się niewygodnej, ale jakże zjawiskowej sukni i została odziana w nieco bardziej komfortowy strój, stanęła przy oknie, wpatrując się w rysujące się w ciemności kształty. Zupełnie jakby już teraz miała opuścić Pallas Manor i nigdy więcej nie móc spojrzeć przez to samo okno, napawać oczu tak dobrze sobie znanym widokiem. Czuła jak kurczy się pod ciężarem decyzji, podjętej przez nestorów. I w swojej ignorancji nie myślała o Edgarze, bo jakżeby on mógł mieć obiekcje do jej osoby? Myślała tylko o mrocznej wizji przyszłości. Zupełnie jakby wraz z przyjęciem rodowych barw Burke'ów wdziała żałobną czerń. Opuściła ją cała ta siła, którą prezentowała na kolacji, z uśmiechem odpowiadając na słowa gratulacji członków zarówno jednej, jak i drugiej rodziny. Teraz? Potrzebowała zrozumienia, albo nawet jego substytutu. Hesperos nie musiał rozumieć rozterek i obaw Adeline. Jedyne czego potrzebowała to uścisk i naiwne stwierdzenie, że wszystko się jakoś ułoży, a on nie zostawi jej samej sobie w murach Durham. Nawet nie zauważyła, w którym momencie po jej gładkich, porcelanowych policzkach poczęły cienkim strumieniem spływać łzy. Otarła je szybkim ruchem dłoni, gdy usłyszała pukanie do drzwi i odwróciła się w jego stronę. Srebrzyste, lekko faliste włosy okalały jej bladą twarz.
Chciałaby prosić go, aby coś zrobić, ale nie była głupiutką i naiwną dziewczynką, która wierzyła, że jej starszy braciszek mógł zdziałać cuda. Nie w tej kwestii. I miał rację, obecnie nie mogła pomyśleć o jakimkolwiek innym, gorszym scenariuszu.
- Ledwie znam tego człowieka, a już wzbudza we mnie odrazę - burknęła, kiedy podeszła bliżej i bez cienia zastanowienia pozwoliła sobie na wtulenie się w jego klatkę piersiową. Zupełnie tak jak wtedy, gdy wracał po długiej przerwie do domu. - Nie chcę, naprawdę nie chcę tam być, po prostu nie mogę - stęknęła, a nowa fala łez popłynęła po jej policzkach.


Powrót do góry Go down
Hesperos Crouch
Hesperos Crouch

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7293-hesperos-crouch https://www.morsmordre.net/t7328-talassa https://www.morsmordre.net/t7331-hes-crouch https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7401-skrytka-bankowa-nr-1781 https://www.morsmordre.net/t7375-hesperos-crouch
Zawód : znawca prawa międzynarodowego, tłumacz
Wiek : 38 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
Jeśli twoje marzenia zaczynają się nagle spełniać, strzeż się.
Bo wkrótce czeka cię bolesne rozczarowanie.
OPCM : 10
UROKI : 8
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 14
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Pallas Manor 1948 Empty
PisanieTemat: Re: Pallas Manor 1948   Pallas Manor 1948 I_icon_minitime26.11.19 20:52

Nie mógł powiedzieć, że ją rozumiał i nawet nie próbował takiego kłamstwa. Tylko kobiety miały tę przykrą rolę w życiu, by w pewnym wieku opuścić rodzinny dom i przyjąć obce nazwisko. Nie raz był gościem na ślubach, równie często zdarzyło mu się brać udział w kolacjach takich, jak dzisiejsza, gdy ogłaszano jakże cudowną nowinę. Zwykle był ciekaw, jakie naprawdę są emocje między dwójką ludzi, których postanowiono połączyć, ale nigdy nie poświęcał temu długiej uwagi i tym bardziej nie próbował pytać. Przechodził przez to sam, chociaż jego przypadek bez wątpienia był inny bo, nawet gdyby chciał nie kochał wtedy swojej przyszłej żony, uważając ją za intruza w swoim życiu. Serce oddane innej, której nie zaakceptowałaby rodzina, nie potrafiło bić dla kobiety, która kochała go i znosiła wiele zachowań oraz słów. Skrycie liczył, że taki los nie spotka jego siostry, bo zasługiwała na wszystko, co najlepsze. Nie chciał być świadkiem, jak Adeline z pięknej kobiety, staje się jedynie cieniem siebie.
Wchodząc do jej komnat, nie spodziewał się, że na bladych policzkach dostrzeże ślady łez. Rzucone wcześniej, bezmyślne słowa, teraz wydawały się zbyt oschłe. Chciał powiedzieć coś jeszcze, załagodzić chłód, ale zrezygnować słuchając jej tylko z uwagą.
Obserwował ją, gdy zbliżyła się i przytuliła, tak po prostu. Nie był tym zaskoczony, bo nigdy nie trzymał dystansu względem niej. Była przecież jedną z nielicznych osób, którym pozwolił naruszyć własną strefę komfortu i dostrzec wszystkie emocje, jakie krył pod pozorną oschłością.
Objął ją, uspokajająco głaszcząc po plecach.
- Domyślam się, że Edgar nie zachwyca Cię, gdy zawsze spoglądałaś na zdecydowanie… innych lordów – szepną, uważając, jak dobiera słowa. Sam fakt, że czuł jej łzy, które pozostawały na jego koszuli, sprawiał, że czuł się dziwnie, próbując pocieszyć siostrę.- Daj wam szansę, by nie być najbardziej nieszczęśliwą żoną – dodał cicho. Był pewny, że przyszłość będzie bardziej litościwa dla młodej lady, chociaż teraz nic nie zapowiadało, aby było lepiej.
- Możesz, uwierz mi, że możesz. Jesteś silna i przebiegła, gdy tylko chcesz, więc jeśli twój przyszły mąż okaże się tak okropny, jak sądzisz, a Durham wystarczająco niegościnne… wykorzystaj swą przewagę – odsunął ją nieco od siebie. Delikatnie starł łzy z jej policzka.- Pamiętaj też, że masz dwóch starszych braci, którzy nie pozwolą, aby stała ci się krzywda, nawet kiedy zostaniesz lady Burke – mruknął ciszej, lecz z widocznym na ustach uśmiechem, który bez krzty kpiny, prezentował się bardzo nietypowo i pojawiał się rzadko. Prawdą było jednak, że raczej nie wiele mogliby zrobić, bez wywoływania niepotrzebnych napięć. Miał też pewność, że Adeline poradzi sobie i jeszcze odnajdzie szczęście w Durham, nawet jeśli sama teraz w to nie wierzyła.
Przytulił ją z powrotem, wiedząc, że gestami zdziała więcej niż nieporadnym dobieraniem słów. Śmieszne było, że potrafił rozmawiać z dyplomatami, prowadzić w lżejszych i cięższych rozmowach oraz przebierać w słowach w sposób, które pozwalał zdziałać wiele, lecz widząc płaczącą siostrę, tracił tę umiejętność.


Powrót do góry Go down
 

Pallas Manor 1948

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19