Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Tajemnicza klatka schodowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Tajemnicza klatka schodowa   10.03.12 23:22

First topic message reminder :

Tajemnicza klatka schodowa

Za jednymi z dziesiątek kamienicznych drzwi znajduje się tajemnicza klatka schodowa. Jest to miejsce iście czarodziejskie, specyficzne, przez wielu nieznane, choć na pozór niewyróżniające się niczym szczególnym, wyglądające jak każde inne. Niewielkie i betonowe, przywodzące na myśl znajdującą się piętro niżej piwnicę. Pod jedną z lodowatych, pokrytych pajęczynami ścian ustawiono metalową szafkę, zapewne przeznaczoną na przesyłki pocztowe - przez długi czas nieużywana zarosła grubą warstwą brudu i kurzu. Rzadko kiedy można tu kogoś spotkać. W zasadzie wygląda na to, jakoby zapominali o nim nawet sami mieszkańcy. Malutki i bardzo wąski korytarz posiada tylko jedne drzwi wejściowe, po których przejściu, za sprawą starych drewnianych schodów można dostać się na wyższe kondygnacje kamienicy. Tuż za nimi znajduje się portret śpiącego psa. Gdy zaś stuknie się różdżką w płótno, rozpływa się w powietrzu, odsłaniając tajemne przejście prowadzące do... No właśnie, gdzie? Tego, niestety, nigdy nie wiadomo. Sekretna klatka schodowa rządzi się swoimi prawami.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski https://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 https://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 https://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   30.10.15 0:08

Jego przenikliwe spojrzenie intensywnie wpływało na kształt Twoich myśli. Wystarczyło, żeby zgodził się na Twój sposób kontynuowania zabawy, żeby chciał pójść za tobą w cokolwiek tam dla niego szykujesz. Czy właśnie w tym polegał jego czar? Był odważny i nie bał się wyzwania? A może to chodzi tylko i wyłącznie o głos, którego melodia zostaje z tobą na długi czas. Opuszczasz powieki i zgadzasz się tym samym iść wolniej, przynajmniej na tyle, by nie uciekać mu bez słowa. Jak mogłabyś zostawić go w tyle, kiedy trzyma twoją dłoń tak zdecydowanie. Nie ściska jej boleśnie, tak jak czynił to oprawca przed kilkoma minutami, ale o wiele trudniej wyrwać sie z tego uchwytu, czyż nie? Wcale nie próbujesz, bo podjęcie tej decyzji było zawsze najtrudniejsze. 
- A ja nie jestem bezpieczną kobietą - uśmiechasz się pod nosem, bo chociaż zabrzmiało to sztampowo, to było bardzo szczere. Takie wyznania nie padają bez powodu, ale i bez pokrycia. - Znałam Cię dawno temu, Samuelu - zdradziłaś mu odwracając się na trzecim schodku i zatrzymując powolne wchodzenie na szczyt. Idziesz pierwsza, przez co dopiero kiedy stoisz dwa stopnie wyżej, możesz patrzeć mu prosto w oczy, a nawet trochę z góry. To na pewno pomaga podczas wypowiadania słów tak delikatnie brzmiących. - Wtedy wydawałeś mi się być bardziej niebezpieczny.  Dziś na pewno nie okażesz się gorszy od tamtych oprychów - wtedy pociągasz dłonią, którą go trzymasz, ale nie po to, by puścić, ale by zmusić go do przestąpienia kolejnych schodków. 
Samuel Skamander cały w czerni prezentuje się tak idealnie. Jakby był twoim cieniem, bo ty także nie uznajesz innych kolorów. Nie masz wrażenia, jakby jego dobra twarz była zaznaczona konturem przy pomocy węgla? Samuel Skamander, twój wielki dziecięcy crush. Dziś jest mężczyzną z przeszłości, który należy do twojej przyszłości. Problem twój polega na tym, że musisz się postarać pociągnąć ten kontur, by chciał jeszcze zabawić tu odrobinę dłużej. 
Nie chcesz w żadnym wypadku puścić go do bicia się na ulicy. Nie kiedy dopiero co go znalazłaś po tylu latach. Posyłasz mu uśmiech, ale jest on tajemniczy. Idziecie na górę powoli.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
42
20
1
0
0
1
5
15
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   30.10.15 23:34

Magia przybierała na prawdę wiele postaci. Nie zawsze tej dostrzegalnej gołym okiem, docierając do każdego przez przestrzeń, myśli, niewypowiedziane słowa lub gesty. Milczenie było magiczne, sunące między zamkniętymi ustami. Cóż bowiem mogły znaczyć słowa, gdy więcej mówiła cisza między nimi? Rozbijała więcej granic, niż niejedno zaklęcie.
Rzęsy dziewczyny, niby zasłony opadając, chowały przed nim kolejne tajemnice. Wróżka, której czarne skrzydła przecież już widział. Czy to wystarczyło, by zwolniła kroku?
Cienka zmarszczka zarysowała przestrzeń między brwiami mężczyzny. Ona była niebezpieczna? Czy był w stanie pojąć znaczenie słów, które wypowiadała? W końcu pamięć rysowała jej obraz delikatnie, niepewnie kreśląc jej postać, niczym początkujący artysta. Teraz, gdy patrzył - niezaprzeczalnie musiał przyznać, że autor się nabrał mocy, a może się zmienił?.
- W takim razie, to wszyscy powinni się nas obawiać - odezwał się, stawiając kolejne kroki za dziewczyną. Prowadziła go pewnie. Musiała znać to miejsce. I choć Samuelowi zdawało się, że klatka schodowa nie różniła się niczym szczególnym od wszystkich innych, wyczuwał jakieś napięcie. Czuł niemal pod skórą jakieś drżenie, ale nie potrafił zlokalizować jej źródła. Tak jak nie umiał określić, kim teraz była Mathilda. Jej smukła sylweta, rysowała się przed nim wyraźnie, jednocześnie igrając z jego wyobraźnią, która podpowiadała dziwne scenariusze.
- Znałaś więc strasznego głupca - ciche słowa padły zaraz po tym jak padło jego imię. To doskonale pamiętał. Nigdy nie zdrabniała jego imienia, jakby dostrzegała w nim więcej, niż sam widział.
Kiedy wieszczka jeszcze raz się odwraca, oczy wpatrywały się z tą samą co na początku intensywnością. Tym razem, Samuel nie ma przewagi wzrostu. Wciąż nie puszczał palców jej dłoni, przez co miał wrażenie, że to on uniósł ją wyżej. Przez chwilę miał ochotę to zrobić. Objąć ją w pasie i unieść do góry. Dziwne pomysły, prawda?
- W takim razie dostaję i pochwałę i naganę - zdążył tylko tyle powiedzieć, gdy posłała mu uśmiech, by zaraz potem, odwrócona plecami, ukryć swoją twarz. Zamknęła mu tym samym usta, choć pytanie zawisło w niewypowiedziane, drażniąc jego język.
- Możesz mi choć zdradzić, co nas czeka na końcu tych schodów? - wiedział, że będą tam drzwi, a przynajmniej być powinny. Co miało być za nimi? Czy spotkanie, jak to z zagadkową zielenią jej oczu, z blada kredką jej policzków, z chłodną dłonią i całą, nieprzenikalną aurą tajemnicy...miało szansę uplasować się w ramy zwyczajnego? czy cokolwiek w tej istocie, umiałby nazwać bez zawahania?






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1619-mathilda-wronski https://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 https://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 https://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
malarka
25
Półkrwi
Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
0
14
0
0
5
0
0
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   31.10.15 14:26

Nie da się ukryć, że znaliście się dawno, w odrębnej rzeczywistości i konfiguracji planetarnej. Tych obrotów wokół Słońca sześciu nie zamienilibyście pewnie za nic, a na pewno Ty. Tak wiele się nauczyłaś, tak bardzo się otworzyłaś. Masz odwagę patrzeć prosto w twarz nieprzerwanie. Niegdyś zajmowało Ci bardzo dużo wysiłku, by nie przerywać kontaktu. Omijałaś możliwość nawiązania pojednawczych myśli, wolałaś spuszczać wzrok, bądź go unikać. Kiedy teraz przypominasz sobie te dni, nie myślisz o sobie źle? Bo mi przeszłoby przez myśl, by wypominać sobie tamto zachowanie. Mówisz, że nie wracasz do przeszłości. I masz rację, zaprawdę ją masz. To co było, jest już za tobą. Nie oglądasz się, żyjesz, pragniesz, marzysz. 
Jak wiele niebezpieczeństw czyha w twym sercu, czy pozwolisz mu skosztować chociażby jednego z owocu. Jeżeli weźmie kęs poczuje słodycz, ale słodycz wkrótce zamieni się w gorycz. Wszystko ma swoje dwie twarze, ty o tym pamętasz, przestrzegłaś go. Czujesz się gotowa do działania. Przestroga, którą złożył, tym nie możesz się przejmować. Nic cię złego nie czeka w najbliższej przyszłości. Stąpając po schodach trzymacie się w dłoniach. Kiedy patrzyłaś na niego z góry chciałaś objąć jego głowę i przytulić ją do swego serca. Powitanie sprzed lat, za każdy miły gest uczyniony do nieśmiałej pannicy na korytarzu, za wszystkie razy, kiedy zamiast odpowiedzieć, odwracałaś się do ściany. Dłonią wyobraźni przesuwasz po przystojnym konturze twarzy, dłonią materialną przykrywasz wasze złączone dłonie i na chwilę wydobywasz swą, by móc spleść z nim palce w trwalszej konstrukcji. - Niech moje słowa cię nie ranią - prosisz, by nie przywiązywał uwagi do prawdopodobnej nagany, która miała być jedynie miłą zachętą do kontynuowania drogi na szczyt.
Stajecie przed ostatecznymi drzwiami, chowasz złączone łonie za plecami, co sprawia, że z biegu znalazł się nagle bardzo blisko ciebie. Matyldo, ty kusicielko, oddychaj zapachem jego, póki jeszcze żyje i pachnie. Wolną dlonią wyciągasz różdżkę.
- Ostatnio, kiedy tu byłam, weszłam wprost na  scenę teatru amatorskiego. Nie sądzę jednak, by dalej było to możliwe, sprawdźmy - przytykasz różdżkę do drzwi całych i stukasz w nie, aby po otwarciu ukazały ci widok, którego pewnie się nie spodziewasz ni ty, ani twój towarzysz.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   31.10.15 16:47

Obraz jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki (naprawdę?) rozpływa się w powietrzu... nie ukazując niczego. Przed oczami waszymi rozpościera się ciemność, którą możecie rozproszyć za pomocą zaklęcia Lumos. Wtedy waszym oczom ukaże się stary, kamienny korytarz, który zdaje się tu być od zarania dziejów. Kurzu jest tu tak wiele, że aż drażni nozdrza oraz przełyk, wywołując nieprzyjemny, suchy kaszel. Kamienne płyty dudnią napawając niepewnością, po kątach czają się pająki i ich misternie utkane sieci. Wędrówka w poszukiwaniu drugiego wyjścia trwa dłuższą chwilę, lecz wreszcie przed wami pojawia się światełko u końca tunelu. Pytanie tylko, czy macie odwagę, aby ruszyć w jego kierunku?

Możecie się wrócić, albo przejść na koniec tunelu, z którego magicznym sposobem przedostajecie się nad rzekę Severn w Shropshire. Piszecie wtedy w tym temacie. Jeżeli chcecie się tam rozejrzeć, oboje rzucacie kością k100.


Powrót do góry Go down
Czara Ognia
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/u731contact https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
n/d
0
n/d
n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   10.07.16 15:17

Para nr 7

Panienka Selwyn nie mogła odmówić.  Prośba od jednej ze starszych ciotek  była nużąca, ale nie miała wyjścia. Musiała odebrać   paczuszkę, która dla zlecającej zadanie matrony miała szczególną wartość. Tak przynajmniej twierdziła, wysyłając młodziutką szlachciankę pod adres wypisany na ozdobnej karteczce dosyć niewyraźnym pismem. Lucinda zapamiętała, że maleńki pakunek miała odebrać od rudowłosego mężczyzny, który będzie wiedział doskonale o co chodzi. Tak o to znalazła się pod nieznaną jej, nieco tajemniczą klatką schodową z ciężkim zadaniem odnalezienia poszukiwanej przesyłki. Na szczęście - przecież to nie mógł być przypadek - z otwartej kamienicy wychodził właśnie postawny, rudowłosy mężczyzna. Wszystko się zgadzało! Pozostało jej tylko odebrać własność.
Tymczasem Garrett, nieco znużony, wychodził z kamienicy, w której miał jeszcze chwilę temu spotkanie. Zmęczenie dawało się we znaki i miał ochotę jak najszybciej znaleźć się w swoim mieszkaniu, jednak drogę zastąpiła mu młodziutka kobieta  zaciskająca kurczowo, zamazaną kartkę.

Datę spotkania możecie założyć sami. O skończonym wątku z rozwiązaną sytuacją możecie poinformować w doświadczeniu. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!  


[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   11.07.16 0:10

W powrotach irytujące było to, że wtedy nagle wszyscy mają do Ciebie „jedną” wielką prośbę. W końcu nie było Cię tyle czasu, w końcu nawet nie spędzaliście razem czasu, w końcu nie będę prosić znowu Twojego brata skoro Ty wróciłaś. Rodzina dla Lynn zawsze była wartością najważniejszą. Wpajano jej to od najmłodszych lat, a ona naukę tą przyjmowała z wielką wdzięcznością. Jej rodzina choć często zamknięta w sobie zawsze potrafiła jednoczyć się i trwać razem w dobrych i złych chwilach. No może nie o wszystkich mogła tak powiedzieć, ale o większości na pewno. I choć ponoć z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach to o więzi rodzinne należy dbać z największą starannością. Nigdy nie wiesz, kiedy te więzi mogą Ci się przydać. Nie mogła odmówić. Kiedy ciotka poprosiła ją o odebranie paczki zgodziła się bo w końcu co to takiego? Tylko jedna paczka, która dla staruszki jest niesamowicie ważna. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie fakt iż ciotka nie chciała nic więcej Lynn powiedzieć. Nie miała zielonego pojęcia jak ma wyglądać przesyłka ani co w niej będzie, a po przybyciu na miejsce jej instynkt zdecydowanie zaczął podpowiadać, że nie jest to normalne odebranie paczki. Prawdopodobnie mogła się tego spodziewać. Nic z ust Selwyna nie wychodzi bez głębszego znaczenia, a ciocia zdecydowanie za dużo czasu poświęciła opisie starego trolla ogrodowego zamiast przejść do szczegółów odbioru przecież tak ważnej paczki. Kamienica była stara, tynk w paru miejscach odpadł zostawiając długie pęknięcia. Takie miejsca wcale jej nie przeszkadzały. W swoim życiu bywała w wielu gorszych miejscach. Bardziej chodziło o to czego jej ciotka mogła potrzebować z takiego miejsca i co dana przesyłka mogła zawierać. Była zła, że to przed nią ukrywała. Oczywiście rozumiała, że w jej rodzinie wszystko było ukrywane, zatajane i ostrożnie przedstawiane ludziom, ale liczyła, że będzie to proste zadanie i spełnienie dobrego obowiązku rodzinnego. W tym samym momencie, w którym westchnęła z irytacji ktoś wyszedł przez drzwi kamienicy. Widząc rudego mężczyznę od razu usłyszała w głowie głos babci powtarzający, że jak tylko się pośpieszy to na pewno zdąży spotkać mężczyznę i odebrać paczkę. - Przepraszam! - krzyknęła widząc, że mężczyzna przyśpieszył kroku. Pewnie nawet jej nie zauważył. - Przepraszam Pana bardzo. - powtórzyła jeszcze raz w tym samym momencie zatrzymując się obok niego. - Nie chcę przeszkadzać. Chciałam zapytać czy istnieje możliwość, że jest Pan mężczyzną, którego szukam. - dopiero w momencie, w którym wypowiedziała te słowa zdała sobie sprawę z tego jak głupio one zabrzmiały. - Znaczy… chodzi o paczkę. - odparła w końcu sama siebie w duchu krytykując. Powiedziała w końcu wszystko co wiedziała.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   12.07.16 2:10

Gdy z charakterystycznym trzasnięciem zamykał za sobą drzwi jednej z kamienic, bił się z myślami; nowy - ponoć lepszy? - rok oprócz standardowych przyrzeczeń i nigdy niespełnianych postanowień (co roku miał te same i co roku zaczynał je ignorować już po pierwszym tygodniu) przyniósł całą lawinę obowiązków w pracy. Ale nie, już nie tych z kategorii przynieś-podaj-pozamiataj; widmo świeżo otrzymanego awansu rozpraszało mroki bezsensownej harówki, która spoczęła teraz na młodszych stażem aurorach.
A on miał zająć się częścią bardziej... odpowiedzialną.
I chociaż fakt, że uznano go za osobę wystarczająco racjonalną, by dowodzić kimś więcej niż samym sobą (szczególnie że do tej pory czuł na sobie pełne dezaprobaty spojrzenie po akcji w portierni w Dokach, która była największą katastrofą Biura w tej dekadzie), zakrawał w jego mniemaniu o absurd, nie miał zamiaru protestować - dumnie przyjął na siebie brzemię starszego aurora wraz z dłużącą się w nieskończoność rozpiską zadań do wykonania.
Ostatnim na dziś okazało się spotkanie z informatorem w opuszczonej kamienicy; po otrzymaniu niezbyt wylewnego raportu pragnął jedynie czym prędzej złożyć go w Ministerstwie i ten jeden jedyny raz nie zostać w nim na nadgodziny; cudowne uczucie dawała świadomość, że ktoś inny siłował się teraz ze stosem piętrzącej się, przestarzałej dokumentacji.
Puste mieszkanie, klasyczna muzyka dobiegająca z gramofonu, kubek parującej, ziołowej herbaty, puszysty, ciepły koc, dobra książka i delektowanie się niezmąconym spokojem.
Czego więcej mógłby chcieć?
Przemierzał akurat schody prowadzące w dół, myśląc już wyłącznie o powrocie do domu, kiedy drogę zagrodziła mu młoda, jasnowłosa kobieta. Zatrzymał się, spojrzał na nią - pytająco, bez zrozumienia, może odrobinę tępo, a jego spojrzenie odzyskało na wyraźności dopiero po ulotnych sekundach.
- Słucham? - spytał w pierwszym odruchu (a także zapominając o podyktowanych konwenansami powitaniach), dopiero teraz przytomnie przyglądając się nieznajomej; zdawało mu się, że kiedyś już ją widział - może na salonach, gdy jeszcze godził się na nich gościć? - Paczkę? - powtórzył po kobiecie, kompletnie zbity z tropu.
A chciał tylko w spokoju wrócić do mieszkania.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   12.07.16 12:26

Należała raczej do osób, które najpierw robią, a potem myślą. Świadczyło to o dużej impulsywności i czasami naprawdę potrafiło zaszkodzić. Jednakże od czasu do czasu ta impulsywność potrafiła uratować jej skórę. Teraz nie miała zbytniego wyboru. To nie mógł być przypadek bo w końcu ilu rudych mężczyzn może przechodzić tędy o tej porze? Może gdyby to był środek Londynu, może gdyby pogoda nie odmrażałaby palców u stóp, może gdyby ciotka zwyczajnie powiedziała jej o co ma pytać. Poczuła się głupio. Mężczyzna wydawał się być kompletnie zaskoczony, ale chyba nie mogła się mu dziwić. Dziewczyna wyskoczyła w jego stronę jakby właśnie dowiedziała się, że w kieszeniach ukrywa Sasabonsama; co byłoby raczej nadzwyczaj dziwne bo przecież on by się w kieszeni nie zmieścił. Postanowiła się poprawić. Ścisnęła mocniej trzymającą w dłoni karteczkę. - To ten adres prawda? - zapytała pokazując karteczkę mężczyźnie. Nie mogła się pomylić. Może i nie było jej w domu parę miesięcy, ale orientacji w terenie nie zgubiła. W końcu w trasach ćwiczyła ją cały czas. A może to po prostu jej ciotka pomyliła adres, albo zapomniała kto ów paczkę może posiadać. - Przepraszam za atak. - zaczęła się rozglądać trochę zbita z tropu. - Po prostu… zostałam oddelegowana by odebrać paczkę i to właśnie pod ten adres. Ku mojemu zaskoczeniu od razu trafiłam na Pana, a wpasowuje Pan się idealnie w opis mężczyzny od którego paczkę miałam odebrać, ale skoro nie wie Pan o co chodzi to zgaduje, że nie jest Pan osobą, której szukam. - dodała grzecznie. Miała nadzieje, że teraz wszystko było zrozumiałe. Przynajmniej na tyle ile ona sama to wszystko rozumie. Może ciotka podczas jej nieobecności przestała być sprawna psychicznie i nikt jej o tym nie powiedział? A może miała odebrać tę paczkę trzydzieści lat temu i dopiero sobie o tym przypomniała? W takich miejscach i w taką pogodę człowiek zaczyna wyobrażać sobie różne rzeczy.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   17.07.16 16:33

Dalej nie rozumiał; lustrował kobietę spojrzeniem, ale szybko się poddał i zaprzestał prób przyporządkowania twarzy do imienia. Zamiast tego po prostu się uśmiechnął - lekko, nieznacznie, lecz całkiem szczerze, mimo zmęczenia, mimo płatków śniegu wirujących wraz z lodowatymi podmuchami wiatru. Wierzył przecież, że nic nie pomaga w rozwiązaniu codziennych sytuacji tak jak nawet najdelikatniejsze uniesienie kącików ust.
Spojrzał na wyciągniętą w jego stronę karteczkę z adresem - chwilę musiał poświęcić na analizę liter zakreślonych w sposób tak zawiły, że nie miał pojęcia, w jaki układały się wyraz, ale zaraz nieznacznie skinął głową.
- Tak, to tutaj. Jednak adres wskazuje numer mieszkania, które chyba nie istnieje - rzucił, unosząc spojrzenie znad karteczki i kierując je na kobietę; wyrażało coś na kształt absurdalnej troski, bo jak wielu ludzi zatroszczyłoby się o nieznajomą? - Jest pani pewna, że nikt nie wprowadził pani w błąd? - dodał po chwili, jakby przelotem zerkając na cyferblat swojego mugolskiego zegarka. Był tu już za długo, mógłby wrócić do domu, ale ludzka przyzwoitość nie pozwalała mu ruszyć się z miejsca.
A nuż uda mu się w jakiś sposób pomóc?
- Do jakiego mężczyzny miała pani trafić, że tak dobrze wpisałem się w jego opis? - spytał w końcu, nie mogąc powstrzymać swojego głosu od zabarwienia się śmiechem; w oczach rozbłysły mu rozbawione ogniki rozbudzone ciekawością.
Nieznajoma zdawała się z jakiegoś powodu bardzo zestresowana. To tylko go prowokowało i sprawiało, że jeszcze silniej odczuwał potrzebę pociągnięcia jej za język i zrozumienia istoty zaistniałego problemu.
- Chciałbym pomóc, ale jest mi ciężko, kiedy nie znam nawet zawartości pani paczki - przyznał, spoglądając na nią z czymś na kształt smutku, po czym sięgnął do wewnętrznej kieszeni płaszcza - wyjął z niej metalową papierośnicę, ale zanim ją otworzył, zerknął na towarzyszkę pytająco. - Czy mogę? - upewnił się, bo choć konwenanse wcale nie zmuszały go do tego pytania, a papierosowy dym akceptowany był w każdej sytuacji, doświadczenie nauczyło go, że niektórym przeszkadzał on bardzo; nie chciał zmuszać kobiety do wdychania duszących oparów wbrew jej woli. - Oczywiście, pod warunkiem, że nie jest to tajemnica - dokończył rozpoczętą wcześniej myśl dotyczącą paczki, znów rozjaśniając twarz uśmiechem.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   19.07.16 18:54

Mogła sobie tylko wyobrazić jak w tym momencie wyglądała. Zagubiona dziewczyna, którą ktoś wysłał w całkowicie nieistniejący adres. Miała wrażenie jakby znowu cofnęła się do okresu dzieciństwa, a brat wraz z kuzynostwem zostawiali jej wskazówki by ich znaleźć. Kto wie może to wtedy narodziła się jej pasja do tajemnic i zagadek. Teraz nie było w tym nic ani zabawnego ani rozwijającego. Stała jak idiotka na środku chodnika, zawracała głowę nieznajomemu jej mężczyźnie, a śnieżny puch, którego tak bardzo nienawidziła bez skrupułów obsypywał ją cały. - Nie ma takiego… - spojrzała na niego zdziwiona. O co chodziło jej ciotce? Postanowiła z niej zakpić? Kobieta zaczęła w głowie poszukiwać przyczyny takiego zdarzenia. Oczywiście kobieta była już w sędziwym wieku, ale nie przesadzajmy. Bardzo dobrze wiedziała co zapisywała na kartce i jakie instrukcje jej przekazała. Lynn nie wierzyła w przypadki i może właśnie dlatego teraz była tak bardzo pewna, że trafiła do odpowiedniego człowieka. - Nie wiem. - odparła mocno zdezorientowana rozglądając się po otoczeniu. Minęła chwila zanim Lynn znowu przeniosła wzrok na mężczyznę. - Serdecznie Pana przepraszam. Nie było mnie w Londynie przez długi czas i chyba nawet jakbym była to nie potrafiłabym odnaleźć się w tym miejscu. - dodała widząc, że mężczyzna spogląda na zegarek i najwidoczniej mu się śpieszy. Nie lubiła zatrzymywać ludzi. Ceniła swój czas i chciała, żeby ktoś cenił jej więc dlaczego miała ignorować czyjś. Jednakże widząc, że mężczyzna chce jej pomóc uśmiechnęła się w jego stronę z wdzięcznością. Może powinna być mniej ufna? W końcu nie znała go kompletnie, a okolica nie należała do najprzyjemniejszych. Ostrożności nigdy za wiele. Postanowiła, że powie mu tylko to co powiedziała jej ciotka, co jak na ironię było wszystkim co wiedziała. - Mówiąc szczerze to ja także nie znam jej zawartości. Widzi Pan… miałam odebrać paczkę od wychodzącego z tej kamienicy rudowłosego mężczyzny. Nie powiem mi Pan, że nie jest to nadzwyczajnie dziwne iż to właśnie Pan akurat stąd wychodził. Stąd także mój atak na Pana osobę. Osoba, która poprosiła mnie o odebranie paczki nie chciała powiedzieć nic więcej i zbyła mnie machnięciem dłoni. - w tym samym momencie machnęła ręką jakby prezentowała mu sytuację. Skinęła głową na znak pozwolenia. - Więc jak Pan widzi wiem na ten temat bardzo niewiele. - była zirytowana całą sytuacją.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   25.07.16 0:22

Nie lubił uczucia bezradności, a ono przepełniało go całego, nawarstwiając się i kłębiąc, gdy stał tak na tle gubiącego się w śnieżnej bieli budynku i w mimowolnym geście luzował odrobinę zbyt mocno ściśnięty, ciemny szal. Kolejne słowa kobiety coraz mocniej utwierdzały go w przekonaniu, że sytuacja zasługiwała na miano niedorzecznej, ale z drugiej strony nie pozwalały mu tak po prostu odejść.
Może powinien być bardziej ostrożny; jasne włosy spowijające wdzięcznie oczy barwy szmaragdów, drobna postura, niewinne oblicze - ale czy tyle lat spędzonych w Biurze Aurorów nie nauczyło go, że pozory zawsze myliły? To mógł być podstęp, zwód, preludium do próby wyciągnięcia z niego niebezpiecznej wiedzy, którą przed chwilą nabył. Skończone właśnie spotkanie z informatorami było tajemnicą, wciąż powtarzał w myśli istotne dane, które przekazał mu świadek jednego z tragicznych zdarzeń na Nokturnie.
Co jeżeli w jakiś pokrętny sposób ta kobieta zjawiła się, by skutecznie uniemożliwić mu dostarczenie informacji do Ministerstwa?
- W porządku, nic się nie stało - zapewnił nieznajomą, nie zdejmując z ust uprzejmego uśmiechu, ale teraz spoglądał na nią jakoś uważniej, dokładniej, próbując odrzeć ją z warstwy pozornych, sztucznych intencji. Ale nawet skrupulatne oględziny nic mu nie dały; zdawała się mówić szczerze, więc albo była doskonałym kłamcą, albo...
...albo rzeczywiście została wysłana na misję odebrania paczki o niewiadomej zawartości.
Tajemnice tego typu często zwiastowały kłopoty, ale Garrett, dość paradoksalnie i wbrew wszelkiej logice, uwielbiał wbijać kij w mrowisko.
- Najpewniej to po prostu niezwykły zbieg okoliczności - przyznał po chwili, choć przewrażliwiony umysł aurora podpowiadał mu kolejne teorie spiskowe - co jeśli rudym mężczyzną, od którego ta kobieta miała odebrać paczkę, był jego młodszy brat? Co jeśli ten nie zaprzestał - wbrew własnym obietnicom - nielegalnego handlu substancjami odurzającymi, wskutek czego dalej niszczył dobre imię nie tylko swoje, ale też całej rodziny?
- Ale być może warto rozejrzeć się po budynku - dodał zaraz, dopowiadając sobie w myśli, że jeśli Barry miał z tym cokolwiek wspólnego, bez żadnych oporów udusi go własnymi rękoma. - Jeżeli potrzebuje pani towarzystwa lub pomocy, z chęcią je zaoferuję. - Żeby ewentualnie zamordować brata. Albo naiwnie wejść prosto w zasadzkę zastawioną na niego przez tych złych. Podrzucenie pod nogi Garretta niewiasty w opresji zawsze było najlepszym sposobem na zwiedzenie go na manowce. - Garrett Weasley, miło mi - bo uznał, że to odpowiedni moment, aby zburzyć mur anonimowości.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   26.07.16 22:06

Nie lubiła sytuacji nad którymi nie miała choć odrobiny kontroli. To powinno być coś z czym bez problemu by sobie poradziła. Odwiedziny u bliskich zakończone drobną przysługą. Nic nie wskazywało na to, że jej ciotka prosiła ją o zwykłe odebranie paczki. Zawód nauczył ją ostrożności nie tylko do napotkanych przedmiotów, ale także do ludzi. Gdzieś tam w głowie zaczęła się zastanawiać czy czasem nie uraziła swojej krewnej w jakikolwiek sposób by ta chciała się na niej zemścić. I choć na wiele sposobów wydaje się to być absurdalne to byłaby do tego zdolna. Odrzuciła jednak tą myśl i skupiła się na stojącym przed nią mężczyźnie. Zrobiło jej się trochę głupio widząc jego zdezorientowanie na twarzy. W końcu wyłoniła się jak duch i plecie o jakiejś paczce widmo. To była dla niej nauczka by nie brać czegoś za całkowitą pewność. W tym czasie mógł z budynku wychodzić jeszcze inny rudowłosy mężczyzna, a ona mogła tego zwyczajnie nie zauważyć. I to tłumaczenie byłoby całkowicie sensowne gdyby nie fakt, że według mężczyzny nie istnieje taki numer mieszkania w budynku. Uśmiechnęła się bezradnie. - Prawdopodobnie właśnie dzisiaj zacznę w nie wierzyć. - powiedziała. Nigdy nie wierzyła w przypadki. Wszystko miało jakąś określą przyczynę i cel. Ludzie nawet nieświadomie podejmują decyzje, które później okazują się całkowicie konkretne. Oczywiście do tego wszystkiego trzeba dodać los, który prawie zawsze obsadza ją w głównej roli największego kabaretu. Słysząc propozycje pomocy w poszukiwaniu osoby, od której miała odebrać paczkę zdziwiła się. Przyzwyczaiła się do tego, że w dzisiejszych czasach ludzie nie pałają uprzejmością do nikogo kto po pierwsze jest obcy, a po drugie kieruje się w stronę starej kamienicy. Miała zamiar mu podziękować i zająć się tym sama, ale w głębi ducha trochę jej ulżyło. Było typem osoby, która lubiła mieć obok siebie inną osobą. Nawet jeśli był to całkowicie jej obcy mężczyzna z ciągłym uśmiechem na ustach. - Jest Pan pewny? - zapytała unosząc brew i uśmiechając się wdzięcznie. - Jeżeli się Pan śpieszy to oczywiście sobie jakoś poradzę. Już i tak zabrałam Panu wystarczającą ilość czasu. No chyba, że nie ma Pan już planów to będę bardzo wdzięczna. - dodała. Nie bała się, że ktoś ją złapie w ciemnym korytarzu. Pewnie by sobie poradziła. Wierzyła we własne umiejętności choć nie zawsze była gotowa je wykorzystać. - Lucinda Selwyn choć nie zdziwię się jak zostanę mianowana jako „kobieta z dziwną paczką” – odparła z uśmiechem. - Mi także bardzo miło. Możemy? -zapytała wskazując drzwi kamienicy.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   30.07.16 12:31

Spore nagromadzenie zwrotów grzecznościowych na metr kwadratowy subtelnie dawało mu znać, że musiał mieć do czynienia z osobą wychowaną w pedantycznie poprawnym duchu. Arystokratka? Ale przecież arystokratki nie przedzierały się przez śniegowe zaspy w celu odebrania owianej nutą tajemnicy paczki, której sekret zasługiwał już na miano legendy. Im dłużej przyglądał się nieznajomej, tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że kiedyś już ją widział - nie umiał przypomnieć sobie okoliczności, nie miał pojęcia, czy napotkał spojrzeniem jej twarz gdzieś w tłumie czarodziejów spieszących się po ulicy Pokątnej, czy może dostrzegł ją kiedyś wśród meandrów ministerialnych korytarzy.
Ale nie pytał, bo odpowiedź i tak nie miała żadnego znaczenia.
- Bez obaw, plany mogą poczekać - zapewnił po raz kolejny, a zaraz po tym między jego palcami pojawił się papieros; magia sprawiła, że rozżarzył się bez bezpośredniego kontaktu z ogniem i już po chwili w zimowym, szarpanym powiewem chłodnego wiatru powietrzu zatańczył kłąb papierosowego dymu.
Kiedy Garrett usłyszał jej nazwisko, wszystko stało się jasne; rzeczywiście, nie pomylił się w pierwszym osądzie, spotkał szlachciankę. A nawet jeśli zasługiwała na miano nietypowej, w jej żyłach niewątpliwie płynęła błękitna krew - mimowolnie odbijało się to w sposobie, w jaki mówiła, w jaki budowała relacje międzyludzkie.
- Bardziej pasuje do pani miano tajemniczej lady Selwyn; paczka z pewnością jest tylko jednym z wielu sekretów - rzucił z rozbawieniem wciąż odbijającym się echem w jego głosie. W naturalnym geście otworzył przed Lucindą drzwi prowadzące do kamienicy, bo drobne zachowania nacechowane uprzejmością od zawsze były dla niego oczywiste jak oddychanie. - Swoją drogą, nie jest lady przypadkiem bliską kuzynką Alexandra? - spytał po chwili, a choć lordowskie tytuły na siłę wyróżniające szlachtę od reszty czarodziejów zdawały mu się absurdalną próbą zbudowania sztucznego dystansu, doskonale wiedział, że nieużywanie ich w szlacheckim półświatku jest okropnym faux-pas. I pomimo swoich własnych przekonań nie zamierzał go popełniać.
- Chyba najlepiej zacząć od góry - powiedział, gdy z charakterystycznym skrzypnięciem zamknął za sobą drzwi kamienicy. W środku było tak cicho, że mógł wsłuchiwać się w dźwięk własnego oddechu. Nie wyciągał różdżki, choć był w stanie zrobić to w każdym momencie, w ledwie ułamku sekundy; aurorska czujność w chwilach takich jak ta zdecydowanie popłacała. Pozwalając Lucindzie iść przodem, już wkrótce wspiął się na schody, choć sam nie miał pojęcia, gdzie szukać mieszkania o numerze, którego kompletnie nie kojarzył, mimo że już raz dzisiaj przyglądał się numeracji na każdych drewnianych drzwiach.




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   01.08.16 10:11

Nie miała pamięci do twarzy i to często utrudniało jej jakiekolwiek kontakty międzyludzkie. W końcu jako szlachcianka powinna mieć zapisany w pamięci szereg nazwisk i twarzy jakie powinna znać. Nie było to jednak takie proste. W jej życiu zawsze istniały ważniejsze rzeczy i choć starała się jak tylko mogła być stuprocentową arystokratką to jednak przegrywała. Codziennie z własną siostrą. To skutecznie niszczy motywację do bycia idealną. Przede wszystkim jeżeli wcale jej na tym nie zależało. Teraz była przekonana, że Pana Garretta Weasleya na pewno nie zapomni. W końcu nie codziennie atakuje się nieznajomych i to jeszcze w tak nieciekawej okolicy. Ha! Nie wiedzieć czemu bezpieczniej czuła się w otoczeniu trollów górskich. Strach przed tym co nieznane. Uśmiechnęła się słysząc, że plany mogą jeszcze poczekać. Nie lubiła, kiedy ktoś dla niej marnował swój czas. W końcu nic prócz prawdziwej wdzięczności od Lynn nie dostanie. I choć instynkt podpowiadał jej, że ufność względem obcych nie jest najrozsądniejsza to nie mogła się pozbyć przeświadczenia, że to nie Pan Weasley jest osobą, której powinna się obawiać. - Nawet Pan sobie nie wyobraża. - powiedziała z rozbawieniem w głosie kierując się w stronę drzwi kamienicy. Chyba coś w tym było. W końcu była Selwynem a nikt nie miał tak wielu tajemnic jak oni. Nawet danie dnia w ich domu objęte jest wielkim sekretem. Ona zawsze traktowała to jako sposób wychowania. I choć nie zawsze się sprawdzał to utwierdzał w przekonaniu, że nie wszystkim ludziom można ufać. Szuka tylko, że na Lynn to nie podziałało. Spojrzała na mężczyznę i przymrużyła oczy. - Tak, oczywiście jestem. Rozumiem, że się Panowie znają. - odparła przekraczając próg kamienicy. - To zabawne, ale jest Pan drugą osobą, którą spotkałam w ostatnich dniach i która zadała mi to pytanie. Muszę w takim razie szybko go odwiedzić, bo mam ogromne wyrzuty sumienia, że tak dawno się nie widzieliśmy. - dodała choć nie do końca pewna dlaczego. Nie mogła się pozbyć nawyku mówienia. Lubiła dużo mówić choć nie był to ciąg nic nieznaczących słów. Pozwalała sobie zwykle na mówienie więcej niż przeciętna arystokratka. Potakiwanie głową i zalotne uśmiechy nie były jej ulubioną formą konwersacji. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Było tu zimno, a światło delikatnie przenikało przez zaciemnione okna. Jak ktoś może w ogóle tutaj mieszkać? - pomyślała. Spojrzała jeszcze raz na ciągle trzymaną w dłoniach karteczkę. - Szukamy numeru 36… - zaczęła kierując się schodami ku górze. To wszystko zaczynało jej się co raz mniej podobać. Różdżka jakby mocniej zaczęła wbijać jej się w łydkę. To pomogło. Świadomość, że jest na wyciągnięcie ręki. - Jeżeli takiego numeru nie ma to może powinniśmy spróbować pod 63 ewentualnie 39? - zapytała oglądając się przez ramię na mężczyznę.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tajemnicza klatka schodowa   17.08.16 0:47

Pozwolił sobie na chwilę zamyślenia - wbił niedbale spojrzenie w jakiś nieokreślony punkt w przestrzeni i uniósł papieros do ust, z których zaraz wzniósł się kolejny, niewielki kłąb dymu. Garrett poczuł, jak rozluźniają mu się zaciśnięte mięśnie, jak wyrównuje się oddech; zimowy widok na zaśnieżoną uliczkę również przypominał idyllę, która łagodziła mu nerwy zszargane po długiej, mozolnej pracy.
Pierwszy obłok papierosowego dymu akurat zdążył się rozproszyć w chłodnym powietrzu, kiedy auror powrócił spojrzeniem do Lucindy; wkroczył za nią do budynku, wsłuchując się w milczeniu w kolejne słowa kobiety. Cóż, szlachecki półświatek był niewielki - łatwiej było w nim spotkać osoby o bliskim stopniu pokrewieństwa niż takie niebędące rodziną, bo wszystkie genealogiczne drzewa splatały się w gęstej siatce powiązań, skomplikowanych relacji i spowinowaceń.
Wszyscy się znali, a wciąż stanowili gniazdo żmij czyhających na potknięcia bliskich.
Garrett pokonywał kolejne schodki, nie przerywając rozglądania się na boki - wędrował spojrzeniem po kruszących się ścianach i drzwiach odznaczających się na ich tle barwą ciemniejszego drewna. Nieświadomie mrużył w lekkim skupieniu oczy, bo... bo dostrzegł wkrótce coś, czego dostrzec się nie spodziewał.
- Chyba jednak nie musimy dalej szukać - stwierdził nagle, gdy jego wzrok zatrzymał się na zagubionym numerze - liczba trzydzieści sześć wyraźnie kształtowała się na jednej z framug, a Garrett w akcie zaskoczenia zatrzymał się na trzy schodki przed ostatecznym wejściem na piętro. - Dziwne - dodał, choć ktoś mógłby pomyśleć, że po trzydziestu latach życia w magicznym świecie powinien przyzwyczaić się do takich dziwów i niespodzianek. Na przykład do pojawiających się znikąd drzwi. - Dałbym sobie różdżkę odebrać, że wcześniej ich tu nie było. - A może były, tylko ominął je w amoku, nie przykuwając do nich uwagi nawet na ulotne sekundy?
I w ten sposób nie pozostało mu nic więcej niż powrócić spojrzeniem do swojej towarzyszki i wysłać jej nieznaczny, uprzejmy uśmiech.
- Zgaduję, że teraz już uda się pani wykonać swoją tajemniczą misję, lady Selwyn - rzucił, nie wspinając się już wyżej po schodach - nie było takiej potrzeby, a w wachlarz jego dzisiejszych obowiązków i tak nie wpisywała się eskorta nieznajomej damy w opresji. - Proszę zadbać o to, żeby paczka nie trafiła w niepowołane ręce - dokończył nieszczególnie poważnie, pozwalając sobie na to, aby w jego głos wdarła się nuta rozbawienia.

| przepraszam, że tak długo to zajęło, ale już Cię nie blokuję; kończymy powoli? <3




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
 

Tajemnicza klatka schodowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Klatka schodowa
» Tajemniczy rytuał [lokacja eventowa]
» Egipt - tajemnicza świątynia pewnego mutanta.
» Alexander Everill

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Enfield-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18