Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Sala odpraw
AutorWiadomość
Sala odpraw [odnośnik]11.09.19 19:30
First topic message reminder :

Sala odpraw

Jedna z sal konferencyjnych wchłonięta przez Biuro Aurorów i przekształcona na jego potrzeby w salę odpraw. To w tym miejscu dzienna zmiana przekazuje pałeczkę nocnej, a nad wszystkim przeważnie czuwa Głównodowodzący Biura lub ktoś przez niego do tej roli wyznaczony zapoznając wszystkich z najważniejszymi informacjami, odkryciami i rozkazami.
Po wejściu do sali od razu rzuca się w oczy jej najlepiej oświetlona ściana wypełniona ruchomymi zdjęciami najbardziej poszukiwanych w tym momencie twarzy mających przeważnie na sumieniu coś naprawdę okropnego, mapą Anglii z naniesionymi różnego rodzaju znacznikami zwracającymi każdego dnia uwagę na coś innego, notki z informacjami do zapamiętania lub też pozostawionymi po fachu podpowiedziami do spraw dla jednego agenta przez drugiego, wzory formularzy i innymi takimi. Długi konferencyjny stół stojący niegdyś wzdłuż sali przestawiony został w poprzek, tak, że stanowi linię rozdzielająca informacyjną ścianę od rzędów krzeseł ustawionych w jej głębi. Na jego blacie rozsypane są przeważnie różnego rodzaju akta spraw wydawanych podczas odpraw, to tu można również próbować szukać tych zagubionych, wyniesionych z archiwum które dziwnym sposobem same z siebie do niego nie wróciły. Z popielniczek rozstawionych tu i ówdzie przesypuje się nadmiar popiołu. Nie trudno też znaleźć stary kubek z kwitnącą kawą.
Poza czasem odpraw sala służy pracownikom do omawiania między sobą spraw wymagających większej współpracy oraz chowania się w czasie przerw przed biurowym chaosem.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala odpraw - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Sala odpraw [odnośnik]23.02.20 20:29
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 13
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala odpraw - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sala odpraw [odnośnik]23.02.20 20:48
Próbowała zapanować nad tym żałosnym poczuciem bezsilnej złości krążącej w żyłach, swoistej porażki goryczą osiadającej na języku — jakby wartość jej umiejętności pozyskanych przez lata, w chwili próby należała do wyjątkowo znikomych. Było to wrażenie błędne, logika podsuwała rozsądne powody, dla których panna Potter stanowczo nie powinna się wychylać, miast tego winna pozwolić działać osobom bardziej wprawionym w podobne sytuacje. Jednak zgubna brawura ogniem znaczyła wnętrze kobiety, surowością muskając pełną linię ust, ciepło brązowych oczu zastępując czujnością. Szafowanie własnym życiem tak lekkomyślnie byłoby działaniem głupim, a ona nie była głupia, nawet jeśli wyszła na spotkanie spojrzeniu Lupina, zatrzymując je stanowczo zbyt długo. Odetchnęła, uwagę całą zwracając w stronę Kierana, pojawienie się w rozgłośni nie wydawało się wcale lekkim spacerem, czy nie był to mimo wszystko dosyć istotny punkt informacyjny? Obawy były słuszne, to nie strach nimi kierował, to chęć przetrwania oraz znajomość zagrożeń, które wiązały się z podjęciem walki. Bo to będzie walka, świst zaklęć oraz krew. Skinęła głową Rineheartowi z powagą, mógł na nią liczyć, nawet jeśli sam nie do końca w to wierzył, nawet jeśli to oznaczało, że zamiast znaleźć się w ogniu nadciągających starć, będą zmuszeni pojawić się w Hogsmeade. Ten pomysł nie wydawał się już tak dobry, w zasadzie sprawiał, iż bezradność pogłębiała się.
Po nadaniu serii komunikatów powrócimy natychmiast do Londynu — odezwała się spokojnie, tłumiąc młodzieńczy żar, zatapiając się w świat lodu i popiołów na nowo. Nie sądziła, by ktokolwiek stawiał im jakikolwiek opór, zagrożenie tkwiło gdzie indziej niźli w Szkocji. Czasu też nie będą tracić, aportują się do stolicy w momencie, w którym wiadomość zostanie posłana w świat, tym samym będą mogli być wsparciem dla reszty grup — Przekaz powinien być zwięzły, czy poza ewakuacją mamy podać jakieś wytyczne? — dodała po chwili, ignorując wrażenie znalezienia się ponownie w skórze stażysty, który nic nie wiedział i zdawał się na innych. Ale nie mogli popełnić błędu, nie teraz, nie w takim momencie — Jeżeli nie napotkamy żadnych problemów, przeniesiemy się w miejsca najbardziej potrzebujące ewakuacji, nie mamy lusterek, jeżeli jest szansa na przesłanie patronusa, jeśli wokół są cywile, będziemy wdzięczni — nie starała się rzucać słów na wiatr, podobnie jak nie próbowała mówić za Lucana. Gdzieś między splotami ciemnych włosów czaiła się doza determinacji oraz niemal dziecinna potrzeba odmówienia satysfakcji tym, którzy obrzydliwymi przekonaniami postanowili naruszyć pokój. Uspokajająca była tylko myśl, iż rozgłośni słuchały głównie osoby sprzeciwiające się wizji fałszywego Ministra, czy organizacja sylwestra nie była tego doskonałym przykładem? Przez chwilę zastanawiała się, czy zapytać o eliksir dla siebie, potrząsnęła zaraz głową, jej będzie najmniej potrzebny, jeśli Merlin będzie łaskawy, a oni potrzebują wszelkiego wsparcia. Szczupłe palce tańczyły przez chwilę na powierzchni błękitnych kryształów zawieszonych przy szyi, zaciskając się wreszcie wokół tego z króliczą łapką, jakby wreszcie podjęła decyzję i nabierając słowa, już miała coś rzec, lecz zrezygnowała, ramiona mimowolnie opadały, złość na siebie zadrgała w żyłach. Oczywiście, oczywiście.


I can still breathe,
so I'm fine
Kaelie Potter
Zawód : ex-sekretarka
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

stop waiting for life to be easy,
stop hoping for somebody
to save you...


OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7531-kaelie-potter https://www.morsmordre.net/t7700-listy-do-kaelie https://www.morsmordre.net/t7702-office-ninja https://www.morsmordre.net/f162-dolina-godryka-obrzeza-zielony-zagajnik https://www.morsmordre.net/t7701-kaelie-potter
Re: Sala odpraw [odnośnik]24.02.20 0:23
- Nic mu nie jest - krótkie pytanie Gabriela było całkowicie uzasadnione. Abbott był więc bardziej niż szczęśliwy (nawet jeśli na jego twarzy nie odmalowały się podobne emocje) mogąc przekazać Tonksowi chociaż tę jedną dobrą wiadomość. Ulysses wyszedł z ich akcji niemalże bez zadraśnięcia. O niego nie trzeba się było martwić. Nie powiedział więc nic więcej, tym bardziej, że musieli się skupić na zupełnie innym zadaniu. Lucan skinął głową, słysząc, że Kieran faktycznie zaaprobował plan, aby udać się do rozgłośni. Był nieco rozkojarzony, ale mimo wszystko nie spodziewał się kłopotów - choć jednocześnie nie potrafił powiedzieć, dlaczego właściwie kierował się takimi założeniami. Schował jednak eliksiry z powrotem do kieszeni. Nie zamierzał się w końcu z Rineheartem kłócić. Plan był więc z grubsza gotowy, ponownie jednak Abbott zwrócił uwagę na słowa wypowiedziane przez Figg. Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślał?
- Nadanie komunikatu w mugolskiej rozgłośni ma nawet więcej sensu niż w tej magicznej - zerknął ponownie na szefa biura aurorów, a następnie na Figg i na Potter. W końcu to życie mugoli było w większym niebezpieczeństwie. Czarodzieje mają większe szanse na przeżycie niż niemagiczni obywatele Londynu. - Może zatem faktycznie udać się do obu? Jeśli nic... nie stanie się po drodze? - dodał zaraz, nie chcąc wypowiadać na głos jakiejś złej wróżby aby nie zapeszyć. Mugolskiej rozgłośni na pewno nie słuchali żadni z popleczników Malfoya czy Voldemorta, w końcu przecież gardzili szlamem. Z drugiej strony podobnym komunikatem mogli wywołać panikę - a to również by było dość niebezpieczne, szczególnie w momencie gdyby doszło do walk na ulicach. Nie było jednego, prawdziwie dobrego wyjścia z tej sytuacji.
Lucan sam wolał nie podejmować żadnych decyzji, dlatego też patrzył wyczekująco na Kierana. Czuł, że być może postępuje odrobinę samolubnie, zwalając ciężar zadecydowanie o całym planie na barki Rinehearta... ale to w końcu on ich tutaj zwołał, on był doświadczonym aurorem. A Lucan chciał tylko, aby jak najmniej osób ucierpiało tej nocy.


We carry on through the stormTired soldiers in this war
Remember what we're fighting for


Lucan Abbott
Zawód : Znawca prawa, pracownik Służb Administracyjnych Wizengamotu
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
If you can't fly, run
If you can't run, walk
If you can't walk, crawl!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6172-lucan-havelock-abbott https://www.morsmordre.net/t6437-loki#164163 https://www.morsmordre.net/t6439-obys-nie-mial-zatargow-z-prawem#164173 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-rezydencja-abbottow https://www.morsmordre.net/t6547-l-h-abbott
Re: Sala odpraw [odnośnik]24.02.20 4:12
strasznie przepraszam za poślizg

Wziął głęboki oddech, gdy plan zaczął się formować. A więc to już, zaraz stąd wyjdą, rozejdą się do swoich misji. Był zadowolony, że przyszło mu pracować z Figg - była spokojna, profesjonalna, doskonale się złożyło, że oboje dobrze latają na miotle. Zarazem z pewnym niepokojem szukał spojrzeniem oczu Justine i Gabriela. Od dawna pracowali w jednym departamencie, ale po raz pierwszy spotykali się przed Rineheartem w trójkę, po raz pierwszy patrzyli na siebie w momencie zagrożenia życia - bo na misje dla Zakonu wybrali się przecież osobno.
Możliwe też, że przeżyte niedawno koszmary mieszały z jego emocjami, utrudniały skupienie. Uzdrowiciele z Munga zalecili mu odpoczynek w domu z eliksirami uspokajającymi, ale ledwo wyszedł ze szpitala, a Londyn miał stanąć w ogniu. Przymknął oczy, przypominając samemu sobie, że jest aurorem. Może i oberwał czarną magią solidniej niż kiedykolwiek wcześniej, ale to nic, na co nie przygotowałyby go kurs i wieloletnie doświadczenie. Uspokoił swój oddech, wiedząc, że największym wrogiem dla akcji było ich własne rozchwianie emocjonalne. Powoli uspokajał również rytm serca i własne emocje, koncentrując się na zadaniu do wykonania. Odwaga "biurokratów" jak Potter i Abbott dodawała mu sił.
-Wszystko brzmi dobrze. - zgodził się z planem Rinehearta. Uśmiechnął się blado do Marcelli, chcąc pokrzepić i ją i siebie.
-Wszystko mam. - potwierdził, zaciskając palce na rączce miotły. Ku swojemu zdziwieniu ujrzał, jak jego towarzyszka... mruga (?!) do Lupina, więc taktownie cofnął się o kilka kroków i zwrócił w stronę Justine i Gabriela.
-Just, Gab... uważajcie na siebie. - wykrztusił tylko, a potem porwał siostrę i brata w krótki, mocny, niedźwiedzi uścisk. Potem cofnął się i odchrząknął.
-Po wszystkim - bo gorąco wierzył, że będzie po wszystkim -zbierzcie się u mnie, mieszkam najdalej od Londynu. - zaproponował rodzeństwu ściszonym głosem. To nie pora na pakowanie się, ale w głębi ducha wiedział, że żadne z ministerialnych buntowników nie będzie bezpieczne po tej nocy, że mogą co najwyżej uratować wiele istnień, ale nie zmienią całej polityki ministra. Mickleham wydawało się rozsądnym azylem dla wszystkich Tonksów.
Uśmiechnął się do nich jakoś smutno, a potem ruszył z powrotem w stronę Figg, gotów do akcji. Wyjął różdżkę. Podejrzewał, że Rineheart może chcieć rzucić Magicusa, więc zdecydował się na inne zaklęcie.
-Speculio. - spróbował, wizualizując sobie siebie samego na miotle. Dodatkowy Michael mógłby znacząco pomóc jemu i Figg w walce.


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 42 +4
UROKI : 34 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Wilkołak
Sala odpraw - Page 4 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Sala odpraw [odnośnik]24.02.20 4:12
The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 40
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala odpraw - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sala odpraw [odnośnik]25.02.20 12:15
Już nic nie będzie takie, jak wcześniej. Znajome twarze nie pozostaną nimi w nieskończoność - każdy z nas będzie się nieustannie zmieniał. Wojna, realniejsza niż cokolwiek innego, zawsze pozostawia trudne do wyleczenia piętno. Bez względu na to, po której jesteś stronie. Chociaż atakujący nie wydają się mieć uczuć ani wyrzutów sumienia, to także oni będą musieli wyjść naprzeciw walce. Może nawet z samym sobą? Nie, dość tego typu rozmyślań - może za mocno zastanawiam się nad teraźniejszością. Nie pochylam się nad tym, co ma być, bo istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że nie będzie wcale. Przyszłości, historii do napisania. Chwil do przeżycia. Ostatnio mnie to w ogóle nie przeraża; kiedyś, w odległych czasach, dla kolejnego dnia zrobiłbym niemal wszystko. Dziś pozostaje mi wzruszenie ramion oraz robienie tego, czego się ode mnie wymaga. I co jest słuszne z moim kompasem moralnym.
Odrzucam zatem wszelkie oceny mojej osoby, odrzucam nieprzyjemne wspomnienia, które jakiś czas temu obróciły się przeciwko mnie. Nie ma już sensu ta cała złość, niezrozumienie. Wytykanie palcami, szukanie winowajców. Pozostaje wziąć się w garść, zignorować maluczkie odruchy, spojrzeć dalej niż czubek swojego nosa. Niż kłębiące się poczucie niesprawiedliwości, braku porozumienia. Nic już nie jest ważne - nic poza ratowaniem tego, co jeszcze może być uratowane.
Nienachalnie obserwuję wszelki handel, na nikim nie zatrzymując wzroku na dłużej. Postanawiam ograniczyć kontakty z ludźmi do niezbędnego minimum, żeby znów nie zdarzyło się coś, co przedstawi mnie w jeszcze gorszym świetle niż dotychczas. Nie leży to w mojej naturze, ta cała powściągliwość, więc czuję, jak tracę energię - zamiast na walkę z przeciwnikiem, to na walkę z samym sobą. Wzdycham gdzieś bezgłośnie pod nosem nim dostrzegam sylwetkę Marcelli przede mną. Nieco rozbawiony unoszę jedną brew, bo, cholera, skwitowała mnie całkiem nieźle. Chociaż już samo bycie całkiem dobrym jest komplementem, na który nie jestem przygotowany. - Poradzisz sobie Figg - odpowiadam jedynie i kiwam głową, gdy odchodzi. Jest w tym zawarta cała wiara, życzenie powodzenia i utracony czas na niepotrzebnych słowach. Powinienem częściej rzucać komplementami. Teraz to jednak nie czas i nie miejsce na to, więc przesuwam się bliżej szefa, przyjmując do wiadomości, że mam przejąć jedno z lusterek dwukierunkowych. Głos jednej z kobiet przypomina mi o jednej ważnej rzeczy, więc postanawiam poruszyć temat. - Też mogę się przemienić jeśli jest taka potrzeba - rzucam cicho do Rinehearta, bo jednak niekoniecznie chcę się tą umiejętnością chwalić, a Urquart… no cóż, muszę naiwnie liczyć na jego dyskrecję. Cóż, nie wiedząc do końca co i jak, nie wiem jeszcze, czy zmiana wyglądu w ogóle ma sens. Chociaż prawdopodobnie tak? Jeszcze chwila i we wszystkim się zorientuję.


I don't know
how to deal with serious emotions
without turning them
into a fucking joke

Randall Lupin
Zawód : były policjant, kurs aurorski zawieszony
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

Don't get attached.
Don't get attached.
Don't get attached.
Don't get attached.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7038-randall-lupin#185370 https://www.morsmordre.net/t7047-horatio#185742 https://www.morsmordre.net/t7049-randy-los-superktos#185745 https://www.morsmordre.net/f259-hawley-s-corner-67 https://www.morsmordre.net/t7051-skrytka-bankowa-nr-1738#185748 https://www.morsmordre.net/t7050-randall-lupin#185746
Re: Sala odpraw [odnośnik]26.02.20 0:37
Przyjął od Marcelli tylko jedno z lusterek i podał je Justine, w ten sposób chcąc zapewnić możliwość stałej komunikacji pomiędzy ich grupami. Lusterko, które miało pozwolić mu mówić z Maeve, schował do jednej z kieszeni płaszcza. – Gabriel, jedno ze swoich lusterek oddaj Randallowi – polecił aurorowi, kończąc tym samym cały ten temat. Chwilę później okazało się jednak, że przy rozdzielaniu lusterek została pominięta ta dwójka, która miała udać się do rozgłośni radiowej. – Musicie podać najbardziej zwięzły komunikat, poinformujcie ludzi o niebezpieczeństwie i potrzebie natychmiastowej ewakuacji, tyle wystarczy – zwrócił się do panny Potter i Lucana. – Gdyby coś się działo, otrzymacie patronusa, ale ja nie mam dla was dalszych wytycznych, tylko wy możecie zadecydować, czy chcecie mieszać się do walki – nad pracownikami administracyjnymi nie miał tak wielkiej władzy jak nad aurorami i musiał to zasygnalizować choćby przez wzgląd na ich dobro. Jeśli uda im się ostrzec ludzi, być może zdziałają więcej niż wszyscy aurorzy w trakcie krwawych starć, do jakich niewątpliwie dojdzie tej nocy. – Pomysł z wykorzystaniem mugolskiego radia jest dobry, ale nie wiem, gdzie znajduje się jego rozgłośnia – dodał jeszcze od siebie, pozostawiając już dogadanie szczegółów osobom odpowiedzialnym za tę część działania, w końcu to ta dwójka musiała zdecydować, czy chce podjąć dodatkowe ryzyko.
Rineheart postanowił nie ingerować w interakcje, które zaistniały pomiędzy niektórymi osobami tuż przed przystąpieniem do akcji i rozdzieleniem się w ramach dobranych grup do różnych dzielnic Londynu. Wolał nie myśleć o tym wszystkim jako ostatniej szansie na pożegnanie, jednak spojrzał jeszcze na Jackie, niemo życząc jej, aby nie doznała uszczerbku na zdrowiu. – Upewnijcie się, że macie przy sobie wszystko, co potrzebne – nakazał ostatnią rzecz, samemu upewniając się, że miotła trzyma się na jego plecach, zaś fiolki z eliksirami znajdują się w kieszeniach płaszcza i są całe. Niektórzy próbowali rzucać zaklęcia wspomagające, Kieran również chciał spróbować tej sztuki. Uniósł różdżkę, przesuwając spojrzeniem po zgromadzonych. – Magicus Extremos – wypowiedział inkantację pewnie.
Dał sygnał wszystkim aby powoli ruszyli w wyznaczone miejsca, potem poprosił Lupina i Urquarta, aby poczekali na niego jeszcze chwilę w wali odpraw, nim sami udadzą się na Tower Bridge. Mocnym krokiem skierował się w stronę swojego gabinetu, aby zabrać z szuflady biurka wspomniane przez Justine dokumenty, a kiedy schował je złożone do wewnętrznej kieszeni płaszcza, ruszył powrotną drogą do towarzyszy.

ekwipunek:

| Wybaczcie mi mocne opóźnienie, to już będzie ostatni post z mojej strony. Proszę, aby wszyscy w tej turze zaktualizowali swoje ekwipunki tak ostatecznie, uwzględnijcie też kto otrzymał lusterka i z kim go łączą:
x. para lusterek Gabriela – jedno zostaje przy Gabrielu, drugie dla Randalla;
x. para lusterek Marcelli – jedno zostaje przy Marcelli, drugie dla Justine;
x. para lusterek Maeve – jedno zostaje przy Maeve, drugie dla Kierana.

Resztę pozostawiam w rękach losu (MG?). I mamy 48 godzin na odpis (28.02., godzina 0:30).



There’s a storm inside of us. A burning. A river. A drive. An unrelenting desire to push yourself harder and further than anyone could think possible. Pushing ourselves into those cold, dark corners where the bad things live, where the bad things fight. We wanted that fight at the highest volume. A loud fight. The loudest, coldest, hottest, most unpleasant of the unpleasant fights.


Ostatnio zmieniony przez Kieran Rineheart dnia 26.02.20 19:17, w całości zmieniany 1 raz
Kieran Rineheart
Zawód : Rebeliant
Wiek : 53
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
when we all fall asleep where do we go
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Re: Sala odpraw [odnośnik]26.02.20 0:37
The member 'Kieran Rineheart' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 69
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala odpraw - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sala odpraw [odnośnik]26.02.20 7:15
Pokiwała krótko głową, a gdy tylko pochowała eliksiry do kieszeni, znów podchwyciła spojrzenie Justine; zdawała się dużo spokojniejsza, bardziej opanowana i pewna tego, co robi - czy to zasługa szkolenia? Czy może czegoś zgoła innego? Nie wiedziała, jej serce poruszyło się jednak lekko, gdy rozmówczyni napomknęła o znajomości magii leczniczej. Nie łudziła się, że wyjdą z tego bez choćby zadrapania, doceniała więc, że przyszło jej ruszyć w teren z kimś, kto posiadał wiedzę z zakresu tej trudnej, lecz jakże cennej - zwłaszcza w tych czasach - dziedziny.
Nie lubiła obnosić się ze swym darem, lecz większość pracujących w departamencie przestrzegania prawa, a przynajmniej w wiedźmiej straży, mieli jego świadomość; inni mogli pamiętać ją jeszcze ze szkolnych korytarzy, gdy nie potrafiła nad nim w pełni zapanować, padała ofiarą niekontrolowanych przemian. To jednak była wyjątkowa sytuacja, nie chciała pojawiać się w dokach pod swoją twarzą; choć nie miała pojęcia, czy czeka ich jakakolwiek przyszłość, czy znajdzie sposób na bezpieczne przemierzanie Londynu, ani też na kogo mogą się natknąć w trakcie udzielania pomocy poszkodowanym, wolała zostawić sobie otwartą furtkę. Odetchnęła głęboko, próbując w ten sposób zapanować nad napięciem, które nieprzyjemnie ściskało za gardło, usztywniało członki; nie tak dawno temu metamorfomagia zawiodła ją, zamiast upragnionej sylwetki i twarzy przynosząc rozległe obrażenia, postarzając o kilka dekad. Nie mogła jednak skupiać się na niepowodzeniach, jeśli chciała poradzić sobie z przemianą teraz. I o ile inkantacja wypowiedziana przez pannę Tonks nie dodała jej sił, o tyle ta wyartykułowana ustami Rinehearta spłynęła na nią falą pokrzepiającego wzmocnienia. Kątem oka spojrzała ku mężczyźnie, który wspomniał o przemianie - nie potrafiła przyporządkować twarzy do nazwiska, starała się jednak zapamiętać, że i on posiadał dar do zmieniania swej postaci.
Sprawdziła kieszenie, upewniła się, że i kryształ, i otrzymane eliksiry są całe, że znajdują się w odpowiednich miejscach; tak samo lusterko i różdżka, pod ręką, by bez problemu mogła po nie sięgnąć w każdej chwili. Większy problem miała z przyniesioną ze sobą miotłą, ale, na wzór szefa biura aurorów, spróbowała wykorzystać to, co mogła bez problemu wyczarować, i przewiesić ją sobie przez plecy.
Kiedy już inni zebrani w sali zaczęli się żegnać, ustalać ostatnie detale, upewniać się, że mają wszystko to, czego potrzebują, strażniczka zrobiła kilka kroków w bok, odsuwając się od stołu, od mapy. Zamknęła oczy i skupiła się na wyobrażeniu sobie niepozornej, mało charakterystycznej twarzy okolonej włosami w mysim blondzie - żadnej konkretnej - a także drobnej sylwetki, niższej niż ona o prawie dziesięć centymetrów.

| Próbuję się przemienić, +10 do rzutu, ST 60-51

Ekwipunek: różdżka, kryształ, para lusterek dwukierunkowych (między Maeve i Kieranem), miotła, Smocza Łza (1 porcje, stat. 40, moc +15), marynowana narośl ze szczuroszczeta (stat. 40, moc +10) - 1 porcja


It is not our enemies that defeat us. It is our fear.
Maeve Clearwater
Zawód : Rebeliant, wywiadowca
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
The moments of peace that we find sometimes, they aren't anything but warfare, thinly disguised.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6468-maeve-clearwater https://www.morsmordre.net/t6481-artemizja#165435 https://www.morsmordre.net/t6475-maeve#165296 https://www.morsmordre.net/t10356-sypialnia-maeve#312817 https://www.morsmordre.net/t6969-skrytka-bankowa-nr-1629#183139 https://www.morsmordre.net/t6512-maeve-clearwater
Re: Sala odpraw [odnośnik]26.02.20 7:15
The member 'Maeve Clearwater' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 50
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala odpraw - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sala odpraw [odnośnik]26.02.20 10:44
Musiał przyznać, że na moment kompletnie zastygł, obserwując poczynania swoich, bardziej doświadczonych towarzyszy. Przypominało to naradę wojenną i z tego, co rozumiał, poniekąd nią właśnie była. W końcu nie mogli sobie pozwolić na słabości, dlatego jego milczenie mogło być w pewnym sensie odebrane jako coś złego, ale wcale takie nie było. Słuchał. Naprawdę chciał wyłapać najmniejsze elementy tworzącego się planu i poniekąd towarzystwo pana Kierana oraz Lupina sprawiała, że czuł się bardziej pewnie. Było mniejsze ryzyko, że mógł coś spaprać, chociaż przecież nie to było intencją. Zależało mu naprawdę mocno na tym, by wykonać zadanie i wyratować tylu mieszkańców Londynu, ile tylko byli w stanie. Milczenie było więc skupieniem, a nie olewaniem tematu, bo przecież nie miał nic cennego i wartościowego do dodania. A przynajmniej nie w tym momencie — zresztą nie znał się na tym aż tak dobrze. Nie należał do grona aurorów i nigdy nie brał udziału w podobnym zadaniu, ale nie zamierzał przez to być ciężarem. - Dziękuję - bąknął ponownie do Justine, gdy blondynka wcisnęła mu w dłonie marynowaną narośl ze szczuroszczeta i równocześnie zmusiła go do ponownego otrząśnięcia się. Miała rację. Tu nie było pory na żadne wątpliwości czy brawurę. Nie mieli pojęcia, przed kim mieli stanąć i Elphie obawiał się, że przyjdzie mu zobaczyć swoich kolegów i koleżanki z pracy. Po drugiej stronie barykady. Wielu nie kryło się ze swoimi poglądami, jednak czy byli na tyle uparci, żeby zacząć szamotać obywatelami, których wcześniej obiecywali się chronić? Niektórych jednak nie chciałby spotkać, bo zdawał sobie sprawę, że nie dałby im rady. Nigdy. Skinął głową Kieranowi, gdy mężczyzna przyuczył go, by na niego poczekał. Urquart nie zamierzał się nigdzie ruszać, tylko stanął tuż przy boku Lupina, obserwując jak przygotowywali się inni do wybycia z Ministerstwa Magii. - A ty nie robisz tego? - spytał, zerkając na górującego nad nim wzrostem Randalla z nadzieją na to, że ujrzy przemianę kolejnego metamorfomaga. W sumie zawsze zastanawiał się, jak to działało...

|przepraszam za ominięcie kolejki
Ekwipunek: różdżka, miotła, Zwierciadło Niechcianej Prawdy, smocza łza (1 porcja, stat. 29, moc +5), marynowana narośl ze szczuroszczeta (stat. 40, moc +10) - 1 porcja


woke me from a dream
got me on my feet. And I won't waste my life, even when it's difficult. I'm done with the suffering. And I won't change myself when they tell me, "No"
Elphie Urquart
Zawód : robię za pomocnika latarnika
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
I would've followed all the way
No matter how far
I know when you go down
All your darkest roads
I would've followed all the way
To the graveyard
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7122-elphinstone-urquart#188997 https://www.morsmordre.net/t7135-pan-malfoy#189512 https://www.morsmordre.net/t7136-friendly-neighborhood-officer#189520 https://www.morsmordre.net/f31-szkocja-fair-isle https://www.morsmordre.net/t7134-skrytka-bankowa-nr-1760#189510 https://www.morsmordre.net/t7138-elphie-urquart#189668
Re: Sala odpraw [odnośnik]26.02.20 20:16
Westchnęła. Było wiele pomysłów, ale tak mało czasu i tak mało możliwości. Mugolska rozgłośnia była naprawdę dobrym pomysłem, a już najlepszym zahaczenie o obie z nich.
Jedno ze swoich lusterek zaś podarowała Tonks. - Jakby coś się działo, wołajcie. Będziemy latać, więc możemy znaleźć was najszybciej.
Marcella westchnęła cicho. Wiedziała, że żeby to zrobić będą musieli pokombinować, a znała idealną osobę, która może im pomóc. Kiedy posłała Randallowi lekki uśmiech, postanowiła, że porozmawia jeszcze z Kealie i Lucanem. Wiedziała, że zapewne nie znają mugolskiego świata najlepiej, więc będą potrzebowali wsparcia. I choć trudno było jej przyjąć takie rozwiązanie do siebie... Będzie tym jedynym właściwym.
- Posłuchajcie mnie, musicie udać się do Hogsmeade. Pod ten adres. - Napisała na kartce adres odpowiedniego domu, pod który powinni się udać. - Tam znajdziecie osobę, która wam pomoże. Z pewnością od razu ją poznacie. Pracuje w rozgłośni i... dosyć dobrze zna się na mugolach. Powołajcie się na mnie. Może będzie wiedziała też, gdzie znaleźć mugolską rozgłośnię, ja niestety nie wiem. Spróbujcie też jej zbytnio nie narazić. - powiedziała i uśmiechnęła się lekko. Miała nadzieję, że nie wpakują się w kłopoty, bo w tej chwili mogło być to naprawdę na krawędzi. Jednak pewne rzeczy wymagają poświęcenia i zaufania. Wiedziała, że Lucan i Kaelie wiedzą co robią. I że nie narażą ani siebie, ani tym bardziej nikogo, kto mógłby im pomagać. Teraz zwróciła się tylko do Potter. - Mogę Cię o coś poprosić? Będę o wiele spokojniejsza. - powiedziała, po czym wyciągnęła gdzieś z głębi swojego płaszcza zawinięty w chusteczkę mały przedmiot, który od razu po wyciągnięciu chciał się wyrwać z jej dłoni i zacząć lewitować. Ale nie pozwoliła mu na to. - Jeśli wpadniecie w kłopoty daj to osobie, która... ma wam pomagać. Ale tylko w skrajnej sytuacji. To może być coś bardzo niebezpiecznego w nieodpowiednich rękach. To biały kryształ. I uważaj, bo lubi się wyrywać. - Wyglądała na rozbawioną, ale wydawało jej się, że po prostu tak reaguje na stres. A zdecydowanie była zestresowana. Żeby wszystko było jasne musiała również powiadomić samą zainteresowaną. Swoją szanowną siostrę, która od paru dni dawała jej schronienie. Machnęła więc różdżką: - Expecto Patronum. - wypowiedziała inkantację, skupiając się na wiadomości, ktorą chciała przekazać.

| Oddaję Kaelie: biały kryształ

Ostateczny ekwipunek: różdżka, miotła, lusterko dwukierunkowe (drugie ma Just), biały kryształ, eliksiry:

- eliksir przeciwbólowy (2 porcje, stat. 10)
- Marynowana narośl ze szczuroszczeta (1 porcja, stat. 5)
- Eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 23, moc = 106)


nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
Marcella Figg
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
porysował czas ramiona
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Re: Sala odpraw [odnośnik]26.02.20 20:16
The member 'Marcella Figg' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 57
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala odpraw - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sala odpraw [odnośnik]27.02.20 1:26
Czas uciekał przez palce niczym nieposkromione strumienie wody, zmywając ze sobą wszelkie troski oraz obawy, minione błędy oraz przyszłe potknięcia pozostawiając li jedyne niejasne pojęcie determinacji, oraz chęć osiągnięcia celu. Czy było nim pragnienie wykazania się, czy szczera potrzeba ratowania ludzkiego życia — obie te kwestie mieszały się ze sobą, splatały w chaosie istnienia i w pojęciu rzeczywistym nie miały najmniejszego znaczenia. Liczył się efekt, nie przyczyna. Konieczność postępowania słusznie, nawet jeśli już dawno zgubiła ścieżki, którymi warto było podążać. Dlatego nie krzywi się, tylko unosi nader wyrazistą brew, spojrzenie ciemnych tęczówek kierując w stronę Abbotta. I Kaelie myśli, że być może jej jakże ulubiona kuzyneczka Meadowes mogłaby być w zasadzie dumna, iż młodsza sekretarka nie przewróciła oczami wcale, nawet jeśli siła podobnego działania mogłaby ją przenieść do innego wymiaru.
Jeżeli znasz jej położenie, potrafisz się posługiwać wynalazkami mugoli, a przynajmniej jako zupełnie obca, niemająca żadnego wpływu na ich istnienie osoba, przekonać ich o niebezpieczeństwie, proszę, prowadź — odpowiada lordowi panienka Potter z poważną, niemalże beznamiętną miną, z której nijak nie można było wyczytać wygrywającej ze statecznej duszy ironii. Może i nie był to pomysł najgorszy, być może miałby rację bytu, gdyby któregokolwiek z nich miało przynajmniej trochę styczności z niemagicznym światem — liczyła się jednak każda upływająca chwila, czy mogli trwonić podobne momenty nad bezsensownym plątaniu się po Londynie w nadziei, iż jakiś skołatany nieszczęśnik raczy im udzielić pomocy? Nie wiedziała, przejmowanie inicjatywy oraz snucie planów nie tyle udanych, co przynajmniej w znacznym stopniu wykonalnych wydawało się trudne, kiedy to dzieliło się przestrzeń z personą, z którą to wcześniej nie miało się do czynienia. Musiała więc stworzyć chociaż zarys, krok po kroku dążyć do ustalonych wytycznych, nie pozwalając, żeby chaos wkradł się we wnętrze łani. Jeżeli uda im się zdobyć magiczną rozgłośnię, bez żadnych potencjalnych ofiar w tle, będą mogli zastanawiać się co dalej.
Tak jest — odpowiada Kieranowi, nie uginając się pod ciężarem odpowiedzialności, jaka na nią spada. Starszy auror nie miał już kontroli nad ich poczynaniami, podarował im szczątkową wiedzę, całą resztę pozostawiając w rękach niedoświadczonych w swym doświadczeniu czarodziejów. I musieli wykorzystać ją jak najlepiej. W tym wydawała się z kolei pomóc Figg, która najwyraźniej odnajdywała się w sytuacji znacznie lepiej niźli Potterówna. Zacisnęła usta w wąską linię, wysłuchując propozycji dziewczyny.
Nie zamierzamy nikogo narażać — choć los oraz jego wypadkowe mogą mieć inne plany, dodała usłużnie w myślach, doskonale wiedząc, jak wieloma upadkami usiane są dobre chęci — Ale będziemy szczególnie ostrożni, dziękuję — dodaje już łagodniej, wplątywanie w niebezpieczną sytuację kogoś bliskiego było poświęceniem, na które oby nikt więcej nie musiał się decydować. Wysłuchała prośby Marceli i nie okazując, ni trochę zawahania przyjęła kryształ, nie mogła obiecać, że wszystko będzie w porządku, mogła jedynie zapewnić, iż postąpi wedle jej woli — Może to zabrzmi naiwnie, ale...spróbujemy, nie, postaramy się, by twoja zaufana osoba nie miała potrzeby żeby go otrzymać, lecz jeśli stanie się inaczej, od razu trafi w jej ręce — mogła powiedzieć tylko tyle, czując się źle z pięknymi kłamstwami, które mogłyby spłynąć na jej język. Miała tylko chęci, nic niestety więcej — Powodzenia — dodała zaraz, wzrok kierując w stronę Justine, Jackie i tych wszystkich, z którymi miała okazję choć trochę pracować. Zabawne, chyba nie nastanie więcej moment, w którym przyjdzie jej ganiać ich o raporty. I z jakiegoś powodu, wydawało się to bardziej tragiczne, niźli śmieszne.


I can still breathe,
so I'm fine
Kaelie Potter
Zawód : ex-sekretarka
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna

stop waiting for life to be easy,
stop hoping for somebody
to save you...


OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7531-kaelie-potter https://www.morsmordre.net/t7700-listy-do-kaelie https://www.morsmordre.net/t7702-office-ninja https://www.morsmordre.net/f162-dolina-godryka-obrzeza-zielony-zagajnik https://www.morsmordre.net/t7701-kaelie-potter
Re: Sala odpraw [odnośnik]27.02.20 7:01
Chwycił mocniej rączkę miotły, kiwając głową na słowa Marcelli. Odpowiadało mu bycie najbardziej mobilną grupą, będzie miał poczucie... pewnej kontroli, albo chociażby złudy, że w razie potrzeby zdoła przylecieć na miejsce i pomóc. Cieszył się też, że Figg znała się choć trochę na anatomii - w jego rękach większość eliksirów byłaby bezużyteczna. Muszą tylko jeszcze znaleźć kogoś, kto uruchomi świstoklik - uświadomił sobie, przypominając sobie o własnym postanowieniu nauki numerologii.
-Powodzenia wszystkim. - zmusił wargi do bladego uśmiechu, choć przecież wszyscy przeczuwali, że ruszają do walki z prądem rzeki, że nie mogą wygrać, a co najwyżej zminimalizować straty. Jakie okropieństwa dziś zobaczą? Czy wszyscy wyjdą z tego cało? Ilu przeciwników wyjdzie na ulice, jak wielu ludzi naprawdę popierało Malfoya? W głębi duszy obawiał się chyba, że są w mniejszości - nie tyle siłowej, bo przecież nie każdy czarodziej stanie do walki, co ideologicznej. Potrafił walczyć z konkretnymi przeciwnikami, z wrogami, ale przygnębiało go, że jeszcze nie znał przeciwników. Przecież nie wszyscy policjanci byli źli, na usługach Malfoya. Ale co jeśli zwykli mieszkańcy Londynu podzielają antymugolskie sentymenty, jeśli wezmą udział w rzezi? Nie miał doświadczenia w pacyfikowaniu cywilów, choć nie wątpił, że w razie potrzeby zwróci przeciw nim różdżkę. Był w końcu aurorem, obrońcą słabych, a dzisiaj słabi byli mugole. Wyniszczeni i zszokowani anomaliami, a teraz znajdujący się na celowniku okrutnych władz. Pamiętał o podobnych nocach z mugolskiej historii - we Francji, w Niemczech. Wtedy ulice spłynęły krwią, czy dzisiaj zdołają powstrzymać rzeź? Kieran zebrał zdolnych czarodziejów, ale poza aurorami była tutaj zaledwie garstka ludzi z innych departamentów. Jaką stronę obierze reszta? Co się stanie z nimi potem? Przeczuwał, że to koniec pewnej epoki i zarazem pewnie ostatni dzień w pracy.
Starał się jednak nie myśleć o tych pytaniach, na które przyjdzie czas później. Na razie liczyła się akcja, do której ruszą już za chwilę. Na razie skupił się na magii.
-Speculio. - wymamrotał, wyobrażając sobie swoje lustrzane odbicie - na miotle. Był zdeterminowany do walki, chciał wzmocnić ilość obrażeń, które wraz ze swoją iluzją zada przeciwnikom. Czekała ich długa noc.





ekwipunek:
eliksiry: Auxlik 1 porcja, stat. 0 ; wywar ze szczuroszczeta 1 porcja, stat. 0
3 białe kryształy (wypisane we wsiąkiewce)
licencjonowany fałszoskop
peleryna niewidka (na razie złożona w kieszeni)
magiczny kompas
różdżka
miotła



You can tame a big bad wolf
if you don't feed him



Ostatnio zmieniony przez Michael Tonks dnia 20.11.20 16:00, w całości zmieniany 2 razy
Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 42 +4
UROKI : 34 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Wilkołak
Sala odpraw - Page 4 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Sala odpraw
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach