Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Dudley Sheridan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dudley Sheridan
Dudley Sheridan

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : uczeń
Wiek : 18 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarodziej
Dudley Sheridan  EdI3Em4

Dudley Sheridan  Empty
PisanieTemat: Dudley Sheridan    Dudley Sheridan  I_icon_minitime14.09.19 21:27

Dudley Bedwyr Sheridan
Data urodzenia: 29 maja 1939
Nazwisko matki: Vance
Miejsce zamieszkania: Londyn
Czystość krwi: Półkrwi
Status majątkowy: Średniozamożny
Zawód: Uczeń
Wzrost: 175cm
Waga: 71kg
Kolor włosów: brunet
Kolor oczu: niebieskie
Znaki szczególne: drobne piegi, głównie w okolicy nosa



I

I dreamed a dream in time gone by
When hopes were high and life worth living.

Mugolskie pochodzenie nie oznacza porażki i Kathleen Vance głęboko w to wierzyła. Mimo pochodzenia z niemagicznego świata, wsiąknęła w świat magii. Zakochała się w dawanych przez niego możliwościach i zachłysnęła się wiedzą, którą przekazywał jej Hogwart. Z roku na rok coraz bardziej odcinała się od mugolskiego świata, znajdując przyjaźnie w tym magicznym. Na korytarzach szkoły szeptano, że jest geniuszem; niezwykłym dzieckiem, które zmieni w złoto wszystko, czego dotknie.
Było w tym trochę prawdy, choć szkolne plotkary nieco przesadzały. Choć inteligentna, Katheleen po prostu lubiła naukę. Uwielbiała zapach książek, przestrzegała zasad i nie raz spędzała popołudnia na dyskusję ze starszymi uczniami, czy nauczycielami, którzy wbrew zwyczajowi, prędko znaleźli w niej kompankę wartą rozmowy. Szczególnie fascynowała ją historia magicznego świata i jej wpływ na ten mugolski i to temu poświęcała najwięcej czasu w Hogwarcie.
Nauczyciele nie pozostawali obojętni na wiedzę młodej i niezbyt bogatej dziewczyny. Ciężka praca popłaciła i pod koniec siódmej klasy Ketheleen miała obiecaną naprawdę dobrą pracę. Już we wrześniu po zakończeniu szkoły miała towarzyszyć jednemu ze znanych czarodziejskich badaczy w wyprawie do Egiptu, gdzie – jako osoba znająca zarówno historię, jak i runy – miała pomóc w dokonywaniu kolejnych odkryć. To była szansa, jakiej nie mogła zmarnować.
Nie mogła. Ale jednak to zrobiła.
Zwykle przestrzegała swoich zasad. Chciała osiągnąć sukces naukowy – to był jej główny cel. Po ukończeniu szkoły wynajęła pokój na Pokątnej, pomagając w księgarni, byleby tylko przeżyć do września. Potem było zaproszenie na urodziny przyjaciółki. Kilka godzin namawiania: obydwie wyjeżdżały, po prostu musiały się zobaczyć! I przyjęcie, na które przyszedł On. Thomas Sheridan.
Kilka lat starszy i niewyobrażalnie przystojny. Szarmancki szermierz, który nic nie robił sobie z zasad. Nie poznała nigdy nikogo takiego. Wystarczyło kilka słów, trochę alkoholu…  i młode dusze, które nie zawsze postępują rozsądnie, nawet jeśli na co dzień chwalone są za odpowiedzialność.




II

My mother was a genius
My father commanded respec
t

Gdy Katheleen zorientowała się, że jest w ciąży, właśnie przebywała w Egipcie, zadziwiając swoją wiedzą i talentem wszystkich zebranych. Stan w jakim się znalazła jednak pokrzyżował jej plany. Z powodu polowych warunków nie była w stanie pozbyć się dziecka, mimo że nie raz i nie dwa przeszło jej przez myśl. Była przecież młoda, nie miała męża, nie miała finansów… Nie miała pojęcia, jak sobie poradzi.
Na swoje szczęście, była cennym, młodym naukowcem i jej nowy opiekun nie miał zamiaru spisać dziewczyny na straty. Zaproponował, by wróciła szybciej do domu. Mogła przecież prowadzić pracę badawczą z Londynu i wykonywać zadania, na które on nie miał czasu. Zaproponował też, by skontaktować się z Thomasem. Mimo wszystko, to było jego dziecko. I też miał względem niego obowiązki.
Dudley Bedwyr Sheridan przyszedł na świat kilka miesięcy później, w maju 1939 roku. Jego matka nie czuła się gotowa na macierzyństwo, jednak postanowiła spróbować mu podołać. Choć mieszkali w dość skromnych warunkach, pieniądze właściwie nie były problemem. Thomas Sheridan, choć nie był zainteresowany związkiem z Katheleen (sam niedługo miał brać ślub) to postanowił pomóc w wychowaniu syna, także finansowym. Był w końcu szermierzem i miał swój honor, czyż nie?
Thomas i Katheleen okazali się jednak swoimi przeciwieństwami. On, szarmancki, lecz przy tym żywiołowy i stosunkowo lekkomyślny, miał zupełnie inną wizję wychowania pierworodnego, niż Ona. Inteligentna introwertyczka, żyjąca w książkach i nauce. Różnice w ich charakterach nie pozwalały im się dogadać. Nie pomagał też kolor krwi historyczki: Sheridanowie nie byli zadowoleni z tego, że matką ich wnuka jest mugolaczka.
Kłótnie odbywały się nie raz w towarzystwie chłopca, który nigdy nie wiedział, po której stronie powinien stanąć. Kochał matkę. To z nią wszak mieszkał. Podziwiał jej wiedzę i to, że na wszystko ma odpowiedź, jednak jednocześnie to ona go wychowywała, każąc i stawiając wymagania. Ojciec zaś zabierał go raz na jakiś czas, łowiąc z nim ryby, pokazując bronie i ucząc podstaw pojedynkowania się. To Thomas był zabawny, to Thomas był najlepszy, nie Katheleen.
Dopiero gdy skończył osiem lat odkrył, że jego tatuś wcale nie był ideałem. To wtedy Kathleen postanowiła znów wyjechać na wyprawę. Chłopiec jednak stanowiłby tylko bagaż dla trwającej osiem miesięcy wycieczki, dlatego Thomas łaskawie zgodził się przyjąć dziecko pod swój dach. Okazało się, że przebywanie w domu swojego ojca nie było dla Dudleya wcale tak fantastycznym przeżyciem. Pani Sheridan wcale nie chciała mieć kontaktu z „obcym dzieciakiem”, a przyrodnie rodzeństwo bruneta traktowało go jak powietrze. Thomas zaś nawet nie próbował naprawiać sytuacji, mimo że przynajmniej raz w tygodniu starał się spędzić czas z chłopcem sam-na-sam.
Niestabilne życie rodzinne sprawiło, że im Dudley był starszy, tym bardziej brakowało mu pewności siebie. Chciał zadowolić zarówno matkę, która pragnęła widzieć w nim swojego następcę, jak i ojca, który po skończeniu kariery stał się trenerem szermierki. Jednocześnie z jednej strony musiał być grzecznym i poukładanym chłopcem, z drugiej zaś bezustannie słyszał od Thomasa, że Katheleen niedługo zrobi z niego nastoletniego starca, niegodnego kobiecych spojrzeń. Dudley naprawdę nie umiał się zdecydować, po czyjej stronie powinien stanąć.
I wtedy przyszedł czas na Hogwart.




III

This chip on my shoulder
Makes me smarter and bolder

Wyjazd do szkoły okazał się dla Dudleya wytchnieniem. Nie musiał aż tak często myśleć o tym, co pomyśli o jego zachowaniu matka czy ojciec. Nie musiał migrować pomiędzy dwoma domami i mógł po prostu skupić się na byciu młodym adeptem magii. Kilka pierwszych dni w szkole wcale nie były łatwe. Ku uciesze ojca i smutkowi matki, trafił do Gryffindoru. Nie chciał tego: prosił tiarę, aby uczyniła z niego Puchona, tak aby ponownie nie stawać po stronie żadnego z rodziców. Ta jednak zdecydowała, że Dudley jest Gryfonem i chłopiec nie miał wiele do powiedzenia. Potrzebował też chwili, aby przywyknąć do nowej sytuacji. Ogrom uczniów, w tym wielu bogatszych od niego i z lepszą barwą krwi, peszył chłopca. Na całe szczęście, niedługo później rozpoczęły się lekcje…
I okazało się, że choć Dudley nie jest najlepszy we wszystkim, jednak w kilku dziedzinach radzi sobie naprawdę przednio. Wpojone przez matkę podstawy historii magii sprawiły, że chłopiec nie miał żadnych problemów z przyswajaniem sobie nowej wiedzy. Choć nie miał nigdy pasji Katheleen to wychowanie wśród książek i artefaktów zrobiło swoje. Okazało się też, że treningi z ojcem zrobiły swoje. Wyćwiczone ciało nie tylko pomagało w uwielbianych przez Gryfonów harcach, ale również było przydatne w trakcie nauki pojedynkowych uroków. Dudley miał smykałkę zarówno do uroków, jak i czarów obronnych, już na drugim roku dołączając do Klubu Pojedynków.
To był strzał w dziesiątkę. To właśnie w nim młody Sheridan zaczął rozkwitać. Koledzy z domu zaczęli podziwiać chłopca, który mimo młodego wieku często pokonywał starszych i bardziej doświadczonych uczniów. Jednocześnie Dudley zaczął się uczyć, że różdżka na wierzchu i wysoko podniesiona głowa sprawiają, że po prostu… jest lubiany. Przynajmniej wśród swoich, bo z popularnością przyszła też, typowa dla Gryfonów, butna arogancja. „Hej, szlachcicu, potrafisz machać różdżką lepiej ode mnie? Pokaż!” – zdawało się mówić jego spojrzenie każdemu młodemu lordowi. Nie bał się tego: wszak większość byłby w stanie pokonać, a nawet, jeśli nie, to wokół siebie miał krąg bliskich znajomych, którzy bez problemu stanęliby po stronie Sheridana.
Nie wszystko jednak układało się po myśli Dudleya. Eliksiry ledwo zdawał, podobnie jak transmutacje: te dziedziny wymagały ćwiczeń, na które chłopiec nie miał ani ochoty, ani czasu. Również astronomia okazała się być całkiem problematyczna, choć z nieco innego względu. Przedmiotu uczył Jayden Vane, dość daleki (lecz jednak!) krewny ojca, którego brunet starał się unikać jak ognia. Jeszcze doniósłby ojcu, że jego syn nie zachowuje się jak prawdziwy Gryfon, że spędza za dużo czasu w książkach historycznych, że nie słucha na lekcji…. Dudley unikał więc zajęć, uciekając z nich, jeśli tylko była taka możliwość. Na całe szczęście, dość szybko mógł zrezygnować z astronomii.
Na przełomie trzeciej i czwartej klasy wszedł w okres dorastania, w trakcie którego niemal nie wyleciał ze szkoły, gdy razem z kilkoma kolegami dokonał kilku niezbyt chwalebnych czynów. Włamanie do Działu Ksiąg Zakazanych, po którym następuje wieszanie kilku szlachciców za kostki na szkolnych błoniach nie jest przecież czymś, co dyrekcja jakiejkolwiek szkoły puszczałaby płazem. Na szczęście dla siebie, Sheridan był zawsze całkiem niezłym kłamcą i jakimś cudem udało mu się przekonać radę pedagogiczną, by nie wyrzucała go z jego ukochanego Klubu Pojedynków.
W międzyczasie w domu chłopca nie działo się najlepiej. Katheleen poczuła wolność spowodowaną brakiem syna i zaczęła jeździć po świecie, pisząc książki i badając nie do końca odkryte rejony Ziemi pod kątem działalności magów. Dlatego wakacje Dudley spędzał czasem u matki, czasem u ojca, jednak Thomasowi wyraźnie coraz mniej podobała się opieka nad dorastającym synem. Miał przecież swoją rodzinę, której brunet nie był częścią. Brakowało mu czasu, aby zajmować się problemami nastolatka, nawet nie próbując z nim rozmawiać. Ich prywatne spotkania zwykle obracały się wokół szermierki, bądź łowienia ryb, w trakcie którego Dudley musiał siedzieć cicho, aby nie spłoszyć zwierząt.
Gdy ojciec nie miał czasu dla syna, chłopiec mógł robić co tylko mu się żywnie podobało. Wtedy często spełniał prośby matki, która listownie prosiła go o znalezienie w bibliotekach danych do których nie miała dostępu w podróży. Dudley nie oponował, spędzając długie godziny wśród książek, woląc ich towarzystwo, od spędzania czasu z macochą i przyrodnim rodzeństwem.




IV

Will I Wake Tomorrow
From This Nightmare

Ostatni rok miał być tym najlepszym. Nie tylko dlatego, że Sheridan rok wcześniej oficjalnie stał się tym najzdolniejszym ze szkolnych członków Klubu Pojedynków, ale także z powodów rodzinnych. Thomas Sheridan miał wyjechać do USA, gdzie miał szkolić najlepszych tamtejszych szermierzy. Tym samym kontakt Dudleya z ojcem miał się zminimalizować, dając mu więcej swobody. Katheleen zaś w sierpniu 1956 roku w końcu znalazła sobie mężczyznę. Dobrze zbudowany wdowiec co prawda podawał się tylko za przyjaciela panny Vance, jednak jej syn nie był przecież ślepy. Widział, jak bardzo matka jest zafascynowana jego bystrym umysłem i jak dobrze się dogadują. Naprawdę miał nadzieję, że dzięki temu historyczka nie tylko znajdzie swoje szczęście, ale też przestanie skupiać wszystkie swoje rodzinne emocje na nim. A ewentualny ojczym? Dudley był już na tyle dorosły, że – jego zdaniem – nowy partner matki i tak niemiałby nic do gadania.
Dudley marzył o przyszłości. Wciąż był jednak młody i nie potrafił się zdecydować, czym się zajmie. Był przekonany, że na pewno dołączy do Klubu Pojedynków i tam również prędko zostanie „kimś”. To jednak nie był zawód. Nie interesowała go zaś praca aurora, w której na pewno przydałyby się jego pojedynkowe umiejętności. Wciąż najlepiej znał się na historii magii, a pod koniec szóstej klasy zainteresował się nieco starożytnymi runami. Najłatwiej byłoby więc zostać historykiem, choćby teoretycznym i choć Dudley wiedział, że pewnie właśnie to na niego czeka, nie podchodził do tego pomysłu zbyt entuzjastycznie. Książki i historia kojarzyły mu się z domem, ale chciał w dłoni dzierżyć różdżkę, nie pióro.
Wszystkie plany zeszły jednak na marne, gdy odwiedził matkę w Boże Narodzenie 1956 roku. To właśnie wtedy panna Vance doznała pierwszego ataku. Pierwszy dzień świąt Dudley spędził w świętym Mungu, czekając, aż uzdrowiciel wyjaśni mu, co się stało z jego rodzicielką. Sheridan nie otrzymał jednak dobrych wieści. W jej ciele zagnieździł się skrofungulus, który zdążył rozprzestrzenić się po całym ciele kobiety. Uzdrowiciel prowadzący uznał, że Katheleen musiała zarazić się w trakcie jednej ze swoich wypraw. Historyczka od kilku lat regularnie odwiedzała Afrykę i to tam mogła zjeść zakażone mięso.
Chociaż diagnoza nie oznaczała natychmiastowej śmierci, uzdrowiciele nie dali Katheleen szans na szybkie bądź pełne wyzdrowienie. Gdy pojawiła się choroba, nagle zniknął też partner historyczki, który najwyraźniej przestraszył się konsekwencji. Vance miała więc tylko swojego jedynego syna, a ten, jak się okazało, miał tylko ją. Nie mógł nawet spróbować porozmawiać z nieobecnym ojcem. Pierwszy raz od lat naprawdę mocno odczuł, że przesyłane pieniądze to jednak nie wszystko.
Początek stycznia przyniósł więc wiele zmian w życiu Sheridana. Chłopak właściwie nie był w stanie patrzeć w przyszłość, musząc skupić się na obecnym stanie swojej matki. Katheleen potrzebowała opieki. Choroba wcześniej dająca tylko drobne objawy (które kobieta uznawała za zwykłe przemęczenie) nagle obudziła się z niezwykłą siłą, nie pozwalając jej normalnie funkcjonować. Potrzebowała drugiej osoby, która poszłaby do sklepu, czy zapisywała dyktowany przez nią naukowy artykuł. Mogłaby kogoś wynająć, jednak leki kosztowały, a mimo sukcesu naukowego, nie była przecież bogaczem.
W pierwszym odruchu Dudley chciał rzucić szkołę – zostało mu wprawdzie tylko kilka miesięcy nauki, jednak nie miał pojęcia, jak pogodzić opiekę nad matką z Hogwartem. Katheleen nie miała zamiaru przenosić się do Hogsmead, a nie mógł przecież zostawić jej zupełnie samej na kolejne pół roku. Kto wie, czy nie ostatnie? Na całe szczęście dyrektor, wraz z radą pedagogiczną, okazali się wspaniałomyślni. Świadomi sytuacji, w jakiej znalazł się chłopak, podjęli decyzje. Dudley był przecież dorosły: w przeszłości miał pewne problemy i zdecydowanie nie był ideałem, ale koniec końców, był dobrym chłopakiem. Zdolnym i ambitnym. Szkoła wyraziła więc zgodę, aby Sheridan opuszczał szkołę w niektóre popołudnia i weekendy, aby móc zająć się matką. Warunek był jeden: jego oceny mają utrzymać się na dotychczasowym poziomie, podobnie jak obecność na zajęciach. Dudley nie oponował, natychmiast godząc się na taki kompromis. Sam nie wpadłby na lepsze rozwiązanie.




Patronus Łasica wydaje się niepozornym stworzeniem, jednak to w końcu zwinny i sprawny drapieżnik. Jest niewielka, tak jak Dudley, a mimo to potrafi porządnie uprzykrzyć życie jako szkodnik. Zwierzę to jest symbolem energii, której młodemu Sheridanowi nie brakuje.
Aby przywołać swojego patronusa, chłopak przypomina sobie chwilę, w której wygrał swój pierwszy pojedynek w szkolnym Klubie.

Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 150
Zaklęcia i uroki:205 (rożdżka)
Czarna magia:00
Magia lecznicza:00
Transmutacja:00
Eliksiry:00
Sprawność:5Brak
Zwinność:8Brak
JęzykWartośćWydane punkty
język angielskiII0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
Historia MagiiIII25
KłamstwoII10
ONMSI2
RetorykaI2
Starożytne RunyI2
SpostrzegawczośćI2
ZielarstwoI2
Zręczne ręceI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Odporność magicznaI5
Wytrzymałość FizycznaI2
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
NeutralnyNeutralny
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)II7
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI0.5
PływanieI0.5
Taniec współczesnyI0.5
SzermierkaII7
Łowienie rybI0.5
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 00




.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Powrót do góry Go down
Dudley Sheridan
Dudley Sheridan

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t7817-dudley-sheridan-w-budowie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : uczeń
Wiek : 18 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Nie masz obowiązków wobec nikogo z wyjątkiem siebie.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarodziej
Dudley Sheridan  EdI3Em4

Dudley Sheridan  Empty
PisanieTemat: Re: Dudley Sheridan    Dudley Sheridan  I_icon_minitime22.09.19 0:33

Podbijam. :wink:




.. kiedy idę popływać, nie lubię się torturować, wchodząc do zimnej wody stopniowo. Nurkuję od razu i jest to paskudny skok, ale po nim cała reszta to pestka.

Powrót do góry Go down
 

Dudley Sheridan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19