Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Kuchnia

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Kuchnia - Page 2 Empty
PisanieTemat: Kuchnia [odnośnikKuchnia - Page 2 I_icon_minitime17.09.19 18:16

First topic message reminder :

Kuchnia

Ciepłe miejsce. Łatwo się jednak domyślić, że panuje tutaj chaos niemniejszy niż w pozostałych częściach tawerny. Między parującymi wściekle garami przemyka stara kucharka, klnąc na prawo i lewo. Pod jej ciężkim pantoflem umierają niezdarne karaluchy, a jej zbyt długa spódnica wyciera z drewnianych podłóg tłuste plamy. Gorące opary wsiąkają w prujące się szmaty, a tamten owinięty wokół jedynego okna kawałek brązowej zasłonki dawno już zesztywniał w brudzie. W kącie piętrzy się stos niedomytych naczyń, a oparta o półkę miotła misternie zamiata pod mebel kupkę gnijących obierków i robaczych pancerzyków, gdy już ostatni pracownik opuści pomieszczenie. Powystawiane na długim, lepkim blacie słoiki chowają niestworzone rzeczy i nikt do końca nie wie, czy warto tam zaglądać. Rozgrzana do czerwoności kuchenka paruje czarną mgłą, a spoczywająca gdzieś między skrzyniami porcelanowa kura do dziś nie odsłoniła swojej tajemnicy. Powiadają, że jej przybycia nie pamięta najstarszy pracownik, ale nikt nie ośmielił się jej stamtąd ruszyć.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Dorothea Boyle
Dorothea Boyle

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8286-matilda-dorothea-boyle#239983 https://www.morsmordre.net/t8307-friedel https://www.morsmordre.net/t8306-pani-boyle#240503 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8309-skrytka-bankowa-nr-1867#240509 https://www.morsmordre.net/t8308-d-boyle#240506
Zawód : Szefowa Parszywego; tarocistka
Wiek : 47
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nie patrzcie na mnie, żem śniada, że mnie spaliło słońce.
Śniada jestem, lecz piękna.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Jasnowidz

Kuchnia - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia [odnośnikKuchnia - Page 2 I_icon_minitime21.11.20 15:06

|Powiedz mi jaka data Tobie odpowiada

Musiała uciec na chwilę od klientów, którzy właśnie zaczynali trzecią zwrotkę swojej  ulubionej sprośnej piosenki. Nie mówiąc o tym, niektórzy zaczęli rzucać się butelkami, a piwo lało się po niemal całej podłodze. Odetchnęła z ulgą dopiero wtedy, kiedy z hukiem zamknęła drzwi. Miała dosyć wszystkiego, a najbardziej Parszywego Pasażera. Chociaż… każdego dnia miała dosyć tego lokalu, ale i tak w nim pozostawała. Mimo wszystko żałowała, że zwyczajnie nie uciekła z Anglii, wtedy kiedy miała taką możliwość i nie wróciła do Niemiec. Byłoby jej ciężko, ale jakoś by dała sobie radę. Jakoś. Przeklinała dzień, w którym poznała, a następnie wyszła za przeklętego Boyle’a. Tym bardziej przeklinała dzień, w którym przekroczyła próg tego parszywego dobytku. Teraz było za późno, żeby zrobić cokolwiek. Chyba, że…
Nie, nie byłaby w stanie. Nie była przecież tego typu osobą, nawet kiedy groziła, że zrobi coś takiego. A może jednak? Tylko jak? Westchnęła ciężko. Nie, nie. Szybko pożegnała swoje myśli i przysiadła na krześle, żeby choć trochę odpocząć od ciągłego stania. Wpatrywała się długo w kurę, która stanowiła dla niej zagadkę od kiedy tylko stanęła przy przeklętej kuchence. Nadal rozmyślała jak ją otworzyć. Nigdy nie znalazła odpowiedzi. Nie wiedziała też, co może się tam kryć. Pieniądze? Trucizna? Coś wartościowego? A może ten śmierdzący alkohol, który uwielbiał pan Boyle? Sięgnęła po tajemniczą kurę i zaczęła ją obracać w dłoniach, po raz tysięczny próbując znaleźć sposób na jej otworzenie. Może powinna się skontaktować z kimś, kto zajmował się klątwami? Ale wtedy musiałaby albo zapłacić, albo podzielić się zawartością. Kura z powrotem wróciła na swoje miejsce.
Drzwi nagle się otworzyły, a ona już miała zacząć wyzywać pracowników za przeszkadzanie jej w pauzie, gdy nagle zauważyła wielką sylwetkę, ledwo mieszczącą się pod sufitem. Brodaty mężczyzna i barmanka stali przed nią, a ona zamiast cokolwiek powiedzieć cały czas przyglądała się wielkoludowi i wytrzeszczała swoje piwne oczy. Nie potrafiła zbić swojego zaskoczenia z twarzy. Dopiero wtedy usłyszała od pracownicy, że mężczyzna przyszedł w sprawie pracy, co spowodowało u niej reakcję:
Jaką pracę? – Zapytała trochę nieprzyjemnie, ale wynikało to raczej z przyzwyczajenia do tego typu tonu niż z tego, że chciała być niemiła. Gdy była zbyt miła nikt nie chciał jej słuchać. Na tę chwilę zupełnie zapomniała o liście Frances. Chwilowy zanik pamięci, spowodowany zaskoczeniem i tym, że dzisiejszy dzień był dla niej co najmniej ciężki, nic specjalnego. Przestraszona barmanka zamiast wytłumaczyć o co chodzi uciekła. Dorothea wywróciła oczyma. Na Merlina, z kim musiała pracować. – Jak się nazywasz, chłopcze? – Jej ton jak gdyby złagodniał, w obawie że mężczyzna pobiegnie za barmanką. Wstała z krzesła, wygładziła swoją długą, czarną suknię i poprawiła koka na swojej głowie. Aby dostrzec twarz mężczyzny musiała dosłownie się odchylić. Wyglądał na dość młodego, ale matko kochana, nigdy nie widziała olbrzyma na swoje żywe oczy.





nectar and balm
Powrót do góry Go down
Rubeus Hagrid
Rubeus Hagrid

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Zawód : młodszy goryl i starszy drwal
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 29
Genetyka : Półolbrzym

Kuchnia - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia [odnośnikKuchnia - Page 2 I_icon_minitime21.11.20 20:03

19 lipca 1957

Londyn był dziwny, ot co. Rubeus zapamiętał go jedynie z ulicy Pokątnej, tatko wolał go zresztą zabierać na wycieczki do lasu niż do stolicy. To jednak co tam zastał było inne, niż wszystko co widział do tej pory. Spodziewał się frontu, chociaż Tonks uświadomił go, że może to wyglądać inaczej. Jednak widok olbrzymów na ulicach, dziwnych trupów, magii i innych wariackich rzeczy... tego się nie spodziewał.
Przemknął ulicami starając się wyglądać zupełnie przeciętnie, chociaż sam nie był pewien czy stara się bardziej upodobnić do olbrzymów czy do czarodziejów. Hagrid wiedział gdzie szukać portu, orientacje w terenie miał zresztą całkiem dobrą, a poza tym, wystarczyło iść wzdłuż rzeki i kiedyś dotrzeć, najlepiej niezauważonym. Parszywy Pasażer śmierdział trochę gorzej niż tawerny do których przywykł podolbrzym. Dymu było tu trochę więcej, alkohol był trochę mocniejszy. Idealnie miejsce dla typów spod ciemnej gwiazdy, więc i pewnie pracy było dużo. Już przy wejściu Hagrid ujrzał grupę nawalonych chłopów którzy śpiewali jakieś sprośne piosenki. Jak w domu, cholibka. Sam nie wiedział ile ryzykował pojawiając się tutaj. Oczywiście miła Frances obiecała, że wyśle list i załatwi mu rozmowę o pracę, która byłaby jak spełnienie marzeń, ale jeśli by tego nie zrobiła... Los Rubeusa mógł szybko okazać się jeszcze bardziej parszywy niż sam Parszywy Pasażer.
- Pani Boyle? - zapytał barmanki, która przez chwilę musiała odnaleźć jego twarz wyżej niż się spodziewała. - Pani Boyle ja szukam, bo ja w sprawie pracy - uśmiechnął się.
Barmanka nie reagowała na jego obecność tak jak wszystkie mugolskie barmanki, była o wiele mniej przerażona, chociaż wystarczająco zdziwiona by za dużo nie powiedziała. Kiwnęła tylko głową by ten poszedł za nią, a Hagrid starając się nie uderzyć nikogo barkiem posłusznie kierował swe kroki za panią aż weszli do kuchni gdzie jak się okazało, stała ta Pani Boyle której szukał.
- Pani, ja jestem Rubeus Hagrid. Hagrid po prostu - kiwnął głową. - Frances mówiła, że jakbym tu przeszedł i do Pani zagadał to ona da znać, bo ja że pracy bym może chciał szukać, bo to wie Pani czasy takie, że Frances mówiła, że Pani może pracy dać, bo tu to może się przydać do pracy taki ja - wyrzucił z siebie splotek bliżej niezrozumiałych słów.
Takie rozmowy były stresujące, gdy starał się wypaść dobrze to gubił język w gębie.
- Tu u Was widzę chłopów dużo, pewno afery, a ja siłę mam, mogę pokazać jak się zachować - uśmiechnął się jeszcze. - Jakby Pani taki ja był potrzebny, to ja ręce całować będę, bo to czasy takie, że o prace ciężko, cholibka.




I got work to do in the morning
Powrót do góry Go down
Dorothea Boyle
Dorothea Boyle

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8286-matilda-dorothea-boyle#239983 https://www.morsmordre.net/t8307-friedel https://www.morsmordre.net/t8306-pani-boyle#240503 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8309-skrytka-bankowa-nr-1867#240509 https://www.morsmordre.net/t8308-d-boyle#240506
Zawód : Szefowa Parszywego; tarocistka
Wiek : 47
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nie patrzcie na mnie, żem śniada, że mnie spaliło słońce.
Śniada jestem, lecz piękna.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Jasnowidz

Kuchnia - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia [odnośnikKuchnia - Page 2 I_icon_minitime22.11.20 18:10

Kimkolwiek był olbrzym, znał jej nazwisko. To trochę ją zmartwiło. Zaczęła się zastanawiać czy kiedykolwiek oszukała jakiś olbrzymów na alkoholu albo pieniądzach… Skoro jednak nie potrafiła sobie przypomnieć takiego momentu w swoim życie to zapewne niemiał on nigdy miejsca. Uspokoiła się dopiero wtedy, kiedy usłyszała krótkie wyjaśnienie obecności mężczyzny w Parszywym.
Nie odpowiedziała mu jednak uśmiechem na uśmiech. Przyzwyczajenie do krętaczy i towarzystwa spod ciemnej gwiazdy nakazywało jej być ostrożnym. Była w tym biznesie przez kilkadziesiąt lat i opiekła się na wielu ludziach. Nie mówiąc o tym, że ledwo jegomościa rozumiała. Była przecież Niemką… i nawet jeżeli żyła w Anglii te ponad dwadzieścia lat, miała problem ze zrozumieniem mowy nieznajomego. Musiała całkiem nieźle wysilić swoje ucho i mózg, żeby nie zgubić się w tym, co mówił. Przyglądała mu się uważnie i marszczyła czoło, jak gdyby próbując zrozumieć jakiej pracy szukał.
Co miała z nim zrobić? Wszystko stało się jasne dopiero wtedy, kiedy wypowiedział imię Frances. Natychmiast przypomniała sobie o liście, co sprawiło że jej wyraz twarzy złagodniał. No tak, obiecała swojej ulubienicy, że pomoże mężczyźnie. Tylko jak? Lustrowała go wzrokiem od głowy do pięt i z powrotem, wyraźnie wysilając przy tym swoją szyję. Rubeus miał rację co do tego, że mógłby poradzić sobie z klientami i przynajmniej ograniczyć ilość afer, która miała tutaj miejsce. Z tą wielkością i zapewne siłą byłby w stanie zaprowadzić odrobinę porządku do tej jednej wielkiej dziury. O ile oczywiście miał jej słuchać i nie zamierzał sam wdawać się w bójki.
Pracowałeś kiedykolwiek w barze? Jakie masz doświadczenie? – Zapytała, chcąc dowiedzieć się jak najwięcej o przeszłości. – Miałeś problemy z prawem? – Wypytywała. Wyglądał jej na uczciwego i skromnego, ale mimo wszystko chciała mieć pewność, że nie zamierzał sprowadzić swoją osobą jeszcze więcej problemów do Parszywego. Wygląd mylił. Przekonała się o tym wiele razy w przeszłości. Ale Frances nie mogła się mylić.
Boyle rozmyślała chwilę nad całą tą sytuacją. Czy aby na pewno mogła mu zaufać? Zanim zdołała sobie odpowiedzieć na pytanie, barmanka wpadła ponownie do kuchni, tym razem informując o bójce, która została wszczęta przez jednego z marynarzy. Matilda przymknęła na chwilę oczy, próbując zapanować nad swoimi nerwami. Oby tylko szafa grająca nie została zupełnie zniszczona i oby tylko nie zaczęli sikać po ścianach.
Masz szansę się wykazać. Jeżeli ci się uda, dostaniesz pracę – stwierdziła. – Wtedy porozmawiamy o zarobkach – dodała, mając nadzieję, że to jeszcze bardziej zmobilizuje olbrzyma do działania.
Sama zastanawiała się nad tym czy aby dobrze zrobiła proponując mu sprawdzenie się na marynarzach. Oby nie skończyło się to całkowitą dewastacją lokalu… oby. Kiwnęła w stronę barmanki, chcąc w ten sposób zmusić ją to zaprowadzenia prawdopodobnie nowego członka załogi do miejsca zdarzenia.





nectar and balm
Powrót do góry Go down
Rubeus Hagrid
Rubeus Hagrid

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Zawód : młodszy goryl i starszy drwal
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 29
Genetyka : Półolbrzym

Kuchnia - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia [odnośnikKuchnia - Page 2 I_icon_minitime22.11.20 19:04

Takie rozmowy były bardzo stresujące, zwłaszcza gdy chciało się wypaść dobrze. W lesie zresztą było inaczej, drwale byli prostsi niż takie dostojne panie jak Pani Boyle. Hagrid czuł więc suchość w ustach, którą chętnie zabiłby dobrym piwkiem, albo najlepiej dwoma. Miał jednak w sobie na tyle zdrowego rozsądku by szybko wyrzucić z głowy takie myśli. Jeśli Frances miała rację i miał nawet malutką jak paluszek u nogi szansę na dostanie takiej fuchy jak praca w Parszywym Pasażerze, to nie zaprzepaściłby takiej okazji. A już zwłaszcza, że Tonks chciał mieć swoje oczy w porcie. To było wyróżnienie, by móc pomagać takiemu aurorowi jak Tonks i to w takiej słusznej sprawie. Trzeba się było postarać.
- Pani ja żem całe życie w lesie robił - przecież nie kłamałby. - Ale co żem w barze spędził to moje, a i pomagać czasem trza było jak jakieś głupki awantury robiły. - właściwie co sobotę coś się działo i co sobotę Hagrid albo rozdzielał albo lał po mordzie. - Ja wim, że awantury nie dobre dla byznesu, bo to klientelę odstraszyć może, to też jak żem w Keswick jeszcze był, to rozdzielać zwykle rozdzielałem - taka prawda. - Ale w mordę też umiem dać jak trza. Ja dużo nie potrzebuje, byle co do gara włożyć.
Drugie pytanie było cięższe. Hagrid nie rozmawiał o tym co mu się przydarzyło za często. Co się zresztą dziwić, takie historie przyjemne nie były. Wredne oskarżenia na Aragoga, a w końcu na samego Rubeusa nie miały podstaw, Aragog nikogo by nie skrzywdził.
- Żeby z mojej winy to nigdy nie! - przysiągł kładąc dłoń na sercu. - Ale żem kiedyś w Hogwarcie się uczył i tam mnie na zbity pysk wywalili, bo żem pająka trzymał. Niesprawiedliwość zwykła, o! Ale tak to nic nigdy.
Zwykle w takich tawernach prawem się nie przejmowali, to musiało być o wiele porządniejsze miejsce niż zdawało się na pierwszy rzut oka, przynajmniej w myślach Hagrida, gdy musiał opowiedzieć o swoich problemach z prawem. Może i tu jakieś szychy przychodziły, co to przed nimi trzeba było dobrze pachnieć i wyglądać.
- Ja krawata mogę ubrać jak to tutaj potrzeba, pracy się nie boję, a co... Jakby co trzeba było przynieść to też przyniosę. Tu najwięcej klientów to pewno w łykendy siedzi? Bardzo ładna to jest tawerna, bardzo ładna. Pani sama stroiła?
Wieści o dziejącej się obok bójce zapaliły w oczach Rubeusa małe ogniki, takie same jak paliły się w piekarniku gdy piekł ciasteczka. Instynkt mówił by leźć tam i lać w mordy, ale rozsądek na szczęście wygrywał u półolbrzyma (zwykle). Tym się właśnie różnił od normalnych olbrzymów, a nawet od własnej matki. Pani Boyle, nie wiedział czy na widok tego zapału w oczach, czy z samej siebie, stwierdziła jednak, że to dobra okazja by się wykazać. Ba, najlepsza! Hagrid kiwnął głową z uśmiechem na twarzy i za małą barmanką wyszedł z kuchni w stronę krzyków. Rzeczywiście, na środku sali dwóch wiotkich facecików dawało sobie akurat po mordzie. Wystarczyły jednak trzy potężne kroki by mógł się znaleźć obok nich.
- Hola, hola! - złapał tego bardziej awanturującego się za fraki odsuwając go na bezpieczną odległość na wyciągniętej prawej. - To jest pożądny port, a nie, wasza psia mać, melina - złapał drugiego za twarz.
Mężczyźni stali tak dobre 2-3 metry od siebie. Jeden trzymany za kołnierz kurtki, drugi prosto z głupi pijacki pysk. Gdy pierwszy stanął jak wryty wpatrując się tylko w twarz Hagrida, drugi próbował zerwać z siebie jego palce przez które nie widział nic.
- Przeprosicie Panią - wskazał głową na barmankę - A potem dacie jej napiwek i w podskokach będziecie spieprzać.
Rubeus przez chwilę zapomniał, że to nie jest mugolska tawerna, a moment w którym doszło do niego co się rzeczywiście dzieje wywołał dziwne uczucie w żołądku, tak jakby miał rzygnąć prosto na podłogę. Trzymał w obu rękach czarodziejów. Czarodziejów, którzy mieli różdżki i mogli go zaatakować w następnej sekundzie, jeśli tylko by chcieli.




I got work to do in the morning
Powrót do góry Go down
Dorothea Boyle
Dorothea Boyle

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8286-matilda-dorothea-boyle#239983 https://www.morsmordre.net/t8307-friedel https://www.morsmordre.net/t8306-pani-boyle#240503 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8309-skrytka-bankowa-nr-1867#240509 https://www.morsmordre.net/t8308-d-boyle#240506
Zawód : Szefowa Parszywego; tarocistka
Wiek : 47
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nie patrzcie na mnie, żem śniada, że mnie spaliło słońce.
Śniada jestem, lecz piękna.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Jasnowidz

Kuchnia - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia [odnośnikKuchnia - Page 2 I_icon_minitime23.11.20 20:08

Jeżeli Rebus mówił prawdę, że całe życie pracował w lesie – a było to całkiem realne, biorąc pod uwagę to kim był – to zapewne miał w sobie dużo siły. A siła była jej potrzebna, choćby do przerzucania beczek z alkoholem… no i do utrzymywania kontroli nad wątpliwą klientelą. Mogła rzecz jasna korzystać z uroków, ale zapewne dla takiego kawała chłopa nie byłoby to tak męczące. Może… może mogłaby odebrać wszystkie swoje długi z pomocą olbrzyma… właściwie półolbrzyma, bo przypomniała sobie, że tak go przedstawiła Frances w liście.
Podobało jej się to, że miał w sobie tyle optymizmu. Ona zgubiła go wiele lat temu, ale wraz z jego pojawieniem się otrzymała iskierkę nadziei. Zdawał sobie sprawę z sytuacji i sam powiedział, że miał doświadczenie w rozdzielaniu osób. Na jej twarzy pojawił się rzadko kiedy widziany uśmiech, kiedy tylko usłyszała o „daniu w mordę jak trza”. Szybko jednak spoważniała. Nie lubiła pokazywać swoich emocji.
Pytanie o problemy z prawem było ciekawskim pytaniem. Chciała zwyczajnie wiedzieć na czym stoi i czy w jej lokalu miało pojawiać się Ministerstwo. Wiele jej pracowników zrobiło w przeszłości jakiś błąd, a czasem nawet wciąż świadomie łamali prawo. Wychodziła jednak z założenia, że była w stanie zaakceptować wszystko, o ile ktoś miał ją szanować. Mimo wszystko informacja o tym dlaczego wyrzucili Rubeusa z Hogwartu sprawiła, że Boyle na chwilę przymrużyła oczy, jak gdyby chciała go prześwietlić wzrokiem (co przecież było niemożliwe). Czy dobrze by zrobiła, gdyby go przyjęła? Był jednak szczery, a to sobie ceniła.
Yhm… – przytaknęła tajemniczo. – Nie, nie, krawat nie będzie potrzebny. Przynajmniej nie teraz – ostatnie zdanie dodała ciszej. Wciąż marzyła o lokalu, w którym miał zapanować porządek, ale na tę chwilę zapewne nie było to możliwe. – Musiałbyś też przynosić beczki z alkoholem i pomagać z cięższymi przedmiotami. Być może znalazłabym dla ciebie kilka innych zadań.
Pytanie o wystrój sprawiło, że poczuła się okropnie. To, co przedstawiał Parszywy było tragedią, której się wstydziła. Była wściekła za każdym razem, kiedy ktoś postanowił „przefarbować” ściany lub pobrudzić podłogi. Chciała przecież lokal był czyściusieńki, ale nigdy na to nie pozwalali jej klienci, a przez to dostawała szewskiej pasji.
Razem z klientami… niestety – odpowiedziała mężczyźnie z ciężkim westchnięciem. Oddałaby całe swoje oszczędności, żeby tylko zapanował tutaj porządek.
Wiadomość o kolejnej bójce wyraźnie ją zirytowała. Podążyła za półolbrzymem do głównej sali. Idąc, zastanawiała się czy aby dobrze zrobiła, że poprosiła go o natychmiastową akcję. Chyba nie zamierzał nikogo zabić, prawda? Czy w ogóle potrafił zapanować nad swoją siłą? Merlin tylko wiedział jaką miał siłę w tych swoich dłoniach, ale na pewno ogromną. Nie chciała znowu ścierać krwi z podłogi, a tym bardziej jakiejś części ciała. Nie chciała też mieć problemów z władzami. Przy wielkoludzie marynarze wyglądali jak małe kukiełki. Przymknęła na moment oczy, kiedy olbrzym ruszył do akcji, nie chcąc widzieć jak miało się to skończyć… W ciągu kolejnych kilkunastu sekund nie usłyszała jednak żadnego chrupnięcia. Czy to wszystko? Niepewnie otworzyła oczy i ku swojemu zaskoczeniu, sytuacja została opanowana bez użycia siły. To znaczy… bez mordobicia.
Wciąż nie dowierzała temu, co widziała. Spoglądała na Rubeusa niczym na bohatera z opowiadań z dzieciństwa. Frances jej nie zawiodła. Jak bardzo była jej wdzięczna! Odetchnęła z ulgą i podparła się o bar. Z rozbawieniem spoglądała na przepraszających ją awanturników. Zabawne. Nigdy nie byłaby w stanie sama załatwić sytuacji bez użycia różdżki. Wyciągnęła w stronę mężczyzn popielniczkę, do której mieli wrzucić napiwek, a potem z jeszcze większym rozbawieniem patrzyła jak uciekali. Podeszła do olbrzyma, by lepiej przyjrzeć się drzwiom, które się zamykały, a następnie zaczęła przeliczać monety.
Dogadajmy się co do wypłaty – rzuciła w jego stronę, a następnie wróciła do kuchni, gdzie przysiadła za chybotającym się stołem.





nectar and balm
Powrót do góry Go down
Rubeus Hagrid
Rubeus Hagrid

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Zawód : młodszy goryl i starszy drwal
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 29
Genetyka : Półolbrzym

Kuchnia - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia [odnośnikKuchnia - Page 2 I_icon_minitime24.11.20 12:40

O jaki dumny był z siebie Hagrid gdy na twarzy tej eleganckiej pani Boyle pojawił się uśmiech rozbawienia. Takie chłopki nie były wyzwaniem, zwłaszcza, że jak widać było, różdżek nawet wyciągnąć nie potrafili. Mugolskie knajpowe rozbijaki nie mieli za wiele opcji na poradzenie sobie z siłą półolbrzyma, ale ten spodziewał się więcej po takich czarodziejach jak te co siedziały w Parszywym Pasażerze. Poskutkowało jednak złapanie za fraki i spieprzali gdzie pieprz rośnie zostawiając wcześniej napiwek w popielniczce pani Boyle. Głupi czasem Ci czarodzieje.
- Sio! - krzyknął jeszcze gdy drzwi się zamykały i wyszczerzył zęby do Pani Boyle, po czym podążył za nią do kuchni.
Chyba ta rozmowa o pracę poszła mu całkiem nieźle, tak na pierwszy rzut oka.
- Wypłaty to wie Pani - Hagrid poczuł, że pocą mu się ręce. - To Pani wie wypłaty...
Rozmowy o pieniądzach były bardzo stresujące. Co jak powie za dużo? A co jak powie za mało? Właściwie monety w kieszeni nie były mu zbyt przydatne same w sobie, o wiele bardziej potrzebował ciepłego jedzenia i piwa od czasu do czasu, góra pięć dziennie.
- Pani mi dużo nie trzeba. Co by wikt był, co by się napić miał czego i gdzie łeb położyć - wydawało się to uczciwą propozycją. - Jakbym tak tu mógł czasem do brzucha cosik wrzucić i gdzieś w kanciapie spocząć to mi wypłaty ni trza.
Przez chwile nawet miał wrażenie, że poprosił o za dużo. Hagrid nie był za dobry w przeliczaniu swojej pracy na pieniądze, ile dostał od mugoli tyle brał, nie wybrzydzał i nie narzekał. Nikt go przecież finansów nie uczył. Odwrócił wzrok co by w oczy Pani Boyle nie patrzeć, ta kobieta nawet trochę go przerażała, a już zwłaszcza gdy to od niej tak dużo zależało. Propozycja była dobra i wystarczająca, ale z drugiej strony jednak coś Tonks przeta o sowie mówił, a skąd taką sowę kupić jak pieniędzy nie ma? Przecież Rubeus nie chciałby nikogo okraść. Było jednak trochę za późno na dodawanie kolejnych warunków, skoro nie było wiadomo czy na te właścicielka Parszywego Pasażera w ogóle przystanie.
- I mogę zaczynać choćby zara, Pani! - nasłuchiwał czy z sali dochodzą kolejne krzyki afery, ale wydawało się dość spokojnie. - Beczki nosić to nie problem, czy tam jakieś dostawy odebrać nawet. Ja mam Pani dwa talenty - uniósł do góry dwie pięści. - Talent pierwszy, talent drugi, hehe.
Może i mądrością nie grzeszył, ale pary to miał jak trzech chłopów. W takim porcie i w takiej ładnej knajpce na pewno siła mogła się przydać nie tylko do lania po mordach klienteli bardziej awanturującej się, ale i co by keg przynieść, a może nawet do sufitu jakieś deski przybić.
- Frances dużo dobrego o Pani mówiła, tylko wspominała co bym ja z Panem Boylem nie gadał, bo mnie w kłopoty jakie wpędzi. To ja bym wolał bez kłopotów, bo to wi Pani jakie czasy - sam przecież do końca nie wiedział.
Domyślał się.




I got work to do in the morning
Powrót do góry Go down
Dorothea Boyle
Dorothea Boyle

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8286-matilda-dorothea-boyle#239983 https://www.morsmordre.net/t8307-friedel https://www.morsmordre.net/t8306-pani-boyle#240503 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8309-skrytka-bankowa-nr-1867#240509 https://www.morsmordre.net/t8308-d-boyle#240506
Zawód : Szefowa Parszywego; tarocistka
Wiek : 47
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Nie patrzcie na mnie, żem śniada, że mnie spaliło słońce.
Śniada jestem, lecz piękna.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Jasnowidz

Kuchnia - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia [odnośnikKuchnia - Page 2 I_icon_minitime28.11.20 19:40

Nie dowierzała w to, że sprawa zostanie tak łatwo i szybko załatwiona. Wpatrywała się dość długo w postać olbrzyma, który w głównej sali (jak się zdawało) miał znacznie więcej przestrzeni nad głową niż w kuchni. Była zadowolona z tego jak działał Hagrid. Takich pracowników potrzebowała znacznie więcej. Wtedy mogłaby zaprowadzić tutaj upragniony porządek. Ten, o którym marzyła przez wiele lat. Choć oczywiście to jak pracował olbrzym miało wyjść dopiero w praniu. Na tę chwilę zdał swój „egzamin” na „wybitny”.
Problem polegał tylko na tym jak powinni porozumieć się co do wypłaty. W jej głowie pojawiły się niemal te same pytanie, co w głowie Rubeusa. Najchętniej podałaby tę samą kwotę, co poprzedniemu wykidajle, z tym że ten poprzedni nie był w stanie dokonać takich rzeczy jakich dokonywał olbrzym. Dlaczego wcześniej nie pomyślała o zatrudnieniu jakiegoś półolbrzyma?
Musiała też zapanować nad swoją chwilową żądzą oszukania mężczyzny. O nie, nie mogła wobec niego zachowywać się jak wobec innych. W końcu poleciła go sama Frances. Nie mogłaby tego zrobić swojej ukochanej i drogiej niczym rodzona córka czarownicy. Nie mówiąc o tym, że gdyby zrozumiał, że go okantowała to… no cóż… pewnie mogłaby pożegnać się ze swoją (co prawda nadgryzioną przez czas) urodą.
Co miała z nim zrobić? Westchnęła głośno. Nie chciał dużo, był skromny. Miała wrażenie, że pierwszy od dawna miała do czynienia z kimś, kto naprawdę był przyjazny i chciał zwyczajnie dobrze. Wymagania, których oczekiwał była w stanie spełnić. Coś ją jednak gryzło. A co jeżeli odstraszy klientów? Ale czy potrzebowała kłopotliwych klientów? No właśnie… ale z drugiej strony… uch! Przecież i tak już się zgodziła dać mu tutaj pracę!
No dobrze – skwitowała. – To da się załatwić. – Gotowe, musiała zapewnić mu odpowiednią ilość pieniędzy. Sięgnęła po skrawek papieru z blatu i zapisała proponowaną przez siebie kwotę. Świstek podsunęła w stronę mężczyzny, mając nadzieję, że nie będzie miał nic przeciwko. – Czy odpowiada tobie taka wypłata? – Pytała dla pewności, ale (jak to pani Boyle) nie zamierzała zwiększać zapisanej kwoty.
Jego entuzjazm sprawiał, że Dorothea ponownie się uśmiechnęła. Gdyby tylko wszyscy pracownicy mieli tyle energii… oj tak, wtedy Parszywy nie przyprawiałby ją o depresję.
Tylko nie bij dla zabawy – zwróciła mu uwagę, gdy zaczął się chwalić swoimi pięściami. Były z pewnością atutem, w tym czym miał się zajmować… ale mogły być jednocześnie problemem. – Nie chcę burd wszczynanych ze strony pracowników. Chyba, że to konieczność – ostrzegła go. – Ale tak, pomożesz mi w dostawach – przytaknęła na końcu, chcąc złagodzić swój ton. – Ach! I jeżeli już masz kogoś stłuc to zrób to na dworze i to tak, żeby jak najmniej osób cię widziało. Nie chcę żadnych nalotów.
Nie chciała go wystraszyć. Po prostu chciała, żeby wiedział, że nie ma tu miejsca na szalone mordobicie. Nie chciała kłopotów, nie chciał uwagi Ministerstwa.
Co do twojego mieszkania i jedzenia, o którym wspomniałeś. Tu masz kuchnię, a na górze są pokoje. – Dodała dotykając blatu przy kuchence, a następnie wskazując głową na sufit. W żadnym wypadku nie zamierzała dla nikogo gotować. I tak nie umiała. Miał ręce i to powinno mu wystarczyć. – Twoim dodatkowym zadaniem będzie pilnowanie, żeby dziewczynom na górze nic złego się nie stało. Bardzo sobie ich cenię i traktuję jak własne córki. Jeżeli usłyszysz, że jesteś im potrzebny, wchodzisz do ich pokoi i robisz porządek. Miejsce dla ciebie jestem w stanie tobie załatwić od zaraz.
Piętro mogło być dla niego trochę problematyczne. Był wysoki jak stary dąb i obawiała się czy był w stanie się tam zmieścić. Nie mniej, nie miała nic przeciwko. Za pieniądze, które mu oferowała, mogła poświęcić dla niego część Parszywego. Byle tylko zapanowała tutaj odrobina porządku.
Wiadomość o tym, że Frances mówiła o niej tak dobrze wyraźnie ją zawstydziła. Wiedziała, że czarownica ją lubi, ale nie spodziewała się słyszeć z ust osób trzeciej o tym, co o niej myślała. Uwaga o Boyle’u była na miejscu.
Jego trzymaj się najdalej. Jeżeli cokolwiek tobie zaproponuje, przytaknij, zgódź się, ale daj mi później znać. Ustalimy co i jak. Jeżeli będziesz moimi uszami i oczami… może zwiększę tobie zapłatę – zaproponowała, mając nadzieję, że mężczyzna zaakceptuje taki układ. – Mój mąż to jeden wielki problem, zależy mu na pieniądzach, ale najchętniej wszystkich by oszukał, okradł i wykorzystał. Pamiętaj o tym, jeżeli będziesz kiedykolwiek z nim rozmawiał. I uważaj na niego – dodała, machając przed jego oczami (a właściwie brzuchem) wskazującym palcem, jak gdyby chcąc w ten sposób zwrócić jego uwagę na to, co mówiła.
Boyle w końcu wykorzystał ją wiele lat temu i grał na resztkach jej emocji względem niego jak przeklęty wiolinista.





nectar and balm
Powrót do góry Go down
Rubeus Hagrid
Rubeus Hagrid

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Zawód : młodszy goryl i starszy drwal
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 29
Genetyka : Półolbrzym

Kuchnia - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia [odnośnikKuchnia - Page 2 I_icon_minitime29.11.20 4:12

Dwóch takich awanturników rozdzielić było łatwo, pewno z trzema czy czterema też by sobie dał radę, a ile takich burd mogło się w Parszywym Pasażerze dziać? No góra dwie dziennie. Praca marzeń. W Hagrida głowie rodziły się jednak obawy nie do tego ile siły będzie musiał użyć, a kto go tam znajdzie. Co prawda Frances była taka miła i na pewno nie chciałaby dla niego źle, ale kto wie czy zaraz jakiś stary znajomy nie przyjdzie na sobotnie pijaństwo w towarzystwie nieprzychylnych półolbrzymom kolegów. Co prawda mógł jeszcze mówić o tym czerwonym mięsie i piwie, które w kołysce od matki dostawał, ale czarodzieje pewnie by nie uwierzyli w takie rzeczy. Zresztą, Tonks nie uwierzył... Chociaż ten to był przecież auror. A jakby taki Tom Riddle przyszedł? Pewnie w Ministerstwie siedzi w Londynie, taki to pilny uczeń był. Czasem trzeba było jednak zaryzykować, zwłaszcza, że wiecznie w tym porcie siedzieć nie zamierzał. Wojna trwała, a te trupy które mijał po drodze do pubu dobrze o tym wiedziały.
- Oj, odpowiada - odpowiedział ucieszony od ucha do ucha na widok kwoty na kartce, którą wręczyła mu Pani Boyle.
Nawet nie liczył, że jakieś pieniądze do ręki dostanie. Liczyło się co by jakoś przetrwać, a do tego potrzebny był gar zupy, kufel piwa i może nawet poduszka. Tymczasem pani Boyle oferowała mu prawdziwe pieniądze, takie, że mógłby sobie nawet coś na mieście kupić.
Kiwał głową wyraźnie pokazując, że rozumie wszystkie polecenia. Używanie pięści dla zabawy i tak nie było niczym co by planował. Zresztą, jaka to zabawa? Wyborna...
- Tylko jak trza będzie to przyłożę, a tak to nie - powiedział poważnie starając się brzmieć wiarygodnie. - Na dworze, za rogiem, co by nikt nie widział. Jasne jak słoneczko na niebie, pani Boyle! - sam też nalotów nie chciał, bo i po co?
Jeśli zgodziła się na to by czasem jedzenia wziął i kimnął się to zapowiadało się naprawdę dobrze. Sam Hagrid zresztą nie był pewien czego więcej byłoby mu trzeba. Nawet wizja dodatkowych pieniędzy nie przemawiała szczególnie, może co najwyżej oszczędzi i kiedyś Frances się odwdzięczy za to dobre co od niej dostał.
- Dziewczynom na górze? To tu barmanki też mieszkają? To nawet ładnie, pani to miła jest - powiedział z podziwem. - Potrzebny to w sensie, że jak? Bo jak trzeba coś tam przenieść czy ściągnąć to nie ma kłopotu, ale tak to ja nie wiem co więcej, bo to ciężko tak.
Obejrzał jeszcze kuchnię wzrokiem. Przestrzeń mała, trochę nisko nawet, niżej niż na tej głównej sali, ale to nic. Po przeżytym już kawałku życia w mieszkanku pod Keswick, żadna wysokość sufitu nie była straszna. Jajeczniczkę to dałoby się bez problemu zrobić, kawał mięsa usmażyć, a może nawet piekarnik zadziała i coś słodkiego by mógł upichcić. Jak na zawołanie gdy myśli Hagrida zmierzyły na niebezpieczne tory jedzenia, tuż obok niego przemknęła stara kobieta o jakiejś orientalnej urodzie, jakby nie z Anglii, i dobrała się do parujących garów. Piękny zapach gotowanej kiełbaski roznosił się po pomieszczeniu i dopiero słowa o Panu Boyle wybiły Rubeusa z myśli o wciągnięciu 4 funtów mięcha.
- Dobra jest, pani Boyle. Tak zrobię, zapamiętam - potwierdził.
Jego nowa szefowa była bardzo miła, skoro tak go chciała uchronić przed tym dziwnym Panem Boylem. W jego głowie pojawiał się on już coraz bardziej jako dziwny dziad, taki z legend o dziadach co porywają dzieci w zimie. No ale, już ostatnio opinie sobie wyrobił o kimś i jak to się mu sprawdziło? Tonks wcale taki zły się nie okazał, a nawet porady dał jak w takim Londynie się uchować.
- Jeszcze na kogoś uważać tu? Bo to wie pani, ja to tak nie ufam na pierwszy rzut oka - a przynajmniej tak mu się wydawało - życie nauczyło co by przez palce nie patrzeć. Ja tu nie chce kłopotów żadnych z jakimiś dziwnymi, co by sobie spokojnie żywot wieść, tyle. Jakie tu zasady jeszcze, co bym się dostosował?
Tonks jasno dał do zrozumienia co by Hagrid się w kłopoty nie wpakował, zwłaszcza jeśli miał być oczami aurora w porcie. Bardzo odpowiedzialnie podchodził do takiej roli, chciał zresztą, tak jak niczego na świecie, przysłużyć się słusznej sprawie, a do tego lepiej by nikt go o nic nie podejrzewał i nikt podejrzany się wokół niego nie kręcił.




I got work to do in the morning
Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Doki :: Parszywy Pasażer-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20