Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Pokój gościnny

Go down 
AutorWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

the boy
with
the broken halo

OPCM : 44
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pokój gościnny 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Pokój gościnny Empty
PisanieTemat: Pokój gościnny   Pokój gościnny I_icon_minitime26.09.19 19:01

Pokój gościnny

Jest to jeden z mniejszych pokojów, które  znajdują się na piętrze Kurnika. Tak jak reszta domu pokój ten jest niezwykle jasny, głównie dzięki białym ścianom oraz oknom, które wpuszczają do wnętrza sporo światła. Został urządzony dość skromnie, poza w miarę szerokim łóżkiem oferując jedynie komodę, toaletkę oraz biurko wraz z krzesłem. Przeważnie jest on pusty, jednak od czasu do czasu zdarza się, że ktoś z niego korzysta.

[bylobrzydkobedzieladnie]





is everybody going crazy?

Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
Anthony Skamander

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 24
UROKI : 40
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Pokój gościnny Empty
PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   Pokój gościnny I_icon_minitime24.02.20 17:08

8.04?

Dziś rano, jeszcze przed świtem wyślizgną się poza kurnik by spotkać się w Dolinie Godryka z Hagrid. Wydawało mu się, że udało mu się wrócić równie niezauważenie co wyjść jednak ostatecznie nie jemu przyszło mu to wyceniać. Za bardzo też nie dał do tego okazji komukolwiek innemu - przeciążone spacerem ciało domagało się natychmiastowego wypoczynku. Zaległ się więc w łóżku pozwalając na to by jego niespokojny sen został przerwany dopiero przez stukot obijających się o szybę kropel wiosennego, nocnego deszczu. Ciekawe czy ten już się uporał z wypłukaniem krwi spomiędzy brukowanych uliczek Londynu...?
Podniósł się z łóżka powoli, podtrzymując obwiązaną opatrunkami ranę na piersi, która nieprzyjemnie, jak na zawołanie zaswędziała. Przesuwając palcami po materiale piżamy pod którą fałdowały się pasma bandażu zamknął dłoń w pięść resztkami silnej woli powstrzymując się od jej rozczochrania. Wspierając się o ramę łóżka wstał, naciągnął szlafrok ignorując dyskomfort faktu, że nie należał do niego. Po omacku przemieścił się do kuchni. Pomimo iż przebywał tu już od jakiegoś czasu nie czuł się swobodnie z tym by czuć się jak u siebie. U siebie miał inny rozkład mebli, miał ich zdecydowanie mniej, u siebie nie pozostawiał rozrzuconych na blatach słodyczy, nie pozwalał na rozgardiasz tak więc patrząc na kuchnię Alexa nie mógł czuć się zwyczajnie jak u kogoś innego, obcego. Jego nerwica natręctw nie była posunięta jednak tak daleko do przodu by w tym momencie rozpocząć festiwal narzucania na mieszkanie młodego gwardzisty swoich zasad i zacząć wszystko porządkować pod swoje widzimisię. Jak kanciasty, drewniany klocek dopasowywał się niechętnie do obłych otworów, tak on odnajdywał swoje chwilowe miejsce w Kurniku. Z dwojga złego lepsze było to niż mung w którym to pierwszej lepszej nocy zafundowano mu wieczne znieczulenie avadą lub inną pieszczotliwą klątwą.
- Lumos maxima - wychrypiał przed tym jak usiadł na podciągniętym pod okno krześle chcąc by magiczne światło rozświetliło pomieszczenie dodając mu nieco życia. Siedząc po ciemku w cudzym mieszkaniu nie natykając się do tej pory na żadnego innego mieszkańca czuł się jak kryminalista. Nieco groteskowe.




Would I be that monster, scare them all away
If I let them hear what I have to say...?

Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

the boy
with
the broken halo

OPCM : 44
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pokój gościnny 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Pokój gościnny Empty
PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   Pokój gościnny I_icon_minitime24.02.20 18:07

Alexander przestał już czuć się jak kryminalista. To, co stało się pierwszej kwietniowej nocy na dobre i do cna wypaliło w nim wszelkie myśli tej maści. Nie zawahał się ani przez moment kiedy wykorzystując fakt, że Archibald zajął dyrektora Lowe rozmową kradł szpitalne dokumenty. Nie miał też drugich myśli gdy podszywając się pod funkcjonariusza magicznej policji za fraki wywlekał ze szpitalnych murów Skamandera, wiedząc, że pozostawienie go w Mungu wróżyło mu rychłą śmierć. Nie poddawał też w wątpliwość swojej nobliwości, kiedy z twarzą Magnusa Rowle paradował po Londynie tylko po to, aby przetrzebić pozostawione samym sobie mugolskie mieszkania. Marcowa inwazja bahanek owocówek dała się Alexowi mocno we znaki: nie dość, że użerał się z irytującymi istotami przez cały miesiąc, to w czasie tych nieprzyjemnych perypetii stracił wszystkie lampy i świece. Nie był tym faktem zachwycony, chociaż nie mógł też narzekać, bo mogło się to skończyć o wiele gorzej. Słyszał pogłoski, że bahanki niektórym zjadły całą instalację elektryczną, a jako że Kurnik takową posiadał to byłoby to dla niego tragedią. Na co zdałyby mu się wtedy lampy? Tak samo nieciekawa wydawała się wizja straty całego jedzenia, zwłaszcza teraz, kiedy liczba lokatorów w Kurniku wzrosła z dwójki do piątki w niecałe cztery dni. Właściwie pożarcie lamp było też o wiele lepsze niż utrata krzeseł, ponieważ te z racji swoich rozmiarów wymagały zdecydowanie więcej nakładu pracy przy kradzieży z Londynu niż lampy.
Jego nocne eskapady stawały się już właściwie codziennością, bo albo jakieś miasteczko stawało w płomieniach i trzeba było ruszać na ratunek, albo wybierał się do mugolskiego Londynu, kradnąc z opuszczonych mieszkań co przydatniejsze rzeczy – wychodziło taniej i lepiej niż próby kupowania czegokolwiek w sklepach, w których już rozgościły się deficyty. Tym razem kiedy Farley przekroczył próg Kurnika niósł ze sobą wygrzebane z paru kamienic kinkiety, żarówki, lampy i świece. Wątłe światło skradające się do przedpokoju z korytarzyka prowadzącego do kuchni nie umknęło jego uwadze: ktoś nie spał. Alexander zzuł więc buty i odwiesił mokry płaszcz na wieszak, po czym złapał dwa pomniejszone pudełka i poszedł zobaczyć, kto tym razem nie był w stanie spać.
Wszystko w porządku? – zapytał, kiedy jego oczom ukazała się sylwetka Anthony'ego. Wiadomym przy tym było, że Alexander nie skupiał się na porządku ogólnym. Od kilku dni robił głównie za prywatnego kucharza i pielęgniarkę, dlatego jego pytania najczęściej dotyczyły właśnie tego: jedzenia i opatrunków. Paroma ruchami różdżki Alexander odgruzował cały blat stołu, po czym zdeponował na nim oba pudełka i powiększył je kolejnymi dwoma machnięciami różdżką. Mokre szkło i metal błyszczały w lekko rozmoczonych kartonach, odbijając zimne, magiczne światło na ich twarze.





is everybody going crazy?

Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
Anthony Skamander

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 24
UROKI : 40
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Pokój gościnny Empty
PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   Pokój gościnny I_icon_minitime24.02.20 19:24

Magiczne światło zawisło nad jego głową na moment zmuszając go do przymrużenia powiek. Następnie uchylił okno w kuchni. Dochodzący do jego uszu wyraźniejszy dźwięk rzadkiego deszczu był kojący, uspokajający. Nie myślał o nim w tych kategoriach zawsze. Dopiero kiedy to udało im się pozbyć anomalii wywołując przy tym biało-magiczną ulewę o tajemniczych właściwościach zaczął odczuwać przyjemność płynącą z chaosu tąpnięć obmywających wszystko kropel, a sama noc dwudziestego ósmego grudnia zapisała się w jego pamięci jako coś wyjątkowego, przyćmiewającego wszystkie inne wydarzenia. To było dobre wspomnienie niosące ze sobą coś pocieszającego. Może własnie dlatego, tak często ostatnimi czasy je przywoływał...? A może zwyczajnie stagnacja rzucała mu się na głowę i potrzebował zajęcia by nie zaczynać myśleć o bzdurach? Albo popadać w paranoję...? Z lekkim spięciem przeszło mu przez myśl, że popada w obłęd kiedy to lord Rowle spytał go o samopoczucie. Dopiero w drugiej sekundzie spięcie w mięśniach minęło kiedy to zaspany umysł zdołał połączyć fakt, że mieszka pod dachem z metamorfomagiem-uzdrowicielem i to nie żaden omam.
- Ciężko sypiam. Budzą mnie duszności - skłamał połowicznie, jak gdyby nigdy nic sięgając zaraz po paczkę magicznych papierosów z których to wyciągnął tytoniowy zwitek po to by odpalić go i trzymać przy uchylonym oknie. Nie zaciągał się nim ani razu nie chcąc wypluć ledwie gojących się płuc. Zresztą nie o to w tym chodziło. Alex doskonale mógł sobie zdawać sprawę z tego, że było to dziwactwo które Skamander odprawiał zaraz po przebudzeniu. Nie chodziło o sam nałóg, a natręctwo, rytuał odpalenia papierosa, pewien porządek dnia - zjadłbym też coś. W zasadzie niedawno wstałem i chyba minąłem się z resztą ale chyba nic się nie działo znaczącego pod twoją nieobecność - wychrypiał spoglądając na powiększające się pudła wypełnione...mniej lub bardziej dziwnymi gratami z pomiędzy których wystawało kilka świec dających mu już nieco do myślenia - To wszystko służy do oświetlania...? - uniósł jedną z jasnych brwi wyżej - Wygląda na mugolskie. Wiesz co z tym zrobić...?




Would I be that monster, scare them all away
If I let them hear what I have to say...?

Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

the boy
with
the broken halo

OPCM : 44
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pokój gościnny 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Pokój gościnny Empty
PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   Pokój gościnny I_icon_minitime28.02.20 19:54

Na widok spinającego się Anthony'ego Alexander ściągnął brwi. Czyżby coś było nie tak? Uniósł dłoń, żeby podrapać się po brodzie i wtedy to do niego dotarło.
Farley westchnął cicho i skupił się na krótką chwilę: jego twarz wydała się na moment jakby rozmywać i tracić kształt, żeby z lorda Magnusa Rowle mógł przemienić się znów w siebie.
Duszności? – Alexander zapytał, a jego brwi uniosły się do góry. – Towarzyszą temu bóle w klatce piersiowej czy po prostu spłycenie oddechu? – drążył dalej, będąc pewnym, że znajdzie źródło problemu jeżeli tylko dostanie odrobinę więcej informacji. Zerknął na Anthony'ego z czymś pomiędzy rozbawieniem a zrozumieniem, kiedy ten podszedł do okna i tylko odpalił papierosa. Znał ten nawyk – i jak zwykle lekko zaswędziały go palce, żeby poprosić Skamandera o zaciągnięcie się. Zwalczył jednak pokusę, w milczeniu przyjmując raport z braku wydarzeń w Kurniku podczas jego nieobecności. Była taka niepisana zasada, że to auror odpowiadał za ogarnianie całej gromady kiedy Alexa nie było w domu. Nie spodziewał się tego, że ktoś ich zaatakuje, wątpił też żeby Anthony był w stanie zrobić wiele w swoim wciąż wymęczonym stanie, ale pozostawał najbardziej nadającą się do tego osobą. Ida wciąż była w szoku, Louis zaczynał się trząść kiedy ktoś odłożył coś głośniej na blat, a Lotta była Lotto i większość czasu uciekała przed wzrokiem i towarzystwem innych, czytając w swoim pokoju.
Zajrzał przy tym do lodówki, sprawdzając, co ciekawego zostało tam do jedzenia. – Zupa? – zapytał, zauważywszy garnek, który zostawiła dwa dni temu Sue. Było w nim wciąż trochę zupy marchewkowej, akurat na dwie porcje. Wyciągając naczynie z lodówki dostał kolejne pytanie; zamknął drzwi lodówki przy użyciu łokcia, patrząc od Antka do pudeł, które zawierały dobra kradzione. – Tak. I chyba wiem. Zamierzam spróbować, jak nie to poczekam z tym do rana aż Bott wstanie. Nowe zajęcie by mu się tak właściwie przydało – oznajmił, stawiając garnek na kuchence i odpalając palnik na mały ogień. Po tym zajął się wspomnianymi wcześniej lampami, grzebiąc w nich, aż nie mruknął w końcu aha! i wyciągnął lampę, którą zamierzał powiesić nad kuchennym stołem. Odłożył ją następnie na bok i wspiął się na jeden z taboretów, który zachwiał się pod ciężarem młodego uzdrowiciela. Ten jednak zdawał się całkiem nieporuszony swoją niestabilnością i zaczął z uwagą przypatrywać się kabelkom, które zwisały z sufitu. Louis tydzień temu wyłączył fazę – cokolwiek by to nie znaczyło – i gmeranie przy nich było podobno bezpieczne.
Podasz mi lampę? – zapytał Skamandera, wskazując na wyciągnięty wcześniej sprzęt, który miał przyjemnie ciemnozielony klosz.





is everybody going crazy?

Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
Anthony Skamander

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 24
UROKI : 40
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Pokój gościnny Empty
PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   Pokój gościnny I_icon_minitime04.03.20 3:47

Było coś odrażającego i jednocześnie intrygującego w chwili w której twarz metamorfomaga skręciła się i rozmazała po to by po zaraz nabrać pierwotnych kształtów. Skamander pod sam koniec oderwał od tego spektaklu spojrzenie przenosząc je w miejsce w którym pod bawełnianym materiałem znajdował się opatrunek. Tkną go z wyczuciem opuszkami.
- Z bólem. Nasilającym się - bo ten zwyczajny odczuwał ciągle - kujący, rozchodzący się tępym spazmem przy każdym oddechu, przeistaczający się w coś niemal paraliżującego przy gwałtownym ścisku, duchocie. Palce dłoni poruszyły się w cichej nadziei, że szorstki materiał piżamy udrapie wrażliwą, swędzącą skórę wokół rany. Ledwie powstrzymywał się przed użyciem paznokci - Ciągle zdarza się mi czuć krew na podniebieniu - miną już ponad tydzień od kiedy się wybudził i szczerze mówiąc momentami przyprawiało go to już o mdłości. Długo jeszcze miało to tak wyglądać? - Nie da się jakoś przyśpieszyć leczenia? - zapytał strzepując popiół ze swego kadzidełka za okno za którym to też zgrabną serpentyną wiła się półprzezroczysta, dymna smuga rozmywająca się gdzieś dalej w przestrzeni - Jak masz ochotę to się częstuj. Byłem dziś w Dolinie więc mam czym się dzielić. Nie mieli jednak już Stibbonsów więc wziąłem Iskrę - zaproponował zerkając sugestywnie na kawałek blatu na którym to spoczęła paczka magicznych papierosów chwilę po tym, jak czujnym okiem wyłapał zrozumienie jakim palacz obdarza palacza choć sam się za takiego nigdy nie uważał. Wiedział, że młodszy czarodziej również puszczał dymka. Co jak co, lecz akurat Anthony miał aż nadto czasu by obserwować nawyki domowników. W zasadzie była to jego jedyna rozrywka przy tej dziwnej zabawie w strażnika tutejszego ogniska domowego - przynajmniej jakąś żałośniejszą perypetią tegoż. Nie mógł w końcu za wiele. Snuł się więc dookoła, obserwował wiedząc, że co najwyżej mógłby w razie zagrożenia podnieść alarmujący domowników huk ofensywnego zaklęcia lub podzielić się z nimi opanowaniem. Lepiej mu się jednak żyło z myślą iż ma do wypełnienia jakąś rolę, zadanie, a tym akurat było doglądanie grupy o dekadę młodszych czarodziei choć wpędzało go to momentami w marudny nastrój. Szczęśliwie z dnia na dzień czuł się coraz lepiej i coraz to odważniej planował kolejne swoje posunięcia zaczynając od tych nie wymagających od niego wysiłku. Tego fizycznego.
Widząc gar wymusił na sobie kaszel, który przerodził się jednak w niekontrolowany faktyczny atak duchoty. Doskonale zdawał sobie sprawę z zawartości naczynia i tego czym ta zupa była. Dławienie się własną krwią wydało mu się momentalnie czymś bardziej atrakcyjnym. Nie lubił marchewek, a co dopiero wodnistego naparu na bazie tego warzywa - Chyba straciłem apetyt. To te uczucie krwi na podniebieniu... Strasznie po tym mnie mdli. Może poprzestanę na razie na mocnej kawie - skłamał gładko nie czując żalu z tytułu odpuszczenia takiego śniadania. Może odwiedzi potem Pub Pod Rozbrykanym Hipogryfem i coś zamówi...? Chrząkną nieco krytycznie spoglądając na pudło pełne niemagicznych wynalazków. Mruknął bez przekonania na plany młodego uzdrowiciela.
- Myślisz, że to dobry pomysł? Ja wiem, że mieszkają tu niemagiczni i dla nich może być to wygodne, lecz jednak też jesteśmy tu my - czarodzieje - Magia nie będzie na to wszystko wpływała lub też na odwrót? Pytam bo ostatnio zastanawiałem się czy przypadkiem nie nałożyć na mieszkanie kilku magicznych zabezpieczeń. Masz tu sporo okien, do tego kilka pięter - całkiem dużo luk na wypadek nieproszonych gości - zauważył dzieląc się przy okazji swoimi spostrzeżeniami i planami, które przecież Alex mógł zanegować. To w końcu był jego dom i potrafił w tej kwestii zaakceptować jego decyzję.
Niechętnie ze stłumionym westchnięciem podniósł się z krzesła. Dogasił końcówkę pod strumieniem bieżącej wody z kranu i po odrzuceniu go do kosza podszedł i podał Farleyowi lampę. Użyłby zaklęcia lewitującego lecz był sceptyczny co do pomysłu mieszania magii z mugolskim sprzętem - Nie możesz zamówić magicznych świec...? Wiem, że obecnie pewnie długo trzeba byłoby na nie czekać, lecz Charle mogłaby ci je względnie szybko wytopić, a Steff zakląć - zaproponował chociaż wątpił w to by Alexander momentalnie zmienił plany kiedy to już był w trakcie realizacji swojego planu. Z lekkim trudem podał mu lampę. Podparł po tym biodrem o stół na którym stały skrzynie. Z zadartą głową patrzył na młodego gwardzistę. Jego zdaniem za młodego. Zmrużył powieki - Co sprawiło, że się na to zdecydowałeś? Na zostanie gwardzistą. Co sobie wtedy myślałeś...? - spytał nagle wlepiając w niego badawcze spojrzenie. Co kierowało ludźmi podejmującymi decyzje na które nie byli gotowi?




Would I be that monster, scare them all away
If I let them hear what I have to say...?

Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

the boy
with
the broken halo

OPCM : 44
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pokój gościnny 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Pokój gościnny Empty
PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   Pokój gościnny I_icon_minitime08.03.20 19:33

Dla Alexandra jego przemiana była zdecydowanie mniej fascynująca niż dla obecnego obserwatora, nie zmieniało to jednak faktu, że kiedy się przemieniał bardzo często stał przed lustrem dla pilnowania prawidłowego przebiegu transformacji. Zresztą, jako uzdrowiciel widział też tyle aberracji natury i jej przyrodzonego ładu, że coraz mniej rzeczy go dziwiło czy też wywoływało dyskomfort.
Farley ściągnął brwi, słuchając objawów wymienianych przez Skamandera. W głowie zaczął rozrysowywać scenariusze, w których coś mogło pójść nie tak z leczeniem Skamandera. Nie wykluczał obrzęku wewnątrz jam tułowia, zwłaszcza niepokojąc się o pęcherzyki płucne, które w takich warunkach mogłyby być szczególnie narażone na pękanie przy nagłych ruchach towarzyszących odkrztuszaniu.
Jak będziesz wracał na górę to będę musiał cię zbadać, trzeba sprawdzić to krwioplucie – zawyrokował, przyszpilając Anthony'ego na moment wzrokiem. – Od kiedy to trwa? – zapytał, zaraz jednak ze ścisłego skupienia przechodząc w lekkie zmęczenie. Uniósł brwi i pokręcił głową w zaprzeczeniu na zadane mu pytanie. – Nie na wszystko magia zadziała. Mogę zasklepić rany i uśmierzyć ból, dać tymczasowe wzmocnienie w postaci eliksiru, ale ciało musi samo odzyskać siły – oznajmił, powtarzając fakt wytarty na jego języku od zbyt częstego przywoływania. Nie potrafił policzyć ile razy musiał mówić to matkom, które liczyły że po wizycie u uzdrowiciela ich dzieci wyjdą całkowicie zdrowe, radosne i pełne sił, choćby wcześniej nawet i przez dwa tygodnie leżały zdjęte smoczą ospą.
Na zaproszenie do poczęstowania się papierosem Farley uśmiechnął się nieznacznie pod nosem, wiedząc, że to co zaraz powie zabrzmi, jakby był pantoflarzem. Nie zamierzał się jednak tłumaczyć. – Szanuję brak sympatii Idy do zapachy dymu papierosowego, a przynajmniej się staram. Niemniej jednak, dziękuję – odparł, mieszając w garnku z zupą. Chwilowa lekkoś uleciała z niego jak za dotknięciem różdżki, kiedy Anthony zaczął kaszleć. Z początku Alexander miał wrażenie, że Skamander pozoruje, jednak w kilka chwil pojął, że to było naprawdę. W mgnieniu oka z dłoni uzdrowiciela pojawiła się różdżka, lecz auror właśnie wtedy znów zaczął łapać oddech. – Nie podoba mi się ten kaszel – ponuro mruknął Farley, zostawiając zupę samej sobie i sceptycznie patrząc się na swojego lokatora, kiedy ruchem nadgarstka zamiast rzucić lecznicza inkantację przywoływał napełniony wodą czajnik i stawiał go na płomieniach palnika. Zajął się po tym lampą, stanąwszy na stołku prawie łaskocząc sufit kręconymi włosami.
Wysłuchał uważnie obaw wystosowanych pod adresem swoich działań, kiwając głową. – Rozumiem twoje wątpliwości – przyznał, dalej gmerając w kabelkach. Tak w sumie to nie do końca wiedział, co robił. – Ale dom jest przystosowany do magii. Jakbym miał tu kiedykolwiek kontrolę z Urzędu Niewłaściwego Użycia Produktów Mugoli to pewnie by mnie zamknęli – nie, żeby to był jedyny po temu powód – ponieważ dom zbudował mugolski inżynier ożeniony z czarownicą. Ta, żeby ułatwić sobie życie przystosowała instalacje w domu do magii. Dlatego wszystko powinno być w porzą-SZLAG – wyrwało się z ust Alexa, który gwałtownie cofnął rękę od zwisających z sufitu kabli. Zachwiał się przy tym niebezpiecznie na stołku, szeroko rozkładając ramiona i starając się utrzymać równowagę. Przez moment taboret stanął na dwóch nóżkach i już, już prawie było pewne, że Farley z hukiem zleci na podłogę. Wtedy jednak uzdrowiciel wygiął się w drugą stronę, a stołek ze stukotem stanął znów na wszystkich czterech podporach. Alexander jeszcze przez moment stał nieruchomo z rozłożonymi na bok rękoma, w uszach słysząc szum wzburzonej krwi. Drgnął w końcu, a jego twarz zdradzała, że nie był zadowolony.
Pierdolę to – wymamrotał w bardzo nielordowski sposób, złażąc na podłogę i odkładając podaną mu lampę do kartonu. Poczeka do rana aż Louis wstanie.
Zdrajca otrzepał dłonie, wciąż jeszcze skrzywiony, kiedy pytanie Anthony'ego zatrzymało go w pół ruchu. Spojrzał na starszego czarodzieja w ciszy przerywanej jedynie narastającym szumem gotującej się wody.
Bardzo chciałbym ci na to odpowiedzieć – powiedział z wolna. – Jednak tego nie pamiętam – wyznał, zaciskając usta. Nie wiedział, co skłoniło go do podjęcia takiego kroku. Zdawał sobie jednak sprawę z czegoś innego. – Na szczęście nie potrzebuję tej wiedzy do tego, aby wypełniać swoją rolę i czuć się w niej na miejscu – przyznał, odrywając w końcu spojrzenie od Skamandera i przenosząc je na czajnik, który zaczynał zbliżać się do poziomu hałasu grożącego wybudzeniem reszty domowników. Zdjął go więc z ognia i zamieszał zupę, po czym sięgnął do szafki po kubek i słoik z kawą. Przez ostatni tydzień zdążył już nauczyć się, jak pija ją Skamander, dlatego zabrał się do odmierzania ciemnych, zmielonych ziaren łyżeczką. – A skąd to pytanie? – zagadnął, nie odrywając oczu od zalewanej wrzątkiem zawartości kubka. Jego pytanie miało jednak drugie dno, które i bez tego zawisło w powietrzu.





is everybody going crazy?

Powrót do góry Go down
Anthony Skamander
Anthony Skamander

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 24
UROKI : 40
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Pokój gościnny Empty
PisanieTemat: Re: Pokój gościnny   Pokój gościnny I_icon_minitime26.03.20 6:04

Zdawał sobie sprawę z tego, że jego stan był...zły, lecz stabilny. Tak mu się przynajmniej wydawało. Jego serce zatrzymało się podobno dwukrotnie nim wróciło do pierwotnego, żywego rytmu. Chwilami, kiedy kłujący ból w klatce przybierał na sile odnosił wrażenie, że te znów złośliwie hamuje tylko po to by w kolejnej sekundzie zakołysać się szybciej. Ciągle coś mu groziło...?
- Mhm - mrukną, kiwając głową na znak zrozumienia. Nie bagatelizował swojego stanu. Zależało mu na powrocie do pełnej sprawności i słowo pełna było tu wyjątkowo kluczowe dlatego też nie zamierzał maskować swoich objawów czy też udawać, że jest w porządku. Nie było - Od samego początku - i właśnie dlatego też się dopytywał czy dało się to jakoś szybciej zaleczyć. Może istniał jakiś eliksir czy też lek, a barierą była jedynie dostępność lub cena? Gotowy był przedłożyć każdy posiadany galeon bo zwyczajnie był już zmęczony tygodniowym odcharkiwaniem krwią, czy też dosłownym wypluwaniem płuc. Niechętnie, kolejnym kiwnięciem głowy przyjął werdykt.
- Jesteście narzeczeństwem? - podpytał zaraz po wysłuchaniu preferencji Idy z których dopiero teraz zdał sobie sprawę. Co prawda sam starał się odpalać papierosa za oknami, na balkonie lub też na tarasie, lecz tylko dlatego, że Alexander tak robił. Do chwili obecnej nie wiedział, że powodem tego był ktoś konkretny. Pytanie nie było natarczywe. Miało raczej w sobie coś z chęci do napoczęcia wartkiej rozmowy, wymiany zdań. Choć umiał milczeć to zdecydowanie nie był introwertycznym mrukiem. Lubił przerywać ciszę, inicjować rozmowy i mieszkając w Kurniku przez tydzień na pewno dał się od tej mniej formalnej strony poznać. Nie tylko młodemu gwardziście.
Zmarszczył lekko czoło słuchając zapewnień Alexa nie czując się jednak ani trochę co do tego przekonany. Niemniej podał mu tą lampę i stojąc tuż obok sam zadarł głowę by patrzeć co ten znów planował zrobić dalej. Chyba jedynie dzięki temu (i tak z lekkim opóźnieniem) nieporęcznie chwycił Alexa za poły koszuli, kiedy to nim zachwiało nie będąc pewnym czy powinien go bardziej ciągnąć, czy też jednak popychać tak by ten odzyskał równowagę. Drewniane nóżki krzesła na którym stał Farley zgrzytały niebezpieczną niepewnością. Każda z czterech kończyn znalazła jednak podporę - Stoisz...? - bąkną z napięciem nie będąc pewnym czy uzdrowiciel odzyskał pion i wszyscy mogą odetchnąć z ulgą. Bluzg uznał za potwierdzenie - jakbyś znalazł lub przemycił nieco nafty to mógłbym skręcić domowymi sposobami kilka lamp, wiesz? - dodał po chwili zamyślenia zdając sobie sprawę z tego, że przecież by potrafił. Znał się nieco na alchemii, podstawy eliksirów nie były mu też takie obce. Szanse na to, że puściłby kurnik z dymem były więc znikome, a przynajmniej mniejsze niż szanse na to, że ktoś z ich dwójki się połamie jeżeli ten będzie chciał w dalszym ciągu kontynuować to co przerwał. Mugolska magia była skomplikowana.
- To będzie blisko rok od kiedy wróciłem do Londynu, rozpocząłem z wami działalność. Obserwując was trochę z boku nie mogę nie odnieść wrażenia, że wasza rola, was jako gwardzistów, była kiedyś zgoła inna od obecnej. Że byliście bardziej grupą przyjaciół chcących walczyć wspólnie z siłami ciemności, tak jak to zdarza się grupom bohaterów w młodzieżowych książkach albo żołnierzami, lecz nie dowódcami - do tej roli musieliście się dopiero dopasować, dorosnąć - może jeszcze musieli. Mimo wszystko Skamander nie mógł nie odczuwać drobnego niesmaku z uwagi popełnionej przez Farleya na styczniowym spotkaniu z jednorazowości Stonhenge. Prawdopodobnie nim uda im się wygrać wojnę przyjdzie im kilkukrotnie zdecydować się na coś podobnego. Dziś jednak widział w Alexandrze, że ten nie byłby temu już taki przeciwny. A przynajmniej sprawiał takie wrażenie - Jeżeli jednak po ostatnim spotkaniu czujesz się na miejscu to przyznam, że słusznie - niezaprzeczalnie sam początek obrad zdawał się mieć bardziej formalny ton, gwardziści wyraźniej zdystansowali się do pozostałych, niższych statusem, pojawiła się analiza oraz wcześniej nie mająca miejsce z ich strony krytyka, oczekiwania. Widział zmiany i chciał by młody uzdrowiciel zdawał sobie sprawę z tego, że uważał je za słuszne. Bo jeżeli oni się zmieniali to cała organizacja miała. Kierunek był właściwy. Potrzeba była - Kto stoi w miejscu ten się cofa - a ich nie było na to stać, kiedy to wróg zdawał się być trzy kroki przed nimi - Jednak jeśli chodzi o potrzeby... wspominałem, że byłem dziś na mieście? Miałem spotkanie z uzdolnioną runistką, która obecnie pracuje dla Ministerstwa, może również swobodnie poruszać się również po Londynie. Wspomniałem jej o Zakonie i skora jest z współpracować. Jej intencje są szczere - sprawdziłem to - jego umiejętności nie wykryły w jej postawie krzty fałszu - Nie jestem jednak pewien czy jest w pełni świadoma tego na co się pisze - trudno mi powiedzieć czy jedynie sprawia wrażenie lekko roztrzepanej czy jednak taka też trochę jest. Pomyślałem więc o tym by na początek pracowała dla nas pod pseudonimem - Ansuz. Jeżeli się spłoszy łatwiej będzie jej wrócić do własnego życia, może też sobie i nam napyta mniej biedy. Myślę by spróbować wykorzystać jej umiejętności do rozwiązania zagadki Bagmana.




Would I be that monster, scare them all away
If I let them hear what I have to say...?

Powrót do góry Go down
 

Pokój gościnny

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Dolina Godryka, Kurnik-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20