Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Grigorij Mulciber

Go down 
AutorWiadomość
Grigorij Morozow
Grigorij Morozow

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t86-wzor-karty-postaci https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : Numerolog, naukowiec, zaklęciotwórca
Wiek : 37 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Feels good, doesn't it? Being in control
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarodziej

Grigorij Mulciber Empty
PisanieTemat: Grigorij Mulciber   Grigorij Mulciber I_icon_minitime24.10.19 19:46



Data urodzenia: 14 października 1919 roku
Nazwisko matki: Morozow
Miejsce zamieszkania: Londyn, ulica Śmiertelnego Nokturnu
Czystość krwi: Czysta szlachetna
Status majątkowy: Średniozamożny
Zawód: Zaklęciotwórca, numerolog i badacz
Wzrost: 185 centymetrów
Waga: 73 kilogramów
Kolor włosów: Szatynowy
Kolor oczu: Ciemny brąz
Znaki szczególne: Wysoki, szczupły, o wyprostowanej budowie ciała i pewnym siebie spojrzeniu i kroku. Lekki rosyjski akcent, który zmiękł nieco przez lata spędzone w Wielkiej Brytanii, nasila się jednak gdy mężczyzna podnosi głos. Podłużne blizny na plecach i w dolnej ich części. Dalekowzroczność.



У меня есть совесть. Это просто ... более избирательно.
I have a conscience. It's just ... more selective.

Noc z pierwszego na drugiego lutego tysiąc dziewięćset dziewiętnastego roku była nocą zaskakująco spokojną. Księżyc w pół-pełni świecił na bezchmurnym, czarnym niebie nad Moskwą, na której przedmieściach mieściła się posiadłość, zamieszkiwana przez małżeństwo, któremu ta noc przyniosła coś znacznie więcej niż spokojny sen. Tej nocy, około godziny drugiej, swojego pierworodnego syna urodziła Anastazja Morozow – czarownica należąca do gałęzi tej rodziny która zdecydowała się na powrót do Rosji i pozostanie tam. Było to niezwykłe szczęście, w końcu rodził się dziedzic Rosyjskiej, ojczystej gałęzi rodu. Miał być kolejnym krokiem, kamieniem milowym oddalającym Mulciberów od momentu w którym ich naziwsko przez niektórych zmieszane zostało z błotem, ze względu na nieco nieudany ruch w ich przeszłości politycznej. Młody Mulciber miał być przykładem szlacheckiej, czystej i dumnej krwi, a jego ojciec zamierzał dopilnować by cel ten został osiągnięty, z tego też powodu Grigorij był wychowywany pod jego, niezmiernie surowym okiem.
Magiczne umiejętności okazał bardzo wcześnie, mając bowiem trzy lata udało mu się siłą własnej woli podpalić niedźwiedzie futro, leżące w pokoju gościnnym posiadłości, w której przyszło mu spędzać dzieciństwo. Od tego momentu uczono go kontrolowania swojej mocy, by ograniczyć destrukcyjność jaką pałał młody Grigorij. Chłopak, w wieku siedmiu lat był już uczony nie tylko historii magii, teorii rzucania czarów oraz najprostszych podstaw warzenia eliksirów, ale także balowego tańca oraz języka angielskiego, którego znajomość powoli stawała się globalnie symbolem wykształcenia. Wszystkiego tego uczyli go nauczyciele, wynajmowani przez rodziców Griszy, by zapewnić mu odpowiednią dla jego statusu edukację. Sami rodziciele uczyli go sztuki retoryki i perswazji, która miała pomóc mu w przyszłości. Podświadomie Grigorij wchłaniał podstępne, manipulatywne techniki, jakimi posługiwał się jego ojciec, jego największy autorytet. Wpajano mu eleganckie, godne dziedzica zachowanie, wlewano mu do głowy wiedzę, by mógł być kimś więcej, by być kimś „ponad”. I to właśnie z domu Grigorij wyniósł chorobliwą ambicję i rządzę mocy, władzy, potęgi. Były to marzenia jego ojca, więc stały się i jego. Sposoby wychowywania jakimi posługiwali się jego rodzice nie należały do najłagodniejszych. Za każdy najmniejszy ustęp od wpajanych młodemu czarodziejowi zasad kończył się nie tylko surowym upomnieniem ale także najczęściej cielesną karą. Siniaki szybko schodziły, znikały, zostawiały po sobie tylko bolesne wspomnienia i nauczkę. Blizny po pasie z pleców i pośladków nie zniknęły jednak nigdy, i choć mężczyzna mógłby już teraz pozbyć się ich za pomocą magii czy eliksirów, zachował je, by przypominały mu o lekcjach które wyniósł z dzieciństwa i by nigdy nie zapomniał wszystkiego czego się nauczył, nawet jeśli zaczął gdzie indziej zupełnie nowe życie. Jego ojczym był przecież człowiekiem mądrym, był obrazem człowieka do którego chciał się z godnością porównywać przez całe swe dzieciństwo i został taką osobą w jego pamięci do teraz. Gdy teraz zamyka oczy i myśli o swoim opiekunie z lat dzieciństwa, widzi wysokiego, zawsze poważnego mężczyznę, o tym samym nosie, który posiada teraz sam Grigorij, i patrzący znad oprawek surowym, zimnym wzrokiem. Wzbudzał lęk, ale i szacunek. Dla małego Griszy było to imponujące, dla dorosłego, poprzeczką którą chciałby przeskoczyć. Podnieść ją wyżej dla kolejnych pokoleń. Do teraz nie porzuca tych myśli. Wpojone w niego reguły, ideologie, sposób myślenia i zachowania nigdy go nie opuszczają… Pas okazał się skutecznym narzędziem, które nauczyło go również iż przemoc bywa jedyną odpowiednią techniką.
Gdy chłopiec miał cztery lata, urodził się jego brat. Był on na początku dla Grigorija niepotrzebnym nowym bodźcem, który absorbował uwagę ich matki i odciągał ją od swego pierworodnego, jednak w przeciągu kolejnych lat podczas których wzrastali razem, odkrył, że być może młodszy brat będzie dla niego jedyną naprawdę przyjazną mu osobą w domu w którym się wychowywali. Tak też było, z roku na rok pogłębiały się między nimi relacje. Grigorij zaczął odczuwać nie poznane wcześniej przywiązanie, bo jego brat był jedynym dzieckiem, z którym spędzał niemal cały swój wolny czas, z braku innej alternatywy, a później również ze względu na pogłębiające się między nimi relacje. Junior był wychowywany podobnie jak Grisza, jednak ze znacznie mniej brutalnym zabarwieniem. Przymykano oko na niektóre jego dziecięce wybryki, które Grigorijowi na pewno nie byłyby puszczone płazem. Starszy z braci zawsze odczuwał żal wobec młodszego brata, dlatego że, jak mu się wydawało, wszyscy traktowali młodszego z Mulciberów pobłażliwie i nie podchodzili do niego poważnie, jednocześnie jednak zazdrościł, gdyż dzieciństwo jakie posiadał jego brat wydawało mu się nieco atrakcyjniejsze niż jego własne. Odkrył jednak, że jako starszy, mógł stać się dla młodszego członka rodziny kimś na kształt wzoru, podobnego jakim dla niego była głowa rodziny. Trzeba powiedzieć, że chłopak kochał swojego brata i to właśnie on stał się osobą która sprawiła że nie odciął się od swojej przeszłości w pełni, gdy po osiągnięciu pełnoletniości zdecydował się na wyjazd z kraju, nie mogąc zostawić za sobą najbliższej osoby jaką kiedykolwiek zdawał się mieć. Był też dla niego wsparciem, gdy niedługo po trzynastych urodzinach Grigorij’a, zmarła ich matka. Choroba trawiła ją od paru lat, najpierw jednak nie została dostrzeżona nawet przez nią, potem przez jakiś czas ignorowana, aż w końcu było już za późno.



Отказ и невежество могут заставить тебя творить чудеса
Rejection and ignorance can make you do wonders

Już w wieku dziesięciu lat Grisza zaczął odczuwać potrzebę zwierzania się komuś ze swoich zmartwień i trosk, nie posiadał jednak nikogo, kto spełniałby odpowiednie kryteria. Najbliżej temu był brat, który jednak był przecież młodszy, i Grigorij nie uważał że jego braciszek zdołałby zrozumieć o czym mówi i myśli. Ojciec był dla niego zbyt dalekim obrazem, zbyt misternie i starannie budował z nim relacje, by teraz ryzykować zniszczenie zdania ojca na swój temat. Traktował go jak mentora, ale nie koniecznie bliskiego członka rodziny. Przez około dwa lata udawał się do matki, z którą miał o wiele bliższe relacje niż z ojcem, ale wszystko się skończyło wraz z jej śmiercią. Co prawda Grisza spotykał się z przyjaciółmi z innych rodów ale nie można było powiedzieć o przyjaźni tak bliskiej, by ktoś zdolny był zachować sekrety młodego Mulcibera. By radzić sobie ze swoimi problemami i nurtującymi go myślami, zaczął pisać listy których nigdy nie wysyłał. Najpierw były one adresowane do matki. Chłopak pisał je, wylewał w nich wszystko co chciał powiedzieć swojej rodzicielce i później spalał kartki, wyobrażając sobie że dym zaniesie słowa do nieba, gdzie Grisza wierzył że jest teraz jego mama. Z biegiem czasu Grigorij przestawał wierzyć że po śmierci jest coś więcej, przestawał wierzyć w jakieś siły wyższe. Zaczął skupiać się na tym co czeka go w życiu, na swoim celu i zadaniach. Nadal jednak pisał listy, lecz adresat z czasem zmienił się z matki, do jego samego. Pisał listy do siebie, były one pełne zdań które chciał wypowiedzieć, których jednak nigdy nie wypuścił ze swoich ust. Tak zaczął radzić sobie z problemami i nadmiarem myśli. Wyrzucał je z siebie. Sposób ten pomagał mu i pomaga do dzisiaj, mimo że teraz listy pisze już dosyć rzadko, i tylko gdy naprawdę tego potrzebuje.
W wieku dwunastu lat dostał od ojca swoją pierwszą różdżkę, by móc uczyć się tego, co zawsze wydawało mu się najbardziej interesujące - techniki i praktyki, rzucania czarów, zwiększaniu mocy, doskonaleniu umiejętności, które były głęboko powiązane z jego dziecięcymi, lecz nie do końca dziecinnymi marzeniami. W szkole radził sobie jednak przeciętnie, mimo że przecież stać go było na o wiele lepsze wyniki niż te które osiągał. Powód tego był banalny, Grigorij nie odnajdywał nic ponadprzeciętnie ciekawego w studiowaniu teorii, o wiele bardziej upodobał sobie wspomnianą wcześniej praktykę. Mimo to udzielał się na lekcjach i potrafił imponować swą wiedzą, co dowodziło, iż gdyby się postarał, mógłby sięgnąć górnej granicy wyników. W latach szkolnych rozkwitało też życie społeczne Grigorija. Otoczył się kręgiem przyjaciół i sojuszników, wybranych spośród czysto krwistych i często arystokrackich osób. Większość znał już z dzieciństwa. Przez „ojca” został wychowany w ten sposób by nie płaszczyć się nigdy przed wywyższającymi się, a z szacunkiem bratać się z nimi, i starać się wpleść w ich krąg. By oceniać siebie zawszę trochę lepiej, niż jest naprawdę, by mierzyć trochę wyżej, niż jesteśmy w stanie osiągnąć. Dlatego też traktował siebie na równi z tymi arystokrackimi, bogatymi, rosyjskimi rodami. I to rzeczywiście zdawało się działać, niestety tylko z rówieśnikami. Najbardziej interesował się numerologią, intrygowała go przydatność tej dziedziny do tworzenia własnych zaklęć. Już w tamtych latach zaczął się również bardzo interesować czarnymi mocami, będąc zaintrygowanym mocą jaką można posiąść posługując się nią. Nie pożądał jej jeszcze, jednak był nią zafascynowany. W szkole również przeżył swoje pierwsze romanse i związki, jednak odkrył że nudzi go stałość romantycznych uczuć w większości przypadków. Na pierwszym roku dostał również od rodziców swoją pierwszą sowę, którą nazwał Emissar (rus. Эмиссар). Była to sowa z którą nawiązał największe i najsilniejsze relacje, i mimo że później miał jeszcze wiele sów i innych pocztowych ptaków, nigdy nie odnosił się do nich tak pieszczotliwie jak do Emissara.
Gdy skończył Koldovstoretz miał osiemnaście lat. Od tego momentu skupiał się na zgłębianiu wiedzy na temat numerologii, która miała służyć między innymi zaklęciotwórstwa (z którym wiązał swoją przyszłość), uroków oraz czarnej magii, która zaczynała absorbować go coraz bardziej. Spędził dwa lata na studiowaniu ksiąg skupiających się na tworzeniu zaklęć oraz czarnych mocach. Jego ojciec nie miał nic przeciwko temu, a nawet wspierał go w celach, widząc korzyści płynące ze znajomości czarnej magii w przyszłym życiu swego potomka. Grigorij jednak już kończąc szkołę wiedział, że najszybciej jak może będzie chciał wyprowadzić się z Rosji. Mimo zasad jakie wpajano mu w domu, że jest szlachetnej krwi i ma się zachowywać jak szlachcic, spotykał się z pewną pobłażliwością ze strony członków rodu niezbyt sojuszniczo nastawionych wobec rodu Mulciber. Mimo swojej zapartości i chęci dążenia do perfekcji w wielu dziedzinach, nie czuł się swobodnie na tyle by przymykać na nich oko i udawać że głosów, szepczących za ich plecami, że “lepiej Mulciberom było na wygnaniu i niepotrzebnie wrócili do Rosji” wcale nie ma lub że mu nie przeszkadzają.  Zaplanował rozmowę z ojcem, chcąc wytłumaczyć mu że lepsze warunki do dalszego rozwoju umiejętności i kariery będzie miał w miejscu gdzie nie kojarzą jego nazwiska ze zdradliwą, znaną powszechnie historią, jego ojciec nie chciał jednak o tym słyszeć. Grisza jednak nie porzucił swych planów i czekał na odpowiedni moment, a taki nadarzył się niedługo później. Gdy młody mężczyzna miał dwadzieścia lat jego ojciec również zaczął chorować. Choroba rozwinęła się szybko, w równie szybkim tempie kładąc trawionego nią czarodzieja na łożu śmierci. Grigorij, po przeminięciu żałoby szybko zobaczył w śmierci swego opiekuna niepowtarzalnie atrakcyjną okazję. Pożegnał się z bratem, zapewnił go o tym, że utrzyma z nim kontakt, spakował rzeczy, i zimą na początku lutego tysiąc dziewięćset czterdziestego trzeciego wsiadł na pokład statku, który miał zabrać go na Wyspy Brytyjskie.



Доверие - это улица с двусторонним движением.
Trust is a two-way street.

Pożółkła, pomięta kartka wyrwana z kalendarza (2 lutego 1943), zapisana krzywym, nieestetycznym pismem, poplamiona brązowym, wyblakłym płynem, podejrzanie pachnąca ognistą whiskey:
„Pieprzone kołysanie. W lewo, w prawo, w tył, w przód, jak szaleniec zakuty od stop do głów w łańcuchy. Czekam tylko aż statek w którego bebechach stawiam litery rozbije się o skały i zatonie zabierając ze sobą mnie i całe to nic nie warte bydło które płynie ze mną przez morze. Krew w żyłach mrozi mi sama wizja, że wraz z nic nie wartym kurzem tego świata mogę zatonąć i ja, niczym równy temu brudowi który mnie otoczył. Nie wiem czy nie lepiej jest stać na dziobie i wypatrywać wystającego z morskich fal grzbietu Krakena, który zdaje się czekać na odpowiedni moment by zakończyć tą okropną męczarnię. Każdego dnia czuję się coraz gorzej, i kończy się najskuteczniejsze lekarstwo na chorobę, która mnie trawi. To już właściwie ostatnia butelka. Pytam się kapitana tej łajby ile jeszcze zostało do końca męki którą zesłał na mnie diabeł, bo w bogów już dawno przestałem wierzyć, i odpowiedź napełniła mnie nadzieją, że to czemu dałem miano piekła jest jedynie czyśćcem, a po nim nadejdzie lepszy czas. Zostaje mi tylko mieć nadzieję, że Kraken przynajmniej dla mnie będzie łaskaw-„  niżej kartka została zalana alkoholem i skutecznie rozmazała literki, i tylko ostatni wers da się rozczytać „–wszystkiego najlepszego, Grigorij. Kolejny rok na tym kurewsko bezwartościowym świecie.”




Grigorij od razu po przyjeździe do Wielkiej Brytanii zamieszkał na obrzeżach Londynu. Pracował na początku w sklepie z magicznymi drobiazgami na ulicy Śmiertelnego Nokturnu. Od swoich pracodawców, klientów i znajomych, których pozyskał podczas pierwszych lat mieszkania w Anglii dowiedział się o rozwijającym się stowarzyszeniu zwolenników czarodzieja, który nazywany był przez większość spotykanych przez Grigorija osób “Czarnym Panem”. Dowiedziawszy się więcej o tak zwanym Rycerstwie Walpurgii, zdecydował o próbie dołączenia do ugrupowania które mocno przyciągało go swoimi ideami, opierającymi się na magicznej potędze oraz ogólnym zainteresowaniu czarną magią i sztukami zakazanymi. Opowiedział się więc jako sojusznik rycerstwa i stara się piąć się po drabinie reputacji zarówno wśród czarodziei należących do rycerstwa, jak i tych neutralnych, lub pozornie neutralnych.
Po paru latach mieszkania z dala od centrum stolicy, zdecydował się na przeprowadzkę bezpośrednio do miasta, by mimo wszystko bardziej zżyć się ze społecznością, która rozwijała (i nadal rozwija) się tuż pod jego nosem, a jednak nie za bardzo go uwzględniała. Zwolnił się z pracy w sklepie na rzecz mniej zobowiązującej pracy, jako numerolog i badacz oraz (bardziej powszechnie) jako zaklęciotwórca, to ostatnie stało się jego głównym źródłem zarobków. Pod tym względem, można powiedzieć że prowadzi własny biznes. Często gości zarówno na Nokturnie jak i na Pokątnej, gdzie znają go sprzedawcy i stali bywalcy. Stara się nie mówić głośno o swoich poglądach ani swej przynależności do którejkolwiek z ukształtowanych w społeczności czarodziejskiej grup. Czasem pod wpływem alkoholu wdaje się w dyskusje dotyczące bezpośrednio tych tematów, będąc jednak trzeźwy, stara się ich po prostu unikać. Można z resztą powiedzieć że ma drobny problem z alkocholem, dotyczący pewnego mankamentu: gdy zacznie, nie wie kiedy przestać. A po alkoholu wraca do niego nie tylko szczenięcy temperament i chęć do dyskusji, ale również często pamięć o rzeczach o których pamiętać by już nie chciał, i tak od szklanki do szklanki. Zwykł dużo przeklinać, zwłaszcza będąc pod wpływem napoju, który kiedyś z pewnością siebie nazywał lekarstwem. Aktualnie stara się utrzymać swój wizerunek jako szlachetnego członka rodziny Mulciber (która w Wielkiej Brytanii wcale przecież nie jest uznawana za zdradziecką). Aktualnie posiada jedną sowę, jest to brązowo pióry, dosyć młody puchacz wirginijski któremu nadał imię Yarky (fonet. Jarkij/rus. Яркий), i to głownie przez niego porozumiewa się listownie (m. in. z bratem). Nadal pisze “listy” do samego siebie o których wspomniane było wcześniej. Wylewa skrajne, może nawet trochę czarno-poetyckie myśli na papier. Z tego powodu często notatki na niezbyt zadbanych kawałkach papieru, które leżą na dnie szuflad w jego biurku są przerysowanie dramatyczne lub po prostu skrajnie subiektywne czy wulgarne. Nie są one przeznaczone do przeczytania przez kogokolwiek, nawet sam Grigorij z reguły nie czyta nigdy tego co napisał. Wystarczy, że sam je stworzył, nie zamierza przywoływać uczuć i wspomnień.



Если что-то работает, продолжайте делать это.
If something works, keep doing it.


Grigorij nie uważa że tęskni za swoim ojczystym krajem. Zawsze czuł się w nim stłamszony, skazany na niesienie jakiegoś ucisku na sobie. Jedyne co mu zostało z Rosji, z jego “poprzedniego życia”, to imię, akcent i brat (z którym nadal prowadzi korespondencję). Wielokrotnie zresztą Grigorij namawiał brata, by rozważył dołączenie do niego na Wyspach Brytyjskich, po prostu tęsknił za jedyną osobą której naprawdę ufał, ale spotkawszy się parę razy z odmową, przyjął postawę, że może to i lepiej. Pozbawił by się takiej swobody ruchów i decyzji, wiedząc że ktoś bliski zdolny do sprawiedliwej oceny jego czynów, obserwuje go. Bez takiego oceniającego każdy ruch oka jest zdany jedynie na własne skrupuły i kompas moralny, czuje się po prostu o wiele swobodniej. Przez lata goszczenia na podejrzanych ulicach takich jak Przekątna, jego wyuczona już przez rodziców zdolność retoryki, przechodzącej w zwinną, zręczną manipulację poszerzyła się o niezmiernie przydatną zdolność wzbudzenia strachu, nawet mimo swojej dość wątłej budowy ciała. Jest bardzo wysoki, co tylko pomaga mu w utrzymaniu chłodnej pewności siebie i wyższości podczas rozmowy, która w krótkim czasie może przerodzić się w cechę wzbudzającą niepokój, u niektórych, bardziej strachliwych, może nawet lęk. Mimo tego że jego głos jest raczej przyjemny, głęboki i czysty, ostry akcent i chłód, który umie wpleść w swoje słowa mają w sobie nutkę budzącą niepewność u słuchającego. Mimo tej umiejętności, z pewnością przydatnej jeśli codziennie żyje się w społeczeństwie nie kojarzonym z niczym przyjemnym, nie można go nazwać osobą z pod ciemnej gwiazdy. Na pewno jednak miał do czynienia z osobami, wobec których bez wahania można użyć tego określenia. Woli by inni, których traktuje na równi ze sobą, patrzyli na niego jako na osobę skrajnie neutralną politycznie, dystyngowaną, inteligentną i kulturalną. Można go więc nazwać manipulantem, biorąc pod uwagę to jak sprytnie próbuje kształtować swój wizerunek, inaczej zależnie od osób, ich stanu społecznego lub materialnego.



Patronus: Patronusem Grigorija jest Tygrys Syberyjski. Jest to duże zwierzę, największy wielkością, lecz najmniejszy liczebnością gatunek tygrysa. Zarówno jak i jego nazwa jak i występowanie nawiązują do jego ojczystego kraju. Tygrysy są silnymi, potężnymi ale również indywidualnymi, przyzwyczajonymi do samotności drapieżnikami. W jakiś sposób odzwierciedla to charakter który wykształtował się u Mulcibera.
Wspomnieniem który towarzyszy przywoływaniu patronusa jest moment gdy pierwszy raz Grigorij poczuł silny przepływ mocy, gdy pierwszy raz dostał do ręki różdżkę która samowolnie wybrała go jako swojego właściciela. Dreszcz, jakaś dziwna fala która wtedy przepłynęła przez jego ciało pozostała w jego pamięci jako prawdziwy początek jego życia.

Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 50
Zaklęcia i uroki:50
Czarna magia:100
Magia lecznicza:00
Transmutacja:00
Eliksiry:50
Sprawność:2Brak
Zwinność:3Brak
JęzykWartośćWydane punkty
RosyjskiII0
Angielski II2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
NumerologiaIV40
RetorykaIII25
ZastraszanieI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Szlachecka EtykietaI0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
NeutralnyNeutralny
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Muzyka (gra na pianinie)I0.5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Taniec balowyI0.5
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 00




Grigorij Mulciber Tumblr_nyn38iNiE31smfjeio6_250
I knew it wasn't out of love.
I'm not

D E L U S I O N A L
Powrót do góry Go down
 

Grigorij Mulciber

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19