Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Sala balowa

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sala balowa - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Sala balowa - Page 2 Empty
PisanieTemat: Sala balowa   Sala balowa - Page 2 I_icon_minitime02.11.19 13:53

First topic message reminder :

Sala balowa

Kurz nie zdołał osiąść na gładkiej posadzce, chociaż wydawałoby się, iż pomieszczenie pyszniące się subtelnym bogactwem materiałów, jak i tradycyjnego, zaskakująco przyjemnego wystroju utrzymanego w ciemnych barwach — będzie należało do mało używanych, a przy tym niewiele bardziej reprezentatywnych. Nic bardziej mylnego, bowiem choć pozorna skromność wyziera z sali balowej, tak szczegóły zdobień, szczególnie witraży okien potrafią zaprzeć dech w piersi. Co więcej, mrok, który otula Durham, nie jest tutaj aż tak przytłaczający za sprawą żyrandoli oraz licznych kandelabrów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Quentin Burke
Quentin Burke

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 https://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 https://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t3300-skrytka-bankowa-nr-783#55807 https://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
Zawód : alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Sala balowa - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sala balowa - Page 2 I_icon_minitime14.02.20 19:46

Nie myślę o przeszłości. O tym, co minęło - i już nie wróci. W tej chwili nawet nie pamiętam tej zakurzonej historii. Jeszcze jakiś czas temu mimowolnie wracałem do wspomnień z podobnej uroczystości, w jakiej brałem udział, ale zrozumiałem, że taki zabieg nie ma najmniejszego sensu, z powodu braku jakichkolwiek powodów. Może poza jednym - będącym wypadkową polityki rodu, z którą od zawsze się zgadzałem. Nie dlatego, że musiałem. Ufałem, ufam nadal, że każda decyzja miała, ma i będzie mieć swój powód, najprawdopodobniej związany z wyniesieniem nazwiska na piedestał. Nikt nie robi mi pod górkę specjalnie, nie uprzykrza życia dla zasady, bo nie jestem na tyle ważny. Od zawsze jesteśmy jedynie narzędziami w rękach rodziców, dziadków, aż wreszcie nestora. Przesadne zastanawianie się nad słusznością podejmowanych kroków mija się z jakimkolwiek celem - więc przestaję, dając się ponieść fali wydarzeń. Co niecodzienne, bo przecież tak mocno kocham mieć nad wszystkim kontrolę. W końcu chaos, emocje, każda z tych rzeczy prowadzi do zguby oraz niepewności. W takim stanie najłatwiej jest popełnić błąd, obnażyć słabości, wystawić się na żer czekających wokół sępów, którzy gotowi są na zniszczenie każdego, kto może im zagrażać.
Powinienem czuć się bezpiecznie w murach znanego, chłodnego zamku Durham, w ramionach nieokazującej emocji rodzinie, w beznamiętnym wzroku gości. Część znanych jedynie powierzchownie, z twarzy, czasem z opowiadań lub nielicznych plotek docierających nawet do moich uszu; część dziwnie znajoma, chociaż kiedy poświęcam im krótką uwagę, nie potrafię się w tym tłumie odnaleźć. Jakbym patrzył, ale nie widział. Może to dlatego, że cel przyświeca mi jeden i za nic w świecie nie chcę przegapić tego, co ma nastąpić.
Pomimo wewnętrznego drżenia, nie do końca wiadomego pochodzenia, czuję niecodzienny spokój. Pewność, że postępuję właściwie, pomimo jak najlepszych życzeń skierowanych w stronę Elodie. Jakiś czas temu przestałem się obwiniać o jej los. O to, że nie powinna kroczyć po ponurych wnętrzach, tylko zachwycać gości w jasnej, pełnej przepychu posiadłości, niemalże dorównującej tej należącej do samych Parkinsonów. To tam powinna lśnić niczym najprawdziwszy kryształ, którym zresztą jest. Znacznie lepiej pasowałaby do postawnego, czarującego mężczyzny o obezwładniającym wszystkie kobiety uśmiechu - i tak, poczułbym w sobie coś na kształt współczucia biednej niewieście, ale wreszcie zrozumiałem, że nie mogę płakać nad tym, na co nie mam wpływu. Że małżeństwo wymaga również pracy, a ja przyrzekłem pracować już wcześniej. Teraz wystarczy podążać wyznaczoną sobie ścieżką, kierującą się wprost w ramiona obiecanej kobiety. Muszę zatem odłożyć na bok wszelkie kompleksy, dołujące wnioski, bo samoumartwianie się nie jest niczym dobrym ani przydatnym.
Czy widzą to? Czy bracia dostrzegają we mnie ten przypływ siły, czy siostry wyczuwają targający mną nastrój? Nie obojętności, jaka przystałaby każdemu prawemu lordowi, nie przerażenia, z jaką większość niedojrzałych młokosów siłowałaby się właśnie teraz, w tym miejscu - bo muszą pożegnać się z wolnością, zaś powitać z obowiązkami. Zupełnie, jakby arystokratyczne standardy tego nie wymagały, jakby dotąd żyli jedynie w bańce odgradzającej ich od rzeczywistości. Co za nonsens.
Jestem przygotowany. Trochę zestresowany, ale to przecież normalne. Taka kolej rzeczy, gdy chcę ogarnąć umysłem nieznane tereny. Pozbawione beznamiętności, olewatorstwa. Zależy mi - i to może okazać się moją zgubą.
Zresztą, i tak przepadłem. Już w momencie, gdy ciemnobrązowe tęczówki spoczywają na znanej sobie sylwetce. Odzianej w najpiękniejszą z sukien, z najdroższych materiałów, ozdobionej najgustowniejszą biżuterią, a i tak to wszystko zdaje się blednąć w porównaniu do właścicielki. Jej miękkich włosów o ciepłym odcieniu, oczu przepełnionych odważnym płomieniem gotowym na spopielenie każdego serca, kształtnych ust wygiętych w najurodziwszym uśmiechu. Cała otoczka nie ma większego znaczenia, pozostaje wręcz niezauważona - bo czy sensem jest patrzeć na noc, gdy ma się przy sobie najprawdziwszą gwiazdę? Lub na trawę, gdy przed oczami wyrasta zachwycający kwiat? Nawet ja nie mogę być tak głupi, żeby poświęcać uwagę nieistotnym detalom; koncentruję więc uwagę wyłącznie na niej. Przyszłej żonie, klejnocie mającym odtąd rozświetlać całe Durham. - Elodie - odpowiadam równie miękko, tuż po wyciągnięciu ręki. Zauroczony nie do końca mam świadomość swych czynów, ale zerkając kątem oka na Edgara wiem, że jak dotąd uroczystość przebiega pomyślnie. Ciepło promieniujące z drobnych dłoni zamkniętych w moich rozgrzewa okolicę serca i doprawdy nie wiem co to może oznaczać. - Chociaż można byłoby pomyśleć, że jesteśmy dwoma kompletnymi przeciwieństwami, odległymi biegunami, to chcę wierzyć, że jesteśmy po prostu dwiema wzajemnie dopełniającymi się połówkami. Obiecuję zatem dbać o twój blask lady Elodie, podlewać twe pragnienia oraz marzenia, żebyś pomimo niewielkiej ilości słońca docierającego do tego zamczyska, kwitła nieprzerwanie aż po kres naszego istnienia - a nawet jeszcze dłużej. Jestem pewien, że niczym felix felicis obdarzysz mnie szczęściem, dlatego przyrzekam starać się zrobić to samo dla ciebie. Być ci pomocą i wsparciem, jeśli tylko będziesz ich potrzebować. - Bo to musiało zostać powiedziane. Chciałem to powiedzieć. Obietnica, jaka powinna zostać wypowiedziana przed świadkami, chociaż to reakcja narzeczonej pozostaje najważniejsza. Tak, te słowa powinny być przeznaczone wyłącznie dla niej. Jednak może w ten sposób łatwiej jest uwierzyć.




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Elodie Parkinson
Elodie Parkinson

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6266-elodie-parkinson https://www.morsmordre.net/t6336-lethe https://www.morsmordre.net/t6343-once-upon-a-time https://www.morsmordre.net/f110-cotswolds-hills-broadway-tower https://www.morsmordre.net/t6333-skrytka-bankowa-nr-1568 https://www.morsmordre.net/t6335-elodie-parkinson
Zawód : Dama na trzy etaty
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna

she's a saint
with the lips of a sinner


OPCM : 12
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
she`s an  a n g e l

Sala balowa - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sala balowa - Page 2 I_icon_minitimeYesterday at 2:23

Zapomina o srebrnych niciach pętających zgrabne członki i o woli tych, którzy mieli dotąd pieczę nad jej losem, wyznaczali ścieżki, którym winna podążać, nawet jeśli rozmarzony wzrok błądził pośród zbieraniny drzew niewiadomych. Nie rwała się ku gęstej kniei wyobrażeń, słodkiej ułudy zdarzeń niebyłych, pełnych spisanych czernią atramentu stronic oraz niesfornych brązowych kosmyków, poruszających się w tańcu tak idealnym, iż niemalże nierealnym. Nie dba już o utracone momenty, chwile, w których należna jej adoracja winna wymusić na osobach rzekomo bliskich sercu perełki zazdrość. Liczy się już tylko dotyk chłodnych dłoni, napięta linia ust zdradzająca nie jakąkolwiek niechęć, li strach — a determinację. I oczy. Skierowane tylko ku niej, ulegające niezaprzeczalnemu oczarowaniu nienaganną prezencją, snujące obietnice, których nie odważyła się jeszcze poznać. Nie wiedziała, czy tak winny wyglądać zaślubiny — niosące sobą nadzieje, rozkosz oczekiwania, nie zaś godny podziwu obowiązek, który dzierżyli na swych barkach z powagą, oddając się uświęconym tradycjom. Nie miała kogo o to zapytać, zamknięta w potrzasku bladych lic mężczyzny, uwięziona między łukami ciemnych brwi, zaklęta czernią źrenic. Czy Adeline również poddawała się tak nieznośnie czarowi lorda Edgara? Czy Cressida, słodka ptaszyna, podczas składania przysięgi czuła się równie odważnie co Elodie teraz? Bez lęku, bez potrzeby skrycia się przed zasłużoną uwagą? Nie znała odpowiedzi, myśli plątały się ze sobą, wprowadzając chaos, zmuszając pielęgnowane szufladki wspomnień do rozsunięcia się ze zgrzytem, do wyrzucenia całej feerii barw oraz odczuć, a jednak potęga uczuć sprzecznych nie objawiła się na ślicznej buzi lady Parkinson, bo chociaż umysł ogarniał mętlik, tak dusza pozostawała spokojna. Czy mogła się z początku spodziewać podobnej pewności? Z właściwym niewinnej panience lękiem przyjmowała perspektywę długich cieni ścielących ponure korytarze, beznamiętne twarze, jakie mogły kierować się w jej stronę, w pogardzie mając wszelkie wspaniałe zalety i talenta, którymi jasnowłose dziewczę zostało obdarowane. Rozterki pogłębiała tylko troska najukochańszej Elise, która surowym osądem oraz wysoko uniesionym noskiem gotowa była rzucać surowymi opiniami, jakże przy tym zamartwiając się, czy aby blask starszej kuzynki nie zaniknie wśród mroków Durham. Czas płynął, troski zaś opuszczały gładkie czoło, z każdą przysięgą szeptaną przez alchemika, z każdym nerwowym ruchem, jaki przenikał niewzruszone dotąd jestestwo przyrzeczonego jej czarodzieja, z każdą falą, którą przemierzał i każdym opiekuńczym gestem, rujnującym obraz persony sztywnej, zapatrzonej we własne potrzeby, niewyglądającej nigdzie ponad buchający dymem kociołek. Nie zauważyła, kiedy wkradł się niespostrzeżenie w jej łaski, ani też, kiedy serce jęło trzepotać przy kolejnej wypowiedzi znaczącej pobladłe wargi, rozbrajająco szczerej i pięknej tak bardzo, iż samo wspomnienie przywoływało na policzki różany odcień rumieńców. Jak mogłaby odczuwać żal jakikolwiek, mając Quentina u boku? Jak mogła sądzić, iż ktoś inny byłby dlań odpowiedni, niźli lord Burke gotowy osłodzić jej każdą chwilę odczuwanego niezadowolenia? Nie mogła, nie kiedy na oczach artystki porzucał złoto milczenia i przyoblekał się w srebro zdań wyśnionych przez niemalże każdą czarownicę na wydaniu. Orzech tęczówek szkli się, lecz żadna zdradziecka łza nie odważy się opuścić ślepi arystokratki, nie ośmieli się zrujnować idealnego momentu i tylko uścisk dłoni, mocniejszy niźli zwykłe muśnięcia, trwalszy świadczył o wdzięczności za snute przyrzeczenia, za przyszłość, ku której będą kroczyć wspólnie.
Nie mogę obiecać ci sir, iż żaden cień nie okryje sobą lat, które przyjdzie nam spędzić razem. Ni przyszłości, którą znaczyć będzie li jedynie blask niezgłębionego szczęścia. Ani tego, iż jutro będzie łatwiejsze od dnia dzisiejszego. Mogę jedynie przysiąc ci swe oddanie, moją wierność oraz szacunek, troskę o każdą zmarszczkę znaczącą twe czoło i wsparcie, gdy podążać będziesz ku swym celom. Obiecuje ci, iż będę trwać przy tobie w milczeniu i potoku słów, w radości oraz gniewie, trzymając niezmiennie twą dłoń. Jak ty mi będziesz wsparciem, tak ja będę ci ostoją. W twoim cieniu odnajdę ulgę, w ramionach bezpieczeństwo, a w sercu wieczność — mówi płynnie i wyraźnie, choć z początku dosyć cicho, nabierając pewności z każdym wypadającym spomiędzy różanych ust słowem. Drżąca pod jego dotykiem, onieśmielona, a zarazem zachwycona intensywnością spojrzenia, czymś nieokreślonym co przemknęło przez jego ślepia ledwie na moment, a co i u niej zdawało się na kilka uderzeń serca zagościć. Jest w tym coś niezwykle intymnego, a zarazem pozbawionego wszelkiego zgorszenia — coś, co przyjmuje z uwielbieniem, tak jak przyjmuje wsuwaną obrączkę na smukłym paluszku. Tak jak przyjmie ciepło warg na jej wargach, łącząc je w pocałunku przypieczętującym ich związek oraz zapewniający stały sojusz ich rodzin.




And say to her - my dear, my dear,
It is not so dreadful here...

Powrót do góry Go down
Quentin Burke
Quentin Burke

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 https://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 https://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t3300-skrytka-bankowa-nr-783#55807 https://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
Zawód : alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Sala balowa - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sala balowa - Page 2 I_icon_minitimeYesterday at 14:26

To musi być ciężkie. Oderwać się od korzeni jakie stanowi rodzina. Mężczyźni nie mają takich problemów zostając dokładnie w tym samym miejscu, w którym się urodzili. I tak już do końca ich dni. Kobiety muszą odrzucić przeszłość oraz samotnie wkroczyć w przyszłość - obcą, niepewną, niekiedy nawet zimną oraz mroczną. Tak jak Elodie dzisiejszego dnia. Nie powinienem zastanawiać się nad jej uczuciami czy wolą, bo to nie ma najmniejszego znaczenia. Z tych różanych ust nie może już wybrzmieć nie, bez względu jak mocno by tego chciała. Nie, jeżeli nie chciała skazać rodziny na kompromitację, możliwe, że już na zawsze pogrzebując przy tym szanse na sojusz między naszymi rodzinami. Taka publiczna potwarz byłaby zdecydowanie nie do wybaczenia - okrasiłaby oba nazwiska większym skandalem niż unieważnione jakiś czas temu bezowocne małżeństwo. Więc tak, teoretycznie jedynym, co czarownica mogłaby zrobić, to przyjęcie na swe wątłe barki przemienia spoczywającego nań obowiązku; a mimo to nie potrafię wyzbyć się myśli, że powinienem jej ten czas ułatwić. Że powinienem się przejmować każdym drżeniem warg, łzy kręcącej się w kąciku oka, zmarszczki nieznacznie odznaczającej się na gładkim czole. Wyłapywać sygnały nerwowych mięśni mimicznych, zaciskania drobnych palców na moich chłodnych dłoniach - martwię się i przejmuję. Dlaczego? Zadaję sobie to pytanie już od dłuższego czasu, ale nie potrafię znaleźć na nie odpowiedzi. Meandry uczuć nie są tak jasne jak zasady warzenia eliksirów, próżno doszukiwać się w nich logiki, schematów. Czegoś, co pozwoliłoby wytropić przyczynę oraz przewidzieć skutki, w tym również te uboczne. Może wtedy zrozumiałbym, że to nie jedynie zwyczajna troska kieruje moimi ruchami. Może dostrzegłbym, że kurtuazyjna uprzejmość już jakiś czas temu została zastąpiona przez moją własną wolę, niepodyktowaną ani nakazami, ani etykietą. Której notabene nie musiałem trzymać się wcale.
Jestem słaby. Powinienem być dziś niewzruszonym posągiem, beznamiętnie klepać formułkę przysięgi, spełnić swój rodowy obowiązek. Pozbawić się zbędnych myśli - może ukierunkować je z powrotem na alchemię oraz czekające na realizację zlecenia? Na pomoc w rodzinnym interesie, bo chociaż ten radzi sobie świetnie beze mnie, to zawsze dodatkowa para rąk może okazać się przydatna? Tak, powinienem pozwolić umysłowi na dryfowanie po morzach pożyteczności, biznesu, kalkulacji oraz wszystkich tych tematów, jakie wypadają podejmować każdemu lordowi. Wbrew rozsądkowi, jakiemu zwykle ufam, jestem duchem gdzie indziej. W tej sali, przy tych wszystkich ludziach - a w tym tłumie dostrzegam tylko ją. Najpiękniejszą z kobiet; nie musi mieć wcale uroku wili ani wdzięku poprawionego metamorfomagicznymi sztuczkami, żeby całkowicie pochłonąć męską jaźń. Wiem, że spojrzenia wszystkich zwrócone są właśnie na nią, ale czy tylko ja tak uważam? Czy tylko w mojej głowie pojawia się taki chaos, którego mimo szczerych prób nie potrafię uporządkować? Spokojnie nabieram w płuca większą ilość powietrza, jakby chcąc wyrwać się z tego zauroczenia. Zrobić coś, co wypada, powiedzieć coś, co bezpowrotnie złączy nasze losy. Nie mogę jedynie stać i chłonąć wydobywającego się z narzeczonej blasku, muszę działać doprowadzając uroczystość do końca.
Wreszcie słowa układają się w jakąś całość - jest ich wiele, może nawet zbyt wiele jak na kogoś o nazwisku Burke. Najgorsze, że przemowa w niczym nie przypomina tą, którą skrupulatnie układałem od momentu naszego poznania i naturalnie wieści, że zostaniemy postawieni na ślubnym kobiercu. Właściwie powiedziałem to, co chciałem, nie to, co powinienem. Czego oczekiwali ode mnie inni. Mimo to nie słyszę dźwięków zgorszenia ani szeptów zapowiedzi kolejnego skandalu, dlatego zawstydzenie nie napływa do bladego lica. Właściwie czuję się nawet lepiej, jakby niewidzialny ciężar niepewności zsunął się z ramion w samą czeluść piekieł. Kolejny wyważony oddech, pocieszające ściśnięcie zamkniętych w palcach dłoni - w odpowiedzi na poprzednie działania. Dopiero wtedy mogę z uwagą słuchać złotych nici słów miękko układających się w zgrabną całość. Nie mogę wiedzieć ile w nich tkwi prawdy, zaś ile wystudiowanej powinności, ale to nie ma w tym momencie większego znaczenia. Czas ukaże wszystko, każdą pomyłkę, każdą szczerość, fałsz czy radość. Nie powinienem zajmować sobie tym myśli; obrączki muszą spocząć na właściwych im miejscach, pierwszy, delikatny pocałunek przypieczętować całość ceremonii. Nie ma w nim ognistej pasji ani żaru namiętności, bo nie może być. Jest jedynie symbolem dla wszystkich zgromadzonych gości, dla mistrza ceremonii uprawomocniającego zawarty związek. Teraz nie ma już odwrotu. Ostateczny krok zostaje postawiony, ostatnie słowo się rzekło. Chciałbym się uśmiechnąć, ale nie umiem, więc tylko spojrzenie błyszczy zadowoloną iskrą. Aż wreszcie nadchodzi moment na zajęcie właściwych pozycji gotowych do przyjmowania gratulacji oraz prezentów. Nawet nie wiem kiedy zostajemy otoczeni rodziną oraz odbierającą podarki służbą. Czas wydaje się przyspieszyć, wprowadzając jeszcze większą porcję chaosu, ale tym razem z nim nie walczę. Płynę z nurtem, łagodnie witając każdą osobę jaka przed nami staje.
Niczym wzorowy mąż.




Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Powrót do góry Go down
Elodie Parkinson
Elodie Parkinson

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6266-elodie-parkinson https://www.morsmordre.net/t6336-lethe https://www.morsmordre.net/t6343-once-upon-a-time https://www.morsmordre.net/f110-cotswolds-hills-broadway-tower https://www.morsmordre.net/t6333-skrytka-bankowa-nr-1568 https://www.morsmordre.net/t6335-elodie-parkinson
Zawód : Dama na trzy etaty
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna

she's a saint
with the lips of a sinner


OPCM : 12
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica
she`s an  a n g e l

Sala balowa - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sala balowa - Page 2 I_icon_minitimeToday at 0:42

Od samego początku nie poruszali się tak, jak wymagał tego obyczaj — nie zaklęto ich w sztywności figur, nie związano łańcuchami utartej melodii, podług której winni płynąć przez skrupulatnie zaplanowane zań życie. Pierwsze wspólne kroki znaczyła niepewność ruchów, zaskoczenie zetknięciem się jestestw, zakłopotaniem, gdy wywołane wrażenie nie było do końca tym, jakim je sobie wyobrażano. Wciąż pozostając w granicach dobrego smaku, nigdy nienaruszonego honoru, pozwalali sobie krążyć wokół siebie, subtelnie badać naturę partnera, łapiąc tym samym rytm, który zezwalał, by ten wspólny taniec zwany przyszłością, nie jawił się jako przykry obowiązek, a raczej zjawisko, któremu należało się oddawać z umysłem otwartym, nieskrępowaną przyjemnością oraz świadomością, iż wzajemnie naginając swe limity, niespiesznie zmierzali ku zmianie, łącząc ze sobą dwa jakże odmienne style w coś niepowtarzalnego i po wielokroć wyjątkowego. Ależ innym mógłby się jawić ten dzień, gdyby zdrowy rozsądek nigdy nie opuścił przestrzeni między bladymi skroniami mężczyzny, a orzech tęczówek zderzyłby się z ciemnymi źrenicami na dłużej pośród zieleni rodowego salonu, gdzie wrażliwe uszy zmuszono by do wsłuchiwania się w słodycz kłamstw, albo też ciężar milczenia padającego na kolana mężczyzny. A może to prosta jak struna sylwetka rzucałaby cień na zaręczyny, a tym samym uraza, jaka zagościłaby we wnętrzu dziewczątka, byłaby nie do opisania? Nie życzyła sobie nigdy o tym myśleć, wyobrażać sobie niewzruszoną obojętność oraz nieprzeniknioną mimikę twarzy czarodzieja, którego narodziny pośród szlachetnej krwi były wystarczającym powodem zmuszającym perełkę do ugięcia karku przed obowiązkiem, którego powinna doświadczyć każda dobrze urodzona dama. Lord Burke nie musiał się starać, w swej hojności ofiarowywać najpiękniejszych obietnic wszechświata, podobnie jak Elodie poddając się nestorowskiej woli, mogła dąsać się okrutnie i złość własną, wraz z rozgoryczeniem wyładowywać na nieszczęsnym alchemiku, gotowym odsunąć się od niej jeszcze bardziej. Tak się nie stało. Narzucone więzy nie wżynały się w ciało, feerii uczuć nie topiono w szarościach, gdy powinność stała się wymogiem, a uśmiech, jaki znaczył miękkość ust, był urokliwy, pozbawiony smutków związanych z porzuceniem dotąd znanego życia. Nawet jeśli Durham pochłonie ją całkowicie, stłamsi blask, jakim się otaczała, pozbawi artystycznej duszy i co gorsza — dobrego smaku, także tego mody dotyczącego, tak własny ślub będzie wspominać z niegasnącym zachwytem. Meandry pamięci podsuną obrazy, w których wiotka dłoń drży, gdy obrączka wsuwa się na należne mu miejsce, a opuszki palców nazbyt często spotykają się z chłodną skórą wybranka, gdy to jej kolej przychodzi. Dźwięki trzepocącego serca wryją się w umysł, niczym szpony bestii jakiejś, a krótkie zetknięcie ze sobą warg zmusi do przeciągłego westchnięcia w zauroczeniu. Została oficjalnie lady Burke. Należała do Quentina tak, jak on należał do niej i zaborczość wespół z próżnością zabraniała myśleć inaczej.
Mój pan mąż — odzywa się cicho, niemalże czule, z oczami wpatrującymi się w szlachetne rysy twarzy tego, który właśnie stał się nieodłączną częścią jej trwania. Nie tylko splecionym został ich los, ale i dłonie, wciąż ze sobą złączone w geście zadziwiająco naturalnym, nie zostały rozdzielone nawet wtedy, gdy wykonali kilka odważnych kroków w przód, nim to rodzina najbliższa jako pierwsza zdecydowała się otoczyć młodą parę, składając na ich ramiona gratulacje, a w służby objęcia drogocenne podarki.
Nie jestem w stanie wyrazić swej wdzięczności, za obecność tak wyjątkowych oraz znamienitych gości, którzy zdecydowali się towarzyszyć nam w tak szczególnym dniu. Niech nadchodzący czas, który przyjdzie wam spędzić w Durham, znaczony będzie tylko zadowoleniem — wypowiada swe życzenie szczerze, kiedy napływ ciał w ich stronę wyraźnie staje się słabszy, a słowa, jakie padają, łączą się w podobny sobie szum. Zmęczenie nie potrafi jednakże przegonić podekscytowania, nawet jeśli zmuszona jest oprzeć się o swego męża w poszukiwaniu dodatkowych pokładów siły. Muzyka rozlega się w sali balowej, będąc sygnałem, iż czas na uroczystość weselną, a liczne tace z szampanem szybują w powietrzu, gotowe przysłużyć się procentami nawet najbardziej niechętnym do spędzenia czasu na podobnych uroczystościach gościom.




And say to her - my dear, my dear,
It is not so dreadful here...

Powrót do góry Go down
 

Sala balowa

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Durham, Durham Castle-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20