Wydarzenia


Ekipa forum
Sala balowa
AutorWiadomość
Sala balowa [odnośnik]02.11.19 14:53
First topic message reminder :

Sala balowa

Kurz nie zdołał osiąść na gładkiej posadzce, chociaż wydawałoby się, iż pomieszczenie pyszniące się subtelnym bogactwem materiałów, jak i tradycyjnego, zaskakująco przyjemnego wystroju utrzymanego w ciemnych barwach — będzie należało do mało używanych, a przy tym niewiele bardziej reprezentatywnych. Nic bardziej mylnego, bowiem choć pozorna skromność wyziera z sali balowej, tak szczegóły zdobień, szczególnie witraży okien potrafią zaprzeć dech w piersi. Co więcej, mrok, który otula Durham, nie jest tutaj aż tak przytłaczający za sprawą żyrandoli oraz licznych kandelabrów.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala balowa - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Sala balowa [odnośnik]28.07.21 17:34
A więc zjawa wcale nie musiała być przerażająca... W gruncie rzeczy brakło jej tylko tego, co powinno być codziennością każdej małej dziewczynki — odrobiny oddechu i zabawy. Oriana jeszcze nie przejmowała się tym, jak wytłumaczy fakt narysowania kredą planszy do gry w klasy na posadzce sali balowej, która przecież była największym oczkiem w głowie mamy, zaraz po rodzinie oczywiście. Chwilowo dała się porwać po prostu dziecięcej beztrosce, przy przeskakiwaniu między jedenastym a dwunastym polem zerkając nawet ciekawie w kierunku Lysandry. Dobrze było mieć taką przyjaciółkę, która gotowa była wspierać nawet przy czynnościach tak prozaicznych jak zabawa z wierszykiem i pokazywaniem.
Gdy smutne oczy zjawy wbiły się w dziewczynki, Oriana nie wyglądała już ani na zdenerwowaną, ani przerażoną. Uśmiechnęła się nawet, choć niezbyt szeroko, chyba kierując się rodową powściągliwością, jednak uznanie ich za przyjazne było pewnym zaszczytem. Skłoniła więc głowę w podziękowaniu, chyba na końcu języka miała coś do powiedzenia, ale nim zdążyła to z siebie wyrzucić, zjawa zniknęła. W tych samych chłodno—niepokojących okolicznościach, w których się pojawiła.
— Smutno jest być zjawą — podsumowanie tej niespodziewanej sytuacji przyszło jej nad wyraz prosto; burzowe spojrzenie znów spoczęło na Małej Sroce, która to powędrowała w kierunku okna. Cóż mogła tam widzieć? — Czarodzieje są stworzeni do ciszy, nie samotności — dodała po chwili rezolutnie, choć nie mogła sobie przypomnieć, skąd w jej głowie pojawiła się podobna myśl. Może to z którejś z książek, które same wlatywały w jej ręce. Może to olśnienie niesione na skrzydłach rodowej dewizy. A może zasłyszała to kiedyś, przy jednej z rozmów, może z wujem, może z dziadkami. W Londynie, czy w Durham, nie miało to najmniejszego znaczenia.
— Ojej... Lysandro... — blada twarzyczka okryła się nagle woalem smutku, bo widok skruszonej dziewczynki szczególnie łapał za wciąż wrażliwe, dziecięce serce. — Za przygody nie wolno przepraszać! Ciocia kiedyś mi opowiadała, że są podania głoszące, że na naszych ziemiach jest kilka zjaw, ale pierwszy raz mogłam ją sama zobaczyć. Dziękuję.
I mówiąc to, rozpromieniła się natychmiast. Takie bowiem były już dzieci, że znajdowały najjaśniejsze punkty w samym sercu ciemności, każdą niedogodność potrafiły wytłumaczyć sobie tak, że stawała się kolejną zmyślną zabawą. A Makowa Panna w żadnym wypadku nie zamierzała mieć niespodziewanego gościa za złe. Zwłaszcza że kolejny, tym razem w postaci czarnego kota, pojawił się przy nich raz jeszcze, co nie umknęło uwadze lady Burke.
Podobnie jak głosy dochodzące z korytarza. I surowe w brzmieniu, męskie kroki. To z pewnością ojciec.
— Mi również, Lysandro. Uważaj na siebie i przekaż serdeczne pozdrowienia pani mamie i Umhrze.
Sama skłoniła się, raz jeszcze chwytając rąbki sukienki w palce. Podbiegła prędko do drzwi, by zamknąć je zaraz za Lysandrą. Och, musiała prędko namierzyć któregoś z domowych skrzatów, by posprzątali dowody ich dobrej zabawy!

| z/t


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Re: Sala balowa [odnośnik]05.09.21 15:51
31 grudnia 1957


Zakończenie oraz początek. Po raz kolejny dorośli mieszkańcy Durham wyruszyli w kierunku Hampton Court, pozostawiając przepastny zamek pod opieką wiernej służby, w tym guwernantek i nianiek, których głównym zadaniem było zadbanie o bezpieczeństwo pozostałych pod ich opieką dzieci. Oriana, Ariana, Marius, Cornel i Melody stanowili gromadkę, która potrafiła zakręcić w głowie co to mniej uważnych opiekunów, lecz potrafili również — przy odpowiedniej zachęcie — być dziećmi, o których marzył każdy rodzic.
Mała lady Burke żegnała się ze swymi krewnymi w dobrym humorze, choć nie dawniej jak rok temu o tej porze było jej niezwykle smutno, że po raz kolejny musi pozostać w domu, że nie dane jej będzie zaznać rozrywek, o których dyskutowali rodzice, ciotki i wujkowie. Sabat w ich słowach malował się jako bal, o którym marzyć mogły wszystkie małe dziewczynki, nawet te, które maki pokochały ponad piękne róże, których życia zdobiły barwy szarości i czerni miast pstrokatych barw. Zamiast rozpaczać nad losem małej lady, narzekać na jeszcze dziesięć lat, które minąć musi, nim zadebiutuje na najważniejszym towarzyskim wydarzeniu roku, postanowiła w prawdziwie burke'owskiej manierze wziąć sprawy w swoje ręce.
List z zaproszeniem na własny, prywatny bal był oczywiście konsekwencją powziętego kilka dni wcześniej zamiaru. Zastanawiając się nad tym, kogo zaprosić — w końcu bal bez gości to nie bal — tylko jedno imię wybijało się ponad wszystkie inne. Lysandra, jej nowa przyjaciółka jak nikt inny zasługiwała na takie zaproszenie. Oriana nie wiedziała tylko, że jej szanowna pani mama również wybierała się na bal maskowy, ten sam, na który wyruszyli Burke'owie. Dlatego też nieco zapobiegawczo, zaprosiła Lysę wraz z mamą.
Dochodziła umówiona godzina. Sala balowa została rozświetlona przez żyrandole i kandelabry, które zazwyczaj mrocznemu pomieszczeniu nadawały przyjemny, ciepły charakter. Pod jednym z ozdobionych witrażami okien ustawiono stolik przykryty ciemnogranatowym, aksamitnym materiałem, na którym wystawiono przygotowany poczęstunek. Oriana kroczyła przez salę balową krokiem pewnym, choć zdradzającym oznaki ekscytacji. Długa, ciemna suknia, którą wybrała na dzisiejszy wieczór, zawierała aplikacje wyszywane czerwoną nicią na rękawach — oczywiście były to przyjęte przez jej ród jako własne kwiaty maku. Włosy — zazwyczaj splecione w gruby warkocz — zostały puszczone luźno, jednakże górna ich sekcja spięta została z tyłu srebrną spinką, również przedstawiającą kwiat.
Ach, jak bardzo ciekawa była, czy Lysandra będzie chciała wziąć udział w uroczystych przygotowaniach! Czy przygotowane dla niej sukienki przypadną jej do gustu? Będzie się cieszyć z przygotowanego poczęstunku i okazji do wspólnego tańca? Tyle pytań!


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Re: Sala balowa [odnośnik]13.09.21 11:58
Nigdy wcześniej nie była na balu. Zdarzało się jej tańczyć przy Umhrze, nawet niektóre ciotki sprawiały, że kręciła piruety, ale prawdziwy bal w sali balowej był czymś czego wcześniej Mała Sroka nie doświadczyła. Matula tego wieczora wybierała się na Sabat, przymierzając swoje suknie wyglądała jak prawdziwa księżna z baśni i zachwyciła swoją córkę. Mała Lysa nie musiała zresztą długo czekać na swoją kolej kiedy Cassandra ją usadziła przed lustrem i zaczęła czesać gęste włosy córki. Upięła je w misterną fryzurę i za uchem umieściła duży kwiat. Oczy dziecka lśniły z podekscytowania, ubrała swoją najlepszą i odświętna sukienkę, bo bal u Małej Lady był czymś wielkim. Nową przygodą, którą będzie mogła opisać trójokiemu lisowi i Umhrze oraz matuli. Będą mogły wymienić się wspomnieniami oraz jakie tańce zatańczyły.
Matula dopilnowała aby córka bezpiecznie dotarła do Durham gdzie oddała swoją pociechę w ręce jednej z guwernantek rodu Burke. Lysandra poczuła się niczym wielka pani kiedy kobieta odbierała od niej płaszczyk i następnie prowadziła dobrze jej znanym korytarzem, którym kiedyś szła za jednym kotem. Przekraczając próg salo balowej zamarła w paru krokach i potoczyła wielkimi oczami po pomieszczeniu. Przepych i wspaniałość trochę ją onieśmielała. Nigdy czegoś takiego nie widziała.
W końcu dostrzegła swoją nową przyjaciółkę i dygnęła na jej widok, tak jak tamta ostatnio, ujmując rogi sukienki w dwa palce.
-Lady Burke, Oriano.- Przywitała się nie będąc pewną czy dobrze to robi. Po klasach na posadzce nie został ani ślad. Nic nie świadczyło o tym, że ostatnio rozmawiały z duchem kobiety. Na drobnej buzi pojawił się uśmiech świadczący o tym, że w dziecku kotłują się najróżniejsze emocje: od radości po niepewność co dalej. Nie wiedziała co należało robić na balu, a dzieci Burków przybyły na zabawę licznie i wszystkie wyglądały jakby zostały wycięte ze zdjęć Czarownicy w dziale o modzie dla młodych czarodziejów. Matula jej powtarzała, że nie musi się wstydzić swojego pochodzenia ani tym bardziej tego kim jest więc z dumą nosiła swoją sukienkę, która nie była tak strojna jak Burków, ale była elegancka i dobrze odszyta.
Lysandra Vablatsky
Zawód : Mała Sroka
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
A siedem to sekret nigdy niezdradzony
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9682-lysandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t10422-listy-do-malej-sroki https://www.morsmordre.net/t9687-mala-sroka#294548 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10412-lysandra-vablatsky#314803 https://www.morsmordre.net/t9815-lysandra-vablatsky
Re: Sala balowa [odnośnik]23.10.21 13:15
Pojawienie się kolejnego dziecka w sali balowej nie mogło zostać niezauważone. Oriana wydawała się tylko czekać, aż wreszcie dojrzy jakikolwiek znak świadczący o tym, że któryś z gości zajechał wreszcie do Durham Castle. Sam moment przybycia dwóch pokoleń czarownic z rodziny Vablatsky umknął jej jednak, gdy upominała swego kuzyna, by nie podjadał przygotowanych dla nich na tę okazję ciasteczek. Jedzenia mieli naprawdę sporo — sprzyjająca poglądom rodu panującego w Durham atmosfera przekładała się bezpośrednio na przygotowany poczęstunek. Maślane ciasteczka, wymyślne małe kanapeczki, znalazło się nawet miejsce na landrynki i czekoladowe ciasto. Oriana była przekonana, że guwernantki nie pozwolą im wyłącznie na objadanie się słodkimi pysznościami i w pewnym momencie na stole pojawią się także warzywa oraz inne, bardziej odpowiednie elementy żywienia młodych czarodziejów, lecz dziś, w tej sekundzie pragnęła tylko dobrej zabawy!
Z przygotowanego na tę okazję gramofonu sączyły się dźwięki muzyki klasycznej, nad której doborem czuwała oczywiście główna gospodyni dzisiejszej zabawy, z odpowiednią asystą pani Allegry oraz ukochanej mamy. Oriana kątem oka widziała, że zwłaszcza jej młodsza siostra i kuzynka nie mogą powstrzymać się od rozpoczęcia pląsów. Od tego był przecież bal, by się bawić!
Gdy jednak drzwi się otworzyły, a próg przekroczyła Lysandra, Makowa Panna zwróciła swe ciemnoniebieskie oczęta w jej stronę. Poświęciwszy chwilę krótszą niż potrzebną na dwukrotne mrugnięcie oczami na strój, w którym zjawiła się jej przyjaciółka, lady Burke odetchnęła w środku z ulgą. Sukienka może i była oszczędna w ozdobach, ale to nawet lepiej. Liczył się przede wszystkim kunszt wykonania, a to na pierwszy rzut oka (mama czasem żałowała, że Oriana nie spędza z dziadkami Parkinson wystarczająco dużo czasu, lecz pewne rzeczy nie rozmywają się we krwi tak prosto, jak mogłoby się wydawać) było naprawdę solidne. I rozwiązało problem spytania się Lysy, czy nie chciałaby się przebrać.
Cóż za szczęście!
— Panno Vabltasky, Lysandro — odpowiedziała na przywitanie, również chwytając rąbki sukienki w dłonie i dygając grzecznie. Uśmiech zawitał na twarzy Makowej Panny raz jeszcze, gdy podeszła bliżej dziewczynki skocznym, wyraźnie zadowolonym krokiem. — Bardzo wielką radość sprawiłaś nam wszystkim, przyjmując zaproszenie na bal! Proszę, nie wstydź się, pokażę ci dzisiaj wszystko i wszystkich. To moja młodsza siostrzyczka Ariana, a obok niej jest mój brat, Marius — tej dwójki nie można było pomylić z nikim innym. Ariana była przecież niemal nieodróżnialną kopią Oriany, Marius zaś, ze swą niezwykle godną jak na czterolatka prezencją nie był do pomylenia z nikim innym, jak z dziedzicem Edgara Burke. Jasnowłosi po ciotce Charlotte Cornel i Melody odcinali się od nich dość wyraźnie samą fryzurą, lecz gdy tylko poświęciło się im odrobinę więcej uwagi, w szczególności w kwestii mimiki, ubioru, czy poruszania się, łatwo można było uwierzyć, że cała piątka małych maków jest ze sobą spokrewniona. — To z kolei moi kuzyni, Melody i Cornel, to dzieci wujka, ale mieszkamy razem. Pamiętasz, opowiadałam ci o nich, jak byłaś tu ostatnio...
Poczekawszy na zakończenie przywitania, Oriana rozejrzała się uważnie po sali balowej. Chyba niczego nie brakowało.
— Nie jesteś może głodna? A może chce ci się pić? To prawdziwy bal, nawet pani Allegra pozwoliła nam pić z takich wysokich szklanek!


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Re: Sala balowa [odnośnik]28.10.21 20:08
Przed każdym dzieckiem z rodu Burke się kłaniała i dygała grzecznie, byli małymi arystokratami, którym należał się szacunek. Znała swoje miejsce i wiedziała, że to wielka uprzejmość z ich strony, że jest goszczona w Durham. Muzyka sącząca się w tle koiła oraz uspokajała Małą Srokę, która zacisnęła mocniej dłonie niż normalnie. Zerknęła na stół z łakociami i oczy się jej zaświeciły na ich widok, ale nie pobiegła tam od razu wiedząc, że Matula nie byłaby zadowolona z takiego zachowania u córki. Pokręciła więc głową.
-Nie, dziękuję. - Uśmiechnęła się przy tym miło, co rozjaśniło buzię dziecka. Ileż będzie miała Matuli i ciotuchną do opowiedzenia; tyle barw, kształtów i dźwięków jakich do tej pory nie słyszała i nie widziała. Podeszła bliżej do Oriany i nachyliła się w jej kierunku. -Nie umiem tańczyć za bardzo… - Przyznała z lekkim zmieszaniem w głosie. -Co się tańczy na balach? - Zapytała jeszcze mając nadzieję, że nie będzie nic skomplikowanego czego nie będzie potrafiła się nauczyć w parę chwil. Znała zwykłe tupańce jakie potrafią tańczyć ludzie mieszkający w Londynie, ale z racji wojny nie było zbyt wielu powodów do tańcowania i radości. Choć była dzieckiem i niewiele wiedziała o świecie, o tym jak wygląda życie poza Londynem to słyszała co mówią pacjenci u Matuli przychodząc po leki czy też opatrunki. Mówili wiele, nieraz płakali, krzyczeli, lamentowali głośno oraz żałośnie ukazując wszystkie emocje jakie nimi targały. Tutaj jednak panował spokój, dobrobyt i radość… czy tak właśnie wygląda wojna? Ma dwa różne oblicza choć stoją po tej samej stronie. Lysandra wkroczyła do świata, do którego wcześniej nawet nie marzyła się dostać a co dopiero podglądać go z dziurki od klucza. Wszystko się zmieniło jak podążyła za tym dziwnym kotem.
Zerknęła jak kuzyni Oriany zaczynają pląsać przy dźwiękach muzyki.
-Nauczysz mnie? - Szmaragdowo zielone oczy utkwiła w buzi córki nestora rodu mając nadzieję, że niczym jej nie uraziła, a jej prośba zostanie spełniona.
Lysandra Vablatsky
Zawód : Mała Sroka
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
A siedem to sekret nigdy niezdradzony
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9682-lysandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t10422-listy-do-malej-sroki https://www.morsmordre.net/t9687-mala-sroka#294548 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10412-lysandra-vablatsky#314803 https://www.morsmordre.net/t9815-lysandra-vablatsky
Re: Sala balowa [odnośnik]07.02.22 13:31
Oriana, pchana chyba dziecięcą intuicją, podążyła powoli wzrokiem w kierunku, w który zerknęła Mała Sroka. Stół z łakociami prezentował się naprawdę bardzo ładnie, do tego stopnia, że nawet przyzwyczajona do wystawnego życia Oriana zastanawiała się, kiedy któreś z zebranych dzieci da znak do zbliżenia się do niego i spróbowania wreszcie przygotowanych na tę specjalną okazję różności. Zazwyczaj to ona nadawała rytm wśród najmłodszych Burków. Najstarsza, w swojej głowie najbardziej odpowiedzialna, przychodziło jej to z zaskakującą łatwością. Dziś jednak miała pod swoją opieką ich specjalnego gościa. I musiała zadbać o komfort małej panienki Vablatsky. Nie tylko przez wzgląd na szlacheckie obyczaje, ale przede wszystkim dlatego, że naprawdę polubiła tę dziewczynkę.
— Jeżeli tylko będziesz chciała czegoś spróbować, to nie krępuj się ani chwili! Możesz też szepnąć mi do ucha, a wtedy podejdziemy tam razem — w burzowych oczach Makowej Panny rozbłysnęły iskry, które rzadko kiedy pojawiały się w murach Durham Castle. Oriana była co do zasady grzecznym dzieckiem — jedyne niedogodności wieku dziecięcego, które odbijały się na dorosłych mieszkańcach zamku, wywodziły się z ciekawskiej natury dziewczynki, czegoś, co jednocześnie należało pielęgnować, gdy chciało się wychować kolejne pokolenie świadomych swej pozycji i możliwości dam, a jednocześnie czegoś, co w momencie zadania tego lub owego pytania mogło skutecznie zbić odpowiadającego z pantałyku.
Pytanie Lysandry spotkało się z podobnym wyrazem zmieszania, które odbiło się na twarzy spytanej lady Burke.
— Na balach tańczy się tańce balowe — odpowiedziała, lecz na tym skończyła się jej pewność. Widziała kilkukrotnie jak jej matka i ciotki sunęły po parkiecie sali balowej, a robiły to w sposób, który — gdyby nie uważna obserwacja, w tym Oriana nie miała sobie równych — sprawiał iluzję, jakby w ogóle nie dotykały podłogi, unosząc się kilka milimetrów na nią. Gdy spojrzała na swoje kuzynostwo i rodzeństwo, zauważyła, że daleko było im do tego poziomu. Ona i Ariana dopiero rozpoczynały swą przygodę ze skoordynowanymi pląsami. I wciąż miały wyjątkowo długą drogę przed sobą. Po krótkiej chwili milczenia szepnęła dziewczynce na ucho — Ale ja też ich jeszcze nie umiem tańczyć. Więc będziemy je tańczyć za rok, dobrze? Dziś możemy tańczyć tak, jak tylko chcemy.
Żaden dorosły przecież nie będzie im oponował, gdy wszyscy trzymali się ustalonych kanonów i figur w Hampton Court! A nawet, gdyby byli tutaj — i przyglądali się im, pogrążeni w rozmowie pod ścianą, na pewno nie mieliby im za złe chwilowej, czysto dziecięcej rozrywki. Ten jeden dzień w roku... Tę jedną noc, wszyscy mogli mieć dla siebie!
— Nauczę cię jak tańczymy w Durham, ale, jeżeli potrafisz, ty nauczysz mnie, jak się tańczy w Londynie, dobrze? — jasna dłoń dziewczynki uniosła się w górę, z wysuniętym małym palcem. To obietnica, więc musiała zostać stosownie złożona. Była ciekawa, czy Lysandra też znała ten zwyczaj, złączenie małych paluszków przy składanej przysiędze. Jeżeli nie znała, Oriana szybko streściła jej ten osobliwy zabieg, starając się nie brzmieć przy tym zbyt zarozumiale. Odkąd częściej towarzyszyła ciotce poza zamkiem zauważała, że nie zawsze wszyscy rozumieli, gdy mówiła do nich językiem, do którego przywykła w domu, wśród rodziny.
Jeżeli wszystko było jasne, pozwoliła sobie chwycić dłonie Lysandry, w wyczekiwaniu na odpowiedni takt do wejścia w taniec. Na początek poruszanie się po kwadracie.
— To tak naprawdę bardzo proste. Możesz patrzeć się na nasze nogi. Gdy moja lewa idzie do tyłu — tak jak teraz — Twoja prawa powinna pójść do przodu. Tak, żebyśmy wypełniały tę pustkę, uzupełniły się. Ty będziesz iść najpierw... — moment zastanowienia się, zazwyczaj to jej tłumaczono takie detale! — Do przodu, potem w lewo, do tyłu i w prawo.


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Re: Sala balowa [odnośnik]22.03.22 23:29
W ten właśnie sposób wyobrażała sobie zamek księżniczki z bajek jakie opowiadała jej matula lub któraś z ciotuchn. Wyobraźnia dziewczynki należała do tych bogatych i niezwykle plastycznych więc każdy szczegół był ważny, każde, nawet najdrobniejsze załamanie światła w szybie i na wypolerowanej podłodze. Uginający się stół od smakołyków kusił swoim wyglądem i Mała Sroka prawie przełamała swoją obawę, że matula nie byłaby zadowolona, że pierwsze co zrobiła to zaczęła napychać buzię łakociami. Pokręciła więc głową.
-Tańce balowe muszą być trudne. - Skomentowała dziewczynka zupełnie tym niezrażona. Matula na pewno jakieś umiała, więc wiedziała, że poprosi ją o szybką naukę przed kolejnym takim balem. Skoro Mała Lady mówiła, że za rok zatańczą to oznaczało, że mogła się spodziewać kolejnego zaproszenia, a na tą myśl uśmiechnęła się do przyjaciółki. -W Londynie widziałam grajków i muzykantów, tańczyli trzymając się za ręce i skakali w kółku, a potem łapali się za łokcie i znów się kręcili i klaskali w dłonie. - Opowiedziała co widziała kiedy wyszła z matulą na sprawunki. Tańczący wydawali się bardzo zadowoleni i szczęśliwi, więc uznała, że musieli się świetnie przy tym bawić. -Nie wiem tylko czy lady wypada tak skakać? - Spojrzała szmaragdem oczu na dziewczynkę. Nie znała się na byciu damą i mogła się jedynie domyślać co wypada, a czego nie, a i tak Mała Sroka wciąż się świata uczyła i starała się zrozumieć go jak najlepiej, ale wiele pozostawało w strefie pytań i niewiadomej. Wyciągnęła małą dłoń i złączyła najmniejszy palce z tym należącym do Oriany. -Obietnica. - Prosta rzecza, a wywołała szczery uśmiech na jej buzi. Czuła, że miała obok siebie prawdziwą przyjaciółkę, taką na której zawsze mogła polegać. Wspólna zabawa jawiła się jako coś odmiennego, bo zwykle czas spędzała na Umhrą. Troll górski będąc jej strażnikiem i przyjacielem znał wiele sekretów Lysandry, ale nie tańczył i nie mógł porwać ją w taniec, który właśnie miała się nauczyć. Stanęła naprzeciwko Oriany i uważnie śledziła jej kroki, po czym zaczęła robić to co mówiła. Na początku dość niepewnie myląc nogi, zatrzymując się kiedy podniosła nie tą co trzeba, ale po trzeciej próbie już załapała o co chodzi i coraz pewniej wykonywała kolejne figury, a uśmiech na jej buzi świadczył o tym, że świetnie się przy tym bawiła.
Lysandra Vablatsky
Zawód : Mała Sroka
Wiek : 7
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
A siedem to sekret nigdy niezdradzony
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9682-lysandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t10422-listy-do-malej-sroki https://www.morsmordre.net/t9687-mala-sroka#294548 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10412-lysandra-vablatsky#314803 https://www.morsmordre.net/t9815-lysandra-vablatsky

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Sala balowa
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach