Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Salon

Go down 
AutorWiadomość
Daniel Wroński
Daniel Wroński

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Zawód : samozatrudniony: przysługi dyskretne i brutalne
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 16
Genetyka : Czarodziej

Salon Empty
PisanieTemat: Salon   Salon I_icon_minitime12.11.19 3:23

Salon


Największe pomieszczenie w mieszkaniu, z trzeszczącą kanapą, dwoma fotelami i stolikiem do kawy. Przy ścianach znajdują się półki z książkami. Znajduje się tu też wyjście na niewielki balkon, wyglądający na boczne zaułki ulicy Śmiertelnego Nokturnu.




Self-made man


Powrót do góry Go down
Daniel Wroński
Daniel Wroński

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Zawód : samozatrudniony: przysługi dyskretne i brutalne
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 16
Genetyka : Czarodziej

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime12.11.19 3:36

13.02

Trzynaście to jego szczęśliwa liczba, więc liczył na to, że trzynastego dnia lutego zaliczy udane randez-vous z panną Moss. Znał Philippę od dawna, odkąd tylko zaczął bywać w Parszywym Pasażerze. Znajdował wtedy nową rodzinę, nowych przyjaciół - w kręgach, do których do tej pory nie miał dostępu. Phil pamiętała go bez wąsów, w lepszych ubraniach, o wiele mniej przeklinającego. Potem zaczął wtapiać się w tłum, coraz bardziej upodabniając się do rzezimieszków, wśród których się obracał. Nie stracił jednak (chyba!) dżentelmeńskich manier oraz łobuzerskiego uroku, za sprawą których zamierzał podbić serce Phil, choćby tej nocy. Niedawno uświadomił sobie, że bardzo dawno się nie widzieli i zamierzał nadrobić te zaległości.
Kupił nieco-droższe-niż-tanie wino (barmanka znała się w końcu na rzeczy) oraz jakieś czekoladki, a następnie "spontanicznie" zaprosił do siebie dziewczynę. Poczekał aż skończy się jej zmiana i szarmancko odprowadził ją do swojego mieszkania (na szczęście, nie trafili po drodze na żadną bójkę na Nokturnie) w celu pokazania jej skonfiskowanych przez siebie akwareli z jakimiś nadmorskimi widoczkami.
-Tak sobie pomyślałem, że może nadawałyby się do Pasażera? - mamił, wyciągając stertę papierów z szuflady. Ukradł je jakiemuś artyście, który wisiał sporo pieniędzy barmanowi z Wywerny. Daniel nie znalazł w jego domu dostatecznie dużo gotówki, więc - dzięki uprzejmości przerażonego gospodarza - przywłaszczył sobie troszkę cennych przedmiotów oraz akwarele, na pamiątkę.
Rozłożył obrazki na stoliku do kawy, aby Philippa mogła się im przyjrzeć.
-Napijesz się? - nie czekając na odpowiedź, sięgnął po butelkę i odkorkował wino. Dziewczyna wyglądała kwitnąco, a za oknem zaczął padać śnieg. Pogoda wręcz sprzyjała spędzeniu wieczoru w jego domu, a wieczór zapowiadał się coraz milej. Zaczął nalewać wino, gdy...
...ŁUPS!
Nagle w mieszkaniu zgasły wszystkie światła, a na balkonie rozległ się straszny huk.
Wroński zmarszczył brwi, zaalarmowany obecnością intruza - zaklęcie wyciemniające uruchamiało się przy nieproszonych gościach.
-Co do cholery?! - warknął, a romantyczny nastrój prysł. -Lumos. - mruknął, zmierzając w stronę balkonu.

Chris Colroy właśnie zaczął swój pierwszy rok w wojsku i nie miał pojęcia, że koledzy zdecydują się przygotować mu okrutne chrzciny. Starsi szeregowi zabrali go na "ćwiczenia ze spadochronem" i choć zimowa pogoda wydała się mu podejrzana, to założył, że to dodatkowy stopień trudności. Nie przewidział, że każą mu wyskoczyć z samolotu nie nad miastem, a w centrum Londynu! Biedny mugolak, zawinięty w materiał i sznurki, leżał teraz na czyimś balkonie, nie podejrzewając nawet, że trafił do najbardziej szemranej dzielnicy czarodziejskiego świata.
-Po...mocy!


Philippa przebywa na Nokturnie jako mój gość.




Self-made man




Ostatnio zmieniony przez Daniel Wroński dnia 09.12.19 21:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime13.11.19 21:51

Lepki, ponury Nokturn. Gdyby nie opiekuńczy wąs Wrońskiego czułaby, jak dygocze jej każdy włos. Starała się jednak kroki stawiać pewnie, z ochotą prześlizgując się spojrzeniem po ohydnych sklepikach. Melniażeria, niczego więcej nie mogła się spodziewać. Dzielnica portowa to jednak nic w porównaniu do morderczych gęb mijanych co rusz. Niektóre oczy patrzyły na nią jak na przekąskę, tu nie sięgały wpływy Filipy Moss, tu każdy brał, co chciał. Choć wartość jej sakiewki nie była imponująca – a nawet mogłaby zaboleć! – to jednak miała powody do obaw. Tym bardziej powinna wyćwiczyć swą różdżkę. Nie lubiła czuć się jak bezbronna trzęsiportka. Potrzebowała wydobyć z siebie większą moc, by móc ustrzec się przed mroczną szumowiną. Tutaj była jak robak – łatwy do pochrupania. To uczucie było o wiele gorsze od ewentualnej krzywdy.
Z Wrońskim poszła chętnie. Był jednym z tych ludzi, z którymi warto pozostawać w dobrej komitywie. Dość silny, cwany i chętny załatwić rozmaite potrzeby Pasażerowej klienteli. Drobny procent dla niej i tak miałby cały wianuszek podłych zleceń. Wojna dreptała czarodziejom po piętach, a tajemnicze potrzeby piętrzyły się pod dachami zapyziałej tawerny. Phils lubiła też wiedzieć co i jak, a skoro już tak chętnie zapraszał, nie zamierzała odmówić. Leciał na nią, to fakt, który mogła całkiem zmyślnie wykorzystać, choć chyba też go trochę lubiła. W dodatku trzymał się jeszcze jakiś manier, a z nimi niestety miała coraz rzadziej do czynienia. Motłoch z doków wierzył, że wystarczy kiwnąć palcem, by kobieta podwinęła spódnicę, że im się należy. Owszem, ale należy to się kopniak w dupsko i woda z kibla w drinku – w najlepszym wypadku. Przez te lata nauczyła się, jak należy dobierać sojuszników.
– I myślisz, że ten skąpiec, Boyle, cokolwiek ci za to zapłaci? – parsknęła cicho, odrywając spojrzenie od obrazków. – Spotkaj się z jakimś świętym znawcą, niech oceni wartość. Na pewno znajdzie się jakiś typ mogący zaoferować ciekawą sumkę – stwierdziła, dzieląc się z nim koncepcją bardziej dochodową. Pani Boyle może i by to od niego wzięła, ale i tak nie dostałby wiele. Pasażer teraz miał na głowie nadszarpnięte po ostatniej zadymie malowidła. Dorothea chyba nie planowała dokładać kolejnych. Może Wroński trafiłby na jakiegoś durnego bogacza. Przyjrzała się jednak jeszcze raz tym malunkom. Lekko przesunęła palcami po zaschniętej farbie.
– Oj, Wroński, lubię, kiedy mężczyzna mi polewa… – mruknęła, posyłając mu zalotny dotyk rzęs. Obserwowała jego barmańskie zadanie, gdy nagle… Hałas przerwał romantyczne przekomarzanki, a Phils lekko zmarszczyła czoło, ruszając jednak za zaalarmowanym mężczyzną. Jakaś nieudana teleportacja?
Obwiązany jak egipska mumia mugolak miotał się w materiale, łapiąc gorączkowo powietrze. Drżał, nie wiedząc, co może go czekać. Gdy weszli na balkon, podeszła do niego szybko, nie zastanawiając się nad ewentualnym zagrożeniem. Nawet jeśli… Miała przecież obstawę, nie? – Co to za… płachta? – zapytała zdezorientowana, chwytając w dłoń kawałek tego namiotu ze sznurkiem. – Hej, a ty kim jesteś? Co ci się stało? – pytała, próbując mu pomóc, przy okazji też wypinając się tu i tam, bo ta sztuka wymagała, jak się okazało, skomplikowanych manewrów. – No chodź tu, to cholerstwo jest wyjątkowo poplątane… – mruknęła dłubiąc małymi rączkami w sznurkach. Tak, wołała do Wrońskiego. Chyba na nic mu ten kawałek świecącego badyla, skoro nie znali działania tego czegoś. Żadne z nich nie wiedziało, że to mugol. Obstawiała raczej jakiegoś sąsiada eksperymentującego z magicznym wynalazkiem.


Powrót do góry Go down
Daniel Wroński
Daniel Wroński

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Zawód : samozatrudniony: przysługi dyskretne i brutalne
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 16
Genetyka : Czarodziej

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime14.11.19 20:06

Philippa miała rację, Pasażer i pieniądze nie szły ze sobą w parze. Sam Wroński wyrósł już zaś z durnych, szybkich i kiepsko płatnych zleceń. Właśnie dlatego nie kontaktował się z barmanką w sprawie potrzebujących pomocy - jej klientela nie była już po prostu w jego skali płatności. Niewykluczone jednak, że jeszcze wróci do Pasażera i z podkulonym ogonem zaproponuje pannie Moss współpracę. Potrzebował pieniędzy, a koniec anomalii zwiastował potencjalny kryzys w regularności jego zarobków.
-Hm. - skwitował jej dobrą radę, bo prawdziwemu macho nie wypada się przyznawać, że cudza rada jest dobra. -A któraś akwarela podoba ci się szczególnie? - dopytał, widząc jak dziewczyna delikatnie dotyka palcami zaschniętej farby. Może i był materialistą, ale nie był sknerą - potrafił i chciał się odwdzięczyć prezentem za miło spędzony czas.
O ile faktycznie miło spędzą dziś czas.
Z uśmieszkiem polał Philippie wina, a wieczór rozwijał się bardzo obiecująco... do czasu.
Zmarszczył brwi i rozdziawił usta, gdy dziewczyna wybiegła na balkon - gdyby dała mu sekundę na reakcję, ostrzegłby ją, kazał siedzieć na tyłku i sprawdził to pierwszy. To jest Nokturn, tutaj nie można się spodziewać miłych niespodzianek na balkonach, tutaj należy trzymać rękę na różdżce.
Zaklął pod nosem i pognał za Philippą. Zjawiwszy się na balkonie, spoglądał na Moss i intruza wyraźnie skonsternowany.
-Co to za czarnoksięstwo?! - prychnął, widząc poplątane sznurki.
-Leciałem na spadochronie i zniosło mnie na pański balkon...Dziękuję, dziękuję panienko! - tłumaczył się gęsto Chris, zaniepokojony groźną miną wąsacza, a zarazem dziękował uprzejmej dziewczynie. Daniel spojrzał na intruza z pogardą - po jego słowach i tonie poznał, że ten z całą pewnością nie był z Nokturnu i nie wiedział, gdzie jest.
-Petrificus Totalus! - warknął bez zbędnych ceregieli. Nie wiedział w końcu, że to mugol!
-Najpierw cię uwolnimy, potem przeszukamy a potem się wytłumaczysz. - syknął, a potem spojrzał na Phil z dezaprobatą.
-Zwariowałaś, rozwiązywać go tak bez żadnego zabezpieczenia? Mógł mieć pod ręką różdżkę i cię zaatakować!


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Salon Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime14.11.19 20:06

The member 'Daniel Wroński' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 43


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime17.11.19 16:39

Potrzeby portowych rzezimieszków nie były tak skomplikowane, więc i sporo zleceń to łatwa taniocha, której wielu wyszkolonych bandziorów nie tknie, ceniąc swój cenny czas i bardzo wprawione ręce. Trafiały się jednak i te lepsze zlecenia, których Daniel by się nie powstydził, ale w takich sprawach potencjalny klient raczej nie zwracał się do wszystkowiedzących barmanek. Zbyt wiele par oczu ślizgało się po tajemniczo szepczących postaciach, a wychodzenie do dyskretnego kącika tym bardziej bywało zauważane. Tu szkoliły się miejscowe bandziory, załatwiając podrzędne sprawunki leniwych moczymord. Jeśli ktoś chciał rozkwitnąć w branży, winien szukać głębiej, chociaż miewała i sprawy dla wprawionych, zdolnych typów. Rzadko dostawali je ci ulubieni. Daniel nim był? - Ta kałamarnica przyciąga spojrzenie…. - odpowiedziała, wskazując przy tym palcem na wspomniany obrazek. Macki długie, ponętne i lepki ściskały mocno biedne resztki statku. Phils poczuła, że mogłaby być takim stworzeniem. Potężna moc kryła się w tych ośmiu łapach, stworzenie było żywiołem, z którym siła kilkunastu męskich ramion nie mogła sobie poradzić. Sama kiedyś chciałaby i w sobie odnaleźć taką potęgę. Podobała jej się dominacja. Czy zresztą nie to właśnie robiła, przejmując wodze nad nieruchomą tawerną, gdy ta kipiała pod naporem gotującego się testosteronu?
Phils nie takie dramaty już widziała. Ludzie spadający z nieba wymagali reakcji. No chyba nie sądził, że to był jakiś misternie uknuty plan na zaatakowanie go w tym miłym zakątku? Próbowała pomóc, rejestrując kątem oka markotnego Daniela. Głupek. Zamiast ruszyć dupsko, wolał wykrzykiwać jakieś złowieszcze treści. Cztery dłonie poradziłyby sobie szybciej z całą sprawą. - Nie mam pojęcia, czym jest ten spadochron, ale…. - urwała, słysząc zaklęcie. Obróciła się w kierunku Wrońskiego i uniosła brew. Popatrzyła chwilę ponuro, a potem jeszcze upewniła się, w jakim stanie jest ten rozbitek. - Czyś ty oszalał?  - wrzasnęła, prostując lekko plecy. Szybko znalazła się przy nim i bez wahania uderzyła go w pysk. - Zostaw go w spokoju i nie baw się w czarodzieja. Ten gościu i tak już się spocił ze strachu. Wyprowadzimy go stąd, ale najpierw weź się w garść, a potem pomożesz mi go poskładać do kupy, jasne?!  - mówiła uniesionym głosem, nie wyobrażając sobie żadnego sprzeciwu. - Jeśli ktoś jest tu groźny to ty - burknęła, kręcąc głową i powróciła do sprawcy całego zamieszania. - Mój facet za bardzo wczuwa się w rolę. Wiesz, jak to jest… - powiedziała ze specyficzną nutką w głosie. Znaczące spojrzenie powinno wyjaśnić Chrisowi całą tę zabawę w różdżki. - Trochę nam przeszkodziłeś, ale to nic… - mówiła, głaszcząc go po główce. Wymazanie pamięci mogło się odbyć przecież inaczej. Trzeba było to zrobić z głową, trochę typka omotać, trochę się pobawić... A nie rzucać się jak zbir na trzpiotkę w ciemnym zaułku. Cały Wroński. Najpierw czaruś, a potem agresja. A może to tak o nią się martwił? Aż sobie zerknęła na niego z nieco łagodniejszym spojrzeniem.


Powrót do góry Go down
Daniel Wroński
Daniel Wroński

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Zawód : samozatrudniony: przysługi dyskretne i brutalne
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 16
Genetyka : Czarodziej

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime21.11.19 0:12

Uniósł lekko brwi - kałamarnica? Panna Moss nie przestawała go zaskakiwać - tak ponętna i słodziutka, a zarazem odważna i nieco dziwaczna. To dlatego nigdy nie wiedział, czy skończy u niej na drinku czy w łóżku, a niestabilność i nieregularność ich relacji działały na niego jak (kusząca) płachta na byka. Nie mógłby znieść Moss na co dzień, był w końcu wychowany tradycyjnie i wpojono mu, że kobiety mają być przewidywalne i uległe. Była za to przyjemną odskocznią, a każde spotkanie z nią obfitowało w niespodziewane emocje.
Mugol na balkonie był jednak zbyt niespodziewany. Intruz zupełnie zepsuł nastrój, a na dodatek postawił Philippę i Daniela w wybitnie niezręcznej sytuacji - każde z nich chciało poradzić sobie z mężczyzną inaczej, a ich podejścia wzajemnie się wykluczały.
Zaklęcie Daniela się nie powiodło, mugol spojrzał na różdżkę z przedziwną mieszaniną zdziwienia, rozbawienia i przerażenia, a Phil zaczęła gadać jakieś głupoty. Wroński spojrzał na nią gniewnie. Nie baw się w czarodzieja? Czy to przytyk odnośnie jego umiejętności? Każdemu czasem nie wychodzą zaklęcia, zdarza się!
I w dodatku... go spoliczkowała?!
Bez zastanowienia chwycił Phil za nadgarstek, mocno, zbyt mocno. Niespodziewana przemoc działała wobec niego jak płachta na byka. Czym innym były uliczne bijatyki, których się spodziewał, a czym innym niezrozumiałe niespodzianki. Gdy nie rozumiał, czym zawinił, tak jak teraz, przypominał sobie o czasach dzieciństwa, o klapsach i krzykach za byle co. Zacisnął szczękę, spoglądając na Phil ostrzegawczo, złowieszczo, ale do porządku przywołała go obecność mugola.
Przygryzł wąsa i spojrzał na bezradnego gościa w spadochronoczymś. Może i Phil miała rację, zgrywanie idiotów było łatwiejszym wyjściem niż Oblivate.
-Przerwał nam pan w intymnej chwili. - warknął, nie mogąc przeboleć faktu, że Phil nie brzydzi się tą szlamą. Skupiony na urażonej dumie, nie zauważył już jej łagodniejszego spojrzenia. Ze złością nachylił się i zaczął pomagać mugolowi wyplątywać się ze sznurków.
-Dlatego będziemy wdzięczni, jak zostawi nas pan w... spokoju. Schody są tam. - burknął, mając nadzieję, że szlamę okradnie pierwszy złodziejaszek na Nokturnie. Ciekawe, czy ten spadochrocoś był wartościowy? Już chciał go sobie przywłaszczyć, ale z irytacją zauważył w nim dziurę.


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime22.11.19 21:52

Przez długie lata spychano ją od kąta do kąta, samotna, rozdygotana i nie odnajdująca żadnego sensu w życiu. Przybycie do Pasażera wydobyło z niej życie, bo nagle, pierwszy raz tak prawdziwie ktokolwiek poświęcił jej uwagę. Nie była smętnym cieniem, błyszczała pełna wdzięku i nieodkrytego dotąd potencjału. Czasem zastanawiała się, co sprawiło, że pani Boyle zdołała tamtego dnia dostrzec w niej kogoś więcej niż brudną złodziejkę. Pod kołtunami zobaczyła gwiazdę, która, obdarzona odrobiną uwagi, zaczęła rodzić się na nowo. Lubiła to. Lubiła skupiać na sobie spojrzenia, lubiła uwodzić i czuć, jak bardzo jej pragną. Jako sierota co dnia błagała, aby ją wybrano. Jako barmanka w Parszywym Pasażerze sama wybierała. Mogła Danielowi dać szansę i jeszcze szybciej ją odebrać. Nie była jednak aż tak podła, choć bywała bardzo zwodnicza. O tym przekonało się już wielu dziarskich amantów. Phils kochała smakowite gierki, ale szukała też relacji zdrowych, pełnych korzyści. Niekoniecznie seksualnych. Samym pięknym ciałem nie wyrobiła sobie w porcie takiej pozycji. Pracowały na to snute przez wiele lat intrygi. A mężczyźni? Każdy z nich był inny, choć poruszali się po jednolitych ścieżkach. Wszyscy potrzebowali tego samego, choć zabierali się do niego różnie. Tych idących pod prąd kochała najbardziej. Tych niebezpiecznych nie umiała tak po prostu zignorować. Życie na krawędzi często wiązało się z odwagą, a ta zaś prowadziła do bardzo, bardzo pociągającej siły.
Łatwo było zarzucić Danielowi zabawę w czary-mary. Mógł wziąć go za wariata, ale przynajmniej nie pomyśli, że oto stał się świadkiem jakiś mistycznych rytuałów. Dobrze, że zaklęcie zawiodło. Tym pewniejsza okazała się ta teoria przed oczami mugola. Phils nie chciała pozwolić Wrońskiemu zgnieść tego typa jak pierwszego lepszego robaka. Miał biedak pecha i tyle. Równie dobrze obydwoje mogli urodzić się z niemagiczną krwią i nagle wpaść do domu czarodzieja. Pokręciła lekko głową, obserwując rosnące wzburzenie towarzysza. Szarpnęła nadgarstkiem, czując się jak podrzędna ofiara domowej przemocy. O nie, nie z nią takie numery. – Puszczaj, bo pożałujesz, Wroński – burknęła, już celując stopą w jego kostkę. A niech tylko spróbuje jej coś zrobić. Własna matka go nie pozna! O ile w ogóle jakąś ma. Głupi nerwus łasy na mugolski przypadek. Nie z takimi już zadzierała. Krew w niej zawrzała, ale na pewno nie był temu winien ten cały spadochroniarz.
– O tak, bardzo intymnej – wysyczała, patrząc jednak prosto we Wrońskie oczka. Złowieszcze, wściekłe, no cóż, takie życie. Podniosła jednak nieznacznie nadgarstek, by podkreślić paskudne zaczerwienie. Niech widzi, niech patrzy, jak bezcześci piękne ciało, które mógłby mieć. Niemal natychmiast przypomniała sobie o jednym typie, który też kiedyś ją tak złapał. Takich scen chowała mnóstwo, ale nie każdy zajmował tyle myśli. Mruknęła coś tam i popatrzyła na Chrisa. Później Daniel w końcu zaczął mówić coś mądrego i w dodatku zajął się sznurkami. – Odprowadzimy cię – odpowiedziała,zsuwając z niego płachtę. – Pokażesz panu, jak dojść do bezpiecznej ulicy – zdecydowała, wchodząc w rolę dowodzącej. Wroński za dużo emocji wciskał w tę sytuację, Phils wolała go sprowadzić na ziemię.  – A potem będziemy mogli kontynuować… – zamruczała, chcąc rozpuścić nieco tę skwaszoną mordę. Tak na wszelki wypadek, żeby nie wpadł znów na jakiś durny pomysł. Rzucone ponad głową mugola zalotne spojrzenie powinno ugasić ten samczy płomień. Zadziałało?


Powrót do góry Go down
Daniel Wroński
Daniel Wroński

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Zawód : samozatrudniony: przysługi dyskretne i brutalne
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 16
Genetyka : Czarodziej

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime29.11.19 7:05

Kopniak w kostkę bardziej zabolał jego dumę niż ciało, na Nokturnie przyzwyczaił się do bycia bitym i obijanym. Zmarszczył gniewnie brwi, spoglądając na Philippę z płomieniem w szarych oczach. Nadal trzymał ją za nadgarstek, wyczuwając szybkie pulsowanie w jej gorącej krwi. Czy ta wariatka nie wiedziała, gdzie jest?
Ktoś inny na Śmiertelnym Nokturnie potraktowałby mugola Avadą, a Philippie zatkał usta i rzucił ją na kanapę. Ptaszyna sama przyszła w siedlisko przestępczości, zadufana w sobie i pewna swojego bezpieczeństwa. Nie wiesz, Moss, że nie potrzebuję akwareli by rozsunąć ci uda?
Tyle, że smutna prawda wyglądała tak, że jeszcze nie należał w pełni do tego świata. Jeszcze nikogo nie zabił, jeszcze żadnej nie zhańbił, pomimo ośmiu lat w tym miejscu nadal był w głębi duszy gentlemanem z dobrego domu. Dlatego jedyne co mógł, to kozaczyć, trzymając Philippę za rękę - w akcie samoobrony zresztą, bo to ona pierwsza wymierzyła mu policzek.
Niechętnie puścił jej rękę, rozumiejąc już, że z romantycznego wieczoru nici. Cholerni mugole - najpierw rządzą się na ulicach Londynu, a teraz w cudzej sypialni, znaczy na cudzym balkonie, znaczy no.
-Ojej, bardzo państwa przepraszam, to proszę się nie fatygować... Znam trochę Londyn, trafię do bazy. - wymamrotał mugol, oszołomiony najwyraźniej tą sceną oraz faerią damsko-męskich emocji, od pożądania przez agresję.
Daniel spojrzał z satysfakcją na Philippę, chcąc jej uświadomić, że mugol zostawi ich w spokoju, a oni powinni zostawić w spokoju jego. Nie chciał być widziany publicznie z kimś takim.
W jej spojrzeniu nie napotkał jednak złości ani przekory, a... zalotne iskry. Całkowicie skonfundowany, nie wiedział czy powinien ufać albo ulec Moss, ale jednak dał się ponieść zgubnej nadziei, żądzom fizyczności. Odchrząknął nerwowo. Jeśli taka ma być cena, niech będzie.
-Ależ skąd, tutaj jest naprawdę gąszcz uliczek. Odprowadzimy pana. - powiedział z uprzejmym naciskiem, a coś w jego spojrzeniu nie kazało mugolowi z nim dyskutować.
Pomógł intruzowi złożyć dziwną płachtę - czego to oni nie wymyślą?
-Chodźmy. - ponaglił, chcąc jak najszybciej pozbyć się intruza. Miał nadzieję, że to Philippa będzie mówić, jeśli ktoś zaczepi ich na ulicy - niech lepiej przedstawi mugola jako swojego dalekiego kuzyna, on nie chciał być z nim kojarzony.




Self-made man


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime01.12.19 16:14

Nie lubiła prymitywnej, jakże nędznej demonstracji męskiej siły. Sprzeciwiła się, więc odpowiadał bezmyślną szarpaniną, bo poparta argumentami gadka zdecydowanie nie należała do umiejętności dobrze oswojonych? Prychnęła, szczerząc zęby jak dzika kotka której ktoś właśnie nadepnął na ogon. Oczywiście, że w ostatecznym starciu dwóch ciał zapewne wygrałby, dysponując zdecydowanie większą siłą i praktyką w walce, ale na Moss świadomość tego nie robiła większego wrażenia. Nie z takimi oprychami zadzierała, a tutaj chodziło o tak głupią sprawę. Dało się to załatwić inaczej, ale może Wroński był tak zapatrzony w swoim punkcie widzenia, że nie potrafił tak po prostu obrać innej drogi. Poniekąd umiała pojąć jego wątpliwości, ale sprawa chyba nie wydawała się aż tak straszna. To kwestia uprzedzenia czy lęku? Mugol, jakkolwiek się tu dostał, sprawiał wrażenie niegroźnego. Bojowa postawa Daniela drażniła przyjemnie jej duszę, choć teraz zdołał ją już zirytować. Uwolnione ciało przez chwilę potrzebowało być niedotykane. Przynajmniej nie przez tego brutala i zdecydowanie nie w tak nieintymnych okolicznościach. Mimo wszystko wiedziała, że wcale nie chciał jej krzywdzić. Christophera jednak, owszem, mógł i co do tego nie miała wątpliwości. Należało więc szybko się go stąd pozbyć, by ten całkiem miły dzień mógł być dobrze zapamiętany.
Pomasowała uciskane przed chwilą przez mężczyznę miejsca na skórze. Rozwiany żar mógł powrócić i Moss wcale nie chciała spisywać spotkania na straty. Też wolałaby, by uciążliwy typ nigdy się tutaj nie pojawiał, ale co mogli zrobić? Niech szybko znika. – W tej okolicy bywa niebezpiecznie. Ale mój przyjaciel jest odważny, zapewni ci bezpieczny powrót na pewniejszą ulicę – zapewniła, kiedy wreszcie sznurki były rozplątane, kiedy spadochron zrolowany i związany mógł przestać przypominać pofalowane morze podczas sztormu. – Zbierajmy się – mruknęła, zbliżając się później do Daniela. Dłoń ułożyła na jego ramieniu i uraczyła go czułym dotykiem. Trochę chcąc go ugłaskać, a trochę kontynuując niedawne obietnice. Spodziewała się, że ugasi palące się ogniska złośliwości. Jego nokturnowa dusza nie mogła znieść byle mugola pod własnym dachem, ale to tylko drobna chwila. Im szybciej się go pozbędą, tym lepiej. Popędziła później po płaszcz, założyła buty i wkrótce zeszli prosto na ulicę. – Trzymaj się blisko, ten spokój to tylko pozory – rzuciła do mugola, a sama objęła ramię swojego towarzysza. Opustoszały Nokturn nie zachęcał do samotnych wycieczek. Migające gdzieniegdzie światełka przebijały się przez zroszone już mrokiem popołudnie. Chłód drażnił jej gołe dłonie, a stopy przemykały szybko po wilgotnych chodnikach. Prowadził Wroński, to jego teren. Pozostawała jednak czujna, obawiając się niespodzianek i ze strony Chrisa i ze strony lokalnych typów. Ostatecznie doszli do rozwidlenia, tutaj miało paść misterne zaklęcie zapomnienia, tutaj mugol miał ostatni raz zaczerpnąć nokturnowego powietrza, które wcale nie było czymś, co chciało się pamiętać.
Po wszystkim Phils pociągnęła go znów w stronę mieszkania, wyobrażając sobie, jak bardzo obydwoje chcieli się tam znów znaleźć. Z nieba zaczęły spadać gęste, lodowate krople. Mocniej owinęła się płaszczem, czując, jak włosy lepią jej się do twarzy. Obróciła się plecami do celu ich wędrówki i szła tyłem, patrząc prosto w jego oczy. – Więc na czym stanęło, Danielu? – zapytała miękko, miło, posyłając mu ten zaczepy uśmiech. Czy wciąż się złościł?


Powrót do góry Go down
Daniel Wroński
Daniel Wroński

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Zawód : samozatrudniony: przysługi dyskretne i brutalne
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 16
Genetyka : Czarodziej

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime07.12.19 20:36

Słuchał słów Phil coraz bardziej naburmuszony, choć postarał się trochę i posłał zdezorientowanemu mugolowi wymuszony uśmiech. O ileż prościej byłoby go zaczarować i okraść z jego mugolskich pieniędzy, niż bawić się w retorykę!
Wywinął się gniewnie, gdy Phil dotknęła jego ramienia - nie miał ochoty na czułości po tym, co tutaj wyprawiała. Muśnięcie nie było w stanie załagodzić jego irytacji. Wyprowadził się z luksusowego domu na Nokturn właśnie po to, by samemu o wszystkim decydować, a tymczasem Philippa - jego gość! - zaczęła się szarogęsić i faworyzować jakiegoś mugola.
Milcząc posępnie, wyprowadził z domu mugola i Phil, prowadząc ich krętymi uliczkami Nokturnu aż do wyjścia do kolejnych bocznych uliczek. W końcu nie mogli iść najprostszą drogą i pokazać się na Pokątnej, nie z nim. Spacer trwał więc kilkanaście minut, aż zmarznięty Daniel pożegnał intruza na skrzyżowaniu.
-Dalej prosto i w lewo i dojdziesz pod Big Bena. - mruknął.
-Dziękuję, dziękuję bardzo! - Chris zwracał się głównie do Phil, bo wąsaty brunet nadal budził w nim dziwny niepokój.
Gdy tylko zniknął za rogiem, Dan milcząco ruszył za Philippą do swojego mieszkania. Zimne krople również jemu osiadały na wąsach i czole i zaczął sobie wyobrażać, jak miło będzie wyskoczyć na grzaniec albo wskoczyć do łóżka.
Philippa, dziwnie zalotna, zaczepiła go nagle, a on zmierzył ją kalkulującym spojrzeniem.
-Na tym, że chyba powinnaś iść do domu. - odpowiedział z dziwnym chłodem pobrzmiewającym w głosie. Przeszła mu ochota na amory, odkąd zaczęła podlizywać się tamtemu mugolowi. Był kalkulującym Ślizgonem i rzadko kiedy robił cokolwiek bezinteresownie, szczególnie jeśli tyczyło się to długiego spaceru w koszmarnej pogodzie.
-I nigdy więcej nie rządzić się w moim domu. - dodał ostrzegawczo. Może i zepsuje teraz dobry humor dziewczyny, ale trudno - ona już zdążyła zepsuć jego przedpołudnie. Nie szukał partnerki, a przygody na jedną noc. Jeśli Philippa nie znała swojego miejsca, to znajdzie przygodę gdzie indziej, nawet jeśli musiałby wydać trochę sykli lub galeonów.

/zt podkówka




Self-made man




Ostatnio zmieniony przez Daniel Wroński dnia 12.12.19 23:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Salon Empty
PisanieTemat: Re: Salon   Salon I_icon_minitime12.12.19 22:42

Chłodna odzywka Daniela mogła co najwyżej popieścić zimnem jej wargi, ale nijak nie potrafiłaby zamknąć ich na amen. Moss nieposłusznie parsknęła, dalej idąc tak plecami do kierunku drogi.  Jakiż oburzony, najwyraźniej nie wszystko potoczyło się po jego myśli. Najpierw puszczał zaintrygowane spojrzenia i obiecywał morskie impresje, a teraz mruczał jak stara baba niezadowolona z brzydkiej pogody, jak dziecko, z którym nie chciała się bawić dokładnie wtedy, gdy naszła go ochota. Teraz próbował manifestować swoje jawne niezadowolenie, ale Phil wcale nie chciała tak kończyć tego spotkania. – Chyba jesteś zbyt spięty. To tylko głupi mugol. Przerwał nam, pozbyliśmy się go. Naprawdę uważasz, że nie powinniśmy kontynuować?  – podpytała, przystając później. Pogładziła wilgotne ubranie towarzysza i spojrzała mu głęboko w oczu. Spojrzała tak, by potrafił w jej własnych tęczówkach ujrzeć namiastkę rozkosznej tajemnicy, by dał się jej porwać. Wcale nie chciała iść do domu, ale z drugiej strony też czuła namiastkę pulsującej irytacji wywołanej jego zachowaniem. Nie lubiła, gdy ktokolwiek rozstawiał ją po kątach, gdy ktoś z byle powodu wybierał złe ścieżki.
– Naprawdę jesteś aż tak uprzedzony? –
podpytała, choć poniekąd nie znała go od dziś i co nieco wiedziała. Ostatecznie jednak wolałaby usłyszeć jakiś tekst o obojętności, ale na to nie powinna liczyć. Wroński aż się napuszył, gdy niemag wylądował na jego balkonie. Wroński zareagował wrogo i wcale nie chodziło o samo wtargnięcie na jego teren. Winna była krew, której najwyraźniej nie potrafił zdzierżyć. Miała już z takimi do czynienia. Sklejali swój świat z nienawiści do elementów słabych, możliwych do skopania gdzieś w daleki kąt, możliwych do łatwego przezwyciężenia. Dla Wrońskiego mugol nie był żadnym wyzwaniem, ale jednak bez większych… sprzeciwów pozwolił Phils realizować swój scenariusz. – Czy jesteś pewien, że już nigdy więcej? – padło kolejne pytanie, jakby nic sobie nie robiła z tego, że i tak balansuje po cienkiej linie, zaczepiając go co rusz. Deszcz nie mógł zmazać jej pogodnego spojrzenia, nie mógł ugasić rozświetlonych oczu, ani też skusić jej do odejścia.
Philippa mogła być jego miłą przygodą, Przygodą, o którą upomni się szybciej, niż sądzi. Wymyślał jednak za dużo, kierując nieuzasadnione grymasy do nieodpowiedniego obiektu. Jej nie dało się wcisnąć pod pantofel, jej nie dało się spętać, wymyślić totalnej akceptacji, bezwzględnego posłuszeństwa. Za bardzo potrzebowała gnać odważnie do przodu i wystawiać los na próbę, zanim ten zrobi to z nią. – Do zobaczenia, Wroński – zanuciła jak gdyby nigdy nic, a później przywarła mokrymi ustami do jego policzka, na trochę dłuższą chwilę. By poczuł resztki rozmazywanych teraz przez ulewę zapachów kobiety. Kobiety, którą odrzucał. Nie zamierzała się prosić. To on stracił, nie ona.
Odeszła, pozostawiając go z na nowo roznieconymi obietnicami. A może nie?


zt


Powrót do góry Go down
 

Salon

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Centrum :: Śmiertelny Nokturn 7/13-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20