Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Pomnik Pamięci

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pomnik Pamięci - Page 9 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime21.12.19 14:33

First topic message reminder :

Pomnik Pamięci

Łuk z kamieni stanowiący symbol jedności Zakonu Feniksa w chwilach, gdy owa jedność wystawiona była na największą próbę, również ku pamięci odgonionych magicznych anomalii nękających Wielką Brytanię. Postawiono go po odejściu Bathildy Bagshot, by jej śmierć, ich przewodniczki, oraz śmierć wszystkich zaangażowanych w wielkie idee zakonników, nie została zapomniana oraz by przypominała o tym, że wciąż należało walczyć o wolność dla wszystkich magicznych i niemagicznych członków społeczności.
Pomnik Pamięci stoi na otoczonej lasem niewielkiej, okrągłej polanie blisko granicy z lasem.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pomnik Pamięci - Page 9 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime04.11.20 13:07

Czarodzieje zgromadzili się pod pomnikiem upamiętniającym ofiary wojny. W tych ostatnich chwilach bycia razem zdążyli wymienić się eliksirami, przedmiotami, pokłócić się, niemalże wyznać miłość i pożegnać. Wszyscy mieli świadomość, że czekało ich nie lada wyzwanie. Wejście do Tower nie było bowiem naukową wycieczką do rezerwatu jednorożców, zwykłą misją, czy nawet ryzykowna wyprawą po pieczywo do niebezpiecznego Londynu. Więzienie roiło się od strażników i zabezpieczeń, o czym najlepiej wiedzieli aurorzy dość dobrze zaznajomieni z tamtym miejscem. Posiadając jednak wiedzę o dawnym funkcjonowaniu więzienia, a także informacjach przekazanych niegdyś przez Harolda Longbottoma na wzgórzu odnośnie Azkabanu i dementorów, mogli poprowadzić ludzi ku zwycięstwu.

Kiedy niebo zaczęło jaśnieć, jeszcze nim pierwsze promienie słońca przebiły się przez linię horyzontu, pod pomnikiem pojawił się Harold Longbottom. Zbliżając się do grupy wyciągnął rękę do stojącego na uboczu Foxa:
— Dobrze, że wróciłeś — powitał go krótko, konkretnie, ruszając po chwili ku gwardzistom, między którymi stanął. Rozejrzał się dookoła, przyglądając wszystkim zgromadzonym. Tym, którzy szykowali się do wyprawy. — Jesteście dobrze przygotowani — zaczął, spoglądając na Kierana, któremu skinął głową. — Macie doświadczonego i rozsądnego lidera, zaprowadzi was na miejsce i sprawnie przeprowadzi przez całą akcję— zwrócił się do Zakonników, wyruszających pod komandem Rinehearta, a później spojrzał w drugą stronę. — Farley dobrze wie, z czym wam się przyjdzie mierzyć. Będzie mógł was wesprzeć i uprzedzić o tym, czego należy się spodziewać. Pilnuj się — dodał ciszej i spojrzał na Alexandra, mając na uwadze jego ostatnie problemy i dolegliwości. Położył mu rękę na ramieniu i zacisnął na niej palce, wierzył w niego. — Pamiętajcie o waszych celach i wróćcie jak najszybciej. Nie planujemy kolejnych akcji ratunkowych. Tower to nie miejsce na brawurę. Jesteście grupą i macie działać jak grupa, nie próbujcie się popisać, na to przyjdzie jeszcze czas. W więzieniu bądźcie ostrożni, mądrzy i przebiegli. W Azkabanie pamiętajcie, że czas działa na waszą niekorzyść, dementorzy będą czyhać na waszą słabość i wątpliwości. Jeśli uda wam się kogoś przy okazji ocalić, zróbcie to. Jeśli będziecie musieli pozbawić kogoś życia, nie wahajcie się. Jesteśmy w stanie wojny, oni nie będą mieć dla was żadnej litości.— Zamilkł na chwilę, po czym spojrzał na Gwen. — Przygotujcie się na ich powrót.— Więcej mówić nie musiał, wszystko przedstawił jej w liście.
Spojrzał po nich ostatni raz, po czym odwrócił się i ruszył, a wszyscy ruszyli za nim w stronę portalu, przez który przedostali się do Zakazanego Lasu. To tam po raz ostatni mogli spojrzeć na siebie wzajemnie, nim się rozdzielą. Zarówno Kieran, jak i Alexander przekazali wszystkim członkom grup, dokąd mają się teleportować. Wszyscy, po kolei, zaczęli znikać pośród gęstych drzew i ciemnej wciąż nocy, a brzęczeniu świerszczy i szumowi wiatru towarzyszyły kolejne trzaski deportacji.

| Zostaliście podzieleni na grupy:

Grupa 1 czeka na post Mistrza Gry w Bramie Zdrajców
1. Alexander Farley
2. William Moore
3. Lydia Moore
4. Cedric Dearborn
5. Michael Tonks
6. Vincent Rineheart

Grupa 2 - czeka na post Mistrza Gry na Dziedzińcu
1. Kieran Rineheart
2. Anthony Skamander
3. Frederic Fox
4. Maeve Clearwater
5. Hannah Wright
6. Lucinda Hensley

Pozostali mogą kontynuować wątek w tym miejscu, już bez Mistrza Gry.


Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : mieszkanka Oazy, alchemiczka
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 46
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/45
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime05.11.20 1:33

Nie lubiła pożegnań. Nigdy ich nie lubiła, a zwłaszcza wtedy, gdy miała świadomość, że żegnani ludzie mogą nie wrócić w komplecie. Wyruszali na bardzo niebezpieczną wyprawę prosto do jaskini smoka. Do miejsca, gdzie roiło się od wrogów. Wydawała eliksiry każdemu, kto o nie poprosił, ciesząc się, że mogła zrobić chociaż tyle po tym, jak na dwa długie miesiące wycofała się z życia. Dziś, w tak ważnym momencie, była tu z nimi, dając eliksiry i żegnając się z nimi cicho, gdy nadeszła pora opuszczenia Oazy. Spojrzała na Michaela, zapewniając go, że zatroszczy się o Kerstin, jeśli będzie ona tego potrzebować. Na pewno niełatwo było mu zostawiać młodszą siostrę, ale tu była bezpieczna i wśród przyjaciół. Czekanie tu było lepsze niż samotność w pustym domu, gdzie wszystko przypominało o będącym w niebezpieczeństwie rodzeństwie.
Harold Longbottom pojawił się o świcie, jak zwykle rzeczowy i konkretny. Z pewnością stoczył w swoim życiu niejedną walkę. Charlie nie wiedziała, czy wyruszał razem z nimi, czy nie, ale tak czy inaczej wiedziała, że Zakonnicy wyprawiający się po Just byli zdolni i silni. Jeśli ktokolwiek na świecie mógł ją ocalić, to byli to ludzie, którzy właśnie opuszczali Oazę. Oby Justine wciąż pozostawała żywa. Spędziła tam miesiąc i nie wiadomo było, co się z nią działo. Pewne było jedno – nic dobrego.
Natomiast oni, alchemicy i uzdrowiciele, mieli pozostać tutaj, w bezpiecznym miejscu z dala od ognia walki. To Charlie całkowicie odpowiadało, naprawdę nie czułaby się na siłach, żeby podejmować się takich akcji. Ale tu, w Oazie, również byli potrzebni. Ktoś przecież musiał czekać na powracających Zakonników, którzy mogli potrzebować ich pomocy. Oby nie potrzebowali, ale musieli być gotowi na taką ewentualność.
Na dłużej zatrzymała wzrok zwłaszcza na Hannah, przejęta myślą, że jeśli coś pójdzie nie tak, może stracić kolejnego członka rodziny. Kiedy wszyscy Zakonnicy zniknęli, znów rozejrzała się po twarzach tych, którzy zostali. Kerstin, Gwen, Asbjorn oraz jej byli już współpracownicy z lecznicy. Była też Roselyn, dawno nie widziana kuzynka, która mogła zobaczyć, że Charlie wyglądała lepiej niż początkiem lipca, nie przypominała już tego wraku człowieka z nierówno pościnanymi, tłustymi włosami, a wyglądała w miarę normalnie, choć wciąż była blada i chuda. Jej włosy sięgały już lekko za ramiona i były równe.
Każdy z nich właśnie kogoś pożegnał, ale musieli być dobrej myśli i wierzyć, że to nie było ostatnie pożegnanie.
Gdy podeszła do niej Ida, Charlie uśmiechnęła się do niej blado. Z Munga pamiętała ją nieco mgliście, bardziej wyraźne były wspomnienia z lecznicy, choć nie zdążyły się poznać bliżej, gdyż po listach gończych Charlie była zmuszona do odejścia. Nie tylko dla siebie, ale i dla nich; w przeciwieństwie do Alexandra i Just nie mogła zamaskować tożsamości metamorfomagią, a rozpoznanie i donos ściągnęłyby niebezpieczeństwo również na resztę obsady lecznicy oraz na pacjentów. Poza tym nie tak łatwo byłoby opuszczać Oazę, ktoś musiałby ją wpuszczać i wypuszczać, a w maju, czerwcu i pierwszej połowie lipca i tak ledwie potrafiła zmusić się do tego, by wstać z łóżka, ubrać się i coś zjeść, nie mówiąc o pracy. Żałowała tego; lecznica może nie była Mungiem, ale dawała namiastkę normalności oraz możliwość pomagania potrzebującym.
- Lepiej niż wcześniej – odpowiedziała szczerze. Czuła się lepiej niż w maju czy czerwcu, prawdopodobnie największy mrok miała już za sobą, od sierpnia nadszedł czas godzenia się z losem i uczenia się akceptacji obecnego stanu rzeczy, w którym nic nie było tak, jak należy. Ale w podobnym położeniu byli wszyscy mieszkańcy Oazy. Wszyscy coś stracili, nikt nie był tu z kaprysu. Każdy trafił tu, bo musiał. – Jakoś żyję. Staram się znowu angażować w życie Oazy. Być potrzebna.– Swego rodzaju punktem zwrotnym była „przygoda” z wężem mackowym na początku sierpnia. Po tym zdarzeniu Charlie nieco się otrząsnęła i przestała zamykać się w swojej chacie, a zaangażowała się znowu w warzenie mikstur i różne formy pomocy takie jak udzielanie lekcji garstce dzieciaków z okolicznych chatek, o co poprosiły ją ich matki. Nie mogła wiecznie się zamykać, nawet jeśli jej życie zamknęło się w Oazie i od dawna nie miała okazji jej opuścić. Tęskniła za życiem, które kiedyś wiodła. Za wolnością, za Kornwalią, za rodziną. – Teraz martwię się o nich. Ale musimy wierzyć, że wrócą. Kto miałby dać radę, jak nie oni? – zastanowiła się. Musieli kurczowo trzymać się nadziei. I czekać. Nic więcej już nie mogli zrobić dla tych, którzy wyruszyli po Just, od teraz wszystko zależało od ich umiejętności. I pewnie odrobiny szczęścia. Oby mieli go jak najwięcej. Domyślała się, kto z nich był najważniejszy dla Idy. – Alex radził sobie już z nie takimi opałami. – Był w Zakonie dłużej od niej, przeszedł próbę, przeżył utratę pamięci, także miał za sobą depresję. Choć był tak młody, był bardzo silnym czarodziejem. I choć sama była zmartwiona, chciała choć odrobinę podnieść Idę na duchu. Gdyby wszyscy pogrążyli się w czarnych myślach, ich oczekiwanie na wieści byłoby prawdziwą udręką. Spędziła już zbyt wiele tygodni w mrocznej otchłani i wiedziała, że to nic dobrego.
Nie wiedziała jednak do końca, co powinna zrobić teraz. Czy powinni czekać tu, przy pomniku? Czy w jakimś innym miejscu? Spojrzała niepewnie na otaczające ją kobiety. Nie chciała samotnie tkwić w chatce. Żadna z nich nie powinna być teraz sama.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime06.11.20 1:23

I odeszli. Zniknęli w oddali, wyruszając na misję, z której mogli nie powrócić. Słowa Longbottoma mogły być pokrzepiające, ale Gwen jakoś wcale nie czuła się z ich powodu pewniej. Gdy Kerry chwyciła ją za łokieć panna Grey nie próbowała się wyrywać, potulnie zbliżając się do przyjaciółki. Wypłakane łzy nieco pomagały, choć nie na tyle, na ile malarka by sobie tego życzyła. Przeszło jej przez myśl, że to trochę paradoksalne. Wcześniej to ona musiała pocieszać ją, prawda? Kerstin zdążyła już jednak chyba trochę przywyknąć do sytuacji, a to, że Michael ryzykował życiem jako auror było dla niej czymś stosunkowo naturalnym. Chyba. Gwen jednak nie miała się kiedy do tego przyzwyczaić. Poza tym wyczytała w powieściach kryminalnych, że członek rodziny nie powinien być zaangażowany w sprawy związane z nim osobiście, co brzmiało w uszach dziewczyny całkiem logicznie, a kto jak nie Michael był takim zaangażowanym w sprawie Justine? Poza tym nie była w stanie się oszukiwać. Gdyby ktoś pozwolił jej uratować tylko jedno z tych dwóch żyć jedno miałoby dla niej większą wagę. Ta świadomość jedynie potęgowała jej wyrzuty sumienia.
Wcale nie musi – wymruczała pod nosem, choć wiedziała, że Kerstin w dużej mierze ma rację. Mogła sobie gdybać, mogła pragnąć, aby Michael tam nie szedł, ale miała wrażenie, że nawet rozkaz Longbottoma by go nie powstrzymał. Po prostu by wziął i poszedł. – Tak… wrócą… oby.
Kiwnęła trochę nieprzytomnie głową na słowa lorda Longbottoma. Tak, wiedziała co ma robić. Lada moment mieli się wszyscy zebrać i przejść do zadania, które wyznaczył im przywódca. Właściwie była mu za to wdzięczna. Skupi się na pracy, na czymś pożytecznym, dzień jakoś minie i wtedy… Och. Zaraz. Nie teraz. W tej chwili nie była chyba jeszcze wstanie, aby wejść w rolę dowódcy ich niewielkiej polowej ekipy, w której i tak było za mało rąk, by wszystko przygotować w tak krótkim czasie.
Kiedyś myślałam, że Michael jest straszny, wiesz? Pamiętasz? Mówiłam ci o tym – powiedziała, wzdychając. – I pomyśleć, że mi przeszło, jak zobaczyłam go w tej… no wiesz… wilczej formie. – Pokręciła głową, sama do siebie. – Ale oni, tam w Azkabanie… chyba powinni się jednak bać.
Zabicie wilkołaka chyb mimo wszystko nie powinno być takie proste. Nawet w ludzkiej formie. Prawda? To była nieco pokrzepiająca myśl. Tak odrobinkę.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Kerstin Tonks
Kerstin Tonks

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Fools
said I
You do not know
Silence, like a cancer, grows
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak
kto powie mi jak

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime07.11.20 18:52

Nie mogła powstrzymać tego gestu słabości - kiedy pojawił się pan Minister Longbottom, żeby zapowiedzieć początek wyprawy, Kerstin przyłożyła dłonie do twarzy i zasłoniła oczy, nie chcąc wyłapać momentu, w którym oni wszyscy znikną. Nie chciała tego tak zapamiętywać; najbliższych sobie czarodziei rozpływających się w powietrzu (i nie wracających nigdy więcej). W pamięci wolała utrwalić sobie Michaela spłoszonego, ale miło zaskoczonego, otoczonego bliskimi - z Gwen w ramionach, Hanią przy boku i Kerstin za plecami, zawsze gotową, żeby wesprzeć go z drugiego planu, z cienia, z zaciszu domowego ogniska. W spokoju, który nagle zapanował, słyszała wyraźnie słowa Ministra, jakby wykrzykiwał jej to wszystko przy uszach.
Starała się uwierzyć w to, że naprawdę są dobrze przygotowani, mają świetnego lidera, że wrócą jak najszybciej. Oddech uwiązł jej jednak w gardle, gdy dotarło do niej ostrzeżenie. Może będą musieli zabijać, inaczej nie dało się zwyciężyć z bezlitosnym wrogiem. Przełknęła łzy, zanim zdążyłyby popłynąć, otworzyła oczy dopiero wtedy, gdy powietrze pod pomnikiem stało się lżejsze, rzadsze, bo zniknął tłum, który mógłby wypełniać je ciepłem.
Powoli opuściła dłonie i otuliła nimi szarpiącego się Toma. Wdech, wydech. Tak jak to wielokrotnie powtarzała innym.
- Wrócą - powtórzyła po raz kolejny z pewnością, której wcale nie czuła, a potem odgarnęła z czoła kosmyki zachodzące na oczy i posłała Gwen uśmiech. No, grymas bardziej, ale starała się, ile mogła, żeby okazać w nim determinację. - Wiemy, co mamy robić. Od razu weźmy się do roboty, nie wszystko jest jeszcze w pełni gotowe. - Podrapała Toma uspokajająco za uszkiem. - Spokojnie, maluszku. Znajdę dla ciebie bezpieczny kąt.
Z jej ust wyrwał się wilgotny dźwięk, prawie chichot, gdy przyjaciółka zdecydowała się zwierzyć. Akurat teraz, choć w sumie, co w tym było dziwnego? Nie powinni skupiać się na stresie, tylko na dobrych wspomnieniach, dziś silniej niż kiedykolwiek. Nie mogli dać się złamać, za dużo mieli do stracenia - jak Florence Nightingale w szpitalu w Scutari, Kerstin musiała być silna, niezłomna, pewna swego i gotowa do opieki nad rannymi, niezależnie od efektu misji.
- Mike wygląda czasem strasznie... zwłaszcza jak jest głodny. Ale to jest dobry człowiek. I silny wojownik - Złapała Gwendolyn za dłoń i ścisnęła pokrzepiająco. - Wybacz, że zapytam, ale ty to mi chyba odpowiesz szczerze... słyszałam, że te dementory, o których oni mówili, odbierają szczęście i rozum... to na pewno, ale wydaje mi się, że gdzieś... że gdzieś podsłuchałam, że one mogą zabrać duszę. Michael powiedział, że to nieprawda. To jest... jak myślisz? - Przygryzła usta, nagle tracąc pewność, czy w ogóle chce usłyszeć odpowiedź.




Let's not fightI'm tired,
can't we just sleep tonight?


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime08.11.20 15:25

O ile Gwen wierzyła w magiczne umiejętności Zakonników i w niektórych przypadkach po prostu doskonale wiedziała, że to uzdolnieni czarodzieje, dla których zaklęcia ofensywne i defensywne są błahostką, o tyle akurat samego ich przygotowania do akcji nie była wcale taka pewna. Teraz to wróg miał przewagę. To on dyktował, gdzie mają się pojawić i na pewno już tam na nich czekał. Nawet, jeśli Ministerstwo nie znało planów Longbottoma przecież musiało wiedzieć, że Zakon nie zostawia swoich. Byli przygotowani, tego była pewna. Mieli większe środki, więcej ludzi… Zakonnicy znikali po to, by wziąć udział w rzezi i to ta świadomość tak zmrażała Gwen, wywołując u niej wszechogarniający lęk. Czy życie jednej z nich naprawdę było tego warte? Jeśli wszyscy wrócą żywi: to tak. Ale jeśli nie?
Pokiwała głową, po raz pierwszy również głaszcząc kotka. Miał miłe futerko. Takie… uspakajające w tym dotyku. Czarne, choć nie wzbudzające lęku. W przeciwieństwie do tego wszystkiego, co działo się dookoła.
T… tak. Musimy powoli iść – powiedziała, wiedząc, że dosłownie lada moment wszyscy pozostali, którzy chcieli pomóc, mieli zebrać się w wyznaczonym miejscu. Na razie jednak dalej tkwiła w bezruchu, wszczepiona w przyjaciółkę, ze wzrokiem utkwionym w pomniku.
Wysłuchała kolejnych słów Kerstin.
Silny – potwierdziła. Co do tego nie było wątpliwości. Tak samo jak nie było jej w stosunku do poczciwości Tonksa. Gwen nie znała wielu odważniejszych i bardziej dobrodusznych osób, nawet jeśli Michael czasem był w tym uroczo zakłopotany. Zmarszczyła jednak brwi, słysząc o dementorach, a w jej glos ponownie wkradł się niepokój: – Kerry… ja… nigdy nie spotkałam żadnego. Ale… ale to jest… podstawowa informacja o nich. I… Michael… na pewno o tym wie. Kerstin: oni istnieją po to, aby odbierać dusze. To straszne stworzenia, bardzo straszne. Ale… ale nie martw się, jest przeciwko nim zaklęcie. I… i Michael na pewno bardzo dobrze je zna, Just… Just również. Pokazać ci je? Mogę spróbować – zaproponowała, sięgając po różdżkę.
Kojąca obecność patronusa powinna się im teraz przydać. Obydwóm. Dlatego Gwen, mimo złego nastroju i mimo trzęsącej się dłoni, postarała się przywołać szczęśliwe wspomnienie.
Expecto Patronum – wyszeptała.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.


Ostatnio zmieniony przez Gwendolyn Grey dnia 08.11.20 15:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pomnik Pamięci - Page 9 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime08.11.20 15:25

The member 'Gwendolyn Grey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 62


Powrót do góry Go down
Keat Burroughs
Keat Burroughs

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Zawód : cień
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto,
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas – przeklęty.
OPCM : 19
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime08.11.20 17:25

Zmiął krótki, choć wystarczająco treściwy, list od Gwen, wrzucając go do popielniczki; słowa spopieliły się szybko, rozdrażnienie Burroughsa trwać miało znacznie dłużej. Do ostatniej chwili łudził się, że będzie tam z nimi. Ale właściwie czego się spodziewał, skoro wrócił do Oazy ledwie miesiąc (niecały?) temu? Że minister nie będzie miał co do niego żadnych wątpliwości? Że wyznaczy akurat jego do misji, która wymagała zgarnięcia najbardziej wykwalifikowanych osób? Że...
Otrzymał inne polecenie; przez kilka godzin miał stać na warcie, przy wejściu do Oazy. Nie oponował, właściwie było mu to nawet na rękę, dzięki temu oazowy gwar zostawi za sobą i zajmie się czymś konkretnym w Zakazanym Lesie. Narzucił wysłużoną, ciemną pelerynę, która miała sprawić, że stopi się z tłem; na miejsce dotarł z różdżką w dłoni, nasłuchując tego, co chciał powiedzieć mu las - dziś jednak wyjątkowo trudno było się skoncentrować, odciąć, po prostu wykonywać polecenie. Myślami wciąż krążył wokół tego, co w Tower będzie czyhać na ledwie garstkę Zakonników. Samo wdarcie się do twierdzy było skomplikowane - wyjście z niej żywym...
Po krótkiej wymianie zdań i upewnieniu się, że Asbjorn jest tym, za kogo się podaje, Burroughs pomógł mu dostać się do Oazy, a sam zaczął odliczać ostatnie minuty warty; zdał pokrótce raport swojemu zmiennikowi i - zahaczając o chatkę, gdzie zrzucił z siebie zbyt ciepłą pelerynę - czym prędzej udał się w pobliże pomnika pamięci. Bliżej podszedł dopiero wtedy, kiedy nikogo z uczestniczących w akcji nie było już na miejscu; pozostali zgromadzili się tam najpewniej za sprawą Gwen. Sam nie był do końca pewien, w czym tak właściwie mógłby pomóc, lecz w gruncie rzeczy i tak potrzebował zająć czymś ręce. A przede wszystkim głowę.
- Cześć - rzucił do wszystkich, prześlizgując się spojrzeniem po zgromadzonych i wyławiając spośród nich te znajome twarze; choć więcej uwagi poświecił osobom, o których jeszcze za dużo nie wiedział. Jednocześnie sięgnął do tylnej kieszeni po papierośnicę i pozwolił sobie zapalić jednego papierosa; najpewniej minie jeszcze chwila, nim Gwen powie im, co tak właściwie mieli dzisiaj robić. Jednego był pewien - nie zmruży oka, póki Zakonnicy nie znajdą się w Oazie.





innego końca świata nie będzie


Powrót do góry Go down
Kerstin Tonks
Kerstin Tonks

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Fools
said I
You do not know
Silence, like a cancer, grows
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak
kto powie mi jak

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime12.11.20 20:34

Nie było czasu do stracenia, im szybciej się za to wszystko wezmą, tym mniej Kerstin będzie mieć czasu na kulenie się w kącie i obgryzanie paznokci. Właściwie Zakonnicy dopiero co zniknęli, a jej żołądek już wywracał się na drugą stronę, już chciałaby ich zobaczyć z powrotem, wszystkich w wielkim tłumie przy tym samym pomniku, ale z jedną czarodziejką więcej... I Tom chyba podzielał tę niecierpliwość, te obawy, bowiem coraz mocniej wpijał małe pazurki w jej kołnierz. Za chwilę będzie musiała odstawić go gdzieś, gdzie się na pewno nie zgubi ani nie zrobi sobie krzywdy. W zamiarze miała chęć poprosić o to Charlie, widziała ją tu niedawno. Dużo miała zwierząt w domku, a chociaż wszyscy będą na pewno bardzo zajęci, Kerry wolała go zamknąć u niej z resztą kotów zamiast nosić wszędzie ze sobą. Chyba mu to dobrze zrobi, prawda? Spędzi trochę czasu ze swoimi, nie będzie musiał stresować się w samotności. Tak jak Kerstin przez długie, ciągnące się jak najgorsza choroba tygodnie.
Gwen była jeszcze trochę rozkojarzona, ale zdołała skupić się dość, aby odpowiedzieć na jej pytanie. Z początku Kerry wzruszyła jedynie ramionami, ponieważ, cóż, dla niej nawet najbardziej podstawowe informacje nie były podstawowe, nie chodziła z nimi do szkoły, przestała też podbierać rodzeństwu książki w czwartej klasie, bo opisy magicznego świata zamiast wzbudzać w niej zazdrość, zaczęły przerażać.
Słusznie, najwyraźniej. Słysząc odpowiedź z wrażenia prawie upuściła kota.
- Istnieją w tym celu? Och, jak coś może istnieć po to, żeby odbierać dusze? Co to za... plugawe istoty ciemności? - Strasznie patetycznie zabrzmiało, ale czy nie tak właśnie było? - Jak to możliwe, że czarodzieje w ogóle używają ich... do czegokolwiek? To jest absurd! I co z takim człowiekiem bez duszy się dzieje? Co dementory robią z tą duszą? - Chyba zaczynała hiperwentylować; zupełnie nie potrafiła sobie tego wyobrazić, to przecież niemożliwe, nie można było zabrać komuś duszy! - Ale czekaj, czy to nie jest... Gwen, to jest dowód na to, że ludzie mają duszę! - Kerstin otworzyła oczy szeroko, jakby właśnie poznała wszystkie tajemnice wszechświata, wolną dłonią zasłoniła rozchylone usta, zadrżała i spojrzała w niebo. Tyle myśli przeleciało jej na raz przez głowę; czy jej dusza jest czysta? czy jest dobrym człowiekiem?, że aż jej się zrobiło słabo i na moment zapomniała o tym, co mieli robić. No tak, brat już jej kiedyś opowiadał, że w szkole mieli duchy, które ich oprowadzały po korytarzach, ale to jej się wydawało, że jest po prostu kolejny rodzaj magicznego stworzenia, a nie realna dusza.
Na szczęście Gwen przywołała ją do porządku w kilku słowach. Michael, Just, zaklęcie. O nie, a co będzie z ich duszami? Oczy znów przymgliła jej cienka warstewka łez, ale postarała się skupić na tym, co pokazała jej przyjaciółka. Biały obłoczek formujący się w postać małej kozy zdawał się epatować ciepłem. Zauroczona, wyciągnęła dłoń, żeby ją pogłaskać, ale ta od razu rozpłynęła się w powietrzu. A wraz z nią dobry nastrój Kerstin, której usta niechybnie wygięły się w podkówkę.
- Gwen, ale... oni na pewno zabrali Just różdżkę! - wydusiła ochryple. - O Boże, a jak duszę jej też zabiorą?




Let's not fightI'm tired,
can't we just sleep tonight?


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime02.01.21 13:48

Serce Gwen naprawdę było w tej chwili rozdarte. Chyba najgorsza była świadomość, że Michael może nie wrócić, a ona... ona nie odważyła mu się t e g o powiedzieć. Zaczynała żałować, że z jej gardła nie wydobył się t a m t e n dźwięk, choć dobrze wiedziała, że Tonks nie potrzebował teraz dodatkowych powodów do rozmyślań. Miał się skupić na misji. I w ogóle nie powinien nigdy wiedzieć o tym, co Gwen do niego czuje. Nie, nie, to nie jej sprawa, nie jej życie, on ją przecież ledwo znał! No, nie tak ledwo, ale jednak ledwo. Tak. Rudowłosa nie potrafiła wyplątać się z własnych myśli.
Mimo opuchniętych od płaczu oczu uśmiechnęła się smutno do Kerry, odpowiadając na pytanie:
To właśnie... są po prostu... plugawe istoty ciemności. Bardziej plugawych i bardziej złych stworzeń chyba nie ma. Z tego, co wiem. – Wzruszyła drżącymi ramionami. – Nie wiem, Kerry, czarodzieje robią dużo głupot. Sama wiesz. No ale... potężni czarnoksiężnicy są silni nawet bez różdżek i wiesz, czasem takie zabezpieczenie... może... może jest potrzebne. Nie wiem. Nie znam się. One chyba ją po prostu... połykają? Nigdy nad tym nie myślałam, nie spotkałam żadnego.
Zaśmiała się cichutko i krótko, pytając:
Nigdy nie widziałaś ducha? – Gwen wydawało się to oczywiste, choć dopiero teraz załapała, że... – Właściwie... Na Merlina, Kerry, ty... ty... masz rację. I wszyscy...mieli racje. Skoro dusza istnieje to Bóg też musi, a skoro tak... Kerry, nawet, jeśli Michaelowi i Justne coś się stanie.... nawet jeśli... – Głos jej się załamał. Musiała wziąć głęboki oddech i odegnać zbierające się w oczach łzy: – ...nawet jeśli nie wrócą, Kerry. To nie będzie koniec. Nie może być, bo przecież dusza istnieje. To... byłoby straszne, ale... – Pokiwała głową sama do siebie. Nie aż tak straszne jak świadomość całkowitego odejścia. Jeśli Justine i Michael odeszliby w ramiona Stwórcy (a to dobrzy ludzie, m u s i a ł przyjąć ich do siebie) to oznaczało, że być może po prostu jeszcze kiedyś się spotkają. W innym życiu, nie wiadomo, w jaki sposób, ale.... ale jednak.
Pokręciła głową, słysząc słowa spanikowanej Kerry.
Nie mogą. Nie myśl tak. Nie odbiorą, nie mogą, jeśli... jeśli jest tu ktokolwiek więcej, Kerry to... to on na to nie pozwoli – powiedziała cicho. – A my... chyba musimy się przygotować.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : mieszkanka Oazy, alchemiczka
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 46
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/45
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime04.01.21 12:46

Martwiła się o Zakonników, którzy wyruszyli. O każdego z nich. Jednocześnie czuła pewną ulgę, że nie tylko ona jedna pozostała w Oazie, że byli i inni, którzy także nie zdecydowali się na udział w ryzykownej akcji. Dzięki temu czuła się mniej winna swojego tchórzostwa. Poza tym od pewnego czasu i tak nie była już częścią Zakonu, nie była do niczego zobowiązana. To, że przyniosła eliksiry, wynikało po prostu z tego, że przyzwoitość nakazywała jej pomoc w takim zakresie, do jakiego była zdolna. Miała mikstury, więc je przyniosła, obdzielając nimi każdego zainteresowanego. Żeby to robić nie potrzebowała przecież nosić statusu Zakonniczki, na który nie zasługiwała, którego nigdy nie powinna była nosić i gdyby nie nosiła, może dziś nadal mogłaby bezpiecznie żyć w Kornwalii, starając się egzystować jak najbardziej normalnie i możliwie daleko od wojennych spraw. Ale eliksir już się rozlał, płaciła za konsekwencje lekkomyślnych decyzji, choć niektórzy z mieszkańców Oazy i tak tu trafili mimo że nigdy nie należeli do Zakonu. Bo po prostu mieli pecha czymś nie podpasować władzy.
Wciąż tęskniła za utraconym życiem i żałowała pewnych decyzji, nawet jeśli zazwyczaj dusiła to w sobie, wiedząc że niewielu okazałoby jej zrozumienie. W czasach wojny nie było przyzwolenia na słabość. Jednocześnie zastanawiała się też nad straszliwymi losami Justine i nad tym, czy wrogowie zdołali wydobyć od niej informacje zagrażające Zakonnikom i mieszkańcom Oazy, także jej. Może nawet tutaj nie będzie już mogła czuć się bezpieczna? Poruszyła się niespokojnie, licząc jednak na pozytywny finał całej sytuacji. Na to, że Zakonnicy za kilka godzin wrócą tu z żywą Just, i że nikomu ani spośród nich, ani mieszkańców Oazy, nie wydarzy się żadna krzywda. Zbyt wiele ponosili wszyscy strat i sama myśl o tym, że ktoś może nie wrócić, że na Pomniku Pamięci może pojawić się kolejne imię, była zdecydowanie przerażająca.
Odnalazła spojrzeniem sam pomnik, wspominając przelotnie dzień, kiedy wyryła na nim imię Very, która była w Zakonie krótko, ale miała dzielne i waleczne serce, i gdyby żyła, dziś zapewne wyruszyłaby z innymi do Azkabanu, aby służyć pomocą w zakresie klątw i magii obronnej, na czym się świetnie znała. A Charlie musiałaby drżeć ze strachu jeszcze bardziej. Nie pytała nikogo o pozwolenie odnośnie tego, czy może wyryć jej imię, po prostu to zrobiła, zdobywając się w tym momencie na odwagę i nie licząc się z możliwymi sprzeciwami ludzi, którzy mogli uznać, że Vera zrobiła zbyt niewiele, by móc być tam umieszczoną. Za niecały miesiąc miał minąć rok, odkąd zaginęła i jak się potem okazało, umarła. Już prawie rok żyła bez ukochanej siostry. Kiedy tak obserwowała pomnik prawie nie słuchała rozmów innych, pogrążyła się w zadumie nad tym, co było i nad tym, co dopiero mogło się wydarzyć. A później, gdy nadszedł odpowiedni czas by pomóc w przygotowaniach do powrotu, pozostało jej opuścić plac i udać się do jaskini alchemika, choć wcześniej odniosła do chatki nierozdane Zakonnikom mikstury. Miała tu głównie eliksiry bojowe, a czuła, że kiedy wrócą, najlepiej będzie uwarzyć eliksiry lecznicze, które będą już na nich czekać.

| zt., idę tutaj
[bylobrzydkobedzieladnie]






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?


Ostatnio zmieniony przez Charlene Leighton dnia 17.01.21 13:16, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Kerstin Tonks
Kerstin Tonks

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t8101-kerstin-tonks https://www.morsmordre.net/t8192-parapetowa-skrzynka-pocztowa#235933 https://www.morsmordre.net/t8115-sister-kerstin#232161 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8799-skrytka-bankowa-nr-1965#261717 https://www.morsmordre.net/t8213-kerstin-tonks
Zawód : Pielęgniarka
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Panna
Fools
said I
You do not know
Silence, like a cancer, grows
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak
kto powie mi jak

Pomnik Pamięci - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Pomnik Pamięci [odnośnikPomnik Pamięci - Page 9 I_icon_minitime06.01.21 12:08

Prawdziwym szczęściem było, że nie zaczęły z Gwendolyn drążyć tematu dementorów zanim Zakonnicy i ich sprzymierzeńcy zniknęli, aby udać się na - czy odważyłaby się powiedzieć to na głos? - samobójczą misję. Kerstin już wcześniej czuła olbrzymi ciężar sprzecznych emocji, nie potrafiła jasno określić swojego stosunku do ich planu, może nawet nie musiała, bo przecież ani się bardzo na magii nie znała ani nie była dobrym strategiem. Wiedziała na pewno, że bezczynność jest nie do zniesienia, chyba nawet bardziej dla Michaela niż dla niej, i że muszą uratować Justine najszybciej, jak to możliwe, bo i tak zwlekali już zbyt długo. Po drugiej stronie wagi znajdowało się jednak życie brata, przyjaciół i masy innych dobrych ludzi - nie musiała ich nawet znać z imienia, żeby wiedzieć, że są szlachetni i że nie zasługują na śmierć, bo nikt inny nie zaangażowałby się w taki projekt, nie podjął walki za jedno, niewinne życie.
Z tym, że dotąd przekonana była, że gra toczy się wyłącznie o to - o życia. I chociaż utrata bliskich była najokropniejszą rzeczą, jaką potrafiła sobie wyobrazić, zdołała pogodzić się z myślą, że Zakonnicy są tego ryzyka świadomi i że podejmują się go dobrowolnie. Jakby jednak zareagowała, gdyby wiedziała, że szachowali nie tylko własnym życiem, ale też duszą? Pozwoliłaby na to Michaelowi? A co z Just?
- Och, Gwen, boli mnie głowa - sapnęła, przyciskając palce do skroni, a drugą dłonią obejmując wiercącego się kota. - Nie chcę już o tym słyszeć. Nie chcę o tym myśleć nawet - Czym w ogóle było połykanie duszy? - Ale mówisz, że da się przed tym obronić? A odkręcić się to jakoś da? - Nie umiałaby sobie tego wyobrazić. - Albo wiesz co, nie, nie mów! Nic już o nich nie mówmy. Musimy poczekać, aż Zakonnicy wrócą i wtedy zobaczymy. Na pewno będą cali. A jeżeli nie, to na pewno nie dadzą sobie odebrać duszy! - Kerstin tak przynajmniej uważała, że gdyby znalazła się na ich miejscu, wolałaby się zabić niż na to pozwolić. Kładła nieco histeryczny nacisk na słowa "nie" i "na pewno", ale wiedziała, że jeżeli sama sobie nie wmówi, że będzie dobrze, to nie będzie w stanie skupić się na pracy, a tej miały aż nadto.
Spojrzała na Gwen ponuro, ze zwieszonymi ramionami, z ledwością powstrzymując łzy, a potem objęła ją ramionami i przyciągnęła do uścisku, ostrożnego, żeby nie zmiażdżyć prychającego Toma.
- Mam nadzieję. Wierzę. Będę się modlić - Nie była dotąd nadzwyczaj religijną osobą, lecz jeżeli był jakikolwiek właściwy moment na proszenie Boga o pomoc, to ten. - Jak... - westchnęła i oparła policzek na obojczyku Gwen - Jak to się skończy, pójdziesz ze mną do kościoła? Chyba muszę się wyspowiadać - mruknęła smętnie, głęboko w sercu chowając nadzieję, że poza pokutą będzie miała powód do składania dziękczynienia.

/zt dla mnie i dla Gwen :innocent:




Let's not fightI'm tired,
can't we just sleep tonight?


Powrót do góry Go down
 

Pomnik Pamięci

Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Oaza Harolda-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21