Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Smoczy zagajnik

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Smoczy zagajnik Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime13.01.20 20:04

Smoczy zagajnik

Smoczy zagajnik powstał stosunkowo niedawno, bo tuż po tym, jak część rezerwatu została zniszczona przez szalejące nad Wielką Brytanią anomalie, zmuszając władze Peak District do przeniesienia zamieszkujących główne terrarium smocząt. Najmłodsze smoki umieszczono w zagajniku, specjalnie wydzielony teren wyjątkowo ogradzając nie przeszklonymi ścianami, a ochronnymi zaklęciami, uniemożliwiającymi smoczętom oddalenie się poza wyznaczone granice. Obszar jest w dużej mierze zalesiony, ze sporej wielkości polaną pośrodku, na której młode smoki uczą się latać; na jej skraju znajduje się grota służąca za legowisko, a przepływający obok niej strumień w jednym miejscu rozlewa się szeroko, tworząc staw.
Na terenie zagajnika wzniesiono również altanę otoczoną zapewniającą niewidzialność barierą, która dla smokologów stanowi punkt obserwacyjny, pozwalający im na śledzenie zachowania smocząt bez ujawniania swojej obecności. Chociaż wstęp dla osób postronnych jest surowo wzbroniony, czasami zdarza się, że opiekunowie zgadzają się zabrać do zagajnika specjalnych, cieszących się zaufaniem gości.


Powrót do góry Go down
Remi Cattermole
Remi Cattermole

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8007-remi-cattermole https://www.morsmordre.net/t8024-poczta-remi https://www.morsmordre.net/t8023-smocza-pasjonatka#229143 https://www.morsmordre.net/f156-derbyshire-okolice-mayfield-jabloniowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8034-skrytka-bankowa-nr-1942 https://www.morsmordre.net/t8033-remi-cattermole
Zawód : aspirujący smokolog w Peak District
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
-
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Re: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime27.01.20 0:12

/20.02?

Pracowała tu już miesiąc z kawałkiem. Ten czas tak szybko leciał! Na początku musiała przyswoić zasady działania tego miejsca, więc w pierwszych dniach głównie siedziała w bibliotece i czytała, albo była oprowadzana przez kogoś ze starszych smokologów. Bo jeśli bywała tu wcześniej to tylko jako gość, nigdy pracownik. Dopiero jako pracownik przekonała się, że to, co widzą goście, to tylko ułamek prawdziwego piękna i majestatu rezerwatu.
Chociaż widziała już kilka zagranicznych rezerwatów i kilka miesięcy popracowała w tym norweskim, wciąż wielu rzeczy się uczyła. To, że miała już pewne doświadczenia i była córką uznanego smokologa było pomocne i bez tego pewnie by jej nie przyjęto. Ale wciąż była młoda, starsi pracownicy widzieli w niej ledwo opierzone pisklę i często patrzyli jej na ręce. Musiało minąć trochę, zanim dopuszczono ją nawet do tych najmłodszych i najmniej groźnych smoków. Musiała wciąż udowadniać swoją wartość i to, że wie co robi, ale wiedziała, że było warto. Smoki fascynowały ją odkąd pamiętała, czym wciąż wprawiała ludzi w konsternację. Wielu się dziwiło, że czemu nie jednorożce lub inne miłe, ładne stworzonka tylko ogromne, groźne, ziejące ogniem bestie. Chłopcom łatwiej wybaczano takie pasje, u dziewczyny uchodziło to za dziwactwo, nawet teraz, gdy była już dorosła.
Niedawno udzielono jej zgody na to, by mogła odwiedzać pisklęta, dokarmiać je i obserwować. Nie sama, a w towarzystwie, ale i tak była szczęśliwa, że zaufano jej i jej wiedzy na tyle, by mogła wreszcie bliżej poznać najmłodszych podopiecznych rezerwatu. Z bliska, a nie tylko z daleka. Powoli, małymi kroczkami mogła coraz więcej i cieszyło ją to. Dbała też o dobre relacje z innymi pracownikami, wiedząc że jest to niezbędne, żeby jej zaufali i na więcej jej pozwalali. Poza tym lubiła mieć do czynienia z innymi pasjonatami.
Większość ludzi powiedziałaby o tych smoczętach dużo rzeczy, ale na pewno nie to, że były piękne. Jednak serce Remi skradły od pierwszej chwili, kiedy je zobaczyła. I gdy powiedziano jej dziś, że może wziąć udział w karmieniu, miała ochotę podskoczyć.
Skrzynia z jedzeniem okazała się jednak ciężka, choć Remi pewnie podniosłaby ją, gdyby nie to, że miała jeszcze tackę z eliksirami, a potrzebowałaby obu rąk. Musiała znaleźć kogoś do pomocy, tym bardziej, że był to pewien wymóg, by nie została z psotnymi smoczętami sama.
- Przepraszam...? – zagaiła do napotkanego po drodze mężczyzny, niejakiego Matthew Botta, którego już kojarzyła, choć nie znała go jeszcze zbyt dobrze. Dopiero poznawała personel Peak District. Trącnęła stopą leżącą na ziemi skrzynkę. – Mógłbyś pomóc zabrać mi to do zagajnika z małymi smokami? – zwerbalizowała swoją prośbę. Matthew wyglądał na mięśniaka, przeniesienie takiej skrzynki musiało być dla niego bułką z masłem. Pewnie jeszcze dałby radę wziąć pod pachę i ją na dokładkę.


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : zarabiam na czym się da
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Re: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime31.01.20 12:04

Zdecydowanie nie byłem jak większość pracujących tu ludzi bo tak właściwie lepiej sobie radziłem z ogarnianiem magazynu przynależącego do rezerwatu niż z samymi zamieszkującymi tu zwierzętami. Zamawianie, kompletowanie niezbędnych przyborów, czy załatwianie pewnych rzeczy bezpośrednich u dostawców, kontakt z tymi to było coś w czym się odnajdywałem ale nie zamierzałem się trzymać tylko tego bo przecież wiadomo było, że oczekuje się ode mnie tego, że będę swoją wiedzę o smokach pogłębiać tym bardziej skoro należałem do grupy wypadowej Blake'a. Głupio byłoby dostać delegacje na pochwycenie jakiegoś gada, nie wiem... przykładowo w Rosji i nigdy stamtąd już nie wrócić bo nie wiedziałem na jaki zasięg pluje ogniem taki czy inny gatunek. Nie uczyłem się więc z pasji, a potrzeby. Nie wiem, chyba mi jedynemu tu nie stawał na myśl o smokach tylko o wypłacie. Heh. Uśmiechnąłem się pod nosem, a potem przeniosłem uwagę na jakąś wątłą postać stojącą nieporadnie nad skrzynią. Zmarszczyłem czoło i podszedłem bliżej.
- Jeszcze nie masz za co, złotko - parsknąłem żartobliwie odsłaniając rząd białych zębów w rozbawieniu - Pewnie - rzuciłem zaraz wyciągając ręce z kieszeni skórzanej kurtki podszytem futrem. Chwyciłem za ranty skrzyni i z łatwością dźwignąłem gadzie smakołyki. Zapach surowego mięska pobudził nieco moje wilkołacze ślinianki ale nie było to coś z czym bym sobie nie dał rady. Obłapiłem skrzynię tak, by było mi wygodniej i kiwnąłem zachęcająco głową, że możemy już ruszać - Przydzielono cie już do opieki maluchami? Szybko ci poszło, musisz znać się na rzeczy, co - zagaiłem bo przecież iść przy kimś w kompletnej ciszy...? To nie dla mnie. Oczywiście jestem trochę zaskoczony bo nie pracuje tu jakoś długo ale to tylko wzmaga mój szczery podziw którym ją oblepiam - Jesteś całkiem sfiksowana na ich punkcie? W sensie smoków - wyciągnąłem na głos wniosek, chociaż tak po prawdzie w zasadzie bardziej podobne było to do niezobowiązującego pytania. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że zimową dziś mamy pogodę, jednak to już zdążyło mi się już znudzić tym bardziej, że śnieg nieprzerwanie nękał Anglię od miesięcy. Lody jakoś jednak trzeba było przełamywać.




I'll survive
somehow i always do


Powrót do góry Go down
Remi Cattermole
Remi Cattermole

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8007-remi-cattermole https://www.morsmordre.net/t8024-poczta-remi https://www.morsmordre.net/t8023-smocza-pasjonatka#229143 https://www.morsmordre.net/f156-derbyshire-okolice-mayfield-jabloniowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8034-skrytka-bankowa-nr-1942 https://www.morsmordre.net/t8033-remi-cattermole
Zawód : aspirujący smokolog w Peak District
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
-
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Re: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime31.01.20 23:35

Smoki pasjonowały ją odkąd pamiętała. Nawet nie potrafiłaby wyodrębnić z pamięci jednego konkretnego powodu, dlaczego to się zaczęło. Po prostu tata opowiadał o smokach, a ona słuchała z fascynacją, chłonąc te informacje jak gąbka. Gdy nauczyła się czytać, to chętnie sięgała po pozycje o smokach, zaczynając od takich najprostszych z dużą ilością obrazków, które działały na jej wyobraźnię. Inne dziewczynki ekscytowały się jednorożcami i innymi milusimi stworzonkami, a ona największych wypieków na twarzy dostawała na myśl o smokach. Wielkich, pokrytych łuską i ziejących ogniem groźnych gadach, co zawsze ludzi szokowało. Nie potrafili pojąć, że dziewczynka może przejawiać takie zamiłowania, a jeśli ktoś liczył, że z wiekiem z tego wyrośnie... Spotkało go rozczarowanie, bo im Remi była starsza, tym bardziej zafiksowana na punkcie magizoologii, zwłaszcza smokologii.
Zawsze wydawało jej się, że w rezerwatach pracują tylko tacy ludzie jak ona, zafiksowani na punkcie smoków. Bo kto inny chciałby ryzykować poparzenia i inne urazy, obcując z tymi stworzeniami? Remi mimo swojej pasji nie była aż tak zaślepiona i miała świadomość tego, że smoki są niebezpieczne i praca z nimi jest ryzykowna.
- Dzięki – powiedziała, gdy mężczyzna zgodził się przenieść skrzynkę. Ruszyła za nim, niosąc w ręku tackę z eliksirami, które polecono jej dodać do wody dla małych smoków. Był to najpewniej środek wzmacniający smoki, umiała już go rozpoznać po kolorze i zapachu. – Interesuję się smokami od dawna, a przed zaczęciem pracy tutaj pracowałam trochę w rezerwacie w Norwegii, gdzie też opiekowałam się najmłodszymi podopiecznymi – wyjaśniła; wiedziała, że okazano jej spore zaufanie i na pewno nie mogłaby tego robić, gdyby nie udowodniła swojej wiedzy. Ale nie była opiekunką maluchów na wyłączność, a jedną z kilku osób, które ich doglądały, zanosiły jedzenie i eliksiry, kiedy było to konieczne. Częściej po prostu je obserwowała, zazwyczaj w towarzystwie kogoś bardziej doświadczonego, ucząc się smoczych zachowań już od etapu pisklęcego. Nie wiadomo, kiedy pozwolą jej pracować ze starszymi osobnikami, o ile w ogóle kiedykolwiek pozwolą, choć z tego co słyszała, Greengrassowie byli dość postępowi i może nie będzie ich odrzucać wizja kobiety-smokologa, jak Remi udowodni że się zna i że posiada też dostateczne umiejętności magiczne i formę fizyczną, by można ją było wysłać w teren czy pozwolić wejść ze smokologami do tych części rezerwatu, gdzie zamieszkiwali dorośli, groźni podopieczni.
- A ty nie? – uniosła brwi, słysząc kolejne pytanie mężczyzny. – Smoki są... fascynujące. Wiem o nich dużo, a jednak ciągle potrafią mnie czymś zaskoczyć.
Dotarli do zagajnika z młodymi smokami, odgrodzonego ochronnymi zaklęciami, które miały zapobiec oddaleniu się smocząt poza wyznaczony dla nich obszar. Remi rozejrzała się dookoła, w końcu zauważając smoczęta pluskające się w pobliskim bajorku. Poprosiła Matta, by postawił pudło na ziemi.
- Jeśli nie pasja, to co sprowadza tutaj ciebie? – zapytała nagle, po czym zaproponowała: – Może chcesz nakarmić je ze mną?
Mięsa było dość sporo. Część może nawet zostanie smokom na później. Pisklęta były aktualnie daleko od poidła, więc mogła spokojnie tam podejść i wlać eliksir, po czym wróciła do Matta i skrzyni, po czym sięgnęła po pierwszy kawał mięsa.


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : zarabiam na czym się da
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Re: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime06.02.20 16:58

Poprawiłem uchwyt na skrzyni. Nie był to kłopot. Krok miałem sprężysty, energiczny. W sumie mogłem tak spacerować cały dzień. Było co prawda całkiem zimno, jednak w zasadzie trudno było o czas kiedy ostatnio nie było - i do tego się przyzwyczaiłem. Lubiłem pracę fizyczną i nie miałem w zwyczaju się od niej migać. Jeszcze lepiej było kiedy towarzyszyły jej jakieś nieustanne zmiany, kiedy trzeba było wykazywać się jakąś elastycznością. Hah, bez wątpienia bylem jak gorące żelazo, które nie zamierzało stygnąć!
- Norwegia, co... umiesz coś powiedzieć po norwesku? Kiedyś znałem takiego starego żeglarza co był właśnie Norwegiem. Wyglądał jakby został żywcem wycięty z okładki pierwszej lepszej książki o wikingach. Jak go usłyszałem to myślałem, że się krztusi, a ten gagatek próbował domówić piwa. Śmieszny język - uśmiechnąłem się na to wspomnienie - A renifera jadłaś? Jak smakuje - zagadywałem poniekąd z dociekliwości, poniekąd dlatego, że no przecież mogłem i lubiłem tego typu wartkie pogaduszki. Nie przeszkadzało mi to, że była młodsza czy też fakt, że w zasadzie się nie znaliśmy. Łatwo przychodziło mi przechodzenie na ty do każdego.
- Ach, cóż, no ogólnie to faktycznie robią wrażenie ale nie powiedziałbym, że czuję się gorzej jeżeli nie wiem o nich wszystkiego czy też właśnie jeżeli niczym nowym mnie nie zaskoczą. Takie trochę bydlackie zwierzaki którymi trzeba się zajmować jak chociażby takim kuguharem - też musisz wypełniać miskę po brzegi smakołykami, sprzątać jak napaskudzą na chacie, czy też uważać by nie skończyć z przeoraną pazurami twarzą kiedy smyrasz je po brzuchu - żachnąłem i wzruszyłem ramionami udowadniając tym samym, że jeżeli wydawałem się prostolinijnym człowiekiem to tak w zasadzie naprawdę nim byłem. Zwierzak to zwierzak.
- Bo ja wiem, pewnie to, że lubię mieć za co kopić sobie obiad lub opłacić mieszkanie - żartobliwa nuta mnie nie odpuszczała pomimo świadomości tego, że no nie mam na tyle szczęścia by pracować wyłącznie dla pasji czy przyjemności. Niektórzy pracowali po to by po prostu jakoś zawiązać koniec z końcem i ja należałem właśnie do tej grupy osób będąc gotowy robić w tym celu cokolwiek. Kiedyś dosłownie - Nie powiem i tak miałem szczęście. Pocztą pantoflową doszła do mnie wieść o tym, że szukają głupich nie bojących się pracy więc się pojawiłem. Nieźle płacą, do tego robią to na czas, a i szef wydaje się być w porządku. Jeśli to samo szczęście pozwoli utrzymać mi się tu dłużej to nie miałbym nic przeciwko - mruknąłem rozkładając zaraz skrzynię we wskazanym miejscu i przyglądając się chmarze młodych smocząt przypominających zgraję kur czekających na wyżerkę - Pewnie. Tylko musisz mi pokazać jak bo w zasadzie jestem tu bardziej od brudnej roboty - tak, ten gość którego wołają do zajmowania się sprawami magazynowymi, czy jakimiś wypadami za jakimiś sprawunkami w miasto to przeważnie ja. O samych smokach zaczynałem się dopiero uczyć.




I'll survive
somehow i always do


Powrót do góry Go down
Remi Cattermole
Remi Cattermole

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8007-remi-cattermole https://www.morsmordre.net/t8024-poczta-remi https://www.morsmordre.net/t8023-smocza-pasjonatka#229143 https://www.morsmordre.net/f156-derbyshire-okolice-mayfield-jabloniowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8034-skrytka-bankowa-nr-1942 https://www.morsmordre.net/t8033-remi-cattermole
Zawód : aspirujący smokolog w Peak District
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
-
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Re: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime08.02.20 19:15

Remi lubiła poznawać nowych ludzi, była też zwyczajnie ciekawa swoich współpracowników z rezerwatu. Starała się być miła dla każdego, nieważne, czy był smokologiem, czy tylko zwykłym pracownikiem pomocniczym. Była młoda i pełna zapału, poza tym z natury była osobą pozytywnie nastawioną do życia i do ludzi.
- Trochę umiem. Niezbyt biegle, ale poznałam podstawy – przyznała. Część pracowników tamtejszego rezerwatu mówiła po angielsku, ale nie wszyscy, więc przez te osiem miesięcy pobytu tam zadała sobie trud, by poznać przynajmniej podstawy komunikacji. Było to zbyt krótko by nauczyć się języka na zaawansowanym poziomie, ale rozumiała podstawowe zwroty, jeśli ktoś mówił powoli i wyraźnie i potrafiła też, choć pewnie nie perfekcyjnie pod względem gramatycznym, się wysłowić. – I miałam kiedyś okazję jeść, był... specyficzny, ale nie był zły. Do tamtejszej kuchni też trzeba było się przyzwyczaić i czasem lepiej było się nie zastanawiać, z czego coś jest zrobione – Na początku tamtejsze potrawy wydawały jej się dziwne, ale była osobą ciekawą nowości, więc odważnie próbowała tego, co jej dawano. – Widziałam też zorzę. – To była jedna z najpiękniejszych poza smokami rzeczy, które ujrzała w Norwegii.
Nie miała mu za złe tych pytań, cieszyła się, że nie musieli iść w niezręcznej ciszy. Zawsze lepiej było rozmawiać, nawet jeśli o błahostkach.
Zaśmiała się po jego kolejnych słowach. Musiała przyznać, że Matthew był całkiem zabawny.
- Każdy uczy się w swoim tempie i nikt, zaczynając poznawać smoki, nie od razu wie o nich wszystko. Ja też jeszcze nie wiem wszystkiego i nadal wielu rzeczy się uczę – przyznała; nie wstydziła się tego, miała przecież niecałe dwadzieścia dwa lata, gdzie jej tam do ojca czy innych ludzi, którzy pracowali przy smokach długie lata? Była młoda i choć wcześnie zaczęła swoją fascynację, musiało upłynąć znacznie więcej czasu, by jej wiedza stała się jeszcze obszerniejsza. – Ale tak, z każdym zwierzęciem trzeba sobie jakoś radzić. Te są po prostu trochę większe i mogą udrapać mocniej niż kuguchar. Nie mówiąc o zianiu ogniem.
Sama przekonała się, że nawet małe smoczęta mogą dość boleśnie podrapać. I o ile kuguchara można było oswoić i udomowić, jak się wiedziało jak to zrobić, smoki pozostawały dzikimi, nieoswojonymi stworzeniami. Choć teraz była dobra dla piskląt, karmiła je i doglądała, nadejdzie czas, kiedy staną się niebezpieczne i nie będą pamiętać dobroci opiekunów, a będą potężnymi bestiami wymagającymi dużej wiedzy, umiejętności i podejścia.
- No tak, to też jakaś motywacja – przyznała z uśmiechem. Ale nie potępiała go za to, wiedziała, że nie samą pasją się żyje i że każdy z nich musiał coś jeść, mieć gdzie mieszkać i w co się ubrać, a na to potrzeba było pieniędzy. Podejrzewała, że Greengrassowie całkiem nieźle płacili i ktoś szukający zarobku mógł z takiej pracy się utrzymać. – Cieszę się, że ja nie musiałam pracować tylko dla pieniędzy, a oprócz nich mam też możliwość robienia tego, co lubię.
Pewnie nie byłaby zbyt szczęśliwa, gdyby tak miała piastować nudną posadkę w ministerstwie i tym podobną rzecz. Zawsze ciągnęło ją do zwierząt, przepracowała też trochę w magicznym zoo, a potem, już po etapie podróży, wylądowała tutaj.
- W każdym razie, myślę że to odważny wybór, przyjść do rezerwatu smoków jeśli nie ma się hopla na ich punkcie – zauważyła. Na pewno nie każdy brałby to pod uwagę, większość ludzi bałaby się smoków i wolałaby bezpieczniejszą pracę.
Rozsądni ludzie się bali i mieli instynkt samozachowawczy. Remi też miała, też mierzyła siły na zamiary i nie robiła głupot, ale miała dość odwagi i samozaparcia, by chcieć pracować w rezerwacie smoków, a nie w hodowli pufków czy tego typu miejscu.
Teraz nadeszła kolej na nakarmienie smocząt. Remi pierwsza wzięła do ręki kawał mięsa.
- Jasne, pokażę ci – zaoferowała, gotowa poinstruować Matta. Kiedy pierwszy raz ją tu wpuszczono, bardziej doświadczony pracownik także pokazał jej, w jaki sposób podrzucać smokom jedzenie, żeby ich nie wystraszyć i żeby zauważyły mięso szybko, póki jeszcze było świeże. Wciąż były zbyt małe, by samodzielnie polować na coś większego od szczurów, więc póki co otrzymywały gotowe mięso. Gdy podrosną, pewnie zacznie się wpuszczanie do nich żywych ofiar. – Postaraj się po prostu w nie nie trafić, żeby ich nie wystraszyć. Rzuć blisko nich, ale nie bezpośrednio w nie – powiedziała, rzucając swój kawałek jakieś parę metrów od smoków, by mieć pewność, że od razu to zobaczą i poczują zapach surowego, krwistego mięsa. Jeden z nich, który zauważył jedzenie pierwszy, rzucił się w tamtą stronę, wymachując błoniastymi skrzydłami. Remi uśmiechnęła się na ten widok, choć pewnie patrzenie, jak smok pożera żywą ofiarę, nie byłoby już tak miłe. Do takich widoków będzie musiała przywyknąć.


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : zarabiam na czym się da
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Re: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime11.02.20 19:14

Ja sam nie miałem za specjalnie głowy do języków. Niby wychowywałem się w porcie, niby przetaczało się tam pół świata to jednak każdy bełkot i migowe wymachiwanie rękami znaczyło tyle co spadaj, więcej grogu, taniej nie znajdziesz. Bez względu na język wszystko zdawało się być klarowne, oczywiste.
- Specyficzny...czyli jaki? Bardziej jak ogniste szczury? Wieprzowina? Dziczyzna...? - jako, że lubiłem jeść mięsko to temat mnie zaciekawił na tyle, że poczułem potrzebę dowiedzenia się czegoś więcej o tej specyfice na tyle bym mógł sobie to wyobrazić - Zorza, co... - obudziłem jedno z nie tak znowu starych wspomnień - Widziałem raz jedną ze Szkocji. Takie milczące magiczne fajerwerki. Bajer - Nie zdarzało się to często i trzeba było mieć coś więcej niż zwykłe szczęście by akurat trafić na możliwość podziwiania tego spektaklu z Wysp, lecz byłem Bottem, a więc niektóre przymioty mi się należały z urodzenia - przykładowo własnie to kluczowe szczęście. Co poradzić.
- No, fakt - przytaknąłem jej bo faktycznie ze zwierzętami trzeba było sobie jakoś radzić bez względu na ich gabaryty czy inne dziwności - Też nie mam jednak takiego parcia by wskoczyć na głęboką wodę. W sensie odpowiada mi to przyuczanie się z doświadczenia innych, czy też swojego - byłem zdecydowanie praktykiem. Książkowa wiedza bała się mnie tak samo jak ja jej - W sumie mam pod opieką ghula i pomaga mi to trochę w rozumieniu smoków. Oczywiście wiem, że te drugie są nieporównywalnie mądrzejsze od tych pokraczaków no ale ani jednego, ani drugiego nie oswoisz, a ten punkt wspólny wydaje mi się tak całkiem istotny w tym wszystkim, co nie. I w sumie nie wiem czy opiekowanie się szkodnikiem nie jest czymś na wyrost. Bydlak zamieszkuje piwnicę ale fajny jest - zdradzam czując przyjemne szczypanie w klatce piersiowej, kiedy to przywoływałem wyleniałą, pomarszczoną jak zmurszały ziemniak główkę ghula ciamkającego ze smakiem podrzucane, ziemniaczane obierki.
Odwzajemniłem jej uśmiech. Pieniądz zawsze był dla mnie główną motywacją. Wychowywałem się na poły w porcie, na poły na Nokturnie. W każdym z tych miejsc połyskujący galeon miał większą wartość niż zwykła pasja bo to on potrafił kupić szczęście w mnogo oferowanej na brukowanych uliczkach postaci - narkotykach, alkoholu, hazardzie, uciechach, cudzej krzywdzie. Tam nie myślało się o przyszłości. Może dlatego ciągle nosiłem łatkę nieodpowiedzialnego dorosłego? Odwagi jednak w przeciwieństwie do dojrzałości mi nie brakowało. Uśmiechnąłem się szelmowsko, szeroko, tak jakbym wiedział o rzeczach o których chętnie bym jej opowiedział i pokazał jeżeli by tylko poprosiła - Bez przesady, skarbie, gdzie tam znowu to takie odważne. O rzeczach które wymagają prawdziwej odwagi, a które przeżyłem to ci dopiero mogę poopowiadać ale to najlepiej po pracy i przy czymś co grzeje trzustkę w te pełne mroźne dni - sugeruję balansowałem sprawnie gdzieś między skromnością, a próżnością pozwalając sobie na koniec puścić zalotne, perskie oczko.
Zaraz znaleźliśmy się zaraz przy wspomnianym wybiegu młodych gadów. Postawiłem skrzynie przykucając i przyglądając się instrukcjom karmienia. Nie wyglądało to na coś skomplikowanego. Wziąłem więc przygotowany ochłap mięska, wybrałem cel i spróbowałem podrzucić w jego stronę kawałek jedzonka...




I'll survive
somehow i always do


Powrót do góry Go down
Remi Cattermole
Remi Cattermole

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8007-remi-cattermole https://www.morsmordre.net/t8024-poczta-remi https://www.morsmordre.net/t8023-smocza-pasjonatka#229143 https://www.morsmordre.net/f156-derbyshire-okolice-mayfield-jabloniowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8034-skrytka-bankowa-nr-1942 https://www.morsmordre.net/t8033-remi-cattermole
Zawód : aspirujący smokolog w Peak District
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
-
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Re: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime12.02.20 1:40

Remi też spędziła sporo czasu mieszkając w dzielnicy portowej, więc i jej dziwni ludzie nie byli obcy, choć z racji swojego wieku i płci, obracała się w nieco innym środowisku niż mężczyźni i ten męski światek znała głównie z opowieści.
- Trochę jak dziczyzna – podsumowała. – I tak, to był bajer – użyła jego określenia na to zachwycające zjawisko, które w Norwegii zdarzało się częściej niż w Anglii, zwłaszcza na północy kraju. Pewnych rzeczy stamtąd mimo wszystko jej w Anglii brakowało, tak samo jak tam brakowało jej niektórych rzeczy kojarzących się z domem.
- Zawsze to jakaś metoda. Dużo można się nauczyć, robiąc coś samemu lub patrząc, jak robią to inni – pokiwała głową. Żadne książki i sucha teoria nie mogły zastąpić praktycznych umiejętności. Taka wiedza zostawała też w głowie dłużej niż podręcznikowe definicje. Przynajmniej w głowie Remi, która, choć uwielbiała czytać o smokach, to też z największym entuzjazmem witała zajęcia praktyczne.
- Ghula? – zdziwiła się. Raczej rzadko kto lubił te stworzenia, zwykle uchodziły za szkodniki, których nie chciano w domach. Z pewnością jednak nie były tak niebezpieczne i inteligentne, jak smoki. A Remi była na tyle tolerancyjna i na tyle pełna sympatii do różnych stworzeń, że wizja ghula w piwnicy nie wydawała jej się czymś odrażającym, jak pewnie wydawałaby się sporej części jej koleżanek. Większość dziewcząt dziwiła się fascynacjom Remi.
- Ja mam tylko sowę, ale myślę o przygarnięciu jeszcze jakiegoś zwierzaka – przyznała. U ciotki mieszkały dwa koty, ale z nią zostały, a Remi zabrała do domu tylko sowę, poczciwą, wierną Lunę. – I większość ludzi boi się smoków i woli trzymać się z dala. Nie ma aż tak wielu śmiałków, którzy chcą z nimi pracować. – W każdym razie tak wyglądało to w rówieśniczym gronie Remi. Jej koledzy i koleżanki mieli różne pasje, ale panna Cattermole najbardziej marzyła o tym, by rozpocząć naukę na smokologa, co jej się udało. – Jestem ciekawa, co to za opowieści. Pewnie przeżyłeś sporo przygód? – zaciekawiła się, unosząc lekko brwi, bo nie wiedziała o nim zbyt wiele i nie miała pojęcia, jak wyglądało jego życie przed przyjściem do Peak District.
Patrzyła z zadowoleniem, jak mały smok zaczyna pałaszować kawał mięsa, który rzuciła. Widząc, jak Matthew próbuje iść w jej ślady, zachichotała, kiedy jego mięso spadło na ziemię przed nim, nawet nie mając szansy dolecieć do smoków. Nie było jednak w jej śmiechu nic złośliwego, wydawała się raczej rozczulona tą niezdarnością.
- W porządku, następnym razem się uda – powiedziała, po czym rzuciła kolejny kawałek, bliżej innego smoka, skoro ten pierwszy już jadł. Chciała, by wszystkie miały taki sam dostęp do jedzenia i żeby najsilniejsze pisklę nie próbowało zagarnąć wszystkiego dla siebie.
- Byłeś już kiedyś na jakiejś większej wyprawie, czy pracujesz tylko tu, na miejscu? – spytała nagle.


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : zarabiam na czym się da
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Re: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime14.02.20 17:50

Trochę odleciałem wyobrażając sobie jakiś kawałek długo pieczonej sarenki w majeranku z żurawinową konfiturą... Chyba powinienem jakoś niedługo odwiedzić ciocię składając jej zawczasu jakieś kulinarne wyzwanie. Tak, zdecydowanie to dobry pomysł.
- Ghula?
- No, też byliśmy zaskoczeni. To znaczy ja i kuzyn, kiedy żeśmy go odnaleźli. Nie jest to przecież mysz, czy kot którego można nie zauważyć. Tym bardziej kiedy pojawia się w piwnicy do której trzeba zejść cztery piętra. Początkowo myślałem, że to może poprzedni właściciel kamienicy - taki przykurczony i już lekko mumifikujący się za życia no ale wciąż żywy. Wzruszyłem niedbale ramionami. Co zrobić. No ale jakoś wszystko się ułożyło tak, że Erni mieszkał sobie w sympatycznej symbiozie z mieszkańcami Rudery: bawił i ujmował, a ci w zamian dokarmiali go smakołykami.
Łypnąłem na nią badawczo kiedy to wspomniała o świadomej chęci powiększenia zwierzyńca. No mi co prawda zwierzaki nie przeszkadzały ale nie bardzo miałem zapędy by się obarczać obowiązkami zwłaszcza teraz kiedy takie czasy były niepewne i równie dobrze jutro ktoś mógł wysadzić moją kamienicę. Bycie bezdomnym byłoby kłopotliwe tym bardziej ze sforą fantastycznych zwierząt u boku. Pomijałem fakt, że mnie samego nigdy nie było w zasadzie w domu - Może to i dobrze. Miałem przynajmniej mniejszą konkurencję przy zatrudnieniu - skwitowałem krótko na wspomnienie o tym, że niewielu pcha się w ten biznes i w zasadzie nie byłbym wyjątkiem gdyby nie to, że potrzebowałem pieniędzy i nadarzyła się okazja. Miałem farta.
Uśmiechnąłem się pod nosem. Nie bez kozery okraszałem potencjalne zaproszenie zalotną otoczką, która jednak dla Remi okazała się jednocześnie czymś niewidzialnym. Chyba była z kategorii tych niedoświadczonych, nieskorych do podjęcia lekkiego flirtu, a odbijająca się w jej oczach szczera, niewinna ciekawość jedynie mnie w tym utwierdzała. Czy przeżyłem sporo przygód? Hoho, hoho, ho... Wyszczerzyłem kły - Spotkanie z tobą mogłoby być jedną z nich - zafalowałem brwiami, a w głosie drgało filuterne rozbawienie - Tak na oko to chyba żyję trochę dłużej na tym świecie niż ty i cóż, zdecydowanie nie próżnuję w jego smakowaniu, a jak wiadomo wszystko co dobre staje się jeszcze lepsze w towarzystwie - bajerowałem dając się nosić lekko luźniejszej chwili. Dwuznaczność przygód bawiła mnie na równi z niewinnością Cattermole sprawiając, że czerpałem nie małą satysfakcję z ocierania się o jedno i drugie znaczenie wyczekując jej interpretacji. Kiedyś pójdę za to do piekła.
- No właśnie mam być przede wszystkim od wypraw ale te w zasadzie nie dzieją się tak często jak się wydaje, wiesz? Siedzę więc tu na miejscu. Jak na razie. Uczę się, pomagam i takie tam - sięgnąłem po te mięsko które spadło tak nieporadnie na ziemię dolatując donikąd. Strzepałem je jako-tako z resztek ziemi. Zacząłem nim majtać na nowo - I jak na razie byłem na jednej takiej wyprawie w Szkocji na początku grudnia. Może coś ci się obiło o uszy - rozbity transport z jajami i magicznymi zwierzakami gdzieś w Ben Nevis, akcja ratunkowa i te sprawy - Zamilkłem w skupieniu decydując się na wypuszczenie ochłapu w strategicznym momencie tak by ten doleciał niedaleko smoczątka co też tym razem się powiodło - Hah!




I'll survive
somehow i always do


Powrót do góry Go down
Remi Cattermole
Remi Cattermole

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8007-remi-cattermole https://www.morsmordre.net/t8024-poczta-remi https://www.morsmordre.net/t8023-smocza-pasjonatka#229143 https://www.morsmordre.net/f156-derbyshire-okolice-mayfield-jabloniowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8034-skrytka-bankowa-nr-1942 https://www.morsmordre.net/t8033-remi-cattermole
Zawód : aspirujący smokolog w Peak District
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
-
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Re: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime15.02.20 2:10

Zaśmiała się cicho, słysząc opowieść o ghulu w piwnicy.
- Grunt, że potraficie jakoś wzajemnie koegzystować – rzekła. Gorzej byłoby, gdyby jakiś zwierzęcy lokator był uciążliwy. Niektóre stworzenia, jak na przykład bahanki, były niepożądane nawet przez największych miłośników magicznej fauny. Remi jednak poważnie myślała nad przygarnięciem sobie jakiegoś zwierzątka, na przykład kota, pufka czy królika. Czegoś niedużego, co mogłoby jej towarzyszyć wieczorami w domowym zaciszu.
Znowu się uśmiechnęła, nieco bezwiednie, bo jej wzrok akurat śledził ruchy smocząt, których poczynania uważnie obserwowała, analizując ich zachowania. Nawet podczas takiej niezobowiązującej pogawędki nie zapominała o tym, co miała robić, a oprócz samego nakarmienia smocząt ważna była ich obserwacja, zwłaszcza z jej punktu widzenia osoby uczącej się. I gdyby tak dostrzegła jakieś nieprawidłowości, miała obowiązek o tym poinformować.
- Miałeś szczęście – podsumowała jego fakt załapania się do tej pracy. Bo pracowanie dla Greengrassów było całkiem niezłą opcją, lepszą niż bycie smokologiem w ministerstwie. Remi nie chciałaby się tam pchać, tym bardziej że tam jako kobieta raczej nie miałaby szans.
Może rzeczywiście czasem wychodziła z niej ta młodzieńcza niewinność i nieznajomość pewnych obszarów życia. Remi bowiem nie połapała się w aluzji mężczyzny, nadal postrzegając rozmowę jako pogawędkę dwóch zapoznających się świeżych współpracowników. Niezbyt się znała na flirtach, miała raczej prostolinijną naturę i nie zawsze dostrzegała to, co kryło się pod powierzchnią, zwłaszcza że nie znała Matta zbyt dobrze i nie wiedziała, że bywał dość... osobliwy. Dopiero, gdy znowu się odezwał, zaczęła zdawać sobie sprawę, że może jednak jego słowa miały jakieś ukryte drugie dno, choć nie wiedziała nadal, co o tym myśleć.
Przekrzywiła głowę nieco na bok, choć jej spojrzenie znowu na dłużej zatrzymało się na posilających się smokach, które bez trudu rozrywały mięso ostrymi zębami, i dopiero po chwili znów spojrzała na Matta.
- Proponujesz to wszystkim współpracownicom? – zapytała, niepewna, co o tym myśleć i co mężczyzna miał na celu. Chciał spotkać się z nią po pracy? Czy tylko ją bajerował, by sprawdzić, jak zareaguje? – Chętnie kiedyś posłucham więcej o twoich przygodach, ale na razie musimy dokończyć karmienie smoków – odpowiedziała więc, unosząc leciutko jedną brew; nie wątpiła, że jeszcze będą okazje do spotkania, i kto wie, może nawet kiedyś się skusi na to, by spotkać się z Mattem poza miejscem pracy. Nie była w końcu aż tak sztywna, by nie chcieć nawiązywać ze współpracownikami relacji innych niż rozmowy czysto zawodowe, ograniczone tylko do obowiązków w rezerwacie, choć rzecz jasna nie przeszło jej nawet przez myśl nic niestosownego, a co najwyżej nawiązywanie relacji koleżeńskich.
- Chciałabym kiedyś zostać zabrana na wyprawę – powiedziała. Była już na paru wyprawach z ojcem, owszem, ale teraz, kiedy już formalnie uczyła się na smokologa, miałoby to inny wymiar. No i świadczyłoby o tym, że pracodawcy wierzą w jej umiejętności i ufają jej na tyle, by jej pozwolić. – Słyszałam o niej co nieco. Szkoda, że nie mogłam wziąć udziału, ale może jeszcze przydarzą się nowe i może przy odrobinie szczęścia też pojadę. – Mówiąc to, rzuciła kolejny kawałek. Im smoczęta były większe, tym więcej jadły i niedługo taka nieduża skrzynka mięsa nie będzie wystarczać dla wszystkich.
Potem rzuciła jeszcze ostatni kawałek. Skrzynka była pusta.
- Dzięki za pomoc – podziękowała Mattowi za to, że się tu pofatygował wraz z nią, przeniósł jej skrzynkę, pomógł w karmieniu, a także zabawił rozmową podczas wypełniania obowiązków. – To chyba by było na tyle, chyba że chcesz jeszcze trochę na nie popatrzeć? Cudowne maluchy, lubię tu przychodzić i obserwować z dystansu ich poczynania. Kiedy nie wiedzą, że są obserwowane, zachowują się swobodniej. Trochę jak takie nieco większe kociaki lub szczenięta.
Co prawda małym smokom daleko były do tak uroczego wyglądu, i tylko takie pasjonatki jak Remi mogłyby nazwać je ślicznymi, ale wiele młodych zwierząt łączyła podobna skorość do figli i zabaw, nieważne, czy były to szczeniaki, czy smoki. Przez moment aż żałowała, że kiedyś przestaną być tak pokraczne i zabawne. Ale smoki, w przeciwieństwie do kotków i piesków, nie były domowymi pieszczochami, a dzikimi, dumnymi i potężnymi istotami. Gdy podrosną, będzie jej trudniej obserwować ich rozwój, chyba że do tego czasu rozwinie się jako smokolog na tyle, że dopuszczą ją do nieco starszych osobników.


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : zarabiam na czym się da
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Re: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime18.02.20 9:49

Tak w sumie nie bardzo wiedziałem, jak tam się obecnie mieszkało z naszym bottowym szkodnikiem bo ten zamieszkiwał Ruderę, a moje spotkania z nim polegały na tym, że kilka razy w miesiącu otwierałem klapę prowadzącą do piwnicy, a ten na mnie charczał śliniąc się przy tym dość majestatycznie. Heh.
W swoje szczęście też nie wątpiłem, lecz mimo wszystko też dobrze padło, że docenili inne moje atuty niż te związane z wiedzą o magicznych stworzeniach. Najwidoczniej łatałem nimi jakąś dziurę w zespole do którego należałem, a który mimo wszystko w dalszym ciągu był dość skromny. Chyba faktycznie chętni do tej roboty nie pchali się drzwiami i oknami.
Z samą Remi gadało mi się całkiem gładko, a jak wiadomo dobrze jest się dogadywać z współpracownikami. No dobrze, może trochę popłynąłem z tym flirtowaniem, a potem tak się w zasadzie lekko z nią droczyłem w tym klimacie no ale hej - co złego to nie ja!
- Oczywiście, że nie - żachnąłem się udając oburzenie, by zaraz z rozbawieniem puścić jej figlarne oczko - Nie wszystkie są takie urodziwe - inna sprawa, że tak właściwie za dużego pola do popisu nie miałem. Praca tutaj była jak pływanie w testosteronie. Przydałaby się może jakaś zgrabniejsza księgowa lub sekretarka na przełamanie. Nie rozmyślałem nad tym za dużo zresztą w tym momencie, bo Remi sprowadziła koniec końców rozmowę do tematów związanych z pracą.
- Wiesz, może jest na to szansa w całkiem niedalekiej przyszłości. Na tej ostatniej były z nami takie dwie młodziutkie laseczki. Co prawda miały lżejsze i mniej niebezpieczne zadanie bo jednak warunki były ciężkie, ale swój wkład miały i nie były znów tak bardzo starsze od ciebie - nie żebym ja sam był z tego powodu zadowolony bo nie powiem, wspinając się na kolejne szczyty ciągle martwiłem się o Suse, która była przyjaciółką Bertiego. Co ja bym mu powiedział, gdyby została zjedzona lub umarła spadając z jakiejś przepaści...? Chyba dla własnego spokoju wolałbym by kolejna ekspedycja składała się z mniej kruchych i znajomych twarzy.
Smoki karmiłem całkiem zgrabnie, a przynajmniej już po trzeciej lub też czwartej próbie nie stanowiło to dla mnie większego wyzwania - podrzucane ochłapy lądowały tam gdzie miały, a nieco przerośnięte jaszczurki po krótkim szarpaniu połykały je na raz tylko po to by wysunięciami ozorka poszukiwać kolejnego kąska - Luz, polecam się - skwitowałem bo też to była dla mnie sama przyjemność - Byłoby fajnie ale też mam swoje obowiązki, głównie przy magazynie. Pewnie już się zastanawiają gdzie się znów pałętam ale było fajnie - dzięki, do kiedyśtam później - pożegnałem ją i podziękowałem bo też co nieco się nauczyłem od niej po czym ruszyłem w stronę administracyjnej części parku.

|zt




I'll survive
somehow i always do


Powrót do góry Go down
Remi Cattermole
Remi Cattermole

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8007-remi-cattermole https://www.morsmordre.net/t8024-poczta-remi https://www.morsmordre.net/t8023-smocza-pasjonatka#229143 https://www.morsmordre.net/f156-derbyshire-okolice-mayfield-jabloniowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8034-skrytka-bankowa-nr-1942 https://www.morsmordre.net/t8033-remi-cattermole
Zawód : aspirujący smokolog w Peak District
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
-
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Smoczy zagajnik Empty
PisanieTemat: Re: Smoczy zagajnik   Smoczy zagajnik I_icon_minitime18.02.20 19:29

Zarumieniła się lekko, słysząc, bądź co bądź, komplement. Ale zdawała sobie też sprawę, że nie było tu wielu kobiet, większość pracowników stanowili mężczyźni, co było prawdopodobnie dość typowe dla miejsc takich jak to, bo w zagranicznych rezerwatach również spotkała się z takimi proporcjami, a czarownice z reguły pracowały jako alchemiczki, rzadziej uczyły się na smokologów, ale podejrzewała, że może kiedyś ulegnie to zmianie, że takich dziewcząt jak ona z biegiem czasu będzie więcej. A ona musiała przetrzeć szlaki dla tych, które przyjdą po niej i także będą pragnęły uczyć się o smokach.
- To może i mnie się uda, gdy nadejdzie następna wyprawa – powiedziała z nadzieją. Nic nie było jej wiadomo o tym, by coś takiego miało być w najbliższym czasie, ale pewnie kiedyś doczeka i może uda jej się wkręcić, nawet gdyby miała wykonywać jakieś lżejsze zadania. Grunt, żeby tam pojechać i zdobyć nowe doświadczenia, a także przydać się pozostałym. Nie chciała zawadzać, dlatego do czasu wyprawy musiała przygotowywać się i uczyć tu, na miejscu. Szkoda, że ominęła ją ta poprzednia, ale jeszcze pewnie będą inne.
Chętnie wypytałaby Matthew bardziej szczegółowo o tamtą wyprawę, ale zdawała sobie sprawę, że oboje musieli wracać do swoich zadań. Może innym razem nadarzy się okazja, by dowiedzieć się więcej o szczegółach. Teraz on na pewno miał swoje obowiązki, od których się oderwał, by jej pomóc, a ona też miała swoje.
- Rozumiem. Może jeszcze kiedyś znowu się spotkamy, to wtedy chętnie usłyszę więcej o tej wyprawie. I o innych przygodach – powiedziała. Przez chwilę odprowadzała go wzrokiem, ale sama jeszcze trochę została tutaj, upewniając się, czy młode zjadły całe mięso, które im dali. Gdyby któreś jadło za mało lub nie miało apetytu, musiałaby to zgłosić, ale wyglądało na to, że wszystkim smoczętom dopisał głód i całe mięso zniknęło dość szybko. Skryta w osłoniętym punkcie obserwacyjnym patrzyła, jak jadły, a po skończeniu jeszcze chwilę obwąchiwały teren, by sprawdzić, czy niczego nie przeoczyły. Później, nieświadome tego, że nadal są obserwowane, wróciły do zabawy, a Remi podziwiała je, odnotowując w myślach co ciekawsze zachowania. Zależało jej na tym, by jak najlepiej poznać pisklęta, zaobserwować nie tylko szczegóły dotyczące ich wyglądu czy zdrowia, ale też zachowywania każdego z nich, by lepiej poznać ich indywidualne charaktery i co za tym idzie, lepiej je od siebie odróżniać.
Później także opuściła teren, by wrócić do części administracyjnej i poszukać kogoś, kto przydzieliłby jej kolejne zadanie do zrobienia.

/zt.


Powrót do góry Go down
 

Smoczy zagajnik

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Derbyshire, Peak District :: Rezerwat Trójogonów Edalskich-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20