Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Pomost widokowy

Go down 
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pomost widokowy Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Pomost widokowy Empty
PisanieTemat: Pomost widokowy [odnośnikPomost widokowy I_icon_minitime13.01.20 20:05

Pomost widokowy

Jeden z głównych punktów widokowych w Peak District usytuowany jest na kamiennym pomoście, łączącym dwa sąsiednie wzgórza i przecinającym w poprzek szeroką, rzeczną dolinę. Dzięki swojemu położeniu, jest to najwygodniejszy sposób przedostania się z zabudowań administracyjnych do starej oranżerii, a nałożone na niego zaklęcia ochronne sprawiają, że jest w pełni bezpieczny dla odwiedzających rezerwat gości: rozciągnięte dookoła bariery czynią czarodziejów przebywających na pomoście niewidocznymi dla smoków, które w tej okolicy pojawiają się wyjątkowo często.

Po wejściu na pomost można wykonać rzut kością k6, a następnie zinterpretować wynik rzutu zgodnie z poniższą rozpiską:

1 - nic się nie dzieje; w okolicy nie widać żadnego smoka;
2 - słyszysz głośny łopot skrzydeł: para trójogonów edalskich przelatuje tuż nad pomostem, po czym znika w oddali;
3 - zarośla na brzegu zaczynają szeleścić i się poruszać; jeżeli chwilę zaczekasz, dostrzeżesz dorosłego trójogona, który wyjdzie spomiędzy drzew, kierując się do wodopoju;
4 - tuż pod pomostem pojawiają się dwa młode trójogony, które zaczynają bawić się w płytkiej wodzie przy brzegu;
5  - ciszę przerywa donośny, smoczy ryk - nie dostrzegasz jednak żadnego smoka;
6 - w okolicy pojawia się trójogon edalski i przysiada na krawędzi kamiennego pomostu, kilka metrów przed tobą; nie widzi cię ani nie słyszy, możesz przejść obok niego bez obaw - lub zaczekać, aż odleci.

Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Keat Burroughs
Keat Burroughs

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Zawód : cień
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I never had a chance to be soft.
I was always bloody knuckles and shards of glass.
I wanted people to be afraid of hurting me.
OPCM : 19
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do

Pomost widokowy Empty
PisanieTemat: Re: Pomost widokowy [odnośnikPomost widokowy I_icon_minitime20.11.20 15:36

2 VII

Na zajęcia praktyczne dotarł spóźniony, nie pierwszy zresztą raz, a prowadzący je smoczy opiekun z początku zupełnie zignorował jego przybycie, by po chwili, gdy grupa zajęła się powierzonym im zadaniem, podejść do Burroughsa, po cichu oznajmiając mu, że będzie musiał przyjść na jutrzejsze ćwiczenia z drugą grupą, bo każdy poza nim dostał już swoje zadanie. Wszelkie próby nakłonienia tego konkretnego opiekuna nie miałyby żadnego sensu, był już na Keata na tyle cięty, że ten wiedział, iż nie ma co nawet próbować. Zerknął więc tylko w stronę rozłupanych smoczych skorup; niemalże skórzanej faktury jaja w kolorze zielonym chyba jeszcze nigdy nie widział, bez wątpienia nie zajmowano się dzisiaj trójogonami. Analizę zakończył na tym spostrzeżeniu; ociągając się ruszył w końcu w stronę wyjścia z pomieszczenia w oranżerii, zastawiając się, czym tak właściwie powinien więc zająć się przez najbliższe trzy godziny, zanim będzie mógł wybrać się z grupą w teren. Już z innym opiekunem.
- Jak ty masz na imię? - w pobliżu kafeterii dosłownie znikąd pojawiła się tuż przy nim kobieta, którą widywał czasem w administracji. Założyła pasmo siwych włosów za ucho, przy okazji wzięła też trzy głębokie wdechy i opadła, skrajnie wyczerpana, na jedno z krzeseł, suto zdobione finezyjnymi wzorami. Burroughs zerknął niepewnie przez ramię, szukając wzrokiem kogokolwiek, kto mógłby mu pomóc, gdyby starsza pani straciła przytomność. A wyglądała tak, jakby zaraz miała to zrobić. - Keaton, jestem tu na stażu... wszystko w porządku? - po coś go zaczepiła. A jego imienia raczej nie potrzebowała, żeby oznajmić mu, iż mdleje. Właściwie samego mdlenia też nie musiała jakoś szczególnie anonsować. - A, faktycznie... że jesteś na stażu to przecież wiem, myślisz, że kto wypełnia te wszystkie wasze papiery? - mruknęła nieco zniecierpliwiona, wachlując się zawzięcie obiema rękami. - Upiec się można w tej oranżerii... a makijaż to chyba cały mi już spłynął - tkwił nieco osłupiały, nie do końca wiedząc, co się właśnie dzieje, ale na szczęście dla niego nie wypaplał, że i owszem, te takie czarne kreski na oczach zrobiły się jakby pofalowane w niektórych miejscach, choć w innych wciąż były proste. No i jakaś czarna strużka spływa jej z kącika prawego oka, po policzku. - Gdzie wszyscy wyparowali akurat teraz, kiedy są potrzebni? - dodała jeszcze, ale potem znowu zaczerpnęła powietrza; orle spojrzenie osiadło na Keacie, a pracownica administracji wyglądała tak, jakby właśnie ze sobą walczyła. Chyba niekoniecznie widziała go jako tego, kto miałby w ramach zastępstwa (przypadku...) zająć się funkcją reprezentatywną. Ostatecznie jednak westchnęła ciężko, poddając się. - Musisz mi wystarczyć, cokolwiek nie powinieneś teraz robić, ja potrzebuję cię bardziej, zaraz będziemy tu mieli wizytatorów ze Stanów, cud, że w ogóle się do nas pofatygowali w wiadomej sytuacji - tutaj nastąpiła kilkuminutowa tyrada na temat tego, jak wojna wpływa na opiekę nad smokami i działalność smokologów. O dziwo, produkując te wszystkie słowa, wcale nie wyglądała tak, jakby wyczerpywało ją trajkotanie. A w międzyczasie sięgnęła po lusterko z torebki i chwilę później poskromiła kreski na oczach. Pozazdrościć podzielności uwagi. - Lord Greengrass spotka się z delegatem, a ja będę im towarzyszyć, ale potrzebuję kogoś, kto oprowadzi po rezerwacie drugiego jegomościa, syna pana Millera, który chce się tutaj rozejrzeć; oczywiście mam na myśli pokazanie mu wyłącznie tych zabezpieczonych miejsc. To wprawdzie doświadczony smokolog, ale nie możemy ryzykować. Zajmiesz się tym, oprowadzisz go, odpowiesz na jego pytania, a potem przejdziecie do budynków administracyjnych, gdzie będziemy na niego czekać. Jakieś pytania? - czy właściwie miał wybór? Niechlujnie pokręcił głową, zaprzeczając; w gruncie rzeczy wolał to niż zabranie się za porządkowanie klatki po smoczycy, odseparowanej na dwa tygodnie ze względów zdrowotnych. Jej zrzucone, nadgnite łuski wciąż czekały na posprzątanie.
Gdy zjawili się goście w towarzystwie głównego zarządcy rezerwatu, stał gdzieś z boku, czekając, aż delegacja ruszy przodem, a panna Graffin podejdzie do niego wraz z na oko trzydziestoletnim mężczyzną o typowo amerykańskiej urodzie. Firmowy uśmiech, włosy zaczesane gładko do tyłu, śmiałe spojrzenie i ten rodzaj entuzjazmu, który Burroughsowi wydawał się po prostu sztuczny. Przedstawiono ich sobie, a gdy tylko zostali sami, Keaton pozwolił, by gość pozachwycał się emfatycznie absolutnie wszystkim, co tylko ich otaczało, począwszy od smoka lecącego gdzieś w oddali, za szklaną osłoną bezpiecznej przestrzeni oranżerii, a skończywszy na okazałym kwiatku nieopodal nich, który ponoć przypominał wyglądem jeden z tych, który Amerykanin miał w swoim domu. Doprawdy, niesamowite.
Zaczęli od zbioru ksiąg, pośród których Miller spędził dobrą godzinę; co prawda nie wyglądał na entuzjastę literatury naukowej, ale pozory jednak czasem mylą. A może po prostu chciał sprawić dobre wrażenie; Keaton snuł się gdzieś z boku, łypiąc na mężczyznę, który cytował mu co ciekawsze - jego zdaniem - fragmenty, lecz Burroughs odpłynął gdzieś myślami w tym momencie, w którym tamten zaczął się rozwodzić na temat leodrakonów i tego, jaki był powód tego, iż w procesie ewolucji z ich czaszek zniknął charakterystyczny grzebień, tworzący długą, zakrzywioną tubę, co do której funkcji sprzeczano się w środowisku smokologów po dziś dzień. Keaton nic na ten temat nie wiedział, wtrącał więc tylko elokwentne mhm i aha, dając się popisać wiedzą przybyszowi zza wielkiej wody. I choć smoki były dla Burroughsa czymś najbardziej fascynującym na świecie, to jednak akurat dzisiaj nie miał najmniejszej ochoty perorować na temat przodków ogniomiotów, które żyły wieki temu. Na domiar złego temat ten zdawał się nie mieć końca. Miller zaczął rozprawiać o tym, że twór grzebieniopodobny (naprawdę użył takiego określenia) najpewniej ułatwiał wzrokowe rozpoznawanie osobników innych gatunków smoków, a ponadto działał jak najlepsza komora rezonansowa, dzięki czemu żadne inne smokowate nie mogły się poszczycić wydawaniem tak donośnych dźwięków. Keat przebąknął coś o przeniesieniu się na pomost widokowy, kiedy zaczął się monolog o tym, jak nieszczęsny grzebień wpływał na termoregulację ogniomiotów. Na szczęście Miller niemniej ochoczo przystanął na to, żeby zostawić już stare tomiszcza; Burroughs odpowiedział na każde jedno pytanie, które zostało mu zadane, a było ich naprawdę sporo. W międzyczasie trochę też wybadał, czemu właściwie zawdzięczają tę wizytę. Amerykanina nie trzeba było długo ciągnąć za język; tonem wizjonera zaczął roztaczać obraz pionierskiego projektu, który za pieniądze jego rodziny powstać ma w Stanach już za dwa lata. Specyficzny rezerwat, w którym zgromadzą po jednym okazie każdego z żyjących wciąż gatunków smoków. Każdego jednego.
Centrum badań naukowych. Wszystko na najwyższym poziomie. Choć tego już nie dopowiedział, najpewniej przymierzano się do zakupu jednego z trójogonów. Skoro dwójka założycieli pofatygowała się osobiście do Wielkiej Brytanii, pomimo sytuacji, w jakiej na arenie międzynarodowej znajdują się aktualnie Brytyjczycy, Millerzy musieli być poważnie zainteresowani transakcją. Pytanie tylko, czy Greengrassowie w ogóle coś takiego rozważą. Podjęcie gości to jedno, ale sprzedaż smoka, będącego dziedzictwem ich szanowanego rodu?
To już jednak nie była jego sprawa.
Przystanęli na pomoście, dokładnie na samym środku, a Burroughs zaczął opowiadać o tym, co znajduje się w tym momencie przed ich oczami; i dokąd sięga terytorium rezerwatu. Podniósł głos, zagłuszany nieco przez szmer rzeki, jednak gdy powietrze przeciął potężny ryk smoka, zamilknął, pozwalając, by gość poczuł te same emocje, które w Keacie za każdym razem wyzwalał ten właśnie odgłos. Mógłby go słyszeć i milion razy, nigdy jednak dźwięk ten nie stanie się dla niego po prostu obojętny.
Gdzieś nieopodal nich kryła się istota, która swym niebezpiecznym pięknem deklasowała każde inne stworzenie.
Czasem słowa były zbędne, pozwolił więc, by natura opowiedziała o sobie sama.
On, natomiast, jeszcze nie wiedział, że dzień, w którym tereny rezerwatu witają delegację ze Stanów, jest też dniem jego pożegnania z tym miejscem. Że stoi na pomoście po raz ostatni, i że powinien starać się usilnie zapamiętać, z najdrobniejszymi szczegółami, roztaczający się przed nim widok.
Bo wracać będzie do niego wyłącznie w przepełnionych tęsknotą snach.


| zt





only shadows dwell where we are
creeping on the edge of the dark


Powrót do góry Go down
 

Pomost widokowy

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Derbyshire, Peak District :: Rezerwat Trójogonów Edalskich-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20