Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Gwiezdny las

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Gwiezdny las - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Gwiezdny las - Page 2 Empty
PisanieTemat: Gwiezdny las   Gwiezdny las - Page 2 I_icon_minitime13.02.20 18:58

First topic message reminder :

Gwiezdny las

Część Oazy porośnięta jest przez las, który przez wyrośnięcie na przesączonej białą magią ziemi przejawia niespotykane właściwości. Powietrze gęste jest od wilgoci i okruchów magii, które lecą od koron ku ziemi, w jasnych smugach przypominając spadające gwiazdy. Ich delikatne, mleczne światło sprawia, że w leśnych ostępach nigdy nie jest całkowicie ciemno, a przemierzających las czarodziejów ogarnia otucha i spokój.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Roselyn Wright
Roselyn Wright

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6412-roselyn-wright https://www.morsmordre.net/t6516-furia#166169 https://www.morsmordre.net/t6521-roselyn#166208 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-upper-cottage https://www.morsmordre.net/t6553-skrytka-bankowa-nr-1612#167244 https://www.morsmordre.net/t6551-r-wright#259225
Zawód : uzdrawiam w Leśnej Lecznicy
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
For a star to be born, there is one thing that must happen:
a gaseous nebula must collapse.
So collapse. Crumble.
This is not your destruction.
This is your birth.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 wild beasts wearing human skin

Gwiezdny las - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Gwiezdny las   Gwiezdny las - Page 2 I_icon_minitime25.07.20 0:17

Niewiele mogła zrobić. Jedynie spróbować zabrać jej ból. W tym właśnie się specjalizowała.  Wiedziała, że Londyn jest podzielony i pozostało w nim jeszcze wiele osób, którym nie udało się go opuścić tamtej nocy. Stolica nie była jedynym miejscem, które miały zostać zbrukane kolejną wojną czarodziejów. Zdawała sobie sprawę z tego, że to nie zakończy się na ulicach miasta, że niczym zaraza rozszerzy się na całą Wielką Brytanię. Minęło kilka miesięcy odkąd zaangażowała się w sprawy Zakonu Feniksa i wtedy jeszcze miała nadzieję, że uda im się skryć przed cieniami wojny, że być może konflikt zakończy się zanim się zaczął. Kolejne wydarzenia jednak uświadamiały jej, że ten zaledwie się rozpoczął, że nic już nie będzie normalne, że wszystko musi się zmienić tak jak i sama Rose. Miała już dość nadstawiania policzka, rozmyślania o tym, że być może przemoc nie była odpowiedzią. Przestała w to wierzyć. Ku własnemu przerażeniu nie była w stanie myśleć w ten sposób co kiedyś. Nie było jej jednak na ulicach Londynu, była tutaj – starając się wykorzystać swoje umiejętności w najlepszy jej znany sposób.
Starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów, poprowadziła czarownice w stronę miejsca, które tymczasowo pełniło rolę lecznicy. Gwendolyn chociaż porządnie poobijana i poparzona, wydawała się nie zdradzać innych, zagrażających jej życiu symptomów. O tym miała się jeszcze przekonać, jednak najpierw chciała zająć się wyleczeniem jej ran.
Uważnie przysłuchując się słowom Gwen, zajęła się rekonesansem obrażeń dziewczyny. Wiedziała, że nie będzie to zbyt przyjemne, starała się więc odwrócić uwagę czarownicy od bólu, nawiązując rozmowę.  – Tak, tak, znam Cedrica. Byliśmy na tym samym roczniku w Hogwarcie – napomknęła – Co to był za punkt obserwacyjny? – Wiedziała, że Zakonnicy próbują działać w Londynie. Nie znała szczegółów. Była zaledwie uzdrowicielką –  nie brała udziału w większości ich działań, nie powierzano jej żadnych sekretów.
Nie wiem, później spróbujemy coś znaleźć. Ale zamiast kawy, polecam ci po prostu odpocząć. Masz prawo być zmęczona.
Magia odmówiła jej posłuszeństwa, dziś wyjątkowo ciężko było się jej skupić. Wciąż z tyłu głowy, napastowały ją myśli dotyczące Melanie. Była zmęczona tym dniem. Wiedziała jednak, że w tym momencie nie powinna o tym wszystkim myśleć, że powinna poświęcić swoją uwagę Gwen. Westchnęła ciężko, próbując oczyścić umysł.

szafka




there's a storm in my head
and it's killing all the flowers
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Gwiezdny las - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Gwiezdny las - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Gwiezdny las   Gwiezdny las - Page 2 I_icon_minitime29.07.20 17:34

Magia wyjątkowo nie słuchała Roselyn. Pomimo świetnych umiejętności uzdrowicielskich, coś poszło nie tak. Już w chwili, w której kobieta przykładała różdżkę do oparzeń Gwen, poczuła, że drewno nieprzyjemnie się rozgrzewa, tak, jakby zamiast chłodzić i goić rany, miało jeszcze je zaogniać. Dosłownie. Po kilku sekundach z końca różdżki Rose buchnęły płomienie, o intensywnej barwie bliskiej odcieniowi bujnych włosów panny Grey. Poczuła ponowny ból a wcześniej urażona skóra zaskwierczała. Koniec różdżki Roselyn ciągle się palił, miała jednak szczęście w nieszczęściu i różdżka nie wydawała się zniszczona. Musiałyście jednak ugasić pożar i to bez użycia magii. Pechowe wydarzenie utrudniło też znacząco gojenie się obrażeń Gwendolyn, pozostawiając bolesne, puchnące i ropiejące z czasem oparzenia.

MG nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Po poparzeniach na ciele Gwen pozostaną - przez najbliższe 4 miesiące fabularne - blizny, które zbledną dopiero na jesień.


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 15
UROKI : 23
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Gwiezdny las - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Gwiezdny las   Gwiezdny las - Page 2 I_icon_minitime30.07.20 0:03

Krew zalewała ulice. Londyn płonął, a ludzkie ciała wciąż leżały na ulicach. Wprawdzie często już nie na widoku, czasem pod gruzami, czasem w ciemnych uliczkach. Ale wciąż tam były, wzbudzając grozę i niewyobrażalny smutek. Przecież każdy z tych ludzi miał bliskich, rodziny, przyjaciół. Dlaczego czarodzieje dopuścili do czegoś takiego? Nie nauczyli się na błędach mugoli?
Przeszło jej przez myśl, że właściwie… właściwie to ona mogłaby zginąć. Bo kto by za nią płakał? Może Johny, jeśli w ogóle zauważyłby jej nieobecność. Matka pewnie dowiedziałaby się dopiero po latach, wszak nie miały ze sobą kontaktu. Macmillanowie? Byli jej prawodawcami. Hojnymi i bliskimi, ale przecież nie byli rodziną. Gdyby odeszła teraz… zostałaby zapomniana. Jedna z wielu mugolaczek. Jedna z wielu młodych i głupich, próbująca coś zdziałać. Jedna z wielu przeciętnych artystów młodego pokolenia, której wystawy nigdy nie wzbudzały szczególnych emocji. Jakaś porządna ilustratorka pisma dla czarownic. Nie była nikim ważnym, nie liczyła się dla kogokolwiek na tyle, aby naprawdę kogoś skrzywdzić. I z jednej strony myśl ta sprawiała, że było jej smutno – bo przecież nikt nie pragnie być zapomniany, prawda? Z drugiej jednak to stanowiło pewne drobne pocieszenie. Wszak chyba lepiej będzie, jeśli w tym wszystkim skrzywdzi jak najmniej osób. O to przecież chodziło w życiu: aby zadawać jak najmniej cierpienia. I sobie, i innym.
Och, naprawdę? – zapytała słabym głosem, nieco zdziwiona. Roselyn wyglądała znacznie młodzież, niż Cedric. – To było na Bedford Square – wyjaśniła. – Tam jest… taki punkt… widziałaś go pewnie. Jesteś pewna, że powinnam? Nie wiem… pewnie… będę miała koszmary i… – Zadrżała. Złe sny męczyły ją od tamtej nocy, nie chcąc odejść mimo usilnych prób i eliksirów wspomagających spokojny sen.
Pozwoliła pannie Wright działać, czekając nieco niecierpliwie, aż lecznicza magia otuli jej ciało i przyniesie ukojenie. Przymknęła oczy, niemal przysypiając. Ciepło płomienia z różdżki Roselyn w pierwszej chwili nie zwrócił więc jej uwagi. Dopiero gdy buchnęły płomienie, Gwen zerwała się, przerażona. Ramiona piekły ją niemiłosiernie, a ogień zdawał się trawić jej ciało.
Ro… Roselyn, co się dzieje?! – wykrzyknęła, zaskoczona, jęcząc przy tym z bólu. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy, a jej dłonie próbowały ugasić ogień. – Ał!




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Roselyn Wright
Roselyn Wright

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6412-roselyn-wright https://www.morsmordre.net/t6516-furia#166169 https://www.morsmordre.net/t6521-roselyn#166208 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-upper-cottage https://www.morsmordre.net/t6553-skrytka-bankowa-nr-1612#167244 https://www.morsmordre.net/t6551-r-wright#259225
Zawód : uzdrawiam w Leśnej Lecznicy
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
For a star to be born, there is one thing that must happen:
a gaseous nebula must collapse.
So collapse. Crumble.
This is not your destruction.
This is your birth.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 wild beasts wearing human skin

Gwiezdny las - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Gwiezdny las   Gwiezdny las - Page 2 I_icon_minitime26.08.20 0:06

Nie chciała myśleć o takim Londynie. W pamięci chciała utrzymać go takiego jakim go zapamiętała. Z początku nie polubiła tego miasta. Wypełnionego ferworem przejezdnych i jego mieszkańców. Brudnego i brzydkiego. Potem jednak dostrzegła jego ulotne piękno, wkrótce miał stać się jej domem. Nigdy nie był idealny, ani on, ani jego mieszkańcy. Wiele przeżył, doświadczył konfliktów i licznych starć. W jakiś sposób był jej, a potem jej go odebrano. Stał się miejscem bitwy, doznał okrucieństw przerażającej wojny. Tak wielu ludzi ucierpiało tamtego dnia. Chciałaby móc tam wrócić. Pomóc bardziej niż zza bezpiecznych granic Oazy, wesprzeć cierpiących ludzi w inny sposób niż przyjmując ich jako pacjentów w Leśnej Lecznicy. Nie mogła. Istniały ograniczenia, których przeskoczyć nie mogła. Lata pracy, które poświęciła na pogłębiania wiedzy uzdrowicielskiej na nic by się przydały w momencie, gdy trzeba było patrolować ulice czy odnaleźć bezpieczne miejsce, które miało przysłużyć się zakonnikom. A tego rodzaju wsparcia teraz potrzebowali, prawda? Uzdrowiciele jedynie łatali dziury. Nie mogli nic zdziałać. Jedynie obserwowali cierpienie jakie niosła ze sobą ta wojna, mogli jedynie spróbować załagodzić jej ból, tymczasowo wyleczyć rany.
To właśnie robiła. Z pewnością jej umiejętności nie mogły się nawet równać z tymi Gwendolyn. Nie znała jej zbyt dobrze. Zaledwie kojarzyła jej twarz, wymieniła kilka słów. Na oko była sporo młodsza od Rose, a jednak okazywała odwagę, aby wyjść na ulicę Londynu. Nie mogła przejść obok tego obojętnie.
- Tak, rocznik trzydziesty ósmy - uśmiechnęła się do czarownicy - A ty Gwen, wybacz, że pytam, ale kiedy skończyłaś Hogwart? - zapytała. Ciekawość jednak wygrała.
- Tak, powinnaś. Wiem, że łatwo teraz tego nie doceniać, ale odpoczynek jest bardzo ważny. Szczególnie po tak ciężkim. Jeśli chcesz pod koniec uspokoję cię trochę zaklęciem. Myślę, że eliksir Słodkiego Snu powinien przynieść ukojenie. Nie wiem czy jeszcze jakiś został. Zawsze możesz odwiedzić Charlene, być może ma go w swoich zasobach - powiedziała. Wiedziała jak to jest bać się własnego umysłu, koszmarów, które przełamywały sen i budziły z własnym krzykiem na ustach. Wiedziała też, że to wytwory wyobraźni, psychiki, która była zdewastowana ostatnimi wydarzeniami. Przed tym nie dało się uciec. Można było jedynie starać się o tym zapomnieć, chociaż na chwilę, aby ułożyć się do snu i spróbować przespać noc.
Odrywając się na chwilę od rozmowy, skupiła się na szeptanych inkantacja. Nie spodziewała się tego co miało nadejść. Różdżka rozgrzała się, aż w końcu promień jej zaklęcia rozjarzył się ogniem. Przez jeden krótki, urwany oddech wpatrywała się w płomienie trawiące skórę dziewczyny. Ona jej to zrobiła.
W pośpiechu ściągnęła sweter i próbowała ugasić mały pożar. Jeszcze przez chwilę przyciskała materiał do poparzonej skóry czarownicy - Oh, biedna, wybacz mi, zaraz coś temu zaradzimy - powiedziała, delikatnie usadzając Gwen z powrotem na krześle.

wracam do szafki




there's a storm in my head
and it's killing all the flowers
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 15
UROKI : 23
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Gwiezdny las - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Gwiezdny las   Gwiezdny las - Page 2 I_icon_minitime08.10.20 19:14

Nie dane było jej od razu odpowiedzieć na pytanie Roselyn, bo ogień skutecznie ją rozproszył. Na szczęście w nieszczęściu, uzdrowicielka miała lepszy refleks od niej i pomogła jej skutecznie pozbyć się płonącego fragmentu stroju.
T.. tak – odparła na zaraz temu coś zaradzimy próbując uspokoić kołaczące serce oraz zatamować łzy wywołane bólem.
Następnie w pełni oddała się Roselyn, która to coraz kolejnymi inkantacjami naprawiała jej pokiereszowane ciało. Choć na rękach zostały blizny, Gwen w tej chwili nie zwracała na to uwagi. Zbyt zmęczona i rozproszona, skupiała się na razie na uldze, jaką przynosiły zaklęcia kobiety:
Powinnam mieć jakiś eliksir – powiedziała. Co jakiś czas przygotowała parę porcji, ale teraz nie miała pojęcia, gdzie go schowała. Wydawało jej się, że był gdzieś w Oazie… O ile nikt go przypadkiem nie zużył. – A… a Hogwart… skończyłam w pięćdziesiątym czwartym. – To już trzy lata, w trakcie których tyle się działo! Mimo to czasem miała wrażenie, że od opuszczenia murów szkoły minął zaledwie miesiąc.
Rozejrzała się wokół półprzytomnie:
Nie wiem, czy powinnam tu spać – wyznała. – Macmillanowie… mogą się martwić, jak nie wrócę. A rano miałam zająć się Heathem. Guwernantka ma jutro wychodne – przypomniała sobie dość niespodziewanie. Przecież powinna jutro od rana być na nogach, w pełni sił! Obiecała! Wiedziała, że teoretycznie lord nestor, jak i Anthony zrozumieją sytuacje, ale i tak przecież napędziła już im kłopotów. Jednocześnie jednak miała wrażenie, że nie będzie w stanie samodzielnie się teleportować, a sowa może nie zdążyć z informacja nawet do rana. Poza tym było już późno. Mieszkańcy rezydencji mogli już spać.
Zadrżała z zimna i odruchowo zaczęła rozglądać się za kocem:
Możemy tu rozpalić ogień? – spytała Roselyn. – Ach, i powiesz mi, jeśli spotkasz Cerdica? Naprawdę nie wiem, co z nim, a był też pokiereszowany… chociaż chyba trochę mniej – wyjaśniła, coraz to bardziej sennym głosem. Oczy zdawały się same jej zamykać.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
Roselyn Wright
Roselyn Wright

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6412-roselyn-wright https://www.morsmordre.net/t6516-furia#166169 https://www.morsmordre.net/t6521-roselyn#166208 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-upper-cottage https://www.morsmordre.net/t6553-skrytka-bankowa-nr-1612#167244 https://www.morsmordre.net/t6551-r-wright#259225
Zawód : uzdrawiam w Leśnej Lecznicy
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
For a star to be born, there is one thing that must happen:
a gaseous nebula must collapse.
So collapse. Crumble.
This is not your destruction.
This is your birth.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
 wild beasts wearing human skin

Gwiezdny las - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Gwiezdny las   Gwiezdny las - Page 2 I_icon_minitime13.10.20 21:56

Magia stała się jej posłuszniejsza. Znane zaklęcia wypowiadała ze szczególną starannością, tak aby tym razem nie przynieść więcej szkód niż pożytku. Nadgarstek podążał znanym śladem, kreśląc znane ruchy, aż w końcu różdżka wchłonęła urazy i ból. Dokładnie tak jak zwykła to czynić na co dzień. Tym razem było tak jak być powinno. - Naprawdę bardzo cię mi przykro, Gwen. Magia jest czasami kapryśna - powiedziała, muskając palcami dłoń czarownicy. Podzieliła się z nią porcją bólu, jeszcze nigdy nie widziała żeby te zaklęcie odniosło taki skutek, nie przydarzyło jej się to nawet na kursie uzdrowicielskim gdzie przecież rozpoczynała swoją przygode z magią leczniczą. Jednak tak jak powiedziała, magia bywała kapryśna i większość czarodziejów przekonywała się o tym w mniej lub bardziej bolesny sposób.
- To dobrze, jeśli weźmiesz go przed snem, powinien spędzić złe sny i dać ci odpocząć, a tego przede wszystkim potrzebujesz. Zaklęcia mogą uleczyć ciało, ale potrzebujesz regeneracji. Trochę czasu na odzyskanie sił - powiedziała, wbijając spojrzenie w oczy dziewczyny. Tak. Tak. Wiedziała, że uzdrowiciele plotą i plotą, mówią o odpoczywaniu i zdrowiu, podczas gdy tam na zewnątrz ginęli ludzie i już nie było czasu na wytchnienie. Musieli jednak o siebie dbać, by mieć siły, by kolejne urazy leczyły się tak jak powinny, nie pozostawiając po sobie śladów. Nie miała jednak kontroli nad tymi, którzy przechodzili przez jej ręce. Mogła jedynie uczulić, jeszcze raz powtórzyć formułkę, to co robili później należało już tylko do nich.
- To tak niedawno… - zawiesiła spojrzenie na twarzy Grey. Nie powinna być zdziwiona, miała młodzieńcze rysy, nie była już dzieckiem, a jednak gdy Gwen kończyła Hogwart, Roselyn uczyła Melanie jak zapinać guziki i wiązać kokardki. Było coś niesprawiedliwego w tym, że była tutaj. Powinna być na zewnątrz, planować przyszłość, robić to co kocha, a nie walczyć u boku aurorów i narażać swoje życie. Obie jednak wiedziały, że świat przestał być sprawiedliwy i nie było w nim już normalności. Rose miała chociaż to - te kilka lat krótkiej młodości, nienaruszonej wielkimi sprawami - czas, który w jej wspomnieniach zawsze malował uśmiech na ustach. - Przepraszam, po prostu nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jesteś taka młodziutka - powiedziała, próbując uśmiechnąć się szerzej i odrzucić od siebie ponure myśli. - Co robiłaś wcześniej? Przygotowywałaś się do jakiegoś zawodu? - zapytała, chowając różdżkę do kieszeni spódnicy.
- Rozumiem - powiedziała - Masz jak bezpiecznie tam wrócić? - zapytała. Chociaż nie była ciężko ranna, to jednak musiała być osłabiona - nie chciała, aby teleportacja skutkowała rozszczepieniem, nie mówiąc już o trudach podróży na miotle. - Jeśli chcesz możesz tu trochę odpocząć, a ja obudzę cię rano i wyruszysz gdy odzyskasz siły - zaproponowała.
- Oczywiście - odpowiedziała, sięgają po różdżkę, by krótkim jej dygnięciem rozpalić ogień. - Myślę, że powinny tu być jakieś koce. Zimą robiłyśmy tu z Charlene porządki - powiedziała. Accio przywołało szarobury szorstki materiał, którym podzieliła się z dziewczyną. - Tak, jeśli go spotkam. Ale nie martw się. Z pewnością przybyłby tu z tobą, jeśli potrzebowałby pomocy - stwierdziła, chociaż nie do końca była pewna swoich słów. Nie chciała jednak przysparzać jej trosk.




there's a storm in my head
and it's killing all the flowers
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 15
UROKI : 23
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar

Gwiezdny las - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Gwiezdny las   Gwiezdny las - Page 2 I_icon_minitime14.10.20 13:17

Uspokajała się coraz bardziej. Zmęczenie brało górę, a Gwen i tak zwykle nie potrafiła się długo gniewać. To był tylko wypadek, wynik kapryśnej magii. Anomalie chyba ich wszystkich zdążyły nauczyć, że czary to moc równie potężna, co kapryśna. Dlatego mimo ciągłego szkolenia się w sztukach magicznych panna Grey nie potrafiła ignorować mugolskich talentów. Male zranienie w jej odczuciu lepiej było czasem zabandażować i dać mu samodzielnie się wyleczyć, niż ryzykować, że czar leczniczy wykona jeszcze większą szkodę. Wiedziała jednak również (choć o medycynie nie miała szczególnego pojęcia), że w poważniejszych przypadkach to magia była górą. Czy jej się to podobało, czy nie. A tylko głupiec ignorowałby odkrycia ratujące życie.  
Wiem – przytaknęła. – Nie przejmuj się, już jest w porządku – dodała, wciąż ignorując istnienie blizn. Pewnie zorientuje się, że nie znikną tak prędko dopiero po jakimś czasie.
Pokiwała głową, słysząc kolejne rady uzdrowicielki. Nie miała w planach ich ignorować, chociaż to wychodziło trochę samoistnie. Naprawdę miała wrażenie, ze zaraz jej oczy same się zamkną. Że nie usiedzi już dłużej.
Malowałam – odpowiedziała na pytanie Roselyn. – Ja… głównie maluje albo tworze ilustracje, jakieś projekty na zamówienia… A wcześniej pracowałam w muzeum – wyjaśniła. Nie przyszło jej do głowy, aby wspomnieć o latach spędzonych we Francji. To było dawno i nieprawda; o wiele bardziej wolała swoje dorosłe życie w Londynie, nawet jeśli od maja otaczały ją anomalie, a potem przyszedł czas wojny.
Słowa Roselyn wydawały się rozsądne. Zwłaszcza, że Gwen chyba traciła tymczasowo zdolność do samodzielnego myślenia.
Tak… to chyba tez będzie rozsądne, ale… oni się mogą martwic. Poprosisz kogoś, aby wysłał Patronusa? Albo sama… sama tez możesz – Pokiwała głową sama do siebie. Ziewnęła szeroko: – Możesz wysłać do pana Anthony’ego, albo do Rii. Ale jest ciepło, nie potrzebuje koca – dodała, czując jak jej głowa powoli zaczyna się osuwać.
Próbowała jednak jeszcze siedzieć w pionie.
Ja… eliksir powinien być w naszej jaskini. Tej alchemicznej – dodała, chociaż coraz mniej czuła potrzebę zażywania czegokolwiek. Chociaż Roselyn mogła mieć inne zdanie na ten temat.




Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Powrót do góry Go down
 

Gwiezdny las

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Oaza Harolda-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20