Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Huśtawka na końcu świata

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Huśtawka na końcu świata Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Huśtawka na końcu świata Empty
PisanieTemat: Huśtawka na końcu świata   Huśtawka na końcu świata I_icon_minitime13.02.20 19:41

Huśtawka na końcu świata

Jezioro Buttermere, otoczone górami, jest idealnym miejscem zarówno do odpoczynku, jak i romantycznej randki. Swoją urokliwością przyciąga nie tylko czarodziejów, ale też i mugoli. Ci drudzy nie wiedzą jednak o tym, że w tym miejscu można odnaleźć coś więcej niż łagodne, opadające do wody brzegi; coś poza pięknymi górami i okalającą je wodą. Wśród czarodziejów od lat krąży pogłoska, że istnieje ukryte przejście, w szczelinie między górami, które prowadzi do miejsca całkowicie odciętego od wzroku niemagicznych. Informacja głosi, że by się tam dostać, należy znaleźć się przy brzegu jeziora, tam, gdzie obok siebie leży sześć kamieni, jeden większy od drugiego, wszystkie ułożone w krąg wokół niczego. Ze środka kręgu na wschód prowadzić ma ścieżka biegnąca między dwoma wzniesieniami - tę jednak udaje się odnaleźć niewielu. Ścieżka rozwidla się, wyprowadzając niektórych na manowce. Ostatnia ze wskazówek mówi o tym, że przejście znaleźć można tam, gdzie zielenią okryte są skały - jest ono ukryte przez magię, możliwe do ujawnienia przy pomocy poprawnie rzuconego Dissendium. Chociaż ostateczny cel udaje się odnaleźć zaledwie garstce, to co roku, gdy zima na dobre odchodzi, znajdują się śmiałkowie próbujący swoich sił - a ci, którym dopisze szczęście, mogą spędzić kilka chwil na schowanej przed resztą świata huśtawce.


Powrót do góry Go down
Lyall Lupin
Lyall Lupin

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7715-lyall-lupin#213633 https://www.morsmordre.net/t7739-lyallowa-poczta#214472 https://www.morsmordre.net/t7728-the-dark-side-of-the-moon#214133 https://www.morsmordre.net/f144-dolina-godryka-old-place-91 https://www.morsmordre.net/t7727-skrytka-bankowa-nr-1851#214132 https://www.morsmordre.net/t7738-lyall-lupin#214470
Zawód : he is a dog, just as he says. a half-wild, mean-tempered dog
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Way deep down
Leaving me in a run around
Wanna care but
I don’t do Whats right
I won’t Wanna be found
Lettin loose the inner animal
OPCM : 15
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Huśtawka na końcu świata Empty
PisanieTemat: Re: Huśtawka na końcu świata   Huśtawka na końcu świata I_icon_minitime21.02.20 19:09

tajemniczy wielbiciel & lyall14 kwietnia
Echo narastającego konfliktu nakręcanego przez media wciąż huczało i siało jedynie jeszcze większy zamęt. Lyall jak zawsze czuł się zmęczony politycznymi zawieruchami oraz ludzkimi przepychankami, nie robiąc sobie nic z faktu, że wybuchła panika. Interesowała go tylko praca, nie zaś jakieś potyczki świrów o władzę. Zawsze tak było i zawsze tak miało być — nie rozumiał, dlaczego społeczeństwo nie potrafiło z tym żyć. Oczywiście nie uważał, żeby wywalanie ludzi z domów jak podczas ostatniej nocy marca było tak całkowicie fair, ale jego to nie dotyczyło. Dalej zamierzał pracować z ramienia Ministerstwa Magii i nic sobie nie robił z faktu, że jego sąsiedzi patrzyli na niego jak na zdrajcę. Gdyby wiedzieli, o tym, co zrobił już lata wstecz, rzucaliby w niego tymi niewerbalnymi wyzwiskami od samego początku. Właśnie między innymi dlatego miał ich zdanie i spojrzenia głęboko w poważaniu. Po kolejnych nockach wracał do domu, żeby otworzyć kolejną butelkę ognistej i razem z trąbką urządzić sobie denny recital. Odkąd jego brat uciekł ze stolicy, Lyall odzywał się znacznie rzadziej i pojawiał się w Dolinie Godryka, tylko żeby się napić, wyspać i umyć. Przy każdej wolnej chwili rozmyślał o tym, co przyniosło mu jedno ze spotkań w zeszłym miesiącu i niósł w sobie jakąś ukrytą nadzieję na dalszy ciąg. Wiedział, że nie powinien był, ale tęsknota za ukochaną była zbyt silna, a moment nawet sekundowy złapania wspomnień za nogi, był dla niego niczym uzależnienie. Potrzebował tego do oddychania i chociaż było to wbrew wszelkiemu rozsądkowi, zamierzał pojawić się w tamtej okolicy po raz kolejny. Zdawał sobie sprawę, że się to wydarzy prędzej czy później. Zresztą łączyło się to z jego pracą i nie był w stanie tego uniknąć.
Rozpracowywał tamto jedno spotkanie po raz kolejny, gdy niewielki posłanie zasiadł przy jego oknie i patrzył na niego wielkimi oczami. Lupin przerwał swoją, jak zawsze, smutną grę i podszedł do sowy, biorąc od niej list. Nie oczekiwał żadnych wiadomości. Może to było coś od tych dziwnych znajomych brata? Albo tej jego jednej, oszalałej rudej dziewczyny, którą spotkali w barze? Już chciał go wrzucić do kominka, gdy posłaniec zaczął głośno krzyczeć, zupełnie jakby nie zamierzał dopuścić do zniszczenia koperty. Lupin aż zasłonił sobie uszy, po czym odgonił sowę, która przesiadła się na stojące opodal okna drzewo, usilnie wpatrując się w mężczyznę. - Dobra, dobra - warknął brygadzista i rozłamał pieczęć, nie zdając sobie sprawy, co miało to wywołać. Gdy uderzył w niego mocny zapach, Lyall poczuł jak silna woń wślizgnęła mu się w gardło i nos. Zaczął kaszleć, chcąc złapać oddech. Trwało to dobrą chwilę, ale gdy się uspokoił, a pierwsze wrażenie minęło, zdał sobie sprawę, że to wszystko pachniało tak... Miło i... Znajomo? To było dziwne uczucie. Powodowało, że Lyalla ciągnęła jakaś niewidzialna siła w kierunku podanego miejsca spotkania i nawet nie wiedział dlaczego. Przecież ten tajemniczy liścik nie był w ogóle w jego stylu, a jednak coś kazało mu się ubrać i udać w wyznaczoną lokalizację. Był niesamowicie przejęty i można by powiedzieć, że zestresowany. Ale nie w taki sam sposób w jaki bywał przebywając wśród ludzi. Ich nie znosił, jednak czytając słowa krótkiej wiadomości i dołączonych informacji, dreszcz czegoś nieznanego przebiegł mu po plecach. To było coś nieprawdopodobnego; coś, z czym Lupin nie zamierzał walczyć. Stwierdził, że nie miał na co czekać, dlatego w dzikim amoku wyskoczył z domu, żeby znaleźć świstoklik do wyznaczonego miejsca. Łapiąc złamany ołówek, nie miał pojęcia kto czekał po drugiej stronie, ale czy miało to znaczenie? Wiedział, że miał pojawić się odrobinę przed czasem, jednak nie był w stanie wysiedzieć dłużej w domu. Nie kupił żadnych kwiatów ani prezentu, bo jakie to miało znaczenie, jeśli przeznaczenie mogło czekać za rogiem? I w każdej chwili rozpłynąć się w mętnym obrazie zasnutego mgłami terenu przy jeziorze. Oparł się ramieniem o jedno z tamtejszych drzew, czekając niecierpliwie.




got some blood on my hands
Well this can only end one way. If you wanna go, this is how it goes. If you wanna roll, heads are gonna roll. If you wanna play, we can play all day. But we play dirty.
Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
Florence Fortescue

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Huśtawka na końcu świata Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540

Huśtawka na końcu świata Empty
PisanieTemat: Re: Huśtawka na końcu świata   Huśtawka na końcu świata I_icon_minitime23.02.20 23:47

To nie był dobry czas, a Florence nic nie mogła na to poradzić.
Od czasu gdy lodziarnię wysadzono w powietrze, panna Fortescue była pasożytem. Nikt jej tego nigdy nie powiedział w twarz, nie traktował jej też niemile, ale mimo to sama się nim czuła. Bo jak inaczej miałaby o sobie myśleć, gdy już od dłuższego czasu nadużywała gościnności Bertiego, zajmując jeden z jego pokoi i nic mu za to nie płacąc? Jedyne co mogła, to ofiarować mu swoje usługi jako gosposia. Tym więc się stała, sprzątając i gotując - chociaż w tym drugim to Bertie był równie dobry, jeśli nie lepszy niż ona sama. Popadła więc w swego rodzaju marazm. Przytłaczające ją uczucie niemocy było nieprzyjemnie znajome - choć tym razem nie była to wina rodzinnej tragedii, a ogólnej, coraz gorszej sytuacji w kraju. Florence czuła się zagubiona - skrywając się z dala od centrum tych wszystkich wydarzeń, ale jednocześnie z dala od własnego życia, zwyczajnie nie wiedziała, co ze sobą począć. Zdawała sobie sprawę, że nie mogła do końca życia razem z bratem ukrywać się w domu swojego przyjaciela. Należało w końcu podjąć jakąś decyzję, ale kobieta stale przesuwała to w czasie, licząc, że ta opieszałość nie postanowi się na niej zemścić. Póki co nie wydarzyło się jeszcze nic złego... Co nie znaczyło jednak, że wkrótce się nie wydarzy.
To dlatego początkowo widok obcej, białej sowy nie nastroił Florence pozytywnie. Kim mógł być ten nieznany posłaniec, skąd niósł list i jaka była zawarta w nim wiadomość? Wszystkie te odpowiedzi można było otrzymać poprzez zwykłe odczytanie pergaminu, doskonale o tym wiedziała. A jednak wahała się z podejściem do okna, zupełnie jakby na jej parapecie siedział jakiś jadowity wąż, a nie zwykły ptak pocztowy. Przemogła się jednak w końcu - próbując się jakoś przekonać, że przecież list może zawierać dobre wieści. Niekoniecznie musiało to być powiadomienie o kolejnej śmierci bądź katastrofę, która miała po raz kolejny poważnie wpłynąć na jej życie.
Samo wzięcie koperty do ręki już odrobinę ją uspokoiło. Była... ładna. Elegancka. No i pachniała całkiem przyjemnie. Nie mogła więc zawierać złych wiadomości, prawda? Florence wyraźnie się uspokoiła, w końcu decydując się odczytać treść pergaminu... tym samym pieczętując swój własny los - przynajmniej na najbliższe godziny. Słodki, obezwładniający zapach wdarł się w jej nozdrza, a jej samej z miejsca zrobiło się jakoś lżej na sercu. W jednej chwili zupełnie zapomniała o wszystkich swoich problemach. One przecież nic nie znaczyły, prawda? Nie, kiedy - jak się najwyraźniej okazało, panna Fortescue miała cichego wielbiciela. Gdyby nie efekt eliksiru, kobieta zapewne od razu doszłaby do wniosku, że cała ta sytuacja jest jednym wielkim szwindlem. Niestety, amortencja całkowicie opanowała jej umysł i Florence wiedziała w tym momencie jedno - musiała udać się w miejsce wskazane w liściku. Jak mogłaby wystawić swojego wielbiciela do wiatru? Serce wzywało ją do tego jedynego, który najwyraźniej postanowił się ujawnić.
W pierwszym odruchu chciała gnać tak, jak stała. Każda mijająca sekunda spędzona w domu była niemal bolesna, bo przecież tam czekał ukochany. Resztki rozsądku, które jej pozostały, dały radę jednak przekonać ją, aby odrobinę lepiej przygotowała się do tego spotkania. Porzuciła stare, rozciągnięte i pobrudzone ubranie, w którym snuła się po domu, zamieniając je na sukienkę z grubego materiału z długimi rękawami. Kilka razy przeczesała jeszcze grzebieniem włosy - a następnie ruszyła na spotkanie tego, któremu sama była gotowa oddać serce. List zostawiła w pokoju - nie był jej potrzebny. Pragnęła już wziąć w ramiona swojego wybrańca i poczuć jego ciepło. Kilka sekund później - i już stała na brzegu malowniczego jeziora, poszukując wybranka swojego serca.




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15*
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Huśtawka na końcu świata Empty
PisanieTemat: Re: Huśtawka na końcu świata   Huśtawka na końcu świata I_icon_minitime21.04.20 14:20

Joe zjawił się w Ruderze z pudełkiem karmelkowych muszek chcąc zrobić Florence niespodziankę. Dawno się nie widzieli, a po rozmowie z Jay i wypiciu z nią whisky jakoś nie odstępowały go nawet na krok myśli o obecnej sytuacji, quidditchu i jego bliskich, w tym również o Flo. Nieszczęsny atak na lodziarnię miał jeden dobry skutek. Słownie: jeden. Dzięki temu jego przyjaciółki nie było w Londynie 1 kwietnia, kiedy to wszystko się działo, ale wiedział, że wciąż przeżywała utratę swojego domu. Nic zresztą dziwnego.
Nie chciał do niej pisać, tym bardziej, że to by od niego wymagało udania się do sowiarni, a na to zupełnie nie miał ochoty, więc pozostawało inne wyjście. Całkiem zacne zresztą. Przebrał tylko zwykłą koszulkę na jakąś koszulę, żeby wyglądać przyzwoicie i zabrał ze sobą swój nierozłączny ostatnimi czasy kapelusz.
Wpuszczono go do środka i nawet pokierowano do pokoju przyjaciółki - skoro niespodzianka, to niespodzianka, prawda? Tylko że wcale nie zastał Florki. Zapukał raz i drugi, a nie słysząc odpowiedzi wszedł do środka. Pokój był pusty (może wyszła na chwilę i zaraz wróci?). Westchnął więc cicho z zamiarem poczekania. Pokręcił się chwilę, przysiadł na biurku...
Nie znosił czekać. Właśnie dlatego (między innymi, no) zwykle spóźniał się na umówione spotkania. A teraz? Ech, no ale przyjaciółce był w stanie to czekanie na nią wybaczyć. Tym bardziej, że nie wiedziała, że czekał.
Na pergamin listu rzucił okiem dość bezwiednie, choć ten zaraz jednak przykuł jego uwagę. "Stokrotko"? Kto śmiał zapożyczyć od niego to sformułowanie? Przecież to właśnie Joe je wymyślił! I nazywał tak słodką Susie, a tu nie dość, że ktoś bezczelnie od niego zerżnął to jeszcze... na kilometr cała ta sprawa śmierdziała oszustwem (bo zdążył już przeczytać cały list, a jakże). I to tanim oszustwem. A jak to jakiś zboczeniec napisał do Flo? I chyba nie udała się w tamto miejsce... co? Przecież była jedną z rozsądniejszych osób, które znał! Miałaby się tak dać podejść?
Nie spodobało mu się to i nie czekał już na nic.
Na miejscu wskazanym w liście znalazł się błyskawicznie w towarzystwie cichego trzasku teleportacji. Rozejrzał się bacznie po okolicy, a dostrzegłszy znajomą sylwetkę czym prędzej pobiegł w jej stronę.
- Flo! FLO, czekaj! - zawołał za nią nie chowając jednak różdżki. Ondyna wiedziała czy nie czaił się tu ten tak zwany "tajemniczy wielbiciel". Już Joe znał takich "wielbicieli". Psidwakosynom nie można było ufać.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
Florence Fortescue

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Huśtawka na końcu świata Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540

Huśtawka na końcu świata Empty
PisanieTemat: Re: Huśtawka na końcu świata   Huśtawka na końcu świata I_icon_minitime09.05.20 1:53

Powierzchnia jeziora marszczyła się lekko, zniekształcając odbijającą się w jego tafli okolicę. Robiło się coraz cieplej, więc pośród gałęzi drzew coraz częściej słychać było delikatne, ptasie trele. Słońce także nieśmiało wyglądało zza chmur, obdarowując skórę Florence ciepłymi pocałunkami promieni i ciepła. Ale choć nie sposób było odmówić urody otaczającej ją przyrodzie, kobieta nie zwracała żadnej uwagi na to piękno. Jej wzrok przeszukiwał okolicę, całkowicie ignorując piękno nieśmiało nadchodzącej wiosny. Rozpaczliwie poszukiwała za to ludzkiej sylwetki. Nie wiedziała nawet kogo próbuje odnaleźć - w końcu wielbiciel się nie podpisał. Serce boleśnie ściskało się jej w piersi, kiedy mijały kolejne minuty... a ona wciąż pozostawała sama, nieświadoma tożsamości swojego wybranka. Spacerując wzdłuż brzegu kilka razy zdawało jej się, żę dostrzegała jakiś cień - w takich chwilach chciała zerwać się do biegu, gotowa gnać na złamanie karku, byle tylko to czekanie już się zakończyło, byle Go już spotkać. Była gotowa w razie potrzeby spędzić tu długie godziny w oczekiwaniu na tego, do którego ciągnęło ją serce... choć każda mijająca sekunda była niczym prawdziwa tortura.
To dlatego, kiedy nagle nieopodal niej rozległo się głośne trzaśnięcie, Florence wydała z siebie cichy okrzyk. Jej głos rozbrzmiewał jednocześnie ulgą, jak i zaskoczeniem. Niemal natychmiast jednak zerwała się do biegu, chcąc mu wyjść na spotkanie. Bo przecież wniosek nasuwał się sam - to ON musiał być tym tajemniczym wielbicielem! Gdyby Florence myślała w tej chwili trzeźwo, od razu odrzuciłaby taką opcję (choćby dlatego że gdyby faktycznie coś do niej czuł, miał tyle okazji by to wyznać!). Niestety, opary amortencji z listu, których się nawdychała, podpowiadały jej jedno - a rozum nie zamierzał się kłócić z sercem. Gdy więc w końcu dotarła do mężczyzny, uczyniła pierwszą rzecz, jaką podsunął jej zamroczony eliksirem miłości umysł - wspinając się nieco na palce, objęła jego twarz dłońmi, sięgając finalnie jego ust swoimi.
To był krótki, delikatny pocałunek, ale mimo to po kręgosłupie Florence przebiegł gwałtowny, przyjemny dreszcz, zrobiło jej się gorąco. Policzki niemal z miejsca przyjęły kolor dojrzałej truskawki. W głowie zapanował zupełny chaos, ale serce śpiewało z radości. To zdecydowanie była miłość. Jakże dawno Florence nie czuła jej smaku. Niemal zapomniała, jakie to cudowne uczucie.
- Och, Joey - tylko tyle była w stanie wyszeptać.




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
 

Huśtawka na końcu świata

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20