Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Most bez celu
AutorWiadomość
Most bez celu [odnośnik]13.02.20 19:43

Most bez celu

Nikt nie wie, dokąd tak naprawdę prowadzi, albo prowadzić miał most. Faktem pozostaje jedno - sam w sobie od wielu lat nie posiada żadnego celu. Woda jest w tym miejscu zbyt płytka, by latem można było skoczyć z niego bez obaw o złamanie karku. Mawia się jednak, że jeśli zna się odpowiednie słowa, można odnaleźć łódkę prowadzącą do skrytej pod wodą krainy. Te jednak zostały zapomniane na przestrzeni czasu i nikt dotąd nie był w stanie ich odnaleźć. Wielu śmiałków próbowało dotrzeć do podwodnej krainy w inny sposób, lecz bezskutecznie - magicznie ukryta, pozostaje niewidoczna dla tych, którzy spróbują dostać się do niej bez znajomości właściwego hasła.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Most bez celu [odnośnik]16.06.21 10:17
| 02.10.1957

Początek października był ostatnim wspomnieniem lata, które zaczynało odchodzić na dobre. Pojawiały się jeszcze cieplejsze dni, jednak zdecydowanie to jesień rozgościła się już na dobre. Nie przeszkadzało to Prudence. Nie była ona wybredna jeśli chodzi o pogodę. Niemalże każdy dzień spędzała na świeżym powietrzu. Nie lubiła siedzieć uwiązana w domu, gdy zbyt wiele czasu spędzała w czterech ścianach zaczynała się dusić. Potrzebowała kontaktu z naturą. Dlatego też, niemal każdy dzień spędzała wędrując po okolicznych miejscach. Najczęściej wybierała takie, o których przeczytała coś interesującego.
Tego poranka obudziła się przed wschodem słońca, ostatnio coraz częściej jej się to zdarzało. Pojawiały się koszmary, zapewne spowodowane napiętą sytuacją, która ciągle trwała i nie zmierzała ku końcowi. Wojna wpływała na każdego, nawet na nią, która jakoś szczególnie nie angażowała się w działania na rzecz słusznej strony. Bała się o to, że prędzej, czy później ktoś z jej bliskich zostanie zabity. Zresztą Anthony był poszukiwany, ona również nie powinna rzucać się w oczy. Dlatego trzymała się raczej uboczy, miejsc, w których nie powinna spotkać nieprzyjaciela.
Wyszła z domu stosunkowo wcześnie, w biegu zjadła kawałek chleba, nie musiała się spieszyć, w końcu nie miała żadnych obowiązków, jednak taka już była. Jeśli sobie coś zaplanowała najlepiej, gdyby natychmiast znalazła się w tym miejscu. Ubrana była w czarną suknię, czerń była ostatnio jej ulubionym kolorem, jakoś nie miała ochoty specjalnie się stroić, kiedy na świecie byli zabijani niewinni czarodzieje. Narzuciła na wierzch czarną szatę z kapturem, który dawał jej marne poczucie bezpieczeństwa.
Dzisiejszym celem jej wędrówki było odwiedzenie pewnego mostu. Przeczytała o nim ostatnio w jeden z ksiąg, która wpadła jej w dłonie. Zaintrygowała ją opowieść o tym, że podobno można dzięki niemu wejść do podwodnej krainy. Ciekawe, jak to zrobić i czy w ogóle ta kraina istnieje. Nie do końca chciało jej się wierzyć w takie historie, ale nie byłaby sobą, gdyby chociaż przez moment nie przyjrzała się temu miejscu. Teleportowała się gdzieś w okolicach, nie miała problemu z odnalezieniem miejsca, o którym przeczytała. Weszła więc na most, wędrowała ku jego końcowi, gdzie pozwoliła sobie usiąść i wpatrywać w wodę, która to otaczała to miejsce. Uwielbiała takie widoki.



I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Most bez celu [odnośnik]22.06.21 15:31
Cieszył się wciąż ciepłą pogodą, która pozwalała mu bez problemu nocować pod gołym niebem. A stanowczo był w momencie, w którym wolał uniknąć ludzi… przez moment. Potrzebował odpoczynku, tylko krótkiego, bo wciąż nie był pewny jak ma się czuć w kwestii Birmingham. Kilka dni temu był w okolicy tego miasta… Pamiętał je zbyt dobrze za dziecka. Drzewo, targowisko, miejsce w którym karawana się zatrzymywała. Ale nie miał odwagi, aby przejść się tymi ulicami, po których razem z Jamesem biegali - odwiedzić tej dzielnicy, w której się urodzili i w której mieszkali. To miasto wciąż było zaledwie kilka dni drogi, mógł je odwiedzić i sprawdzić czy ich rodzice żyją. Czy matka żyje? Czy ich ojciec? Czy mieli po tym więcej dzieci? Czy… czy rzeczywiście chcieli się ich pozbyć?
Nie wiedział co miał myśleć po tylu latach o tym wszystkim… Wciąż się gubił i mieszał. Kłamał rodzeństwu na temat rodziców, a dzisiaj sam nie do końca był pewny, co było prawdą, a co tak niekoniecznie. Ale przede wszystkim po prostu się bał. Nie chciał odwiedzić tego miasta, bał się co tam zobaczy - bo nie wiedział nawet czego oczekiwał! Z jednej strony by chciał zobaczyć rodziców, wyjaśnić to wszystko, dowiedzieć się dlaczego ich brakło, ale z drugiej… chyba czułby się lepiej, gdyby nie zastał ich w tym mieszkaniu, w tej okolicy. Gdyby zniknęli, gdyby sąsiedzi nie wiedzieli, gdzie oni się podziewali! Tak jak w jego umyśle rodzice po prostu… zniknęli. W jednym momencie. Byli, później był ich brak, a na samym końcu zwyczajnie w świecie… wyparowali. Po prostu przestali istnieć jakby nigdy ich nie było. Chyba po prostu babcia przejęła rolę mamy, pilnując żeby Tomek się regularnie mył, przebierał, chodził spać czy lecząc jego ewentualne zadrapania i siniaki. A dziadek? Dziadek był tym każącym wzorem, który starał się nieco więcej wyjaśnić zarówno starszemu, jak i młodszemu Doe - ale Thomas był wyjątkowo oporny na wszelkiego rodzaju wiedzę.
A dzisiaj obudził się dość wcześnie, śpiąc pod gołym niebem i wcale nie mając przy sobie dużego bagażu. Zdecydował się skorzystać z dzisiejszej jak na razie zapowiadającej się dobrze pogody, aby wykąpać się w jeziorze. W końcu pamiętał, że niedaleko jakieś było… A nie wiadomo, kiedy znów trafi na odpowiednie do tego warunki.
Nie śpieszył się, nie posądzając raczej nikogo o spacery w tych rejonach - przynajmniej nie po tym jak zauważył, że tych okolicach poprzedniego dnia było dość cicho. Zabrał po prostu plecak ze swoimi rzeczami, od razu też pozbywając się koszulki. Może powinien i ją, i spodnie przy okazji przeprać? Cóż, byłby to na pewno pomysł całkiem na miejscu. Może do wieczora by wszystko wyschło…
Ruszył spokojnie w stronę, jak pamiętał z wczorajszych eksploracji terenu, mostu który wyglądał bardziej jak pomost. Tam woda nie wydawała się być zbyt głęboka, więc mogła okazać się idealną.
Kiedy szedł tak, pogwizdując sobie wesoło, w pewnym momencie wcale nie zauważył, że miał towarzystwo nad wodą. Był zbyt skupiony na zerkaniu za ptakami, które już teraz dawały o sobie znać w lesie. Zresztą, nawet kiedy się już zorientował, że stał w obecności damy bez koszulki, jedyne co zrobił to po prostu się uśmiechnął.
- O… Dzień dobry. Widzę nie tylko ja jestem rannym ptaszkiem - rzucił, odnotowując w głowie, że prawdopodobnie będzie musiał odroczyć kąpiel w wodzie.


Most bez celu EbVqBwL


Ostatnio zmieniony przez Thomas Doe dnia 22.06.21 15:54, w całości zmieniany 1 raz
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Most bez celu [odnośnik]22.06.21 15:54
The member 'Thomas Doe' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Most bez celu QxblXwt
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Most bez celu [odnośnik]22.06.21 22:04
Siedziała sobie na tym pomoście, bo mostu zdecydowanie nie przypominał i zastanawiała się, czy świat, o którym czytała rzeczywiście ma szansę istnieć. Wyszczególniała sobie w głowie wszystkie argumenty za i przeciw, i chociaż bardzo by chciała, aby była możliwość, że gdzieś pod wodą istnieje coś takiego.. to rozsądek podpowiadał jej, że raczej nie ma takiej opcji. A szkoda.
Kiedy tak sobie dumała, chyba zbytnio odpłynęła, gdyż nie usłyszała kroków nadchodzącej osoby. Po raz kolejny nie zachowała należytej uwagi. Powinna być ostrożniejsza, wszak nigdy nie wiadomo, na kogo można wpaść. Usłyszała głos, najwyraźniej skierowany w jej kierunku. Dosyć gwałtownie się odwróciła, dłoń mocno zacisnęła na różdżce, którą to miała w kieszeni. Kiedy jednak zobaczyła postać, która się pojawiła gdzieś w oddali pozwoliła sobie zdjąć rękę z różdżki. Chłopak nie wyglądał, jakby miał złe zamiary, do tego gdyby chciał coś zrobić, zapewne doszłoby do tego, gdy siedziała odwrócona. Mógłby ją wtedy bez najmniejszego problemu zaatakować.- Dzień dobry.- odpowiedziała, żeby nie wyjść na niegrzeczną. Nie spodziewała się, że kogoś tutaj spotka o tak wczesnej godzinie, dopiero teraz zwróciła uwagę na to, że jest on bez koszulki. Najwyraźniej pojawił się tu w jakimś celu, może mu przeszkodziła? - Tak, nie tylko Ty, mam wrażenie, że ostatnio jest ich wszędzie coraz więcej. - coraz więcej osób spotykała podczas swoich porannych spacerów, może nie tylko jej brakowało tak mocno bliskości natury, tym bardziej, że zbliżała się mniej przyjemna pora roku, każdy więc pewnie chciał korzystać z tego, co było obok, póki jeszcze warunki atmosferyczne na to pozwalały. Wstała, aby zbliżyć się do chłopaka. Skoro już zaczęli pogawędkę, nie zamierzała siedzieć na pomoście i udawać, że go tutaj nie ma. Powolnym krokiem skierowała się w kierunku Thomasa.
Kiedy się do niego zbliżała.. ogarnęło ją dziwne uczucie. Zrobiło jej się zimno, a całe ciało przeszły dreszcze. Było to wszystko bardzo nienaturalne, woda jakby zaraz miała zamarznąć, jej oddech zwolnił, a powietrze, które opuszczało jej płuca, jakby zawisło w powietrzu. Nie musiała długo czekać, aby poznać przyczynę. Dementorzy. Zdawała sobie sprawę, po czyjej oni byli stronie podczas tej wojny, ostatnio nie miała szczęścia, bo spotykała coraz więcej popleczników tej gorszej strony wojny.
Jej cały dzisiejszy optymizm, jakby gdzieś przepadł. Zaczęły ją przytłaczać okropne myśli, wiedziała, że musi się skupić na pozytywach. Dzieciństwo, ona i brat latają na miotle, któreś z niej spada. W tle słychać śmiech rodziców..- nie mogła pozwolić sobie na to, aby dementorzy doprowadzili ją do skraju wytrzymałości. Szło ciężko, przez te pozytywne wspomnienie przebijały się te związane, z wszystkimi niepowodzeniami, powoli żołądek jej się zaciskał, palce zaczęły bieleć, a ona nie wiedziała, co powinna zrobić. TO było nadnaturalne, ten strach.. nigdy czegoś takiego nie czuła.
Ta sytuacja, wydawała się trwać wieczność. Istota chyba gdzieś przepadła, ona jednak nadal czuła dyskomfort. Palce, najwyraźniej zaczynały odmawiać posłuszeństwa. - Czy Ty również? Czy też to czujesz? - spanikowała. Szła w jego kierunku, zatrzymała się tuż przed chłopakiem. Widać było, że jest roztrzęsiona.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Most bez celu [odnośnik]24.06.21 13:54
Oczywiście, że gdyby miał złe zamiary, wcale by się nie witał, a od razu wyciągał różdżkę! Z drugiej strony… nie mógł wiedzieć, że ta kobieta nie miała złych zamiarów względem niego. Ale przez ostatnie dwa lata, wcale nie był bardziej ostrożny w kontaktach z innymi ludźmi. Może sam się podstawiał, czekając aż go coś zabije? Byłoby to całkiem możliwe w jego wypadku, bo co miał więcej do stracenia? Nawet jeśli ktoś z jego rodziny żył, byłoby łatwiej im bez niego.
Trzymał swój plecak, nie przejmując się za bardzo zasłanianiem. W końcu traktował to za coś normalnego, że przy rzekach i jeziorach można było spotkać roznegliżowanych ludzi (a przynajmniej sam poszukiwał w piękną pogodę czy jakieś panie się nie zdecydowały na ochłodę w taki sposób).
Tutaj jednak zastanawiał się nieco, z kim mógł mieć do czynienia… Szczególnie patrząc po stroju kobiety. Prosty, czarny, chociaż nie była to czerń wyblakła jaką mógł spotkać po wielu latach noszenia tego samego ubioru. Dość szybko mógł ocenić, że stojąca przed nim dama na pewno ma większe fundusze niż on sam.
- A może to tylko pozory, że jest bezpieczniej wcześnie rano niż w nocy? - rzucił z uśmiechem, bo nie dało się ukryć, że to po zmroku wiele osób bało się chodzić, a dzień dawał pozory bezpieczeństwa. Gdyby tylko wiedzieli, że nie zawsze jest to prawdziwe…
Chociaż szybko się mogli o tym przekonać.
Poczuł chłód, zobaczył kątem oka pierw stworzenie i sparaliżowało go. Nie wiedział czy to było działanie dementora, czy jego strach i adrenalina nie zadziałała w tym momencie odpowiednio. Zacisnął mocniej palce na plecaku, który trzymał, wpatrując się w mroczną zjawę. To uczucie… Wspomnienie chaosu podczas ataku na tabor, to jak nie mógł znaleźć ani Jamesa, ani Sheili. Gdzie oni byli?! Zginęli? Dziadkowie? Eve? Jeanie… Ona zginęła. Znów miał przed oczami jej pozbawione życia oczy, kiedy obudził się w lesie. Była martwa, zginęła wtedy przez niego.
Czuł ucisk w środku, nie mogąc się ruszyć, odwrócić wzroku od dementora czy przywołać choć jednego miłego wspomnienia. Nie, nie potrafił. Czuł jak smutek uderza go wraz z poczuciem winy, które próbował tłamsić przez te ostatnie dwa lata. To wszystko było jego winą!
Wydawało mu się, że nawet nie oddychał. Dopiero, kiedy zjawa zaczynała się oddalać i usłyszał głos nieznajomej, aż zachłysnął się powietrzem, wciąż będąc w szoku. Spojrzał szeroko otwartymi oczami na kobietę, jakby nie rozumiał co się właśnie stało. Czuł jak jego ciało dygocze z zimna, przycisnął zaraz do swojej klatki mocniej plecak… Dobrze, ze go nie zakładał, a niósł w rękach.
- Ta… tak - powiedział, odchrząkając i zaraz kręcąc głową. Kucnął po chwili, wciąż jeszcze będąc w szoku co do tego, co się wydarzyło. Zaczął próbować wyjąć z plecaka coś do narzucenia na siebie, choć zmrożone palce wcale mu w tym nie pomagały. - Dementor… on… Och, przepraszam. Powinniśmy stąd iść… - mówił, wciąż jeszcze nieobecny tutaj. Wspomnienia go uderzyły zbyt mocno, były zbyt nieoczekiwane. Pomyśleć by mógł, że po dwóch latach mogło być już lepiej, ale nie… To wszystko wciąż żywo paliło.
Podniósł się z kucek, zaraz zerkając na kobietę.
- Niedaleko… miałem obozowisko. Paliłem ogień, wygasiłem je, ale możemy znów spróbować rozpalić, jeszcze coś powinno się tlić… - powiedział, jakby nie było to niczym dziwnym, że nocował w lesie, ale zaraz zaczął też powoli iść w kierunku, z którego dopiero co przyszedł. Również nie chciał ryzykować, że zjawi się tu kolejny dementor.


Most bez celu EbVqBwL
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Most bez celu [odnośnik]24.06.21 22:56
Prudence ostatnio zaczęła wątpić w zamiary ludzi. Szczególnie, kiedy twarz jej kuzyna znalazła się na liście gończym. Wiedziała, że jest coraz mniej czarodziejów, którzy patrzyli na ich ród przychylnie. Była więc nieco ostrożniejsza, przynajmniej próbowała, a wychodziło jej to bardzo różnie. Miała bowiem tendencje, do pakowania się w głupie sytuacje, które niekoniecznie były jej do szczęścia potrzebne. Zdążyła się już jednak do tego przyzwyczaić.
Panna Macmillan nie do końca zdawała sobie sprawę, z tego, że rzeki są aż tak popularnym miejscem na branie porannej toalety. Czasem zapominała, że nie wszyscy mięli takie wspaniałe warunki do życia, jak ona. W końcu od dziecka była przyzwyczajona do bogactwa, jak przystało na prawdziwą szlachciankę. Z drugiej jednak strony, na wyprawach badawczych nie miała problemu z przestawieniem się na warunki typowo polowe, jednak nie przywykła do tego, że na co dzień jeszcze niektórzy korzystają z rzeki, bądź jeziora.
- Coś może w tym być. W świetle wszystkie lęki wydają się być mniejsze. - potwierdziła jego zdanie. Sama raczej po zmroku nie wychodziła, wiedziała, że wtedy mogłaby mieć większe szanse na wplątanie się w jakieś niezbyt przyjemne sytuacje, szczególnie, że była młodą kobietą. Dlatego też wybierała raczej poranne godziny, nikt wtedy nie spoglądał na nią podejrzliwie.
Czyli nie tylko ona to poczuła. Dementor zaatakował ich dwójkę, mięli ogromne szczęście, że skończyło się na takim krótkim spotkaniu. Prudence nadal była roztrzęsiona, nie spodziewała się, że wybije ją to tak mocno z rytmu. Próbowała spokojnie oddychać, szło jej to jednak niezbyt dobrze. Nadal czuła dziwne uczucie na klatce piersiowej, nigdy chyba nie czuła takiego strachu jak teraz. Przywoływała w pamięci wszystkie przyjemne wspomnienia, wydawało się jednak, że to nie wystarczy. - Tak, chyba lepiej jak najszybciej stąd odejść, może jeszcze wrócić, a nie wiem, czy sobie poradzę, jeśli spotkam go drugi raz. - nie mogła znieść tego, że dementorzy latali sobie po kraju i atakowali osoby, które nic, zupełnie nic nie zrobiły, że też ktoś im na to przyzwolił. Złościło ją to ogromnie, do tego wszystkiego nadal czuła dziwne uczucie.. wiedziała, że tak łatwo się go nie pozbędą. Okropne to były stworzenia.
- Myślę, że jest to dobry pomysł. Przyda nam się teraz ognisko, musimy się ogrzać.- w tym momencie zupełnie nie obchodziło ją to, że go nie zna. Zostali dzisiaj zaatakowani w ten sam sposób, dobrze więc im zrobi współpraca, aby wyjść cało z tej sytuacji. - Prowadź więc, mam nadzieję, że damy radę rozpalić ten ogień, moje palce nie wyglądają najlepiej.. - nie spodziewała się, że dzisiejszy spacer skończy się dla niej odmrożeniami palców. Spojrzała na swoje dłonie i spróbowała zgiąć palce, niestety jej się to nie udało. Potrzebowali szybko rozpalić ognisko. Kiedy zobaczyła, że chłopak zaczął iść nie zwlekając do niego dołączyła, wszak w tym momencie liczyła się każda minuta.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Most bez celu [odnośnik]29.06.21 14:57
Nie chciał myśleć o spotkaniu dementora po raz drugi… Nie, mogliby tego nie przeżyć - i to nawet nie pytanie czy przez dementora, czy przez skutek jego ataku. Możliwe, że oba; możliwe że to po prostu się ze sobą przeplatało. Tomek nie byłby w stanie znieść tych wszystkich wspomnień, które zalewały jego głowę. Dlaczego było to aż tak przygnębiające i obezwładniające? Nie potrafił się skoncentrować na niczym innym. Miał przywoływać dobre myśli, ale…
- Moje też nie - odpowiedział, orientując się, że nie mógł się za bardzo skupić na kobiecie. Mówiła, ale… nie potrafił przywołać co dokładnie. Chyba się z nim po prostu zgadzał, a on nie potrafił wyrzucić z głowy tych wszystkich wspomnień. Też miała ten problem?
Zerknął w jej stronę, a na jego twarzy wciąż był widać, że zwyczajnie w świecie się boi. Chociaż próbował to zatuszować, był na razie w nieco zbyt dużym szoku.
Odwrócił wzrok, po prostu ruszając i prowadząc ją do rzeczywiście swojego wcześniejszego obozowiska. Ogień wciąż się jeszcze tlił, więc nie powinni mieć większego problemu z rozpaleniem go bardziej. Nazbierał nieco chrustu poprzedniego wieczoru, wciąż nie zużył całego…
Odłożył ostrożnie plecak na ziemię, wciąż mając zmarznięte palce, co stanowczo utrudniało mu zadanie. Wyprostowanie, poluzowanie palców na materiale plecaka było wymagającym zadaniem.
- Dorzucisz nieco liści? Tylko ostrożnie, żeby nie zgasło… - poprosił, samemu starając się zaraz skupić na tym nieszczęsnym ognisku… Potrzebowali go w tym momencie najbardziej. Tak jak czegoś do okrycia się. Tylko jemu było tak piekielnie zimno? Może to tylko złudzenie…
- Możemy może zagotować nieco wody jak się uda? - rzucił dodatkowo. Nie lubił dzielić się swoimi zapasami, które i tak ciężko mu było w dzisiejszych czasach zebrać, ale nie musiał proponować nieznajomej kawy chowanej w plecaku, prawda?
Siłował się dłuższy moment z plecakiem, zaraz wyciągając z niego jakiś obdarty koc, no i koszulkę, którą zaczął na siebie zakładać wciąż jeszcze zmarznięty. Zapowiadał się taki piękny dzień…
- Potrzebujesz coś do ogrzania się? - rzucił, przyciągając plecak bliżej ogniska, aby sprawdzić też jak szło dziewczynie z nim.


Most bez celu EbVqBwL
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Most bez celu [odnośnik]01.07.21 22:30
Prudence nie miała aż tak dramatycznych wspomnień jak Thomas. W końcu pochodziła z szlacheckiego rodu, gdzie nigdy niczego jej nie brakowało. Obchodzono się z nią raczej jak z jajkiem, jej negatywne wspomnienia zapewne przy tych Doe.. cóż, nie można było ich porównać. Jednak również poczuła się nieswojo, niepewnie, jakby coś wyrwało z niej całą radość. Ten dzień zapowiadał się całkiem dobrze i wszystko się posypało, standardowo, przecież nie mogło być zbyt prosto.
Prue wolała mówić, oddalić od siebie to, co przed chwilą się wydarzyło. Zazwyczaj, jak zaczynała panikować, to słowa bardzo szybko opuszczały jej usta, już tak miała. - No to musimy się ogrzać, nie możemy dopuścić do odmrożeń, lepiej się tym zająć, żeby później nie musieć się leczyć.- przed wszystkim zapobiegać problemom, jeszcze jej brakowało odmrożonych palców..
Podążała za chłopakiem szybkim krokiem. Chciała, jak najszybciej ogrzać ręce i wrócić do domu. Może faktycznie nie powinna sobie pozwalać na szlajanie po okolicy. Z każdym dniem spędzonym na zewnątrz tylko się w tym upewniała, co ogromnie ją rozczarowywało, tak bardzo chciałaby, żeby wojna się skończyła i wszystko wróciło do normalności. Westchnęła ciężko, powoli traciła nadzieję, że szybko wróci do standardowego dla siebie trybu życia.
- Oczywiście!- rozejrzała się po okolicy w poszukiwaniu suchych liści. Byli w lesie, więc nie mogło ich tutaj zabraknąć. Zgarnęła ie tyko zmieściła w dłoniach i nachyliła się nad ogniskiem. Powoli dorzucała do niego po kilka liści, aby nieco bardziej się rozpaliło. Mięli szczęście, że jeszcze nie zgasło do końca.
- Dobry pomysł, warto byłoby się rozgrzać, woda jest całkiem trafnym rozwiązaniem.- może dzięki temu wszystko wróci do normy, jeśli ich organizmy poczują ciepło od środka? Warto spróbować. - Nie, nie potrzebuję, lepiej Ty się przykryj, byłeś nieco roznegliżowany, kiedy się pojawił, ja sobie poradzę, siądę bliżej ogniska i będzie w porządku.- Usiadła w zasadzie dopiero teraz, licząc na to, że ogień będzie coraz większy i będą mogli się ogrzać.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Most bez celu [odnośnik]04.07.21 22:38
- A… tak… wybacz za to, jednak… no chciałem trochę skorzystać z pogody, Heh. Jestem ostatnio dużo w trasie, więc… No kąpiel w jeziorze jest czymś miłym - poczuł się, że powinien chociaż minimalnie się wytłumaczyć z tego, co robił w takim miejscu w takim stanie. Uśmiechnął się też lekko do dziewczyny, zaraz kucając i rzeczywiście grzebiąc nieco w swoim plecaku. Wyciągnął garnuszek z plecaka, podając go do dziewczyny razem z bukłakiem, z którymi podróżował. Cóż, niektórych rzeczy potrzebował, niektóre mugolskie przedmioty były bardziej przydatne. Chyba czasem dziękował za takie wychowanie jakie dostał, kiedy nie wiedział o istnieniu magii… Chociaż może w innym wypadku byłoby mu łatwiej panować nad niektórymi kwestiami?
Po tym zaraz zaczął po prostu zakładać koszulkę, chociaż zmarznięte dłonie wcale mu w tym zadaniu nie pomagały. Zbliżył się nieco bardziej do ogniska, zabierając też koc i podając go dziewczynie.
- Jesteś pewna, że nie potrzebujesz? - rzucił, samemu sięgając jeszcze po swoją kurtkę. Cóż, ta lata świetności stanowczo miała za sobą, ale wciąż na mrozy nadawała się jak żadna inna. Do tego, jeśli była cerowana to właśnie przez jego młodszą siostrę! Wolał naprawić taką rzecz niż ją wyrzucić czy wymienić. Jak nie miało się wiele to takie przedmioty nie tylko były kwestią finansową, ale w jego wypadku i kwestią wspomnień. No i widok tej kurtki… chyba też lekko pomagał mu się uspokoić? Myśleć o tych dniach, kiedy mogli być beztroscy - jak w Hogwarcie jedli posiłki odwracając się do puchońskiego stołu do Sheili, żeby móc razem z nią zjeść, kiedy ta pomagała babci w gotowaniu posiłku, kiedy pierwszy raz uczyła się gry na harfie… Ach, tak, to były wspaniałe czasy…
Usiadł przy ognisku, nad którym nieznajomej udało się już w miarę zapanować. Posłał jej lekki uśmiech.
- Myślisz, że wróci? - zapytał, mając na myśli oczywiście dementora. Może powinni się zabrać z tego miejsca… Ucieczka w końcu zawsze była dobrym planem.
- Podróżujesz sama? Rzadko raczej widuję kobiety tak ubrane w takich miejscach same. Wyróżniasz się urodą, jak i ubraniem. To raczej nie moja sprawa, ale mam młodszą siostrę - ona też się całkiem wyróżnia z tłumu i przyznam, że wolałbym aby w czasie wojny się nie włóczyła sama - rzucił chyba dość nieświadomie, wciąż otrząsając się ze wspomnień o dementorze, skupiając się właśnie na Paprotce. Co teraz robiła? Żyła? Miał nadzieję, że miała się dobrze… Miał nadzieję, że ktoś przeżył…
- Och, wybacz. Raczej to nie mój interes - dodał po chwili, posyłając dziewczynie przyjacielski uśmiech, a chwilę po tym sięgając do swojego plecaka. Do gotującej się wody, dosypał nieco kawy zbożowej oraz masła. Nie miał mleka, nie miał cukru - ale musieli się jakoś ogrzać, a picie czegoś takiego było lepszą opcją niż po prostu wrzątku. Chociaż z bóle serca dzielił się takimi zapasami z nieznajomą… w końcu nie wiedział czy to nie ona nie przyprowadziła do nich dementora! A też średnio byłoby po prostu dla siebie przygotować kawę, a jej zaoferować wodę…
- Mam tylko jeden kubek, więc ja wypiję z garnka - powiedział, na razie dłonie jeszcze zawijając w swoją kurtkę, mając nadzieję że uda im się bardziej ogrzać od ogniska. Może mogą je za moment spróbować powiększyć?


Most bez celu EbVqBwL
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Most bez celu [odnośnik]04.07.21 23:05
- Warto korzystać z pogody, póki jeszcze jakaś jest. Niedługo przyjdzie zima i nie będzie tak przyjemnie.- odparła posyłając mu uśmiech. Prudence nie obchodziło, co tutaj robił. Nie musiał się przed nią usprawiedliwiać, tłumaczyć. Uważała, że to nie jest jej sprawa. Sięgnęła po rzeczy, które jej wręczył. Ciepła woda, wydawała się być idealnym rozwiązaniem, na to, co ich spotkało. Nie czekała zbyt długo. Nalała wody do garnuszka i przesunęła go w stronę ogniska, aby się nagrzał. Jeszcze chwila, a może uda im się pozbyć tego okropnego wrażenia chłodu. Spoglądała na niego, kiedy się ubierał. Widać było, że nie powodzi mu się najlepiej. Nie chciała oceniać, jakoś ta myśl sama jej się nasunęła. Nie wszyscy mięli tak kolorowo jak ona. Musieli się martwić, co włożą do garnka, jak sobie poradzą, perspektywa zbliżającej się zimy również nie napawała optymizmem. Niewielu miało wszystko podane na tacy, tak jak ona.
- W sumie, może się skuszę, o ile Ty go nie potrzebujesz.- wolała się upewnić, że koc nie jest mu do niczego potrzebny. Chciała się jak najszybciej pozbyć tego dziwnego uczucia, które towarzyszyło jej od kiedy dementorzy pojawili się w okolicy, jednak nie jego kosztem.
- Może nie? Po co by się oddalał, jeśli zaraz miałby wrócić. Myślę, że gdyby tyko chciał, mógłby nas bardziej skrzywdzić przed chwilą, nie sądzę, że będzie się wracał.- przynajmniej tak się jej wydawało. Jaki bowiem miałoby sens pojawianie się i znikanie? Żadnego, zapewne gdzieś coś innego zainteresowało stworzenie. Może mięli po prostu szczęście, że tylko chwilę przebywał nad nimi. Wolała nie myśleć, jak zareagowałoby ciało i umysł podczas dłuższego spotkania.
- Podróżuję, to może zbyt wiele powiedziane. Przechadzam się, to tu, to tam. Nie potrafię usiedzieć w miejscu. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest zbyt bezpieczne podczas wojny, szczególnie, kiedy pochodzi się z rodziny jak moja..- zamilkła na moment, znowu paplała bez opamiętania. Powinna nauczyć się trzymać język za zębami. - Jednak czasem nie da się usiedzieć, nie wiem, czy znasz takie uczucie? Musisz po prostu się gdzieś ruszyć.- zastanawiała się, czy wszyscy tak mięli.
- Nie przejmuj się, przywykłam do podobnych pytań.- za każdym razem, kiedy spotykała nieznajomych na swej drodze tłumaczyła dlaczego się znalazła w danym miejscu. Wiedziała, że nie było to do końca typowe zachowanie wśród dam. Przestały jej te pytania przeszkadzać.
Obserwowała go uważnie, kiedy sypał kawę do garnka. Nie powinna żerować na nieznajomym. Musi mu się jakoś odpłacić, może wrzuci mu kilka galeonów do plecaka, gdy nie będzie patrzył. Na pewno by mu się przydały bardziej niż jej.
- Jesteś dla mnie bardzo uprzejmy. Pomimo czasów w jakich przyszło nam żyć, dziękuje Ci bardzo za gościnność.- przesunęła ręce w stronę ogniska, licząc na to, że uda się jej je ocieplić.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Most bez celu [odnośnik]05.07.21 11:39
Podał jej koc, kiwając lekko głową z zapewnieniem, że może go wziąć. Cóż, sam miał czym się ogrzać już… A i tak nie mogli ogrzać się w pełni od razu. Musieli czekać… musieli pozwolić, żeby ogień im nieco ulżył.
Uśmiechnął się lekko, słysząc jej słowa. Czy znał? Od szóstego roku życia podróżował z taborem. Cóż, rzeczywiście mieli nieco szczęścia z rodzeństwem zawsze, że nie wyglądali aż tak romsko jakby mogli. W końcu ich ojciec był Brytyjczykiem, był zwykłym mugolem, jebanym pijakiem. Dobrze, że dorastali w taborze. Dobrze, że nie musieli tam przebywać.. w tym domu… Wszystko wina ich matki. Musiała tam iść wtedy? Wychodzić za tego starego cepa i ochlejmordę…
- Tak, nawet bardzo. Żyłem z dziadkami i rodzeństwem w taborze, wiec podróże były czymś normalnym. A teraz przez ostatnie dwa lata… no dalej podróżuje. Chociaż wojna wszystko utrudnia. Nie można tak łatwo wsiąść na cudzy wóz, ludzie zdają się być jeszcze mniej przyjaźni do obcych, bo nie wiedzą czy to nie śmierciożerca, czy ktoś im nie sprawi kłopotu… - stwierdził, wzruszając ramionami, chociaż też dla niego ta nieufność ze strony innych ludzi nie była niczym nowym. Zawsze się z tym mierzyli. Tabor nie zawsze był mile widziany, ba - w większości sytuacji inni mugole i czarodzieje łypali na nich spode łba, czekając tylko aby ci ruszyli dalej w swoje strony, w swoją podróż… Byleby tylko usunęli się z tych okolic. Choć sami korzystali przecież z tego, że w nich się znajdywali!
- Chyba nie można się dziwić… Ludzie są ostrożni. I nie ma za co. Nie chcę pić wrzątku jak mogę co innego - stwierdził, wzruszając ramionami.
Zmarzniętymi wciąż dłońmi ostrożnie wyjął metalowy kubek, kładąc go płasko na ziemi, a po tym w obie dłonie uchwycił rączkę metalowego garnka, powoli go podnosząc. Wymagało to od niego dość sporo wysiłku i ostrożności, kilku podejść bo nie był w stanie porządnie chwycić garnuszka. Czuł, że ciepło ognia i kurtki powoli radziło sobie ze zmarzniętymi dłońmi, ale wciąć nie posiadał aż takiej swobody jaką by mógł.
W końcu udało mu się odlać nieco napoju do kubka, zostawiając w garnku porcję dla siebie. Nie było to nic wybitnego. Kawa zbożowa z masłem, które dodawało nieco smaku… zamiast cukru, którego brakowało chyba wszędzie. Jakoś musiał sobie radzić, prawda?
Odstawił garnek na trawę, wyciągając się po uzbierane gałązki poprzedniej nocy i dorzucając je do ogniska, trzymając dłonie nieco bliżej ognia. Potrzebowali tego ciepła…
- Masz ulubione miejsce, w którym bywasz? Albo takie, do którego wracasz? - zapytał, zerkając na dziewczynę. Skoro już tkwili w tej sytuacji razem, równie dobrze mogli porozmawiać na jakiś neutralny temat. Wychwycił, że jej rodzina wyraźnie nie miała łatwo podczas wojny… sprzeciwiali się? Może wręcz przeciwnie i zwykli ludzie ich atakowali? Nie był pewny, ale wiedział, że nie musiał poznawać odpowiedzi na te pytania.
Czasem tak przecież było podczas podróży. Poznawało się kogoś, spędzało czas przy ognisku, a po tym… po tym szło się własnymi ścieżkami, nie wiedząc czy kiedyś spotka się ponownie tego człowieka czy to ostatni raz się go widziało.


Most bez celu EbVqBwL
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Most bez celu [odnośnik]07.07.21 7:57
Niestety dzień zaczął się nie do końca tak, jakby chciała. Mogła się tego spodziewać, ostatnio wszędzie spotkać można było nieprzyjaciół, albo stworzenia im służące. Irytowało ją to ogromnie, ale nie miała innego wyjścia, jak się pogodzić z tym, co działo się na świecie. Przekonywała się jedynie do tego, aby nie stać biernie. Czuła, że zbliża się moment, w której zacznie czynnie brać udział w wojnie.
- Ach, to co ja mogę Ci mówić, sam bardzo dobrze wiesz, co to znaczy. - zastanawiało ją, jak wyglądało jego życie. Musiało być na pewno bardzo barwne. Z drugiej jednak strony, nie wyobrażała sobie takiego braku domu, stałości, która zawsze była i miała pewność, że ma gdzie wrócić. Tabor brzmiał, jak coś bardzo ekstremalnego. - Masz rację, wojna bardzo utrudnia, ludzie zamknęli się w sobie, trudniej o ich zaufanie. - sama zresztą nieco się zmieniła przez tą sytuację. Stała się ostrożniejsza, wiedziała, że przez jeden błąd może znaleźć się w sytuacji bez wyjścia, czego by nie chciała. Musiała dbać o swoje bezpieczeństwo.
Sięgnęła po kubek, który zaoferował jej chłopak. Musieli die rozgrzać. Napój smakował.. Cóż miał jakiś smak, może nie była to najlepsza rzecz, jaką piła w swoim życiu, jednak spełniał swoją rolę, powoli po jej ciele rozchodziło się przyjemne ciepło. Jeszcze trochę, a uda się jej wrócić do sytuacji sprzed spotkaniem z dementorem.
- Jest wiele takich miejsc, tak naprawdę najbardziej lubię brzegi oceanu. Wszelkie plaże, to tam najczęściej bywam. Uwielbiam potęgę oceanu. - rzekła szczerze. Woda była żywiołem jej najbliższym, to w jego otoczeniu czuła się najlepiej. - Ty pewnie widziałeś wiele pięknych miejsc, skoro ciągle podróżujesz, czy było coś takiego, co najbardziej utkwiło w Twej pamięci? - była ciekawa, czy coś zwróciło na tyle jego uwagę, że wybrałby to jako najbardziej interesujące miejsce, w którym się pojawił. Miała świadomość, że musiał wiele widzieć w swoim życiu.
Prudence starała się ostatnimi czasy prowadzić rozmowy po jak najbardziej neutralnym gruncie, nigdy bowiem nie wiadomo, po której stronie stoją nieznajomi. Po co więc prowokować sytuację, których lepiej unikać.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Most bez celu [odnośnik]08.07.21 18:21
- Ludzie zawsze byli zamknięci - stwierdził, wzruszając lekko ramionami. Przynajmniej z jego doświadczenia. Koczowniczy styl życia Cygan nigdy nie spotykał się z aprobatą ludzi - nawet jeśli gdzieś znajdywali pracę, byli traktowani jak dziwacy. - Wojna to chyba po prostu pretekst, żeby nie udawać, że jest inaczej… - dodał nieco ciszej, bardziej pod nosem. Jednak szybko pokręcił głową, chcąc to od siebie odgonić. To nie była jego sprawa, dlaczego gadzie zachowywali się tak, a nie inaczej. Był zdany na siebie, albo czasem właśnie na te szczątki gościnności. Nie mógł polegać na taborze, na rodzinie która przepadła jak kamień w wodę.
Uśmiechnął się lekko, kiwając głową na słowa nieznajomej. Plaże, morze… Tak, zgadzał się w pełni. Bryza, świeży powiew wiatru czy dźwięk fal rozbijających się o klify. Spacer po piasku czy o świcie, czy o zachodzie miał swoje uroki. Tęsknił za tym, ta morzem i spokojem. Teraz podczas wojny ciężko było się odprężyć i zapomnieć o tym, co miało miejsce dookoła. Nawet jeśli Thomas starał się od tego odciąć jak tylko mógł.
- W pamięci… Chyba nie? Nie wiem. Może to blacho zabrzmi, ale chyba podróż do Hogwartu na pierwszy rok? Plaże w Szkocji, kiedy je pierwszy raz widziałem… Jest też taki jeden wodospad w Anglii, nie jest zbyt wielki, ale był niesamowity, kiedy pierwszy raz z bratem go znalazłem. To chyba bardziej kwestia z kim się podróżuje niż co się widzi - uznał, czując jak ognisko powoli pomaga jego zmarzniętymi palcom, ogrzewając swoim ogniem. Uśmiechnął się lekko pod nosem, po tym wyciągając dłonie do garnka z napojem, ostrożnie go łapiąc i upijając napoju. Smak jak każdy inny, przynajmniej ten napój miał jakiś, a nie był po prostu wrzątkiem.
- Chociaż… Chyba okolice Somerset najbardziej mi zapadały w pamięć zawsze? Specyficzne, acz piękne lasy… Widoki, to jak zwierzęta się pasły. Wędrówka był tam zawsze przyjemna - stwierdził, odkładając garnek na ziemię i znów kierując swoje dłonie do ogniska. - Ocean jest niesamowity. Chciałbym kiedyś wypłynąć… gdzieś. Na łodzi, na statku. Może na jakąś wyspę, może gdzieś daleko? Francja, Irlandia? - rzucił, bo dla niego w końcu te kraje były już wystarczajaco odległe - na tyle, że wcale nie był pewny czy było możliwe dla niego, aby się tam udać. Szczególnie teraz… choć może, skoro na wyspach go nic nie trzymało, może rzeczywiście powinien spróbować przedostać się do innego kraju? Może tam by znalazł jakieś zajęcie, cel do życia lepszy niż zwykły strach przed śmiercią?
- Byłaś tam kiedyś? Za oceanem?


Most bez celu EbVqBwL
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Most bez celu [odnośnik]10.07.21 21:59
Prue raczej była przyzwyczajona do tego, że wszyscy byli otwarci, chętnie wdawali się w pogawędki i nie zamykali się na innych. Zdawała sobie jednak sprawę, że nie na wszystkich ludzie tak reagowali. Niektórzy budzili w społeczeństwie pewne kontrowersje. Ona starała się nigdy nie patrzeć na nikogo z góry, czy skreślać przez pochodzenie, czy innej mało istotne dla niej szczegóły. Wiedziała jednak, że jest w mniejszości.
- Hogwart na mnie też zrobił ogromne wrażenie. Wyobrażałam sobie zamek od dziecka, jednak gdy go zobaczyłam, naprawdę przerosło to moje oczekiwania.- pamiętała ten dzień, kiedy pierwszy raz przekroczyła jego mury. Zresztą przez siedem lat chyba nie poznała wszystkich tajemnic tego miejsca. - To zależy, ja często włóczę się sama, aby podziwiać piękno natury. Lubię się w ten sposób wyciszać. Jednak w dobrym towarzystwie.. cóż wspomnienia są wtedy jakoś bardziej kolorowe, może to też i racja.- jakby się nad tym głębiej zastanowić to coś w tym było. Ostatnio dawno nigdzie nie wyjeżdżała, brakowało jej wypraw badawczych, odkrywania nowych miejsc i kontaktu z naukowcami. Można się było wtedy dowiedzieć tylu ciekawych rzeczy.
Prudence powoli piła kawę. Czuła, że ciepło rozchodzi się po jej ciele, palce chyba powoli wracały do normalności, ognisko tylko temu pomagało. Pogawędka również oddaliła nieprzyjemne wspomnienia. Jeszcze chwila i będzie mogła wrócić do domu. - Musisz uznać, że Ci się to uda. Wtedy dużo łatwiej przychodzą takie rzeczy. Zapewniam Cię, że będziesz pod wrażeniem, sama uwielbiam pływać. Wtedy cały świat jakby nie istniał. Kiedy jest się na pełnym morzu.. wtedy czujesz prawdziwą wolność, jakby nikt nie mógł Cię zatrzymać. Życzę Ci, abyś to przeżył, bo naprawdę nie ma nic piękniejszego.- Przynajmniej jej zdaniem. Ogromnie brakowało jej oceanu, miała nadzieję, że wojna szybko się skończy i będzie mogła wrócić do podróżowania. Nie mogła w końcu trwać wiecznie.
- Byłam. Przed wojną dużo podróżowałam, było to związane z moim zawodem. Jestem badaczem morskich stworzeń. Wędruję po świecie w poszukiwaniu zwierząt.- rzekła do chłopaka.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Most bez celu D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Most bez celu
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach