Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Wiśniowa Dolina

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wiśniowa Dolina - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Wiśniowa Dolina - Page 2 Empty
PisanieTemat: Wiśniowa Dolina [odnośnikWiśniowa Dolina - Page 2 I_icon_minitime13.02.20 19:51

First topic message reminder :

Wiśniowa Dolina

Przydomek kraju kwitnącej wiśni nigdy nie należał do Anglii, jednak minione anomalie zmieniły uwarunkowania klimatycznie w niektórych, rozsianych po kraju miejscach. Jednym z nich jest Wiśniowa Dolina. Właśnie tutaj od kilku miesięcy można obserwować magię, która sprawiła, że czas się zatrzymał, powtarzając tylko jeden schemat. Drzewa w Wiśniowej Dolinie kwitną, pozwalając by wiatr porywał ich płatki. Jednak drzewo nie jest w stanie zrzucić wszystkich, bowiem na miejscu pierwszych pojawiają się kolejne, zapętlając się, i w ten sposób zalewając różem wszystko wokół. Malownicze, urocze miejsce, które od jakiegoś czasu stało się celem zakochanych.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Trixie Beckett
Trixie Beckett

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9401-trixie-beckett#285649 https://www.morsmordre.net/t9405-stevie#285909 https://www.morsmordre.net/t9408-ta-normalna-beckett#285922 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9407-skrytka-bankowa-nr-2175#285917 https://www.morsmordre.net/t9406-trixie-beckett#285911
Zawód : krawcowa
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I'll ignite the sun just like the spring has come.
flames come alive.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica

Wiśniowa Dolina - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Wiśniowa Dolina [odnośnikWiśniowa Dolina - Page 2 I_icon_minitime21.02.21 19:20

31 października

Tym razem Trixie odwiedziła pobliską cukiernię w Dolinie tuż przed tym, jak słońce zaczęło chylić się ku zachodowi. Miała ochotę na kremówkę, jedną, dwie, może siedem, żeby osłodzić sobie planowaną zarwaną noc nad krawieckimi projektami niezmiennie oscylującymi wokół tematu ślubu - ale kiedy tylko wróciła do domu i wyłożyła słodkie pakunki na stół, dostrzegła wokół nich jeden ekstra. Prezent od podstarzałej, pachnącej cynamonem kasjerki? Dziewczyna zamruczała pod nosem z zadowoleniem; nic dziwnego, przecież była na tyle uprzejma, że w końcu ktoś musiał to docenić i poczęstować ją dodatkowym przysmakiem - bo to znaczyło, że ludzie z Doliny mieli po prostu świetny gust. To właśnie to ciasto, dyniową tartaletkę, rozpakowała jako pierwsze. Pachniało tak... Znajomo. Świeżymi pomidorami, bergamotką, cytryną i gamą innych urzekających aromatów, nad którymi Beckettówna pozachwycała się tylko moment. Pachniało nim. Ale zanim to zrozumiała, zaraz zaburczało jej w brzuchu. Do kreacji potrzebowała słodyczy i to w ogromnych ilościach, dlatego w cukierni wydawała większość ciężko zarobionych pieniędzy - więc to ciastko, podarowane gratis, mogła dziś zjeść bezkarnie. Należało jej się to jak ojcu niewypałowy świstoklik.
Pierwszy kęs okazał się jednak ostatnim. Świetnie.
Szarpnęła nią dobrze znana teleportacja, kuchenne kafelki znikły spod stóp, a ona sama za chwilę wygięła się w dziwny pałąk, zwisając z czegoś, co przypominało grubą gałąź usłaną setką różowych kwiatów. Ich zapach oszałamiał nawet mimo tego, że Trixie wciąż miała w pamięci woń tego mężczyzny - lecz jakby odległą i rozmazaną, pochodzącą z kalejdoskopu innej rzeczywistości. Jakim prawem ta stara pudernica, wywłoka zza lady, pozwoliła sobie na taki psikus? I przede wszystkim czy Stevie maczał w tym palce? Był za pan brat z teleportacją, to na pewno ich wspólna sprawka, pewnie gdzieś tu się skryli i tylko czekali żeby na widok dowcipu w akcji razem wybuchnąć gromkim...
Ale wtedy z nieba spadł olbrzymi meteoryt i mgiełka wznieconych w powietrze płatków wiśni otuliła jej twarz, na moment przysłaniając widok. Obok drzewa musiała znajdować się jakaś konstrukcja, bo dźwięk upadku wydawał się solidny i chyba metaliczny.
- Halo, wszystko w porządku? - zawołała Trixie, usiłując podnieść się na gałęzi, na której porzucił ją los. Drzewo nie drżało pod naporem chudego ciała, ale ona sama dopowiadała sobie w głowie fakt, że zaraz stąd zleci, połamie nos, kark i do końca życia Stevie będzie musiał nosić ją na barana jak jakąś podmiękłą cukinię. - Żyjesz? I co to w ogóle ma znaczyć, jesteśmy w Ukrytej Czarownicy? - fuknęła obrażalsko. Czasem wciąż odzywała się w niej natura tego okropnego bachora sprzed lat, który na wszystko reagował ustami ułożonymi w kłódkę i rękoma splecionymi na piersi - o wściekłym tupnięciu nogą nawet nie wspominając. Tym razem jednak darowała sobie gestykulację. Beckettówna usiadła na gałęzi i rozprostowała plecy z niezadowolonym jęknięciem; upadek potargał czekoladowe warkocze, a jeden z drewnianych wyrostków uderzył ją tuż pod żebra, bolało. Przynajmniej granatowy kombinezon i bladożółty kardigan pozostały względnie nienaruszone.




i'll ignite the sun just like the
spring has won.

Powrót do góry Go down
Rubeus Hagrid
Rubeus Hagrid

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8954-rubeus-hagrid https://www.morsmordre.net/t8983-gog https://www.morsmordre.net/t8964-chlop-jak-dab#267986 https://www.morsmordre.net/t8982-skrytka-bankowa-nr-2106 https://www.morsmordre.net/t8963-rubeus-hagrid
Zawód : robol w porcie
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I should NOT have said that...
OPCM : 1
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Półolbrzym

Wiśniowa Dolina - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Wiśniowa Dolina [odnośnikWiśniowa Dolina - Page 2 I_icon_minitime05.03.21 0:10

Puf. Pojawił się znikąd. Normalnie to by nie ruszył niczego bez pozwolenia w kuchni Parszywego Pasażera, ale, że te dyniowe talaterki tak dobrze pachniały, to się powstrzymać nawet nie mógł szczególnie. Tak słodko-korzennie, domowo nawet można powiedzieć. Wydawało się, jakby ktoś miodu pitnego do środka wlał. Cristina raczej by takich ciasteczek nie upiekła, nie teraz gdy w porcie bieda i tylko wiatr w oczy. Hagrid zamyślił się, spoglądając na kolorowy papier, w który zawinięty był deser. A może tylko kawałek...? Pomyślał i gdy poczuł na języku słodki smak, już był gdzieś indziej.
- Cholibka, nie, nie, nie... - gorączkowo zaklinał pod nosem. - Nie, nie, błagam, no przecie zabiją mnie - zaczął rozglądać się po okolicy.
Miał zakaz opuszczania Londynu. Namiar, który działał, chociaż czort jeden wiedział jak. Był wieczór i wokół wydawało się być cicho i spokojnie, żadnych policyjnych psidwaków albo patrolujących teren czarodziejów. Chociaż tyle... Teren wcale nie wyglądał dobrze. Zdawało się, że wylądował na jakimś dachu, ale wokół nie było innych budynków, tylko drzewa, bardzo dużo drzew. Ładnych.
- Halo, przepraszam panią, bo... - i wtedy ją dojrzał.
Malutka, drobniutka nawet by można było powiedzieć. Była wręcz nienaturalnie przepiękna. Hagrid przez chwilę stał jak wryty, skupiony jedynie na tych oczach i zapachu tarteletek, który w jego wrażeniu nie ustępował. Wyglądała zupełnie inaczej niż Kerry i to, co teraz czuł, gdzieś tam głębiej, też jakieś inne było. Niewyjaśnione i niezbyt zrozumiałe. - Ta jest! - kompletnie zapomniał o tym gdzie właściwie stał, że Londyn to tylko gdzieś w tyle było widać z tego dachu. - Ja nie wiem, bo ja ciastko, żem wziął zjadł i teraz już hops tu, ale ja tu nie za bardzo mogę być, muszę do Londyna wracać - zahwiał się. Trza było stamtąd zleźć. Mógłby skoczyć, ale pewnie połamałby sobie nogi i tyle by z tego było.
Sprytem, Hagridzie, sprytem.
Spojrzał jeszcze w dół. Oj, wysoko było. Wolał więc wrócić wzrokiem do tej dziewuszki. W oczach jej jakby ktoś czarnego hebrydzkiego zamknął, tak się zapatrzył.
- Pańcia to ten, no... Często tu bywa? - wyszczerzył zęby w najgłupszym tekście, jaki tylko mu przyszedł do głowy. Ach, mógł więcej podpytać, jak się do kobiet mówi. Co ma zapytać? Czy to jej kasztan? Przecież tam nawet nie było kasztanów, tylko zapach wiśni. To Hagridowi tylko jeden moment z poprzedniego życia przypomniało, zanim w ogóle do Londynu wszedł. I zdawało się, że całkiem nawet niedaleko to było. - O zaraz, to ten... Maliny! Lubisz maliny? - wypalił, próbując przedostać się bliżej nie.
Nie, żeby go po prostu ciągnęło do tych oczu, po prostu tak chyba jedynie mógł z dachu zleźć i pędzić do Parszywego, na wszelki wypadek, by go nikt nie złapał. Nie utrzymał jednak równowagi i gdy już w miarę blisko kobiety był, poczuł, jakby miał polecieć w dół. Zwyczajnie się potknął. Oj, będzie bolało.





No i idę z tym brzemieniem ku Golgocie
Co ja pieprzę idę przecież w
jasną dal
Powrót do góry Go down
Trixie Beckett
Trixie Beckett

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9401-trixie-beckett#285649 https://www.morsmordre.net/t9405-stevie#285909 https://www.morsmordre.net/t9408-ta-normalna-beckett#285922 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9407-skrytka-bankowa-nr-2175#285917 https://www.morsmordre.net/t9406-trixie-beckett#285911
Zawód : krawcowa
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
I'll ignite the sun just like the spring has come.
flames come alive.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica

Wiśniowa Dolina - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Wiśniowa Dolina [odnośnikWiśniowa Dolina - Page 2 I_icon_minitime07.03.21 22:56

Był ogromny. Chyba ośmiokrotnie wyższy od jej ojca, młodszy, z gęstą brodą i pięknymi oczami skrytymi pod dość krzaczastymi brwiami. Długie, splątane włosy okalały jego przystojną, wręcz posągową twarz, a ubranie eksponowało mięśnie, na które Trixie zapatrzyła się odrobinę zbyt długo. Jeszcze się obślinię, skarciła się w myślach - ale z drugiej strony jak mogłaby tego nie robić, skoro oto stanął przed nią sam młody Merlin? Bezwolnie rozchyliła wargi, chciała coś powiedzieć, odpowiedzieć na to dość specyficzne powitanie, ale struny głosowe odmówiły posłuszeństwa: najwyraźniej nawet one pozostawały pod wrażeniem nieznajomego giganta. Dopiero kiedy rozwinął się w swoim dialogu Beckettówna przechyliła głowę do boku i uniosła brew lekko ku górze, rozbawiona tym dziwnym, diabelnie uroczym dialektem. No mówił jakby dopiero co nauczył się posługiwać ludzką mową, czy to nie słodkie?
- Też jadłam ciastko, ale jego smak na pewno nie umywa się do twojego - odpowiedziała bezwolnie, wiedziona czerwoną lampką rozpaloną w głowie. Tym razem jednak to światełko nie alarmowało o niebezpieczeństwie, a o najszczerszej pod słońcem miłości; zapomniała już o czekającym w domu ojcu, który na pewno zmartwi się jej nagłym zniknięciem, zapomniała też o piętrzących się zamówieniach - zafiksowana jedynie na tym, by wyprężyć plecy niczym kot i unieść się na gałęzi. - Ja będę dzisiaj twoim Londynem - obiecała, właściwie zarządziła, z sugestywnym uśmiechem rozkwitającym na twarzy. Brakowało u niej dziewiczych rumieńców czy społecznych hamulców, przecież Trix miała przed sobą jedyną szansę, by uwieść samego Merlina, a to zobowiązywało do gry na pełen gwizdek.
Rozczulona parsknęła w odpowiedzi na jego pytanie. Był taki niewinny, taki niemądry, ale to nic, kochała go takim, jakiego stworzyła go natura; dziewczyna przesunęła się do przodu na gałęzi, ostrożnie - ale zachłannie, by jak najszybciej znaleźć się bliżej tego wspaniałego człowieka. Chyba człowieka. Co za różnica? Mógł być nawet oślizgłym gumochłonem chowającym się w wilgotnych miejscach, a jej miłość i tak by nie osłabła.
- No jasne, co wtorek - zamruczała z pozorną powagą; na drzewa wspinała się co najwyżej w dzieciństwie, teraz nie sięgała większości gałęzi, by się na nich podeprzeć. Ale gdyby tak on ją podsadził do jakiegoś wiechcia w Dolinie to na pewno nie miałaby już cienia problemu z dosięgnięciem samej korony. Och, mogłaby sobie nawet uciąć drzemkę na tym solidnym bicepsie. Jakim cudem do tej pory nie doceniała umięśnionych mężczyzn? - Całkiem. A co, masz przy sobie maliny? Chcesz mnie nimi nakarmić? - tym razem Trixie odsłoniła jasne zęby w szerszym uśmiechu, jeszcze bardziej rozbawionym, jeszcze bardziej prowokującym, ale zanim zdążyłaby doczekać się odpowiedzi... Jej Herkules zachwiał się na krawędzi dachu i zadyndał na niej nieporadnie, jakby zaraz miał z impetem zlecieć w dół - na co nie mogła mu pozwolić, o nie. Bez namysłu Beckett wyciągnęła w jego kierunku rękę i zdołała złapać materiał spodni na wysokości kolan, oferując swoje stosunkowo miałkie wsparcie w utrzymaniu równowagi i nakierowaniu go na gałąź... Ale to na nic, bo i ona straciła grunt na drzewie i z piskiem spadła razem z nim. Cóż, trudno. Najwyraźniej tak miało być, mieli skończyć jak Romeo i Julia, złączeni miłością wyrwaną z serc przedwcześnie... Jednak kiedy Trix wylądowała na jego torsie, poczuła, że nie jest martwa, jeszcze nie, a coś pod nimi kołysało się wdzięcznie, jakby właśnie runęli na hamak.
Niepewnie otworzyła oczy i odnalazła nimi jego urzekające spojrzenie.
- Bolało, jak spadałam ci z nieba? - spytała ostrożnie, choć filuternie, i zmarszczyła brwi, pełna niezrozumienia co tak właściwie uratowało im życie.




i'll ignite the sun just like the
spring has won.

Powrót do góry Go down
 

Wiśniowa Dolina

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21