Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Łąka białych kwiatów
AutorWiadomość
Łąka białych kwiatów [odnośnik]13.02.20 19:53
First topic message reminder :

Łąka białych kwiatów

Przyjemnie miejsce, dostępne jedynie dla niewielu, za dnia niewyróżniające się niczym, poza sporym zagęszczeniem kwiatów o bielących się płatkach. Dopiero nocą, gdy nieśmiałe światło księżyca pada na nie, zyskuje swój prawowity urok. Łąka zdaje się pełna niewinności i czystości, dobroci, której echa dostrzec można było już za dnia. Wokół roznosi się przyjemny zapach kwiatów. W powietrzu czuć spokój, któremu chce się naprawdę uwierzyć i pozwolić sobie na chwilę odpoczynku.  
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Łąka białych kwiatów - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]20.07.22 21:30
Serce biło mu jak szalone, a każdy jeden mięsień w jego ciele napiął się boleśnie. Przez chwilę naprawdę myślał, że to już koniec. Że spadnie w bezkresną przepaść, zginie w czerni czeluści, a zgłuszony krzyk ucichnie, gdy jego ciało w końcu odnajdzie dno szczeliny. W ostatniej chwili jednak udało mu się chwycić krawędzi. Śliskie podłoże nie pomagały, z trudem się utrzymywał zapierając się rękami i stopami, całym sobą, ze wszystkich sił, aby tylko nie ześlizgnąć się dalej w dół. Zacisnął szczękę tak mocno jakby miał zaraz połamać sobie zęby, a z jego gardła wyrwał się zduszony jęk. Zimno ogarnęło jego ciało, ciągnęło go na dno. Nie patrz w dół, nie patrz w dół - powtarzał sobie w myślach niczym mantrę nie chcąc dać ciekawości wygrać nad sobą. Bo tym to właśnie było, prawda? Tak myślał dopóki nie usłyszał dobrze znanego mu głosu. Tam, z dołu. Rozpoznał go niemal od razu, tak jakby słyszał go zaledwie wczoraj. Brzmiała tak jakby była czymś zmartwiona. Wołała go. Ale to niemożliwe. To niemożliwe. Uchylił usta w niedowierzaniu, a jego oczy zaszkliły się sprawiając, że nie widział już nic. Zamknął je ciasno nie wierząc w to co się działo. Przecież nie żyła. Nie było jej tu. Na pewno nie tu. Ale ten głos... bała się? O siebie? O niego? Słyszał ją coraz wyraźniej, tak samo jak i szumiącą pod nim wodę. Otworzył w oczy chcąc samemu w końcu się przekonać co znajdowało się na dnie, skąd dobiegał ten głos, ale wtem poczuł dotyk silnej dłoni na swoim przedramieniu. Spojrzał w górę widząc znajome rysy twarzy teraz wykrzywione w zmartwieniu i desperacji. Billy. Z jego pomocą Aidan podparł się lepiej na krawędzi oraz ścianie szczeliny i wdrapał się po niej z powrotem na górę ciężko dysząc.
- Też ją słyszałeś? Mamę? - Zapytał trzęsącym się głosem patrząc na brata wciąż w szoku, ale z iskrą nadziei, bo przecież nie mogło mu się tylko wydawać. Nie było jej tu, bo to niemożliwe, ale naprawdę ją słyszał. Naprawdę. Cały umorusany błotem trzymał się starszego brata jak kotwicy czując jak cały drży z wysiłku i ze strachu o swoje własne życie. A może to ziemia? Nie był już pewny. Puścił się Billa próbując stanąć o własnych nogach, odejść ostrożnie jak najdalej od przeklętej krawędzi. Próbując się uspokoić i rozeznać w sytuacji. Musieli zabrać stąd tych ludzi.

Spostrzegawczość II


The power of touch, a smile, a kind word, a listening ear, an honest compliment or the smallest act of caring, all of which have the potential to
turn the life around
Aidan Moore
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The only way to deal with
an unfree world is to become
so absolutely free that your very existence is an act of rebellion.
OPCM : 8 +2
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 7 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9575-aidan-moore#291411 https://www.morsmordre.net/t9693-bazyl#294574 https://www.morsmordre.net/t9692-zabie-udko#294568 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9923-skrytka-bankowa-nr-2197#299908 https://www.morsmordre.net/t9696-aidan-moore#294585
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]20.07.22 21:30
The member 'Aidan Moore' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 88
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Łąka białych kwiatów - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]20.07.22 22:49
Nie słyszał prawie nic – nic poza szumem krwi w uszach i dudnieniem własnego serca, pobudzonego desperacką walką o przetrwanie. Swoje – i innych, przede wszystkim innych; zaparł się nogami po raz ostatni, czując jak ciężar, który musiał utrzymywać, słabnie – i widząc wdrapującego się na krawędź Aidana. Czerwonego od wysiłku, z grudkami ziemi we włosach i w ubraniu umorusanym błotem, ale żywego; nie pamiętał, kiedy po raz ostatni czuł taką ulgę i strach jednocześnie. – Aidan – wyrzucił z siebie, chwytając w prawą dłoń zaciskaną do tej pory w zębach różdżkę i dźwigając się na kolana, żeby spojrzeć na brata; krótko, w pośpiechu – nie mieli czasu, widział kątem oka znikające w szczelinie drobiny białej magii – tej samej, która do tej pory utrzymywała skalistą wyspę przy życiu, ogrzewała podłoże, pozwalała rosnąć roślinom. Cokolwiek się działo, musieli to powstrzymać – zwłaszcza, że… – Co? – zapytał, gdy Aidan zapytał go o mamę; wyciągnął wolną rękę i oparł ją o bark brata, kręcąc poważnie głową. – Nie, to tamta k-k-kobieta krzyczała – powiedział, w pierwszej chwili sądząc, że właśnie o to mu chodziło – ale coś w tonie jego głosu i błyskającej w jasnych tęczówkach nadziei nie dawało mu spokoju. Spojrzał na szczelinę jeszcze raz, na drżące drobiny; wiedział, co znajdowało się niżej, myśl o ruinach Azkabanu niemal od zawsze tkwiła uparcie z tyłu jego głowy, uwierając jak ostry kamień w bucie; co, jeśli to zimno, ta dziwna siła pochłaniająca dobrą magię i wyciągająca na wierzch zagrzebane dawno wspomnienia, miała coś wspólnego z jego dawnymi strażnikami? Czy w podziemiach wciąż mogli znajdować się dementorzy? – Aidan, odsuń się od dziury, nie p-p-pozwól, żeby ktokolwiek do niej się zbliżył – powiedział; chciał go przytulić, ale nie mógł, nie teraz – krzyk Steffena zmroził go do kości, podniósł się, szukając wzrokiem kobiety i z przerażeniem zauważając, że biegło w jej stronę trzech mężczyzn. Trzech dorosłych, ciężkich czarodziejów; oszaleli? Nie widzieli kruchych, osypujących się w dół grud ziemi, ledwie zdolnych do utrzymania drobnej kobiety? – DO TYŁU! – krzyknął tak głośno, jak tylko był w stanie, rzucając się biegiem wzdłuż szczeliny i machając rękami, gestami sygnalizując, żeby się cofnęli. – ZIEMIA SIĘ POD WAMI ZAPADNIE, ODSUŃCIE SIĘ, PSIDWACZA MAĆ! – krzyczał dalej, pod stopami czując coraz mocniejsze drgania. Wyciągnął do przodu różdżkę, kierując ją w stronę najbliższego pnia drzewa – miał nadzieję, że dosięgnie. – Orbis! – rzucił, chcąc opleść świetlistym lassem jakikolwiek stały punkt; coś, co mogłoby ich utrzymać, jego i kobietę, gdy oberwie się krawędź.
Wciąż mocno ściskając różdżkę, opadł na kolana, wyciągając drugą rękę w stronę kobiety; w przeciwieństwie do Aidana, znajdowała się bliżej, tułowiem oparta o (nie)stabilny grunt – spróbował więc chwycić ją za ramię, a później pociągnąć – licząc na to, że wyczarowana z różdżki lina pozwoli im na przyciągnięcie się w stronę drzewa (czy faktycznie udało jej się opleść pień – nie miał czasu sprawdzić).

| przepraszam za poślizg




bo to była życia nieśmiałość,
a odwaga – gdy śmiercią niosło;
umrzeć przyjdzie, gdy się kochało
wielkie sprawy głupią miłością

William Moore
Zawód : lotnik w oddziale łączności, szkoleniowiec
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył
OPCM : 25 +5
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 22
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5432-william-moore https://www.morsmordre.net/t5459-bursztyn https://www.morsmordre.net/t5433-b-b-b-billy https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t5461-skrytka-bankowa-nr-1345 https://www.morsmordre.net/t5460-billy-moore
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]20.07.22 22:49
The member 'William Moore' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 68
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Łąka białych kwiatów - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]21.07.22 10:45
Zaklęcie Lucindy zadziałało, ale było niewystarczające. Kobieta zdobyła możliwość przesunięcia się po krawędzi, ale ziemia pod nią wciąż się zapadała. Blondynka dostrzegła trzech rosłych mężczyzn zbliżających się do szczeliny i zadrżała w środku. Nie brała pod uwagę tego, że ziemia może runąć razem z nimi wszystkimi, dopiero słowa jej towarzyszów jej to uświadomiły. To wszystko wydawało jej się być przerażającym snem, koszmarem, z którego nie mogła się obudzić.
Czarownica wyciągnęła różdżkę by rzucić kolejne zaklęcie, ale w tym samym czasie tuż przy szczelinie pojawił się Moore i blondynka uznała, że to najlepsze rozwiązanie. Ona nie miała wystarczająco siły by wyciągnąć kobietę, nie chciała też ryzykować teraz rzucania zaklęć, bo bała się, że może jedynie przeszkodzić. Dlatego zatrzymała się w miejscu by nie zbliżać się już do krawędzi, mimochodem spojrzała w dół i ponownie zadrżała. Uniosła różdżkę i rzuciła w stronę Williama – Lento – na wszelki wypadek.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Łąka białych kwiatów - Page 3 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]21.07.22 10:45
The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 64
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Łąka białych kwiatów - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]22.07.22 8:44
Aura wokół szczeliny robiła się coraz dziwniejsza, a migocące drobiny, które wnikały w głąb czeluści w końcu zostały zauważone przez mieszkańców, którzy zgromadzili się w pobliżu tego niecodziennego zjawiska. Zaczęli wskazywać na nie palcami, szeptać miedzy sobą z przerażeniem. Mijały sekundy, gdy ludzie przyglądali się temu, co miało tam miejsce. Cattermole nie zwlekał. Rozglądał się wokół, analizując obszar wokół siebie. Ziemia nie wyglądała inaczej, nic nie budziło w nim niepewności. Zmarznięte obszary stopniowo przeistaczały się w krótkotrwałą miękką, wilgotną ziemię, w której buty lekko się zapadały — ale im bliżej szczeliny tym rozmoczona ziemia znów pod wpływem wydobywającego się z wnętrza chłodu zaczynała nie tylko twardnieć ale i pokrywać się śliską warstwą zlodowacenia. Rozpuszczony śnieg pierwszym wybuchem gorąca teraz marzł, pokrywając zbitą ziemię szklistą powłoką. To, co jednak najbardziej mogło zainteresować czarodzieja to przepływy magii. Powierzchowna analiza niewiele była mu w stanie podpowiedzieć, ale zdawało mu się, że krocząc czuł raz po raz jak natrafia na jakąś energię, która biegła prosto do szczeliny. Krocząc wokół niej natrafiałby na coś w rodzaju progów, zupełnie jakby pod ziemią biegły energetyczne żyły prowadzące do niezbadanej dziury. Jednocześnie, widząc kierunek, w którym podążały magiczne drobiny Oazy łatwo mógł dojść do wniosku, że cała magia zgromadzona w Oazie uciekała właśnie tam, do wnętrza ziemi. Doświadczony geomanta mógł przewidzieć, że to właśnie w miejscu podziemnych żył energetycznych siła była największa i to właśnie wzdłuż nich ziemia będzie pękać — od środka, od szczeliny w stronę wyspy — najprawdopodobniej aż po same końce energetycznych wiązek, gdziekolwiek one były. Steffen, po szybkiej analizie rzucił na siebie zaklęcie, które sprawiło, że jego głos stał się wyraźny i donośny i rozniósł się po całej polanie. Większość osób spojrzała na niego od razu i zgodnie z jego słowami zaczęła się wycofywać. Kilka ruszyło biegiem w kierunku domów, ale kilka wciąż stało wpatrzone prosto w szczelinę.

Młody Moore, pokryty błotem, które z powodu wydostającego się ze środka chłodu szybko marzło na jego ubraniu, by po chwili wstrząsnąć jego ciało dreszczem chwycił się mocno starszego brata, ale szum wody nie ustawał. Wciąż dobiegał z dołu.
Aidan? To ty, kochanie? Głos zawołał go z ciemności. Głos mamy. Przyjemny, miękki choć pełen lęku. Aidan pamiętał, że mama miała piękny głos i lubiła śpiewać. Dźwięki wokół powoli przestawały do niego docierać. Prawie nie słyszał głosu Steffena, który próbował ostrzec zgromadzonych wokół szczeliny. To już nie boli, kochanie. Już mnie nic nie boli. Odszedł od niej ale to, co się w niej czaiło nie chciało mu dać odejść. Widział jak ludzie odsuwają się od krawędzi, kilka osób biegnie w stronę wioski. Widział brata i Lucindę, Steffena, ale to wszystko zdawało mu się jakieś bez znaczenia. Jestem tu, Aidan. Znalazłeś mnie. Czekam. Czekam, tylko otwórz mi drzwi. Bardzo wyraźnie słyszał szum, i stukanie. Wyraźne, rytmiczne stukanie dochodzące z dołu. Przypominające stukanie więźnia w ścianę własnej celi. Wraz z nim usłyszał także głos mamy i śpiewaną przez nią piosenkę. Aidan przez kilka chwil nie potrafił skupić się na niczym innym — dźwięk jej głosu przyciągał go i zachęcał do spojrzenia prosto w ciemność.

Billy doskonale zdawał sobie sprawy z niebezpieczeństwa czającego się wokół i potrafił przewidzieć negatywne skutki działań ludzi, którzy nieświadomi zagrożenia chcieli zwyczajnie pomóc. Pod wpływem jego krzyku mężczyźni zatrzymali się nieruchomo.
— Pomóżcie jej, na litość boską! — fuknął jeden z nich, nie odwracając się jednak do za siebie. koncentrował się na kobiecie. William zareagował błyskawicznie, celując różdżka w najbliższe drzewo. Wiązka zaklęcia, niczym lasso pomknęła w jego stronę i oplotła się wokół pnia, stanowiąc stabilny punkt. Pociągnięta różdżka pozwalała napiąć świetliste lasso bez ryzyka zerwania go. Zakonnik nie miał łatwego zadania. Z jednej strony napięte lasso z różdżką, która po czasie z pewnością zacznie wyślizgiwać mu się z dłoni, z drugiej zaś kobieta, która spojrzała na niego sarnimi, błagalnymi orzechowymi oczami. Przestała współpracowac. Obejrzała się za siebie, spoglądając w ciemność, w tej samej chwili nieznacznie osuwając się w dół. Zdawała się być bierna przez chwilę. William poczuł jak wymyka mu się z uścisku. Próbował ją wyciągnąć, ale nagle okazało się to niemożliwe, mimo całej siły jaką posiadał.

Lucinda, najprawdopodobniej widząc co się dzieje i podejrzewając, co może się wydarzyć, skierowała różdżkę w stronę Williama, z powodzeniem rzucając na niego zaklęcie. Czuła jak ziemia pod jej stopami drży. Słyszała szum krwi w uszach. A może to był szum wody? Gdy spojrzała w dół, zdawało jej się, że coś ujrzała. Coś błysnęło w ciemności. Ludzka twarz? Przedmiot? Nie podchodząc bliżej nie mogła się temu przyjrzeć, ale z całą pewnością coś znajdowało się w tej ziejącej pustką czerni.


Aidan, przed jakąkolwiek akcją dokonujesz rozpoznawczego rzutu na odpornośc magiczną. W przypadku osiągnięcia ST50 możesz jej dokonać — w przypadku niepowodzenia czekasz na post uzupełniający od Mistrza Gry.

Czas na odpis mija 24 lipca o godz: 22:00.
Zwyczajowo Mistrz Gry przygotował dla was specjalną playlistę. Enjoy...
Ramsey Mulciber
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Łąka białych kwiatów - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]23.07.22 23:17
Patrzył to przed siebie, to pod nogi, usiłując zarówno znaleźć bezpieczne miejsca, jak i po prostu zrozumieć co się tu dzieje. Bał się o zgromadzonych wkoło ludzi, o kuzynów i Lucindę, również o siebie - ale zarazem nigdy nie widział czegoś takiego, a oprócz strachu czuł też naturalną ciekawość. Nie wiedział jeszcze, że w szczelinie może czaić się coś złego (poza tym, że jest szczeliną, to samo w sobie jest złe) - dopiero z każdym krokiem, widząc podążające w stronę dziury drobiny magii, zaczął odczuwać niepokój.
Uniósł brwi, nerwowo przełykając ślinę. Czy to możliwe, że magia... uciekała? Była wsysana do środka? Czy tak powinna się zachowywać?
A jeśli ucieknie cała magia to... co wtedy? Serce zaczęło mu bić szybciej, myśli pędzić gorączkowo, nie rozumiał magii zgromadzonej w Oazie, ale rozumiał, że była wyjątkowa. I co z magią, używaną przez czarodziejów, zarówno użytkowymi zaklęciami, jak i potężną mocą chroniącą ukryty portal?
Wychwycił coś jeszcze - coś, co najpierw zdawało się wiązkami energii pod stopami. Podążył tym tropem i po kilku krokach zaczął już rozumieć, że to nie pojedyncze skupiska magii, a coś w rodzaju żyły energetycznej. To tutaj ziemia wibrowała nerwowo, to tutaj gromadziła się siła, czyli to miejsce zacznie pękać przy nadchodzącym kolejnym wstrząsie.
A ziemia drżała nadal, mieli coraz mniej czasu.
Cofnął się przezornie od żyły energetycznej, chcąc znaleźć się z boku, w bezpieczniejszym miejscu (na tyle, na ile mógł w ciągu ułamków sekund - zdrowy instynkt samozachowawczy podpowiadał mu, że jako szczur ucieknie dalej, ale najpierw musiał przecież ostrzec ludzi i pomóc innym) i poderwał głowę, by kontrolnie zerknąć na ostrzeżonych przez siebie ludzi. Niektórzy zaczęli uciekać, na szczęście, ale kilkoro gapiów wciąż stało przy szczelinie. O ile Zakonnicy mieli ważny powód, choć Steff gorąco liczył, że zaraz zdołają się cofnąć; o tyle opieszałość tamtych kilku osób była dla Steffena niezrozumiała.
-Nie stójcie tak, zaraz będzie kolejny wstrząs! Uciekajcie, tam! Z dala od żyły... - zaczął krzyczeć, ale w połowie zdania uświadomił sobie, że niekoniecznie znają się na geomancji, że nie rozpoznają żyły energetycznej w gromadzącej się pod ziemią energii. -Pokażę wam, gdzie może pęknąć, podążajcie za moim sygnałem w bezpieczniejsze miejsce! Szybko, ziemia drży, a magia zdaje się uciekać do szczeliny, to nie jest ani bezpieczne ani przewidywalne miejsce! Ignis fatuus! - krzyknął do gapiów (i zarazem wszystkich zgromadzonych, świadom, że jego słowa powinny też ostrzec resztę Zakonników), wznosząc różdżkę. Chciał wyczarować wielobarwną kulę, by posłać ją wzdłuż żyły energetycznej (zaznaczając ryzykowne miejsce), a następnie dalej, w bezpieczniejsze miejsce. Mógł sterować jej lotem - chciał, by przeleciała tuż pod nosami tych kilkorga ludzi stojących przy szczelinie, a następnie rozprysła się w wielobarwne fajerwerki nad bezpieczniejszym skrawkiem polany, wskazując im gdzie powinni biec.

akcja: Ignis fatuus & sterowanie; ruch: tak daleko jak mogę by nie stać na żyle...


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 30 +4
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 35 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]23.07.22 23:17
The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 58
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Łąka białych kwiatów - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]24.07.22 9:20
Billy nie rozumiał. To była ona. Mama. Na pewno. Przecież by się nie pomylił, nie wymyślił tego sobie. Nie miał jak mu tego wytłumaczyć, gdyż ten zdążył już od niego odejść. Przechodzące go na wskroś zimno nasiliło się, a to, że udało mu się wyjść ze szczeliny nie pomogło w stłumieniu szumu wody i głosu kobiety. Stał jak słup soli wsłuchując się w jej ciepły ton głosu i słodkie słowa. Rozglądnął się niedowierzając, że tylko on ją słyszy. Widział wszystkich wokoło. Uciekających ludzi, Billego, krzyczącego coś Steffena. Znaczenie jego słów jednak do niego nie doszło. Już mnie nic nie boli. A bolało. Widział jej cierpienie, jako chłopiec próbował je uśmierzyć choćby przywołując na jej twarzy uśmiech. To było jednak za mało. Odeszła. Umarła. Nie mogło jej tu być. A jednak odwrócił się ponownie w stronę szczeliny z irracjonalną nadzieją, że może nie miał racji. Odnalazł ją. Może faktycznie tak było? Może wciąż gdzieś tu z nimi była? Zaczęła śpiewać. Jego oczy na nowo się przeszkliły. To był jej głos. Jej. Postąpił krok do przodu znów skuszony spoglądnięciem w dół.

| rzut na odporność magiczną


The power of touch, a smile, a kind word, a listening ear, an honest compliment or the smallest act of caring, all of which have the potential to
turn the life around
Aidan Moore
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 18
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
The only way to deal with
an unfree world is to become
so absolutely free that your very existence is an act of rebellion.
OPCM : 8 +2
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 7 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9575-aidan-moore#291411 https://www.morsmordre.net/t9693-bazyl#294574 https://www.morsmordre.net/t9692-zabie-udko#294568 https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t9923-skrytka-bankowa-nr-2197#299908 https://www.morsmordre.net/t9696-aidan-moore#294585
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]24.07.22 9:20
The member 'Aidan Moore' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 93
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Łąka białych kwiatów - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]24.07.22 13:42
Próbowała znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie. Mieli niewiele czasu, istniało ryzyko, że ziemia ponownie się zatrzęsie, że wszyscy wpadną do czeluści. Nie było w tym nic naturalnego. Gdy spojrzała w dół dostrzegła zarys czegoś czego nie potrafiła nazwać, wytłumaczyć. Może była to twarz, może jakiś przedmiot. Prawdopodobnie gdyby przyjrzała się bliżej dostrzegłaby więcej, ale zrezygnowała z tej możliwości. Po pierwsze nie było na to teraz czasu, a po drugie było w tym coś przerażającego, coś mrocznego.
Blondynka dostrzegła, że kobieta, którą starał się uratować Billy nie chciała współpracować, była przerażona, a przez to uratowanie jej było o wiele trudniejsze. Lucinda uniosła różdżkę i w skupieniu posłała w stronę kobiety zaklęcie. - Mobilicorpus - jeśli uda jej się unieść kobietę może wtedy Billemu łatwiej będzie ją przemieścić. Może ona zdąży ją przemieścić zanim ziemia ponownie się zatrzęsie.


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Łąka białych kwiatów - Page 3 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]24.07.22 13:42
The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 25
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Łąka białych kwiatów - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]24.07.22 20:01
Nie zwrócił uwagi na nerwowe fuknięcie jednego z mężczyzn, z ulgą rejestrując jedynie, że cała trójka się zatrzymała – a później skupiając się wyłącznie na zsuwającej się w przepaść kobiecie. Słyszał ostrzegawcze słowa Steffena, gdzieś w tyle głowy migotała mu myśl, że nie mieli czasu, że powinien uciekać – ale póki co odpychał od siebie strach, nie spoglądając w przyszłość dalszą od tej, od której oddzielało go parę kolejnych sekund. Być może miał zresztą właśnie tylko tyle: kilka uderzeń serca, garść nierównych oddechów. – Złap się mnie i spróbuj podciągnąć do góry, jesteś prawie na zewnątrz! – krzyknął, zaciskając mocniej palce na kobiecym ramieniu. We własnym zaczynał czuć pieczenie, nie rozluźnił jednak dłoni trzymającej różdżkę – zamiast tego starając się poprawić uchwyt, zdając sobie sprawę, że za moment stanie się to trudne – nie miał ze sobą miotlarskich rękawiczek, a przyczepność wilgotnej od potu skóry malała z każdą sekundą.
Nie mieli czasu.
Zatrzymał spojrzenie na parze ciemnych tęczówek, zamiast determinacji dostrzegając tam zapowiedź nadchodzącej kapitulacji. – Nie, nie odwracaj się! – zawołał, ale nie zdążył powstrzymać jej przed zerknięciem w dół – prosto w ziejącą w ziemi wyrwę. Poczuł, jak mu się wymyka, śliski od błota materiał cienkiego płaszcza uciekał spod jego palców; za mostkiem rozlała się panika, ale nie miał zamiaru się poddać. Nie zdążył uratować Pomony, ciemnowłosa bezimienna kobieta w Azkabanie wymknęła mu się w ostatniej chwili, Sary ochronić nigdy nie miał szansy; tym razem miało być jednak inaczej – nie chciał, nie mógł być odpowiedzialny za więcej śmierci. – Posłuchaj, popatrz na mnie! – mówił dalej, błagalnym tonem, nie zauważając nawet, że emocje wyprostowały głoski i wygładziły sylaby, że nie zająknął się ani razu; uginając kolana podciągnął się bliżej krawędzi, bliżej czarownicy; zaplątane o drzewo lasso napięło się mocniej, jego ramię wygięło się pod niewygodnym kątem – ale dbał wyłącznie o to, żeby znowu złapać ramię kobiety, mocniej, pewniej. Dlaczego nie współpracowała? Zachowywała się prawie tak, jakby nie chciała wydostać się z powrotem na stabilny grunt, oddalić od szczeliny; czy to było możliwe, że?..
Przełknął ślinę, na ułamek sekundy przenosząc wzrok niżej, na pokryte migoczącymi drobinkami pionowe ściany wyrwy; przypominając sobie nieobecny wzrok Aidana, pozbawione sensu słowa. Twierdził, że słyszał mamę – kiedy mu o tym powiedział, uznał z miejsca, że chodziło o krzyk upadającej kobiety, że zdezorientował go chaos i przerażenie – ale co, jeżeli naprawdę coś usłyszał? Przecież tuż pod nimi setkami podziemnych korytarzy rozciągało się magiczne więzienie; pierwowzór tego, które odwiedził przed paroma miesiącami, stając się świadkiem scen tak naprawdę nigdy niemających miejsca. Do bólu realistyczne halucynacje ciągnęły się za nim tygodniami, wierzył im, nie potrafił samodzielnie się z nich otrząsnąć. – Tam nic nie ma, słyszysz? – zawołał znów do kobiety, prosząc, zaklinając los; szarpnął zaciśniętą na kobiecym ramieniu ręką, starając się pociągnąć ją w swoim kierunku, a jednocześnie – przywrócić do rzeczywistości, pomóc w odzyskaniu jasności myślenia. Nie był w stanie jej wyciągnąć, jeśli będzie się opierać – musiała mu pomóc, musiała walczyć. – To wszystko nieprawda, to przez tę magię – musimy uciekać, proszę! Zaprzyj się nogami, złap się mnie – spróbuj się podciągnąć – prosił. Skupiony na niej, ledwie usłyszał rzucone przez Lucindę zaklęcie; czy miało mu pomóc? Musiało; zapierając się nogami z całej siły, ściskając w prawej dłoni zaczepioną o lasso różdżkę, spróbował przyciągnąć do siebie kobietę raz jeszcze, zaciskając zęby, przestając oddychać.

| sprawność?




bo to była życia nieśmiałość,
a odwaga – gdy śmiercią niosło;
umrzeć przyjdzie, gdy się kochało
wielkie sprawy głupią miłością

William Moore
Zawód : lotnik w oddziale łączności, szkoleniowiec
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył
OPCM : 25 +5
UROKI : 12
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 26
SPRAWNOŚĆ : 22
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5432-william-moore https://www.morsmordre.net/t5459-bursztyn https://www.morsmordre.net/t5433-b-b-b-billy https://www.morsmordre.net/f376-irlandia-gory-derryveagh https://www.morsmordre.net/t5461-skrytka-bankowa-nr-1345 https://www.morsmordre.net/t5460-billy-moore
Re: Łąka białych kwiatów [odnośnik]24.07.22 20:01
The member 'William Moore' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 33
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Łąka białych kwiatów - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 3 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Łąka białych kwiatów
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach