Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kres
AutorWiadomość
Kres [odnośnik]22.02.20 11:42
First topic message reminder :

Przed domem

Kres to bardzo stara magiczna posiadłość, do której prowadzi tylko jedna, wiejska droga. Dotyk czasu bardzo mocno odcisnął się na całym terenie, jednak miejsce ma również w sobie coś wyjątkowego - jest jedynym w okolicy miejscem, w którym rosną drzewa, prawdopodobnie posadzone przez czarodziejów, którzy kiedyś to miejsce zamieszkiwali. Niestety nie zachowały się bezpośrednie ślady przeszłości Kresu, a po latach przestały działać również zabezpieczające zaklęcia. Całość posesji jest otoczona płotem, a zawiera się w niej murowana szopa oraz nieduży dwupiętrowy domek z pomalowanej na biało cegły. Znajduje się na tyle blisko morza, że w ciszy słychać szum fal. Ogrodzenie wymaga restauracji, zaś ogród - bardzo długiego pielenia.


nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
Marcella Figg
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
porysował czas ramiona
OPCM : 36
UROKI : 26
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216

Re: Kres [odnośnik]29.12.20 21:48
The member 'Marcella Figg' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 86
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kres - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kres [odnośnik]20.01.21 12:25
Legilimencja była przydatną umiejętnością. Lucinda jednak zdawała sobie sprawę z tego, że w umyśle mogła narobić wiele szkód. Dlatego nie widziała w tym rozwiązania na każdą możliwość. Nie czerpała też z tego przyjemności. Marcella była drugą osobą, która poprosiła ją o użycie umiejętności w celach czysto edukacyjnych. Wiele osób korzystało też z jej umiejętności chcąc przywrócić utracone wspomnienia. Na szczęście nigdy nie miała okazji by użyć legilimencji do zmanipulowania kimkolwiek. Wiedziała, że to mogło być konieczne. Nie opierała się temu, ale takie dewastowanie umysłu liczyło się z kalectwem, a jeden mały błąd mógł kosztować kogoś życie. Liczyła się z tym. Naprawdę się liczyła.
Blondynka nie spodziewała się by Figg udało się już za pierwszym razem oprzeć wniknięciu do umysłu. Była to trudna sztuka, o wiele trudniejsza od samego przenikania. Nie chodziło nawet o upór czy samozaparcie. Najważniejsze w tym było wyzbycie się wszystkich uczuć i emocji. Czynność niemal niemożliwa, bo kim był człowiek bez wszystkiego co czuje? Na początku musiała przede wszystkim wyzbyć się uczuć, które towarzyszyły wspomnieniom. Bez nich samo odnalezienie obrazów w umyśle było trudne, a to przewaga, którą Figg musiała na czarownicą zdobyć.
Kiedy w umyśle Lucindy rozświetliły się obrazy, ta próbowała nie patrzeć. Chciała zapewnić przyjaciółce jak najwięcej prywatności i komfortu, chociaż było to w tej sytuacji raczej niemożliwe. Lucinda doskonale widziała jej spotkanie z mężczyzną. Czuła emocje, które ją wypełniały. Nie chcąc dłużej zakopywać się w tym wspomnieniu odpuściła. – Czułam cię – odparła odsuwając się na sekundę by zrobić im przestrzeń. – Musisz wyzbyć się tych uczuć, które cię przepełniają we wspomnieniach. To klucz do tego by mnie wyprzeć. Musisz przestać czuć. – wiedziała, że prosi ją o zbyt wiele. Wiedziała, że to ciężkie zadanie i żmudna droga, ale miały czas. Mogły próbować codziennie, aż w końcu się uda. Wierzyła, że musi się udać. – Spróbujmy jeszcze raz – postanowiła robiąc krok w stronę przyjaciółki i po raz kolejny wypowiedziała – Legilimes – chcąc przeniknąć do jej umysłu.

przedział 51-70


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Kres - Page 2 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Kres [odnośnik]20.01.21 12:25
The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 53
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kres - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kres [odnośnik]26.01.21 12:02
Nie było jej gorąco, a mimo to na czole pojawił się pot, a jej ciało objęły dreszcze. Nie sądziła, że to może być bolesne. W podręczniku pisano, że jeśli ofiara się nie opiera, leginimencja potrafi być bezbolesna, ale to próba wyparcia intruza sprawia, że pojawia się psychiczny ból tak silny, że miesza się z tym fizycznym. Marcelli naprawdę trudno było wyprzeć takie uczucia, jakie wiązały się z tym wspomnieniem. Może za bardzo skupiła się na tym, by było ono ciepłe i by Lucinda zobaczyła swoimi oczami coś przyjemnego... Przecież wcale nie musiała. Czuła też, że przyjaciółka celuje w taki sposób, by Marcella mogła kierować nią w te miejsca swojej pamięci, które chciała jej pokazać.
Zmieszanie magii z uczuciami i wyciszenie ich było czymś zupełnie innym na kartach książek i w praktyce. Właściwie czuła, jakby nie przeczytała dotąd nic na temat oklumencji i dopiero miała z nią pierwszą styczność. Praktyka... To zupełnie co innego. Potrzebowała się wyciszyć. Uspokoić oddech. - Okej... Spróbuję. - Kiedyś bardzo interesowała się literaturą. Kiedy ponownie usiadła, wyobraziła sobie właśnie to jako książkę - zamiast pokazywać jej całą treść, powinna skupić się na surowym planie wydarzeń. Chłodnym i beznamiętnym wspominaniu. Zrozumiała też, że legilimenta przechodzi właśnie przez emocje. Więc jeśli nie będzie emocji... Nie będzie połączenia ze wspomnieniem.
Tym razem przypomniała sobie zupełnie inną sytuację. W tę stronę poprowadziła czarownicę do swoich myśli chcąc sprawdzić siebie i się przekonać czy uda jej się opanować przygnębiający smutek. Wiatr we włosach i ciemny tunel, wydający się nie mieć końca. Pod palcami twardy trzonek miotły, determinacja i siła w ruchach. To takie właśnie sprawy wymagały od Figg największego skupienia. Zacisnęła powieki mocno. Nie starała się wyprzeć intruza - starała się zupełnie odciąć od widoków. Od zimnego ciała, którego dłoń ściskała palcami. Próbowała z całej siły sprawić, by ten widok nie powodował u niej drżenia ust. Emocje jednak były jak wybuch. Najpierw cicho płynęły, jak woda, której pluskanie przypominało ludzkie łkanie. A zaraz po niej wybuch... Niczym testy bomb na Pacyfiku, zupełnie niespodziewana destrukcyjna złość pośród oceanu smutku i żalu. Wzięła głęboki oddech... Teraz musiała ją wyprzeć. To musiało się udać.

| ten widok może zobaczyć Lucinda, próbuję się bronić


nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
Marcella Figg
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
porysował czas ramiona
OPCM : 36
UROKI : 26
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Re: Kres [odnośnik]26.01.21 12:02
The member 'Marcella Figg' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 88
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kres - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kres [odnośnik]28.01.21 13:58
Lucinda po raz kolejny wdarła się do umysłu przyjaciółki. Czuła, że ta próbuje się opierać, czuła, że naciska z całych sił na ściany własnego umysłu chcąc wyprzeć intruza. Obrona była zawsze trudniejsza od ataku i Lucinda nie mogła odebrać tej próby Figg. Widać było, że się stara. Z całych sił próbowała odrzucić uczucia, które ją przepełniały. Wspomnienia, których prawdopodobnie nie chciała widzieć kolejny raz. Nie chciała ich przeżywać. Może, gdyby blondynka była jej obca? Może, gdyby nie łączyła ich więź? Tak, może właśnie w takiej sytuacji i z takim zaparciem udałoby się Marcy wyprzeć nieproszonego gościa z głowy. Takie uczucia zawsze pomagały. Niechęć, złość i agresja. Napełnienie się takimi odczuciami zawsze napędzało do działania. Tak samo ciało jak i umysł. Ileż to razy ona podczas jakiegoś pojedynku, gdy jej ciało mówiło już, że ma dość, stawała na nogi, by zrobić jeszcze jeden krok? Posłać jeszcze jedno zaklęcie? Dopiąć swego? Takich sytuacji było wiele, bo w ryzyku jest recepta. Lucinda miała jednak nadzieje, że Marcella nigdy nie będzie miała okazji by doświadczyć takiego bólu ze strony wroga. Miała nadzieje, że umiejętność, której stara się nauczyć nigdy jej się nie przyda. Żyli jednak w świecie pełnym zła i cierpienia. Naiwnie można było liczyć na piękne zakończenie. Codzienność pokazywała im za to, że daleko są od tego.
We wspomnieniu, które ujrzała w głowie przyjaciółki było wiele żalu, wiele cierpienia. Czuła te wszystkie emocje, choć Figg starała się ich pozbyć. Widziała moment, gdy z nadzieją podchodzi do chłopca by sprawdzić czy ten żyje. Czuła też jak bardzo widok przerażonej twarzy malca na nią wpłynął. Jak umysł nie był w stanie przyswoić tego co się wydarzyło. Każdy marzy o tym by doświadczyć cudu. Nie rozczarować się kolejny raz. Ona sama też przez to niejednokrotnie przechodziła. Wiedziała jak to jest dźwigać ciężar, który doszczętnie niszczy obraz tego świata. Wiarę, że może być lepiej i łatwiej. Im mocniej zagłębiała się w to wspomnienie, tym bardziej odczuwała zmianę w zachowaniu przyjaciółki. Czarownica niemal siłą wypchnęła ją z wspomnień, ale Lucinda zaparła się nie chcąc jej przepuścić. O to chodziło w nauce. Nie mogło być łatwo. Musiała być przygotowana na wszystko. Dosłownie na wszystko.
W końcu Lucinda odpuściła i znów cofnęła się o krok robiąc między nimi dystans. Sama też go potrzebowała. – Chcesz zrobić sobie przerwę? Może spróbujemy znowu jutro? – zapytała z troską w głosie. Czarownica naprawdę nie chciała zrobić przyjaciółce krzywdy. – Prawie mnie wypchnęłaś. Bardzo dobrze sobie radzisz, Marcy. – blondynka nie miała zamiaru komentować tego co zobaczyła. Obie przecież tam były. Będą mogły o tym wszystkim porozmawiać później.
Kiedy Figg zaprzeczyła i zachęciła Lucindę do kolejnej próby, ta skinęła głową i wzięła głęboki wdech.  – Poradzisz sobie – odparła z pewnością i ponownie wypowiedziała – Legilimens

przedział 51-70


Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Lucinda Hensley
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 28
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Kres - Page 2 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Re: Kres [odnośnik]28.01.21 13:58
The member 'Lucinda Hensley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 55
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kres - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kres [odnośnik]03.02.21 11:57
| link do rzutu


Czuła ją w tym wspomnieniu. W jakiś sposób nauczyła się ją w pełni wyczuwać. I za każdym razem gdy starała się ją wypchnąć, mocniej zaciskała dłonie w pięści, czując jak wbijają się w jej skórę. To bolało. Gdy odpuszczała, zupełnie przestawało boleć, ale kiedy tylko starała się, by dołożyć trochę obronnej magii do ochrony swoich myśli, zaczynał się okropny ból. Musiała znaleźć na to wszelkie sposoby, jak to opanować i w jaki sposób odeprzeć atak. W najlepszy możliwy sposób. I ten najbardziej oczywisty się po prostu sprawdzał. Musiała odciąć wszelkie uczucia. Choć przypomnienie sobie tego zdarzenia. Tego bólu z bezsilności, tego strachu, tej złości na cały świat był nieznośny, choć spod powiek mimowolnie spłynęło kilka łez, zaczęła się uspokajać. Oczami przeszłości spojrzała znów w stronę martwej, kamiennej twarzy dziecka i choć żal nie mijał, próbowała go nie okazywać. Próbowała zmierzyć się z twarzą koszmaru - bezsilności wobec niewinnej śmierci - i nie pokazać mu swojego strachu. I nim całkiem uspokoiła krążące myśli, Lucinda odsunęła różdżkę od jej czoła. Marcella uniosła na nią spojrzenie i uśmiechnęła się lekko, ocierając czoło.
- Nie, nie chcę. Mam dobrą passę. Kontynuuj proszę. - Wiedziała, że Hensley nie przekłamuje… Że ona naprawdę jest w stanie sobie poradzić. A pewność siebie była świetnym sposobem na powstrzymanie wszystkich innych emocji. Przed kolejną partią wzięła tylko głębszy wdech i mocno zacisnęła dłonie ponownie, jednak uświadomiła sobie, że już sam stres przed kolejną próbą nieco ją paraliżował… I również powodował ból.
Zmieniła taktykę. Tym razem jej postawa nie pokazywała oporu, ale ten pojawił się już w głowie. Przechodzenie między wspomnieniami stało się trudniejsze, zaś sama Marcella postanowiła zmierzyć się z jednym z najtrudniejszych. Wydawały się jednak trochę zamglone, a przymknięte powieki Figg nawet nie drgały, gdy w głowie przypomniała sobie uśmiechniętą twarz młodego chłopaka.
Bertiego Botta. Powietrze pachniało wodą i solą, dłoń trzymała miotłę. Przechodzili wspólnie przez koszmarne miejsce, zaś kobieta oddychała bardzo spokojnie, coraz mocniej zakrywając Hensley widok na swoje wspomnienie. I w końcu całkowicie ją z niego wyparła. Zniknęła twarz Bertiego, zniknął tartak.
Marcella otworzyła oczy i spojrzała prosto na Lucindę. - Chyba nie jest źle… co?

| ztx2


nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
Marcella Figg
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
porysował czas ramiona
OPCM : 36
UROKI : 26
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Re: Kres [odnośnik]01.07.21 10:28
| 20 grudnia

Palce kobiety dotknęły zimnego blatu starego drewnianego stołu. Zostawiła na nim mały breloczek z miotłą na blacie zaraz obok małego lusterka. Błękitne oczy przeniosły się na widok za oknem. Wszystko wokół otulała kołderka białego śniegu. Świat umierał. Przeżywał swoją zimę w każdym tego słowa znaczeniu. I jej życie dawno nie widziało wiosny. Dawno nie czuła na twarzy ciepła słonecznych promieni.
Rana na ramieniu dawno się zasklepiła, zmieniła się w bliznę, jednak wciąż bolała. Spokojna kobieca twarz od dzisiaj stawała się symbolem zmian.
Przygotowała wszystko. Zostawiła tyle jedzenia ile mogła w kuchennych szafkach. Wszystkie eliksiry, jakie nosiła przy pasie znalazły swoje miejsce w przydomowej spiżarce. Włożyła w to miejsce tyle wysiłku... I ten nie pójdzie na marne.
W dłoniach zaszeleścił cicho biały pergamin, pełen znaków, które miały jakiekolwiek znaczenie tylko, gdy się na nie spojrzało. Czy jednak było ważne? Zapewne. Słowa kierowała do przyjaciółki, by ta nie została tutaj bez wieści, zastając tylko pościelone łóżko, brak kilku swetrów, kurtki i miotły, którą Figg trzymała w dłoni. Odłożyła wszystko co miała, na sam koniec zostawiając na gankowym stole pęk zaczarowanych kluczy.

Moja droga,
Wybacz mi proszę, że nie rozpaliłam dzisiaj w kominku. Decyzja, którą podjęłam nie była wynikiem głupiego impulsu. Proszę, dbaj o dom i spraw, żeby nie tylko dla nas był bezpieczną ostoją. Ja potrzebuję oczyszczenia.
Nigdy nie było mi przeznaczone być bohaterem.


Złożony wpół list ułożyła na stole i przycisnęła go kluczami oraz breloczkiem z miotłą. W domu było zimno. Z jej winy, w końcu zadbanie o to należało do jej własnych obowiązków. Przesunęła dłonią po twarzy, ciągle zastanawiając się czy nie chwycić za różdżkę, nie spalić tego papieru. Wrócić do życia, jakby nic się nie stało i jakby nigdy nie miała wątpliwości.
Ale miała ich mnóstwo. Od pierwszego dnia, od pierwszego momentu, kiedy wyciągnęła różdżkę ku innemu człowiekowi w celu zranienia go. Nieważne, czy przyświecał temu jakiś większy cel. Nieważne, czy broniła inne osoby. Nieważne, czy w jej głowie te wszystkie rzeczy wyglądały na słuszne.
Z drugiej strony coraz bardziej stawała się czarnym charakterem tej historii.
Ścisnęła miotłę dłonią i przekroczyła próg domu, idąc w stronę wschodu. W stronę klifów.

| z tematu


nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
Marcella Figg
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
porysował czas ramiona
OPCM : 36
UROKI : 26
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Kres
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach