Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Leśna lecznica

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Leśna lecznica - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Leśna lecznica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Leśna lecznica   Leśna lecznica - Page 2 I_icon_minitime23.02.20 23:04

First topic message reminder :

Leśna lecznica

Lecznica została otwarta pod koniec kwietnia 1957 roku przez parę młodych uzdrowicieli, którzy po brutalnym ataku Ministerstwa Magii na mugoli zdecydowali się odejść ze szpitala świętego Munga i nieść pomoc potrzebującym, bez względu na status krwi czy zdolności magiczne. Niepozorna chatka ukryta jest na obrzeżach Doliny Godryka, lecz wieść o niej prędko poniosła się wśród tych, którzy potrzebowali pomocy uzdrowicielskiej.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Marcella Figg
Marcella Figg

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Zawód : by walczyć i chronić
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
wszyscy śnimy swój sen
o wzbiciu się w
niebo
OPCM : 35
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Leśna lecznica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Leśna lecznica   Leśna lecznica - Page 2 I_icon_minitime09.05.20 14:37

Czy miała zamiar rzucać dzisiaj jakieś złośliwe zaklęcia? Mogłaby, ale raczej nie miała tego w planach. Ale nie wiadomo jak spotkanie się potoczy. Z pewnością z samego początku było niekomfortowo. Nie tylko dlatego, że Alex nie chciał specjalnie nawet spojrzeć w jej stronę, skupiając swoją uwagę na porządkowaniu jakichś akt, ale przecież ich nie mogło być tak dużo, żeby nie mógł oderwać się na chwilę rozmowy. Ile czasu ta lecznica w ogóle działała? Dwa tygodnie to maks. Ile papierkowej roboty może się w takim czasie nazbierać?
Chociaż może lepiej, że na razie się do niej nie odwracał. Nerwy mogły niepotrzebnie wpływać na ich rozmowę, a on najwyraźniej chciał odłożyć to w czasie. Marcella nie wiedziała co o tym myśleć - z jednej strony wygodnym było ignorować temat i czekać aż sam się rozwiąże, lecz z drugiej - przeszła już przez tyle konfliktów, że zdawała sobie sprawę z konsekwencji. W końcu już jakiś czas temu obiecała sobie, że uspokoi w sobie tę wrażliwą stronę.
- Jasne. - Mruknęła. Spojrzała na przedziwne urządzenie w jego dłoniach i uniosła brew. Trochę wiedziała o mugolach... Choćby przez jej siostrę, jednak tego dziwnego czegoś nigdy nie widziała. Wyglądało trochę jak kabel do elektryczności. Dziwnie było patrzeć na czarodzieja, który radzi sobie bez różdżki z takim spokojem, wiedząc, że jeszcze niedawno należał do rodziny, która mogła kompletnie pogubić się w mugolskim świecie. Bo i ile pamiętała, Selwynowie nie zawsze stawali po stronie niechętnej do mugoli. - Właściwie raz, ale jeśli krew z nosa to jeden z objawów, to miewam to czasami. Raz na miesiąc lub dwa. Pierwszy raz w listopadzie, przy naprawie anomalii. - Wolała nawet nie myśleć, że to może być kwestia jej trybu życia. Raczej przypisywała to jakiemuś uczuleniu na składnik eliksiru poprawiającego wygląd czy coś takiego. Ale przecież te długie rzęsy same się nie zrobią, matce naturze czasami trzeba pomóc dźwigać ciężar urody.
Jego pytanie wywołało uśmiech na jej twarzy - ale raczej jeden z tych gorzkawych, chociaż nie wyglądał na wyśmiewający. - Policjanci pracują na zmiany, po dwanaście godzin, w tym nocne. Plus obowiązki domowe, sprawy zakonu... - Powinien od razu zrozumieć odpowiedź, chociaż była wymijająca. W rzeczywistości jak udało jej się pospać trzy godziny, to było nieźle. - Śpię kiedy mogę... - Doprecyzowała.
Pozwoliła mu zerknąć białka oczu, kiedy chciał - unosiła rękę, nogę, co tam sobie życzył. W końcu wzięła głębszy oddech. Nie mogła ignorować zupełnie tematu aż tak długo. Musiała coś powiedzieć. - Odnośnie ostatniego zebrania... - Zaczęła, najpierw obserwując jego reakcję.





You don’t have to be a hero to save the world.
You don’t have to know what to say, or what to think.
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

the boy
with
the broken halo

OPCM : 45
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Leśna lecznica - Page 2 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Leśna lecznica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Leśna lecznica   Leśna lecznica - Page 2 I_icon_minitime09.05.20 18:33

Przypatrując się Marcelli z tak bliska nie mógł nie zacząć zastanawiać się, co właśnie obijało się w głowie czarownicy. W jego własnym umyśle trwał nerwowy, ale jednocześnie prawie niezrozumiale entuzjastyczny harmider myśli dotyczących tego, jak potoczy się ich dzisiejsze spotkanie. Był zmęczony kłótniami na spotkaniach Zakonu, lecz jednak jeżeli się zdarzały to były po temu jakieś powody oraz wynikające konsekwencje. Jedną z rzeczonych konsekwencji było to, że należało zaistniałe nieporozumienia wyjaśnić.
Odwlekali jednak ten moment w czasie, nie był pewien czy bardziej on, czy też mocniej Marcella. Rozmowa raczej nie miała należeć do przyjemnych, toteż każda kupiona w ten sposób sekunda zdawała się pozornym wybawieniem. Tak naprawdę jednak waga słów, tych wypowiedzianych i tych zatrzymywanych dla siebie rosła z każdą mijającą chwilą. Wyłapał jej spojrzenie badające stetoskop i nieznacznie uniósł prawy kącik ust. – To bardzo proste urządzenie, służy do sprawdzania pracy serca i płuc – wyjaśnił, po czym przysiadł przed panną Figg i zaoferował jej koniec, który tworzyła lira. – Zobacz sama. Włóż to do uszu – powiedział, wskazując na oliwki, samemu trzymając w rękach spłaszczoną głowicę, którą następnie przytknął do swojej klatki piersiowej, po lewej stronie, między trzecim a czwartym żebrem. Marcella mogła usłyszeć systematyczny szmer odpowiadający wdechom i wydechom oraz miarowe dudnienie – niewątpliwie bijącego w piersi czarodzieja serca. Zaraz jednak odebrał Figgównie lirę i przetarł oliwki, skupiając się już na wywiadzie.
Krew z nosa może zdarzać się niezależnie od sinicy. Silna magia nadwyręża organizm, wielu osobom się to zdarza – przyznał. – Także niestety nie jestem w stanie stwierdzić, czy masz sinicę, czy też nie. Potrzebowałbym więcej sytuacji: czy czułaś znaczne osłabienie w wyniku wystawienia na działanie czarnej magii? Rany po klątwach, które pomimo leczenia praktycznie nie chciały się goić? – drążył dalej. Na informację o trybie życia Zakonniczki nie był w stanie powstrzymać smutnego uśmiechu. – Znam to aż za dobrze – mruknął, łapiąc za stetoskop. – Osłucham cię teraz. Oddychaj spokojnie – polecił, bardzo ostrożnie umieszczając głowicę na wysokości drugiej przestrzeni międzyżebrowej, po lewej stronie klatki piersiowej Marcelli. Ani mu się widziało opuścić dłoń choćby o pół cala niżej, zamierzał osłuchać serce w jednym punkcie i za jakiś czas sprawdzić wszystko dokładniej przy pomocy magii. Pozostawał w pełni profesjonalny i opanowany. Był jak ofiara, która nie zamierzała okazać strachu i słabości przed czającym się drapieżnikiem.
Wydaje się w porządku – stwierdził po chwili wpatrywania się w zegar na ścianie i liczeniu tętna. – Teraz jakbyś mogła obrócić się do mnie bokiem – poprosił, po czym sięgając na jej plecy osłuchał płuca starając się zrobić to jak najbardziej zgodnie z tym, co wyczytał w atlasie anatomicznym. Tu również wszystko wydawało się działać prawidłowo, o czym nie omieszkał poinformować pacjentki. Przeprowadził większość standardowych testów, lecz nim dotarł do końca w gabinecie wybrzmiało w końcu słowo, przed którym się do tej pory wzbraniał.
Odnośnie ostatniego zebrania – powtórzył jak echo, po czym podniósł się i odłożył stetoskop na miejsce. – Mogę mówić głównie za siebie – kontynuował, spoglądając znów na Marcellę. Jego wzrok i odrobinę zbyt mocno zaciskające się usta zdradzały, że trochę stresował się tą rozmową. – Dobór narzędzi nie był dobry, był totalną porażką, to fakt. Ale wszystko, co zostało mi wtedy wytknięte... – urwał i pokręcił głową, wciąż nie wiedząc, co ma o tym myśleć. Przysiadł na blacie biurka i oparł się o jego krawędź dłońmi, układając je po obu stronach bioder. – Tak samo jak ty czuję się rozgoryczony. Oddałem i oddaję dosłownie wszystko, żeby pomóc Zakonowi, a w zamian okazuje się, że powinienem się nie wychylać i sklejać połamane kości. Mam nadzieję, że mi wybaczysz – powiedział nagle, starając się złapać spojrzeniem Figgównę. – Nie powinniśmy w Zakonie sprawiać, że pozostali zaczynają się tak czuć – powiedział w końcu, po czym spuścił wzrok. Codziennie przed kilkudziesięcioma osobami zdawał test z bycia Gwardzistą – przedmiotu, do którego nie istniał żaden podręcznik i nie było jakiegokolwiek nauczyciela, do którego można było zwrócić się po radę. – Nadal jednak jestem zdania, że jestem odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu, tyle że po prostu każde z nas ma jeszcze wiele do nauki – dodał w końcu, chcąc wypowiedzieć całą myśl przed odpowiedzią Marcelli.





it's my healthy paranoia that keeps me alive

Powrót do góry Go down
Marcella Figg
Marcella Figg

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Zawód : by walczyć i chronić
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
wszyscy śnimy swój sen
o wzbiciu się w
niebo
OPCM : 35
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Leśna lecznica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Leśna lecznica   Leśna lecznica - Page 2 I_icon_minitime16.05.20 0:34

Wiedziała, że cały harmider był zapewne zjawiskiem zupełnie zbędnym - dlatego też w pewnym momencie się zamknęła, wiedząc, że jedynie zaburzy lirykę całego spotkania, a ostatecznie udało im się dojść do pewnych konkluzji. Więc nie mogła narzekać. A jednak ta sytuacja się zdarzyła, w pewnym swoim rytmie, a była konsekwencją czegoś tak prostego, co powinni dawno odłożyć na bok. Nie. Co ona dawno powinna odłożyć na bok. Jednak nie potrafiła. I jak wszystkiego - musiała się tego nauczyć. Jak odcinać te emocje, które doprowadzały tylko do złego zakończenia historii.
Jak zapomnieć łzy, które same napływały do oczu.
- Wygląda jak kabel do telefonu. - Powiedziała. Nie miała pojęcia na jakiej zasadzie działa telefon, ale dzięki swojej siostrze miała podstawowe pojęcie, że jest coś takiego. Wiedziała nawet, że niektóre urządzenia trzeba podłączyć do prądu i lepiej nie podchodzić do tego z mokrymi dłońmi. Mimo wszystko skorzystała z opcji sprawdzenia, w jaki sposób to działa. Szelest był czymś... Przedziwnym. Wprawdzie rozumiała, że to pewnie tylko pompowanie krwi, ale... Właśnie miała chyba okazję usłyszeć jak bije jego serce.
I wydawało się zupełnie nierówne.
Spojrzenie kobiety stało się nieco bardziej przenikliwe. Zza cienkich szkieł spoglądała na czarodzieja, zupełnie jakby chciała go prześwietlić - i daję słowo, leginimencja dawała przy tym mniej przenikające wrażenie.
Badania medyczne zawsze były nieco peszące. Rozumiała, że medycy oglądają miliony osób w gorszym stanie, co więcej, po Azkabanie i ją widzieli w gorszym stanie, jednak tym razem miała przed sobą mężczyznę, z którym niedawno się pokłóciła, w dodatku takiego, na którego opinii mogło jej odrobinę zależeć. Nawet jeśli tylko w kwestii bojowej współpracy. Chrząknęła pod nosem. - Nie, nigdy nie miałam takiego przypadku. Poza tym jednym razem z anomaliami, nigdy nie miałam z tym problemu. Nie pracowałam też tak często z czarną magią jak aurorzy.
Biały materiał koszuli ugiął się pod końcówką stetoskopu, słyszała tylko jego cichy szelest, ale Alex dosyć jednoznacznie myślał. Marcella, no cóż, była niemal okazem zdrowia. Od wielu lat nie miała problemów z kondycją - ciągle ćwiczyła, by utrzymać się w formie, do tego stopnia, że na szczupłym ciele czasem dawało się wyczuć tkankę twardszą niż u osoby po prostu szczupłej. Wykonywała grzecznie jego polecenia, na razie zadowolona, że nie przeszedł do innych pytań. Chyba byłoby jej łatwiej przy osobie zupełnie nieznanej.
Aż w końcu musieli przejść do refleksji. W tym momencie lekko się wyprostowała.
- Dobrze słyszeć, że wywołałam chociaż refleksję. - powiedziała na samym początku, jednak najpierw pozwoliła mu zakończyć jego wywód, by dopiero po głębszym zastanowieniu pozwolić sobie skomentować to na swój sposób. Jego słowa sprawiały wrażenie wręcz bezpiecznych. Nie mówił wiele konkretów, jednak nadal wynikał z tego uspokajający przekaz. Mogłaby wręcz nazwać go mistrzem słowa - może powinien rozważyć polityczną karierę? - Rozumiem Twoją frustrację. Nigdy też nie chciałam zasugerować Ci słabości. Musisz wiedzieć, że zdaję sobie sprawę, że jesteś silniejszy ode mnie. Bardziej kompetentny w każdej kwestii. I nigdy nie myślałam, że powinieneś... Sklejać połamane kości. Ale nie jesteś jedynym, który wiele poświęcił. - powiedziała, próbując uświadomić teraz, że nie jest sam w sytuacji, którą przechodził. Właściwie oni wszyscy przeżywali swoje rozterki, teraz każdy z nich coś stracił. - Tylko jest jeden problem. My nie mamy słuchać was, ze względu na to, że musimy. Cała ta koncepcja jest błędna. Bo dlaczego właściwie musimy? Nie dostajemy za to pieniędzy. Nie żyjemy z tego. Nie zginiemy, jeśli nie będziemy.
Spoglądała na niego pewnie. I jej słowa, jak rzadko, brzmiały naprawdę pewnie. Nie wiedziała, gdzie zniknęła ta osoba, która kiedyś z pewnością spuściłaby wzrok w tej sytuacji. Jednak on, gdy jego wzrok przeniósł się na podłogę na jej oczach, dał jej pewność siebie. Na chwilę oddał jej kontrolę sytuacji. - Chodzi o to, byś całym sobą pokazywał, że nie musimy słuchać, ale potrzebujemy. Tak jak teraz. To, że usiadłam bokiem, kiedy tak mi powiedziałeś, bo wiem, że powierzam Ci temat, który doskonale znasz. I ja wiem, że masz to w sercu, Alex. Wiem, że jesteś na dobrym miejscu. I każda rozmowa będzie kolejną próbą. Odbędziesz ich setki, póki znajdziesz dobry sposób, który i tak czasami będzie zawodził. - Na jej ustach pojawił się cień uśmiechu. - Nie odwracaj ode mnie wzroku.





You don’t have to be a hero to save the world.
You don’t have to know what to say, or what to think.
Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 22
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler

the boy
with
the broken halo

OPCM : 45
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Leśna lecznica - Page 2 4e0db9e91a8859115dd5d8e9e4d43a6e

Leśna lecznica - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Leśna lecznica   Leśna lecznica - Page 2 I_icon_minitime23.05.20 0:53

Uniósł wyżej brew i badawczo zerknął na trzymany przez siebie stetoskop, kiedy usłyszał, że wygląda jak kawałek telefonu. Za cholerę nie wiedział, w jaki sposób działały, widział je w warsztacie Andersena i że służą jako komunikacja z innymi, a także że Louis chciał mieć telefon w Kurniku, lecz tu jego wiedza się kończyła. – Coś w tym jest – mruknął, zauważając pewne podobieństwo. Jakby tak zawinąć ten kabel w spiralkę... to w sumie całkiem-całkiem.
Pozwolił Marcy zapoznać się z  narzędziem, lecz jej spojrzenie odrobinę go zaskoczyło. Uniósł lekko brwi i zaczął zastanawiać się, co mogło aż tak bardzo zwrócić uwagę panny Figg. Właściwie to dźwięk sam w sobie był dziwny, więc ostatecznie postawił na niewielki uśmiech z dozą rezerwy.
Może brzmieć nietypowo, ale wszystko jest w całkowitym porządku. Gdybym wcześniej nie używał zaklęcia Diagno Coro, które właściwie daje trochę dokładniejszy efekt to pewnie też bym miał wątpliwości – zapewnił, ostatecznie przechodząc do badania. Poszło gładko, nie licząc wątpliwości odnośnie potencjalnej sinicy. Słowa Marcelli wskazywały na to, że najprawdopodobniej była to jednorazowa sytuacja wywołana anomalią. Podzielił się z nią tym przemyśleniem, jednak na wszelki wypadek dał jej porcję odpowiedniego eliksiru wzmacniającego z zaleceniem, że gdyby wystąpiły u niej objawy sinicy to powinna niezwłocznie zażyć zawartość fiolki i powiadomić Farleya o całym zdarzeniu.
Później jednak rozmowa zwróciła się w kierunku, który tego wieczora był nieunikniony. Alexander liczył na to, że jeżeli oboje postanowią poniekąd ustąpić i przyznać się do popełnienia błędu to prędko zażegnają całe nieporozumienie i przejdą do tego, aby ruszyć do przodu. Słuchał słów Marcelli, jednocześnie poddając jej wypowiedź dogłębnemu zastanowieniu. Jedno słowo w tych rozważaniach przewijało się w jego głowie częściej niż inne: dlaczego. Wzięła go na końcu z zaskoczenia, a kiedy uniósł na nią oczy mogła dostrzec w nich błysk czegoś nie tyle co na kształt rozbawienia – to byłoby bowiem wyolbrzymienie – ale częściowe docenienie tego, że coś od niego podłapała. Iskra ta prędko jednak zgasła, pozostawiając w burzowych oczach Alexandra powagę, zmęczenie i pytanie. Nie odezwał się jednak od razu, przez chwilę jeszcze analizując co usłyszał. Złapał na moment zębami swój lewy kącik ust i minimalnie zmrużył oczy. Trwało to ledwie parę sekund nim nie westchnął i poruszył się, zaplatając ręce na piersi.
Dlaczego chętniej pod osąd powierzasz mi temat medycznego badania niż spraw Zakonu? – zapytał w końcu tonem, który choć poważny to nie był przeznaczony by wyrażać obrazę czy chowany afront. W dalszym ciągu nie odrywał od Zakonniczki badawczego spojrzenia: spojrzenia prawie-magipsychiatry, spojrzenia legilimenty, spojrzenia które szukało i jeżeli tylko znalazło cokolwiek, o co mogło się zaczepić to nie odpuszczało. Jeżeli nie pozna powodu to nie będzie potrafił go rozwiązać; nie będzie w stanie prawdziwie zrozumieć oporu, z którym się spotykali; nie pojmie, skąd ta potrzeba by budzić w nich potrzebę słuchania.





it's my healthy paranoia that keeps me alive

Powrót do góry Go down
 

Leśna lecznica

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Somerset, Dolina Godryka :: Leśna lecznica-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20